Act 1: History of the legendary White Snake & Heavenly Kitsune
Benzaiten
Chyba można rzec, że były to moje najlepsze czasy. Byłem władcą Akaishi. Górskim duchem, który władał wiatrem i deszczem. Kitsune na zupełnie innym poziomie w porównaniu z żałosnymi kreaturami, które oglądacie w serialach. Niektórzy nazywają to największym skandalem w Akaishi. To historia górskiego ducha, który zakochał się w bogini. W tamtych czasach narażałem się na krytykę, ale wcale mnie to nie obchodziło. Kochałem, jak zostawiała swoje ślady w moim lesie.
W czasie trwania okresu Kamakura narodziła się dziewczynka o niezwykłych niebieskich oczach i złotych włosach. Córka Smoczego Boga Mórz- Ryūjina znanego też pod imieniem Watatsumi. Jej trzy siostry dawno wyszły już za mąż, a ojciec został postawiony przed faktem dokonanym, kiedy do pałacowych drzwi Smoczego Pałacu zapukał wysłannik Amaterasu i ogłosił, że jego córka to wymodlona nowa bogini szczęścia, która będzie pierwszą kobietą w gronie i ostatnią, która dołączy do Siedmiu Bogów Szczęścia. Ojciec z bólem serca oddał córkę wysłannikowi, lecz postanowił ukryć cząstkę siebie w niej. Miała ujawniać się ona w sytuacjach zagrożenie w formie plam łusek białego węża, jako dodatkowa ochrona i symbol przynależności do rodziny Smoczego Boga. Chociaż tyle mógł zrobić dla córki. Dziewczynka dostała na imię Benzaiten i miała być odpowiedzialna za bogactwo, sztukę, muzykę, urodę, a także być patronką zakochanych i artystów. Zamieszkała na Wysokiej Równinie Niebios, gdzie wychowywał ją Inari z niewielką pomocą Ebisu. Pewnego słonecznego dnia w czasie kolejnej wędrówki, gdy Inari pomagał rolnikom, Benzaiten, która osiągnęła wiek 9 lat, wymknęła się ze świątyni, w której mieszkali i udała się na samotną przechadzkę. Zaczęła się wspinać po zboczu góry Kita-dake, chcąc spotkać jednego z czterech górskich duchów-dziewięcioogoniastego kitsune o imieniu Hyō. Usłyszała o nim, kiedy jej opiekun rozmawiał ze swoimi sługami-rudymi lisami. W końcu dotarła do wielkiego klonu, pod którym siedział mężczyzna. Podeszła do niego i zaczęła głaskać go po jego kasztanowych włosach.
— Chcesz zginąć? — zapytał, otwierając oczy.
— Dziwne. Mój lis zazwyczaj lubi, kiedy go tak głaszczę.
— Co? Masz pojęcie, kim jestem?!
— Jesteś lisem, prawda? Witaj. Nazywam się Benzaiten.
— Nigdy więcej tu nie wracaj. Nie jestem lisim bóstwem, do którego przywykłaś.
— Dlaczego mam nie wracać?
— To miejsce nie jest cię godne, Boginio. Jestem lisim demonem. Powinnaś się trzymać ode mnie z daleka.
— Dlaczego?
— Jesteś bezmyślna?
— Dlaczego?
Lis wstał i zagwizdał, przywołując grom z nieba. Dziewczynka przestraszona, zakryła uszy. Kiedy odczekała chwilę i upewniła się, że jest już cicho, odsłoniła uszy i popatrzyła ponownie na górskiego ducha.
— Słyszałam, że moc kitsune jest nieograniczona. Musisz być bardzo potężny.
— Skoro wiesz, to uciekaj.
— Chcę, żebyś mi służył.
— Słucham?
— Będę cię codziennie karmić, otoczę opieką i łaską. Będziesz żyć w bogactwie. Dobrze?
Była za urocza, więc poczochrałem ją po głowie i odesłałem. Odeszła, płacząc, ale wróciła ze strzałą. Pozwoliłem jej wygrać. Byłem wtedy zaskoczony i wdzięczny, że nie patrzyła na mnie z góry.
— Jeśli znowu nie trafisz, to cię zjem.
Strzeliła, ale strzała poleciała na lewo, gdzie złapał ją górski duch.
— Nie umiesz czegoś tak prostego?
— Mówiłam ci. Strzelanie z łuku to jak jazda na wietrze.
— A ja jestem panem tego wiatru.
— Jeszcze raz.
— Nie masz do tego talentu, Boginio. Idź i zajmij się czymś, co należy do twojej dziedziny, dobrze?
— Nie waż mi się rozkazywać. Sprawdzasz moją cierpliwość.
— Huh?
— Rzuć — powiedziała i wskazała głową na jabłko, które jadł lis.
Podrzucił jabłko, a ona wycelowała. Kiedy było już wysoko, strzała przeszyła jabłko i tak spadło na ziemię. Wywołując szok na twarzy górskiego ducha.
— To nie tak, że nie mogłam. Po prostu nie chciałam. Nie chciałam cię zranić.
— Kim jesteś, by się o mnie martwić?
— Lubię cię.
Zaskoczyła go tym stwierdzeniem, tak iż zrobił krok w tył.
— A nie powinnaś — pokręcił głową.
— Ale mogę, bo bogowie mają nieograniczone życia i to chcę poświęcić Tobie.
Uśmiechnęła się do niego i z zachwytem w oczach przypatrywała się mu.
Każdego dnia przychodziła, sprawiając, że coraz bardziej się do niej przywiązywałem.
— Hyō.
— Jakim cudem się nie gubisz i codziennie przychodzisz?
— Masz — powiedziała wręczając mu czerwoną parasolkę.
Lata mijały, a ona wyrosła na niezwykle piękną kobietę. Wiedziałem, że zgodnie z boskim zwyczajem, jej uroda zatrzymała się na 21 lat i tak miałem już oglądać ją zawsze. Bez żadnych zmarszczek, siwych włosów, czy reumatyzmu. Ten wspólny czas był dla mnie najcenniejszy.
— Czasami deszcz jest bardzo potrzebny. Dla przyrody, chłopów i również dla nas. Dlaczego mi się przyglądasz? -zapytał, osłaniając ich czerwonym parasolem.
— Wygląda na to, że nasz czas na razie płynie podobnie.
— Przeraża cię to? Chodzi mi o życie yokai i bogów.
— Przeraża. Nie boję się starości, choroby i śmierci, bo to nie jest w stanie mnie zniszczyć. Martwi mnie, jak przetrwam, gdy ciebie zabraknie. Życie bóstwa jest nieskończone, odrodzę się, ale ty jako kitsune masz tylko jedno życie-odwróciła wzrok od niego i wystawiła rękę spoza obszaru parasola, gdzie krople spadały jej na rękę-Chcę zatrzymać czas, ale mi się nie udaje.
Wyciągnął rękę i położył swoją na jej wyciągniętej, po czym zatrzymał w miejscu deszcz.
— Proszę bardzo. Czas się zatrzymał.
Była zaskoczona, obróciła się i dotknęła kropli, która prysnęła i deszcz zaczął ponownie padać. Spojrzał na nią, objął ją i użył swojej mocy, by odbić się od ziemi i skoczyć na gałąź drzewa, na którym przysiedli, patrząc na horyzont.
— Nawet beze mnie będziesz wiódła szczęśliwe życie.
— Jesteś bez serca.
— Zgadza się. Dlatego teraz skup się tylko na mnie i odejdź szczęśliwa do świata bogów.
— Obiecaj, że twoje uczucia się nie zmienią.
— Gdybym cię kiedyś zdradził…
— Wtedy co?
Wyciągnął strzałę z jej kołczanu i pokazując jej ją, powiedział:
— Wystrzel we mnie strzałę.
Zaśmiała się. Lubiłem ten dźwięk. Chciałem, żeby zawsze się tak śmiała i była tak szczęśliwa, jak w tej chwili.
— Mogę zadać ci pytanie?
— Pewnie. Pytaj.
— Co może cię zasmucić aż na tysiąc lat?
— Co może mnie zasmucić aż na tysiąc lat? Bycie samotnym w świecie bez ciebie?
— Nie będziesz sama. Ludzie i bogowie cię potrzebują. Masz też pewnie swoje wierne sługi. Przyzwyczaisz się do mojej nieobecności. Nie ma miłości, która przetrwałaby tysiąc lat.
— Jest. Między bogiem a lisem owszem. Ale co do trwałości uczuć to możesz mieć rację. Widziałam, jak małżeństwa, które byłe ze sobą od dłuższego czasu się rozpadały i jak ci “zakochani” znajdowali sobie nowe miłości.
— Kitsune aż do śmierci kochają tylko jedną osobę. Takie nasze przekleństwo i błogosławieństwo zarazem. Nawet w Yomi-no-kuni, gdzie każdy demon trafia, gdy zostanie uśmiercony, będę cię pamiętał. Jestem w stanie spotkać tam każdego człowieka, ale nie ciebie. Będzie mi ciebie brakowało, Ukochana.
— W takim razie mogę być spokojna o twoje uczucia.
— Wiem. To ja się martwię, gdzie ulokowałem swoje.
— A właśnie. Kiedyś mówiłeś, że twoje moce mogą nie działać na wszytskich.
— To bardzo rzadkie, ale czasami nasze moce nie działają na ludzi. Na szamanki, kapłanki oraz na wszystkich boskich wybrańców. Demony nie mogą sprzeciwić się boskiej woli. Bogowie to zupełnie inna kategoria niż ludzie.
— Czemu? Bogowie też martwią się o nieruchomości i kryzysy gospodarcze, zupełnie jak ludzie. Jedzą, piją, śpią, cierpią, kochają i nienawidzą. Prowadzą wojny, biorą śluby, rozwodzą się i pracują.
— Są bezwzględni, bo wiedzą, że nic im nie grozi, będąc nieśmiertelnym. Gdyby choć raz byli ludźmi lub długożywotnymi jak yokai, ale śmiertelnymi, doceniliby wartość życia, którym pogardzają.
— Prawda. Są egoistami, ale ludzie są dokładnie tacy sami. Mimo to reagują na prośby tych małych kreatur i czynią cuda, o które proszą. Ty też bywasz bezlitosny i daleko ci do wspaniałomyślności. Lisy obowiązuje zasada “coś za coś”, prawda? I tak właśnie żyjesz.
— Zasady to zasady.
— Nie żyjesz, by odwdzięczać się ludziom za dobroć. Jak długo będziesz musiał trzymać się tej staroświeckiej zasady?
— Dajemy to, co otrzymaliśmy. To staroświeckie, ale romantyczne. Ukazuje lisią dostojność.
— To również przekleństwo. Im większy dług, tym bardziej tracisz kontrolę i stajesz się marionetką.
— Jak moja Bogini może być taka nieczuła?
— Jestem realistką. Nie chcę byś sam kopał sobie grób. Jeżeli da się uśmiercić kitsune i nie możesz potem do mnie wrócić, to wolę byś był bierny. Nie chcę byś zaplątał się przez te swoje zasady w jakieś szemrane sprawy.
— Nie wszystko idzie po naszej myśli, ale nie boję się konsekwencji moich czynów. Życie w wiecznym strachu to nie życie, to teatr.