Cztery opowieści dla dzieci i dorosłych
bajki, które pomagają oswoić emocje
Opowieści te, mają pomóc dziecku poznać i zrozumieć swoje emocje. Nie chodzi o to, by po lekturze dziecko zawsze się uspokoiło, przestało bać albo natychmiast znalazło rozwiązanie. Najważniejsze jest to, by poczuło się wysłuchane i stopniowo poznawało sposoby radzenia sobie, z których może skorzystać przy wsparciu zaufanej osoby.
Jakie tematy poruszają bajki?
Zosia i jej Wulkan Emocji — rozpoznawanie narastającej złości, zauważanie sygnałów z ciała oraz szukanie bezpiecznych sposobów na odzyskanie spokoju.
Tutek, który był samotny — doświadczenie samotności, akceptacja różnic, odkrywanie własnych zainteresowań i budowanie relacji opartych na ciekawości oraz szacunku.
Krecik, który poszedł pierwszy raz do przedszkola — lęk przed zmianą i rozstaniem, poczucie bezpieczeństwa, korzystanie ze wsparcia dorosłych oraz oswajanie nowego miejsca małymi krokami.
Nocne przygody Bruna — lęk przed ciemnością, nazywanie niepokojących bodźców i stopniowe poznawanie tego, co wcześniej wydawało się nieznane.
Opowieści te są skierowane do dzieci w wieku około 4- 6 lat.
Wskazówka dla dorosłego
Bajki i ćwiczenia mają charakter wspierający i edukacyjny. Nie zastępują diagnozy ani indywidualnej pomocy psychologicznej. Dorosły powinien dobierać aktywności do wieku, możliwości i aktualnego samopoczucia dziecka.
1. Czytaj w spokojnym momencie. Nie trzeba omawiać całej historii od razu. Czasem wystarczy przeczytać bajkę i wrócić do niej następnego dnia.
2. Pozwól dziecku wybierać. Możesz zadać jedno lub dwa pytania, zamiast przechodzić przez całą listę. Dziecko ma prawo nie odpowiadać albo mówić o bohaterze, a nie o sobie.
3. Nie oceniaj odpowiedzi. Zamiast poprawiać dziecko, spróbuj powiedzieć: „Dziękuję, że mi o tym mówisz”, „To brzmi jak trudne uczucie” albo „Zastanówmy się, co mogłoby pomóc”.
4. Uznawaj emocje. Złość, strach, smutek i zazdrość są naturalne. Można je odczuwać, a jednocześnie uczyć się bezpiecznych sposobów wyrażania ich i dbania o innych.
5. Dopasuj ćwiczenia do dziecka. Nie każde dziecko lubi rysować, ruszać się lub mówić o uczuciach. Zaproponuj wybór, uprość zadanie albo z niego zrezygnuj, jeśli powoduje napięcie.
6. Pamiętaj o bezpieczeństwie. Nie zmuszaj dziecka do konfrontowania się z lękiem ani do opowiadania o trudnych wydarzeniach. Jeśli trudności są nasilone, długotrwałe lub utrudniają codzienne funkcjonowanie, warto skonsultować się z odpowiednim specjalistą.
Jak korzystać z bajek?
W tej książce znajdziesz cztery historie poświęcone różnym dziecięcym doświadczeniom: regulowaniu złości, samotności i odmienności, adaptacji do przedszkola oraz oswajaniu lęku przed ciemnością.
Po każdej bajce zamieszczono pytania i propozycje aktywności, które można wykorzystać w domu, przedszkolu, szkole lub podczas indywidualnej pracy z dzieckiem.
Dzieci nie zawsze potrafią opowiedzieć o tym, co przeżywają. Czasem złość zamienia się w krzyk, tęsknota w płacz, lęk w unikanie, a poczucie odrzucenia w wycofanie. Bajka może stać się bezpiecznym początkiem rozmowy — pozwala przyjrzeć się emocjom bohatera, zanim dziecko zdecyduje, czy chce opowiedzieć o własnych doświadczeniach.
Zosia i jej Wulkan Emocji
Zosia była uroczą dziewczynką o kręconych włosach i wielkich, ciekawych świata oczach. Bardzo lubiła bawić się z innymi dziećmi i często tak bardzo pochłaniała ją zabawa, że zapominała o całym świecie. Poza zabawą Zosia miała też wielką pasję — taniec. Sprawiał jej ogromną radość. Kiedy wracała z przedszkola do domu, pierwszą rzeczą, jaką robiła, było przebranie się w swoją ulubioną sukienkę. Sukienka pięknie kręciła się podczas piruetów. Zosia włączała głośno muzykę i tańczyła, jakby nikt jej nie widział. Uwielbiała te chwile.
W przedszkolu było podobnie. Gdy tylko usłyszała muzykę, jej drobne nóżki same zaczynały poruszać się w rytm. Nawet w sklepie, gdy była z mamą i nagle z głośników popłynęła wesoła piosenka, Zosia zaczynała podrygiwać i tańczyć. Taniec był ważną częścią jej życia. Zosia na ogół była dziewczynką radosną i pełną energii, ale miała też pewien problem.
W środku jej brzuszka mieszkał… Wulkan Emocji. Zwykle Wulkan spał spokojnie. Wtedy Zosia była uśmiechnięta, spokojna i chętna do zabawy. Czasami jednak Wulkan się budził. Najczęściej wtedy, gdy Zosia była bardzo zmęczona, głodna albo gdy ktoś zabrał jej zabawkę lub nie chciał bawić się tak, jak ona.
Wtedy Wulkan zaczynał cicho bulgotać… a potem coraz głośniej.
— Nie chcę się dzielić! — krzyczał Wulkan.
— Nie podoba mi się to! — syczał.
A Zosia tupała nóżkami tak mocno, jakby to nie ona nimi sterowała.
Czasem nagle następował wybuch.
— Bum! — Wulkan wyrzucał z siebie lawę złości.
Zosia nie potrafiła tego zatrzymać. Miała wrażenie, że to nie ona mówi i robi te wszystkie rzeczy, tylko Wulkan działa za nią.
Po takim wybuchu Zosia bardzo nie lubiła siebie. Siadała na dywanie i głośno płakała. Często jej koleżanki nie chciały się wtedy z nią bawić. Zosia wiedziała dlaczego — nikt nie lubi, gdy się na niego krzyczy albo rozkazuje.
Najgorsze było to, że podczas wybuchów Wulkanu potrafiła mówić bardzo niemiłe rzeczy. Czasem padały brzydkie słowa albo przezwiska, których Zosia wcale nie chciała powiedzieć. Przecież wiedziała, że to nieładnie, że takie słowa mogą komuś sprawić przykrość. Bez Wulkanu nigdy by tak nie mówiła.
Pewnego dnia, po kolejnym wybuchu, zapłakana Zosia podeszła do mamy.
— Mamusiu, ja nie chcę mieć Wulkanu… — powiedziała cicho. — Przez niego tracę kolegów. Nikt nie chce się ze mną bawić.
Mama usiadła obok niej i mocno ją przytuliła.
— Wiesz, Zosiu — powiedziała łagodnie — każdy człowiek ma swój Wulkan Emocji. Ja też. Tata również.
— Naprawdę? — zdziwiła się Zosia. — Nigdy nie widziałam, żeby wasze Wulkany wybuchały.
— To prawda, nie widziałaś — uśmiechnęła się mama. — Ale to dlatego, że nauczyliśmy się je wyciszać.
— Ale ja nie mam nad nim kontroli — powiedziała smutno Zosia. — On wybucha sam…
— Wulkanu nie da się wyłączyć — odpowiedziała mama. — Ale można nauczyć się go uspokajać. Każdy musi znaleźć swój własny sposób.
— A jakie wy macie sposoby? — zapytała Zosia.
— Kiedy ja czuję, że mój Wulkan się budzi, biorę ciepłą kąpiel i robię kilka spokojnych oddechów. To daje mi czas, żeby się uspokoić i pomyśleć — wyjaśniła mama — A tata, gdy czuje złość, idzie pobiegać. Cała energia Wulkanu zamienia się wtedy w ruch.
Zosia zamyśliła się — A ja?
— Chodź, usiądźmy na podłodze — zaproponowała mama. — Zaczniemy od czegoś prostego.
— Weź głęboki wdech nosem… — powiedziała spokojnie.
— A teraz powoli wypuść powietrze ustami.
Zosia spróbowała. Potem jeszcze raz. I jeszcze. Wulkan w jej brzuchu jakby trochę ucichł.
— Widzisz? — uśmiechnęła się mama. — To pierwszy krok. Twój Wulkan może nauczyć się odpoczywać.
— Kiedy twój Wulkan trochę się uspokoi — powiedziała mama — spróbuj zastanowić się, co sprawiło, że zaczął bulgotać. Może byłaś zmęczona? A może ktoś zabrał ci zabawkę? A może ktoś powiedział coś co sprawiło, że poczułaś się źle? Gdy już to zauważysz, łatwiej będzie następnym razem zareagować.
— Najlepiej jest znaleźć coś, co lubisz robić. Kiedy zajmujesz się czymś miłym, łatwiej opanować Wulkan — dodała mama.
Twarz Zosi nagle się rozjaśniła.
— Już wiem! — zawołała. — Taniec! Kiedy tańczę, zawsze czuję się lepiej. Kocham taniec. Może gdy Wulkan zacznie się budzić, zacznę tańczyć… i wtedy on zaśnie.
Mama uśmiechnęła się szeroko.
— To bardzo dobry pomysł, Zosiu. Być może właśnie znalazłaś swój własny sposób.
Następnego dnia w przedszkolu Zosia bawiła się z koleżankami jak zwykle. Nagle poczuła w brzuszku znajome bulgotanie. Wulkan zaczynał się budzić. Zosia zatrzymała się na chwilę.
— Spokojnie — pomyślała.
Przypomniała sobie słowa mamy. Wzięła głęboki wdech nosem… i powoli wypuściła powietrze ustami. Potem jeszcze raz. Wulkan trochę się uspokoił.
Gdy wróciła do domu, włączyła muzykę i zaczęła tańczyć. Kręciła się, podskakiwała i poruszała rękami tak, jak czuła. Z każdym ruchem Wulkan robił się coraz cichszy, aż w końcu… zasnął.
Wieczorem Zosia opowiedziała mamie o wszystkim.
— Był moment, kiedy Wulkan się obudził, ale udało mi się go wyciszyć — powiedziała z dumą.
Mama przytuliła ją mocno. — Jestem z ciebie bardzo dumna.
Oczywiście czasem jeszcze zdarzało się, że Wulkan Zosi wybuchał. Ale teraz dziewczynka wiedziała, co robić. Ćwiczyła oddech, taniec, uważne słuchanie swojego ciała i poznawanie swoich emocji. Z każdym dniem było coraz łatwiej.
Po jakimś czasie Zosia stała się prawdziwą Mistrzynią Wulkanów. Gdy widziała, że u innych dzieci Wulkan zaczyna bulgotać, podchodziła spokojnie i mówiła:
— Chodź. Najpierw spróbujmy oddechu. Wdech… i wydech.
I bardzo często to wystarczało… na początek.
Pytania do bajki Zosia i Wulkan Emocji
Zrozumienie historii
— Kim była Zosia? Co najbardziej lubiła robić?
— Co mieszkało w brzuchu Zosi?
— Kiedy Wulkan Emocji najczęściej się budził?
— Kto pomógł Zosi zrozumieć, czym jest Wulkan?
Rozpoznawanie emocji
— Jakie emocje czuła Zosia, gdy Wulkan zaczynał bulgotać?
— Jak jej ciało reagowało, gdy Wulkan się budził?
— Jak czuła się Zosia po wybuchu Wulkanu?
— Jakie emocje pojawiały się u niej, gdy Wulkan się uspokajał?
Nazywanie wyzwalaczy
— Co najczęściej sprawiało, że Wulkan Zosi się budził?
— Czy Wulkan mógł budzić się, gdy Zosia była zmęczona albo głodna?
— Jakie sytuacje w przedszkolu mogły być dla Zosi trudne?
— Co zauważasz u siebie, gdy „coś zaczyna bulgotać”?