E-book
3.41
34 sposoby na radzenie sobie ze stresem w pracy

Bezpłatny fragment - 34 sposoby na radzenie sobie ze stresem w pracy


Objętość:
16 str.
ISBN:
978-83-8245-922-7

Ta publikacja zawiera moje, sprawdzone sposoby radzenia sobie ze stresem w pracy. Sposoby, które wypróbowałam i którymi dzieliłam się z kolegami w pracy — dotyczą wystąpień publicznych ale też codziennych zawodowych sytuacji.

Musiałam w to włożyć pewną pracę, stres sam z siebie nie minął.

Pracuję w dużej korporacji, gdzie stres jest wszechobecny. Dodatkowo jestem nerwusem, który gotował się w środku w sytuacjach stresowych, jednak czasami dodatkowo moje ciało dawało niestety zbyt widoczne oznaki zdenerwowania takie, jak trzęsące się nogi, głowa czy łamiący się głos. Czułam wtedy taką blokadę, że kilkukrotnie chciałam najzwyczajniej w świecie uciec z danego miejsca. Wtedy stresowałam się jeszcze bardziej, a całość powodowała, że moja wiara w siebie spadała do poziomu podłogi. Czułam się gorsza, mniej pewna siebie, wątpiłam czy to, co mam do powiedzenia jest tak dobre, jak zdania czy wystąpienia moich kolegów. Jednym słowem stałam na równi pochyłej do dramatu i załamania. Co gorsze nagle objęłam kierownicze stanowisko, gdzie prezentacje dla działu czy zarządu miały miejsce dość regularnie.

Stres jest potrzebny, zazwyczaj mobilizuje, ale mnie zdecydowanie paraliżował.

Sama określałam to syndromem 3 minut, bo przez pierwsze 3 minuty (przynajmniej ja tak czułam) najbardziej drżały mi nogi i łamał się głos. Czym dłużej trwało spotkanie, wtedy napięcie odrobinę mijało, chociaż nigdy nie opuszczało mnie tak zupełnie.

Po jednym z bardzo stresujących spotkań — stwierdziłam, że muszę coś z tym zrobić, przynajmniej spróbować zawalczyć o siebie i lepsze samopoczucie. Jeśli się nie uda — trudno, ale nie dowiem się jeśli nie zrobię choć jednego kroku w tym kierunku.


— Spotkanie z psychologiem

Zaczęłam właśnie od rozmowy z kimś kto na temat stresu wie znacznie więcej niż ja, z psychologiem. Niby siebie znam, ale nie znam biologii, a nie chciałam opierać się jedynie na swoich przypuszczeniach.

Długo się do tego przymierzałam, bo w naszej kulturze, a może bardziej w kraju, w którym mieszkam chodzenie do psychologa czy psychiatry jest czymś wstydliwym. Bo przecież co ludzie powiedzą?? Doszłam jednak do etapu, że przestało mnie to interesować, interesowało mnie moje samopoczucie i to jak mogę sobie pomóc, ponieważ bardzo mnie to męczyło i wpływało na samoocenę. Ja mam być najważniejsza dla samej siebie a nie sąsiadka czy cyniczny znajomy w pracy.

Psychologowi przedstawiłam z czym się zmagam i jak wtedy reaguje moje ciało. Opowiedziałam też o sobie, co robię, gdzie pracuję, co sprawia mi najwięcej trudności w życiu, ale też co mnie cieszy i sprawia, że jestem szczęśliwa.

Po zrobieniu dość szerokiego wywiadu, psycholog zaczął od czegoś bardzo prostego — od nauki oddychania przeponą. Niby proste i oczywiste, jednak nie zawsze. W stresie często zapominamy o oddechu, staje się krótki, rwany, czujemy jak mocno zaczyna nam bić serce. Myślimy o tym co nas stresuje a nie o sobie w takim momencie. A oddech przeponą rozluźnia ciało i umysł.

Później, kiedy trochę mnie już poznał wspólnie stworzyliśmy listę metod, ćwiczeń, technik, które warto wypróbować i wśród, których być może znajdę coś dla siebie. Spisane z nim punkty zdecydowałam się dla Was rozwinąć. Mam nadzieję, ze wśród nich znajdziecie coś co będzie działało w waszym przypadku i pomoże wam relaksować się i łagodzić stres.


— Szkolenia z prezentacji i nagrywanie siebie

Mało kto lubi siebie na filmikach czy zdjęciach. Ja też należę do tej grupy i muszę przyznać, że nagrywanie siebie było co najmniej dziwne.

Dostawaliśmy od prowadzącego temat do zaprezentowania, następnie była chwila na przygotowanie, a potem nas nagrywano. Dalej w ramach grupy szkoleniowej oglądaliśmy siebie i omawialiśmy co jest dobre, a co jest do poprawy.

Nie czułam się komfortowo oglądając siebie i poddając się ocenie innych. Niemniej jednak usłyszałam też wiele dobrego. Nie wszystko było źle, a moje ograniczenia w dużej mierze były tylko w mojej głowie. Część ograniczeń stworzyłam sobie sama.

Oczywiście w czasie tego szkolenia zrobiłam też sobie listę co należy poprawić i na kolejnych spotkaniach biznesowych próbowałam stosować się do zaleceń.

Wcześniej na przykład nie kontrolowałam swojego „eee”, lub „aaaa” między wypowiadanymi wyrazami. Zupełnie nie zdawałam sobie sprawy, że to robię, a nie brzmi to dobrze w wypowiedziach. Zauważyłam też, że dość widocznie szczególnie na początku trzęsą mi się ręce. Postanowiłam nad tym popracować.


— Solidne przygotowanie — ale nie uczenie się na pamięć

Zauważyłam, że uczenie się na pamięć prezentacji w moim przypadku zupełnie się nie sprawdza. Jedna pomyłka słowna, albo jedno zapomniane słowo i klops gotowy. Wystarczył też jakiś niespodziewany głos czy pytanie od grupy słuchaczy a już czułam się wybita z rytmu i ciężko było mi wrócić do toku myślenia. Usilnie starałam się za to przypomnieć co miałam powiedzieć dalej. Dlatego od jakiegoś czasu na prezentacji wrzucam jedynie ogólne punkty wokół, których staram się coś opowiedzieć. Uczenie się na pamięć nie ma sensu w przypadku prezentacji.

Oczywiście przygotowuję się wcześniej, powtarzam sobie co chcę powiedzieć, zastanawiam się co o danym punkcie jeszcze dodać, ale nie staram się wbijać sobie do głowy dokładnie tego co mogę powiedzieć słowo po słowie. Takie delikatne pójście na żywioł mi osobiście pomaga.


— Planuj

Oprócz przygotowania i powtórzenia materiału przed spotkaniem warto zaplanować agendę i cel spotkania już na samym początku. Wtedy unikam niepotrzebnych pytań w stylu „ale w jakim celu tu jesteśmy”. Dlatego od jakiegoś czasu każde spotkanie czy prezentację zaczynam od pokazania agendy na slajdach lub rozpisuję ją na flipcharcie, aby każdy wiedział w jakim momencie spotkania jesteśmy. Na wstępie prezentuję też cel i to co chcę tym spotkaniem osiągnąć.

Przeczytałeś bezpłatny fragment.
Kup książkę, aby przeczytać do końca.