E-book
1.37
drukowana A5
13.52
drukowana A5
Kolorowa
34.65
Bądźmy dla siebie światłem

Bezpłatny fragment - Bądźmy dla siebie światłem

Objętość:
69 str.
ISBN:
978-83-8126-588-1
E-book
za 1.37
drukowana A5
za 13.52
drukowana A5
Kolorowa
za 34.65

Rozpalającym światło

oraz dryfującym w ciemnościach

Dziękuję

moim wspaniałym Rodzicom, Dziadkom oraz kochanemu Mężowi za wsparcie i światło w moim życiu. Za bezwarunkową miłość i obecność. Dziękuję wszystkim Przyjaciołom i Znajomym, którzy nadesłali cudowne zdjęcia do oprawy graficznej tomiku za udział w jego istnieniu. Osobom, które swoją życzliwością i wysiłkiem rozpalają płomyczki nadziei i pogody ducha. Tym, którzy szukają sensu życia w pomaganiu potrzebującym oraz w inspirujących dążeniach, będących źródłem wiedzy i dobra. Dziękuję pielęgnującym pasje, które pomagają odnaleźć w sobie i w świecie dziecięcą radość, zdziwienie, ciekawość, prostotę. Dzięki nim życie wielu osób nabiera kolorów i staje się lepsze. A również i ja odnajduję siłę do rozpisywania każdego dnia mojej historii na nowo, tworzenia poezji oraz rozpoczynania takich podróży, które same w sobie stanowią cel i prowadzą zawsze w to samo miejsce- do głębi serca. Wierzę, że dzięki Wam- rozświetlającym mroki- w każdej sytuacji, nawet wśród czarnych chmur i łez można znaleźć nadzieję, współczucie, troskę i miłość. Akceptację, szacunek, wolę życia, cierpliwość i pokorę. Wiarę, że po każdej, nawet najgłębszej ludzkiej nocy nastaje dzień. Szczególne podziękowania pragnę złożyć mojemu najlepszemu Przyjacielowi i Bogu- Panu Jezusowi i Mamie Maryi. Dziękuję za życie, cuda, uzdrowienie, natchnienia, możliwość naprawiania błędów, umiarkowane szczęście codzienności, naukę prawdziwej miłości i wdzięczności za wszystko, co otrzymuję. Za każdego człowieka- tak innego i dalekiego- tak podobnego i bliskiego, który jest zawsze źródłem nauki o mnie samej i drogą do Boga. Za powstanie tego tomiku- z serca dziękuję.

list do niosących światło

jeśli będziesz rozpalać nadzieję

tym co nadziei nie mają

wyrosną Ci małe skrzydła

na których dolecisz do raju


a jeśli Cię wszyscy opuszczą

zostaniesz tak sam ze sobą

pamiętaj o nadziei

która przychodzi wraz z Tobą


jeśli ocalisz nadzieję

choćby jej inni nie mieli

ona ocali Ciebie

i wszystko wokół przemieni

malowany kubeczek

przyjdę odwiedzić cię w więzieniu

nie zapytam dlaczego tu siedzisz

przyniosę malowany kubeczek

pełen światła miłości nadziei


przyjdę odwiedzić w szpitalu

nie spytam czy dbałeś o siebie

dam malowany kubeczek

pij z niego będzie ci lepiej


przyjdę gdy będziesz głodny

przyniosę chleb

coś do chleba

i malowany kubeczek

pełen ciepłego nieba


odwiedzę cię w twoim pragnieniu

przyniosę dzban żywej wody

i malowany kubeczek

pełen wewnętrznej pogody


odnajdę cię w opuszczeniu

wyłamię drzwi stłukę okno

dam malowany kubeczek

którym wylewam samotność

wspomnienie z DPS-u

nie bój się filcowego świata

wełnianych dni

filcowy szal jak kwiatów bal

pokoloruje łzy


pani Marianna zje twe śniadanie

wesoło jest

nadchodzi wieczór

jak świeżo pachnie

z papieru bez


kiedy cię tylko smutek odwiedzi

kredką wypełnij czas

kolorowanki jak własne dzieci

zmieniają nas


serce z czerwonej bibułki wyje

znów je rozkleił wiatr

kiedy się stłucze

kredki niczyje

cofną niedobry czar


a gdy masz dosyć

schowaj do torby

steropianową twarz

zasłoń zasłony

wypuść ogony

farbką zamaluj świat


bo rankiem pójdziesz wśród tulipanów

z pomarańczowej włóczki

wśród biedroneczek

ludzi z kasztanów

do łupinowej łódki


odpłyniesz w błękit

wstążkową rzeką

pijąc żółcienie słońca

ze słonecznikiem

z waty trawnikiem

na koronkowych łąkach

bądźmy dla siebie światłem

bądźmy dla siebie światłem

bo las poczerniał

i moja sarna śpi

przytulona do mchu

na rzęsach jej stygną łzy

mróz skuwa kropelki snu


bądźmy światłem gdy szczęście

uśmiech i ciepły żar

dziecko frunie po słońce

Bóg mruga jedną z gwiazd


bądźmy światłem gdy ciemno

serce boi się zasnąć

zmartwione co też się stanie

z miłością czerwono-czarną


bądźmy światłem gdy podróż

przebaczyć czas

wziąć na ręce

i zapasowe w plecaku

na zawsze oddać już serce


bądźmy dla siebie światłem

gdy umysł pomiesza świat


namaluj mi taki obraz

jak niesiesz lampkę

wśród gwiazd

na czerwonej sukience

na czerwonej sukience przysiadł ptak

przegląda się w bursztynie

sukienkę rozkołysał wiatr

ptak zamienił się w dziewczynę


już tańczy słoneczną drogą

śmieją się oczu pomarańcze

będziesz światłem pełnym kolorów

kiedy jej miłość odnajdziesz


zabierze cię w swoje miejsca

ciepłej gwiazdy zerwie kwiat

wepnie we włosy


kupi dzban na stół

przy którym siedzisz

by kwiat rozświetlił czas nocy


kupi skrzynkę zamykaną na klucz

w którą zacznie zbierać dobre dni

abyś nie zapomniał serca

będzie je na twoją miarę szyć


nie wiesz skąd taka miłość

przyfruwa przegląda się w tobie

nie wiesz dokąd razem idziecie

ale chciałbyś znaleźć odpowiedź

miłość jest samotnością

miłość jest samotnością

kiedy nie wiesz

jak kochać masz


a nawet gdy wiesz

tulisz mocno

jesteś z nią sam

na sam


miłość mieszkaniem jest w tobie

jakby całkiem osobnym

bytem jak drugi człowiek

ten który zawsze jest dobry


żyje w tobie jak serce

nawet gdy zmarszczy ją czas

zmieni niepewny wiatr

lub znienawidzi nieszczęście


przykryta maską

słowem

pragnieniem milczeniem lodem

ogniem który wypala

lękiem co spać nie pozwala

sensem

jak rzadki gość

blaskiem twych oczu patrzy

i widzi moją samotność

mam w sobie kota który ze mną nie mieszka

mam w sobie kota

który ze mną nie mieszka


poluje

wspina się

nie śpi

soczyste oczy wytrzeszcza


mam w sobie psa

który pilnuje kota

czeka

czuwa

prowadzi

tęskni i zawsze kocha


mam w sobie wróbla

z jednym skrzydłem

unosi je wysoko

by mogło niebo udźwignąć

jest jak miękka drabina

po której wspinają się dzieci

dobra baśniowa kraina

skrzydło w ciemności świeci


mam w sobie wilka

który żyje samotnie

liże rany

dumnie podnosi głowę

w perłach śniegu zasypia

krwawi mu stare serce

nie ma nic

z tyłu cienie

milczenia więcej i więcej


mam w sobie małpę

która rozśmiesza klaunów

zerka na ciebie przez kraty

czasem ucieka na balkon

świat jest dla niej zbyt cierpki

głupia małpa co płacze

nosi w kieszeniach cukierki

w ustach cukrową watę


mam w sobie kota

który ze mną nie mieszka


tylko czasem

kiedy tak patrzysz

podchodzi bliżej o zmierzchu

samotność

samotność

jest jak niewysłany list

ukryty na dnie serca

którego nikomu się nie czyta

nie ma czasu i miejsca


wymyśla sobie ludzi

maluje twarze chwil

rzeźbi z czasu próby

przytula dobre dni


z marzeń buduje dom

z przeczuć bezpieczny kąt

tworzy ciepło ze wspomnień


mówi słowa w myśli

we śnie co się nie przyśni

czeka czy przyjdziesz do niej


w niezaśpiewanej piosence

w wierszu nienapisanym

w liściu z tamtego lata

zasypia cicho nad ranem

są schody

są schody

prowadzą w dół

i do góry

tymi schodami schodzisz

codziennie

idziesz w świat


są ulice

chodzi się nimi w tę

i z powrotem

tymi ulicami ty idziesz

krok za krokiem


są oczy

tymi oczami widzi się

czasem płacze

te oczy są właśnie moje

tymi oczami ja patrzę


jest czas

tym czasem biegniesz jak tunelem

ten czas odmierza światło

i płynie kiedy się śmiejesz


jest wieczór

wieczór każdego dnia

zostaw tu serce swoje

nim oczy zamkną świat

mój smutny człowiek

gdy ja się śmieję w głos

mój smutny człowiek płacze

gdy ja odkrywam życie

on chowa się przed światem


gdy muszę ostro grać

odwraca twarz i milczy

a kiedy walczyć mam

nadstawia dwa policzki


gdy ludziom światło niosę

on zmierza razem ze mną

lecz zawsze jest daleko

i idzie sam przez ciemność


gdy ja pod niebo frunę

on z dna się znów podnosi

i kiedy ja nie umiem

on krzyż mój za mnie nosi


gdy trzeba brać on daje

gdy biegnę on przystaje


i tylko nocą gdy zastyga świat

i biorę gitarę do ręki

mój smutny człowiek gra

śpiewa sobie piosenki

w podróż ja idę

każde spotkanie

jest powitaniem

ujrzałam miłość

prostą ubogą cichą

jak narodziny Boga

w podróż ja idę

tam gdzie ją widzę

szukam we wszystkich oknach


każde spotkanie

jest pożegnaniem

schnie światło w igłach sosny

okruchy nieba

uśmiech marzenia

twarz jedynej miłości


każde spotkanie

jest pożegnaniem

frunie w czas rozpostarty

w bukiety ptaków

w mapy wszechświatów

twej głowy śpiący gołąbek


każde spotkanie

jest pożegnaniem

widokiem na twój czar

w podróż ja idę

byłam na chwilę

do zobaczenia tam

Przeczytałeś bezpłatny fragment.
Kup książkę, aby przeczytać do końca.
E-book
za 1.37
drukowana A5
za 13.52
drukowana A5
Kolorowa
za 34.65