Aslan w Hogwarcie

Bezpłatny fragment - Aslan w Hogwarcie

Sacrum i profanum świata baśni


Objętość:
224 str.
ISBN:
978-83-8104-181-2

Jeśli chcesz, aby Twoje dzieci były inteligentne — czytaj im bajki.
Jeśli chcesz, aby były bardziej inteligentne — czytaj im więcej bajek.

Albert Einstein

Wstęp

Świat baśni zawsze był nieodłącznym składnikiem rozwoju człowieka. Gdyby ich nie było, a można dziś mówić o tym ze stuprocentowa pewnością, bo potwierdzoną badaniami, doszłoby do poważnego zakłócenia w tym procesie, co mogłoby skutkować odczłowieczeniem istoty ludzkiej w wymiarze, o jakim nawet nie chcielibyśmy myśleć.

I choć dzisiaj możemy mówić o pewnym kryzysie tego świata, co uwarunkowane jest błyskawicznym rozwojem nowoczesnych technologii i nowych mediów, które odciągają od czytania, proponując swoje alternatywne, niekoniecznie wartościowe sposoby spędzania czasu, które oferują gotowy produkt nie wymagający myślenia, wrażliwości, a przede wszystkim nie kształtujący wyobraźni, bo narzucający już gotowy obraz i swoje sugestie postrzegania rzeczywistości. Kiedyś świat bajek próbowała zniszczyć Xenia, siostra Arabeli, która zachwyciwszy się i zachłysnąwszy betonowymi wzorcami ze świata ludzi żywcem postanowiła je przeszczepić do baśniowej krainy wywołując tam rewolucje i zakłócenia, które wyrządziły ogromne, niepowetowane szkody i straty. Dzisiaj przed nami stoi zadanie uchronienia tego drogocennego daru jakim jest baśń i zachowania dla potomności całego bogactwa, które ze sobą niesie. I w dobie smartfonów i wszelkiej maści zabawek, które swoją atrakcyjnością przyciągają i odciągają jednocześnie, trzeba uciekać przed sporami o to, co należy do kanonu bajek a co nie, i robić wszystko, by dzieci i młodzież jak najwięcej czytali i pozytywnie kształtowali swój charakter. Wręcz domagamy się przywrócenia czytających wnukom babci i dziadków. Tak, tak, bo bajki, i wiedzieli o tym już i starożytni Chińczycy, i Grecy, i Indianie są odpowiedzialne za to, jakim człowiekiem stanie się ich słuchacz. Zachęta jaka przyświeca niniejszemu tekstowi jest bardzo jasna, przyjrzyjmy się współczesnym, wybranym baśniom, zobaczmy, co ciekawego i dobrego nam przynoszą, i wczytajmy się w ich przesłanie nie bojąc się ani krytycznych analiz ani nadmiernych zachwytów, po prostu zachwyćmy się stworzoną przez nich iluzją, która pomaga nam uśmiechać się i czuć szczęśliwymi, To zadanie baśni, o którym często zapominamy, a ma ono ogromne znaczenie dla naszego życia. Radość i uśmiech na twarzy i poczucie spełnienia po lekturze, która dostarczyła pozytywnych wzruszeń, to bezcenne doświadczenie.

Rozdział I
Bajka, baśń  definicja gatunku, historia

Według definicji zawartej w Słowniku terminów literackich bajka to „krótka powiastka wierszem lub prozą, której bohaterem są zwierzęta, ludzie, rzadziej rośliny lub przedmioty, zawierająca moralne pouczenie, wypowiedziane wprost lub dobitnie zasugerowane”.

Będąca przedmiotem opowiadania historia „stanowi zawsze jedynie ilustrację jakiejś prawdy ogólnej, dotyczącej doświadczeń ludzkich, powtarzalnych i powszechnych. Zasadniczym celem bajki jest pouczyć o szkodliwości czy pożyteczności pewnych zachowań, przekazać jakaś zasadę etyczną lub wskazówkę postępowania. Aby osiągnąć ten cel, bajka najczęściej przeciwstawia dwa stanowiska, dwa typy argumentacji czy też dwa rodzaje działań (np. skuteczne i nieskuteczne) — i dopiero z tego kontrastu wysuwa stosowna naukę”.

Historia bajki sięga czasów starożytnych. Już Arystoteles zaklasyfikował ją do gatunków retorycznych, wyznaczając rolę przykładu w toku dowodzenia. Bajki stały się też materiałem ćwiczeń retorycznych w programach nauczania: „Wyłoniła się wskutek tego potrzeba tworzenia zbiorów bajek, co wpłynęło na autonomizację gatunku”.

Pierwsze bajki, a właściwie przysłowia — pouczenia moralne, które stanowiły początki tego gatunku zawdzięczamy Hezjodowi (VIII/VII w. p.n.e.). Jako pierwszy wprowadził do swych bajek motywy zwierzęce. Inni najdawniejsi bajkopisarze to m.in. Archiloch, który w tworzonych przez siebie utworach krytykuje teścia — Likamba i Stezycheros, który posłużył się bajką, by odradzić obywatelom Chimery powierzenie nieograniczonej władzy Falorysowi.

Pełny rozwój gatunku datuje się na VI w. p.n.e., kiedy Ezop, legendarny niewolnik pochodzący najprawdopodobniej z Azji Mniejszej, miał być twórcą obszernego zbioru bajek zwierzęcych. Przypuszcza się, iż zostały one stworzone w dialekcie jońskim, a na gruncie ateńskim uzyskały opracowanie attyckie. Za główne cechy bajek Ezopowych uważa się: zwięzłość, prostotę budowy oraz zupełny brak ozdób retorycznych.

Od połowy V w. p.n.e. bajki zwierzęce funkcjonowały pod wspólną nazwą „bajek ezopowych”. Wspólną ich cechą jest m.in. pierwotna etyka, będąca odbiciem stosunków panujących w zaraniu kultury. Wyróżniają się one naturalną surowością, brakiem elementów poświęcenia, ofiarności, miłości, bohaterstwa. Bajki obnażają smutną prawdę, że w świecie panuje przemoc, silniejsi zwyciężają słabszych, chytrzy osiągają sukces. Zawierają one także ostrzeżenie i pouczenie. Są dowcipne, ale jednocześnie ich wydźwięk jest pesymistyczny. Bohaterowie ponoszą klęskę, często nawet giną.„Nie ma w nich wolnej gry fantazji ani nastroju zadowolenia i bezpieczeństwa, czym różnią się bajki od baśni; w bajkach zwierzęta pozostają dalej tylko zwierzętami, nie przedstawiają żadnych sił nadprzyrodzonych. Brak bajce wszelkiej mistyki, obca jest jej religijność. Świat bajek zwierzęcych jest refleksem trudności życiowych istot podobnych do mrówek, much, żuków, myszy, zajęcy, baranów, osłów, koni, wołów, a partnerami ich są prawie zawsze silniejsi: pasterz wobec kozy, lew wobec myszy, komara, zająca, woła lub lisa, pies wobec zająca, wilk wobec czapli, owcy”.

Humor w bajkach ezopowych polega przede wszystkim na zastosowaniu zwierzęcej maskarady. Komicznie przedstawiane są np. sceny walki komara z lwem. Ekspozycja jest krótka, akcja rozwija się szybko, kończą się wyraźnym epilogiem.

Do najpopularniejszych zbiorów bajek greckich należy zbiór Babriosa, pochodzącego z Syrii. Bajki tego autora weszły do programu nauczania szkół bizantyjskich.

Zapotrzebowanie na bajki służące nauczaniu w szkołach doprowadziło do wielkich zmian w ich pierwotnej strukturze. Na początku stanowiły one dowód, były częścią dzieła. Później jednak, gdy wcielono je do zbiorów, traciły ten związek i stawały się często niezrozumiałe. W takich przypadkach wydawcy dodawali do utworu fragment własnego autorstwa: „Był nim wniosek wypływający z bajki albo jej uogólnienie, które wiążąc się z bajką rzucało na nią pewne naświetlanie, zwykle takie, że przybierała charakter etyczny, chociaż pierwotnie wyrażała problem społeczny. Takie dopowiedzenie nazywano epimythion, a o ile wyprzedzało bajkę — promythion. Pisarze rzymscy używali na nazwy affabulatio; my dziś mówimy: morał”.

W literaturze starożytnego Rzymu bajki pojawiają się w utworach Enniusza (III/II w. p.n.e.), Lucyliusza (II/I w. p.n.e.) i Horacego, którzy stosowali je w celach dydaktycznych. W autonomicznej strukturze bajki pojawiły się w formie 4 tomowego zbioru opracowanego przez Fedrusa w wierszach jambicznych. „Jak stwierdza on w prologu, korzystał z tradycji Ezopa, utrzymał przy tym znamienną dla bajek ezopowych zwięzłość opowiadania, wyeksponował zaś silniej charakter moralizatorski gatunku”. Fedrus stworzył bajkę jako samodzielny rodzaj, w którym epimotion lub promition łączy się z całością opowiadania. Cechą charakterystyczną bajek Fedrusa była wysuwająca się na pierwszy plan tendencja moralizatorska oraz wyraźne zwrócenie uwagi na krzywdę maluczkich.

Innym znanym rzymskim zbiorem bajek był powstały w latach 350—500 zbiór 98 bajek nieznanego autora, które nawiązywały do Ezopa i Fedrusa. Na uwagę zasługuje również dzieło Avianusa, które obejmuje 42 bajki przerobione ze zbioru Babriosa.

W średniowieczu korzystano ze zbiorów rzymskich. Przerabiano je na język łaciński. Bajki w językach narodowych pojawiły się w Europie dopiero w XII wieku.

Jednym z popularniejszych bajkopisarzy europejskich był Jean de La Fontaine (1621—1695). W pierwszym wydaniu swoich bajek podawał się za tłumacza bajek ezopowych: „Oparte na tematyce ezopicznej bajki La Fonatine’a stały się małymi arcydziełkami. Zwiewna forma poetycka, urocze, lekko nakreślone opisy łąk skapanych rano w rosie, pachnących lasów, pól, sylwetki zwierzątek zaaferowanych swoimi sprawami składają się na rodzajowe obrazki, które długo pozostają w pamięci”. La Fontaine przywiązywał dużą wagę do konstrukcji opowiadania, zwracał szczególna uwagę na narracje i dialogi. Mniej natomiast dbał o moralizatorski charakter swych utworów.

W Polsce wątki bajkowe odnajdujemy w średniowiecznych przykładach używanych przez kronikarzy i kaznodziejów. Najstarszy ślad bajki ezopowej można odnaleźć w Kronice Wincentego Kadłubka. Prawdziwym popularyzatorem bajek stał się jednak Biernat z Lublina. Jego przekład jest przeróbką bajek ezopowych. „Wielką zasługą i dowodem oryginalności Biernata jest jego sposób tytułowania bajek nie utartym zwyczajem, który wymieniał działających autorów: bajki jego wyprzedza jakby promition, polskie przysłowie, np. Zła wola — niewola zamiast «Koń i jeleń»”.

Ważnym wydarzeniem w rozwoju polskiego bajkopisarstwa było wydanie bajek Krzysztofa Niemirycza, które były swobodnym przekładem z pierwszego tomu bajek La Fontaine’a. Nowatorstwo polskiego bajkopisarza polegało na wprowadzeniu do literatury polskiej wiersza wolnego i dyskretnej moralistyki.

W oświeceniu nastąpił wyraźny rozwój gatunku. U podstaw bajki tego okresu legły dwa założenia. Pierwsze z nich mówiło o naturalnej potrzebie odkrywania prawdy i jej wypowiadania, drugie — o instrumentalnym charakterze literatury i jej celu dydaktycznym.

Do podstawowych wyznaczników bajki zaliczano: alegoryczność, akcję i prawdę wyrażaną w postaci nauki moralnej. Zadaniem bajki było odkrywanie prawdy. Aby to ułatwić, przedstawiano ją w postaci przypowieści o zdarzeniu. Prawda była też często ukryta w alegorii. Najwybitniejszymi bajkopisarzami tego okresu byli: Ignacy Krasicki, Adam Naruszewicz, Stanisław Trembecki, Franciszek Dionizy Kniaźnin.

Podstawowymi cechami wyróżniającymi bajkę była jej alegoryczność i prawda wyrażona w postaci nauki moralnej. Wśród wielu definicji bajki można wymienić tę, która definiuje ją jako „krotki utwór narracyjny, zwykle wiersz zawierający od kilku do około stu wersów, którego podstawą jest paraboliczna fabuła sugerująca praktyczne pouczenie, sąd moralny lub inny pogląd ogólny przez przytoczenie jednostkowego przypadku”.

Bajka była też definiowana przez pisarzy i teoretyków literatury. Sam Krasicki w dziele O rymotwórstwie i rymotwórcach pisał, że bajka jest opowieścią o zwierzętach, której celem jest zaprezentowanie jakiegoś przykładu i nauki. Podobnie twierdził Euzebiusz Słowacki, podkreślając alegoryczność tego gatunku. Przedstawione w bajkach zwierzęta reprezentują określone cechy, np. lis — chytrość, mrówka — pracowitość, osioł — upór, lew — męstwo i są odbiciem ludzkich cech, zachowań, a przede wszystkim wad. W okresie oświecenia powstało ponad 40 tomów oryginalnych bajek, przekładów i antologii. Istotne zmiany w dziejach gatunku nastąpiły w okresie Młodej Polski: „Zmiany szły z duchem czasu, zmierzały do ulirycznienia bajki i odnowienia jej komizmu […] Uderza w bajce młodopolskiej bogactwo środków w zakresie komizmu; parodia, ironia, absurd, dowcip językowy, żart liryczny. Ulubionym chwytem było parodiowanie tradycyjnych wątków, przewrotne odwracanie ich sensów, a także ośmieszanie stereotypów myślowych, np. zawartych w przysłowiach”. Wprowadzono też nowe motywy i poszerzono aktualne problemy. Zmiany zmierzały w kierunku rezygnacji z praktycznego dydaktyzmu, wprowadzenia niezwykłych pomysłów i humoru. Do najwybitniejszych bajkopisarzy tego okresu należeli Benedykt Hertz, Julian Ejsmond i Jan Lemański.

Warto również wspomnieć o Julianie Tuwimie. Jego bajki, choć przeznaczone wyraźnie dla odbiorcy dziecięcego, nie naśladują naiwnej mowy dziecka, ale tworzą odrębny, artystyczny język mowy dziecięcej. W jego bajkach odnajdujemy liczne zdrobnienia, neologizmy, wyrazy dźwiękonaśladowcze, które służą stylizacji humorystycznej, a także są tworzywem dowcipu. Co ciekawe, podmiot liryczny bajek Tuwima stara się zrozumieć problemy dziecka, w delikatny sposób przekazując naukę moralną. Inaczej ma się rzecz z bajkami Jana Brzechwy, który nie określał wyraźnie odbiorcy swoich utworów, i którego utwory wielokrotnie budziły zastrzeżenia pedagogów. Obecnie bajki te nadal są bardzo popularne. Trudno jednak je porównać do bajek ezopowych, gdyż często stanowią parodie konwencjonalnych motywów bajki klasycznej, jak np. Bajki robotów Stanisława Lema. Nawiązują one do modelu klasycznej baśni, ich wyjątkowość polega jednak na tym, że baśniowe fabuły rozgrywają się w scenerii kosmicznej, a bohaterami opowiadanych historii są istoty mechaniczne. Lem w groteskowo-żartobliwy sposób kojarzy konwencje fantastyki naukowej i typowe wątki baśniowe, mieszając poważną problematykę z beztroską parodią i zabawą. Od czytelnika zależy zaś, jakie wnioski zdoła wyciągnąć z lekcji, której udzielają mu bajkowe roboty.

Termin „bajka” nie jest ściśle określony, odnosi się on do różnych podgatunków. Literaturoznawcy zajmujący się tym gatunkiem niejednokrotnie twierdzą, iż podział i charakterystyka poszczególnych podgatunków jest sprawą niezwykle trudną.

Z nazwy tej korzysta m.in. baśń. Według Słownika terminów literackich baśń jest jednym z podstawowych gatunków epickich. Jest to „niewielkich rozmiarów utwór o treści fantastycznej, nasycony cudownością, związany z wierzeniami magicznymi, ukazujący dzieje ludzkich bohaterów swobodnie przekraczających granice między światem poddanym motywom realistycznym a sferą działania sił nadnaturalnych. Baśń utrwaliła w sobie zasadnicze elementy ludowego światopoglądu: wiarę w nieustającą ingerencję mocy pozaziemskich, antropomorficzną wizje przyrody, niepisane normy moralne, ideały więzi społecznych i sprawiedliwych zachowań. Istnieje bogaty repertuar motywów i wątków baśniowych, które powracają w tekstach reprezentujących kultury bardzo od siebie odległe — zarówno w czasie, jak i w przestrzeni”.

Jak pisze Bruno Bettelheim „baśń jest czymś jedynym i swoistym nie tylko pośród form literackich, jest to jedyny wytwór sztuki tak całkowicie zrozumiały dla dziecka”. Ten znakomity psycholog, badacz natury ludzkiej dostrzegł w baśniach wiele interesujących aspektów, które tłumaczą egzystencje i sposób myślenia człowieka.

W baśniach współegzystują ze sobą dobro i zło, odwaga i tchórzostwo, pracowitość i lenistwo, piękno i brzydota, metamorfoza człowieka w zwierzę i przede wszystkim siły magiczne. Obecna jest również wiara w człowieka, w miłość, poświęcenie i dobroć ludzką „(…) w baśniach niegodziwość jest równie wszechobecna jak cnota. Praktycznie w każdej baśni jedne postacie i ich uczynki zostaje wcielone dobro, w inne — zło; podobnie wszechobecne jest dobro i zło w życiu, a skłonność do jednego i drugiego przejawia się w każdym człowieku”.

Każda baśń nosi rysy charakterystyczne swojej ojczyzny i cechy wspólne wielu narodów. Mają też wiele wspólnego z mitami: „Niektóre baśnie i opowieści ludowe wywodzą się z mitów, inne zostały przez mity wchłonięte. I jedne i drugie zawierają doświadczenia zgromadzone przez społeczność, która chciała przekazywać mądrość przeszłości pokoleniom żyjącym i przyszłym”.

Świat przedstawiony w baśniach prezentuje się bardzo interesująco. Tłem wydarzeń jest bardzo często dwór królewski, a bohaterami książek księżniczka, król. Równie często terenem zdarzeń jest także uboga wioska, wiejska chata, miasteczko, góry lub lasy. Interesująco przedstawione są w baśniach także szczęście i rozum. Swoistą cechą baśni jest nielogiczność, więc rozum tu jest raczej zbędny, jedynie szczęście jest tu ważne, którego poszukują bohaterowie. Wszystko jest podporządkowane pewnej ogólnej zasadzie, np. konieczności zwycięstwa dobra nad złem. W baśni na ogół dzieje się wszystko odwrotnie niż w rzeczywistości może się zdarzyć. W większości jednak zachowana jest zgodność fabuły z etyką: zło jest ukarane, a dobro nagrodzone. Postaci nie są zbyt mądre, nie widać z ich strony żadnego wysiłku intelektualnego, pomaga im we wszystkim siła magiczna. Czas i miejsce akcji, bohater i realia przekraczają w baśniach granice rzeczywistości. Akcja tych utworów rozgrywa się zawsze i nigdy, wszędzie i nigdzie, za górami, za lasami, dawno, dawno temu.

Baśnie mówią o współżyciu człowieka z przyrodą, dlatego jest tak wiele bohaterów zwierzęcych w baśniach ludowych: łabędź, sójka, kruki, wilk, niedźwiedź, koń, wąż, żaba itp. Zwierzęta te pojawiają się w baśniach wielu narodów niezależnie od siebie, to świadczy o wspólnych cechach kultury umysłowej ludzi mimo braku bezpośrednich kontaktów.

Baśniowi bohaterowie dokonują czynów niezwykłych i niemożliwych. Pokonują olbrzymów, ogromne smoki i wychodzą zwycięsko z każdego sprawdzianu. Najczęściej bohaterami są mężczyźni. Występujące w nich kobiety to zazwyczaj istoty skromne i dobre, ofiarne i bezinteresowne, prześladowane i krzywdzone przez otoczenie, ale w końcu, dzięki pomocy sił magicznych, nagradzane i szczęśliwe. Bardzo często postaci baśniowe to ludzie obdarzeni niezwykłą mocą (umiejętność rozmawiania ze zwierzętami) lub posiadający niezwykłe przedmioty magiczne, które dodają im sił. Pisze o tym B. Bettelheim: „Postać jest albo dobra, albo zła; nic pośredniego nie istnieje. Jeden z braci jest głupi, drugi mądry. Jedna z sióstr jest cnotliwa i pracowita, pozostałe niegodziwe i leniwe. Jedna jest piękna, pozostałe są brzydkie. Jedno z rodziców jest na wskroś dobre, drugie jest z gruntu złe”.

Cechą charakterystyczną baśniowych bohaterów jest także ich, często chwilowa, samotność: „Podobnie jak współczesne dziecko, które czuje się osamotnione, bohater baśniowy przez pewien czas również jest osamotniony. Wspiera go bliski kontakt z tym, co pierwotne — z drzewem, zwierzęciem, całą przyrodą… Los owych bohaterów przekonuje dziecko, że może czuć się podobnie jak oni, odrzucone i opuszczone w świecie, błądząc w nim po omacku, ale że będzie również jak oni  krok po kroku prowadzone w życiu i otrzyma potrzebną pomoc”.

Historia baśni sięga odległych lat. W dawnych czasach dzieci wzrastały w cieniu ludzi dorosłych, nie było dla nich specjalnie przeznaczonych tekstów do czytania lub opowiadania. W średniowieczu dzieci słuchały razem z rodzicami opowieści o wspaniałych przygodach rycerzy. W okresie odrodzenia do Europy przeniknęły opowieści o tematyce starożytnej.

W XVII wieku wraz z rozwojem nauki (odkrycia geograficzne, wynalazki) powstały w Europie szkoły świeckie, tzw. akademie rycerskie dla chłopców. Wówczas zrodziła się naturalna potrzeba opracowania budujących tekstów dla młodocianego odbiorcy.

Jan Komensky opracował dla nauczania początkowego książkę z obrazkami: Orbis sensualium piegus. „Wydanie to właśnie miało tekst łaciński i niemiecki w dwóch równoległych kolumnach na każdej stronicy. Już w roku 1667 ukazało się we Wrocławiu wydanie z kolumną językową polską dodaną do poprzednich. Tytuł nowej edycji brzmiał «Świat zmysłowy w obrazkach»”.

Opracowanie konkretnych tekstów dla potrzeb nauki dziecka w XVII wieku jest bardzo ważnym punktem rozwoju piśmiennictwa przeznaczonego dla najmłodszych.

W purytańskiej Anglii opowiadania przekazywane dzieciom miały na celu przerażać je wizją kar za grzechy: „«Nikt nie jest za mały, aby pójść do piekła» — mówi się dzieciom za rządów Cromwella”. Dopiero w wieku XVIII powstały pierwsze prawdziwe utwory dla dzieci. Wielkie zasługi położył tu Jon Newbery (1713—1767), założyciel pierwszej na świecie księgarni z literaturą dziecięcą. Istniała od roku 1750 przy ulicy Saint Paulin Churchyard najwcześniej Londynie pod słonecznym szyldem «The Juvenil Library» (Księgarnia dziecięca)”.

Rozwój baśni w Europie związany jest najwcześniej z nazwiskiem francuskiego pisarza Charles Perrault. „Trzy baśnie Perraulta «Ośla skórka», «Trzy życzenia», «Śpiąca królewna» ukazały się najwcześniej w formie poetyckiej na krotko przed zbiorem wydanym prozą, który w pierwszym wydaniu z roku 1697 nosi tytuł Histoires ou contes du temps passè avec moralitet (Historie lub baśnie z przeszłości) z podtytułem Contes de ma mère l’Oye (Baśnie Mamy Gęsi)”. Wydane zostały one pod nazwiskiem syna Perrault. Autor prawdopodobnie usłyszał je kiedyś i spisując nadał piękną literacką formę. Niektóre wyraźnie adresowane są do dorosłych, jak np. wierszyk kończący baśń o Czerwonym Kapturku, który przestrzega dziewczęta przed wilkami. Baśnie te trafiły prawdopodobnie wcześniej do dorosłych niż do dzieci. Po raz pierwszy spotykamy tu Czerwonego Kapturka, Śpiącą Królewnę, Kota w butach, Kopciuszka. „Moda na czarodziejskie baśnie panująca we Francji na przełomie XVII i XVIII wieku zostawiła w historii literatury trwały ślad w postaci licznych zbiorów baśni literackich układanych ku salonowej rozrywce przez wykształcone damy”.

Gwałtowny rozwój twórczości dla dzieci nastąpił w XIX wieku. W 1812 roku dwaj uczeni niemieccy, bracia Wilhelm i Jakub Grimm (1786—1852) wydali Kinder und Hausmärchen — Baśnie dla domu i dzieci. Są one „(…)jak wszystkie poematy ludowe  pełne scen obrazujących krzywdę i chęć odwetu. Czarownica, która tuczy Jasia i Małgosię, a potem zostaje spalona przez nie w piecu, siostry Kopciuszka obcinające sobie palce, aby zmierzyć czarodziejski pantofelek, kłamliwy krawczyk, który podstępem wzbudza podziw dla rzekomych swych wyczynów  oto niezbyt odpowiednie dla uszu dziecięcych motywy, od jakich roi się w baśniach Grimmów”.Trzeba przyznać, że zapoczątkowały one dziecięcą literaturę fantastyczną w Niemczech epoki romantyzmu, chociaż pierwotnie nie powstawały dla dzieci.

W roku 1805 w małym miasteczku duńskim urodził się największy baśniopisarz świata Hans Christian Andersen (1805—1875). Sięgał on do wątków ludowych i tworzył własne baśnie. Poeta obdarzył miłością i współczuciem ludzi, zwierzęta, rośliny i przedmioty. Szukał bohaterów w najbliższej rzeczywistości. Baśnie Andersena składają się z wielu warstw. Co innego wzruszy w nich dziecko, co innego dorosłego, jeszcze inaczej spojrzy na nie poeta. Baśnie Andersena zawierają duży ładunek filozoficzny i wiele prawd życiowych, dlatego są dość trudne dla dzieci, chociaż jednogłośnie podziwiane przez krytyków. Realistyczne przedstawiona rzeczywistość losu człowieka, nawet opromieniona urokiem baśni, nie jest chyba najbardziej odpowiednia dla małego czytelnika, nie zawsze mogącego zrozumieć omawiane sprawy i w swoim naturalnym optymizmie domagającego się wesołych, szczęśliwych postaci i szczęśliwych rozwiązań.

Także współcześnie powstają liczne baśnie, ich tematyka, jak wspomniano wyżej, jest jednak nieco inna. „Wiek atomowy nie wyklucza zainteresowania wróżkami, podróże kosmonautów zaś nie obniżają zainteresowania najmłodszych czytelników cudownym dywanem, na którym można tak wygodnie szybować nad dachami miasta”. Coraz częściej jednak sceneria baśni usytuowana zostaje w świecie współczesnym, a nawet w przyszłości. Za twórcę nowej tematyki baśniowej uważa się amerykańskiego pisarza Franka Bauma, autora baśni o krainie czarodzieja Oza. Także Edith Nesbit stworzyła niezwykłą opowieść, której akcja toczy się w rzeczywistym świecie, ale bohaterowie mogą przenosić się w przeszłość, potrafią latać czy zmieniać rozmiary.

Warto również wspomnieć niezwykle popularnego pisarza — Johna Ronalda Reuela Tolkiena — który zainspirowany legendami angielskimi pisał utwory popularyzujące stare baśnie celtyckie. „Hobbit, to opowieść o skrzatach, elfach, trollach, gobelinach snujących się po angielskich wrzosowiskach, podporządkowanych potężnemu czarodziejowi Gandalfowi. Książka napisana w niezwykle atrakcyjny sposób, ze specyficznie angielskim humorem, stała się europejskim bestsellerem i została przełożona na dwadzieścia języków”.

W Polsce początki baśni sięgają XVI wieku. Wybitny historyk literatury Julian Krzyżanowski opracował wiele książek na temat folkloru, w tym także na temat baśni. Uważał on, iż folklor i literatura są ze sobą ściśle powiązane.

Bajki fantastyczne lub półfantastyczne musiały istnieć w Polsce w czasach bardzo dawnych, a nowe wątki docierały do Polski w średniowieczu: „W Polsce wątki bajkowe pojawiły się w średniowieczu w przykładach używanych przez kaznodziejów i kronikarzy (np. u Wincentego zwanego Kadłubkiem). Powstanie pierwszych zbiorów bajek (XVI w.) wiąże się z ogólnoeuropejską tendencją do przyswajania motywów tradycyjnych za pośrednictwem popularnych w średniowieczu łacińskich przeróbek bajek Ezopa, Fedrusa i Babriosa”..

Baśnie były na ogół lekceważone przez pisarzy w Polsce. Pierwszą baśń o zaczarowanej księżniczce opracował na początku XVII w. Hieronim Jarosz Morsztyn pt. Historia ucieszna o znanej królewnie Banialuce, ze wschodniej krainy. Istniało jednak dużo baśni ludowych, które czekały na zebranie i opracowanie. W drugiej połowie XVIII wieku dokonywano przekładów niektórych bajek ze zbioru Perraulta, a również z francuskiego — 12-tomowy przekład zbioru Baśni z 1001 nocy. Na początku XIX wieku pojawiają się pierwsze świadome książki dla dzieci, jak np. Bajki i przypowieści I. Krasickiego czy Bajki nowe z przydaniem różnych autorów, dla użytku dzieci. W 1804 r. pojawił się też przedruk Powrotu taty Adama Mickiewicza w książce dla dzieci. Swego rodzaju baśnią jest także Bajka o Janku, co psom szył buty, umieszczona w Kordianie Juliusza Słowackiego. Doczekała się ona również osobnego wydania z obrazkami i weszła na trwałe do literatury dla dzieci. Konstrukcja fabuły nie przypominała żadnego wzorca bajki ezopowej, chociaż nie była pomysłem nowym. Kariera szewczyka na dworze królewskim to schemat baśniowy, pozbawiony cudownych motywów, jak np. zabicie smoka i ożenienie się z królewną. O wielu podobnych karierach informują kroniki towarzyskie z czasów Stanisława Augusta. W 1824 zostały wydane Bajki i powieści Stanisława Jachowicza, a w latach pięćdziesiątych Śpiewy i Nowe śpiewy dla dzieci. Zawarte w tych zbiorach utwory miały wyraźny charakter dydaktyczny i moralizatorski. Przestrzegały przed łakomstwem i nieposłuszeństwem, straszyły okropnymi karami.

W wieku XIX pisarze polscy zbierali i opracowywali różne opowiadania ludowe, publikowali je w czasopismach kulturalnych i etnograficznych. Polska baśń, podobnie jak baśnie innych narodów, poszła w dwóch kierunkach. Jeden to artystycznie opracowane wątki ludowe, drugi to baśń literacka, zbudowana z różnych elementów albo przetworzonych ludowych lub oryginalnych, albo stworzonych w wyobraźni pisarza. Jednym z autorów zbiorów baśni jest Roman Zmorski, który jako pierwszy w Polsce opracował wątek o siedmiu krukach, piękną baśń o kochającej siostrze, zwyciężającej wszelkie przeszkody, aby przywrócić ludzką postać zaklętym w ptaki braciom. On również zapisał baśń o Sobotniej Górze, utwór o wielkiej miłości synowskiej, silniejszej od śmierci. Spotkamy ten motyw wiele razy, zarówno w polskich, jak i obcych baśniach.

Zbieraczem pieśni i baśni był Kazimierz Władysław Wójcicki, który spisał tzw. Klechdy i nadał im literacki kształt. Znawcą folkloru, zbieraczem i poetą z okresu Wiosny Ludów był także Ryszard Berliński, który drukował systematycznie baśnie wielkopolskie w czasopismach. Olbrzymie zasługi dla baśni polskiej położył Oskar Kolberg. W ciągu prawie pięćdziesięciu lat zbierał i spisywał on na terenie całej Polski pieśni, gadki, przysłowia i baśnie.

Antoni Gliński wydał zbiór pt. Bajarz polski bardzo popularny w Polsce, mimo iż obejmował przede wszystkim baśnie białoruskie i litewskie. Popularne były również baśnie Ignacego Kraszewskiego. Najbardziej znaną i jedną z najpiękniejszych, najbardziej poetycznych z baśni, była opowieść o Kwiecie paproci — wyraz nieustającej tęsknoty za szczęściem, które jednak znika w chwili, gdy nie może być z nikim podzielone.

Kwiecie paproci wyrażona jest znajomość natury ludzkiej w postępowaniu Jacka i w pesymistycznym zakończeniu. Optymistyczną odmianę znajdujemy w Głupim Maciusiu, w oryginalnej wersji wątku o dwóch mądrych braciach i trzecim głupim. Głupi Maciuś swego szczęśliwego losu nie zawdzięcza czarom, ale własnej pracowitości i zapobiegliwości mądrych rodziców, znających dobrze życie i charakter synów. Baśń w literaturze dziecięcej pojawiła się dopiero w okresie pozytywizmu. Ich zdaniem było kształcenie charakteru dziecka oraz zapoznanie go z wiadomościami przyrodniczymi, geograficznymi i historycznymi. Pierwszą polską literacką baśnią była opowieść Marii Konopnickiej O Krasnoludkach i sierotce Marysi. Tradycyjny motyw pokrzywdzonej sieroty wzbogacony jest nowymi realiami. Ciekawe jest zwłaszcza zakończenie baśni. Marysia nie zostaje żoną królewicza i panią wspaniałego zamku, ale znajduje dom w chacie ubogiego wieśniaka.

Po Konopnickiej wielu pisarzy tworzy baśnie dla dzieci. Można tu wymienić Bolesława Leśmiana i jego oryginalną przeróbkę Baśni z 1001 nocy, utwory Bronisławy Ostrowskiej, Wacława Sieroszewskiego. W dwudziestoleciu międzywojennym rozwija się baśń wsparta na wątkach folklorystycznych, jak i fantastyka literacka. Tematyka utworów tego okresu była dość dowolna. „W twórczości baśniowej pisarzy okresu międzywojennego nie obserwujemy właściwie jakiejkolwiek nadrzędnej jednoczącej tendencji; w zasadzie dominowała tutaj przypadkowość, dowolność. Potrzeby rynku czytelniczego po wojnie były tak duże, że poszczególne wydawnictwa współzawodniczyły ze sobą w drukowaniu coraz to nowych bajek, powiastek fantastycznych, przeróbek klasycznych baśni. Mnożyły się serie, tytuły, antologie, rzadko jednak w tej «wielkiej akcji» przyswajania dzieciom zasobów kultury ludowej można było wyłowić teksty rzeczywiście cenne, o pewnych walorach literackich”.

Wielu autorów sięgało do motywów ludowych. Oparte na nich są m.in. utwory Marii Dynowskiej O Bogince i liliach wodnych, O wawelskim smoku i innych cudownych zdarzeniach, Czesława Kędzierskiego Mysia Wieża i inne polskie podania i powiastki, Czarnoksiężnik Twardowski i inne polskie podania i powiastki. W latach trzydziestych dominuje w baśniach moda na drewnianych, glinianych i gałgankowych bohaterów. Dużą popularnością cieszył się Plastusiowy pamiętnik. Marii Kownackiej. Ciekawe i wartościowe są również utwory Janusza Korczaka: Kajtuś CzarodziejKról Maciuś I.

We współczesnych baśniach literackich uniwersalne wątki i motywy powoli zostały zastąpione nowymi wątkami. Bajka nowoczesna nie zajmuje się przeszłością ani odległymi krainami, znajduje tematy bliskie, nadaje cudowną moc pospolitym przedmiotom, dzięki którym bohaterowie (ludzie współcześni) przenoszą się w inny, fantastyczny świat. Bajka współczesna wykorzystuje elementy fantastyki i nauki, które mają związek z problemem epoki. Baśń literacka może być więc krótkim opowiadaniem, które składa się z niewielu epizodów, często łączy elementy epickie z lirycznymi, oraz dłuższym, rozbudowanym opowiadaniem, często wielowątkowym, zbliżającym się pod względem kompozycyjnym do powieści.

Z pojemnej nazwy „bajka” korzysta też bajka ajtiologiczna, mająca z reguły u swych podstaw jakieś odlegle zdarzenie. Wobec tego rodzaju tekstów stosuje się nazwę „legenda” lub „podanie”. Jak podaje Słownik terminów literackich „podanie” to „opowieść ludowa utrwalona i przekazywana w tradycji, głównie ustnej, związana tematycznie z jakimiś historycznymi lub legendarnymi zdarzeniami, postaciami i miejscami. Podanie jest spowinowacone z mitem i baśnią, dzięki ogromnej roli pierwiastka fantastycznego w jego fabule, odwołuje się jednak przy tym do faktów i realiów zlokalizowanych czasowo i geograficznie, do obyczajów, instytucji, osób, krajobrazów właściwych określonemu regionowi i środowisku społecznemu. Podania opowiadają o legendarnych początkach danej zbiorowości, o mitycznych założycielach rodu, organizacji plemiennej czy państwowej…”.

Kolejnym interesującym podgatunkiem bajkowym jest bajka magiczna, zwana również baśnią ludową. Termin ten pojawia się w systemie stworzonym przez fińskiego folklorystę Antti Aarnego, a uzupełnionym przez Amerykanina Stith Thompsona. W nim właśnie baśń magiczna wyodrębniona została spośród innych gatunków przekazu ustnego, takich jak bajki zwierzęce, legendy czy anegdoty. „W okresie narodzin bajki ludowej, tj. w czasach prehistorycznych, jej bohaterami miały być wyłącznie zwierzęta znane człowiekowi z bezpośredniej obserwacji, ze wspólnej poniekąd egzystencji w warunkach surowej przyrody. Przypuszcza się, że pierwotnie były wizerunkami zwierząt rzeczywistych, odpowiadających naturalnie wyobrażeniom i odczuciom ludowych twórców”.

Jolanta Ługowska określa ludową bajkę magiczną jako gatunek, w którym:

— nadrzędną zasadą semiotycznej organizacji tematu jest konstruowanie wizji rzeczywistości intencjonalnej, odpowiadającej marzeniom człowieka, w której w sposób bezwyjątkowy

i wzorcowy działają prawa zgodne z ludowym poczuciem sprawiedliwości i moralnego ładu świata;

— fabuła opiera się na podstawowym schemacie którego immanentna logika wiedzie od „szkody” czy „braku” do ostatecznego sukcesu bohatera, osiągniętego zwykle przy pomocy magicznych pomocników,

— zasadniczą osobliwością językową jest wyzyskanie w narracji wyrażeń i zwrotów formulicznych, stanowiących podstawę leksykalną gatunku.

W bajkach magicznych nie jest ważne, kto i jak wykonuje czynność, ważne jest samo działanie i jego związek z funkcjami poprzedzającymi i następującymi. Posiadają one charakterystyczne cechy, co sprawia, że trudno pomylić je z rodzajami ościennymi. Ich motywem przewodnim jest konfrontacja człowieka z istotą nadprzyrodzoną, często także walka, która prowadzi do sukcesu bohatera. Jednak nie osiąga go samodzielnie, zawsze ma jakichś pomocników (np. zwierzęta) albo zdobywa jakiś magiczny środek, który ułatwia mu osiągnięcie celu. Bajka rozpoczyna się konfliktem, łamaniem ustalonego porządku, a głównym celem wszelkich działań jest przywrócenie harmonii.

Wielu badaczy uważa, że baśń powstała po to, by uporządkować rozproszone niegdyś wyobrażenia i doświadczenia ludzkie oraz pomóc wytłumaczyć pewne zjawiska i oswoić „strefę lęku”. Z czasem zaczęła funkcjonować przede wszystkim wśród ludzi dorosłych i nabrała charakteru „intencjonalnego” — odnosiła się do świata marzeń.

Juhasz Hankiss pisze: „Baśń żyje naszym pragnieniem i naszą radością odnalezienia w wyobraźni świata wolności, gdzie spełniają się nasze słuszne życzenia, wszystkie nasze wymagania moralne i społeczne”.

Bohater pozytywny zawsze odnosi zwycięstwo, za złe uczynki czeka kara i wszystko wraca do ustalonego porządku. Baśń magiczna wykorzystuje uniwersalne wśród narodów motywy i wielu etnologów uważa, że zachowała ona resztki myślenia magicznego, pierwotnego i że wywodzi się ona z mitów, sięgając tak jak one do najważniejszych wierzeń totemicznych (choć niektórzy badacze, jak np. Krzyżanowski, nie zgadzają się z tym). Hipoteza o mitycznych korzeniach baśni może tłumaczyć źródło jej antylogiczności, która włada baśniowymi wydarzeniami. Nie jest ona zupełną alogicznością, lecz swoistą wewnętrzną logiką baśni, która może wypływać z magicznego sposobu myślenia. Nie pozwala on traktować dosłownie motywów baśni i nadaje im właściwy sens. Tak też dzieje się z motywem śmierci w najstarszych baśniach magicznych. Śmierć dosłowna, jako koniec istnienia spotyka tylko przeciwników bohatera, w jego zaś przypadku, choć nieraz staje z nią twarzą w twarz, symbolizuje coś zupełnie innego.

Baśń magiczna bywa również określana terminem „klechda”: „różni się od innych odmian obfitością elementów cudownych i fantastycznych (nadzwyczajni pomocnicy człowieka, czarodziejskie przedmioty i nadludzkie umiejętności lub wiedza) i wprowadza niezwykle zbiegi okoliczności, dzięki którym jej bohater, często jednostka pokrzywdzona (najmłodsze lub prześladowane dziecko, człowiek ubogi, upośledzony) zdobywa bogactwo, władzę, szczęście, pokonuje przestrzeń, zmartwychwstaje itp.” Typowe dla bajek magicznych jest występowanie formuł słownych typu: I ja tam byłem, miód i wino piłem…”.

Warto wspomnieć również o bajce komicznej. Obejmuje ona opowiadania np. o pokonaniu głupiego potwora lub diabła, o zabawnych nieporozumieniach między małżonkami, o sprytnych rzemieślnikach. „Odznacza się zwięzłością, skromną dozą cudowności, realizmem i często znakomitą pointą słowną, nieraz przechodzącą w przysłowie”.

Od najdawniejszych czasów bajka służyła nauce, miała charakter wyraźnie dydaktyczny. „Zasadniczym celem bajki jest przekazać jakieś doświadczenie moralne, pouczyć o szkodliwości czy pożyteczności pewnych postaw, formułować mniej lub bardziej pośrednio wskazówki postępowania i zasady etyczne. Aby osiągnąć ten cel dydaktyczny, bajka najczęściej przeciwstawia dwie postawy moralne, dwa typy argumentacji czy tez dwa rodzaje działań (np. skuteczne i nieskuteczne) — i dopiero z tego kontrastu wysnuwa morał”.

Jedną z cech bajki jest odkrywanie prawdy. Aby można ją było przyswoić w stosunkowo prosty sposób, zostaje ona przedstawiona w formie przypowieści o zdarzeniu. Głoszona przez nią prawda nie jest wynikiem zindywidualizowanych doświadczeń, lecz ma walor powszechności.„Poznawcza wartość bajki jako uogólnienia wielokrotnie sprawdzonych doświadczeń ludzkich i sytuacji społecznych stawiała ją w szeregu gatunków literackich szczególnie znaczących społecznie. Prawda wyrażana przez bajkę nie miała być pospolita i banalna”.

Prawda może być osiągnięta jedynie przez ścisłe przestrzeganie zasad prawdopodobieństwa we wszystkich jej elementach. Może być ukryta w alegorii. Postulat alegoryczności był realizowany w dwojaki sposób: albo w postaci apologii albo paraboli. Apolog wprowadzał do bajki bohaterów wywodzących się ze świata roślin, zwierząt lub nawet przedmiotów. Bohaterowie tego typu wyposażeni byli w niezmienne i jednoznaczne cechy: „Światem tym rządziły określone reguły; wymogi jasności i podobieństwa do rzeczywistości winny realizować się w ten sposób, by np. ożywienie jako dramatis personae rzeczy nie dopuszczały się żadnych ruchów i gestów, lecz tylko ograniczyły się do wypowiedzenia swoich sądów. Nie było też dopuszczalne, by «pióro w kłótni z kałamarzem chciało porywać się, skakać lub gdyby księgi niestosowne, obok siebie położone, zwadziwszy się z sąsiadami, same do innych szafek przechodziły». Podobnie nie było dopuszczalne, by cechy reprezentowane przez bohaterów nie były zgodne z ich naturalnym wyposażeniem”. Dla paraboli charakterystyczne było wprowadzenie bohaterów ludzkich oraz przedstawienie jakiegoś fikcyjnego zdarzenia, które w wyrazisty sposób pozwalało poznać prawdę.

Przez różnych badaczy gatunku bajki były przypisywane do dramatu, epiki lub obu tych rodzajów. Do dramatu zbliżała je struktura składająca się ze wstępu i rozwinięcia, czyli finału, oraz narracja, która wprowadzała w istotę zapowiedzianego zjawiska, przedstawiała bieg akcji i rezultat.

Ci, którzy porównywali bajkę do epiki (np. Grzegorz Piramowicz) zakładali, że w bajce w racjonalny sposób przedstawiane są proste układy i wzajemne relacje bohaterów, tzn. reprezentowanych przez nie spraw i zjawisk. Jeśli chodzi o styl bajki to „jako forma podawcza treści nauczających i doraźnie formułujących konkretne postulaty moralne oznaczała odejście od języka abstrakcji do języka szczególnego obrazowania literackiego, pozostawiającego z rzadka tylko pewien margines interpretacyjny. Miało to wnosić walor dodatkowy: nie tylko unikniecie nagany za obrazę delikatności przestrzeganego, lecz przeciwnie, dawanie odbiorcy przyjemności samodzielnego odczytywania sensu”. Zgodnie z tym styl bajki powinien wyróżniać się kilkoma cechami. Po pierwsze, powinna być krótka, gdyż zbytnia rozwlekłość nie robi tak dużego wrażenia. Po drugie, powinna być napisana prostym, potocznym, zrozumiałym dla wszystkich językiem.

Według najstarszego podziału bajki podzielić można na racjonalne, których bohaterami są istoty rozumne, moralne, których bohaterami są zwierzęta i inne „byty” oraz mieszane, których bohaterowie pochodzą z obydwu tych grup. W bajkach nowożytnych bohaterem mógł być każdy byt pod warunkiem osiągnięcia pewnego stopnia reprezentatywności, jednak twórcy bajek niezbyt często poszerzali typowy krąg bajkowych postaci. Dużą wagę przywiązywano natomiast do wzbogacenia ich osobowości.

Nowszy podział bajek uwzględnia bajki epigramatyczne i narracyjne. Ta pierwsza charakteryzuje się przede wszystkim lapidarnością. „Bajka epigramatyczna ma ton dysputy lub polemiki prowadzonej przez dyskutantów o dużej dyscyplinie intelektualnej. Forma wiersza jest ośrodkiem organizacyjnym dyscyplinę wywodu dodatkowo dzięki rymowi i rytmowi. Podstawowa zasada konstrukcyjna ogarniająca bajkę epigramatyczną oparta była na operowaniu paralelizmem i kontrastem. Taka właśnie budowa bajek wyjaśnia w znacznej mierze tezę o ich intelektualnym i uogólniającym charakterze, ma istotne konsekwencje w sferze znaczeń”.

Pierwsze bajki epigramatyczne powstały w Polsce już w średniowieczu, jednak o początkach tej formy mówi się dopiero przy twórczości Mikołaja Reja: „Wprawdzie pisarz ten nie stworzył jednolitego dzieła z dziedziny fabulistyki, zamieścił jednak ok. czterystu bajek w cz. IV Zwierzyńca (1562) i w Figlikach”. Przedstawienie fabuły w wąskich granicach epigramatu było niezwykle trudne. Aby sprostać wymaganiom bajki epigramatycznej, Rej redukuje pewne elementy fabuły, urealnia i ożywia alegoryczne obrazy. Forma epigramatu wymagała od bajkopisarzy oszczędnego wyrażania nauki moralnej i komentarzy odautorskich. Cechują się tym również utwory Reja. Choć sporo z nich kończy się tradycyjnym morałem, to w wielu z nich do czytelnika przemawiają jedynie same fakty. Do maksymalnej zwięzłości doprowadził bajki Szymon Szymonowic. W Nagrobkach zbieranej drużyny znajdują się czterowersowe utwory pisane 13-zgłoskowcem.

Bajka epigramatyczna była także popularna w oświeceniu. Przedmiotem rozważań była nie tylko nauka moralna, ale również wydarzenie polityczne, co spowodowało wykształcenie się bajki politycznej. Z kolei poeci sentymentalni zbliżyli ją do wypowiedzi lirycznej, w której przedstawione zostają osobiste odczucia autora. Często obserwować można tendencje do zabawowego traktowania bajek, stosowania antymorałów. Głównym wyznacznikiem było jednak dążenie do dyscypliny językowej, wyraźnego ukazania pointy, dwupłaszczyznowości oraz przekazania prawdy o świecie. Do najwybitniejszych przedstawicieli bajki epigramatycznej należą Ignacy Krasicki, Józef Minasowicz i Franciszek Zabłocki.

Bajkach i przypowieściach Krasicki stworzył oryginalną odmianę bajki epigramatycznej, którą „znamionuje symetryczna konstrukcja oraz filozoficzna perspektywa ujmowania bajkowej prawdy. Z tradycji staropolskiej przejął lakoniczną formę 13-zgłoskowego epigramatu rymowanego parzyście, ale nacisk kładł na fabułę, zredukowaną do momentów najistotniejszych. Motywy czerpał z różnych źródeł, niekiedy orientalnych, którym ówczesna bajka wiele zawdzięczała”.Bajkach nowych dostrzec można, iż są one luźnym zbiorem różnych form i tematów. Oprócz krótkich epigramatów występują tu utwory o rozbudowanej fabule.

W odróżnieniu od bajki epigramatycznej bajka narracyjna charakteryzuje się znaczną długością. W Polsce ich twórcą był Bierant z Lublina. Jego utwory cechowały się głównie tym, iż autor wykorzystał w nich starożytne wątki greckie i rzymskie. Bohaterowie wyraźnie są podzieleni na dobrych i złych, a partie narracyjne zostały w wielu przypadkach zastąpione przez konstrukcje dialogowe. „Zdarzenia przedstawione w fabule i perswazje dialogowe prowadzą do ustalenia wniosku ogólnego, którego ostateczne sformułowanie zastrzeżone jest wyłącznie dla narratora. Zabiera on głos nawet wtedy, kiedy już prawie nic nowego nie ma do powiedzenia, kiedy sąd ogólny został już sformułowany przez jednego z bohaterów”.

W okresie oświecenia fabuła bajek narracyjnych uległa znacznemu wydłużeniu. „Przedstawiona sytuacja zostaje w niej rozbudowana, postacie wprowadzone w wielorakie relacje, poddane różnorakiej charakterystyce, akcja rozwinięta czasem do postaci fabularnej. Bajka narracyjna posługująca się obrazem, wydłużoną akcją, nacechowana emocjonalnie fabuła jest odwołaniem do wyobraźni i uczuć bardziej niż do intelektu, toteż w rozwiązaniu nieodzownie korzysta z pointy formułowanej jako morał bądź rzadziej — zapowiada określoną naukę moralną na początku; steruje uwagą czytelnika w przeświadczeniu, że jest to zabieg racjonalnie uzasadniony, choć artystycznie się nie tłumaczący”. Często pod bajkami epigramatycznymi umieszczano dodatkowe wyjaśnienie, tłumaczące rolę poszczególnych postaci.

Podsumowując można stwierdzić, iż baśń, bajka, bajeczka to utwory pod pewnymi względami podobne, różnią się jednak budową, strukturą wewnętrzną i przeznaczeniem. Mimo upływu czasu, który mija od ich narodzin cieszą się nie słabnącą popularnością i fascynują kolejne pokolenia. Są naturalnym dopełnieniem procesu wychowania dziecka kiedy czytane przez rodziców, dziadków, nauczycieli kształtują ich wrażliwość i wyobraźnię i zapraszają do tajemniczego świata marzeń.

Rozdział II
Opowieści z Narnii

2.1 Na tropach Clive’a Staplesa Lewisa

Najkrótszy biogram Clive’a Staplesa Lewisa — bądź jeden z krótszych — odnaleźć możemy na wewnętrznej stronie okładki Listów starego diabła do młodego: „C. S. Lewis (1898—1963) pisarz, filozof, wykładowca literatury średniowiecznej i renesansowej w Cambridge, anglikanin, który przeszedł na katolicyzm, jest autorem wielu książek z pogranicza filozofii literatury, etyki i moralności. Większość z nich wydana została w IW Pax”.

Nie jest to jednak biogram prawdziwy. Jeżeli jednak przyjąć, iż obok prawdy absolutnej istnieje jej bardziej liberalna siostrzyca — to tak, nawet przy zastrzeżeniach, co do tego lewisowskiego katolicyzmu i pominięcia Oxfordu, ten biogram jest jakoś zgodny z prawdą. Prawdziwe jest tu z pewnością zwrócenie uwagi na wielogłosowość lewisowskich wypowiedzi. Można nawet dodać, iż byłoby trudno wytyczyć wyraźną granicę pomiędzy takim widzeniem świata, jaki zawierają jego książki naukowe i takim, jakie odnaleźć możemy w książkach dla … dzieci. U Tolkiena to rozgraniczenie jest bardziej czytelne, samo przejście z jednego świata do drugiego, z kręgu tekstów naukowych w krąg tekstów literackich, niekiedy nawet szokujące. A przecież oba te tolkienowskie światy ufundowane są na tej samej pasji językoznawcy. Ciekawym może być odnalezienie Lewisa odtwarzanego z nagrań dostępnych w niektórych polskich czytelniach. I ten właściwy Lewis to przypadkiem taki właśnie Lewis „mówiony”. Spełniający się w wielogodzinnych dyskusjach z przyjaciółmi, podczas zajęć ze studentami, na wykładach, odczytach, wieczorach autorskich. Czy w pisanych tekstach było go „mniej”? Czy stąd bierze się przeświadczenie, że najpiękniejszym, a być może i najwierniejszym, wizerunkiem Lewisa jest ten umieszczony przez Tolkiena we Władcy Pierścieni? Stary, mądry i obdarzony specyficznym, „niepochopnym” poczuciem humoru, z tym swoim wiecznym hmm, hmm, hmm?

Rodzina Lewisa przywędrowała w XIX wieku do Irlandii z Północnej Walii. Nie było jej obce badanie i nauczanie Pisma Świętego. Byli w tej rodzinie anglikanie i metodyści. Wykonywane zawody sytuowały ich w kręgu pracującej inteligencji, chociaż korzenie sięgały walijskich farm. Z kolei rodzina matki, Hamiltonowie, miała już godniejszych przodków, byli wśród nich i biskupi. Ojciec Lewisa, Albert, był solidnie wykształconym prawnikiem. Nie były mu obce i nauki humanistyczne — znał się na muzyce, literaturze, logice i historii, należał do Belmont Literary Society. Matka Lewisa, Florence (Flora), miała za sobą studia matematyczne i wykazywała w tej dziedzinie wyjątkowe uzdolnienia. I ona też interesowała się literaturą, pisywała do gazet. Prawdopodobnie to zbliżyło ich do siebie. W opinii biografów, było to — przynajmniej z jej strony — małżeństwo z rozsądku, najpierw przyjaźń, potem głębsze uczucie. Pobrali się 29 sierpnia 1894 roku. Zamieszkali w Dundela Villas pod Belfastem. Tu urodzili się ich synowie — Warren Hamilton 16 czerwca 1895 i Clive Staples 29 listopada 1898 roku. W 1905 roku przenieśli się do nowego domu, do Little Lea. Dom nie był nazbyt urodziwy i został dokładnie opisany przez Lewisa w Zaskoczonym przez Radość. Wczesne lata można scharakteryzować następująco: dobrzy rodzice, dobre jedzenie, ogród do zabawy i dwa prawdziwe dary losu — cudowna niania Lizzie Endicott i brat Warnie. Nowy dom był pełen książek, z których można było korzystać do woli. Ale literackie upodobnia rodziców wyraźnie różniły się od zainteresowań przyszłego pisarza — on sam uważał siebie za romantyka. Rodzice natomiast byli trzeźwi i solidni, nie istniały dla nich krainy elfów, w domu nie było książek Johna Keatsa i Shelleya, tomik Samuela Coleridge’a nie doczekał się podobno nawet otworzenia. Był to jednak solidny i zapewniający bezpieczeństwo dom. Czteroletni Lewis ogłosił pewnego dnia, że tak naprawdę to on ma na imię Jacksie. Potem skrócono to do Jack. I tak już pozostało.

Działalność pisarską rozpoczyna Jack jeszcze przed ukończeniem szóstego roku życia. W Little Lea wygospodarował sobie specjalne pomieszczenie do takiej pracy i przyozdobił je nie tylko własnymi rysunkami. Jako twórcę interesowały go dwa tematy: zwierzęta, które zachowują się jak ludzie i zakuci w zbroje rycerze. Ale wymyślona wtedy Kraina Zwierząt nie zapowiadała jeszcze późniejszej Narnii, była światem rubasznym i prozaicznym, pozbawionym ożywiającej Narnię poezji i mistyki. Jackowska Kraina Zwierząt i India, wymyślona przez Warniego, przekształciły się potem w Boxen. Te dziecięce opowieści opublikowano dopiero w 1985 roku.

W 1907 roku Lewis zakłada pierwszy dziennik. Odnotowuje w nim rozpoczęcie nauki pod opieką kolejnych guwernantek. W tym czasie Warnie wyjechał na naukę do Anglii.

W następnym roku pojawiają się w dzienniku uwagi na temat Raju utraconego Johna Miltona. Jest to nietypowa lektura ówczesnych dziesięciolatków. W tym samym roku, po operacji nowotworu, umiera matka pisarza. Jest to tragedia nie tylko synów. Jack zostaje wysłany do Wynyard School w Watford, w Hertfordshire. Dobre intencje coraz bardziej pogrążonego w żałobie ojca nie uchroniły syna od zetknięcia się z bodaj najgorszą z brytyjskich szkół. W autobiografii szkoła ta pojawi się pod nazwą Belsen i pozostanie ucieleśnieniem wszelkiego zła, jakie szkoła może wyrządzić wrażliwemu i inteligentnemu chłopcu, który nad sport i bijatyki przedkłada lekturę książek. Listy Jacka i Warniego do ojca długo nie odnoszą skutku. Brutalny przełożony szkoły doczekał się wreszcie procesu sądowego.

W 1910 roku Jack opuścił Watford i na krótko zagościł w nieodległym od domu Campbell College. I tu nawet polubił naukę i szkolne środowisko. Potem była szkoła Malvern w Cherbourgu. Z tych wędrówek dwa fakty mogą zasługiwać na uwagę — wizyta w teatrze na przedstawieniu Piotrusia Pana, zbliżająca Jacka nie tylko do świata baśni, ale i do kuzynów ze strony matki. Drugim takim wydarzeniem było zetknięcie się z ilustrowanymi przez Arthura Rackhama poetyckimi adaptacjami Margaret Armour fragmentów Tetralogii Richarda Wagnera. Latem 1912 roku Jack i Warnie odkrywają muzykę tego kompozytora — pomocny tu okaże się gramofon i zbiór płyt. Mitologia Północy nabrała dla Lewisa specjalnego znaczenia. Potem napisze, iż polubił nordyckich bohaterów zanim jeszcze pokochał Chrystusa. Pojawia się zainteresowanie nowymi kręgami lektur, pojawia się też, na miejsce ciągle nieobecnego i wyprzedzającego Jacka w edukacyjnym kołowrocie Warniego, pierwszy prawdziwy przyjaciel — Arthur Greeves.

Szkolne perypetie Lewisa przekonały wreszcie jego ojca, iż najodpowiedniejszym sposobem edukacji będzie powierzenia chłopca opiece prywatnego nauczyciela. Za poradą Warniego wybrano Williama T. Kirkpatricka. We wrześniu 1914 roku rozpoczyna się okres niekonwencjonalnej nauki pod kierunkiem tego wyjątkowego nauczyciela. Jack odkrywa arcydzieła angielskiego średniowiecza i poetyckie opowieści Williama Morrisa i George’a MacDonalda, uczy się logiki i retoryki, dyskutowania i sceptycyzmu. Dwa lata takiej edukacji odczuwa jako najważniejsze dla swego rozwoju intelektualnego.

Pomiędzy nauką pod kierunkiem Kirkpatricka i pobytem w wojsku jest jeszcze krótkie interludium w Oxfordzie. W korpusie kadetów zaprzyjaźnia się z mieszkającym z nim w jednym pokoju Edwardem Moore’em z Clifton, nazywanym Paddym. O tej przyjaźni źródła nie mówią wiele. W jakiś jednak sposób zaważyła ona na całym późniejszym życiu Lewisa, ale zawierające informacje na ten temat listy do Greevesa zostały potem przez adresata zniszczone. W połowie listopada 1917 roku Lewis zostaje przerzucony do Francji. Jest raz bliżej frontu, raz dalej. Trafia do szpitala z powodu powszechnej wtedy gorączki okopowej (podobnie jak Tolkien). Zostaje przypadkowo ranny w bitwie pod Arras 15 kwietnia 1919 roku. Przewożą go do szpitala w Londynie. Kontakty z ojcem są wyjątkowo dziwne; stary Lewis nie ma czasu na odwiedzenie syna. To właśnie wtedy zaczyna się coś dziać pomiędzy Jackiem i matką Paddy’ego Moore’a. Miłość, przyjaźń, zauroczenie. Kobieta ta staje się dla Lewisa kochanką i matką. Jesienią 1918 roku potwierdziły się wcześniejsze wieści o śmierci Paddy’ego. Odpowiadając na kondolencje, pani Moore tak pisała do ojca Lewisa: W tych chwilach Jack okazał mi tyle zrozumienia i sympatii oraz ujawnił niespotykaną u chłopców w jego wieku siłę ducha. Mój biedny syn prosił go, żeby zaopiekował się mną, gdyby on sam nie wrócił z wojny… Ta opieka trwała aż do 1951 roku. Przez trzydzieści trzy lata pisarz opiekował się kobietą, o której większość jego najbliższych mówiła, iż miała trudny charakter i z pewnością nie należała do intelektualnej elity. Był to przykład jednego z wielu „owładnięć” Lewisa przez ludzi, instytucje, idee.

W 1919 roku ukazuje się tomik Dusze w niewoli albo Dusze w okowach, pierwsza „dorosła” i obszerna publikacja tekstów Lewisa. Zbiór ukazał się pod pseudonimem Clive Hamilton (panieńskie nazwisko matki). Tematyka wierszy obracała się wokół przekonania, iż świat ze swej natury jest zły, Bóg natomiast, jeżeli istnieje jest odległy. Po raz pierwszy można zaobserwować u Lewisa temat ateizmu, zaskakującego u potomka głęboko wierzących chrześcijan, a będącego prawdopodobnie wynikiem wpływów nauczycieli, doświadczeń wojennych, osobistych przeżyć.

Po demobilizacji Lewis wraca na uczelnię. Oxford się zmienił, on się zmienił, świat się zmienił. Pani Moore wynajęła mieszkanie w Oxfordzie. To też jakaś zmiana w życiu Jacka. Kontakty z ojcem ulegają poprawie. Stary Lewis wyrzuca sobie chłodne traktowanie syna podczas jego pobytu w szpitalu. Zgadza się finansować Jacka także po ukończeniu studiów. Ojciec jednak nie wie, że część pieniędzy syn przeznacza na utrzymywanie matki Paddy’ego Moore’a i jego siostry. W listach do Greevesa Jack opisuje swą dość skomplikowaną sytuację, zdaje relacje z zajęć, dzieli się wrażeniami z lektur, z przyjacielskich dyskusji w różnych grupach zainteresowań. Pisze o swoich sukcesach w nauce i o spotkaniach z ludźmi, którzy, jak William Butler Yeats, stanowili wtedy o kolorycie Oxfordu. Lewis zdaje ostatnie egzaminy i kończy studia w lipcu 1923 roku, bogatszy o wiedzę, bogatszy o przyjaciół (wśród nich jest George Gordon, znany z biografii Tolkiena). Postanawia pracować naukowo i literacko. Z obiecaną przez ojca pomocą finansową nie byłoby to tak znowu trudne.

Lewis pracuje początkowo jako wykładowca filozofii, później zostaje członkiem Magdalen College. Przez kolejnych trzydzieści lat jego status zawodowy będzie miał znamiona pełnej stabilizacji. Zmiany nastąpią dopiero w roku 1945, kiedy uczelnia w Cambridge zaproponuje mu objęcie katedry historii literatury średniowiecza i renesansu. Z pewnością o tej przeprowadzce zadecydowały raczej różne układy towarzysko-administracyjne Oxfordu i niezdecydowana wobec nich postawa Lewisa. Ale do tego czasu przez trzydzieści lat Lewis będzie mieszkał w tym samym miejscu, w Magdalen College. Tu będą odbywały się zajęcia ze studentami, tu będzie spotykał się z zaprzyjaźnionymi ludźmi. Dziennik Lewisa odnotowuje wiele spraw, choć nie ma tu opisów przeżyć czy rozterek, których można by się domyślać po wziętym autorze prac filozoficznych i teologicznych. To w tych pokojach u „Magdaleny” będą powstawały teksty od Alegorii miłości po Ostatnią bitwę, tu będą czytane fragmenty Władcy PierścieniPerelandry.

Do pozycji cenionego i obleganego przez studentów wykładowcy Lewis dochodził raczej długą i niepozbawioną problemów drogą. Oxford miał zawsze świetną kadrę nauczycielską i zdobycie pozycji nie było proste. Pojawiał się krąg przyjaciół, ale to też nie było takie czytelne od pierwszego dnia przyjaźnienie się. Relacjonując swoje pierwsze spotkanie ze starszym o sześć lat Tolkienem (było to 11 maja 1926 roku, w Merton College, na posiedzeniu-spotkaniu pracowników odpowiednika wydziału naszych uczelni) Lewis dawał raczej wyraz swojej antypatii. Dłużej niż rok trwało takie wzajemne przekonywanie się, iż — pomimo różnic — istnieje możliwość wspólnej pracy i rozmów. Wyniesione przez Lewisa jeszcze z domu przekonanie, żeby „nie wierzyć papistom, nie ufać filologom, musiało ulec weryfikacji — Tolkien był przecież i jednym, i drugim. Różnic wtedy było jeszcze więcej. Lewis był już autorem czytanym tu i ówdzie (Dymer ukazał się latem 1926 roku), Tolkien karierę literacką miał jeszcze przed sobą i był przez wszystkich postrzegany tylko jako dobry naukowiec. Jego życie rodzinne i zawodowe było raczej nieskomplikowane i czytelne dla otoczenia. Lewis żył niejako w podwójnym świecie — jego związek z panią Moore, jego wybór drogi życiowej, problemy literackie, stosunki z ojcem, wszystko to było zagmatwane i na etapie wrzenia, poszukiwania.

Rok 1927 zapisał się jako rok zacieśniania nieformalnych związków Klubu „Kolbitar”, miejsca dyskusji nad światem nordyckich sag. Warnie — zawodowy wojskowy, przebywający w tym czasie w Szanghaju — otrzymuje od brata szczegółowe listy na ten temat. Jack donosi mu także o pracach nad Encyclopaedia Boxoniana, zestawieniem wymyślonych kiedyś przez braci opowieści o Boxen. Ale jednocześnie powstają szkice jednej z najbardziej fascynujących książek Lewisa — The Allegory of Love. Książka ukaże się dopiero w 1936 roku i będzie odbiciem przemyśleń Lewisa nie tylko jako badacza literatury średniowiecznej. Alegoria Miłości, podobnie jak i wyprzedzająca ją i bliższa formom literackim książka The Pilgrim’s Regress An Allegorical Apology for Christianity, Reason and Romanticism (1933), dokumentuje także wewnętrzne przemiany Lewisa, jego przechodzenie z ateizmu w kierunku lepszego zrozumienia chrześcijaństwa, zobaczenia w nim „wiary dla siebie” i przyjęcia postawy apologety, obrońcy i objaśniacza prawd tej wiary.

24 września 1929 roku umiera ojciec Lewisa. Śmierć nastąpiła po operacji raka — podobnie zmarła matka pisarza. Kilka miesięcy trwa porządkowanie spraw związanych z opuszczeniem Little Lea. Po przeniesieniu Warniego na Wyspy sprawy zostają ostatecznie załatwione. Bracia opuszczają „stary dom” w czerwcu 1930 roku i nabywają na przedmieściach Oxfordu w Headington Quarry „posiadłość” Kilns — dom z ogrodem.. Razem z braćmi osiedli się tutaj pani Moore z córką Maureen, a także pies, Mr Papworth. Tutaj pisarz przeżyje jeszcze najszczęśliwsze i najtragiczniejsze chwile swego życia. Tak przynajmniej twierdzą niektórzy jego biografowie.

Listom do Greevesa zawdzięczamy możliwość prześledzenia procesu — wedle słów samego Lewisa — „powrotu syna marnotrawnego” na łono wiary. Droga wiodła od ateizmu do „czystego” teizmu, do czystej wiary w długo poszukiwany Absolut. Pierwszy etap jest tu przedstawiony jako wybór pomiędzy akceptacją samej wiary lub jej odrzuceniem. Dopiero potem — nie bez udziału lektur (święty Jan Ewangelista, Jakub Boehme, Gilbert Chesterton) i praktykujących przyjaciół (Barfield, Tolkien czy Hugo Dyson) nastąpiło świadome przejście w kierunku chrześcijaństwa. Rozważaniom-medytacjom na temat Boga, Miłości, Dumy i Piekła towarzyszyły w listach do Greevesa refleksje na temat małżeństwa i to niekoniecznie mistycznego. Lewis uważał siebie za kogoś, kto z małżeństwa świadomie i dobrowolnie zrezygnował. Jednocześnie z przemyśleniami na temat Chrystusa i Radości pojawiają się próby literackiego ujęcia doznawanych przemian. Pojawiają się też uwagi Georga MacDonalda (autora Księżniczki i goblinów). W liście z 1 października 1931 roku czytamy: „Mam już za sobą ten krok, jaki należało uczynić przechodząc od wiary w Boga w kierunku wiary w Chrystusa — i w chrześcijaństwo. Spróbuję ci to wyjaśnić innym razem. Moja długa nocna rozmowa z Dysonem i Tolkienem odegrała w tym istotną rolę”.

Lewis częściej przebywał w przydzielonym mu mieszkaniu w Magdalen College aniżeli w Kilns. W ten sposób jego kontakty z panią Moore ulegały ograniczeniu. On i brat, zanim wysłano go do Chin, pokoje w kolegium traktowali jako ich właściwe mieszkanie. Tu Warnie porządkował przywiezione ze „starego domu” rodzinne archiwum, tu odbywały się liczne i ważne posiedzenia przyjaciół. Domem w Kilns zajmowała się więc pani Moore. Tak zarządzany dom nie skłaniał do częstego w nim pobytu czy do przyjmowania w nim kolegów z uczelni. „Drugie życie” Jacka było więc i z tego powodu jakby poza zasięgiem ich oczu. Przeważnie psy i koty zastępowały w Kilns gości ze świata. Ukazanie się w 1933 roku The Pilgrim’s Regress przysporzyło Lewisowi nieco sławy. Ze zdziwieniem odkrył, iż zaczęto używać jego tekstów w polemikach pomiędzy katolikami i anglikanami. Jedno z kolejnych wydań trzeba więc było opatrzyć stosownym komentarzem.

„Rodzina” Lewisa znowu była w komplecie. Warnie przeszedł na emeryturę i stał się teraz nieodłącznym towarzyszem życia brata. A w gronie zaprzyjaźnionych naukowców-literatów pojawiła się dość ważna kwestia, czy prezentowane na spotkaniach fragmenty Hobbita są czy nie są istotną próbą poszerzenia literatury kreującej nowe światy? Czy warto nimi zainteresować wydawców? Lewisowska The Allegory of Love (1936) wyprzedza publikację Hobbita (1937), ale całkiem prawdopodobne, że o obu tych tekstach rozmawiano w tym samym gronie i podczas tych samych spotkań. I z pewnością tu też Lewis mógł się podzielić wrażeniami, jakie na nim wywarła lektura The Place of Lion Charlesa Williamsa. Być może to wtedy do jego uszu doszedł po raz pierwszy pomruk Aslana.

Formą tych spotkań, i to formą, która przeszła do historii i legendy nie tylko literatury angielskiej, był oczywiście jeszcze jeden z licznie wtedy działających klubów dyskusyjnych. „The Inklings” — Inklingowie  „Przeczuwający” powstali w początkach 1933 roku z inicjatywy ówczesnego studenta Oxfordu, późniejszego dziennikarza, Edwarda Tangye Leana. Ten Leanowski okres trwał zresztą krótko i z pewnością byłby zapomniany, gdyby grupy tej nie „reanimował” Lewis. We wtorki spotykano się w pubie popularnie zwanym „The Bird and Baby” (szyld przedstawiał Ganimeda porywanego przez Orła-Zeusa), w czwartki zaś — w pokojach Lewisa w Magdalen College. Ta klubowa tradycja przetrwała do jesieni 1948 roku lub, jak utrzymują niektórzy, może nawet do śmierci Lewisa. Literacka legenda zrodziła się już raczej po zakończeniu aktywnej działalności uczestniczących w spotkaniach osób. Nie wszyscy byli pracownikami uczelni i nie wszyscy też pojawiali się na wszystkich spotkaniach klubu. Była to bowiem raczej luźna grupa osób dyskutujących o różnych sprawach — stałym punktem odniesienia był tu zawsze Lewis. To on nadawał całości sens. Zestawiona przez Humphreya Carpentera lista bywających na „magdalenkowych” czwartkach jest długa i z pewnością niekompletna, ale warto ją tu przytoczyć, żeby pokazać ową słynną „wielość w jedności” — Owen Barfield, J.A.W. Bennett, Lord David Cecil, Nevill Coghill, Jim Dundas-Grant, Hugo Dyson, Adam Fox, Colin Hardie, R.E. Havard, Clive Staples Lewis, Warren Hamilton Lewis, Gervase Mathew, R.B. McCallum, C.E. Stevens, Christopher Tolkien, John Ronald Reuel Tolkien, John Wain, Charles Williams, Charles Wrenn. Naukowcy, pisarze, wojskowi, wydawcy. Jednych łączyły zainteresowania, innych taki sam stosunek do tytoniu, do wiary. Poza osobą Lewisa trudno tu znaleźć jakiś istotniejszy element scalający. Być może, jak twierdzą biografowie, Inklingowie po prostu… nie istnieli. A ich uobecnienie się było najzwyczajniej efektem zapotrzebowania na istnienie takiej grupy. Kluby dyskusyjne nie były czymś nadzwyczajnym w akademickim środowisku Oxfordu. Ten jednak został jakby „pobłogosławiony” obecnością przynajmniej trzech wybitnych osobowości — Lewisa, Tolkiena i Williamsa.

Nie ma zbyt wielu informacji wyjaśniających, w jaki sposób doszło do napisania i opublikowania Z milczącej planety (1938). Lewisa zawsze interesowała literatura fantastyczno-naukowa. Nie zawsze i nie wszystkie tego typu publikacje uważał za interesujące. Z opowieści o międzyplanetarnych podróżach do innych światów najbardziej przemawiało do niego to, co pozwalało pod przygodowo-awanturniczym sztafażem odkryć aspekty wiecznych ludzkich tęsknot i to, co odwoływało się do już istniejących mitologii lub też kreowało nowe. Lewisowska opowieść o innych światach przybrała formę Trylogii międzyplanetarnej, a po inaugurującym cykl tomie ukazały się jeszcze Perelandra (1943) i Ta ohydna siła (1945). Ten ostatni utwór miał też swoją autorską skróconą wersję. Inspiracje sięgają we wszystkich kierunkach — Biblia, Raj utracony Miltona, książki Inklingów. Autor odkrył, że taki sposób mówienia o sprawach znanych dotychczas z teologicznych rozpraw czy książek o historii cywilizacji został przez czytelników odebrany przychylnie. Jemu zaś samemu pozwolił wypowiadać się na tematy, które były dla niego istotne — mówić o problemach wiary, etyki, odkupienia w sposób popularny i niekoniecznie opatrzony odstraszającym wielu określeniem „solidne dzieło wybitnego znawcy”. Zło i Dobro, Odkupienie i Potępienie nie są bowiem jedynie sprawą ludzkości i naszej Planety. Istoty z innych światów spotykają się z nami w tym, co jest niezbyt szanowanym przez perfekcjonistów różnej maści miejscem, gdzie jawią się nam bez osłonek nasze wątpliwości, gdzie dokonują się te najtrudniejsze wybory, nie zawsze w dodatku spektakularne. Tę skomplikowaną tematykę ubierał Lewis bardzo często w „pożyczane” elementy. Może też wydawać się nieco naciąganym to, co jest chrześcijańskim, teologicznym podglebiem tych wszystkich opowieści. Przekładanie litery i ducha Pisma Świętego na świat zarezerwowany do tej pory dla przeróżnych kosmicznych stworów i wehikułów dla wielu jednak jest nadal nośne. Kolejna apologia — tym razem w kosmicznym skafandrze.

Problemowi Zła poświęcił Lewis jedną z najbardziej przewrotnych swych książek — Listy starego diabła do młodego. Publikowano je najpierw w „Guardianie” (od maja do listopada 1941), potem w 1942 roku ukazały się w formie książkowej. O problemach zbawienia duszy ludzkiej rozprawiają tu najbardziej kompetentne postaci — diabły. Stary udziela młodemu rad, jak doprowadzić do piekła duszę chrześcijanina. Satyryczna apologia „nie wprost” spotkała się z niesamowitym odzewem. Przywołane przez Lewisa diabły prawdopodobnie przyczyniły się do nawrócenia sporej ilości osób, których od religii odstręczać mógł mało życiowy sposób przekazywania prawd wiary.

Popularyzatorski temperament Lewisa znalazł pole do działania podczas II wojny światowej. W radio BBC pisarz prowadził cotygodniowe krótkie prelekcje. Audycje gromadziły tysiące słuchaczy, dla których Lewis stał się autorytetem w wielu sprawach, nie tylko teologicznych czy etycznych. Nauczanie „codziennej teologii” odbywało się także podczas bezpośrednich spotkań, na uczelni i poza nią. The Socratic Club był także takim miejscem, gdzie żelazna, wyniesiona ze szkoły „starego” Kirkpatricka jeszcze, słynna Lewisowska logiczna argumentacja łączyła się z pełnym zaangażowania śmiałym zestawianiem problemów wiary i codziennego życia. Lewis rozprawiał się z ateizmem innych tak samo, jak kiedyś uczynił to z własnym, choć może robił to teraz w sposób mniej dla siebie bolesny. Z tych radiowych wystąpień, kontynuowanych zresztą i po wojnie, powstały książki. Na Mere Christianity (1952) złożyły się materiały z lat 1942—1944. Opublikowane w 1960 roku Cztery miłości także mają swój radiowy rodowód. Taśmy z wystąpieniami Lewisa dotarły w tym czasie również i do Ameryki, co miało swoje konsekwencje.

Lewis stał się pisarzem-instytucją dla dorosłych. Ale dla wielu jest on przede wszystkim twórcą Kronik narnijskich. O napisaniu książki dla dzieci myślał Lewis już od dawna. Przymiarek, pomysłów i szkiców można odnaleźć przynajmniej kilka. Również i w „dorosłych” tekstach pojawiają się echa zapowiedzi przyszłych Kronik. Pierwsza część cyklu — The Lion, the Witch and the Wardrobe ukazała się w 1950 roku, ale „chronologiczna” kolejność Kronik, obejmujących dwa i pół tysiąca lat istnienia świata Narnii, od momentu jej kreacji aż po kres (o ile o czymś takim można mówić), przedstawia się następująco: Siostrzeniec Czarodzieja  1955, Lew, Czarownica i stara szafa — 1950, Koń i jego chłopiec — 1954, Książę Kaspian — 1951, Podróż „Wędrowca do Świtu” — 1952), Srebrne krzesło –1953 i wreszcie Ostatnia bitwa — 1956). Stali bohaterowie, stała, „wysoka” etyczna i teologiczna problematyka (niekiedy mówi się, że Kroniki są taką protoewangelią) i wykreowany precyzyjnie, choć chyba nie na miarę Tolkienowskiego, baśniowy świat z jednej strony. Z drugiej — bardzo wiele elementów „pożyczonych”, niekiedy nawet trywialnych, spospolitowanych, choć cieszących się olbrzymim aplauzem czytelników. Narnia wiele zawdzięcza Biblii i Śródziemiu, magicznym opowieściom o Krainach Faerie i ezoteryczno-antropozoficznym rozważaniom, mitologiom śródziemnomorskim i północnym, opowieściom z dziecinnego pokoju i teologicznym dysputom różnych epok. Istotny dla tego świata Lew Aslan jest niewątpliwie obrazem Chrystusa, ale to jednocześnie i Lew Judy, i heraldyczny Lew Brytyjskiego Imperium, wreszcie, choć nie do końca, ciepła, pluszowa „żywa” zabawka, dająca się bezpiecznie przytulić i mogąca stanowić obronę przed Złem całego świata. Forma baśni dla wielu może być nie do przyjęcia — ale to dziecięcy czytelnik (słuchacz lub widz) ostatecznie zadecyduje, czy Narnia i jej problemy przemawiają do niego i przekazują dokładnie to, co mogło być zamiarem Lewisa. Lwa, Czarownicę i starą szafę dedykował Lewis swojej chrześniaczce (jednocześnie pierwowzorowi jednej z dziecięcych postaci). W dedykacji zawarł myśl, że do bajek trzeba dorosnąć. A właściwie dorastać za każdym kolejnym ich czytaniem. I że Kroniki są właśnie taką książką „wielokrotnego użytku”.

Powodzenie książek o Narnii miało też i jeden uboczny skutek. Tolkien „fukał” na tak wykreowany świat. Uważał, że jest on mało oryginalny. I trochę też chyba irytowała go rosnąca popularność Lewisa. A może jakoś nie mógł przeboleć, że Lewis w swoim powrocie do Boga nie dotarł tam, gdzie Tolkien bardzo chciał go doprowadzić — nie dotarł do katolicyzmu. Lewis nie napisał być może tekstu na miarę tolkienowskiego eseju O baśniach, ale próby uporządkowania tej problematyki odnajdziemy i w jego publikacjach — On Stories (pierwsze szkice w 1940), On Three Ways of Writing for Children (1952) czy Sometimes Fairy Stories May Say Best What’s to be Said (1956).

Z tego wojenno-powojennego okresu można wymienić jeszcze kilka tytułów dla dorosłego czytelnika — The Personal Heresy  A Controversy (1939), The Problem of Pain (1940), Beyond Personality  The Christian Idea of God (1944), The Great Divorce A Dream (1945), Miracles  A Preliminary Study (1960), jeden z tomów The Oxford History of English Literature (1954), Surprised by Joy  The Shape of My Early Life (1955 — zbeletryzowany opis życia pisarza), Till We Have Faces  A Myth Retold (1956) i The Four Loves (1960).

Po śmierci prawie osiemdziesięcioletniej pani Moore (zmarła 17 stycznia 1951) Lewis z pewnością poczuł się uwolniony. Latem odwiedzał swoich przyjaciół i zażywał pewnej sławy. Otrzymywał listy od czytelników nie tylko z Anglii. Był znany na całym świecie. Znajomość z Joy (Helen Joy Davidman Gresham) rozpoczęła się od takiego właśnie korespondencyjnego ziarenka. Wypowiedziom Lewisa małżeństwo Greshamów zawdzięczało zbliżenie do chrześcijaństwa. Joy była marksizującą Żydówką, miała już dwóch synów i jej pożycie z mężem nie układało się najlepiej. Sądziła, że pobyt w Anglii będzie taką paromiesięczną próbą separacji, po której rzeczy same ułożą się pomyślnie. Po raz pierwszy spotkali się, Joy i Jack, 9 września 1952 roku. Joy zbliżała się do czterdziestki (urodziła się w 1915), Lewis miał sześćdziesiątkę. Joy była wspaniałym partnerem do rozmów — mądra, bystra, logicznie myśląca, o rozległych zainteresowaniach i specyficznym dowcipie. Ale Lewis nie chciał rezygnować z odzyskanej niedawno wolności i bardzo często po prostu uciekał przed niespodziewanym gościem. Joy wróciła do Anglii dwa lata później, z synami i dość zaawansowaną sprawą rozwodową. Z Londynu przeniosła się do Oxfordu i jej wizyty w Kilns stawały się częstsze i raczej akceptowane. Opublikowane w 1955 roku Zaskoczenie z kobiecym imieniem w tytule (choć Lewisowi nie o taką Radość-Joy — gra słów ang. joy — radość, chodziło) dawało okazję do plotek o małżeństwie zatwardziałego kawalera. Znajomość z Joy z pewnością miała natomiast wpływ na powstanie innej książki Lewisa — Póki mamy twarze  1956, jeszcze jednego obrazu ponadludzkiej miłości. Z pewnością też Orual, starsza siostra Psyche, w jakiś sposób przypomina Joy. Na pewno żydowskie korzenie Joy zaważyły na powstaniu Reflections on the Psalms (1958). Cokolwiek się działo pomiędzy Jackiem i Joy, o ile się działo, było ich prywatną sprawą. Czy z obu stron była to miłość, czy też uczucia ich łączące miały różne oblicza miłości, tego też się nie dowiemy. Tu chyba właśnie przebiega jedna z tych granic, które dotykają spraw bardzo osobistych. 23 kwietnia 1956 roku zawarli związek małżeński, który umożliwiał Joy stały pobyt w Anglii, a jej synom dawał obywatelstwo brytyjskie. Dla Lewisa miał to być swoisty gest przyjaźni, który przy okazji w niekłopotliwy sposób rozwiązywał administracyjne problemy Joy.

Na początku 1957 roku wykryto u Joy raka kości. Cywilny kontrakt w tej sytuacji nabierał zgoła innego wymiaru. Ślubu kościelnego udzielono Joy i Jackowi 21 marca tegoż roku. Joy była umierająca. W maju przeniesiono ją na stałe do domu w Kilns. Szpital i lekarze uczynili już wszystko, co można było w takim przypadku zrobić. Ale choroba powoli zaczęła się cofać, bądź też tylko takie to sprawiało wrażenie. Nastąpił krótki okres „prawdziwego życia”. Kilns odżyło pod kobiecą ręką, pojawili się goście, wyjazdy na krótsze i dłuższe wycieczki. W tym czasie Cambridge, bardzo podobny do Oxfordu z lat młodości Lewisa, zaproponował mu stanowisko i pisarz je przyjął. Przyjaciele znajdują Lewisa zaabsorbowanego chorobą Joy, ale jednocześnie bardzo szczęśliwego. Jesienią 1959 roku ujawnia się nawrót choroby z nowymi przerzutami.

Ambicją Joy była wizyta w Grecji. Dla Lewisa wszelkie wyjazdy poza Anglię były zawsze kłopotliwe — jako dziecko był we Francji z matką, potem pojechał tam w czasie pierwszej wojny. Ale w takiej sytuacji wyraził zgodę. Organizacji wyprawy podjął się Roger Lancelyn Green, późniejszy biograf Lewisa. Eskapada w kwietniu 1960 roku była wyzwaniem dla wszystkich, wyzwaniem stawianym chorobie, naturze, losowi. Dla Lewisa najprawdopodobniej jeszcze praktycznym urzeczywistnieniem tego wszystkiego, co kiedykolwiek napisał na temat miłości, współczucia, wiary i odpowiedzialności. Joy zmarła już po powrocie do Kilns, 13 lipca 1960 roku.

Ubywali starzy przyjaciele, pojawiali się nowi. Z niektórymi znajomość uległa pewnemu rozluźnieniu — Tolkien nie mógł darować Lewisowi „potajemnego” małżeństwa z rozwódką. Lewis dzielił czas pomiędzy Cambridge, Oxford, pisanie książek i porządkowanie rozpoczętych prac. Nie zawsze czuł się dobrze — dokuczały mu nerki, prostata, serce. Ale zdarzały się też i dobre chwile, dowody sympatii i uznania, pory większej aktywności zawodowej i towarzyskiej. W tym ostatnim okresie ukazały się A Grief Observed (1961), An Experiment in Criticism (1961), They Asked for a Papers (1962), fascynujące Letters to Malcolm  Chiefly on Prayer (1964), wreszcie — The Discarded Image  An Introduction to Medieval and Renaissance Literature (1964).

Lewis zmarł 22 listopada 1963 roku, w swoim domu w Kilns. Narnijski Aslan bardzo ładnie ukazywał dzieciom śmierć jako coś na kształt wakacji i porannego przebudzenia się. Być może rzeczywiście jest to ten jedyny moment, kiedy nie napotykamy na zakończenie jednej z opowieści a na początek bardzo, bardzo wielu innych. Będących już nie opisem czyjegoś życia, a książkami, które są tego życia efektem.

2.2 Świat wartości w Opowieściach z Narnii

Aby móc mówić o wartościach obecnych w powieściach C.S. Lewisa, należy wspomnieć, czym w ogóle są wartości, jak się je rozumie. Otóż, wartość jest podstawową kategorią aksjologii, oznaczającą wszystko, co cenne i godne pożądania, co stanowi cel ludzkich dążeń. Wśród etyków i filozofów trwa cięgle spór o to, czy wartość jest czymś, co przysługuje przedmiotom obiektywnie, czy subiektywnie. Obiektywiści ujmują wartość jako cechę przynależną podmiotowi niezależnie od jego subiektywnej oceny przez subiektywny podmiot. Subiektywiści ujmują ją jako cechę nadawaną przedmiotowi przez podmiot, ujawniającą jedynie określone postawy emocjonalne i wolicjonalne wobec wartościowania. Wartości powstają w ścisłym związku ze społeczeństwem i jego kulturą. W starożytnej Grecji największy wpływ na myśl pedagogiczną wywarły koncepcje etyczne Sokratesa, Platona i Arystotelesa. Sokrates wychodził z założenia, że wartość w życiu ludzkim ma tylko ta wiedza, w zdobycie której włożony został wysiłek. Swoją heurystyczną metodę starał się wykorzystać nie tylko do nauczania, lecz również dzięki niej starał się przekazać podstawowe wartości etyczne i moralne dzieciom i młodzieży. Platon natomiast w swej teorii próbował połączyć ateńskie wychowanie prywatne z państwowym systemem pedagogicznym Spartan. Jako pierwszy podkreślał ważność wychowania przedszkolnego do późniejszego pełnienia rozmaitych funkcji społecznych. Arystoteles dzielił uczniów w zależności uzdolnień na trzy style wychowania. Dowodził, że w wychowaniu dziecka odgrywają dużą rolę natura, przyzwyczajenie i rozum. Uważał on, że dobro i zło w człowieku nie zależy od jego pragnień i żądz, lecz od odpowiednich nawyków wytwarzanych w procesie wychowania. Największą rolę przypisywał on wychowaniu moralnemu. Twierdził, że cnoty można się wyuczyć, tak jak innych wiadomości. Wiedza może ukształtować tylko poglądy etyczne, udoskonalić sąd moralny, lecz nie jest to sposobem na udoskonalenie i uszlachetnienie charakteru. Natomiast ogromne znaczenie w wychowaniu moralnym ma przyzwyczajenie dziecka do należytego postępowania, czyli do rozwijania pożądanych popędów, ponieważ one, a nie rozum decydują o wartości moralnej człowieka.

Także Cyceron łączył zasady moralne z odpowiednim przygotowaniem dzieci i młodzieży do pełnienia ról społecznych w przyszłości. Oprócz ogromnego wpływu grecko- rzymskich myśli pedagogiczno-etycznych, w sposób znaczący oddziaływały wzorce moralne ze Wschodu. Filozofia hinduska była nastawiona głównie na wyzwolenie człowieka przez ascezę i mistykę. Wychowanie w zgodzie z normami etycznymi było obecne we wszystkich dziełach przedstawianych na przestrzeni stuleci. Etyka była zawsze obecna tam gdzie pedagogika, co wynika z ich wspólnych założeń i wartości. Przodującym krajem z zakresu etyki w XVII w. była Anglia, natomiast w wieku XVIII Francja. Pisano wtedy wiele traktatów o etyce. Poruszano w nich problem natury ludzkiej, motywy postępowania, koncepcje szczęścia, sumienia i czym jest egoizm. Na szczególną uwagę zasługuje Helwecjusz, który szczególną rolę widział w odpowiednim wychowaniu, nacisk kładł na etykę wychowawczą. Wielu późniejszych filozofów i pedagogów zauważało związki pedagogiki i etyki. Natomiast warto wspomnieć o dwóch kierunkach, które pojawiły się na początku lat siedemdziesiątych. Są to filozofia ekologiczna i bioetyka. Nie są one ściśle związane z pedagogiką, jednak dostrzegają one człowieka jako jednostkę, którą należy chronić.

Biorąc pod uwagę cały rozwój filozofii i pedagogiki można zauważyć, że pedagogika, w skład której wchodzi również wychowanie, jest nierozerwalnie związana z wartościami etycznymi. Dlatego można powiedzieć, że wartość jest kategorią zarówno etyki, jak i również pedagogiki.

Wartość we współczesnym świecie odnosi się też do różnego rodzaju procesów integracji, w czasie których wychowanie staje wobec nowych perspektyw życia i rozwoju. Człowiek musi się więc nieustannie rozwijać, dlatego należy zmieniać i przystosowywać zarówno procesy edukacyjne, jak i wychowanie. Jest to niezbędne dlatego, żeby młody człowiek mógł bez większych kompleksów uczestniczyć w życiu społeczeństwa. To kształtowanie człowieka powinno się rozwijać na miarę powstawania zmian, rodzenia się całego współczesnego świata i życia.

Człowiek rozwija się we współzależnościach z całym swoim otoczeniem i w procesach integracji. Najpierw odbywa się to na płaszczyźnie osobowości, następnie w ramach własnej rodziny i środowiska, kultury i narodowości. Kształtowanie osobowości człowieka odbywa się przez poznawanie i przyjmowanie wartości, początkowo są to wartości danego narodu, którego jesteśmy członkami. Na drodze integracji europejskiej odbywa się to również przez poznawanie, a następnie przyjmowanie do wiadomości konkretnych wartości innych narodów. W obliczu zjednoczonej Europy można się zastanawiać, co Polska może wnieść do wychowania europejskiego. Dlatego moim zdaniem należy wrócić do podstawowych i trwałych wartości wychowania, w tym wychowania moralnego, oraz zasad etyki. „Powrót do trwałych wartości w pedagogice jest motywowany powszechnymi współczesnymi zagrożeniami cywilizacyjnymi, lecz również kryzysem w kulturze i oświacie.”

Pisząc o wartościach wychowania zarówno moralnych jak i etycznych myślę, że warto wspomnieć o tym, jak przekazywane wartości wpływają na rozwój osobowości człowieka poddawanego oddziaływaniu. Jerzy Liebert stwierdził, że: „rozwój moralny obejmuje uczenie się tego, jakie są wzorce i normy społeczne własnego społeczeństwa, poznawanie, jaki i kiedy są one stosowane, przez kogo, do kogo oraz z jakimi bliższymi i dalszymi skutkami.”

2.3 Dom, rodzina, przyjaźń jako źródła prawdziwej wartości

Dom, rodzina i przyjaźń to jedne z najważniejszych wartości, z którymi dziecko spotyka się od najmłodszych lat. Największy wpływ na jego rozwój, począwszy od narodzin poprzez wiek szkolny, ma rodzina: rodzice, dziadkowie, rodzeństwo, krewni. To właśnie oni kształtują poglądy dziecka, uczą, jak być wartościowym człowiekiem. Rodzina jest tym składnikiem środowiska wychowawczego, który oddziałuje na jednostkę najdłużej, niekiedy przez całe życie. Wpływ wychowawczy jest jednak najsilniejszy we wczesnych stadiach rozwoju, w okresie dzieciństwa, gdy jednostka uczy się i rozwija.

Przemiany współczesnej rodziny dokonują się zarówno w sferze jej typów, modeli i wzorów zachowania. Tradycyjna rodzina pełniła funkcję prokreacyjną i wychowawczą, to były jej podstawowe funkcje. Oprócz nich rodzina pełni funkcję gospodarczą, opiekuńczą, rekreacyjną, jak i religijną. Niestety wraz ze zmianami we współczesnym świecie rodzina straciła wiele ze swych dawniej spełnianych funkcji.

Po raz pierwszy z wzorową rodziną spotykamy się w tomie Lew, Czarownica i stara szafa. Są to państwo Bobrowie. W stosunkach tej pary widać wzajemny szacunek i przywiązanie. Pani Bobrowa dba o dom, przygotowuje pyszne jedzenia, stwarzając atmosferę spokoju i wzajemnej miłości: „A kiedy skończyli jeść rybę, pani Bobrowa wyciągnęła niespodziewanie z piekarnika wielką, jeszcze gorącą i polukrowaną na wierzchu struclę z marmoladą i postawiła imbryk na ogniu, tak, że kiedy skończyli struclę, herbata był już gotowa. I kiedy każdy dostał filiżankę herbaty, każdy podsunął swój stołek do ściany, aby się o nią wygodnie oprzeć i każdy wydał z siebie długie westchnienie szczęścia”.

Przybyłym dzieciom dom Bobrów wydal się bardzo przytulnym: „Łucja pomyślała sobie, że dom państwa Bobrów jest bardzo przytulny, choć w niczym nie przypominał domu pana Tumnusa. Nie było w nim książek ani obrazów, a zamiast łóżek wbudowano w ściany prycze, jak na okręcie. Z sufitu zwieszały się szynki i wieńce cebuli, a na ścianach wisiały gumowe buty, płaszcze nieprzemakalne, siekiery, nożyce, szpadle, rydle, rozmaite narzędzia murarskie, wędki, sieci rybackie i więcierze. A obrus na stole, choć bardzo czysty, był szorstki w dotyku”.

O negatywnym wzorze rodziny znanym z wielu innych baśni jest mowa w Koniu i jego chłopcu. Jest to rodzina Arawis — córki Kidrasza Tarkaana Tisroka. Po śmierci żony Kidrasz pojął za żonę kobietę, która nienawidziła swej pasierbicy: „Tak się złożyło, że moja macocha znienawidziła mnie od samego początku i słońce traciło blask w jej oczach, dopóki żyłam w domu mego ojca. Tak więc wymusiła na moim ojcu, aby mnie obiecał za żonę Ahoszcie Tarkaanowi […] ojciec mój ze względu na wielkie wpływy i bogactwo tego Ahoszty, a także namówiony przez moją macochę, posłał do niego, ofiarowując mu moja rękę”.

Dziewczyna jednak nie zamierza czekać spokojnie aż dojdzie do skutki jej małżeństwo z człowiekiem, którego nie kocha. Siodła konia i wyrusza w drogę. Nieoczekiwanie jedna klacz przemawia do niej ludzkim głosem. Arawis dowiaduje się od niej, że daleko stąd istnieje cudowny kraj, w którym panuje miłość i dobroć, którym rządzą sprawiedliwi władcy i w którym zwierzęta mówią ludzkim głosem. Między dziewczynką a klaczą nawiązuje się prawdziwa przyjaźń i obie ruszają w daleka drogę do cudownej krainy.

Drugi bohater tego tomu także ma nieprzyjemne doświadczenia związane z rodzinnym domem. Jego opiekunem był rybak Arszisz, który traktował swego podopiecznego bardzo źle. Wszystkie pytania chłopca lekceważył, a gdy był w złym humorze, nie zawahał się go uderzyć: „Czasami, kiedy Arszisz był w domu, Szasta pytał: «O mój ojcze, co jest za tym wzgórzem?» Jeśli rybak był w złym nastroju, dawał mu w ucho radząc, by zajął się swoją robotą. Jeśli miał lepszy humor, odpowiadał «O mój synu, nie pozwalaj, by w twojej głowie lęgły się takie jałowe myśli. Jeden z poetów powiedział bowiem «Przykładanie się do swojego zajęcia jest korzeniem wszelkiego powodzenia, a ci, którzy zadają pytania nie mające z tym nic wspólnego, kierują okręt głupoty ku skale wielkiej biedy»”.

Gdy Arszisz przyjmował w domu gości, wyganiał chłopca z domu, każąc mu spać w stajence. Tak się również stało, gdy odwiedził go tajemniczy przybysz. Kiedy Tarkaan wyraża chęć kupienia chłopca, rybak nie ma nic przeciwko, próbuje tylko wynegocjować jak najwyższą cenę, kłamiąc jak bardzo kocha chłopca: „- O mój panie! — odpowiedział rybak (Szasta poznał po przymilnym, służalczym tonie jego głosu, że w tej chwili chciwość zmieniła mu twarz) — jakąż cenę mógłby zaproponować twój sługa, choć jest tylko biednym rybakiem, by sprzedać w niewolę swoje jedyne dziecko, krew ze swojej krwi? Czyż jeden z poetów nie powiedział «naturalne więzy są silniejsze niż głód, a potomstwo bardziej drogocenne niż rubiny?»”.

Negatywnym wzorcem rodziny jest także rodzina Digorego z Siostrzeńca czarodzieja. Jednym z głównych bohaterów tego tomu jest chłopiec wychowywany przez brata swojej matki i jego siostrę. Ojciec chłopca przebywa w Indiach, natomiast matka jest ciężko chora i sama wymaga opieki. W rodzinie tej brak pozytywnych wzorów. Wuj Andrzej zmarnował majątek swojej siostry i odtąd jest na jej utrzymaniu. Nie ma on żadnych ambicji ani godności. Podporządkowuje się woli siostry i nie waha się jej prosić o pieniądze, gdy są mu potrzebne. Mimo, iż kobieta się nim opiekuje, brat uważa ja z głupią. Wuj Andrzej uznawany jest ponadto za dziwaka. Całe dni spędza samotnie w swoim gabinecie, do którego nikt nie ma wstępu. Pewnego dnia Digory wraz ze swoją przyjaciółką Polą przypadkowo trafiają do gabinetu tajemniczego mężczyzny. Wtedy wychodzi na jaw prawda o jego naturze: „Digory zaniemówił, bo Wuj Andrzej wyglądał tysiąc razy bardziej niepokojąco niż kiedykolwiek przedtem. Pola nie była jeszcze tak przestraszona, ale trwało to krótko. Bo oto Wuj Andrzej bez wahania podszedł do drzwi i przekręcił klucz w zamku. Potem odwrócił się i popatrzył na dzieci płonącymi niezdrowo oczami i uśmiechnął się pokazując wszystkie zęby. — Wspaniale! — powiedział. — Wreszcie moja głupia siostra nie będzie nam mogła przeszkadzać! Takiego zachowania trudno się było spodziewać po dorosłym. Pola poczuła, że serce podchodzi jej do gardła i razem z Digorym zaczęła się powoli cofać ku małym drzwiom, przez które tutaj weszli. Ale Wuj Andrzej był szybszy. Podbiegł do drzwiczek, zamknął je i stanął przed nimi zacierając ręce, a potem wyciągał sobie każdy palec z głośnym trzaskiem”.

Wkrótce okazało się, że krewny Digorego poznał dawną tajemnicę i zna sposób na przenoszenie się w inne światy. Jest jednak zbyt wielkim tchórzem, aby samemu przenieść się w nieznane mu otoczenie i podstępnie wykorzystuje do tego dwoje dzieci. Do siostrzeńca nie czuje żadnych ciepłych uczuć, jest on narzędziem do osiągnięcia celu. Ofiarowuje Poli pierścionek, który powoduje jej zniknięcie i nakłania do wyruszenia za nią Digorego odwołując się do jego miłości do matki i sympatii do przyjaciółki: „Było to tak niespodziewane i tak straszliwie niepodobne do niczego — nawet do najbardziej koszmarnych snów  że Digory nie mógł się powstrzymać od wrzaśnięcia. Ale był to krótki krzyk, bo ręka wuja Andrzeja błyskawicznie zatkała mu usta. — Tylko nie krzycz! — syknął chłopcu do ucha — jeżeli narobisz hałasu, usłyszy to twoja Matka. A chyba wiesz, co może się stać, gdy się przestraszy. Digory później mówił, że okropna podłość takiego postępowania przyprawiała go o mdłości. Ale, rzecz jasna nie próbował już wrzasnąć po raz drugi”.

Wuj Andrzej uważał się za wielkiego wynalazcę, który przeprowadza eksperyment i to według niego, całkowicie usprawiedliwiało jego postępowanie. Nie czuł się winny, iż posyła chłopca nie wiadomo gdzie, być może na śmierć: „- Mam nadzieję — rzekł w końcu Wuj Andrzej dobitnym i nieco namaszczonym głosem, jakby był wspaniałym wujem, który właśnie dał komuś solidny napiwek i jakąś dobrą radę — MAM NADZIEJĘ, Digory, że nie okażesz się tchórzem. Byłbym naprawdę niepocieszony, gdyby się okazał, że jeden z członków naszej rodziny nie znajdzie w sobie dość honoru i rycerskości, by przyjść z pomocą …eeee… damie w niebezpieczeństwie”.

Celowo rysuje przed chłopcem czarne scenariusze pełne potworów i niebezpieczeństw, by czym prędzej wyprawić go w drogę: „ — Proszę bardzo. Jak sobie życzysz. Idź na dół i zjedz obiad. Zostaw swoją przyjaciółkę w Tamtym Świecie. Jeśli w tym czasie zostanie pożarta przez dzikie zwierzęta, jeśli się utopi lub umrze z głodu, albo, jeśli się zgubi i zostanie tam na zawsze — pamiętaj, że to będzie twój wybór. Mnie jest wszystko jedno. Tylko dobrze by było, żebyś przed podwieczorkiem wpadł do pani Plummer i wyjaśnił jej, że już nigdy nie zobaczy swojej córeczki, bo bałeś się dotknąć tej obrączki”.

Bolesne doświadczenia podczas poznania Czarownicy nie wpływają pozytywnie na uczucia wuja do siostrzeńca. Gdy dzieci wraz z nim, Dorożkarzem, jego koniem i Czarownicą znajdują się w nieznanym świecie, wuj chce wykorzystać siostrzeńca, by z jego pomocą wrócić do Londynu. Wkrótce jednak spotyka go zasłużona kara. Stworzone przez Aslana zwierzęta, nie mogąc wywnioskować, do jakiego gatunku należy, zamykają go w klatce i niechcący przysparzają wielu cierpień.

Przykładem pozytywnych więzi rodzinnym są w tym tomie natomiast związki Digorego z matką oraz małżeństwo Franka i Helenki. Digory bardzo kochał swoją matkę i cierpiał z powodu jej choroby, zwłaszcza dlatego, że nie było praktycznie nadziei na jej wyzdrowienie. Gdy przypadkowo słyszy słowa ciotki Letycji twierdzącej, że kobiecie pomogłyby owoce z kraju młodości, rozpaczliwie chwyta się tej myśli: „Może istnieć prawie wszystko! W jakimś innym świecie mogą rosnąć owoce, które naprawdę mogłyby uleczyć jego Matkę! Sami wiecie, co człowiek czuje, gdy zacznie mieć nadzieję na coś, czego naprawdę rozpaczliwie pragnie; nieomal walczy z tą nadzieją, bo jest zbyt piękna, by mogła być prawdziwa — nadzieje tyle razy już go zawiodły! Tak właśnie czuł się teraz Digory. Ale nie chciał bynajmniej pozbywać się swej niespodziewanej nadziei. Przecież to może być… naprawdę, naprawdę, to może być prawda! Tyle niezwykłych rzeczy już się wydarzyło. Ma przecież magiczne pierścienie. Przez każdą z tych sadzawek w lesie na pewno można dostać się do jakiegoś innego świata. Można je zwiedzać po kolei. Aż wreszcie, wreszcie, to się stanie: MAMA ZNOWU ZDROWA”.

Dowody przywiązania i gorącej miłości Digorego do matki odnaleźć można na każdym kroku. Kiedy sprowadzona do Londynu wiedźma zaczyna „kręcić” się po domu, chłopiec obawia się, by nie przestraszyła jego matki: „Po prostu martwię się o Matkę. Przypuśćmy, że ta wiedźma wejdzie do pokoju. Może ją naprawdę śmiertelnie przestraszyć. Mama jest bardzo chora”. Jego uczucia próbuje wykorzystać Czarownica. Gdy Aslan posyła chłopca po jabłko życia, Czarownica próbuje go nakłonić, by zapomniał o obietnicy danej Aslanowi i zaniósł jabłko matce. Digory przeżywa trudne chwile. Z jednej strony pragnie uzdrowić matkę, z drugiej — chce dotrzymać danego słowa. Czuje się rozdarty wewnętrznie i nieszczęśliwy: „- A czy pomyślałeś o swojej matce, którą niby kochasz?

— A co ona ma z tym wspólnego?

— Czy nie rozumiesz, głupcze, że jeden kęs tego jabłka wystarczy, by ją uzdrowić? Masz je teraz w kieszeni. Jesteśmy tu sami, a Lew jest daleko. Po prostu dotknij pierścienia i wróć do swojego świata. Za minutę będziesz stał przy łóżku Matki podając jej zaczarowany owoc. Za pięć minut ujrzysz, jak rumieńce powracają na jej bladą twarz. Powie, że ból ustąpił. Potem powie ci, że czuje się o wiele lepiej. A potem zaśnie. Pomyśl, całe godziny zdrowa i silna. Wszystko będzie tak jak kiedyś. W twoim domu znowu zagości szczęście. Nie będziesz już smutny, nie będziesz zazdrościł innym chłopcom […] — Mamie by się to nie podobało — powiedział Digory z trudem dobierając słowa — bardzo dbała o dotrzymywanie obietnic… i żeby nie kraść… i w ogóle. ONA sama by mi powiedziała, żebym tego nie robił… na pewno, bez namysłu… gdyby tu była…”

Uczciwość i szlachetne postępowanie chłopca zostają wynagrodzone. Kiedy przynosi jabłko z drzewa życia, Aslan każe mu je rzucić w miejsce, gdzie jest żyzna gleba. Po krótkiej chwili z owocu wyrasta wspaniałe drzewo z tysiącem srebrnych jabłek. Aslan daje chłopcu jedno z nich ze słowami: „To, które dam ci teraz, przyniesie szczęście. Tam, w twoim świecie, nie obdarzy nikogo nieśmiertelnością, ale uleczy. A więc idź. Idź i zerwij dla swojej Matki jabłko z drzewa”. Gdy Digory wraca do Londynu i daje swojej mamie owoc, chora kobieta w cudowny sposób odzyskuje zdrowie.

Także przeniesiony przypadkiem do Narnii Dorożkarz jest wzorowym mężem. Gdy Aslan proponuje mu, by został królem nowopowstałej krainy mężczyzna mówi: „- No cóż, panie, jestem człek żonaty… — zaczął Dorożkarz i urwał na chwilę, po czym zebrał odwagę i dodał: — Gdyby tu była moja żona, Helenka, żadne z nas nie chciałoby za nic w świecie wracać do Londynu. To pewne jak amen w pacierzu. Oboje jesteśmy ze wsi”.

Lew spełnia prośbę Dorożkarza i Helenka zostaje wezwana do Narnii. Małżonkowie obiecują, że będą dobrymi władcami i zadbają o powierzoną ich opiece ziemię. Dorożkarz przyrzeka, iż będzie rządził stworzeniami łaskawie i sprawiedliwie i że wychowa swoje dzieci i wnuki tak, aby stali się również dobrymi i wartościowymi ludźmi.

Czytając Opowieści z Narnii nie sposób nie zauważyć, iż dobrym ojcem wszystkich stworzeń jest sam Aslan. Gdy tworzy Narnię i wszystkie zamieszkujące nią istoty, wykazuje troskę o nie i niezwykłą opiekuńczość. Jego ojcowską troskę szczególnie odczuwają dzieci, do których zwraca się mówić „córeczko”, „synu” lub „moje dzieci”. Jak troskliwy rodzic pojawia się zawsze wtedy, gdy dzieciom i jego poddanym grozi niebezpieczeństwo, okazuje im pełnie miłości i przywiązania. Szczególnie troskliwie zajmuje się dziewczynkami — najmłodszą Łucją, Julią i Polą.

Oprócz domu i rodziny Lewis zwraca także uwagę na rolę i wartość przyjaźni w życiu człowieka. Jego bohaterowie wychodzą cało z wielu przygód tylko dlatego, że potrafią być prawdziwymi, oddanymi przyjaciółmi, szanują swoich bliskich i troszczą się o nich. Są wierni i odpowiedzialni za tych, których kochają. Kreując swych bohaterów autor stara się przekonać swych młodych czytelników, iż przyjaźń, wierność i uczciwość we wzajemnych stosunkach są szczególnie ważne i nadają ich życiu prawdziwy sens.

Na temat przyjaźni i jej roli wypowiadało się wielu filozofów, pedagogów, psychologów. Przed przejściem do analizy stosunków przyjacielskich łączących bohaterów Opowieści z Narnii warto przytoczyć poglądy Francesco Alberona. W książce zatytułowanej

O przyjaźni autora zastanawia się, czy we współczesnym świecie istnieje jeszcze przyjaźń. Jego zdaniem na pierwszy rzut oka przyjaźni współcześnie się nie spotyka. Życie uzależnione jest obecnie od współzawodnictwa, nabiera coraz szybszego tempa, sprawia, że ciągle się przemieszczamy, zmieniamy szkoły, miejsca pracy, miejsca zamieszkania. To wszystko nie sprzyja nawiązywaniu przyjaźni. „Dla świata współczesnego znamienne jest przejście od ról społecznych o znaczeniu partykularnym, przypisanych jednostce i nacechowanych uczuciowo, od ról określonych uniwersalistycznie, nabywanych i emocjonalnie neutralnych. Tak więc przyjaźń rysuje się dziś jako coś anachronicznego i, co więcej, bywa postrzegana jako źródło niesprawiedliwości”.

Rozpatrując zagadnienie przyjaźni autor zastanawia się także nad znaczeniami, jakie przybiera to słowo. Przede wszystkim oznacza ono znajomość. „Większość osób, które uważamy za zaprzyjaźnione to w rzeczywistości jedynie znajomi. Osoby te nie są tak dalekie, jak bezkształtna masa innych ludzi […] Jednakże nie pokładamy w nich głębokiego zaufania, nie zwierzamy się im z najtajniejszych trosk”.

Inne znaczenia wymieniane przez pisarza to: solidarność, sympatia, przyjacielskie zaangażowanie. Podkreśla on, że jak każde uczucie, także przyjaźń jest uczuciem, które przeżywa kryzysy. „Kryzys znaczy, że jedna strona czuje się niepewna przyjaźni drugiej, że czuje się wręcz niezrozumiana, zdradzona. Przezwyciężeniem kryzysu jest sytuacja, gdy ta druga osoba rozumie nas znowu, my zaś rozumiemy ją. W studium kryzysu my także pojmujemy opacznie, jesteśmy agresywnie, chcemy zerwania […] Kryzys może być przezwyciężony jedynie za sprawą spotkania”.

Opowieściach z Narnii z przyjaźnią i różnymi jej odmianami spotykamy się wielokrotnie. Łączy ona zarówno ludzi, zwierzęta jak i baśniowe postaci. Prawdziwe uczucia łączą bohaterów tomu Lew, Czarownica i stara szafa. Początkowo akcja powieści toczy się w czasie II wojny światowej. Dzieci zostają wysłane na wieś z powodu częstych nalotów bombowych na Londyn. Już drugiego dnia po przyjeździe zaczynają zwiedzać dziwny, ogromny, tajemniczy dom, którego dokładnie nie zna nawet jego właściciel. W jednym z pokoi znajduje się tajemnicze przejście do krainy zwanej Narnią. Gdy najmłodsza z rodzeństwa, Łucja, jako pierwsza poznaje tajemnicze przejście — rozpoczyna się wielka przygoda czworga bohaterów. Łucja spotyka w Narnii Fauna  pana Tumnusa, który zaprasza ją na wyśmienity podwieczorek. W pewnej chwili w trakcie uczty pan Turnus zaczyna płakać. Gdy zaskoczona Łucja pyta, co się stało, Faun wyjawia jej straszną prawdę — jest sługą Białej Czarownicy i wykonuje dla niej specjalne zadanie: „- To właśnie jest najgorsze — odpowiedział pan Tumnus i jęknął głucho — porywam dla niej dzieci, oto cala prawda. Popatrz na mnie, Córko Ewy. Czy mogłabyś uwierzyć, że jestem takim Faunem, co spotyka w lesie biedne niewinne dziecko, które nie robiło mu nic złego, udaje, że się z nim zaprzyjaźnia, zaprasza je do swojego domu — a wszystko po to, aby je uśpić, a potem oddać w ręce Białej Czarownicy?”

Łucja przyznaje, iż nie jest to najgodniejszy czyn, ale jednocześnie wierzy w dobre serce Fauna, który ostatecznie okazuje się być uczciwym i pozwala Łucji wrócić do domu: „- To oczywiste, że muszę tak postąpić. Teraz widzę to jasno jak na dłoni. Nie miałem pojęcia, jacy są ludzie, zanim ciebie spotkałem. Teraz, kiedy już cię znam, wiem dobrze, że nie mogę cię oddać w ręce tej Wiedźmy. Musisz jednak zaraz ruszać w drogę. Odprowadzę cię aż do latarni. Myślę, że stamtąd trafisz już łatwo do Gar — Derby i Staraszafy? Faun odprowadza dziewczynkę w pobliże przejścia i na pożegnanie prosi ją o podarowanie chusteczki.

Gdy po raz pierwszy do Narnii trafia cała czwórka, dzieci kierują się do domku Fauna. Spotyka ich jednak rozczarowanie, gdyż okazuje się, że Tumnus został aresztowany za sprzeciwienie się królowej. Na drzwiach jego domu znajdują napis: „Poprzedni właściciel tej nieruchomości, Faun Tumnus, został aresztowany i oczekuje sądu pod zarzutem Spisku Najwyższego Stopnia przeciw władzy jej Cesarskiej Wysokości, Sekuty, Królowej Narnii, Kasztelanki na Ker — Paravelu, Cesarzowej Samotnych Wysp etc., a także pod zarzutem sprzyjania wrogom Jej Królewskiej Wysokości, dawania schronienia szpiegom i przyjaźnienia się z Ludźmi”.

Łucja jest wstrząśnięta i oburzona. Uważa, że to właśnie ona jest winna aresztowania Tumnusa. Przekonuje rodzeństwo, iż nie mogą po prostu wrócić do domu i zostawić jej przyjaciela w potrzebie. Nakłania pozostałych, by spróbowali wspólnymi siłami go uwolnić. Ostatecznie rodzeństwo przychyla się do jej prośby i wyruszają w drogę. Po wielu przygodach Łucja, Zuzanna i Aslan trafiają na dwór Białej Czarownicy, gdzie oprócz innych zamienionych w głaz stworzeń znajduje się także pan Tumnus: „- Aslan, Aslan! Znalazłam pana Tumnusa! Och, chodź tutaj szybko! I w chwilę później Łucja i jej mały przyjaciel tańczyli z radości wokoło, trzymając się za ręce. Faun nie zmienił się wcale, będąc tak długo kamienną figurą, i oczywiście bardzo był ciekaw wszystkiego, co mu Łucja miała do opowiedzenia”. Okazało się, że także Tumnus pozostał wierny nowo nawiązanej przyjaźni. Przed swoim uwięzieniem dał otrzymaną od Łucji chusteczkę Bobrowi z prośbą, by ten odnalazł dzieci i zaprowadził je do Aslana.

Przyjaźń łączy także czworo głównych bohaterów. Choć jak każde rodzeństwo występują między nimi nieporozumienia i konflikty, ostatecznie zawsze sobie przebaczają i mogą na siebie liczyć. Stosunki między czwórką bohaterów ilustruje między innymi pierwszy tom cyklu. Gdy wkrótce po przyjeździe na wieś Łucja odkrywa tajemnicze drzwi do innego, baśniowego świata, bracia i siostra nie chcą jej uwierzyć. Szczególnie niegrzecznie zachowuje się wobec najmłodszej siostry Edmund, który sam przekracza tajemnicze drzwi i wpada w moc Białej Czarownicy. Gdy Łucja wyznaje rodzeństwu, iż Edmund wie o tajemniczym świecie, chłopiec zachowuje się naprawdę bardzo źle: „Aż do tej chwili Edmund czuł się okropnie, był nadąsany i zły na Łucję, ponieważ w końcu okazało się, że to ona miała rację, ale nie bardzo jeszcze wiedział, co z tym wszystkim począć. Kiedy jednak Piotr zapytał go nagle o zdanie, zdecydował się bez wahania na najbardziej podły i złośliwy uczynek, jaki mu przyszedł do głowy. Postanowił Łucję całkowicie pognębić”.

Chłopiec stwierdził, iż bawiąc się z siostrą uwierzył w jej historię dla zabawy. Rodzeństwo stanęło jednak murem za najmłodszą siostrą. Piotr nazwał jego postępowanie wyjątkowo okrutnym i wyraził przekonanie, iż wszystko, co mówi ma na celu pognębienie dziewczynki. Negatywne zachowanie Edmunda nie skończyło się tego wieczora. Kiedy następnego dnia cała czwórka chowając się przed zwiedzającym dom gośćmi wchodzi do szafy i przedostaje się do Narnii, Edmund dokonuje najgorszego z możliwych czynów  zdradza swoich przyjaciół. Kiedy po długim marszu rodzeństwo trafia do państwa Bobrów, zasiadają do wieczerzy i pogrążają się w rozmowie, Edmund potajemnie opuszcza rodzeństwo i udaje się do zamku Białej Czarownicy z nadzieją zyskania jej łask. Początkowo dzieci nie wierzą, że ich brat mógł ich zdradzić, w końcu jednak dają wiarę słowom Bobra:

„ — Powód, dla którego nie ma sensu go szukać, jest prosty: ponieważ dobrze wiemy, dokąd poszedł — odpowiedział spokojnie pan Bóbr. Wszyscy popatrzyli na niego ze zdumieniem.

— Czy wy nie rozumienie? — powiedział pan Bóbr — on poszedł do NIEJ, do Białej Czarownicy. Zdradził nas wszystkich. — Och, naprawdę — zawołała Zuzanna — on nie mógł tego zrobić!

Przeczytałeś bezpłatny fragment.
Kup książkę, aby przeczytać do końca.