Ridero

Książka powstała w inteligentnym systemie wydawniczym Ridero
Utwórz swoją książkę bezpłatnie!

Asymetria

Mirosław Majewski

Autor książki

O książce

Luźna kontynuacja powieści „Performance” LSW 2009 Wiosenna przeprawa koleją, czyli koleje mitu życia „Bo jest jeszcze przecież inna materia! Ta, z której zbudowane są nasze sny, promienie słońca… I odbicie w lustrze zdziwione, niepewne, z której strony jesteśmy my prawdziwi… I nasze marzenia”. Jan Rybowicz Czy zdarza Ci się, zacny Czytelniku, myśleć o sobie, jak o człowieku nic niewiedzącym na temat swojej złożonej osobowości? Czy zdarza Ci się ugrzęznąć, spoglądając w siebie, w nadmiarze niewiedzy na temat tego, kim jesteś, skąd przybyłeś i dokąd tak naprawdę zmierzasz? Jeśli tak, to bliski stanie Ci się bohater debiutanckiej powieści Mirosława G. Majewskiego pt. „Performance”. Makary, bo tak ma na imię wykreowany przez Majewskiego bohater, to człowiek skrajnie samotny. Jest dojrzałym mężczyzną (ale czym jest dojrzałość?), posiadającym rodzinę, dziecko, domek z ogródkiem i pewnie otwarte konto kredytowe w przyjaznym jego zarobkom banku. Jednak niewiedza na temat tego, kim jest, staje się coraz bardziej dotkliwa i uciążliwa, pohukująca złowieszczo niczym puchacz na kruchym konarze wyssanego z życia drzewa poznania. Nastaje noc godna upadku w śmierć. Makary, korzystając z okazji, próbuje wyrwać się życiu, wpadając pod koła nadjeżdżającego właśnie pociągu. Lecz nie umrze. Nie teraz. To by było zbyt proste. Najpierw trzeba upaść w niepewność życia, by zasłużyć na pewną śmierć. Niespodziewanie zostaje więc przywrócony światu dzięki znikąd pojawiającej się postaci Adama Hanuszkiewicza — pół anioła, pół boga. Powraca więc — dzięki Opatrzności — do życia, jak Syzyf do swego głazu. I odtąd sytuacja, w jakiej się znajduje, staje się absurdalna i surrealistyczna, idealnie wkomponowana w historię przedstawioną na obrazie Paula Delvaux „Wiosna”. Nowo narodzony, odarty z prawd na temat własnej osoby, przemierza odtąd drogę za Adamem Hanuszkiewiczem, który w trakcie tej metafizycznej wędrówki zasłuży na miano Mistrza. Wytężona praca mięśni nóg i serca doprowadzi Makarego na szczyt nieruchomych ruchomych schodów, do braci wierzących w sny… Do siebie? Nie, za wcześnie. Wraz z dwunastoma braćmi, na krawędzi nocy (w przestrzeni wirydarza?), niczym Posejdon w odruchu szaleństwa, a może pod wpływem czarującego głosu nimfy — syreny, targa się na mur tajemnicy życia, by go nareszcie rozbić i uwolnić Dziewczynę z Leśmianowskiej oniryki. Utwór jednak głęboko wrasta w symbol, którego żadne racjonalne uderzenie młota nie powali: należy wejść w pozaintelektualne poznanie świata, by móc jego zmienność, przypadkowość i niesamowitość choć w części pojąć. Fantastyczne światy, stworzone przez poetę i pisarza przenikają się zatem cudownie, umiejętnie wymykając racjonalnemu oglądowi. Wszechświaty Leśmiana i Majewskiego są w ciągłym ruchu: nieustannie stając się, nie mogą osiągnąć formy skończonej. Byt zamienia się w niebyt i odwrotnie. To dlatego Makary raz jeszcze rzuci się w otchłań nicości, by umrzeć tą śmiercią, która się nigdy nie kończy, a człowiek zamykany jest w bryle wiecznego konania jak owad w bursztynie. Rolą Mistrza będzie uwolnienie Makarego z udręczonej cielesności i powiedzenie go ku obłędnemu szaleństwu doznań w przemierzanych przez obu między-światach. — Cholernie mnie uwiera, pomniejsza, przeraża, że wiem, że nic nie wiem na temat siebie — zdaje się krzyczeć w nieskończoną otchłań Makary. Nie wie, że tak naprawdę jest szczęściarzem. (Już samo imię krzyczy o tym do niego. Makary bowiem — to po grecku szczęśliwy, błogi i błogosławiony!). Sokratejska świadomość niewiedzy jest tak naprawdę wyzwoleniem od pozoru wiedzy, w który wrośliśmy. Doxa, czyli upiorny pozór pewności, mniemanie — przychodzi do nas poprzez ludzi. Inni są lustrem, w którym się przeglądamy i z niedowierzaniem (roz)poznajemy. To dlatego w drodze do toalety w surrealistycznej knajpie o nazwie Proletaryat Makary spotka zmarłego Dziadka, który go „dookreśli”, wylewając tym samym na niego wiadro pomyj. Następnie Piszący wiersze uświadomi mu, że i w Makarym czai się poeta. I tak obraz swego jestestwa, nad którym pracował dotąd tak usilnie bohater, znów rozpłynie się w odmętach fantazmatu. Stanie się surrealistyczny i nieuchwytny niczym „Dziewczyna” Leśmiana, czy „Wiosna” Dalvaux. Niestety, im więcej ludzi wokół nas, tym więcej oderwanych od rzeczywistości opinii na nasz temat. Warto jednak podążyć dalej za słowem Sokratesa, by dowiedzieć się, że człowiek musi sam z siebie znaleźć to, co jest dla niego przeznaczeniem, co jest jego celem, ostatecznym celem świata, prawdą, tym, co istnieje samo w sobie i dla siebie — że musi on dotrzeć do prawdy o własnych siłach. Jest to „powrót świadomości do siebie”. Pojawiający się w porę — Leszek Żuliński — krytyk, świetnie wyeksplikuje to Makaremu. Nakłoni do obrania własnej drogi, nie zważając na niczyje opinie: (…) idź prosto. Idź prosto przed siebie. Nie skręcaj ani w lewo, ani w prawo. Nie trącaj nikogo. Nie powielaj cudzych pomysłów. Bądź magiem prozy i pisz. Pisz o przestrzeni pomiędzy robotnikiem a poetą, pensją a zasiłkiem dla bezrobotnych, tym, co zrozumiałe i niepojęte. Jak stać się magiem prozy — oto drugie pytanie, na które tym razem daje odpowiedź ta powieść. Pytanie egzystencjalne natomiast — będzie musiało pozostać otwarte, nieodgadnione i wieczne. Jak Wszechświat. Mirosław G. Majewski „Performance”, Ludowa Spółdzielnia Wydawnicza, Warszawa 2009, str. 154 Irmina Kosmala Latarnia Morska 2 (14) 2010 / 1 (15) 2011

O autorze

Brak opinii o tej książce. Napisz pierwszą opinię.

Poleć znajomym

Twoi znajomi mogą rozpowszechnić informację o Twojej książce,
bo jest to łatwe a Tobie sprawi przyjemność