E-book
9.56
drukowana A5
46.32
Bajka Fikcja a może rzeczywistość

Bezpłatny fragment - Bajka Fikcja a może rzeczywistość


5
Objętość:
312 str.
ISBN:
978-83-8221-291-4
E-book
za 9.56
drukowana A5
za 46.32

Mikołaj

Nie ukrywam, że jestem w czepku urodzony. Bogata rodzina, zawsze miałem wszystko na wyciągnięcie ręki. Kasa w tym świecie robi swoje, bez niej jesteś gorszy od robaka. Nawet o pracę nie musiałem się starać, ciepłą posadkę dyrektora generalnego miałem jak w banku. Musiałem tylko skończyć odpowiednie studia i etat w jednej z firm tatusia (no w sumie w rodzinnej firmie mamy, ale póki są małżeństwem z ojcem, on nią rządzi, a ja ją kiedyś przejmę, jeśli spełnię kretyńskie warunki) był na wyciągnięcie małego paluszka, ale na ten temat nie zamierzam się dłużej wywodzić, bo za chwilę zasnę. Chociaż i tak jestem zmęczony, wieczne imprezy z moim młodszym braciszkiem Tomkiem, co noc inna dziewczyna, jeśli wiecie, co mam na myśli. Tylko moja najmłodsza siostra — Anka, ciągle by się tylko uczyła i jest święcie przekonana, że sama zapracuje na swój sukces i nie chce żadnego wsparcia. Aaa, a propos niego, dość długo moliła mi łeb o to, bym załatwił pracę w mojej firmie jej najlepszej kumpeli. Siostra miłosierdzia, druga Matka Teresa się znalazła.

— Mikołaj, Nina naprawdę potrzebuje pomocy- marudziła Anka — jej matka jest chora, a pracuje jak wół, młodszy brat jeszcze w liceum, ojca nie ma. A Nina biegle posługuje się trzema językami obcymi, dodatkowo jest sumienna, punktualna…

— Już dobra, nie jęcz- przerwałem ten śmieszny wywód- Zresztą i tak potrzebuję asystentki praktycznie 24 godziny na dobę, nie nadążam za wszystkim- stwierdziłem

— Potrzebujesz asystentki czy niewolnicy? — zapytała Anka- Może ma jeszcze wyciągać cię z łóżek tych wszystkich panienek? — dodała złośliwie

— Ja w twoje życie się nie wpierniczam, więc zrób to samo! — wściekłem się -Jeśli ta twoja przyjaciółeczka będzie dyspozycyjna praktycznie przez całą dobę, niech zgłosi się do mnie jutro o godzinie 11.

— Braciszku, jesteś kochany- ucieszyła się Anka

— Nie ciesz się tak, żadna z poprzednich asystentek nie wytrzymała ze mną nawet miesiąca- stwierdziłem z ponurą satysfakcją, zastanawiając się czy i tym razem również tak będzie, wtedy nie zdając sobie sprawy jak bardzo się mogę mylić.


Nina

— Mamo, czy musisz mnie tak męczyć? — zapytałam zniecierpliwiona, gdy moja rodzicielka kolejny raz zmieniała koncepcje fryzury na mojej głowie, ciągle z niezadowoleniem mrucząc coś pod nosem

— Wiesz, że musisz wyglądać perfekcyjnie, dziś masz rozmowę o pracę, a grunt to dobre pierwsze wrażenie, musisz wyglądać elegancko, tak jak twój makijaż i fryzura. Po pierwsze z zawodowym fryzjerem się nie dyskutuje, a po drugie, szczególnie w przypadku, gdy ta osoba rodziła cię bite 8 godzin- mama uśmiechnęła się do mnie ciepło

— Ja tam myślę, że nic z tego nie będzie. Już byłam na tylu rozmowach i cisza- wydęłam usta jak mała dziewczynka

— Ninko, jesteś świeżo po studiach, przecież mieszkamy w Warszawie, na pewno coś znajdziesz. Zresztą Ania obiecała, że porozmawia ze swoim bratem.

— Z tego, co słyszałam jest niezłym tyranem i despotą. Ponoć tylko wydaje polecenia „przynieś”, „wynieś”, „pozamiataj”, a po godzinach trzeba robić za jego gosposię- stwierdziłam z przekąsem- Pewnie dlatego poznałam tylko Tomka- zaczęłam się śmiać- Anka chciała zaoszczędzić mi spotkania z samym diabłem.

— Nina, ważne, żebyś się gdzieś załapała, popracujesz trochę, zdobędziesz doświadczenie i będziesz szukać czegoś innego. Z wpisem czegoś konkretnego do CV, będzie o wiele łatwiej- przekonywała mama

— Wiem, że muszę zdobyć tę pracę. Najważniejsze jest twoje zdrowie, muszę pracować- powiedziałam z determinacją, ponieważ chciałam mieć więcej pieniędzy, by pomóc jej w leczeniu

— Nina, myślę, że sobie jakoś poradzimy- mama posmutniała

— Mamo! — przerwałam jej- Wiem, że jesteś chora, twoje serce jest w kiepskiej kondycji, musisz o siebie zadbać. Krzysiek jest dopiero w 2 klasie liceum, potrzebujemy cię! — powiedziałam z determinacją- Michał niby już na siebie zarabia, ale co to jest- stwierdziłam myśląc o drugim z moich braci- Ważne, że teraz zmądrzał i robi te zaoczne studia. Wiesz przecież, że niewiele mu zostaje po tych wszystkich opłatach. A ty mamo, nie będziesz coraz młodsza, teraz my musimy ci pomóc. Role powoli się odwracają- dodałam

— Wiesz, że cię kocham, córeczko?

— Ja ciebie też, mamo- uściskałam ją

— W takim razie, zbieraj się powoli, nie możesz się spóźnić- mama zaczęła mnie poganiać, ciągle wierząc, że zdobędę wreszcie pracę.


Mikołaj

— Halo? — odebrałem telefon zaspanym głosem

— Synu, jest 10 rano, a ciebie nie ma w firmie! — usłyszałem zbulwersowany głos mojej mamy

— Zaraz miałem wychodzić- skłamałem

— Znowu szlajałeś się nie wiadomo z jakąś pierwszą lepszą! — mama była coraz bardziej zdenerwowana- Czy nastanie taki dzień, kiedy przedstawisz mnie i ojcu swoją przyszłą żonę? — mama znów zaczęła drążyć „ten temat”

— Ja ciebie też kocham mamo- po czym się rozłączyłem z zamiarem szybkiego wyjścia do roboty, nie chciałem, by znalazła kolejny powód do jęczenia, bo jak już zacznie, to nie ma końca.


Nina

— Gdzie tak pędzisz tak wystrojona? — na klatce schodowej zatrzymała mnie moja sąsiadka Marta

— Mam rozmowę o pracę- chciałam ją szybko zbyć, znałyśmy się praktycznie od zawsze, niby kolegowałyśmy się ze sobą, ale zawsze starałam się ją trzymać na dystans i nie do końca jej ufałam

— Kolejną? — zapytała z przekąsem- Zresztą nie ważne, ostatnio widziałam cię na mieście z Anką i jej bratem, Tomkiem, tak? Jak myślisz, taki chłopak jak on zainteresowałby się mną?…

I tak minęło dobre 10 minut. Przecież moja sąsiadka nie wypuściłaby mnie bez wychwalania siebie pod niebiosa. Marta traktowała siebie jak królową i potrzebowała nie przyjaciółek, ale świty, która jest od niej brzydsza, ale mądrzejsza, tak by można było wykorzystać do swoich celów. I tak było aż do czasów liceum, później każda z nas wybrała się na różne uczelnie, a Marta po pierwszym semestrze zimowym wyleciała ze swojej uczelni z hukiem i teraz, nieprzerwanie od ponad 4 lat ma nową misję- znalezienie bogatego męża, który będzie ją utrzymywał. Moja SKM w stronę Śródmieścia już odjechała, a mnie nie pozostało nic innego, jak złapanie taxi. I tak szłam sobie szybkim krokiem, gdy nagle jakiś koleś zderzył się ze mną. Nie dość, że upadłam na cztery litery (co za wstyd i to na dodatek dość bolesny), to gdyby tego było mało, okulary spadły mi z nosa i się potłukły. A ten koleś jak gdyby nigdy nic, otrzepał się i zamierzał iść dalej.

— Ej! — wrzasnęłam- Debilu, uważaj jak łazisz!

— Do mnie mówisz? — gościu był zaskoczony

— A niby do kogo?! — zaczęłam się pieklić- Nie dość, że mnie przewróciłeś to przez ciebie potłukłam nowe okulary!

— To twoja wina, nie patrzysz, gdzie łazisz pokrako! — nie dość, że ten frajer zaczął zrzucać winę na mnie, to jeszcze zaczął mnie obrażać

— Nie jestem żadną pokraką frajerze! Jakoś to nie ty jesteś poszkodowany, tylko ja. Zadowolony jesteś z siebie?! — krzyczałam coraz bardziej — I co się tak gapisz, jak ciele na malowane wrota, matka nie nauczyła cię kultury?! Może pomógłbyś mi się podnieść a nie się gapisz jak jakiś debil. A może ludzka krzywda sprawia ci przyjemność?

— Przecież same walczyłyście o równouprawnienie- facet przybrał irytujący, prześmiewczy ton głosu

— Ach tak? — podniosłam się i nie wiadomo kiedy przyfasoliłam gościowi z łokcia w brzuch, a gdy ten zgiął się w pół, szybko stamtąd uciekłam.

Może nie było to za dorosłe zachowanie, ale facet totalnie wyprowadził mnie z równowagi. Ale powiem szczerze, że jego mina, gdy zarobił z łokcia była bezcenna i zdołała trochę poprawić mi humor.


Mikołaj

— Co za dzikuska- stęknąłem- ale mi przywaliła -Niech ją kiedyś jeszcze spotkam, pożałuję tego, przysięgam- obiecałem sobie nawet nie przypuszczając jak szybko będę mieć ku temu okazję.

Tylko nie wiem, co mnie podkusiło, ale pozbierałem 3 kawałki, które zostały z jej okularów i zabrałem ze sobą, Jaki przeżyłem szok, gdy pół godziny później ta dziewczyna stanęła w drzwiach mojego gabinetu!

— Jestem Nina… — i na mój widok urwała w pół słowa i zanim podjęła próbę ucieczki, uniemożliwiłem jej to.

— Proszę, proszę, jaki ten świat jest mały- uśmiechnąłem się parszywie- Najpierw mnie nokautujesz, a później starasz się o pracę mojej asystentki- dodałem mściwie

— Lepiej sobie pójdę- stwierdziła dziewczyna z przerażeniem w oczach, a ja jak głupi patrzyłem się na ich barwę, różne odcienie błękitu, interesujące…

— Tak łatwo ci nie odpuszczę- zaśmiałem się przebiegle- a jeśli stąd pójdziesz, złożę na ciebie donos na policję- oczywiście blefowałem, ale i tak widziałem coraz większe przerażenie w oczach dziewczyny

— Czego ode mnie chcesz? — zapytała hardo dziewczyna

— Widzę, że odzyskałaś swoją butność- zacząłem się śmiać- Zobaczymy jaka jesteś twarda.

— Co masz na myśli? — zapytała niepewnie dziewczyna

— Dam ci pracę. Moja siostra przedstawiła twoje dobre referencje. Zobaczymy ile wytrzymasz- powiedziałem przebiegle

— A jak nie przyjmę tej pracy? — zapytała Nina

— W takim razie czeka mnie wciśnięcie 112 na komórce. I obiecuję ci, że twoje życie będzie piekłem, tak, czy inaczej- przysiągłem- i nie mam zamiaru cię zwalniać, ty też tego nie zrobisz, czeka cię ze mną cały 3 miesięczny okres próbny. A teraz zejdź mi z oczu, zaczynasz jutro o 10. Oczywiście nie muszę mówić, że obowiązuje strój służbowy.

— Obiecuję ci, że prędzej czy później sam mnie zwolnisz- wysyczała Nina, po czym wyszła trzaskając drzwiami

Na co w odpowiedzi zacząłem się śmiać. Od dawna się tak nie uśmiałem.


Nina

— Co za bezczelny, arogancki typ. Ja mu jeszcze pokażę! — odgrażałam się- Jak on śmiał, co za tupet- pomstowałam

— O! Hej Nina- zawołał Tomek, który nie wiadomo skąd pojawił się przede mną- Coś się stało? — zapytał- Wyglądasz jak wściekła osa. Mój brat cię nie przyjął do pracy? — zapytał przejęty

Postanowiłam wszystko wyrzucić z siebie i opowiedziałam Tomkowi o moich dzisiejszych perypetiach.

— No nieźle- stwierdził Tomek- Nie spodziewałbym się takich rzeczy po Mikołaju, ale spokojnie, ja też pracuję w tej firmie i będę miał na ciebie oko, w razie problemów wal śmiało, ale znając ciebie, dasz sobie radę z moim braciszkiem. A najważniejsze, że gramy w tej samej drużynie- Tomek zaczął się śmiać- Nie chciałbym oberwać od ciebie, to musiało nieźle boleć- Tomek cały czas naśmiewał się ze mojej żałosnej sytuacji

— Ha, ha, bardzo śmieszne- zrobiłam nadąsaną minę, trochę zła z powodu zachowania brata mojej przyjaciółki

— Nie przejmuj się Mikołajem, na pewno nie wezwie policji, wszyscy by się z niego nabijali z powodu tego, że znokautowała go dziewczyna. A teraz odwiozę cię do domu i tak będę tamtędy przejeżdżał- zaproponował

Jeszcze na dobre nie zdążyłam wysiąść z auta a już na horyzoncie pojawiła się Marta i nie bawiąc się w żadne podchody zaczęła bajerować Tomka. Ja szybko się pożegnałam i uciekłam do domu, mając nadzieję, że brat mojej najlepszej przyjaciółki jest na tyle mądry, by nie dać się omamić. A co do Anki, natychmiast postanowiłam powiadomić ją o wydarzeniach dnia dzisiejszego, na całe szczęście moja przyjaciółka pojawiła się w moim domu już kilka minut później. W przeciwieństwie do mnie widzącą całą sytuację w czarnych barwach, ona traktowała to wszystko tak, jakby była to świetna komedia.

— Wreszcie trafił swój na swego- zaczęła się śmiać- Jeszcze coś z tego będzie, mój najstarszy braciszek się ustatkuje, a ja będę mieć świetną bratową.

— Anka, czegoś ty się nałykała? — zapytałam poirytowana

— Oj Ninka, musisz się wyluzować. A tak propos, kiedy będzie twój brat? — Anka bardzo szybko zmieniła temat

— Masz na myśli Krzyśka? Ma jeszcze koło matematyczne- udawałam głupią, widząc, że Anka szaleje za Michałem, choć on zdaje się tego w ogóle nie zauważać

— Ty już dobrze wiesz o kogo mi chodzi. Ale… gdzie ty masz swoje okulary, twoja mama wydała na nie połowę pensji- stwierdziła Anka

— Daj spokój, twój kochany braciszek mi je załatwił- powiedziałam zła- Nawet nie przeprosił.

— Ja mu już pokażę!

— Anka, daj spokój, mam przecież te stare, przecież nie jestem aż tak ślepa- stwierdziłam z godnością- Sama zarobię na nową parę- dodałam butnie

— Zresztą musisz się przyzwyczaić, mój brat urodził się jako nadęty bufon i tak już mu zostanie. Lepiej powiedz, kiedy Michał wróci do domu?


Następny dzień nadszedł wyjątkowo szybko i zanim się obejrzałam wybiła już godzina 10 i stawiłam się w swojej pierwszej pracy, mając nadzieję, że długo nie zagrzeję w niej miejsca. I oczywiście pierwszą osobą na którą musiałam wpaść, był mój głupi szef.

— Widzę, że nawet jesteś punktualna- stwierdził sarkastycznie- przygotowałem dla ciebie masę roboty, wszystko masz na biurku i wierzę, że nie zdołasz się wyrobić do później nocy- powiedział z przekonaniem

— Jeśli nie to mnie zwolnisz? — zapytałam z nadzieją

— Chyba śnisz księżniczko.

— A niby gdzie mam swoje biurko? — zapytałam z przekąsem

— Jak to gdzie? W moim gabinecie, muszę cię mieć zawsze pod ręką. Ale najpierw pójdziesz do działu księgowości, który znajduje się na 4 piętrze. Wypełnisz tam odpowiednie papiery. Co jak co, ale na czarno to cię nie zatrudnię.

— Od kiedy jesteś taki miłościwy, co? — zapytałam poirytowana

— Lepiej niech zejdzie ci z twarzy ta kwaśna mina, jak odstraszysz mi klientów gorzko tego pożałujesz.

— Już nie mogę się doczekać- zrzuciłam przez ramię idąc w kierunku działu księgowego

Ku ogromnemu zaskoczeniu Mikołaja uporałam się z jego zadaniami w przeciągu 6 godzin. Po tym czasie stanowczo oznajmiłam mu, że wychodzę na miasto coś zjeść i nic mnie nie obchodzi, czy mu się podoba, czy też nie, zasługiwałam przecież na kilka minut przerwy, a niedaleko firmy widziałam sklep spożywczy. Przed wejściem do firmy dziwnym zbiegiem okoliczności spotkałam Martę.

— Co ty tu robisz? — zapytałam zaskoczona

— Nie uwierzysz, ale byłam u Tomka, dzisiaj wieczorem idziemy razem na kolację, kto wie, może niedługo szczęście się do mnie uśmiechnie- Marta była bardzo z siebie zadowolona

No nie wierzę! A Tomek wyglądał na osobę, która ma wszystkie klepki na miejscu. Cóż musiałam się pomylić. Faceci najczęściej swoje mózgi mają w spodniach, a jak zobaczą miniówki i dekolty do pępka (tak jak w przypadku Marty) ślinią się jak psy na widok kiełbasy. Gdy już wchodziłam do biura w drzwiach minęłam się z Tomkiem.

— Cześć Nina. Jak tam pierwszy dzień w pracy? Mikołaj był bardzo męczący? — zapytał z ciekawością

— Jak na razie nie męczył mnie aż tak bardzo, ale dzień się jeszcze nie skończył- stwierdziłam- Aż się boję, co jeszcze dzisiaj dla mnie wymyśli- dodałam

— Nie wiem, może znów daj mu z łokcia i się uspokoi- zażartował Tomek

— To wcale nie jest śmieszne! — obruszyłam się

— A niby co to ma być? — zapytał Mikołaj- Ponoć miałaś iść coś zjeść, a tu urządzasz sobie pogaduszki z moim bratem.

— A może by tak grzeczniej? Jestem Osobą a nie twoją poduszką treningową- stwierdziłam spokojnie, na co Tomek wybuchnął śmiechem

— Co za bezczelna dziewucha- mruknął Mikołaj

— Po pierwsze nie dziewucha, nie jesteśmy w jakimś średniowieczu, a ja nie jestem ani ze wsi ani niewykształcona. Po drugie, gwoli przypomnienia nazywam się Nina Wieszczyk, a jak tego nie uda ci się zapamiętać, możesz zwracać się do mnie „proszę pani” — po czym udałam się szybkim krokiem w kierunku wind


Mikołaj

— Oj bracie trafił swój na swego- Tomek cały czas się śmiał- Z tą laską nie wygrasz, gwarantuję ci to.

— Jeszcze ci pokaże i jej też. Nie zagrzeje długo miejsca w tej firmie.

— To dlaczego ją zatrudniałeś? — zaciekawił się mój brat

— Chcę jej dać nauczkę- powiedziałem stanowczo

— Jak na razie to ona tępi cię na każdym kroku- zauważył Tomek

— Jeszcze zobaczymy- zacząłem pomstować, po czym ruszyłem do swojego biura

Ale i tak skończyło się na tym, że po 5 minutach odesłałem dziewczynę do domu sam zastanawiając się dlaczego tak naprawdę ją zatrudniłem i co takiego ona w sobie ma. Mimowolnie zacząłem sobie wyobrażać jej obrażoną twarz i zaciętość w oczach, gdy przyłapałem się na tym, że wcale mi to wszystko nie przeszkadza, wręcz przeciwnie. Czyżby Nina zaczęła się mi podobać?


— Nina zrób mi kawę! — zażądałem następnego dnia, mając w głowie po nieprzespanej nocy szereg pomysłów jak wyprowadzić dziewczynę z równowagi.

— Od kiedy jestem twoją służącą? — zapytała

— Jak mniemam do obowiązków asystentki należy również przygotowywanie kawy dla swojego zwierzchnika- stwierdziłem zachowując spokój

— Jak sobie chcesz- powiedziała słodko Nina, a ja już wiedziałem, że ona już coś kombinuje


20 minut później…

— Co tak długo?! Ileż można czekać na głupi kubek z kawą?! — byłem coraz bardziej zniecierpliwiony i zdenerwowany

— Już idę marudo- usłyszałem głos, który powstrzymywał się, by nie wybuchnąć śmiechem

Chwilę później…

— Fuj!!! — wyplułem zawartość do kubka- Ta kawa jest obrzydliwa. Coś ty mi zrobiła? Trutkę na szczury?! Na dodatek zimną!

— Nie, to zwykła, bezkofeinowa- odpowiedziała Nina usiłując kolejny raz nie wybuchnąć śmiechem

— Aż tak to cię bawi?! — kipiałem ze złości

— Nawet nie wiesz jak bardzo- Nina już nie ukrywała, że ta sytuacja ją bardzo bawi

— Jeszcze się policzymy- zagroziłem

— Czyli zwolnisz mnie? — zapytała z nadzieją Nina

— Niedoczekanie twoje- odpowiedziałem zaciskając zęby, żeby nie wybuchnąć gniewem jeszcze bardziej i nie dać tej dziewczynie satysfakcji

Po czym Nina złapała tę obrzydliwą kawę z mojego biurka i zwyczajnie na świecie wylała ją na mnie, a dokładnie na moje spodnie.

— Jeśli myślisz, że po tych dziecięcych zabawach cię zwolnię, to grubo się pomyliłaś malutka- wysyczałem- Zalałaś mi notatki do projektu, więc nie marz, że pójdziesz na jakąkolwiek przerwę obiadową- zagroziłem- Teraz wychodzę, a jak wrócę, to masz odwzorować ten projekt, guzik mnie obchodzi, że nie jesteś ekonomistką.

— A co jeśli tego nie zrobię? — zapytała hardo Nina uważnie mi się przyglądając

— Nie dostaniesz wynagrodzenia za dzień dzisiejszy- oznajmiłem po czym wyszedłem przebrać się i iść na obiad z Tomkiem i jego nowym nabytkiem Martą, którą poznał zaledwie kilka dni temu.

Po tym obiedzie, wiedziałem jedno. Mianowicie, że z Marty jest niezłe ziółko. Typowa materialistka, liczy tylko na kasę i luksusy w życiu. Zresztą kiedyś już ją spotkałem, prowadzała się z jednym z moich znajomych- Maćkiem, który na dodatek miał ciężarną żonę w domu, która nie wiedziała, że mąż ją na boku zdradza. Ale to jest sprawa Tomka, jego życie, nie będę się mieszał, przecież jest już dorosły.


Nina

Ale się wkopałam, nie ma co. Poniosło mnie i teraz mam nauczkę, przecież te cyferki i wykresy to dla mnie jakaś czarna magia. Niby miałam te 4 z matematyki w liceum, ale to, to jakaś abstrakcja. Trzeba było wylać kawę na tego bufona poza jego biurkiem. Może wtedy by mnie zwolnił, a nie groził, że nie wypłaci mi dniówki.

— Mam nadzieję, że wszystko zdążyłaś zrobić- stwierdził wcześniej wspominany przeze mnie bufon wchodząc do gabinetu- Co to ma być?! — wykrzyknął po chwili- Dziecko z przedszkola lepiej by to zrobiło- powiedział ostro

— W takim razie zatrudnij przedszkolaka, a mnie daj święty spokój- po czym odwróciłam się z zamiarem wyjścia, gdy nagle Mikołaj złapał mnie za rękę i odwrócił gwałtownie w swoją stronę a nasze twarze dzieliły zaledwie milimetry. Nastąpiła kłopotliwa cisza, po czym Mikołaj odsunął mnie od siebie.

— Nigdzie nie pójdziesz- zagroził- Popsułaś ten projekt, więc musisz naprawić swoją pomyłkę.

— Przecież sam powiedziałeś, że dziecko lepiej by to zrobiło- stwierdziłam obrażona

— Zabieram cię ze sobą- po czym znów złapał mnie za rękę i zaczął ciągnąć w stronę wyjścia

— Nigdzie nie idę- próbowałam się wyrwać, ale był za silny, nie mogłam się w ogóle wyrwać

— Jedziemy do mojego domu, ugotujesz kolację, później trochę posprzątasz i zostaniesz dopóki nie skończę tego projektu. I nie próbuj wdawać się ze mną w jakiekolwiek dyskusje i tak to nic ci nie da.

Niestety musiałam mu przyznać rację z tym, że zawaliłam sprawę i zasłużyłam na to wszystko. Bez marudzenia zrobiłam temu burakowi kolację, dałam znać mamie, że utknęłam w pracy i nie wiem o której pojawię się w domu bo mam dużo pracy po czym wzięłam się za odgruzowywanie mieszkania Mikołaja. Mogłam się domyślać, że jest z niego niezła fleja i bałaganiarz, ale nie spodziewałam się, że w jego mieszkaniu mogło przejść istne trzęsienie ziemi! Przecież ja ten bałagan będę sprzątać wieczność!


Mikołaj

Nie mogłem skupić się na pracy. Cały czas rozpraszała mnie Nina. Nadal nie wiem, co ona takiego w sobie ma. Nie jest ani wysoka, ani niska, ani chuda, ani gruba, nawet mam problem z określeniem jej koloru włosów, czy to ciemny blond, czy już szatynka. Ale podobał mi się ten jej niewyparzony język, charakterek, sposób bycia, a najbardziej oczy, choć ukryte za okularami to i tak były niesamowite. A propos nich, chyba powinienem odkupić te zniszczone okulary. Widzę przecież, że tej dziewczynie się nie przelewa. Ale o czym ja myślę! Mikołaj, skup się do jasnej cholery, na jutro ten projekt ma być gotowy. Już chciałem odesłać ją do domu, gdy niespodziewanie rozległ się dzwonek do drzwi. Ze wszystkich diabłów musiało paść akurat na moją mamę.

— To moja mama! Nie może cię zobaczyć! Idź schowaj się w łazience, tam nie będzie zaglądać! — zacząłem panikować, bo wiedziałem, czego mogę spodziewać się od swojej rodzicielki.

— Taki duży chłopczyk, a boi się mamusi- Nina zaczęła się śmiać- Nie ruszam się stąd! — dodała uparcie

Na co znów siłą zaciągnąłem ją do łazienki, a gdy chciała się wyrwać, przyparłem ją do ściany i… nie myślałem już o niczym innym, tylko o pocałowaniu jej. Na szczęście otrzeźwiałem dość szybko i powiedziałem:

— Jeśli nie chcesz, by moja mama wzięła cię za przyszłą synową i nie zaczęła planować naszego hucznego ślubu i wesela, zostaniesz tutaj i będziesz cicho- stwierdziłem, po czym podbiegłem do drzwi, bo jeszcze chwila, a mama zaalarmuje cały blok- Już idę- krzyknąłem jeszcze, by przestała w końcu dobijać się tym cholernym dzwonkiem

— Synku, czemu tak długo nie otwierałeś? Już myślałam, że coś ci się stało.

— Po prostu zasnąłem nad projektem- udawałem, że ziewam- na jutro muszę go dokończyć, a jestem w połowie- wyjaśniłem

— Synku, to może ja ci pomogę, zrobię kolację- mama nie dawała się zbyć

— Już jadłem, dzięki mamo, ale sama wiesz, że muszę pracować, zdzwonimy się jak już będzie po wszystkim- chciałem się jej jak najszybciej pozbyć, zanim zacznie poruszać tematy poszukiwań idealnej synowej

— Mikołaju, nie lubię, gdy odkładasz wszystko na ostatnią chwilę, nie masz już 5 lat, niedługo przejmiesz jedną z naszych firm, czas dorosnąć.

— Dobrze mamo, będę o tym pamiętał- udawałem potulnego- ale teraz…

— … tak, tak, wiem, muszę już iść- mama weszła mi w słowo- Do zobaczenia synku- powiedziała smutno

— Pa mamo- a gdy wyszła poczułem ulgę- Możesz już wychodzić! — krzyknąłem w kierunku łazienki

— Mogę już iść do domu? — z łazienki wyszła wściekła i poirytowana Nina

— Nie, nie mam dokończonego projektu, a była taka umowa, że jak go skończę to dopiero wtedy będziesz mogła pójść. Idź, weź sobie jakąś książkę z biblioteczki i nie przeszkadzaj mi kobieto, bo nigdy tego nie skończę.

O dziwo, nawet mogłem się skupić. Gdy skończyłem projekt, a była druga w nocy, zobaczyłem, że Nina zasnęła i choć nie chciałem tego przed sobą przyznać, ten widok bardzo mnie rozczulił. Nie miałem serca jej budzić i nie pozostało mi nic innego, jak ściągnąć jej buty, wziąć na ręce i zanieść ją do sypialni. Ja natomiast zdecydowałem, że przenocuje na kanapie.


Nina

Obudziłam się bardzo skołowana. W pierwszej chwili nie wiedziałam kompletnie gdzie jestem i czyje to do licha łóżko. Powoli jednak wszystko układało się w logiczną układankę, tylko co ja robię w sypialni Mikołaja? Odchyliłam kołdrę, na szczęście byłam w ubraniu, patrzę na zegarek, a tu 6 rano! O rany! Czym prędzej wyskoczyłam z łóżka i zobaczyłam, że Mikołaj śpi na kanapie, a jego nogi dyndają w powietrzu. Nie ukrywam, że zrobiło mi się go trochę szkoda. Wobec tego, najciszej jak się dało, zrobiłam mu śniadanie i zostawiłam wiadomość, że spotkamy się w firmie. Po czym, czym prędzej udałam się do domu, mając nadzieję, że mama nie wypatrywała mnie całą noc. Ale chyba nie, żadnej informacji na komórce nie znalazłam, więc powinno być dobrze. Teraz musiałam zrobić wszystko, by się nie dowiedziała, o której tak naprawdę wróciłam do domu.


— No nie gadaj, że spędziłaś noc z moim bratem- ekscytowała się Anka godzinę później podczas rozmowy przez telefon

— Nie spędziłam z nim nocy, tylko tam zasnęłam, a wszystko przez to, że wylałam na tego głupka kawę- sprostowałam

— Ja ci mówię, że jeszcze coś z tego będzie- Anka obstawiała przy swoim

— Weź skończ- powiedziałam coraz bardziej na nią zła

— Okej, zmiana tematu, wyobrażasz sobie, że Tomek zaczął umawiać się z tą całą Martą, a myślałam, że jest trochę mądrzejszy- Anka była pełna sceptycyzmu

— Ja nie chcę wypowiadać się na ten temat, mam tylko nadzieję, że to się skończy zanim naprawdę się zacznie, zresztą twój brat lubi szybko zmieniać swoje dziewczyny- przypomniałam sobie, że Anka kiedyś mi o tym wspominała

— Obyś miała rację Nina, a tak w ogóle może wybierzemy się dziś w trójkę, ja, ty i Michał na jakąś pizzę? Wiem, że Michał na dziś wolne- ekscytowała się Anka- Oczywiście umówimy się na jakąś 19, trochę z nami posiedzisz, a później udasz, że Mikołaj każe ci wracać do pracy. Może w końcu coś zaiskrzy, tylko namów brata, bardzo cię proszę.

— No dobrze, spróbuję- powiedziałam- tylko bardzo cię proszę, nie nastawiaj się za wiele, nie chcę byś później była rozczarowana i cierpiała z tego powodu. Moja najlepsza przyjaciółka zakochała się w moim starszym bracie, ale chyba on nie za bardzo chciał odwzajemnić jej uczucia, ale Anka nie chciała się poddać. W tej kwestii była bardzo wytrwała, a czasami nawet upierdliwa.


Dzisiejszy dzień w pracy minął jak z bicza trzasnął. Mikołaja nie było przez cały dzień, najpierw miał spotkanie, później zrobił sobie wolne. Nie narzekałabym, jakby taka sytuacja powtarzała się codziennie. Dziś, nawet udało przekonać mi się Michała, by poszedł z Anką i ze mną na tę pizzę. Co jest niezwykle trudnym wyczynem, bo mój brat nie chce się nigdzie ruszać. Po prostu, idealny dzień. Tylko, że nie spodziewałabym się, że Anka do pizzerii wyciągnie też swojego brata. I nie, tu nie chodzi o Tomka, tylko o Mikołaja.

— Co ty tu robisz? — wypaliłam na widok „swojego szefa”

— Niestety Nina, jesteś mi pilnie potrzebna w firmie dlatego tu przyszedłem, a tak w ogóle, jeszcze się nie znamy- zwrócił się do mojego brata- Jestem Mikołaj, najstarszy brat Ani i szef twojej siostry- przedstawił się

— Michał- powiedział krótko mój brat, zdziwiony całą sytuacją, ale zanim zdążyłam jakoś wszystko poukładać w logiczną całość zostałam praktycznie siłą wyciągnięta z pizzerii

— Jestem głodna- naburmuszyłam cię- cały dzień cię nie było, a teraz każesz mi wracać do biura, swoje godziny na dzień dzisiejszy już przepracowałam, a po drugie jestem bardzo, ale to bardzo głodna

— Spokojnie wrzeszczu- uspokajał mnie Mikołaj, po cichu śmiejąc się ze mnie- moja siostra suszyła mi głowę, bym tu z nią przyjechał i cię gdzieś zabrał, bo ma wielkie plany względem twojego brata, a tak propos, jak on zrobi jej krzywdę, to się z nim policzę. Acha, co ja miałem powiedzieć? Pójdziemy we dwójkę coś zjeść, będę tak wspaniałomyślny, że ja płacę, ty wybierasz, oczywiście dla siebie.

I wszystko może i było fajnie, do momentu, kiedy do restauracji weszła mama Mikołaja, pani Barbara.

— Tak coś przeczuwałam! — wykrzyknęła na powitanie- Wiedziałam, po prostu wiedziałam. Musisz być dziewczyną Mikołaja. Jestem Barbara Serkanowicz, a ty? — zapytała prawie skacząc z radości

— Nina Wieszczyk- udało mi się wykrztusić

— Przyjaciółka mojej Ani? — chciała się upewnić -Ach, jaki ten świat jest mały. A ty Mikołaj, będziesz musiał się długo tłumaczyć, ukrywać taki skarb, niech tylko powiem ojcu- pani Barbara cieszyła się jak małe dziecko- zresztą jutro, oboje jesteście zaproszeni do nas do domu na kolację i nie przyjmuję żadnej odmowy. A teraz nie przeszkadzam wam gołąbeczki, gruchajcie sobie w najlepsze- po czym nie wiadomo kiedy zniknęła

— Mam nadzieję, że jakoś wyjaśnisz te nieporozumienie- stwierdziłam zdezorientowana wydarzeniami ostatnich minut

— Obawiam się, że to nie będzie takie proste- powiedział skruszony Mikołaj

— Co masz na myśli? — zapytałam podejrzliwie

— Rodzice postawili mi ultimatum, jeśli się nie ustatkuję, nie przepiszą na mnie jednej z firm. Proszę cię, byś przez jakiś czas udawała moją dziewczynę. Obiecuję ci, że jak ta cała farsa się skończy, będziesz mogła odejść z firmy, a ja dodatkowo wystawię ci wspaniałe referencje, tylko się zgódź- poprosił- Jestem w tym momencie postawiony pod ścianą

— Dobrze, niech będzie, ale mam jeszcze jeden warunek- powiedziałam ciesząc się perspektywą, że będę mogła szybciej uwolnić się od tego bufona

— Co masz na myśli? — zapytał podejrzliwie Mikołaj

— Nie będziesz się do mnie przystawiał, inaczej cię pogryzę. Zrozumiałeś?

— Skarbie, nie mów do mnie takich rzeczy, bo zrobię niezłe show i to tu w restauracji- wrócił dawny Mikołaj

— Obiecaj mi! — zażądałam stanowczo

— Już dobrze, masz moje słowo- jeszcze wtedy nie wiedziałam, że pod stołem Mikołaj skrzyżował palce


Mikołaj

— No bracie, nadal nie mogę uwierzyć- Tomek zaśmiewał się w moim mieszkaniu- Ty i Nina, szybko poszło, a jeszcze dosłownie przed chwilą zarzekałeś się, że nic z tego nie będzie i wielki Mikołaj Serkanowicz da nauczkę malutkiej Ninie Wieszczyk.

— Wiesz, żeby zdobyć firmę, muszę się ustatkować- powiedziałem dyplomatycznie

— Ale czemu akurat Nina? — chciał wiedzieć Tomek- Zresztą nie chcę wiedzieć, tylko nie złam jej serca, ona na to nie zasługuje- ostrzegł mnie brat

— Nie jestem potworem, zresztą zależy mi na Ninie- powiedziałem to teoretycznie na odczep się, choć chcąc nie chcąc powiedziałem prawdę, choć minęło jeszcze trochę czasu, zanim sobie to uzmysłowiłem

— Powtarzam ci, nie zrań jej. Nie jesteś żadnym chodzącym ideałem.

— A ciebie bąk w dupę ugryzł, albo coś cię opętało? — zaczynałem się wkurzać- Może sam chcesz startować do Niny? — zapytałem pełen furii

— Nie, Nina nie jest zabawką i nie zasługuje na to, by zostać zraniona, ma dość zmartwień na głowie: ojciec od nich uciekł, matka choruje na serce, ledwo wiążą koniec z końcem, nie bądź przyczyną jej kolejnych trosk- poprosił mnie Tomek

— Obiecuję- i było to szczere wyznanie

— W takim razie widzimy się wieczorem na kolacji, mama już nie może się doczekać, aż musiałem wcześniej wyjść z domu, bo bym ześwirował. Do zobaczenia braciszku- Tomek powrócił do swojej roli luzaka i już umawiał się na randkę z tą całą Martą


Nina

No to się wpakowałam, z deszczu pod rynnę. Chyba byłam pijana lub naćpana w momencie, gdy zgodziłam się na odgrywanie tej farsy z Mikołajem. My jako para? Chyba koń by się uśmiał. Na dodatek jeszcze Anka. Wiem, że jest moją przyjaciółką i kocham ją jak siostrę, ale tej jej zadurzenie w Michale zaczynało mnie przerastać. Spodziewałam się, że mój starszy brat może zwiać z tej pizzerii i choć ostrzegałam, moja psiapsiółka mimo kolejnej przygody ze złamanym sercem przez Michała, postanowiła nadal się nie poddawać. Do tego jeszcze od czasu tej śmiesznej rozmowy z Mikołajem, czyli od wczoraj nie odbierałam od niego telefonów, wcale nie miałam ochoty iść z nim na tę śmieszną kolację do jego rodziców i dlatego jak niemądre dziecko uważałam, że skoro nie odbieram jego telefonów to mi przepuści, a w poniedziałek, gdy wrócę do pracy, wykręcę się, że w weekend pojechałam do dziadków w odwiedziny do Żychlina i nie chcąc burzyć spokoju sennego miasteczka, nie wzięłam ze sobą telefonu komórkowego. Miałam śmieszną nadzieję, że taka wymówka wystarczy, przecież pomarzyć zawsze można. Nie pomyślałam, że mogę przerodzić słowa w czyn, wsiąść na Śródmieściu w Koleje Mazowieckie, albo inny pociąg, dojechać do Łowicza lub Kutna, a stamtąd dziadkowie by mnie odebrali i zabrali na weekend do siebie. Ale cóż… mądra Nina tym razem o wszystkim za dobrze nie pomyślała. O co chodzi? Przecież Mikołaj jest moim szefem i z łatwością zdobył mój adres i właśnie stoi przed moimi drzwiami i suszy zęby:

— Co z ciebie za przyszła żona, skoro nie odbierasz ode mnie telefonów? — zapytał ironicznie

— Jest weekend, mam wolne, odpoczywam- powiedziałam lakonicznie

— A mnie się wydaję, że chciałaś zrobić mnie w konia, dlatego ani razu nie odebrałaś. Dlatego tu jestem i cię porywam- stwierdził

— Słucham? — udawałam, że nie wiem o co mu chodzi

— Jedziemy do sklepu, musisz wyglądać tak jak przystało na moją asystentkę i przyszłą panią Serkanowicz- zadecydował Mikołaj

— Ciebie totalnie pogięło- stwierdziłam- Za kogo ty mnie masz? Za jakąś pierwszą lepszą pannę z pod latarni?! — zapytałam oburzona

— Nina, źle mnie zrozumiałaś- Mikołajowi zrobiło się przykro, było to widać, a ja poczułam się głupio- po prostu musimy zadbać o twoją garderobę, będę odcinał Ci miesięcznie część pensji, nie jestem miłosiernym samarytaninem. A to- tu wyciągnął etui z okularami- w ramach przeprosin za potłuczenie tamtych, jestem ci to winny.

— Dzięki- nie umiałam niczego innego powiedzieć, Mikołaj bardzo mnie zaskoczył, pozytywnie, pokazał ludzkie oblicze, a ja nic więcej nie mogłam powiedzieć, byłam zaskoczona, nie poznawałam swojego szefa, może ktoś go podmienił?


— Tylko żadnych dekoltów, miniówek i szpilek, chyba, że mam ci je wbijać w stopy- zastrzegłam gdy byliśmy już w sklepie, mega eleganckim i mega drogim

— Rozejrzyj się po sklepie i przymierz to, co wpadnie ci w oko, to jeden ze sklepów mojej mamy, rachunek ureguluję z nią później.

No świetnie, może czego właścicielem nie jest ta rodzina? Na każdym kroku, spotykam coś, co do nich należy. To jakiś obłęd.


Mikołaj

Może to był głupi pomysł z zabraniem Niny na zakupy, ale ona naprawdę potrzebowała bardziej eleganckich ubrań, mimo, że czuła się w sklepie mamy strasznie skrępowana. Przynajmniej tak sobie wmawiałem z tymi ubraniami. Tak naprawdę chciałem z nią spędzać jak najwięcej czasu, chciałem jej pomóc, nawet przez udawanie zarozumiałego bydlaka. Jakbym mógł podarowałbym jej gwiazdkę z nieba, ale muszę stosować metody małych kroczków, zależy mi na tej dziewczynie i ją zdobędę, ale najpierw jeszcze troszkę się z nią podroczę, wprost uwielbiam jak się złości, właśnie w takiej się… No właśnie, czyżby była to miłość? Sam nie wiem, nigdy do tej pory nie kochałem. Ale teraz jestem bardzo zły, wybrała tylko dwa stroje i stwierdziła, że jej w zupełności wystarczą. Musiałem pobawić się w doradcę do spraw mody i sam wybrać jej stroje. Oczywiście Nina nie byłaby sobą, gdyby nie zaczęła mi się sprzeciwiać i krytykować każdą rzecz, którą wręczyłem jej do przymierzenia. Na całe szczęście po godzinie skompletowaliśmy całą garderobę, z ubraniem na kolację do moich rodziców na czele i mogliśmy jechać na Szczęśliwice. Zachowania mamy nie będę zanadto komentował, bo on jej wazeliniarstwa i zachwytów nad Niną nie było końca. Tomek przez pół kolacji z ledwością panował nad wybuchem śmiechu, Anka gdzieś się zmyła, a ojca jak zwykle nie było w domu. Wiecznie tylko praca i wyjazdy służbowe, nie widziałem go w firmie prawie miesiąc. Co do Niny, nie dała po sobie poznać, że tylko „udajemy” parę, choć jak wziąłem ją za rękę przed wejściem do domu, wbiła mi paznokcie, a gdy ponowiłem ten manewr przy stole, zarobiłem kopniaka. Nie ma co, ta dziewczyna ma charakterek, który niezmiernie mi się podobał. Gdy odwiozłem ją do domu, stwierdziłem, że jutro się z nią podrażnię, odwiedzę ją i przedstawię się jej mamie, jako jej oficjalny chłopak. Już nie mogę doczekać się jej reakcji! Oj Nina, Nina, co ty ze mną wyrabiasz? Zachowuję się jak jakiś nieopierzony szczeniak. Zamiast skupiać się na rozrywkach, które kiedyś sprawiały mi frajdę, teraz każdą chwilę poświęcam Ninie, a do tamtego trybu życia nie mam ochoty wracać. Kierując się tym nowo obranym planem wyruszyłem do mieszkania Niny, mając w zamyśle kolejne niespodzianki za które z pewnością zasłużyłbym na kolejny „łokieć” od mojej dziewczyny.

— Cześć, ty musisz być Rysiek, brat Niny- stwierdziłem celowo przekręcając imię, gdy ten otworzył mi drzwi- Zastałem twoją siostrę? — zapytałem

— Jestem Krzysiek! — odpowiedział tamten buntowniczo- i zaraz zawołam Ninę, jeszcze śpi.

— To może zrobię jej niespodziankę i sam ją obudzę, a tak w ogóle jestem Mikołaj- przedstawiłem się

— Jej szef? — zapytał młody podejrzliwie

— Szef i chłopak- odpowiedziałem- a może Rysiek, teraz mi pokażesz gdzie jest pokój twojej siostry? — zaproponowałem

— Jestem Krzysiek! — zagrzmiał kolejny raz jej brat, wskazując na pokój swojej siostry, niestety nie miałem okazji jej obudzić, bo właśnie wystrzeliła ze swojego pokoju jak z procy

— Krzysiek, co się… — i urwała w pół słowa na mój widok- Co ty tu robisz?

— Ja też się cieszę na twój widok- stwierdziłem zadowolony- a tak w ogóle jest już 11 godzina, a ty jeszcze w pidżamie, nie wstyd ci? — zapytałem

— Co ty tu robisz? — zapytała Nina kolejny raz

— Wpadłem z wizytą, chciałem poznać moją przyszłą teściową.

— Mama pojechała z Michałem do dziadków, wrócą dopiero późnym wieczorem, więc możesz już sobie iść.

— Nie tak prędko słoneczko, zabieram cię na lody. Tomek umówił się z Martą nieopodal i zaproponował byśmy się spotkali wszyscy razem. Ponoć przyjaźnicie się z Martą. Masz 15 minut i wychodzimy- zarządziłem nie dając Ninie dojść do słowa


— Jesteś okropny- piekliła się Nina, gdy szliśmy do kawiarni

— Przecież jesteśmy parą, musimy razem gdzieś wychodzić, chyba, że chcesz by wszyscy myśleli, że…

— …myśleli, że co?

— No wiesz, nie wychodzimy w ogóle z sypialni- uśmiechnąłem się przebiegle

— Słucham?! — Nina zaczęła się pieklić i widać było, że nie zarumieniła się tu ze złości- Już dobra, miejmy to za sobą- szybko i zwinnie próbowała zmienić temat- O, widzę Martę i Tomka- po czym wyrwała się szybciej do przodu

— Już myślałam, że nie przyjdziecie- Marta udawała bardzo miłą

— Mieliśmy kilka spraw do załatwienia- stwierdziłem krótko

— Ale i tak nie mogę uwierzyć, że Nina sobie kogoś znalazła- paplała Marta- zawsze stroniła od płci przeciwnej, a jakby któryś się do niej zbliżył, pewnie by mu przywaliła. Zawsze twierdziłam, że ma awersję przez ojca, który ich porzucił i do tej pory nie dał żadnego znaku życia, a tu niespodzianka, bardzo szybko znajduje sobie faceta i to na dodatek swojego szefa. Przecież z Niny zawsze była szara mysza, niezauważalna, ale pozory mogą mylić…

Nie mogłem dłużej słuchać paplaniny tej idiotki, przecież ona w żywe oczy sączyła jad w stronę Niny, widziałem, że było jej przykro, a informacja o ojcu najbardziej zabolała, dziewczyna miała łzy w oczach. Poczułem nieodparty gniew, a jednocześnie chciałem jak najszybciej zrobić cokolwiek by Nina nie słuchała tego złośliwego słowotoku.

— To cud, że trzymacie się za ręce- trajkotała dalej Marta, a ja kierując się impulsem pochyliłem się w stronę Niny i ją pocałowałem, nawet jeśli miałaby mnie przy tym spoliczkować. Jakże było moje zaskoczenie, gdy odwzajemniła pocałunek i wszystko wokół przestało się liczyć. Chciałem aby ta chwila trwała wiecznie.


Nina

Słowa Marty zabolały i to jak cholera. Uderzyła w czuły punkt, w to, że ojciec opuścił nas bez słowa 10 lat temu i to przez niego mama zaczęła chorować na serce. Nawet nie wiem, kiedy złapałam dłoń Mikołaja. Wydawała mi się wtedy opoką, ale Marta nie przestawała mi dopiekać. Wtedy Mikołaj pocałował mnie i słowa Marty przestały mieć jakiekolwiek znaczenie, odwzajemniłam pocałunek i nagle jakbym dostała obuchem w głowę. Co ja takiego robię? Niewiele myśląc, krzyknęłam, że źle się czuję i wybiegłam z kawiarni z postanowieniem schowania się przed całym światem. Oczywiście Mikołaj próbował do mnie dzwonić, ale postanowiłam wyłączyć telefon, wróciłam do domu, kazałam Krzyśkowi nikomu nie otwierać, po czym zaszyłam się w swoim pokoju. Czasami zachowuje się jak mała dziewczynka i niestety jestem tego świadoma.


— Siostra! — godzinę później Krzysiek walił w drzwi mojego pokoju- Anki też mam do ciebie nie wpuszczać? — zapytał

— Ona może wejść- stwierdziłam zrezygnowana

— Co tak właściwie się stało? — zapytała moja najlepsza przyjaciółka

Opowiedziałam jej wszystko ze szczegółami, nie miałyśmy przed sobą tajemnic.

— Ja myślę, że zaczynasz zakochiwać się w moim bracie, tylko nie chcesz się do tego przyznać, nawet sama przed sobą- stwierdziła Anka- I nie próbuj zaprzeczać, ani ściemniać, za dobrze cię znam. I przestań zachowywać się jak mała rozkapryszona dziewczynka, tylko pogadaj z moim bratem, on cię nie zje, przecież jutro i tak spotkacie się w pracy, oczyść atmosferę przed dniem jutrzejszym. Dobrze ci radzę.

— Twój brat to źródło mojego największego nieszczęścia- stwierdziłam obrażona

— Ja myślę, że coś innego się za tym kryje. A teraz dzwonię po niego i macie pogadać- zadecydowała Anka -i bez żadnych dyskusji- pogroziła mi palcem

Nie spodziewałabym się jednak, że i Mikołaj wymyśli chytry plan, żeby się ze mną spotkać. Gdy Anka miała już dzwonić do swojego brata, do mojego pokoju wpadł Krzysiek:

— Nina, Kacprowi (najlepszy kumpel Krzyśka) coś się stało w nogę, jest na boisku za blokiem. Chodź! — i zaczął nas ciągnąć.

A gdy dotarłam na miejsce, spotkałam Mikołaja

— Co to ma znaczyć? — zapytałam Krzyśka przybierając groźną minę

— No wiesz, twój chłopak dał nam po stówce na rękę, bylebyśmy cię tu zwabili. Kupię sobie za to nową grę- ekscytował się mój brat i nie zdążyłam mrugnąć okiem a zniknął już gdzieś ze swoim kumplem

— Idziemy się przejść- stwierdził Mikołaj

— Chyba śnisz- stwierdziłam

— Idziemy się przejść, chyba, że mam paść na kolana i odstawić przedstawienie przed twoimi sąsiadami. Patrz, te dwie starsze panie już nas obserwują z ławeczki. O i jest jeszcze jedna pani w oknie- zauważył Mikołaj

— W takim razie idziemy, Ania idziesz z nami? — zapytałam

— Przypomniało mi się, że mam coś do zrobienia. Trzymaj się Nina- po czym jej nie było

— Zdrajczyni- mruknęłam

— Nina, nie bądź taka spięta, przecież nic takiego się nie stało. Na dodatek jesteśmy parą, pocałunki są normalną rzeczą w związku- tłumaczył Mikołaj

— Tupetu to ci nie brak- zauważyłam

Mikołaj już miał coś odpowiedzieć, gdy zadzwonił jego telefon

— Tak mamo? — zapytał

Z jego miny wywnioskowałam, że coś musiało się stać.

— Jedziemy do mojej mamy- powiedział tylko, a ja nie zamierzałam się z nim sprzeczać


Pół godziny później…

— Mamo jak się czujesz? — zapytał Mikołaj

— Witaj Nino, dobrze cię widzieć- powiedziała pani Barbara zwracając się do mnie- Już lepiej synku- skierowała następne słowa do Mikołaja- to tylko ciśnienie, ale znasz Tomka, kazał mi po was wszystkich zadzwonić

— Chodzi o ojca, tak? — Mikołaj był coraz bardziej wściekły- Znów zrobił ci przykrość?

— Mikołaj nie będziemy tego roztrząsać przy Ninie, jeszcze nie weszła do tej rodziny, a może się przestraszyć. Lepiej zostańcie na herbacie- zadecydowała

I tak zeszło się do późnego wieczora

— Chodź, to Parku Szczęśliwickiego- poprosił Mikołaj- Pogadajmy- dodał

— Dobrze- zgodziłam się

I tak spacerowaliśmy, a ja dowiedziałam się od Mikołaja kilku rzeczy na temat jego ojca. Praktycznie nie było go w domu. Interesowała go tylko praca, wyjazdy służbowe, akcje, przejmowanie upadających przedsiębiorstw itp. Rodzina nie miała dla niego znaczenia, spłodził dzieci, żeby miał zostawić komuś spuściznę i na tym jego zadanie miało się zakończyć. Gdy wracał do domu, to tylko po to, by wszystkich i wszystko w koło krytykować. Słychać było w głosie Mikołaja wiele bólu, cierpienia i pretensji, nawet nie wiem kiedy usiedliśmy na ławce, a ja przytuliłam się do niego. Z dnia na dzień Mikołaj zaskakiwał mnie coraz bardziej, pokazywał swoje różne oblicza. Z tego chama, którego poznałam na początku nie zostało nic. Nagle tę błogą ciszę przerwał dzwonek telefonu, tym razem mojego.

— Tak mamo? — zapytałam odbierając

— Nina jest już po 22. Gdzie jesteś? — zapytała

— Już tak późno? — zdziwiłam się- Niedługo będę- obiecałam

— Ale gdzie ty jesteś? Krzysiek mówił, że wyszłaś ze swoim chłopakiem! Czemu ja o niczym nie wiem?

— Jestem z Mikołajem mamo i zaraz odwiezie mnie do domu- obiecałam

— Twój szef? — zszokowana mama chciała się upewnić

— Tak mamo- odpowiedziałam, po czym się rozłączyłam

— Kłopoty? — zapytał Mikołaj

— Po prostu odwieź mnie do domu- powiedziałam

— A nie łaska poprosić? — Mikołaj zaczął się droczyć

— Odwieziesz mnie? — spytałam

— Przecież i tak bym to zrobił i jak myślisz, może wejdę na górę i przedstawię się przyszłej teściowej? — zaczął się zrywać

— Mówił ci ktoś kiedyś, że jesteś okropny? — zapytałam

— Okropny, to moje drugie imię- stwierdził Mikołaj próbując zachować powagę


— Nie pocałujesz mnie na dobranoc? — zapytał Mikołaj po przywiezieniu mnie do domu

— Tamta sytuacja była wypadkiem, już się nie powtórzy, możesz tylko pomarzyć- uśmiechnęłam się, po czym weszłam do klatki nastawiając się na rozmowę z mamą.

Miałam rację, mama nie była zadowolona z tego, że wplątałam się w to wszystko z Mikołajem. Bała się, że skończę tak jak ona ze złamanym sercem, że prędzej czy później i tak będę cierpiała. Nie miałam odwagi jej powiedzieć, że to tylko gra, a wygraną jest przejęcie firmy i moje odejście z niej. Ale czy naprawdę tego chciałam? Nigdy więcej już nie widzieć Mikołaja? Nie droczyć się z nim? Odpowiedzi na te pytania były dalekie od słówka „nie”.

— Pamiętaj córeczko, że grasz w niebezpieczną grę, Mikołaj jest też twoim szefem. Gdy wasz związek się rozsypie nie ma szans, że zostaniesz dalej w jego firmie, zwolni cię bez wahania- ostrzegała mama

— Mamo, pamiętam, że się o mnie martwisz, ale wiem, co mam robić- próbowałam ją uspokoić, ale ja sama przez jej słowa miałam praktycznie bezsenną noc

Na dodatek o 7 rano obudził mnie telefon od Mikołaja:

— Nina, jak możesz najwcześniej przychodź do biura- usłyszałam suche słowa

— Stało się coś? — zapytałam zaniepokojona

— O 14 przyjeżdżają partnerzy mojego ojca z Londynu, musisz zapoznać się ze szczegółami spotkania i uczestniczyć w nich jako tłumacz, będzie towarzyszył ci Tomek i asystent mojego ojca Adam, na którego musisz uważać, to największa i najwredniejsza szuja w całej firmie. Ja w tym samym czasie niestety mam inne spotkanie i nie będę mógł cię wspierać. Zresztą to zagrywka mojego ojca, wrócił i już chce cię sprawdzić. Na dodatek Marta została zatrudniona w naszej firmie jako sekretarka.

— Marta? — zdołałam tylko powiedzieć

— Tak, jak już się sypie, to wszystko na raz, ale ja wierzę w ciebie, dasz sobie radę i będziesz miała trochę wsparcia ze strony Tomka. Więc przyjeżdżaj jak najszybciej, wtajemniczę cię we wszystkie detale.

— Za godzinę będę w biurze- obiecałam po czym się rozłączyłam

Nie ma co, początek tygodnia i już w pracy czekał na mnie niezły hardcore, ale ja lubię wyzwania.


Mikołaj

Mogłem się spodziewać, że mój ojciec jak tylko się pojawi będzie knuł. Na dodatek mama podzieliła się z nim wspaniałymi nowinami odnośnie tego, że mam dziewczynę i na dodatek pracuje ona w naszej firmie. Ojciec celowo tak to wszystko zorganizował. Specjalnie poprzekładał spotkania, by zrobić chrzest bojowy Ninie, ale ja w nią wierzyłem, byłem pewny, że da radę. I miałem rację, do spotkania przygotowała się w 4 godziny, o jej umiejętności lingwistyczne nie musiałem się martwić. Bardziej niepokoiłem się obecnością Adama- przydupasa mojego ojca, który był znany z tego, że podkładał ludziom świnie, przypisywał sobie czyjeś zasługi i potrafił wyprowadzić praktycznie wszystkich z równowagi.

W ogóle nie mogłem skupić się na swoim spotkaniu, myślami byłem w firmie, przy Ninie, miałem nadzieję, że sobie poradziła, ale gdy weszłam do biura, mina Niny wskazywała coś innego:

— Co się stało? — zapytałem

— Twój ojciec wyprosił mnie po 10 minutach spotkania, twierdząc, że mój poziom języka angielskiego jest poniżej zera. Dodatkowo miałam problem, by się na to spotkanie w ogóle dostać! — Nina kipiała z gniewu

— Co masz na myśli? — byłem coraz bardziej zdenerwowany

— Raczej kogo! — Nina była wściekła jak osa i wcale mnie to nie dziwiło, przeczuwałem, że ojciec i Adam będą chcieli zrobić jej coś podłego

— Adam- powiedziałem tylko przez zaciśnięte zęby

— Na początku nie chciał mnie w ogóle wpuścić, twierdząc, że nadaje się tylko do tego, by sprzątać i parzyć kawę. Na co przypadkowo ja wbiłam mu w stopę obcas, dzięki przy okazji za te szpilki, bardzo mi się dziś przydały. Udało mi się wejść na spotkanie, ale gdy zaczęłam prezentację wparował twój ojciec z tekstem, że takie osoby jak ja, a brzmiało to jak „taki śmieć jak ty” nie jest upoważniony do prowadzenia takiego rodzaju spotkań, po czym pokazał mi drzwi.

— Ja już porozmawiam sobie z moim ojcem, a Adamowi dawno nikt nie przyłożył! — zostałem już zupełnie wyprowadzony z równowagi, chciałem przyłożyć temu gnojkowi i to bardzo mocno

— Mikołaj nie! — Nina powstrzymała mnie, a ja w odruchu opiekuńczym przytuliłem ją do siebie- sama zapracuję sobie na własne imię w tej firmie i wszystkim pokażę na co mnie stać. Nie chcę żadnej protekcji, to by mnie w jakiś sposób upokorzyło, sama zagram na nosie tym wszystkim, którzy mają pod moim adresem jakieś wąty. A teraz jeśli pozwolisz, chciałabym pójść do domu, muszę przemyśleć parę rzeczy.

— Dobrze idź, ale w razie czego zawsze możesz do mnie zadzwonić- stwierdziłem, ale i tak przyrzekłem sobie, że rozmówię się z moim kochanym ojczulkiem, nikt, a już na pewno nie on, nie będzie poniewierał moją kobietą. Nina chciała być zawsze silna i niezależna i to widać. Nie ukrywam też, że bardzo mi się to podoba, ale obiecałem sobie, że będę się nią opiekował.


Nina

Byłam kłębkiem nerwów, potraktowano mnie jak śmiecia, a ja nawet nie pokazałam pazurków. Wieszczak, co się z tobą dzieje!? Kiedyś przecież znalazłam się w obiekcie kpin matki mojego zapyziałego ojca i potrafiłam się obronić. Pamiętam tę sytuację jak dziś. Przyjechała jakoś 5 lat po odejściu ojca, nagle przypomniała sobie o naszym istnieniu, ale tylko po to by nam jeszcze bardziej dopiec. Zaczęła ubliżać matce i Krzyśkowi, więc stanęłam w ich obronie i to ja zaczęłam jej ciskać, nawet nie zważając na jakiekolwiek słowa, czy też szacunek do osoby starszej. Takie kanalie jak one, nie zasługują nawet na to, by zaszczycić je spojrzeniem. Uważają się za nie wiadomo jakie, a tak naprawdę są nikim. Tylko czemu nie zachowałam się tak, jak 5 lat temu, przecież jestem fighterką, nie lubię się poddawać. Dodatkowo mama zaczęła mnie przekonywać, że powinnam zrezygnować z pracy u Mikołaja. Ponoć nauczycielka z naszej osiedlowej podstawówki odchodzi nareszcie na emeryturę i zwalnia się jej posada, więc mam próbować. Tylko czy ja się nadaję? Sama sobie się dziwiłam, ale nie chciałabym rezygnować z pracy z Mikołajem. Lubiłam się z nim drażnić, ale też w coraz większym stopniu spędzać z nim wolny czas.


— Nina, mogę wejść? — zapytał Michał

— Co jest starszy bracie? — zapytałam wesoło, ciesząc się, że wreszcie wpadł w odwiedziny do rodzinnego domu

— Chcę pogadać na temat Anki. Ostatnio zachowywała się trochę dziwnie, a teraz zaczęła mnie unikać.

— I ty się jej dziwisz? Chłopie, zwiałeś z pizzerii bez żadnego słowa, po prostu zawinąłeś się na pięcie i już cię nie było. Dziewczyna chciała spędzić z tobą trochę czasu, a ty uciekasz i na dodatek dziwisz się, że zaczęła cię unikać- byłam zdegustowana- Ance na tobie zależy- przestałam owijać w bawełnę- jeśli tobie też, zacznij działać, jeśli nie, daj jej spokój. A teraz muszę uciekać do pracy, bo się spóźnię.

— Myślę, że szef by cię nie wywalił- stwierdził Michał śmiejąc się

— Co masz na myśli? — zapytałam zdezorientowana

— Przecież Mikołaj jest twoim chłopakiem, więc na pewno przymknie oko na to, że się spóźnisz te parę chwil- zasugerował mój brat

— Może i by przymknął, ale na papierze nadal rządzi jego ojciec, a po firmie kręci się jego pitbull Adam.

— Acha, czyli nieprzyjazny tatusiek i jego przydupas. Siostra, trzeba było tak od razu- Michał zaczął się śmiać, wyglądając przez oko- ale chyba nie musisz martwić się o podwózkę. Książę srebrnym autem już zajechał.

— Mikołaj tu jest?

— A niby kto? Oj siostra, siostra, ta miłość zrobiła z ciebie matołka, tylko nie szukaj za długo swojego Pacanowa.

— Palant- rzuciłam w niego poduszką


Kilka chwil później

— Co ty tu robisz? — zapytałam Mikołaja

— Przyjechałem, by ci pogratulować- powiedział

— Nie bardzo rozumiem- stwierdziłam zdezorientowana, wsiadając do samochodu

— Okazało się, że na koniec to ty dałaś po łapach mojemu ojcu. Na całe szczęście, pod anglojęzycznym opracowaniu tego projektu podpisałaś się ty, więc mój ojciec nie mógł sobie tego przypisać. Ale musisz teraz uważać, jesteś teraz pod jego odstrzałem, bo wygląda na to, ze w najbliższym czasie nigdzie się nie wybiera. Pewnie kolejna z kochanek go ogołociła i musi zarobić na luksusy następnej siksy. Ale zmieńmy lepiej temat, musimy uczcić twój sukces. Tomek z Martą jutro wybierają się do klubu potańczyć, może im potowarzyszymy? — zaproponował

— Raczej to kiepski pomysł- stwierdziłam- przecież jutro jest czwartek, w piątek trzeba iść do pracy- chciałam się wykręcić

— Jak na razie, to ja jestem twoim szefem i możesz nawet przyjść w południe, mnie to nie będzie przeszkadzać, a do klubu idziemy.

— Czy ty zawsze musisz wydawać rozkazy?

— To nie był rozkaz tylko postawienie sprawy jasno- Mikołaj uśmiechnął się do mnie


Po powrocie z pracy w moim pokoju czekała już na mnie Anka, pewnie Krzysiek ją wpuścił do domu

— Nie uwierzysz, co się stało- moja najlepsza przyjaciółka aż skakała z radości

— Nie mam pojęcia, mów- byłam bardzo ciekawa

— Twój brat zaprosił mnie na randkę! — Anka coraz bardziej ekscytowała się

— Serio? — byłam w szoku- Gdzie się wybieracie? — koniecznie musiałam to wiedzieć

— Jutro idziemy do kina. Już nie mogę się doczekać. A ty? — zapytała -Masz na dziś jakieś plany? Może połazimy po sklepach? — zaproponowała- Chcę zrobić piorunujące wrażenie na twoim bracie.

— Twój brat zaprosił mnie do klubu, a raczej postawił przed faktem dokonanym, że mamy tam iść razem z Tomkiem i Martą.

— No to na co czekasz?! Musimy cię odstawić na bóstwo. Mój brat padnie na twój widok.

— O czym tak szepczecie dziewczyny? — do pokoju weszła moja mama

— Musimy odstawić pani córkę na bóstwo, mój brat powinien paść trupem na jej widok- stwierdziła z przekonaniem Anka

— W takim razie ja zajmę się włosami- powiedziała ciepło moja mama

— Ja zrobię makijaż- i już podzieliły się zadaniem a ja nie miałam praktycznie nic do gadania


Oczywistym było to, że Marta podczas naszej podwójnej randki będzie się popisywać, tym razem swoimi umiejętnościami tanecznymi, które ja osobiście uważałam za przeciętne, ale najwidoczniej facetom to się podobało. No cóż, Marta swoich pierwszych facetów próbowała wyrwać właśnie w klubie, ostry makijaż, masa biżuterii, wyuzdane stroje, dwuznaczne spojrzenia. Pamiętam, że sama dałam jej się wyciągnąć kilka razy, a później musiałam robić za jej przyzwoitkę a czasami ochroniarza. Po takich akcjach, gdy wspomniała o zabawie w klubie, ja szybko się migałam byle tylko nie iść wymyślając najróżniejsze wymówki. Akurat teraz musiałam przyglądać się jej wężowym ruchom, kiedy to oplatała Tomka swoimi kończynami. Żenada. Gdzie ona się szlajała? Po burdelach? — zaczęłam się zastanawiać

— Chodź! — Mikołaj krzyknął i złapał mnie za rękę- Nie mogę już na nią patrzeć! Zatańczymy!

— Ja nie tańczę! Nie potrafię! — zaczęłam się sprzeciwiać

Ale jak zwykle z Mikołajem nie było dyskusji i już byłam na parkiecie, a DJ zaczął grać wolny numer, a ja znalazłam się w ramionach Mikołaja. I kolejny raz poczułam się w nich błogo i bezpiecznie, a świat wokół przestał się liczyć, ale gdy mieliśmy się już pocałować, Marta pociągnęła mnie za rękę, a magiczna chwila znikła.

— Łazienka! — wykrzyczała mi tylko do ucha, ciągnąc mnie za sobą

— Co się dzieje? — zapytałam

— Jeden z moich byłych jest tutaj i nie chcę żeby mnie zobaczył, bo będzie mega afera. Ten pajac nadal myśli, że wrócę do niego.

— I niby co ja mam zrobić?

— Ja postaram się jak najszybciej wyjść tylnym wyjściem, znam tutaj barmana (jakoś mnie to wcale nie zaskoczyło) i mnie wypuści, a ty idź do chłopaków, powiedz im, że się źle czuję i chcę wracać do domu. Tylko się pospiesz, nie chcę żeby Paweł zorientował się, że tu jestem.

Jak zwykle, gdy tylko pojawię się w jej towarzystwie, muszę ratować jej skórę z powodu grona jej adoratorów, Marta niedługo wpadnie w poważne tarapaty z tego powodu. Gra na wielu frontach i kiedyś w końcu zostanie zdemaskowana.

— Nawet nie skomentuję tej sytuacji- stwierdził Mikołaj, gdy mu o wszystkim opowiedziałam- Proponuję nocny spacer nad Wisłą, co ty na to? — zaproponował

— Nie jest na to za późno? — chciałam się upewnić

— Spokojnie, ze mną będziesz bezpieczna- obiecał


Mikołaj

Zauważyłem, że Marta zaczyna zachowywać się dziwnie i gdy wyciągnęła Ninę do łazienki postanowiłem je dyskretnie obserwować. Mogłem się domyśleć, że w klubie pojawi się jeden z jej fagasów. Jak się okazuje mój kumpel z liceum- Paweł też wpadł w szpony tej manipulatorki. Dobrze, że Nina była ze mną szczera i gdy tylko mogła opowiedziała mi o całej sytuacji. Żeby nie robić scen przed klubem zaproponowałem Ninie nocny spacer nad Wisłą, musiałem się uspokoić i zebrać myśli. Postanowiłem też, że następnego dnia rozmówię się z tą całą Martą. Ale gdy w końcu udało mi się z nią porozmawiać, jeszcze bardziej wyprowadziło mnie to z równowagi. Ta osoba jest cyniczna i egoistyczna i nic nie robi sobie z ostrzeżeń. Nawet potrafiła wyrzucić mi wprost, że i tak będzie bogata oraz, że nawet jakbym chciał, nie wyrzucę jej z pracy, bo zatrudnił ją mój ojciec. Szkoda, że nie nagrałem tej rozmowy. Mógłbym to wykorzystać przeciw niej. Gadałem też z bratem, ostrzegałem go, ale nic do niego nie docierało. Stwierdził tylko, że jestem przewrażliwiony i powinienem wrzucić na luz, a on doskonale wie, co robi. Oj braciszku, nawet nie wiesz w jakie bagno się pakujesz a na dodatek jesteś ślepy jak kret. Dodatkowo, czemu akurat mój ojciec zatrudnił tę osobę w firmie? Czyżby po to by mieć oko na mnie i na Ninę? Widać gołym okiem, że Marta udaje tylko przyjaźń względem Niny. Czyżby chciała ją zniszczyć? Nie wystarczy, że po firmie pałęta się Adam, który nic nie robi, tylko szuka materiałów do plot. Największy przydupas ojca najpierw, a teraz ta cała Marta i akurat ta dwójka pracuje dla mojego ojca? Coś mi tu nie pasuje i muszę jak najszybciej rozwiązać tę zagadkę zanim powstanie z tego potężna katastrofa z jeszcze poważniejszymi konsekwencjami.


Nina

Z dnia na dzień czułam się coraz gorzej, byłam w fatalnym nastroju. Nie chciałam już udawać związku z Mikołajem, dalej brnąć w te wszystkie kłamstwa, miałam dosyć, ale najbardziej szkoda było mi jednak jego matki, ale nie mogę tego tak dłużej ciągnąć, ja nie potrafię udawać, ja chciałabym, żeby to wszystko było prawdą a nie poplątaną fikcją. Postanowiłam wziąć się w garść i wreszcie powiedzieć Mikołajowi, że mam dość. Oczywiście jak to on, nie przyjął tego za dobrze.

— Mówisz to wszystko na serio? Nie próbujesz mnie wkręcić? — upewniał się

— Mikołaj, ja naprawdę nie dam rady, nie potrafię okłamywać twojej mamy, twojego rodzeństwa, oni na to nie zasługują. Anka jest moją przyjaciółką, nie chcę przed nią udawać, że prowadzimy jakiś śmieszny rodzaj gry między sobą.

— Z firmy też chcesz odejść? — chciał wiedzieć

— Szczerze się nad tym zastanawiam- odpowiedziałam zgodnie z prawdą- Nawet złożyłam papiery w jednej ze szkół podstawowych, zwolniła się tam posada nauczyciela języka angielskiego- wyjaśniłam

— Naprawdę chcesz uczyć? — Mikołaj wyglądał na zszokowanego moimi słowami

— Sama nie wiem, a mam inne wyjście? Raczej nie- wzruszyłam ramionami- Ja muszę pracować.

— Nina, zawsze jest jakieś rozwiązanie. Zostań w firmie, potrzebuję cię… to znaczy, twoje zdolności są tu bardzo przydatne. Przemyśl to wszystko jeszcze raz przez ten weekend i daj mi znać w poniedziałek.

— Mikołaj odpuść, raczej nie zmienię zdania, za dużo się wydarzyło a ja nie chcę już dłużej kłamać, bo to mnie przerasta. W weekend nie będzie mnie w Warszawie, zaraz wyjeżdżam, jadę odpocząć i sama nie wiem, czy szybko wrócę z powrotem.


Mikołaj

Nie spodziewałem się, że słowa tak mogą zranić. Nina nie dość, że chce ze mną zerwać, to jeszcze odejść z firmy. Muszę ją jakoś zatrzymać, nie wyobrażam sobie, że jej nie będzie. Nie! Po prostu nie przyjmuję tego do wiadomości. Muszę tylko na spokojnie wszystko obmyślić i od razu działać. Moje rozmyślania przerwał jednak nie kto inny jak mój brat.

— Braciszku, co masz taką ponurą minę? — zapytał Tomek- Nina kolejny raz zalazła ci za skórę?

— Ona chce odejść- powiedziałem żałośnie

— Ty naprawdę coś do niej czujesz- ocenił mój brat- więc chłopie, zamiast tu siedzieć i się użalać, idź, walcz o nią, nie daj jej odejść.

— Jej nawet nie ma w Warszawie i powiedziała, że nie wie, czy wróci.

— O to nie musisz się martwić- stwierdził Tomek uśmiechając się przebiegle

— Naprawdę? — ożywiłem się- Gdzie ona jest? — musiałem to natychmiast wiedzieć

— Pojechała z Anką i Michałem do Niechorza, więc ruszaj dupę, jedź do domu, pakuj się a z samego rana tam wyruszamy- zadecydował Tomek- Nam też przyda się trochę odpoczynku szczególnie teraz, gdy ojciec wrócił do domu

Jedynym minusem tej wyprawy było towarzystwo Marty, która na wieść o tym, że jedziemy do Niechorza natychmiast się spakowała i praktycznie wepchała nam do auta.


Nina

— Czuję się trochę jak 5 koło u wozu- stwierdziłam przy pochłanianiu kolejnej porcji lodów w jednej z najlepszych cukierni w Niechorzu

— Głupoty gadasz- stwierdziła Anka- potrzebny jest ci ten wypad i nadal nie mogę uwierzyć, że chcesz zerwać z moim bratem, on przy tobie jest zupełnie inną osobą. Tak się zmienił, że zaczynam podejrzewać, że ktoś się pod niego podszywa, ktoś o wiele fajniejszy.

— I tak nic z tego by nie było. Lepiej zakończyć to wcześniej- stwierdziłam dyplomatycznie- Pochodzimy z Mikołajem z dwóch różnych światów, praktycznie nic nas nie łączy- próbowałam tłumaczyć

— Nie byłabym tego taka pewna- Anka uśmiechnęła się tajemniczo czytając smsa

— Co masz na myśli? — zainteresowałam się

— Nic takiego. Co twój brat robi tak długo w łazience? — Anka dyplomatycznie zmieniła temat- Jesteśmy tu by zaszaleć, odstresować się, może wyrwiesz jakiegoś fajnego gościa? Skoro gardzisz moim starszym bratem, to może tu spotkasz kogoś wartego twojej uwagi.

— Prędzej kaktus wyrośnie mi na ręku- burknęłam

— Kochanie, nigdy nie mów nigdy. Jesteśmy w super miejscu, zameldowani w ekskluzywnym hotelu, tobie przez pomyłkę trafił się apartament małżeński. Masz pełne pole do popisu.

— Daj spokój. Szkoda mi tego recepcjonisty, pomylił się z rezerwacjami i zapłaci za ten błąd z własnej kieszeni- stwierdziłam

— Nina, nie narzekaj tyle, powinnaś się cieszyć. Oho, idzie twój brat.

— Jakie plany? — zapytał Michał

— Wracam do hotelu, bierzemy sprzęt i proponuję rozłożyć się na plaży w Pogorzelicy- zadecydowała Anka- Tam jest bardzo przyjemnie- padła ocena

Anka ma rację, jestem na wakacjach, w super hotelu na który wreszcie mnie stać (z winy recepcjonisty, no ale…), muszę o wszystkim zapomnieć i zrelaksować się. Jednak, zaledwie zdążyłam zamknąć oczy usłyszałam głos:

— Witaj kochanie, mam nadzieję, że się stęskniłaś.

— Mikołaj? — wydukałam

— Zamknij lepiej buzię, bo nałykasz się piachu- stwierdził

— Tomek! Jak miło, że jesteś, chodź Michał, pójdziemy znaleźć dla niego jakiś nocleg- ekscytowała się Anka i nie minęła chwila jak całe towarzystwo się zmyło a za nimi powlekła się Marta. A ja w tym momencie zrozumiałam, że Anka od początku wszystko wiedziała, dlatego naigrawała się ze mnie, twierdząc, że właśnie tutaj znajdę dla siebie towarzystwo.

— Co ty tu robisz? — zapytałam

— Nie pozwolę ci odejść- odpowiedział Mikołaj- Dlatego tutaj przyjechałem, specjalnie dla ciebie

— Nie potrzebnie się fatygowałeś i tak nie zmienię zdania.

— Uparta jesteś, pyskata zresztą też- stwierdził z przekonaniem

— Aaa, weź mnie ugryź- po czym uciekłam zostawiając Mikołaja na plaży z całym tym majdanem, ale jeszcze nie zdążyłam wyjść z plaży a napatoczyłam się na Ankę z Michałem, Tomek z Martą już się gdzieś ulotnili.

— Co to ma być? — odciągnęłam Ankę na bok, trochę na nią zła

— Nina, nosisz okulary, ale i tak przez nic nie widzisz- stwierdziła Anka- nie widzisz, że Mikołaj przyjechał tu specjalnie dla ciebie?

— Jak widać długo nie był sam. Już przystawiły się do niego jakieś dwie- fuknęłam patrząc w stronę plaży i widząc wszystko bardzo dokładnie- powodzenia- powiedziałam mściwie

— Ty jesteś zazdrosna! — Anka zaczęła się śmiać

— Ja? Chyba ci się wydaje- udawałam, że nie wiem o co chodzi mojej przyjaciółce, choć wkurzało mnie coraz bardziej, że Mikołaj daje się podrywać tym dwóm zołzom na plaży. Postanowiłam coś z tym zrobić.

Po czym ściągnęłam koszulkę i idąc tylko w stroju kąpielowym i pareo z dumnie uniesioną głową, zajęłam leżak akurat ten znajdujący się koło Mikołaja. Chwilę później Anka z Michałem, a później Tomek z Martą dołączyli do nas, a te dwie laski zmyły się.

— Dupek- syknęłam przez zęby zwracając się tymi słowami do Mikołaja. Na co w odpowiedzi zostałam obsypana piaskiem.

— Sorki, wyleciał mi z ręki- Mikołaj chytrze się uśmiechnął, gapiąc się na mój biust

— Nie dla psa kiełbasa- pomyślałam z satysfakcją wypinając biust do przodu, co jak co, ale to był mój niemały powód do dumy.


— Chodź, przejdziemy się- zaproponowała Anka- Panowie zaczęli grać w karty, z Martą nie chcę mi się gadać, a ty za chwilę ugotujesz się z zazdrości o Mikołaja- to ostatnie szepnęła mi na ucho, gdy te dwie napastliwe laski na nowo pojawiły się w pobliżu i rzucały zalotne spojrzenia

— Świetny pomysł- zgodziłam się chętnie

— Nie zamierzasz się ubrać? — zapytała Anka

— Przecież założyłam na sobie szorty, a po drugie jesteśmy nad morzem, górę od bikini mam- powiedziałam butnie- Nie idę przecież goła!

Nie minęła chwila, a dołączyło się do nas dwóch kolesi, nawet nie zapamiętałam ich imion, ale zanim Anka ich przegoniła, powstrzymałam ją, kątem oka zauważając, że Mikołaj próbuje nieudolnie nas śledzić. Sprawiło mi to niemałą satysfakcję, ale po jakimś czasie straciłam go z oczu, nie było więc sensu dłużej ciągnąć tego przedstawienia. Nie minęło 5 minut jak pozbyłyśmy się natrętów, poszłyśmy z Anką na obiad i postanowiłyśmy wrócić do hotelu wziąć prysznic, przebrać się i ruszyć na miasto. Zastanawiałam się tylko gdzie podziewa się Mikołaj. Szybko uzyskałam odpowiedź na te pytanie.

— Cześć! — pomachał mi ręką leżąc na moim łóżku, w moim pokoju, a mnie zamurowało- Uprzedzam twoje pytanie i mówię, że przekupiłem recepcjonistę.

— Co takiego? — po prostu nie dowierzałam

— Powiedziałem, że jestem twoim mężem i chcę ci zrobić niespodziankę.

— Uważaj bo ci uwierzę- burknęłam

— Odpowiednia kwota i dostałem zapasowy klucz do pokoju kochanie- Mikołaj uśmiechnął się do mnie chytrze- Zresztą ten sam recepcjonista przypadkiem miał stracić trochę ze swojej pensji przez swój błąd, ale zwróciło mu się to z nawiązką i to dość sporą.

— Wyłaź stąd! — zdenerwowałam się

— Ani mi się śni- powiedział stanowczo Mikołaj -Zapłaciłem za ten pokój i to potrójnie i nie zamierzam się stąd ruszać. Acha i bym zapomniał, nie ma innych wolnych miejsc w tym hotelu, więc nawet nie próbuj. A teraz wskakuj pod prysznic, chyba że chcesz byśmy poszli tam razem.

— Po moim trupie!

W odpowiedzi Mikołaj zaczął się śmiać, ja natomiast trzasnęłam drzwiami i upewniłam się czy są zamknięte na klucz co spowodowało, że moja zmora zaczęła jeszcze głośniej się śmiać. Ach, jak on mi działa na układ nerwowy, ale mimo wszystko te chwile jak się uśmiecha, jak wygina te swoje łobuzerskie usta… Ech, aż bym chciała powtórzyć ten pocałunek. Dziewczyno o czym ty myślisz?! Co się z Tobą dzieje? Bijąc się z myślami weszłam pod prysznic próbując ochłonąć i nie myśleć, że on jest za ścianą.


Mikołaj

— Przy tej dziewczynie nie można się nudzić- śmiałem się w duchu. Najpierw wyglądała jakby zobaczyła zjawę, później próbowała uciec, następnie była o mnie zazdrosna, a ja o mało co nie spadłem z leżaka, gdy zobaczyłem ją w bikini, jeszcze chwilę a zacząłbym się ślinić, a gdy zaczęła się prężyć, o mało co nie… Ta dziewczyna kiedyś mnie zabije. A później przyczepiło się do niej i do Anki jakiś dwóch napaleńców, a ja miałem ochotę dać im w łeb, ale szybko się opamiętałem i postanowiłem działać w troszeczkę inny sposób. Udałem się do hotelu i po ciężkich negocjacjach, zakończonych zapłaceniem przeze mnie niezłej sumki, zdobyłem drugi klucz do pokoju Niny. Ach, a to dopiero początek weekendu i czeka nas noc w jednym pokoju. Już nie mogę się doczekać. Tylko, że na chwilę obecną Nina jest wciąż na mnie śmiertelnie obrażona i przez całą kolację praktycznie się nie odzywała, co jest do niej wcale nie podobne. Gdy wróciliśmy do pokoju rzuciła tylko:

— Możesz zająć łóżko, ja i tak nie zamierzam się kłaść- powiedziała uparcie

— Popatrz, popatrz, królowa nocy się znalazła- zacząłem się śmiać- Zresztą tam gdzie idziesz, idę i ja- zadecydowałem

— Odczepisz się wreszcie ode mnie? — zapytała

— Nigdy- wyszczerzyłem zęby jak jakiś głupek

— Nie mam już sił do ciebie- powiedziała zrezygnowana Nina

— A ja myślę, że boisz się zostać ze mną na noc- stwierdziłem z przekonaniem

— Co takiego?! Wcale się nie boję! — uwielbiałem ją w bojowym nastroju i postanowiłem dalej ją podrażnić

— Boisz się i tyle, dlatego kombinujesz jak koń pod górę, byle tylko mi uciec.

— Nigdzie nie uciekam- stwierdziła rozłoszczona Nina- idę teraz do łazienki a jak wrócę masz spadać z mojego łóżka. Zmieniłam zdanie, idę spać!

— Niedoczekanie- powiedziałem sam do siebie


— Miałeś wyjść z mojego łóżka- Nina wróciła 10 minut później

— Nigdzie się nie wybieram, a ty za bardzo dramatyzujesz. Obiecuję, że będę trzymał rączki przy sobie- obiecałem z miną chochlika

— Akurat- prychnęła Nina, po czym w dosłownym znaczeniu tego słowa, wykopała mnie z łóżka, a lądowanie nie należało do przyjemnych

— Wariatka! — wrzasnąłem wściekły

— Lepiej mnie nie wkurzaj, bo oberwiesz- zagroziła

— I tak niczego nie wskórasz kochanie- zacząłem się śmiać, gniew szybko wyparował ze mnie- To łóżko jest tak wielkie, że pomieści z 5 osób, a jak zwalisz mnie po raz kolejny, też wylądujesz na podłodze- powiedziałem ostrzegawczo

— Niech ci będzie, ale ty śpisz pod przykryciem, a ja nie. Jeśli się wygrzebiesz z niego, to cię zwalę i pójdziesz spać do wanny. Umowa stoi? — zapytała

— Stoi- stwierdziłem krzyżując palce u rąk

Miałem już w zanadrzu chytry plan. Poczekałem jak Nina zaśnie, po czym rozkręciłem w pokoju klimatyzację praktycznie na maxa. Tak jak się spodziewałem, Nina szukając źródła ciepła instynktownie wtuliła się we mnie, a ja z zadowoleniem zacząłem zasypiać, zastanawiając się jaka będzie jej reakcja zaraz po przebudzeniu.


— No to teraz ja muszę wymyśleć jakąś karę dla ciebie- stwierdziłem po przebudzeniu się

— Co? — zapytała Nina na wpół przytomnie

— Nie dość, że wlazłaś mi pod kołdrę, to jeszcze nie wiem czyje kończyny są czyje, tak się wokół mnie owinęłaś jak jakiś wąż boa- powiedziałem ze stoickim spokojem, nie dając poznać, że ta sytuacja bardzo mi się podoba

— To twoja wina- powiedziała speszona

— O nie kochanie, sama się przytuliłaś, więc poniesiesz karę- ukartowałem już chytry plan

— Co masz na myśli? — zapytała Nina z nutką niepewności w głosie

— Cały dzisiejszy dzień spędzisz ze mną, a do Warszawy wrócimy nocą, ale wierz mi czeka cię wyczerpujący dzień.

— A co z naszą paczką? — zapytała

— Powiadomię ich, zresztą twój brat nie będzie się wściekał, przecież będzie moim szwagrem, na pewno zrozumie.

— Co?! — Nina nie wiedziała, o co mi chodzi

— Nie dość, że ja zostanę mężem jego siostry, to wszelkie znaki na niebie i ziemi wskazują, że on zostanie mężem mojej siostry- powiedziałem chytrze

— Anka i Michał wreszcie się zeszli? — Nina chciała się upewnić, choć na samą wzmiankę, że mogłoby być tak rzeczywiście, cała się ekscytowała

— Na to wychodzi, że w rodzinie nic nie zginie, a teraz maleńka zbieraj się, za 10 minut wychodzimy.


Nina

Początkowo miałam wrażenie, że ten weekend w Niechorzu to jedno wielkie nieporozumienie, ale z czasem zaczęłam się świetnie bawić i to w towarzystwie Mikołaja, o tym, co dla mnie wymyślił, nawet nie mam sił pisać, powiem tylko tyle, że nie czuję nóg, jestem padnięta, ale nie wyobrażam sobie odejścia z firmy i od Mikołaja. Gdy zapytał, czy zostaję, odpowiedziałam, że tak, uświadamiając sobie równocześnie, że coś naprawdę czuję do tego faceta i z dnia na dzień jest to coraz silniejsze.

— Więc przyjaźń? — zaproponował Mikołaj

— Tak- odpowiedziałam, nie będąc pewna, czy mi to wystarczy, ale jeśli Mikołaj tak chce, to zgadzam się.


Mikołaj

Po tym weekendzie wiedziałem jedno- nie wyobrażam sobie życia bez Niny, wiem dokładnie co do niej czuję i nie wyobrażam sobie innej kobiety przy moim boku. Wiem też, że nie będzie mi łatwo, by ją zdobyć, ale muszę uzbroić się w cierpliwość. Nina jest warta tego, by na nią czekać. Jak na razie postanowiłem zrobić jej pobudkę i o 8 rano w poniedziałek byłem już pod jej drzwiami. Nie wiem dlaczego, ale bardzo chciałem poznać jej matkę, niestety nie udało mi się to. Mimo, że Nina pracuje i ma dobrą pensję, jej matka nie zwolniła tempa pracy. Cóż, mam nadzieję, że córka jakoś wpłynie na matkę.


— Dopiero 8 rano, czego chcesz dręczycielu? — zapytała zaspanym głosem Nina

— Jak już co to marzycielu- poprawiłem ją słodko- Ubieraj się, zabieram cię na śniadanie, a później pojedziemy razem do pracy.

— Nigdzie nie idę- oznajmiła Nina- Ja chcę jeszcze spać!

— W takim razie, Rysiek masz czas, może pogramy w jakieś gry komputerowe- zwróciłem się do młodszego brata Niny, który akurat pojawił się na horyzoncie i ukradkiem wcisnąłem mu do ręki stówę- Masz coś ciekawego? — udawałem szczere zainteresowanie

— To jest Krzysiek/Jestem Krzysiek! — zawołało chórem rodzeństwo

— No przecież powiedziałem Zdzisiek- celowo przekręcałem imię, bo sprawiało mi to niebywałą frajdę- więc chłopie, w co zagramy?

— W nic- odpowiedziała za brata Nina- daj mi 15 minut- powiedziała zrezygnowana idąc do łazienki

Juhu! 1:0 dla Mikołaja!


Niestety reszta dnia nie była taka cudowna. Postanowiłem kolejny raz odbyć szczerą rozmowę z Tomkiem na temat Marty i moich podejrzeniach względem niej. Ale jak grochem o ścianę, nic do zakutego łba mojego brata nadal nie docierało. Jeszcze potrafił mi wygarnąć, że mam do niej uprzedzenia i jej nie lubię, dlatego chcę rozwalić ich związek. Boże, tak kokietka już zdołała okręcić sobie mojego brata wokół małego palca. Gdyby jeszcze było mało, ten pacan się jej oświadczył!


Nina

Ostatnio Mikołaj chodził przygaszony, przestał żartować, wyrastać nagle koło mnie, jak z pod ziemi. Teraz spędzaliśmy mniej czasu ze sobą, bo dostałam w firmie inne biurko, w osobnym pomieszczeniu, było ciasne, ale jak to się mówi własne. Byłam tak zawalona robotą, że nie miałam jak wyskoczyć do biura Mikołaja i poprawić mu jakoś humor. Na dodatek, znosiłam nienawistne spojrzenia Adama, który miał swój kąt i to centralnie naprzeciwko mnie. Marta też dawała czadu, odkąd zaręczyła się z Tomkiem, nosi jeszcze wyżej głowę i zwraca się do mnie z pogardą w głosie. Czyżby woda sodowa uderzyła komuś do głowy? Gdyby tego było mało ojciec Mikołaja wezwał mnie na pogawędkę do gabinetu:

— Widzę, że popełniłem błąd, twoja znajomość języków obcych jest imponująca- stwierdził- twoje tłumaczenia są bezbłędne, dlatego będziesz pracowała również częściowo dla mnie, z czym oczywiście wiążę się odpowiednia podwyżka. Mój najstarszy syn został o wszystkim poinformowany, oczywiście priorytetem jest praca dla niego- dodał dziwnym tonem- Adam z Martą będą cię o wszystkim informować. Chyba nie muszę mówić dużymi literami, że pracujesz nie sama, tylko z nimi. A teraz wracaj do swoich obowiązków- powiedział lodowato na odchodne


Coś mi się tu nie podobało, wyczuwałam jakiś podstęp, ale postanowiłam mieć oczy wokół głowy i w tyłku też, jak to kiedyś mawiał mój instruktor nauki jazdy. Ale najpierw muszę jakoś rozweselić Mikołaja. Nie mogę patrzeć, jak chodzi z miną zbitego szczeniaka. Postanowiłam jechać do jego mieszkania i nawet mimo oporów wyciągnąć go do naszego już Parku Szczęśliwickiego.

— Cześć- powiedziałam wesoło, gdy otworzył mi drzwi

— Co ty robisz? — zapytał Mikołaj

— Przyszłam, nie widać tego- zaczęłam się śmiać

— W takim razie możesz sobie iść- powiedział niemiło

— O nie mój drogi, nie ze mną te numery. Masz 10 minut i wychodzimy- zarządziłam -w przeciwnym razie- tu przepchnęłam się pod jego ramieniem i usiadłam na sofie- nie ruszam się z tego miejsca i nawet dźwigiem mnie stąd nie ruszysz –zakończyłam z miną chochlika, który ma w planach coś wyjątkowo paskudnego.

— Ach, wyhodowałem diablicę- powiedział Mikołaj i poszedł się przebrać

1:0 dla Niny!


— Dokąd zmierzamy? — zapytał pół godziny później- I czemu nie jedziemy autem, tylko co chwilę przesiadamy się do innej komunikacji miejskiej? — Mikołaj ciągle marudził

— Nie zrzędź tyle, niedługo się wszystkiego dowiesz- powiedziałam tylko


Jakiś czas później…

— Plac zabaw w Parku Szczęśliwickim? Nina dobrze się czujesz? — zapytał Mikołaj

— Czuję się doskonale. Na huśtawki zawsze chodzę kiedy mam doła, to taka jedna z form relaksu dla mnie. A czemu Park Szczęśliwicki? Hmm, pewna osoba spowodowała, że zakochałam się w tym miejscu- wytłumaczyłam

— Chcesz pogadać o tym dziwnym pomyśle mojego ojca? — zapytał Mikołaj

— Nie- powiedziałam krótko- wiem, że coś tu nie pasuje, ale będę czujna. Martwię się o ciebie i chcę wyrwać cię z tych ponurych myśli.

— Zabierając mnie na plac zabaw? — Mikołaj wysoko uniósł brwi w zdziwieniu

— Ale z ciebie maruda- sapnęłam, ciągnąc Mikołaja w kierunku huśtawek


— Więc co cię martwi? — zapytałam parę minut później

— Sam rozwiążę tę sprawę- powiedział ponuro Mikołaj

— Chodzi o ciebie i o Tomka, tak? Jesteście braćmi i najlepszymi przyjaciółmi, pogodzicie się- stwierdziłam- Jestem tego pewna- z powody Marty od jakiegoś czasu bracia unikają się jak ognia

— Przed tobą nic się nie ukryje- zobaczyłam u Mikołaja cień uśmiechu

— No to co? Kto najwyżej będzie się huśtał? — zaproponowałam śmiejąc się

— Chcesz oberwać huśtawkę? — zapytał Mikołaj udając powagę

— W takim razie znam inny sposób, by cię rozweselić- po czym zerwałam się z huśtawki i zaczęłam łaskotać Mikołaja

Nawet nie wiem kiedy z niej spadł, pociągając mnie za sobą, zaczęliśmy się łaskotać, najpierw spotkały się nasze oczy, ale zanim spotkały się nasze usta, zadzwonił telefon. Im bardziej Mikołaj zagłębiał się w rozmowę, tym był coraz bardziej wściekły.

— Co się stało? — zapytałam ostrożnie

— Wiesz, wynająłem detektywa by sprawdził Martę, okazało się, że równocześnie z Tomkiem spotykała się z pewnym żonatym gościem. Ten żonaty gość to mój dawny znajomy. Postanowiłem pogadać jeszcze raz z Tomkiem i powiedzieć mu o wszystkim, mój brat miał się z nim skonfrontować. Nie wiem, co ta Marta w sobie ma, ale ten mój niby znajomy rzekomo stwierdził, że spotykał się z Martą, ale jeszcze przed swoim ślubem. Właśnie twoja przyjaciółeczka do mnie zadzwoniła, że nici z mojego planu, była przy tym bardzo zadowolona z siebie.

— Pamiętaj, że mimo wszystkiego, jestem przy tobie. W razie czego, mogę pogadać z Tomkiem…

— … Tomek to dorosły facet i wie co robi, chce się wkopać, proszę bardzo, nie będę się już wtrącał, ale wiem, że wbił sobie kolejny gwóźdź do trumny- Mikołaja rozsadzała furia

— Wszystko jakoś się ułoży- próbowałam go pocieszyć

— Czemu to wszystko robisz? — zapytał nagle Mikołaj

— Ponieważ jesteśmy przyjaciółmi- odpowiedziałam


Mikołaj

Nina chce mnie traktować jak przyjaciela? Nie pokapowała, że z tą propozycją bycia przyjaciółmi ściemniałem? Czy ona tego naprawdę nie widzi? Jeśli nie, proszę bardzo, będę się zachowywał jak jej kumpel, zobaczymy czy Śpiąca Królewna w końcu się obudzi. W czwartek czekało nas spotkanie służbowe w Płocku, a że mam tam kumpli, umówiłem się z nimi na męski wieczór w środę. Oczywiście planowałem zabrać też tam Ninę, uprzedzając chłopaków jak się sprawy mają (mają ją traktować jak „faceta” bo muszę jej dać pewnego rodzaju nauczkę). Oczywiście Nina, nie byłaby Niną, gdyby nie zaczęła narzekać, że wyjeżdżamy od razu w środę po pracy. Myślała też, że po przyjeździe zaszyje się w hotelu a ja dam jej święty spokój. Czasami ta dziewczyna jest naiwna jak dziecko. Na początek suto zakrapiana alkoholem partyjka pokera w mieszkaniu Jacka. Nina gdyby mogła od razu dałaby stamtąd drapaka, w pokerze też jej nie szło. Później tematy zeszły na auta i kobiety, wieczór postanowiliśmy zakończyć w klubie na Rynku. Jakby wzrok mógł zabijać, ja i moi kumple zginęlibyśmy chyba ze 100 razy. Ale gdy zaczęliśmy komentować wygląd lasek w klubie i zastanawialiśmy się kogo by tu wyrwać Nina nie wytrzymała.

— A ponoć to my kobiety szukamy dla siebie księcia na białym koniu, wy faceci jesteście o wiele gorsi- po czym stwierdziła, że idzie do toalety, a tak naprawdę próbowała się z tego klubu ulotnić.

Pożegnałem się z chłopakami i ruszyłem za nią.

— Nina! Poczekaj! — zawołałem śmiejąc się- Chciałaś mnie tak zostawić? — udałem niewiniątko

— Jestem znudzona waszym malkontenctwem- stwierdziła Nina wściekła jak osa

— Więc chciałaś sama wracać do hotelu? — zdziwiłem się

— A coś w tym złego, przecież jest blisko, rzut beretem stąd.

— Ja natomiast myślę, że jesteś zazdrosna- stwierdziłem zadowolony

— Nie jestem!

— Jesteś- coraz bardziej zmniejszałem dystans między nami

— Nie jestem! — Nina robiła się coraz bardziej wściekła, jeszcze chwila a mi przyłoży

— Jesteś- teraz już szeptałem, myśląc już tylko o jednym…

I już miałem ją pocałować, gdy ta się odwinęła, popchnęła mnie i wylądowałem tyłkiem w fontannie

— Dziecinna wariatka! — zacząłem się drzeć

— Dobrze ci tak- powiedziała wściekła Nina i ruszyła pędem do hotelu

— Ona jest rzeczywiście o mnie zazdrosna- stwierdziłem wychodząc z fontanny i zastanawiając się w jaki sposób dostać się do hotelu nie powodując dziwnych komentarzy.


Nina

— Co ty tu robisz o 8 rano? — zapytałam Ankę, otwierając jej drzwi

— To chyba ja powinnam się zapytać, dlaczego wyjechałaś z Płocka o 5 rano nic nie mówiąc mojemu bratu.

— A daj mi spokój- sapnęłam i wszystko jej opowiedziałam

— Wpakowałaś mojego brata do fontanny i dałaś nogę?! — Anka wybuchła śmiechem- Czasami zachowujesz się jak 10 latka- stwierdziła

— Należało mu się. Nie dość, że zostałam przymuszona do spędzania czasu z jego watahą, która kompletnie mnie ignorowała, to na dodatek jeszcze jak gdyby nigdy nic twój kochany braciszek zarywał w mojej obecności inne laski- kipiałam z gniewu

— Jesteś zazdrosna, bo się w nim kochasz- stwierdziła Anka nadal się śmiejąc- i ten wasz niby fikcyjny związek jest jak najbardziej oczywisty.

— Nieprawda! — obruszyłam się

— Jesteś taka sama jak twój brat.

— Co masz na myśli? — zapytałam

— Michał identycznie się zachowywał, a patrz, jesteśmy parą! — ekscytowała się- Gdyby jeszcze Tomek przejrzał na oczy i zerwał z tą całą Martą. Czy on nie widzi jak te dziewuszysko jest fałszywe? Na dodatek nie chcę słuchać nikogo, a do Mikołaja przestał się kompletnie odzywać po ostatniej awanturze. Według Tomka, Mikołaj jest egoistyczną świnią, która nie liczy się z uczuciami innych.

— Przecież to nieprawda! — huknęłam- Mikołaj taki nie jest. Musimy znaleźć sposób, by ich pogodzić- zadecydowałam

— Oni sami znajdą sposób na to by się pogodzić, przecież to bracia i najlepsi przyjaciele, a teraz Ninka spiesz się do pracy, bo cię wyleją- zażartowała Anka


Mikołaj

— No proszę, kto się zjawił- akurat spotkaliśmy się z Niną w windzie

— Przecież tu pracuję, więc czego się spodziewałeś? — zapytała chłodno

— Hmm, po tym jak wrzuciłaś mnie do fontanny, a ja musiałem patrzeć na dziwne spojrzenia recepcjonisty i wymeldowałaś się skoro świt, byłem święcie przekonany, że dasz nogę i nie pojawisz się w firmie.

— Ja nie uciekam- stwierdziła

— Ach tak? — zapytałem z powątpiewaniem

— Tak- powiedziała Nina butnie

— W takim razie czeka cię zasłużona kara- stwierdziłem i długo nie czekając przyciągnąłem ją do siebie i wpiłem się w jej usta, nie dając jej szans na ucieczkę.


Nina

Co ja do cholery wyczyniam?! Całuję się z Mikołajem w jego firmie, w windzie, do której każdy może wejść!

— Czemu mnie całujesz wariacie! — udawałam oburzoną, próbując się za wszelką cenę wyrwać

— Bo lubię- stwierdził krótko Mikołaj

— Kochany, nie ze mną te numery, a po drugie jesteśmy w pracy i nie jesteśmy żadną parą, by robić takie rzeczy! — piekliłam się

— Nazwałaś mnie „kochany”? — Mikołaj uśmiechnął się

— Chyba coś ci się przewidziało -prychnęłam i korzystając z okazji, że winda zatrzymała się na moim piętrze, czym prędzej uciekłam w stronę mojego miejsca pracy.

— Mnie się wydaję- Mikołaj mi nie przepuścił i szedł za mną- że całowanie mojej osoby bardzo ci się podoba, nie możesz mi się oprzeć, choć próbujesz to w sobie wypierać, zaczynasz cierpieć na Mikołajoholizm- stwierdził

— Chłopie, z choinki się urwałeś? — zapytałam- Lepiej bierzmy się do pracy, w przeciwieństwie do ciebie, ja mogę z niej wylecieć.


— Mój brat rzuca się na ciebie, a ty go zwymyślasz- Anka nie mogła pohamować śmiechu siedząc wieczorem u mnie w pokoju- Skąd w tej twojej główce biorą się takie pomysły?

— To nie jest śmieszne! — obruszyłam się

— Właśnie, że jest.

— No, może trochę-zgodziłam się

— Ale w końcu jesteście razem i tego nie udajecie przed wszystkimi.

— Skąd ci to przyszło do głowy? — zapytałam

— Nina! Weź się w garść, albo przestaniesz się z nim bawić, albo go stracisz-Anka była zdenerwowana- Widzę, że Mikołaj zmienił się przy tobie i wszystko to traktuje na serio. Zrób to samo, albo powiedz mu wprost, że nic z tego nie będzie. Nie baw się nim, bo stracisz moją przyjaźń- Anka ostrzegła mnie

— Anka, boję się- przyznałam

— Co masz na myśli? — zapytała

— Z jednej strony chciałabym puścić wszystkie hamulce i być z Mikołajem tak naprawdę, ale z drugiej strony jakiś głos w środku mnie mówi, że mam uciekać jak najdalej, bo zostanę zraniona.

— Mikołaj to nie twój ojciec, daj mu szansę- poprosiła Anka- a jeśli coś sknoci, osobiście się z nim policzę, proszę cię tylko o to, byś spróbowała, inaczej nigdy tak naprawdę nie będziesz szczęśliwa. Możesz zawsze go przetestować- Anka uśmiechnęła się psotnie

— To znaczy? — zainteresowałam się

— Najwyższy czas by twoja mama go poznała, zaproś go jutro na śniadanie, a wieczorem umów się z ciotką Zośką- podsunęła

— Przecież ona każdego wyprowadzi z równowagi- zaczęłam się śmiać na wspomnienie o chrzestnej mojej mamy, która nawet świętego wyprowadziłaby z równowagi.

— Jeśli jeszcze nie wierzysz, że Mikołajowi na tobie zależy to będzie się dwoił i troił, by twoja rodzina go polubiła.

— No dobra- zgodziłam się, po czym powiedziałam mamie, że najwyższy czas, by poznała Mikołaja, następnie umówiłam się na „audiencje” u ciotki Zośki, po czym zadzwoniłam do „mojego lubego” przekazać mu wszystkie informacje.


Ku mojemu największemu zaskoczeniu, moja mama, choć początkowo negatywna w stosunku do Mikołaja, jak tylko go zobaczyła, od razu zmieniła co do niego zdanie. Ten facet zwyczajnie ją oczarował, jeszcze trochę, a mama jadłaby mu z ręki. W czasie śniadania w ogóle jej nie poznawałam. Została jeszcze ciotka Zośka. Może ona mnie nie zawiedzie.

— Chcesz mnie wystraszyć, czy tylko mi się wydaję? — szepnął do mnie Mikołaj

— No coś ty- udawałam niewiniątko

— Tak łatwo to się nie poddam- stwierdził tylko, uśmiechając się do ciotki Zośki i wręczając jej, jej ulubione ciasto (nawiasem mówiąc zastanawiam się skąd wiedział co ona lubi)

Ciotka też zaczarowana. No nie wierzę!

— Mikołaj, myślę, że powinniśmy iść. Mamy jeszcze sprawę do załatwienia- stwierdziłam, bo miałam dosyć słuchania o tym jaki to Mikołaj jest wspaniały, wychowany, kulturalny itp., itd.

— Jeśli ci się spieszy możesz sama iść- powiedziała ciotka Zośka- Tak dobrze mi się rozmawia z Mikołajem, tak łatwo nie dam mu wyjść.


— Myślałaś, że ucieknę? — Mikołaj zaczął się śmiać, gdy tylko udało nam się wyjść z mieszkania ciotki- Nie ze mną te numery kochanie. Myślę, że zasłużyłem na to byśmy poszli razem na kolację. Jutro godzina 20, obowiązuje strój elegancki.

— Czemu mówisz mi o tym już dzisiaj? — zapytałam

— Jutro nie będzie mnie w pracy, cały dzień mam spotkania służbowe z ojcem- Mikołaj powiedział kwaśno

— Przyjedziesz jutro po mnie? — upewniałam się

— Oczywiście.


Bukiet róż, teatr, a teraz kolacja przy świecach. Czuję się jak jakaś księżniczka z bajki.

— Jak udało ci się, to wszystko zorganizować? — zapytałam zachwycona

— Udało mi się cię zaskoczyć? — chciał wiedzieć Mikołaj

— Tak- odpowiedziałam krótko uśmiechając się

— Wiedziałem- Mikołaj odwzajemnił uśmiech- przecież jestem wyjątkowy.

— Wyjątkowy zadzieracz nosa- zaczęłam się śmiać

Jednak w czasie kolacji znowu pogrążyłam się w czarnych myślach. Nagle przed moimi oczami pojawił się ojciec, osoba która mnie porzuciła i najbardziej zraniła. Zaczęłam się zastanawiać, czy Mikołaj okaże się taki sam, czy po pewnym czasie mu się znudzę i po prostu zostawi mnie samą, wyrywając przy tym moje serce, depcząc je i wkładając z powrotem. Przecież moja mama też była na początku z ojcem szczęśliwa i czuła się jak w bajce, aż nagle bańka mydlana w której żyła prysnęła a ona została z pogruchotanym sercem. Gdyby nie ja, Krzysiek i Michał pewnie nie byłoby jej na tym świecie. To nasza trójka daje jej siłę do walki każdego dnia.

— O czym myślisz? — zapytał Mikołaj

Przeczytałeś bezpłatny fragment.
Kup książkę, aby przeczytać do końca.
E-book
za 9.56
drukowana A5
za 46.32