E-book
1.37
drukowana A5
10.31
Akceptacja

Bezpłatny fragment - Akceptacja


4
Objętość:
40 str.
ISBN:
978-83-8189-758-7
E-book
za 1.37
drukowana A5
za 10.31

Prolog

Od kilku lat czuję, że jestem inna. Podobają mi się kobiety.

Nie czuję się z tym dobrze. Najgorsze jest to, że zakochałam się

w mojej przyjaciółce Karolinie. Tłumię to uczucie w sobie. Przez co czuję niewyobrażalny ciężar na sercu. Potrzebuję go zrzucić z siebie, pozbyć się go, uwolnić się.


Karolina zaprosiła mnie do siebie na weekend, pójdziemy razem na imprezę, to będzie świetna okazja by wyznać jej to co czuję.

Nie wiem tylko czy zaryzykuję zniszczenie swojej przyjaźni. Waham się bo to naprawdę trudna decyzja.


Nie chce stracić Karoliny.

Rozdział I

— Wstawaj mała,

— No, no wstawaj — otworzyłam jedno oko żeby zobaczyć, kto przerywa mi tak piękny sen. Poczułam jak przez moje ciało przylatuje dreszcz.

Moje prawie nagie ciało muskała delikatna pościel. Do moich uszu dotarła piękna melodia skomponowana przez ptaki za oknem. Moje wpół otwarte oko, powoli przyzwyczaiło się do światła. Poczułam zapach perfum, to zdecydowanie kobiece perfumy. Mój jeszcze zaspany mózg szybko rozpoznał te nuty, Dior Addict, ulubione perfumy Karoliny. Kolejny dreszcz przeszył moje ciało, wystarczyło tylko, że wypowiedziałam w myślach jej imię.

— Ale z ciebie twarda sztuka. Nic, sama mnie do tego zmusiłaś.


Ta barwa, melodia i ton jej głosu, dreszcze przerodziły się w uderzenie gorąca. Moje oko zarejestrowało ruch. Karolina powoli wchodziła na moje łóżko. Przymrużam oko i udawałam że dalej śpię, ledwo widząc co się dzieje.


Karolina powoli przesuwała się po łóżku na czworaka w moją stronę. Jej długie czarne naturalnie podkręcone włosy, opadały na jej duży dekolt. Miała na sobie białą koszulę nocną, zapinaną z przodu na guziki. Najwyraźniej czuła się przy mnie na tyle swobodnie by nie zapinać ich wszystkich. Jak na swoje 19 lat i szczupła sylwetkę miała duże, jędrne piersi. Poczułam, że się czerwienię. Ale nie mogłam dać po sobie poznać, że się obudziłam. Dlatego wszystkimi siłami trzymałam swoje podniecenie na wodzy.


Karolina uśmiechała się łobuziarsko, w ten swój tak naturalny sposób. Czyżby chciała mnie pocałować? Pojawiła się znowu fala gorąca zarazem przyjemna jak i frustrująca. Tak bardzo pragnęłam zareagować, złapać ją za tył głowy, przyciągnąć do siebie i pocałować.


Karolina nagle zaczęła się odwracać. Po chwili przed moja twarzą pojawiły się jej białe koronkowe majteczki. Nachyliła się, wypięła, pewnie próbowała się dobrze ułożyć. Brakowało milimetrów aby cipką dotknęła mojego nosa.


Natychmiast poczułam reakcje mojego ciała na ten widok, zrobiłam się mokra. Delikatnie wciągnęłam powietrze nosem. Poczułam ją, poczułam jej prawdziwy zapach… Był tak podniecający, że aż mnie rozsadzało od środka. Chciałam zanurzyć się w niej cała. Poczuć ją każdą komórka mojego rozpalonego ciała. W swojej wyobraźni już widziałam jak mój język delektuje się nią do granic możliwości.


Niestety czar szybko prysł. Cipka Karoliny zaczęła odsuwać się od mojej twarzy. Teraz widziałam jej zgrabny tyłeczek. Ciasne majteczki były tylko dopełnieniem tego pięknego widoku. Poczułam jak z oddalającym się tyłeczkiem oddala się rozkosz którą mogłyśmy razem zaznać.


Fala podniecenia powoli opadała. Karolina zaczęła dobierać się do moich stóp. Chciała mnie po prostu połaskotać. Czemu nie zrobiła tego od razu? Może najpierw chciała mi dać pstryczka w nos ale się rozmyśliła? W sumie co za różnica. Poczułam zawód.

Karolina zaczęła gilgotać moje stopy. Roześmiałam się. Trochę na siłę bo nie mam łaskotek ale chciałam zamaskować rozczarowanie jakie mnie przygniotło.

— No nareszcie maleńka, udało mi się ciebie obudzić — powiedziała szybko zeskakując z łóżka.

— Dzień dobry — powiedziałam zaspanym głosem.

— Oj tak będzie dobry, będzie, będzie. Dziś imprezka. I przyjdzie Marek. — Karolina podskakiwała z zadowolenia. Była przy tym taka naturalna, jej biust delikatnie falował. To był piękny widok.


W takich chwilach zawsze dopadła mnie myśl czemu nie mogłam się urodzić pieprzonym facetem. Miałabym prościej.

— Sylwia, wyskakuj z łóżka, idziemy pod prysznic. Umyjesz mi plecy. — Całe moje ciało aż się napięło słysząc te słowa. Chciałam już coś powiedzieć, jakoś zaprotestować, ale nie zdążyłam. Karolina zaczęła rozpinać guziki swojej koszuli nocnej. Moim oczom ukazały się jej piękne nagie piersi. Ściągnęła i upuściła ją na podłogę.

— Nie wygłupiaj się Sylwia, jesteśmy najlepszymi przyjaciółkami.

Znamy się przecież od lat. Chyba się nie wstydzisz. — Mówiąc to zaczęła ściągać swoje majteczki. Musiałam bardzo szybko zareagować.

Moja cipka była przecież cała mokra. Pewnie już są tego ślady na majtkach. Nie miałam dużo czasu. Musiałam odwrócić wzrok od powoli pojawiającej się muszelki Karoliny i zacząć działać.

Rozdział II

Wyskoczyłam szybko z łóżka. Zaczęłam się śmiać i pobiegłam szybko do łazienki, po drodze szybko ściągnęłam moje mokre majtki i wrzuciłam je do kosza na brudy. Puściłam wodę w kabinie prysznicowej i zdjęłam przez głowę moja koszule nocną. Rozbawiona Karolina weszła naga do łazienki. Ja praktycznie wskoczyłam do kabiny prysznicowej. Poczułam jak na moje rozpalone ciało spada ciepła woda.


Byłam bezpieczna. Popatrzyłam na rozbawioną Karolinę. Zaczęłam pochłaniać jej nagie ciało wzrokiem. Chciałam zapamiętać jego każdy szczegół. Karolina się uśmiechnęła.

— Jak myślisz spodobam się Markowi?

— Na pewno — powiedziałam lekko drżącym głosem.

Karolina obrzuciła się łapiąc i ściskając swój jędrny tyłeczek.

— Nie mam za tłustej dupy? Wydaje mi się taka duża.

— Nie gadaj głupot Karolina i wskakuj pod prysznic

— Cieszę się, że zgodziłaś się przyjechać do mnie dzień przed imprezą

— Cała przyjemność po mojej stronie — powiedziałam patrząc na jej ogoloną cipkę. Nigdy w życiu bym nie przypuszczała, że wyląduje z nią pod prysznicem.


Karolina weszła do kabiny. Zdecydowanie ten prysznic nie był przeznaczony dla dwóch osób. Poczułam jej bliskość. Tym seksownym tyłeczkiem ocierała się o moje ciało.


Dla Karoliny ten prysznic to wygłupy przyjaciółek. Ja jednocześnie przeżywałam piekło i czułam rozkosz. Nie było to proste kapać się z kobietą, która się tak pragnie, jednocześnie nie móc wykonać żadnego ruchu. Za bardzo się bałam, zresztą wiedziałam, że Karolina jest zauroczona Markiem.


Moje myśli krążyły, wszystko tylko po to, by za bardzo nie skupić się na sytuacji. Nie dać się porwać podnieceniu, taki był mój cel. Nie chciałam zrobić głupiego kroku, który wszystko zniszczy. Cenię sobie przyjaźń ponad rozkosze cielesne. Albo po prostu to sobie wmawiam. Bo boje się odrzucenia.


Mój strumień myśli został przerwany. Poczułam jak Karolina łapie za moje dłonie i kładzie je na swoim namydlonym ciele. Poczułam jej delikatną ciepłą skórę pod moimi palcami. Zrobiłam krok naprzód, by zmienić pozycję na wygodniejsza. Nosem dotykałam mokrych włosów Karoliny, czułam ich zapach. Szampon pachnący różami. Pasuje to do niej. Poczułam uderzenie goraca. Moje dłonie sterowane przez Karolinę wędrowały po jej piersiach. Zjechały niżej na płaski brzuch. Myślałam, że stamtąd powrócą do góry aż do szyji. Myliłam się, Karolina pokierowała moimi dłońmi na swój wzgórek łonowy. Cała zesztywniałam.


Wtedy zrobiła coś czego się również nie spodziewałam. Puściła moje dłonie. Przeszły mnie ciarki. Nie wiedziałam co zrobić. Czy zejść dłońmi jeszcze niżej? Czy kierować je w stronę piersi.

— Ciekawe jakiego penisa ma Marek… — powiedziała Karolina studząc moje podniecenie.


Już wiedziałam co mam zrobić pokierowałem dłonie na jej brzuch.


Więc to tak… Wyobrażała sobie Marka… poczułam złość. Chciało mi się krzyczeć, wyć, wyrwać jej te piękne włosy z głowy. Płakać. Karolina odwróciła się, jej piersi i sterczące sutki ocierały się o moje. Popatrzyła na mnie tymi dużymi brązowymi oczami. Cała moja złość prysła. Nie mogłabym jej zrobić krzywdy. Próbowałam się lekko uśmiechnąć.

— Co ci jest Sylwia, wyglądasz na rozpaloną. Masz gorączkę? Tylko kurwa nie rozchoruj mi się!

— Spokojnie nic mi nie jest. Woda jest chyba trochę za ciepła jak dla mnie.

— Głuptasie to dlaczego nic nie mówisz? już poprawię.

— Sylwia a słyszałaś o co zapytałam?

— Tak

— Przepraszam, wyrwało mi się, myślałam o Marku. Spałaś już kiedyś z mężczyzną maleńka?

— Tak, podobało mi się…, mam nadzieję, że dziś też uda mi się kogoś wyrwać.

— Postaraliśmy się o to. Marek przyprowadzi swojego kolegę Tomka powinien ci się spodobać.

„No, to kurwa świetnie, będę musiała urządzić teatrzyk” — pomyślałam i złapałam Karolinę za ramiona.

— Dziękuję, jesteś najlepsza przyjaciółką ever. A teraz odwróć się umyję ci plecy. Karolina uśmiechnęła się, puściła do mnie oczko i powiedziała:

— Wiesz, Marek nie będzie moim pierwszym — gdy skończyła wypowiadać te słowa odwróciła się ocierając się tyłeczkiem o moje ciało.


Jeśli chodzi o mężczyzn obie kłamaliśmy i obie o tym wiedziałyśmy. Bycie dziewica w wieku 19 lat w dzisiejszych czasach to nie powód do dumy.


Umyłam Karoline plecy. Nie byłam już tak bardzo podniecona. Wiedziałam, że jej sterczące sutki, zaczerwienione policzki nie były przeznaczone dla mnie. Sprawiało mi to ból. Nie mogłam się przez to cieszyć całą tą sytuacją. Nawet jak Karolina dotykała mojego ciała, podniecenie nie powróciło. Prawie cały czas coś do mnie mówiła, na temat sukienek, butów, kolorów lakieru do paznokci. Odpowiadałam machinalnie nie mogłam się skupić myśląc wciąż o tym jak moje życie jest popieprzone. I jaka ja jestem popieprzona.

— Choć Sylwia ubierzemy się i wysuszymy włosy a potem zejdziemy do mamy. Ona ci przedstawi cały plan na dziś na pewno się zdziwisz.

— W to akurat nie wątpię, twoja mama potrafi zaskakiwać

Rozdział III

Dom Karoliny był po prostu piękny. Pokój w którym spałyśmy pomalowano na biało. Wyposażano go w nowoczesne meble. Dwa łóżka były umieszczone naprzeciwko siebie. Na ścianach pokoju gościnnego widniały obrazy przedstawiające zabytki Paryża. Na stoliku, który stał pod dużym oknem, był postawiony flakon pełen pięknych kwiatów. Ich zapach wypełniał delikatnie pomieszczenie. Przez otwarte okno wpadały promienie porannego słońca wraz z świeżym powietrzem. Obok flakonu były postawione dwie puste butelki wina Carlo Rossi. Wspominaliśmy wczoraj szkolne lata. Te czasy w których Karolina mieszkała w tej samej klatce co ja, w szarym nudnym bloku w Krakowie.


Umyte, ubrane, zdecydowaliśmy się w końcu zejść na dół. Była już prawie 10.00 do imprezy nie pozostało już dużo czasu. Musiałyśmy się streszczać. Karolina praktycznie zbiegła po dębowych schodach do dużego salonu. Włożyła na siebie szorty, były one tak krótkie, że widać było dolną część jej jędrnych pośladków. Przez brak cellulitu, zdecydowanie mogła sobie na to pozwolić. Na swoje piersi narzuciła biały koronkowy stanik, oraz koszulę, którą zawinęła od spodu odkrywając płaski brzuch. Zdecydowała się odpiąć tyle guzików ile się dało, było praktycznie widać fragment jej stanika. Choć byłam na nią jeszcze zła. Nie, zła to nieodpowiednie słowo, w końcu ona nic złego nie zrobiła. To ja byłam winna. Czułam się zawiedziona i rozczarowana. Musiałam jednak przyznać, że Karolina wyglądała seksownie. Próbowałam dotrzymać jej kroku w mojej koronkowej spódniczce trochę ponad udo. Nie ubierałam się tak odważnie jak ona. Miałam zdecydowanie mniejszy dekolt w błękitnej koszulce, którą ubrałam na czarny stanik.


Przeczytałeś bezpłatny fragment.
Kup książkę, aby przeczytać do końca.
E-book
za 1.37
drukowana A5
za 10.31