E-book
1.37
drukowana A5
8.21
Aleksander Wielki

Bezpłatny fragment - Aleksander Wielki


Objętość:
21 str.
ISBN:
978-83-8221-687-5
E-book
za 1.37
drukowana A5
za 8.21

Niewolnica

Pristilla podniosła i odłożyła go na stół. Złoty puchar, przedstawiający w ozdobny sposób popiersie króla, zrobiony jako dar, gdzieś daleko w otchłani czasu, dawno temu. Kiedy król był młody, zdobywał nowe miasta i podbijał tysiące kobiecych serc. Wszyscy tylko mówią o krwawych jatkach i o tym, ile osób zginęło w tej lub innej bitwie. My kobiety pamiętamy tylko jedno. Nadejście króla Macedonii oznaczało szansę i wyzwolenie. W wielu krajach nie szanowano kobiety, która była właściwie niżej niż niewolnik. Kobietę można było znieważyć, zabić, sprzedać, nie miała żadnych praw. Ależ istniało prawo, ale to ostatnie służyło tylko panom tego świata. Kobiety starały się w jakiś sposób wykorzystywać swoje wdzięki, wpływ jako żony i autorytety jako matki. Z różnym powodzeniem. Jedno było powszechne, solidarność kobiet niezależnie od tego, z jakiej pochodziły klasy. Tak było w rządzonej przez Persję Izmir. Izmir to imię kobiece, oznaczające szczerość i dobroć. Brzmi po męsku w innych językach.

Pristilla pochyliła się, aby uprzątnąć kolejne resztki po niedawnej wieczerzy. Wszyscy poszli już spać albo zostali zaniesieni przez straże. Pijatyki były na porządku dziennym, odkąd królestwo utraciło swego naturalnego wroga, Persję. Król miał już swoje lata, nie miał woli walki. Ale nadal miał dość woli, aby co noc urządzać biesiady dla swoich ulubieńców. Nic specjalnego, jak to w bogatych rodach. Pristilla od małego służyła po różnych domach. Jej rodzice byli ubogimi wieśniakami i zapewne i ona zakończyła, by swój żywot przedwcześnie, jako przepracowany rolnik. W owych czasach narzędzia pracy były prymitywne, praca ciężka, a wojny nieustanne. Pierwszymi ofiarami stawali się zwykli ludzie, i chociaż opisy bitew tego nie mówią, tak naprawdę na jednego zabitego w bitwie żołnierza ginęły dziesiątki jak nie setki cywilów. Nie żeby ktoś to robił celowo. Wojsko zabierało jedzenie, przychodziła susza albo powódź. Czasami armia przywlokła ze sobą zarazę. Tak było w jej przypadku. Zaraza zdziesiątkowała wioskę. W końcu kolejna przechodząca armia zlitowała się na niedobitkami, zwłaszcza, że było wśród nich wiele dzieci. W ten sposób trafiła pod skrzydła Macedonii. Nadano jej nowe imię i została niewolnikiem. Nie traktowano jej źle, tego nie mogła powiedzieć. Kiedy podrosła, okazało się, że jest całkiem piękna, więc trafiła na dwór króla. Król nie słyną ze wstrzemięźliwości erotycznej i lubił wszelkie nowości. Ale po krótkim czasie znudził się również i nią, jak wieloma innymi, i została odesłana do pracy.

Pristilla nie była zwykłą niewolnicą. Chociaż bez korony i chwały, w jej żyłach płynęła niebieska krew dawno już zapomnianego rodu. Jej przodkowie nie byli co prawda władcami imperium, ale rządzili lokalną społecznością. Jednak kiedy jej kraj najechali wrogowie, potem zmieceni przez Persję, ten ród przestał mieć jakiekolwiek znaczenie. Wielu zostało zabitych.

Jeszcze inni po prostu zwyczajnie uciekli. Trudno oczekiwać od nowych zarządców żeby chcieli dzielić się władzą. Należenie do rodziny panującej w takich przypadkach zwykle oznacza wyrok śmierci. Dlatego jej rodzice ukryli się, pracując, jako zwykli wieśniacy w lokalnej wiosce. To było jedna dawno. Od tego czasu wiele zaszło zmian. Na dobre i na złe. Prawdą jest, że wielki imperium łatwiej zapewnia stabilność niż małe państwo i królestwo. Wiele takich małych państw upadło, zmiecionych nawałą historii. Nie pierwszy to taki czas. Zwykli ludzie nie chcieli wojny, ale spokoju, żeby mogli uprawiać ziemię, wychowywać dzieci i żyć. Dlatego wojna budziła sama w sobie lęk, chociaż była wpisana w część rzeczywistości.

Przeczytałeś bezpłatny fragment.
Kup książkę, aby przeczytać do końca.
E-book
za 1.37
drukowana A5
za 8.21