drukowana A5
129.06
drukowana A5
kolorowa
166.83
Jesteś Swoim Mistrzem!

Bezpłatny fragment - Jesteś Swoim Mistrzem!

Jeśli jeszcze tego nie widzisz przeczytaj i sprawdź, co Ci przeszkadza to dostrzec i wpłyń pozytywnie na swój los!


Objętość:
530 str.
Blok tekstowy:
papier offsetowy 90 g/m2, druk czarno-biały
Format:
145 × 205 mm
Okładka:
miękka
Rodzaj oprawy:
blok klejony
ISBN:
978-83-8126-005-3
drukowana A5
za 129.06
drukowana A5
kolorowa
za 166.83

Dedykacja

Książkę dedykuję najważniejszym osobom w moim życiu

dwóm Annom,

którym chcę podziękować za miłość
przyjaźń i za wszystkie, wspólnie spędzane chwile

oraz

mamie Annie —

za wewnętrzną niezależność

kreacyjne podejście do życia i

nieustające wsparcie

a

córce Annie —

za bycie moim najważniejszym nauczycielem

dobrym doradcą i

twórczym krytykiem!

Kocham Was z całego serca! Dziękuję!


„Wyobrażnia jest ważniejsza od wiedzy,

ponieważ wiedza jest ograniczona.”

Albert Einstein

Zastrzeżenie

Książka przedstawia moje przekonania na temat świata, celu istnienia, kreacji, roli i misji człowieka oraz mechanizmów tworzenia rzeczywistości w jakiej żyjemy.


Część z przedstawionych teorii jest oparta na badaniach naukowych. Część oczekuje na potwierdzenie naukowe.


To, że współczesna nauka nie ma jeszcze narzędzi do udowodnienia jakiś teorii, albo pomija niektóre tematy uważając je za niegodne nauki, nie oznacza, że jest błędna. Jest jedynie nie potwierdzona naukowo.

Jeśli jednak przynosi efekty, to możemy ją stosować w praktyce i korzystać z pozytywnych rezultatów.


Nikogo nie namawiam do porzucenia jakiejkolwiek terapii czy procesu leczenia i przejście jedynie na metody przedstawione w niniejszej książce. Nie zalecam niczego spożywać, ani nie namawiam do wykonywania ryzykownych działań.


Nie jest moim celem przekonywać kogokolwiek do teorii i metod, które tu prezentuję. Nie jest to rozprawa naukowa, podane przykłady są bardzo proste i służą ułatwieniu zrozumienia danej metody czy teorii.


Oddaję Czytelniku tę książkę w Twoje ręce żeby zainspirować Cię do przemyśleń i do sprawdzenia czy któraś z przedstawionych tu metod Cię przekonuje. Jeśli tak, sprawdź ją w praktyce i osiągaj zamierzone rezultaty!


Zapraszam do lektury i życzę szybkich rezultatów!

Dorota Ziemba-Miłek

Czemu służy ta książka?

Drogi Poszukiwaczu! Witam na drodze do samego siebie!

Samego siebie?


Tak! Niezależnie do tego, co Cię skłoniło do lektury, czy próbujesz uzdrowić swoje ciało, czy męczysz się na co dzień z emocjami lub lękami, czy po prostu szukasz nowej wiedzy, w każdym przypadku ruszasz na drogę samopoznania! Gratuluję!


Książka ta powstała po to, by pomóc Ci w tej drodze!


W pierwszej części „Kreacja Rzeczywistości” przedstawiam mechanizmy tworzące naszą rzeczywistość. Jest to ważna część, ponieważ trudno mieć wpływ na swoje życie, jeśli nie rozumiemy jak chwila po chwili tworzymy swoje przyszłe doświadczenia.


W drugiej części „Zrozumienie procesu przemian” opisuję sposoby jakimi możemy zacząć przemieniać to, czego wolelibyśmy nie doświadczać w życiu.


Część trzecia „Znajdź otwarte drzwi” pomaga dokonać wyboru metody, od której warto zacząć, zawiera ich opisy i prezentuje sposób w jaki można je stosować.


Część czwarta „Jesteś Swoim Mistrzem!” radzi jak pozytywnie wykorzystywać codzienne życie, konflikty i problemy dnia codziennego, do poznania samego siebie i do twórczego procesu przemian. Zawiera również opisy przykładów z mojej praktyki oraz poradnik co robić jeśli mamy wrażenie, że nie osiągamy sukcesu.


Część piąta „Dodatki” zawiera tabele, których można użyć do pracy z samym sobą oraz spis wszystkich metod i technik prezentowanych w treści książki. Na końcu zamieszczona jest bibliografia (książki i strony internetowe), którą można wykorzystać do pogłębienia informacji na tematy, które wzbudziły szczególnie zainteresowanie.


* * *


Już sam fakt, że czytasz te słowa jest bardzo ważny! Mówi o tym, że zaczynasz dojrzewać do tego żeby przejąć odpowiedzialność za swoje życie. A może już czujesz, że dużo więcej zależy od Ciebie niż Cię uczono?


Nikt nie będzie Cię rozliczał z tego czy skorzystasz z metod tu przedstawionych, nikt nie zarzuci Ci że za mało pracujesz… To Twoje życie i codzienne doświadczanie radości istnienia albo ciężaru egzystencji będzie Twoim wskaźnikiem.


* * *


Na następnej stronie przedstawiony jest spis treści w postaci graficznej, z wyszczególnieniem, które rozdziały są kierowane do rozumu, a które do serca. Najkorzystniej byłoby czytać wszystko po kolei, jeśli jednak masz ochotę najpierw poznać jakiś konkretny temat, możesz skorzystać z mapy tematycznej.

Część I
Kreacja Rzeczywistości

Jak powstaje nasza rzeczywistość?

Istnieje wiele teorii na temat, w jaki sposób powstaje nasze doświadczenie życiowe.

Moim zamiarem nie jest porównywanie różnych systemów czy udowadnianie, że któryś z nich jest prawdziwy, a reszta nie ma sensu albo jest niesłuszna.

Przedstawiam kilka teorii do wyboru czytelnika, te znane i popularne, jak i własną interpratację.

Osobiście uważam, że każda z nich mówi o tym samym, ale używa innej symboliki.

Energia

W większości systemów religijnych czy filozoficznych opisywany jest element, który powoduje, że odczuwamy siebie jako istotę o wartościach wyższych. Jedne systemy nazywają to duszą, drugie duchem świętym, trzecie eterem, inne praną, chi… Nawet fizyka kwantowa potwierdza istnienie czegoś, co jest praprzyczyną zdarzeń. Niezależnie od tego jak to nazwiemy, wspólnym mianownikiem jest rodzaj energii, która napędza istnienie. Nasze, jako człowieka; Ziemi, jako Planety, kosmosu, Wszechświata… Na potrzeby tego przykładu nazwę to „coś” energią.


Nasza energia emanuje na otoczenie, reaguje z energią innych istot, roślin, miejsc itp, łączy się z nią, wchodzi w interakcje. Patrząc na świat z tego punktu widzenia nasz świat składa się z elementów, żywych i nieożywionych, wibrujących sobie właściwą energią, oddziałujących na siebie wzajemnie i wytwarzających nowe wartości energetyczne.

Z momentu na moment powstają odmienne kombinacje, które współtworzą kolejne wypadkowe… I tak dalej. Wiedząc o tych procesach można popatrzeć na świat jako na ciągłą przemianę energetyczną.

Prawo Przyciągania

Większość ludzi słyszała o filmie lub książce „Sekret” [Byrne Rhonda „Sekret” Tłum. Kabat Jan, Nowa Proza Warszawa 2007 ISBN: 978-83-7534-020-4] opisujących Prawo Przyciągania. Upraszczając można powiedzieć, że zasada działania tego prawa polega na powstawaniu naszego doświadczenia poprzez wytwarzanie obrazu tego, co chcielibyśmy doświadczać, poczuciu emocji związanych z tym doświadczeniem i na pewności, że to, co stworzyliśmy przyjdzie do nas w odpowiednim czasie. Generalnie opiera się to na założeniu, że podobne przyciąga podobne, czyli to czym wibrujemy przyciąga do nas jak magnez coś o podobnej wibracji. Wystarczy skupić się na pozytywnych scenariuszach, wzmocnić to energią emocji i rzeczywistość dostosuje się do naszych pozytywnych oczekiwań.


Podobna, ale różniąca się zasadniczym szczegółem „odpuszczania” jest zasada kreacji przedstawiona przez Darryla Ankę w przekazach Bashara.


Mówi ona, że jesteśmy kreatorami, czy zdajemy sobie sprawę z tego faktu, czy nie. Z momentu na moment tworzymy kolejne chwile swojego życia, automatycznie i bez żadnego wysiłku kreując rzeczywistość zgodną z nami. Wydaje się, że mając taką moc powinniśmy tworzyć jedynie dobre dla nas doświadczenia. Dlaczego więc przeżywamy tyle negatywnych momentów?

W większości myślimy, że znamy siebie, nasze przekonania, wiemy co chcemy, a czego wolelibyśmy uniknąć. Jednakże „my” to nie tylko to z czego zdajemy sobie sprawę, „my” to suma wszystkich poziomów, tych świadomych, ale również tych nieświadomych. Tak więc jeśli doświadczamy czegoś nieprzyjemnego to znaczy że gdzieś w poziomach pozostających poza naszą świadomością mamy przekonanie, które kreuje właśnie to negatywne doświadczenie. Może to być „Życie jest cierpieniem.”, „Bogaci to złodzieje”, „Nie zasługuję na nic dobrego” itp.


Nie wiedząc tego i opierając nasz pogląd na świat jedynie na tym, czego doznajemy, kreujemy rzeczywistość odpowiadającą naszym nieuświadomionym przekonaniom. Wtedy przeżywamy to samo raz, drugi, trzeci i tak dalej… Na podstawie tych doświadczeń wyciągamy wnioski, takie same jakie do tej pory były jedynie w naszych nieuświadomionych przekonaniach. W ten sposób wpadamy w błędne koło doświadczania ciągle tego samego.


Na przykład jeśli w podświadomości mieliśmy przekonanie, że „życie jest cierpieniem” to przyciągamy do siebie osoby i okoliczności, które przynoszą nam cierpienie. Kiedy takie sytuacje powtarzają się dochodzimy do wniosku, że życie polega na doświadczaniu ciągłej uciążliwości i bólu. Oczekujemy więc, że życie będzie „nas doświadczać”. Zwykle robimy wszystko żeby temu zapobiec, ale na poziomie wibracji cały czas przyciągamy do siebie dokładnie to, w co wierzymy — cierpienie.

Taśma filmowa

Moim własnym przykładem obrazującym sposób, w jaki tworzymy swoją rzeczywistość jest porównanie procesu kreacji do wyświetlanego filmu, gdzie projektorem i źródłem światła jest nasza energia, która przechodzi przez transparentną taśmę filmową. Taśma ta zawiera wszystkie zapisy naszej podświadomości: odziedziczone po przodkach przekonania i ich sposób patrzenia na życie, zapisy naszych doświadczeń życiowych, słowa tak często powtarzane, że stały się naszą prawdą itd.(szerzej na ten temat w kolejnych rozdziałach).


Tak więc, projektor pracuje nieprzerwanie, światło cały czas przechodzi przez taśmę i wyświetla nam nasze życie. Jesteśmy jak widownia, która żywo reaguje na wyświetlany film. Jeśli staramy się zmieniać innych lub wpływać na zachowania ludzi wokół nas, mamy taką samą skuteczność jak osoba, która w kinie wstałaby z fotela, podeszła do ekranu i próbowała przesuwać aktorów na ekranie. Nasz wpływ na „zewnętrzną” rzeczywistość jest więc równy zeru. Co w takim razie robić? Jak możemy wpłynąć na nasze życie? Jedyny skuteczny sposób jaki możemy zastosować to zmiana zapisów na taśmie. Jeśli znajdziemy skuteczną metodę na usunięcie tego, co się automatycznie wyświetla, to nie będziemy więcej przeżywać tego, czego wolelibyśmy nie doświadczać.


Podsumowując można powiedzieć, że uważna obserwacja tego, co obecnie doświadczamy w naszym życiu, ukazuje nam naszą podświadomość. Jest to dokładnie to, co mamy zapisane na naszej taśmie.

RYS. 1 Taśma filmowa z zapisami podświadomości

Czas nie istnieje

Elementem współczesnej fizyki, bardzo ciężkim do zrozumienia przez nasz linearny umysł, jest koncepcja, że czas nie istnieje. Całe nasze rozumowanie, pamięć wydarzeń, codzienne życie itp. opiera się na założeniu, że czas istnieje i płynie nieprzerwanie. Jak możliwe byłoby istnienie, gdyby czas nie istniał? Znów posłużę się porównaniem do taśmy filmowej. Tym razem w nieco innym kontekście.

Gdy siedzimy w kinie oglądając film nie zastanawiamy się nad tym, że oglądamy obrazy złożone z milionów poszczególnych klatek filmowych czyli statycznych, nieruchomych zdjęć. Oglądając film patrzymy na wyświetlane w bardzo szybkim tempie i w ściśle określonej kolejności, nieruchome zdjęcia. Tak więc, to, co widzimy na ekranie: ruch, zmieniające się oświetlenie itp. jest jedynie iluzją wywołaną za pomocą taśmy filmowej i projektora.


Teoria o tym, że czas nie istnieje mówi, że wszystko istnieje równocześnie, że miliardy poszczególnych chwil istnieją cały czas. Każda taka chwila, szczególne „tu i teraz” to jedna klatka z taśmy filmowej. Nasze odczucie ruchu i ciągłości zmian, to przeskakiwanie z jednego „tu i teraz” do drugiego, i kolejnego, i kolejnego itd. czyli obserwacja pracy projektora.

Kto więc doświadcza tego przeskakiwania? Kto ogląda ten film złożony z milionów statycznych „tu i teraz”? Nasza świadomość. To właśnie ona rejestruje te przeskoki, zauważa zmiany i przesyła informację do naszego mózgu. Mózg rejestruje i reaguje na iluzję, którą odbiera jako ciągle zmieniającą się w czasie rzeczywistość.

Taka chwila, pojedyncze „tu i teraz” istnieje zawsze. To my wędrując swoją świadomością doświadczamy jej przez moment. Za chwilę doświadczamy bardzo, bardzo podobnego „tu i teraz”, tak podobnego, że nie zauważamy, że coś się zmieniło. I tak klatka po klatce, „tu i teraz” po „tu i teraz” tworzy się nasze odczucie ciągłości.


Wiemy przecież, że we Wszechświecie ciągle zachodzą zmiany. Gdy siedzimy sobie spokojnie w fotelu i przez 5 minut nic nie robimy, w innych miejscach ktoś się rodzi, inny umiera, w jednym miejscu zachodzi słońce, w drugim właśnie wschodzi. W kosmosie nieustająco krążą planety, gwiazdy, galaktyki… Z naszego punktu widzenia przez pięć minut nic się nie działo, a w rzeczywistości cały czas przeskakiwaliśmy przez kolejne „tu i teraz”.


Skoro przeskakujemy przez te statyczne chwile, to kto lub co decyduje w jakie kolejne „tu teraz” jesteśmy kierowani? Odpowiedź jest prosta: wypadkowa naszej wibracji, na którą składają się nasze przekonania, programy, emocje, uczucia i pragnienia. Świadome oraz nieświadome.

Scenariusze życia

Rozumiejąc koncepcję o nieistnieniu czasu wiemy, że wśród miliardów „tu i teraz” istniejących równocześnie istnieją wszystkie momenty naszego życia. Wędrówka pomiędzy kolejnymi momentami tworzy scenariusz naszego życia. Każda decyzja jaką podejmujemy, każdy moment naszego istnienia ma wpływ na to, co doświadczymy w następnej chwili. Jeśli oczyścimy jakąś traumę albo usuniemy jakieś przekonanie czy program, ma to wpływ na naszą przyszłość — wędrujemy automatycznie do scenariusza, w którym to, co oczyszczone nie ma na nas wpływu. Innymi słowy nie ma w naszej wibracji częstotliwości oczyszczonej traumy czy programu, a co za tym idzie w kolejnych „tu i teraz” nie konfrontujemy się z doświadczeniami mającymi tamte wibracje.


Podsumowując można powiedzieć, że cały nasz wpływ na rzeczywistość sprowadza się do pracy nad własną wibracją. Jeśli chcemy pasować do idealnego scenariusza naszego życia, jedyne co możemy zrobić, to zadbać o to żeby nasza wibracja zawierała tylko to, czego chcemy doświadczać.


Jeśli odpowiada nam to, co mamy, to jeśli czujemy się szczęśliwi, to nie zmieniajmy niczego!


Jeśli jednak nie czujemy się szczęśliwi, warto usunąć te wibracje, które wyświetlają nam niekorzystne scenariusze.

Matrix

Przypuszczam, że większość ludzi widziała, a przynajmniej słyszała o filmie „Matrix” z 1999 roku. Opowiada o świecie fizycznym jako o matrycy rzeczywistości stworzonej jako wirtualna przestrzeń, w której uwięzione są świadomości poszczególnych ludzi. Film ukazuje wyjście głównego bohatera z rzeczywistości wirtualnej i jego konfrontację z tym, co tworzy ten system, ze światem maszyn. Podobny w swoim przekazie jest film „Trzynaste piętro” (również z 1999 roku), w którym bohaterowie są postaciami programu komputerowego i, do czasu kiedy coś ich nie zainspiruje, nie zdają sobie z tego sprawy.

Oba filmy są podobne w swoim wyrazie i zadają pytanie widzowi, czy jest pewny, że to, co nazywa rzeczywistością jest nią, czy tylko mu się tak wydaje.


Zgodnie z fizyką kwantową wszystko, co istnieje składa się z cząstek świetlnych, fotonów, tworzących fale. Nasz świat jest więc energią organizowaną przez informację. Informacja jest zaś elementem pola kwantowego zwanego matrycą. Owa matryca zawiera wszelkie informacje organizujące energię w naszym Wszechświecie, tworząc wzory wibracyjne. Każda rzecz, każdy element ożywiony i nieożywiony mają swój własny wzór wibracyjny, będący wypadkową wibracji, które składają się na ten element. Jedne są bardziej skomplikowane (np. ludzie, zwierzęta czy rośliny), drugie mniej (np. elementy nieożywione).

Wiedząc, że każdy element ma swoją własną, właściwą wibrację, można zrozumieć, że każdy człowiek, składając się z olbrzymiej ilości wzorów wibracyjnych, jest niepowtarzalny i doświadcza świata na swój własny sposób.


Z tego punktu widzenia patrząc na gatunek ludzki, oczywistym wydaje się fakt, że każda osoba jest inna. Ludzie z podobnych środowisk (kontynentu, kraju, warstwy społecznej itp.) mają w sobie dużo podobnych wzorów wibracyjnych, ale zawsze też część ich wzorów jest inna, co determinuje różnice pomiędzy jednostkami.


Samo wytłumaczenie przyczyn naszej różnorodności nie mówi nic na temat doświadczania rzeczywistości, którą obserwujemy.

Kolejnym ważnym elementem matrycy jest udowodnione przez współczesną fizykę prawo mówiące o tym, że wynik doświadczenia zależy od oczekiwań obserwatora.

I tu człowieczy, linearny (postrzegający w sposób równomierny i ciągły ) umysł zaczyna gubić grunt pod nogami… Przez wieki próbowaliśmy odnaleźć prawdę o otaczającej nas rzeczywistości, a… wszystko zależy od obserwatora!? Tak, o tym również mówi fizyka kwantowa.


Tradycyjny model struktury atomu był bardzo prosty i łatwy do zrozumienia. W tym modelu atom miał jądro składające się z protonu i neutronu. Dookoła jądra krążył elektron po mniej więcej elipsowatej i bardzo przewidywalnej orbicie. Ale gdy fizyka kwantowa bliżej przyjrzała się temu modelowi, okazało się, że elektron wcale nie zachowuje się w tak jednoznaczny sposób. Zamiast krążyć zgodnie z rozsądnym, matematycznym modelem, który właśnie omówiliśmy, elektron robi coś, co jest dużo bardziej interesujące, choć nieco trudniejsze do wyobrażenia. Zgodnie z modelem kwantowym elektron porusza się po orbicie prawdopodobieństwa i wchodzi na przewidywalną orbitę tylko wtedy, gdy go obserwujemy. W chwili gdy nasza świadomość zaczyna widzieć ścieżkę elektronu, ten materializuje się w tej rzeczywistości. Przywołany przez naszą interakcję elektron ‘wybiera’ ze sfery nieskończonych możliwości orbitę prawdopodobieństwa, do której go ograniczamy poprzez naszą obserwację.” [Richard Bartlett „Matryca Energetyczna. Innowacyjne uzdrawianie.” Studio Astropsychologii, Białystok 2014]


Jeśli kogoś przekonują przede wszystkim badania naukowe i mierzalne, udokumentowane fakty, może przyjąć ten sposób widzenia świata.


Z mojego punktu widzenia rzeczywistość przedstawiona jako „Matrix” jest spójna z opisami przedstawionymi wcześniej. Różnica polega na stosowanej symbolice.

Serce czy Mózg?

Opisując naszą rzeczywistość można odwołać się również do koncepcji postrzegania świata jako energii zorganizowanej przez pole elektromagnetyczne.


W świecie fizycznym wszystko stworzone jest z pierwiastków (substancji, z których nie da się już wyodrębnić innych jednorodnych substancji). Pierwiastki zbudowane są z atomów. Każdy atom składa się z jądra zawierającego protony o dodatnim ładunku elektrycznym i obojętne elektrycznie neutrony oraz z elektronów o ładunku ujemnym, krążących wokół jądra. Ruchy elektronów (orbitalny i obrotowy) wytwarzają pole magnetyczne, które w nieznacznym stopniu jest również wytwarzane przez moment magnetyczny protonów i neutronów.

Rys.2 Schemat atomu

Magnetyzm i elektryczność to dwie postaci tego samego zjawiska. Istnieją w ścisłym związku i oddziałują wzajemnie na siebie tworząc pole elektromagnetyczne.


Działanie tego pola zachodzi zarówno w mikro, jak i makroskali. Ziemia działa jak wielki magnes tworząc pole magnetyczne, które oddziałuje na całą Planetę i wszystko co się na nią składa.

Również na wszystko co żyje, w tym również i na ludzi.

RYS. 3 Schemat pola magnetycznego Ziemi

Procesy życiowe działają w oparciu o działanie pól elektromagnetycznych. Regulowane są polem magnetycznym, sterowane elektrycznie (komórki nerwowe wytwarzają impulsy elektryczne aktywujące określone sekwencje procesów życiowych).


Ludzkie ciało jest więc skomplikowanym systemem energetycznym z dwoma głównymi ośrodkami emitującymi własne pole elektromagnetyczne: serce i mózg. Wbrew temu, co się powszechnie uważa, mózg nie jest naszym największym ośrodkiem zarządzania.


Badania naukowe na ten temat prowadzi coraz więcej placówek naukowych. Najbardziej znane to działająca od 1991roku organizacja non-profit HearthMath Institute HMI w Kalifornii oraz działające na Uniwersytecie Arizona Human Energy Systems Laboratory HESL.

RYS.4 Pole elektromagnetyczne serca człowieka

Pole elektromagnetyczne serca ma wielokrotnie większą moc niż pole mózgu. Emituje około 5000 razy większe pole magnetyczne i około 60 razy większe pole elektryczne. Wytwarza pole wykraczające poza nasze fizyczne ciało (można je zmierzyć nawet w odległości 1,5m). Pole elektromagnetyczne wytwarzane przez serce ma kształt torusa z osią przechodzącą przez jego centrum.

Pole elektromagnetyczne serca oddziałuje więc zarówno na całe nasze ciało, jak również na otoczenie, wchodząc w interakcje z polami innych osób. Wpływa na fale mózgowe wywierając wpływ na nasze postrzeganie, a co za tym idzie na nasze uczucia. Zgodnie z wynikami badań udowodniono, że serce jest głównym elementem systemu emocjonalnego człowieka.


Do niedawna twierdzono, że neurony znajdują się jedynie w mózgu. Okazało się jednak, że 60% komórek serca to neurony (odpowiadające za pamięć krótko i długotrwałą), a jego system nerwowy jest tak skomplikowany, że wytwarza własną inteligencję i pamięć. Obecnie naukowcy twierdzą, że serce zachowuje wspomnienia. Tłumaczy to zjawisko zmian osobowości, które przydarzają się osobom po transplantacji serca. Pacjenci z nowym sercem potrafią też pamiętać wydarzenia w których uczestniczyli ich dawcy.


Serce i mózg cały czas wymieniają się informacjami. Odkryto jednak, że to głównie serce komunikuje się z mózgiem. Następuje to nie tylko energetycznie za pomocą pola elektromagnetycznego, ale również biofizycznie — pulsem, neurologicznie poprzez impulsy nerwowe, jak i biochemicznie poprzez hormony i neuroprzekaźniki.


Naturalny rytm serca jest zsynchronizowany z częstotliwością Ziemi. Jednak kiedy ktoś przeżywa negatywne stany emocjonalne (złość, strach itp.) rytm serca staje się chaotyczny, co pociąga za sobą spadek energii i zmniejszenie wydajności organizmu. Odczuwanie miłości, radości i podobnych pozytywnych emocji przywraca naturalny, harmonijny rytm serca.

Część II
Zrozumienie Procesu Przemian

Spójrzmy na siebie inaczej

Na człowieka można spojrzeć na wiele sposobów. Popularne jest postrzeganie istoty ludzkiej jako złożonej z ciała i psychiki. Określanie, że składamy się z ciała, serca i rozumu, albo z ciała, podświadomości, świadomości i nadświadomości.


W rozdziale tym opisuję alternatywne sposoby definiowania człowieka. Nie namawiam nikogo, żeby odrzucił to, co do tej pory uważał za swoją prawdę o człowieku. Przedstawiam różne sposoby patrzenia na istotę ludzką jako uzupełnienie wiedzy albo inspirację do przemyśleń. Podobnie jak w poprzednim rozdziale uważam, że jest to ta sama wiedza, ale opisana w inny sposób.


Człowiek jest istotą wielowymiarową i dlatego trudno ją opisać tylko na jednej płaszczyźnie. Próbę opisania człowieka w prosty sposób można porównać do opisywania tortu. Wyobraźmy sobie okrągły tort czekoladowy przekładany bitą śmietaną. Jeśli będziemy oglądać go z zewnątrz opisy powinny być podobne.

Jeśli jednak będziemy chcieli zrobić to dokładniej, to wszystko zależy od tego w jaki sposób to zrobimy;


— jeśli przekroimy tort pionowo, uzyskamy opis tortu jako składającego się z naprzemiennych warstw czarnych i białych,

— jeśli przekroimy go poziomo, to możemy stwierdzić, że tort wewnątrz jest całkowicie czarny, albo jedynie biały,

— jeśli pobierzemy próbkę tortu, to albo uzyskamy wynik, że składa się z kakao, cukru, masła i mąki, albo jedynie z mleka i cukru.


I tak dalej…


Nasz hipotetyczny tort jest bardzo prostym elementem, a sposób w jaki przeprowadzimy jego dokładniejsze badanie może doprowadzić do różnych, czasem przeciwstawnych wyników!


W przypadku człowieka, istoty wielowymiarowej, wiemy jeszcze bardzo mało. Znamy, co prawda, anatomię ciała człowieka, poznaliśmy jego skład chemiczny i wiemy jakie procesy zachodzą w organizmie. ale istnieje jeszcze tyle niewyjaśnionych fenomenów energetycznych czy psychicznych, że daleko nam jeszcze do stwierdzenia, że mamy pełną wiedzę na temat człowieka.


Wystarczy wspomnieć o efekcie placebo i nocebo, nagłych niewytłumaczalnych naukowo uzdrowieniach i innych tego typu doświadczeniach.


Poniżej przedstawiam kilka opisów istoty ludzkiej. Pochodzą one z różnych teorii i praktyk uzdrowicielskich. Każdy może wybrać, który ze sposobów patrzenia na człowieka jest dla niego najbardziej odpowiadający, a który mniej.

Piramida potrzeb

W połowie XX wieku amerykański psycholog Abraham Masłow stworzył piramidę potrzeb człowieka. Od tych najbardziej najbardziej podstawowych, tak zwanych niższych, zapewniających przetrwanie, do wyższych polegających na rozwoju.


Według Masłowa dopiero po zaspokojeniu niższych potrzeb człowiek zaczyna zajmować się realizacją siebie. Oznacza to, że zaspokojenie jednych potrzeb warunkuje realizacje kolejnych.

Rys. 5 Piramida potrzeb Masłowa

Można powiedzieć, że ta teoria zakłada, że wyższymi celami zajmujemy się dopiero wtedy, gdy wszystko inne mamy już zapewnione.

Czasem jednak zdarza się, że podążając za wewnętrzną potrzebą rozwoju człowiek szuka zaspokojenia wyższych wartości mimo braku zaspokojenia niższych.

Piramida Planów Istnienia

Innym przykładem opisu człowieka w postaci piramidy jest Piramida Planów Istnienia, będąca moją interpretacją schematu omawianego na warsztatach Diagnostyki Karmicznej Marjana Ogorevca.

Rys.6 Piramida Planów Istnienia

Piramida ta ukazuje człowieka składającego się z czterech odrębnych poziomów, w których:

— poziom fizyczny to nasze ciało,

— energetyczny to jego energetyka i biopole,

— informacja to zapisy w naszej podświadomości (programy i przekonania)

— poziom ducha zawiera cel naszego wcielenia, ewentualnie naszą karmę itp.


Każdy wyższy poziom ma wpływ na niższy, co oznacza, że jeśli dokonamy zmian na poziomie energetycznym zmienia się automatycznie poziom niższy w stosunku do energetycznego czyli fizyczny. Jeśli zmienimy coś na poziomie informacji, wpływa to na poziom energetyczny, a co za tym idzie, na fizyczny. Jeśli natomiast nastąpi zmiana na poziomie ducha, to wpływa to kolejno na zmiany na poziomach informacji, energetycznym i fizycznym.


W przeciwną stronę proces również zachodzi, jednak przepływ jest słabszy i nie zachodzi automatyczne.


Istnieją sposoby żeby dotrzeć z poziomu fizycznego do poziomu ducha za pomocą fizycznych substancji. Może to być marihuana, LSD, ayahuaska, DMT itp. Spożywając tego typu specyfik niektórym udaje się świadomie dotrzeć nawet na najwyższy poziom ducha, zrozumieć lub odczuć przyczynę naszego problemu czy niedomagania, a co za tym idzie uruchomić proces zwrotny z górnych poziomów na poziom fizyczny. Jeśli w tych procesach osiągnie się pomyślny wynik, proces zwrotny zachodzi automatycznie i jest ruchem w dół.

Działanie jedynie na poziomie fizycznym np. stosując określoną dietę, zioła czy leki może uzdrowić nasze ciało i podnieść energetykę, jednak, bez dodatkowych działań, nie wpływa na wyższe poziomy. Z holistycznego puntu widzenia może być procesem niekompletnym i nie zapewnić trwałej odmiany.


Piramidę Stanów Istnienia można porównać do cztero-kondygnacyjnego budynku. Na ostatnim trzecim piętrze jest Poziom Ducha, na drugim Informacji, na pierwszym Energii, a parter to Plan Fizyczny. Jeśli mamy jakiś problem to na jednym z poziomów znajduje się jego praprzyczyna. W tym porównaniu ową przyczynę można porównać do odkręconego kranu. Woda płynie nieprzerwanie, zalewa piętro na którym znajduje się kran, przez podłogę przepływa na niższe kondygnacje. Jeśli dojdzie do zalania parteru oznacza to, w odniesieniu do naszego ciała, że pojawiają się symptomy chorobowe. Najczęściej dostrzegamy problem dopiero w tym momencie. Wtedy zaczynamy osuszać parter. Jeśli jednak kran jest cały czas odkręcony na drugim piętrze, to mimo wszelkich środków zaradczych, po jakimś czasie na parterze znowu robi się mokro.

Pojawienie się wilgoci na pierwszym piętrze (na poziomie energetycznym) jest wyczuwane przez bioenergoterapeutów lub aparaturę mierzącą naszą aurę. Zmian na wyższych poziomach nie odczuwamy.

Góra lodowa

Jeśli spróbujemy opisać człowieka jedynie na podstawie tego, co możemy zobaczyć, dotknąć, posmakować czy usłyszeć to będziemy przypominać prostego żeglarza, który płynąc po oceanie natyka się na górę lodową.


Z daleka zobaczy taki widok

Rys. 7 Widoczna część góry lodowej

Jeśli żeglarz opisze ją z daleka, będzie mógł określić jej wysokość, szerokość i wygląd. Jeśli da radę na niej wylądować może opisać to, co będzie potrafił zmierzyć i to, czego doświadczy przebywając na jej powierzchni (zmierzyć wysokości szerokość, zauważyć, że jest zimna i śliska itp.) i na tej podstawie wysnuć wnioski z czym ma do czynienia.


Wiadomo jednak, że powyżej lustra wody unosi się tylko mała część całej bryły lodu. Góra lodowa, w zależności od gęstości lodu, gęstości wody, w której pływa oraz od swojego kształtu, ma poniżej powierzchni wody od 78 do 89% swojej masy.

Rys. 8 Góra lodowa

Człowieka można porównać do góry lodowej — to, co jest na powierzchni, to jest to, co wiemy sami na swój temat czyli nasza świadomość. To, co pod wodą to, to czego o sobie nie wiemy czyli nasza podświadomość (patrz rozdział „Podświadomość — pragmatyczna definicja” strona 28). W zależności od źródła informacji określa się, że człowiek zna tylko 5% do 10% przyczyń swoich zachowań, emocji i motywów działania. Reszta, a więc aż 90—95% jest ukryta w podświadomości.

Rys. 9 Symbolicznie — procentowy stosunek świadomości do podświadomości

Jeśli zdajemy sobie z tego sprawę to dość oczywistym staje się fakt, dlaczego często doświadczamy w życiu sytuacji, których wolelibyśmy uniknąć.

Pojazd Duszy

Można na człowieka spojrzeć również z perspektywy duchowej. Jest wiele teorii na ten temat, dla mnie najbardziej przekonująca jest teoria, że przed wcieleniem na Ziemi jako dusza, która chce zdobyć doświadczenia w świecie fizycznym, decydujemy gdzie, kiedy i z jakimi wyzwaniami chcemy się zmierzyć.


Istniejemy wiecznie jako Jedność. W tym stanie wiemy i rozumiemy wszystko, ale nie mamy doświadczenia związanego z ograniczeniami. Jako Jedność w pewnym momencie decydujemy się na doświadczanie samych siebie z innej perspektywy. Żeby to zrobić musimy wydzielić się z samego siebie.

Jeśli tego byśmy nie zrobili, w dalszym ciągu doświadczalibyśmy samych siebie z niezmienionej perspektywy.

Tak więc, wydzielamy z siebie część świadomości. To pierwszy stopień ograniczenia — teraz możemy spojrzeć na Jedność z perspektywy wydzielonej części. Rozpoczynamy w ten sposób przygodę tworzenia dalszych wydzieleń, podziałów i ograniczeń, a następnie doświadczania samego siebie z kolejnych poziomów rozdzielenia. Do pewnego momentu ciągle zachowujemy pamięć i świadomość, że jesteśmy częścią Jedności mimo istnienia w różnych rzeczywistościach.

Kiedy chcemy doświadczyć czegoś naprawdę ekstremalnego decydujemy się na zapomnienie, że jesteśmy częścią całości. Jako ludzie jesteśmy cząstkami Jedności, które zdecydowały się na tego typu wyzwanie i wybrały doświadczanie siebie w świecie bardzo wielu ograniczeń. W świecie fizycznym. Na Ziemi.


Można to przedstawić w takiej formie:

Jako dusza doświadczamy wielu rzeczywistości. Każda ma swoje specyficzne ograniczenia i wyzwania. W pewnej chwili decydujemy się na życie na Ziemi. Wybieramy się do miejsca, gdzie można wszystko zaplanować. Trochę tak, jakbyśmy poszli do biura podróży chcąc się wybrać na egzotyczne wakacje lub, pełny wyzwań, obóz survivalowy.

Udajemy się więc do takiego miejsca i mówimy, że słyszeliśmy, że życie na Ziemi to świetne miejsce, w którym można doświadczyć i nauczyć się bardzo wiele. Istoty zajmujące się dobieraniem miejsc i czasów zgodnie z naszym wyborem, pytają nas czy jesteśmy pewni swojej decyzji. Ostrzegają, że jest to miejsce naprawdę pełne wyzwań i do tego, warunkiem wcielenia się jest zgoda na zapomnienie, że jesteśmy częścią Jedności. Podkreślają kilkukrotnie, że to trudne zadanie przerabiać wyzwanie, kiedy się nie pamięta o tym, że to tylko jeden z poziomów doświadczania. Wszystko wtedy wydaje się takie dosłowne i mocne. Jeśli jednak wszystkie te ostrzeżenia nie ostudzają naszego entuzjazmu, rozpoczyna się proces wyboru.


Dostajemy katalog możliwych wyzwań, które można doświadczyć na Ziemi. Lista jest długa. Są różne poziomy trudności, elementy związane z danym wyzwaniem, wskazania i przeciwwskazania. Wypełnieni zapałem przed tak ekscytującą przygodą wybieramy dużo. Na przykład prosimy o samotność, brak wsparcia w rodzinie, bycie zgwałconym, ciężką pracę i brak akceptacji otoczenia. I to wszystko o wysokim stopniu trudności. Dobieramy dużo dodatkowych pomniejszych wyzwań oraz kilka o małym stopniu trudności. Mając pełną świadomość bycia Jednością, otwarte szeroko połączenie z Wiedzą i Zrozumieniem wydaje nam się to proste i ekscytujące.

Jesteśmy ostrzegani, że w rzeczywistości fizycznej tego typu wyzwania jest trudno przerobić, że to zupełnie inne doświadczanie niż do tej pory znaliśmy, że jak na te warunki to naprawdę dużo. Nie zrażamy się jednak i przechodzimy do następnego etapu. Wybieramy razem odpowiednie czasy i miejsce urodzenia, dzięki któremu będziemy mogli wszystkiego doświadczyć. Następnie dobieramy rodziców, którzy w swoich genach, mają pasujące do naszych wyzwań zapisy. Dokładnie dopasowujemy moment, w którym dojdzie do poczęcia idealnie pasującego do wszystkich wyzwań ciała, w które się wcielimy.

Po pełnym określeniu naszych wyborów spotykamy dusze, z którymi zetkniemy się na planie fizycznym, ustalamy szczegóły, zawieramy kontrakty na konkretne wydarzenia w naszym planowanym życiu. Teraz następuje etap przygotowywania nas do tego wcielenia. Poznajemy dusze, które będą nas wspierać w tym ekstremalnym doświadczaniu ( zwane przewodnikami, nauczycielami, aniołami stróżami, dakini itp.). Otrzymujemy dużo rad i wskazówek. Poznajemy scenariusze życia, które możemy doświadczać na Ziemi w zależności od naszych decyzji i wyborów dokonywanych na bieżąco. Zapoznajemy się z najbardziej optymalnym scenariuszem, jakiego możemy doświadczyć. Ustalamy odpowiednią procedurę zapominania. Czasem proces zapominania jest stopniowy i dzieci w pierwszych latach życia potrafią pamiętać ustalenia na życie. Niekiedy też pamiętają poprzednie wcielenia.

Wreszcie nadchodzi długo oczekiwany moment. Razem z naszą grupą doradców obserwujemy poczęcie naszego ciała i rozpoczyna się proces wcielania naszej świadomości.

W pewnym momencie zanika pamięć ustaleń na to wcielenie, tracimy umiejętność porozumiewania się z doradcami.

Rozpoczyna się nasze życie z poziomu świadomości człowieka na Ziemi.

Człowiek jako rezultat zawężania świadomości

Proces przechodzenia od poziomu Jedności do zindywidualizowanej jednostki w świecie fizycznym można przedstawić również w kontekście zawężania świadomości.


Po decyzji o doświadczaniu rzeczywistości ograniczeń z Wszystkiego Co Jest wydziela się zindywidualizowana świadomość: dusza zindywidualizowana. W niej tworzą się kolejne ograniczenia świadomości: Wyższe Ja, zarządzające niefizycznymi parametrami czasu, w którym zostaje wybrana jedna z matryc rzeczywistości, w której dusza będzie doświadczać.

Kolejne ograniczenia dotyczą parametrów matrycy. Pierwszy z nich określa bazowe ustalenia danego świata fizycznego, takie jak siłą ciężkości, kierunki ruchu i parametry czasu. Te ustalenia należą do tzw. nieświadomości zbiorowej i obowiązują wszystkie jednostki istniejące w danej rzeczywistości.

Rys.10 Zawężanie ograniczeń niefizycznych

Z tego poziomu następuje zawężenie do jednostkowej:


— nieświadomości zawierającej przekonania,

— podświadomości związanej z emocjami

— świadomości zarządzającej myślami.

Rys. 11 Zawężanie ograniczeń fizycznych

Człowiek mający dostęp jedynie do swoich myśli żyje na najniższym poziomie zawężenia świadomości.


Do tego takiego spojrzenia na rzeczywistość, można dodać, że rozwój duchowy to proces zachodzący w kierunku odwrotnym do opisanego.

Pojazd fizyczny

Niezależnie od tego czy przekonuje nas takie przedstawienie procesu tworzenia doświadczeń w świecie fizycznym, możemy popatrzeć na ciało człowieka jak na pojazd, który jest idealnie stworzony do celu jaki ma osiągnąć.

Według wizji tworzenia tego doświadczenia z poziomu duszy, otrzymujemy pojazd, w którym są zapisane wszystkie ustalenia z czasu sprzed wcielenia.

Jeśli nie wierzymy w życie po życiu czy nasze świadome istnienie poza światem fizycznym, to możemy postrzegać nasze ciało, jako wytwór procesu ewolucji. Przy takim podejściu wszystko co jest zapisane w naszych genach to zapis doświadczeń naszych przodków, ich doświadczeń, preferencji, lęków itd., które sprawdziły się w praktyce i zostały zapisane w naszym DNA.

Te dwa podejścia nie wykluczają się. Raczej idealnie się uzupełniają.


W obu przypadkach mamy ciało, w którym zapisane są cechy, pomagające nam przeżyć i preferencje, dzięki którym kierujemy się w życiu w tym kierunku, który mamy doświadczyć.


Można nasze ciało porównać do pojazdu mechanicznego skonstruowanego w określonym celu. I tak, jedni rodzą się jako ciężarówki, drudzy jako koparki, inni jako samochody wyścigowe, autobusy czy samochody terenowe. Jeśli trafimy na czynności, do których jesteśmy stworzeni, to, co robimy wykonujemy bez wysiłku i osiągamy bardzo dobre rezultaty. Nieszczęściem wielu cywilizacji jest często przekonanie, że jako ludzie różnimy się nieznacznie i, w zależności od miejsca i czasu, w których przyszliśmy na świat, jesteśmy uczeni co jest dobre, co złe, i co powinniśmy w tym życiu robić i do czego dążyć.


I tak, jeśli przyszło nam żyć w społeczeństwie, które gloryfikuje sukces i rywalizację, jesteśmy uczeni, że życie to wyścig formuły pierwszej. Jeśli urodziliśmy się bolidem wyścigowym wszystko nam się udaje, zbieramy nagrody i pochwały. Nawet niezbyt się starając osiągamy tak zwane sukcesy.

Jeśli jednak urodziliśmy się jako wywrotki do wożenia piasku, to, mimo naszych starań i wysiłków, osiągamy kiepskie rezultaty. Jeśli jednak cały czas wierzymy, że życie to wyścig formuły pierwszej, z czasem możemy dojść do wniosku, że jest z nami coś nie w porządku, że staramy się i nic nam nie wychodzi, że inni ciągle są od nas lepsi. Frustrujemy się i jest nam coraz gorzej; samym ze sobą w tym świecie, w tym społeczeństwie…

Rys. 12 Wyścig różnych pojazdów

Dlatego, jeśli chcemy być zdrowi i spełnieni, bardzo ważne jest rozpoznać swój pojazd.

Zobaczyć jakim typem pojazdu jesteśmy i poznać jego mocne i słabe strony. Bez tego możemy się przez całe życie ciągnąć na końcu stawki i być ciągle nieszczęśliwi. Co gorsza z czasem pojazd używany niezgodnie z przeznaczeniem zaczyna się psuć.


Jeśli wywrotka ciągle przeciąża silnik na wysokich obrotach i porusza się na granicy osiągów prędkości, to nie jest dziwne, że jej silnik w krótkim czasie ulegnie zatarciu.

Tak samo byłoby z bolidem, który woziłby piasek — nie dość, że przewoziłby zbyt małe ilości piasku, to jeszcze zanieczyszczenia towarzyszące takim warunkom pracy, czy nierówności na drogach powodowałyby jego ciągłe przestoje.


Powstaje więc najważniejsze pytanie: Jak rozpoznać swój pojazd i jego przeznaczenie?


Odpowiedź jest bardzo prosta, ale dla współczesnego człowieka czasem jest największym wyzwaniem. Trzeba obserwować i wczuć się w samego siebie. Zastanowić się, czym byśmy się zajmowali gdyby nie było żadnych ograniczeń. Zwracać uwagę na to, co czujemy w związku z różnymi doświadczeniami. Najlepiej robić to stopniowo. Nie namawiam nikogo do nagłego rzucania pracy czy rodziny! Jesteśmy niepowtarzalnym, skomplikowanym pojazdem i nasz cel jest również unikalny. Dlatego czasem trudno go odnaleźć.


Nie warto śpieszyć się, iść za pierwszą myślą czy odczuciem. Lepiej obserwować nasz pojazd przy pracy czyli obserwować samego siebie w życiu codziennym. Zacząć zwracać uwagę na czynności, które lubimy wykonywać. Zauważyć, co nam najłatwiej przychodzi. Może kontakty z innymi ludźmi, a może jakieś konkretne czynności fizyczne? Może robienie czegoś dla innych? A może lubimy sprzątać? Uzdrawiać? Malować?

Odpowiedzi będą nam kawałek po kawałku ukazywać nasz pojazd.


Proces rozpoznawania samego siebie można przyśpieszyć stosując jedną, a najlepiej kilka z metod opisanych w tej książce. Nie są to oczywiście wszystkie możliwe techniki, jakie można stosować. Najważniejsze jest, żeby zacząć od czynności, które nas szczególnie przyciągają, inspirują lub są spójne z naszymi poglądami. Na ten moment naszego życia one właśnie najlepiej pasują do naszego pojazdu!


Jeśli będziemy się opierać jedynie na statystykach, popularności czy certyfikatach, możemy trafić na metody, do których nasz pojazd nie pasuje… W takim przypadku będziemy przypominać wywrotkę do wożenia piasku, która stara się wjechać do myjni dla bolidów i dziwi się, że nie może się zmieścić!

Podświadomość — pragmatyczna definicja

W poprzednich rozdziałach wielokrotnie używałam słowa „podświadomość”. Warto dokładniej określić, w jakim znaczeniu używam tego słowa na potrzeby tej książki.


Według Zygmunta Freuda osobowość składa się z trzech poziomów:


• świadomego — zawierającego myśli i uczucia, których jesteśmy świadomi. Na tym poziomie przeprowadzane są procesy myślowe w wyniku których podejmujemy decyzje.


• podświadomego (przedświadomego) — zawierającego to, co jest nieznane i nieuświadomione. Z tego poziomu sterowane są procesy życiowe, takie jak oddychanie, trawienie, bicie serca itp. Podświadomość przejmuje bodźce przychodzące z poziomu świadomego bez oceniania i reaguje na nie, niezależnie od tego czy dana rzecz jest logiczna i słuszna, czy nie.


• nieświadomego — zawierającego to, co ma duży wpływ na nasze zachowanie i czego nie jesteśmy świadomi, ale próbuje się przedostać na poziom świadomy poprzez sny czy objawy nerwicowe (lęki, natręctwa itp.).


Istnieją oczywiście inne definicje struktury osobowości. Podchodząc jednak pragmatycznie do samodzielnej pracy nad samym sobą warto przyjąć postawę, że teoria i nazewnictwo nie są najważniejsze. Istotne jest żeby zrozumieć, że większość tego, co determinuje nasze myśli, emocje i motywacje działania, znajduje się poza naszą świadomością.

Dla zachowania spójności przekazu z psychologią i psychoanalizą, wyjaśniam, że to, co określam słowem „podświadomość” poprawniej byłoby wyrażać słowem „pozaświadomość”. W ten sposób jasne byłoby, że odnosimy się do wszystkiego, co się znajduje poza naszą świadomością.

Słowo „podświadomość” jest jednak bardzo popularne i w zrozumieniu powszechnym określa to, co pozostaje w sferze nieświadomej i podświadomej.

W związku z tym dla wszystkiego co pozostaje poza naszą świadomością używam słowa „podświadomość” jako bardziej zrozumiałego dla większości.


Po takim wytłumaczeniu możemy przedstawić stosunek świadomości do podświadomości / pozaświadomości, w następujący sposób:

Rys. 13 Symbolicznie — procentowy stosunek świadomości do pozaświadomości

Jak możemy zmieniać nasze życie?

Każdy człowiek jest niepowtarzalny i doświadcza swojego życia na swój własny, niepowtarzalny sposób. Jak żyjemy, co daje nam radość i spełnienie, a co niezadowolenie czy smutek, to nasza prywatna sprawa. Nikomu nic do tego. Jeśli chcemy dalej tak żyć, to wszystko w porządku. Mamy prawo żyć dokładnie tak, jak nam odpowiada. Nie istnieją żadne wytyczne, które trzeba spełnić.

Jeśli jednak coś powoduje, że nie czujemy się na 100% szczęśliwi i chcielibyśmy zmienić nasze życie na bardziej spełnione, pierwsze pytanie jakie warto sobie samemu postawić brzmi:


„Czy jestem szczęśliwy/a?”


Wtedy

— jeśli bez wątpliwości odpowiemy tak — to nic nie zmieniamy,

— jeśli odpowiedź nie jest automatyczna i natychmiastowa: „Tak!” to znaczy, że jest coś w naszym życiu, co warto byłoby zmienić

— być może generalnie odpowiedzielibyśmy, że tak, ale od czasu do czasu doświadczamy stanów emocjonalnych, których wolelibyśmy uniknąć? Wtedy można poszukać metody na oczyszczenie praprzyczyn takich momentów życiowych.

— Jeśli od razu wiemy, dlaczego nie czujemy spełnienia, możemy przystąpić do poszukiwania metod, które działają na „kulejący” aspekt naszego życia.

— Jeśli nasza odpowiedź zawiera w sobie tryb warunkowy, czyli brzmi:

„Byłabym szczęśliwa/y gdybym („był zdrowy”, „miała partnera” albo: „był bogaty” itp.) to warto sobie uświadomić, że skupiając się na braku czegoś w naszym życiu, przyciągamy do siebie dokładnie ten brak. Tak działa „Prawo Przyciągania”. Tak się wyświetla z nas nasza rzeczywistość. W takim przypadku dobrze jest poszukać przekonania, które jest podstawą warunkowania naszego szczęścia.


Warto pamiętać, że jeśli próbujemy coś zmienić w naszym życiu, znamy prawa kreacji i staramy się stosować techniki przyciągania tego, co chcielibyśmy doświadczać (afirmacje, wizualizacje itp.) ale nic się nie zmienia, to nie zawsze znaczy, że albo metoda jest nieskuteczna, albo my robimy coś nieprawidłowo. Może to oznaczać, że przyczyna leży głębiej. Jest w takiej warstwie podświadomości, do której jeszcze nie udało nam się dotrzeć.


Dobrze jest również zdać sobie sprawę, że przyczyna naszych doświadczeń nie zawsze jest bezpośrednio połączona z tym, co przeżywamy.

Bardzo popularnym przykładem takiej sytuacji jest doświadczanie biedy. Na poziomie świadomym możemy wytłumaczyć sobie, że zasługujemy na bogactwo, że pieniądze same w sobie nie są złe itd. Jeśli jednak, mimo wielu zastosowanych technik, nie przyciągamy do siebie obfitości finansowej, to być może pochodzimy z rodziny, w której żyło się biednie, ale dzięki temu, że rodzina nic nie miała, to przetrwała wojny i rewolucje? Wtedy praprzyczyną naszego ubóstwa jest program przetrwania. Być może w dzieciństwie ktoś w naszym otoczeniu ciągle powtarzał, że bogaci to złodzieje? Wtedy w podświadomości mamy program „Chcąc być uczciwym człowiekiem, musisz być biedny”.


W sytuacji kiedy trudno nam odnaleźć w sobie to, co nas uwiera, kiedy niby wszystko jest w porządku, a czujemy brak radości życiowej albo motywacji do działania, warto poszukać programu lub przekonania w podświadomości, które nas blokuje. Kiedy doświadczamy takiego stanu i nie wiemy, dokąd zmierzamy, przypominamy żaglowiec znajdujący się na pełnym morzu, ale… bez postawionych żagli! Wtedy albo stoimy w miejscu i nic się nie zmienia, albo każda fala nas kołysze do znudzenia i wywołania mdłości. W takich przypadkach, warto puścić wodze fantazji i poszukać w wyobraźni obrazu siebie samego czującego szczęście i spełnienie. Jakby nie istniały żadne ograniczenia, jakby wszystko było możliwe.. Nasza podświadomość zawiera do 95% informacji na nasz temat, więc poprzez wyobraźnię może nam wskazać kierunek, w którym poczujemy radość istnienia. Kiedy porównamy wizję z doświadczaną rzeczywistością, możemy odnaleźć te aspekty życia, które wymagają zmian.


Wszystkie zapisy mamy w sobie. Warto więc znaleźć sposób, żeby dotrzeć do praźródła negatywnych doświadczeń i je odmienić. Pamiętając o tym, że każdy jest niepowtarzalny, szukajmy swojej własnej, unikalnej ścieżki. Droga dla każdego będzie inna. Może być podobna, ale na pewno nie taka sama.


Dlatego warto szukać inspiracji, poznawać różne metody i zacząć swoją pracę od tego, co aktualnie najbardziej nam pasuje. Osoby dla których ważna jest logika i myślenie, najlepiej, żeby rozpoczęły pracę od metod opartych na zrozumieniu i pracy świadomością. Dla tych, co kierują się w życiu bardziej emocjami i odczuciami, na początek lepsze będą techniki transowe.


To, co jest zgodne z naszym obecnym postrzeganiem świata będzie dla nas najskuteczniejsze. Gdy odkryjemy praprzyczyny i doświadczymy pierwszych zmian, przyjdzie czas i na inne techniki.


Warto być elastycznym i otwartym. Nic nie dzieje się bez przyczyny i czasem życie potrafi nas nieźle zaskoczyć.


Tak jak opisałam to w rozdziale „Spójrzmy na siebie Inaczej”, istnieje poziom Ducha, w którym mogą być zapisane doświadczenia, które mamy „przerobić” w życiu, niezależnie od tego czy zdecydowalibyśmy się obecnie na to, czy nie.


Dlatego warto pamiętać, że wpływ mamy jedynie na bieżące „Tu i teraz”. To, co było już nie istnieje. To, co będzie jest niewiadomą. Mamy więc nasze „Tu i teraz” i właśnie w nim, i tylko w nim, możemy podejmować decyzje. Na ten moment wybieramy na przykład metody naukowe. W następnej chwili możemy zainspirować się możliwościami medytacji. Jedno nie wyklucza drugiego. Oba sposoby mogą się świetnie uzupełniać.


Najszybsze wyniki uzyskuje się stosując kilka metod jednocześnie. Jedne wspierają drugie.


Jeśli nie wiesz, na którą z metod zdecydować się na początku, możesz czytać następujące po sobie rozdziały i stosować opisywane techniki w przedstawionej kolejności.

Ścieżka Duszy

Kontynuując wątek zapisów doświadczeń sprzed narodzin (z poziomu Ducha lub zapisów doświadczeń przodków w DNA), można powiedzieć, że główne wytyczne naszego życia są zapisane w podświadomości już od momentu powstania pierwszej komórki naszego ciała czyli od poczęcia.


Najczęściej spędzamy młodość próbując znaleźć sposób na życie; zdobyć wykształcenie, zawód, założyć rodzinę i żyć dostatnio. Wydaje nam się, że osiągnięcie kolejnych etapów da nam szczęście i zapewni poczucie spełnienia.

RYS. 14 Teoretyczna linia życia

Myślimy, że nasz plan na życie przypomina linie prostą od momentu narodzin (punkt A ) do śmierci ( punkt B ) z kilkoma małymi zakrętami — zmianami wizji na życie w młodości.


Czasem rodzina, w której przychodzimy na świat determinuje nasze wybory. Rodzimy się w konkretnym środowisku, które narzuca nam sposób życia (bieda lub bogactwo, interes rodzinny, który mamy przejąć, tradycja rodzinna, utrata rodziców we wczesnym dzieciństwie itp), a czasem w środowisku, w którym wspierane są nasze wybory. W takich, ale także i innych przypadkach zwykle szukamy naszej drogi życiowej, oczekując, że gdy już ją znajdziemy, spokojnie i szczęśliwie doprowadzi nas ona do spokojnej starości.


Jednakże rzadko kto osiąga ten cel w taki sposób. Zwykle w ciągu życia przeżywamy kilka niespodziewanych zmian zmuszających nas do znalezienia nowej drogi. Bardziej prawdopodobny będzie więc taki scenariusz:

Rys.15 Teoretyczna linia życia — realniej.

Dwa mocne złamania linii na rysunku oznaczają znaczące wydarzenia, które wymuszają na nas zmianę kierunku w życiu. Może to być wypadek samochodowy, diagnoza poważnej choroby, rozwód, nagła śmierć bliskiej osoby, utrata pracy itp.


Przed wcieleniem dusza razem ze swoimi doradcami wybiera sytuacje, których ma doświadczyć. Planuje czas i miejsce swojego wcielenia, określa ważniejsze wydarzenia, zawiera kontrakty na sytuacje, przez które ma przejść na planie fizycznym. Wszystkie te ustalenia tworzą plan na życie. Taki plan, w którym wszystkie te wydarzenia będą miały miejsce, a my słuchając wewnętrznej mądrości, przerobimy je i zakończymy za pierwszym razem, nazywam Planem Duszy.

Jest to najkorzystniejszy dla nas scenariusz, w którym wszystkie wyzwania są przerobione minimalnym kosztem, a oprócz momentów „przerabiania”, czujemy szczęście i spełnienie.

Rys.16 Przykładowa Ścieżka Duszy

To czy ktoś jest na swojej Ścieżce Duszy bardzo łatwo zweryfikować. Poczucie szczęścia i spełnienia wskazuje na to, że jesteśmy na swojej ścieżce. Nie ma tu znaczenia, czy ktoś jest spełniony zgodnie z obowiązującymi w danym społeczeństwie normami. Nie musimy być człowiekiem sukcesu, nie musimy być bogaci czy posiadać tradycyjną rodzinę. Najważniejsze jest poczucie radości istnienia w takiej sytuacji i położeniu w jakiej się znajdujemy. Oczywiście jeśli ktoś na swojej Ścieżce Duszy ma plan sukcesu społecznego, to będzie się czuł spełniony akurat w tym przypadku, zgodnie z obowiązującymi normami. Jednak osoba żyjąca skromnie i prosto, a czująca zwykłe codzienne szczęście, też jest na swojej ścieżce.


Zwykle w dzieciństwie otrzymujemy pełny zestaw wzorców wskazujących na to, co oznacza spełnienie i jak powinniśmy żyć, żeby być szczęśliwi. Nasza wewnętrzna mądrość jest ograniczana. Postrzegamy świat poprzez to czego się nauczyliśmy, w co wypada wierzyć, a w co nie. Otrzymujemy podwaliny postrzegania świata przez zasady religii, w której dorastamy. Wyrabiamy sobie wizję na to, jak powinniśmy się zachowywać i do czego dążyć ze względu na swoją płeć. Uczymy się, co koniecznie musimy robić, żeby zapewnić sobie przetrwanie. Czasem jeszcze dodatkowo szukamy wzorców w tym co potwierdzone naukowo albo w postępowaniu i życiorysach uznanych autorytetów.


W ten sposób tracimy bezpośredni dostęp do intuicyjnego poszukiwania swojej Ścieżki Duszy i dokonujemy wyborów z poziomu umysłu, „wiedząc” co jest dobre, a co nie.


W rezultacie u większości ludzi ścieżka życiowa mocno odbiega od zaplanowanej drogi z poziomu duchowego i wygląda tak:

Rys.17 Ścieżka Duszy versus Droga Życiowa

W przedstawionym przykładzie odcinek 1 przedstawia wczesne dzieciństwo, w którym automatycznie słuchamy swojej wewnętrznej intuicji (czasem jeszcze mamy pamięć ustaleń sprzed wcielenia) i żyjemy radośnie podążając swoją ścieżką duszy.

Punkty 2, 3 i 4 ukazują te momenty, kiedy zwiedzeni „prawdą” otoczenia szukaliśmy swojej drogi i wydawało nam się, że na nią natrafiliśmy.

Punkt 5 pokazuje moment, w którym po znalezieniu czegoś co nam odpowiada, czegoś co chcielibyśmy robić w życiu, posłuchaliśmy rad otoczenia i, z racjonalnych względów, zdecydowaliśmy się na zmianę kierunku.


Taka decyzja może skazać nas na wiele lat depresji i niespełnienia.

Na przykład jeśli kochamy śpiewać, skończyliśmy nawet szkołę muzyczną, ale wszyscy dookoła nam mówią, jak to ciężko się wybić wśród konkurencji i lepiej zdobyć zawód, który da nam w życiu chleb, więc decydujemy się pójść na takie studia, które dadzą nam konkretny zawód. Kończymy więc studia ekonomiczne i przez lata jesteśmy finansistami. Być może muzyka i śpiew są częścią naszego życia, ale.. nie za bardzo mamy czas żeby rozwijać pasję i z czasem o niej zapominamy.


Po przejściu przez punkt 5 żyjemy w większym lub mniejszym poczuciu niespełnienia. W przedstawionym na rysunku przykładzie życie osoby, której to dotyczy, będzie zawierać jedynie kilka momentów, w których będzie się czuła naprawdę szczęśliwa. Będą to chwile w których przecinają się Droga Życiowa i Ścieżka Duszy; punty od 6 do 10.

Jak wejść na Ścieżkę Duszy?

Jeśli mamy wrażenie, że nasze życie składa się w większości z niezbyt przyjemnych doświadczeń i pamiętamy jedynie kilka naprawdę szczęśliwych momentów, to prawdopodobnie nasz wykres układa się podobnie. Wiedząc, że na poziomie duchowym stworzyliśmy sobie plan na to wcielenie warto odnaleźć swoją Ścieżkę Duszy i, w miarę możliwości, na niej pozostać.

W jaki sposób to osiągnąć? Nie jest to takie trudne jak z początku może nam się wydawać.

Najważniejsze to zdać sobie sprawę z faktu, że nie znajdziemy instrukcji na nasze życie nigdzie indziej poza nami. Nikt tego nie wie. Nawet największy autorytet. Na planie fizycznym zapis naszej ścieżki istnieje jedynie w naszej podświadomości. Nie znajdziemy jednak pełnej, szczegółowej instrukcji na całe nasze życie od punktu A do punktu B. Ścieżkę Duszy odkrywa się kawałek po kawałku. Z jednego „Tu i teraz” na drugie. Praktycznie chodzi więc o to, żeby wsłuchać się w głos naszej wewnętrznej mądrości — posłuchać intuicji. Przemawia ona do nas przez uczucia, wrażenia i wewnętrzne przekonania. Zwykle lekceważymy takie podpowiedzi, bo nauczono nas, żeby opierać się na faktach i statystykach. Przez lata przeczucia i intuicyjne podejście do życia było traktowane jako niepoważne i prowadzące do zguby.


Tak więc, chcąc iść swoją Ścieżką Duszy pierwszą rzeczą jaką należy zrobić, to wczuć się w samego siebie. Nawet jeśli z początku trudno nam będzie przemóc nawyk weryfikowania wszystkich decyzji przez umysł, warto zwracać uwagę na podszepty intuicji. Zauważyć, w jaki sposób do nas przemawia.

Niektórzy czują jaką powinni w danej chwili podjąć decyzje, drudzy nie wiedzą skąd, ale po prostu wiedzą co trzeba zrobić. Czasem ludzie reagują spontanicznie. Taka reakcja może opierać się na intuicji, ale może też być wynikiem automatycznej reakcji opartej na wcześniejszych przeżyciach. W takim przypadku nie będzie to odpowiedź na intuicyjną podpowiedź, jednak obserwując i analizując już po danym wydarzeniu nasze reakcje możemy nauczyć się rozpoznawać różnicę.


Podpowiedzi intuicji nie zawsze zgadzają się z logiką, ale warto z nich korzystać. Nasza wewnętrzna mądrość zawsze stara się poprowadzić nas najkrótszą drogą do Ścieżki Duszy. Zwykle potrzebujemy dłuższego okresu czasu żeby zrozumieć dlaczego była to dla nas najlepsza droga.

Wyższe Ja

Poprzestanie na stwierdzeniu, że w naszej podświadomości mamy zapis naszej Ścieżki Duszy jest znacznym uproszczeniem, ułatwiającym zrozumienie mechanizmu słuchania intuicji.

Jednakże, żeby w pełni zrozumieć proces otrzymywania podpowiedzi intuicji, warto wiedzieć, że istnieje stan naszej jaźni, zwany nadświadomością. Z tego poziomu otrzymujemy odpowiedzi w trudnych sytuacjach, w momentach kryzysowych, czasem w chwilach beznadziejnych kiedy wydaje się, że nie istnieje żadne dobre rozwiązanie. Wtedy nagle, nie wiadomo skąd, wskakuje nam do głowy genialna myśl, która jest najlepszym rozwiązaniem danego problemu. Są to momenty kiedy nasz mózg pracuje intensywnie, na wysokich obrotach i mamy mało czasu żeby znaleźć rozwiązanie. Wtedy właśnie na moment łączymy się z nadświadomością. Nie musimy jednak czekać na takie chwile żeby doszło do takiego połączenia. Istnieją inne sposoby żeby nawiązać kontakt. Mówi się, że nasza podświadomość jest drogą do nadświadomości. Poprzez relaks i rozluźnienie, w medytacji czy hipnozie również można połączyć się z nadświadomością. Jest to „stan zjednoczenia ze swoim prawdziwym ja”.


W rozdziale „Spójrzmy na siebie inaczej”, na rysunku obrazującym proces zawężania świadomości od Jedności do Świadomości Człowieka, przedstawiony jest poziom Wyższego Ja. To Wyższe Ja to również my, ale istniejący na planie duchowym. Zawiera wszystkie informacje dotyczące Planów Duszy wszystkich naszych wcieleń, wie do czego chcieliśmy dojść w każdym z nich, jakie aspekty życia na planie fizycznym przerobić. Zarówno na Ziemi, jak i w innych rzeczywistościach.

Z Wyższym Ja możemy nawiązywać łączność, i robimy to czasem, czy zdajemy sobie z tego sprawę, czy nie. Momenty, w których do głowy wpadają nam genialne rozwiązania, to chwile, w których następuje to połączenie.


Można w skrócie powiedzieć, że nasza intuicja to wskazówka kompasu, poruszana przez nasze Wyższe Ja. Zawsze w kierunku naszej Ścieżki Duszy. Wyższe Ja wie, co założyliśmy sobie na to wcielenie i widzi nasze doświadczenie życiowe w perspektywie całego wcielenia. Stara się zawsze nam podpowiedzieć, jaki wybór jest najlepszy dla nas w danym momencie.

Rys. 18 Człowiek na swojej Drodze Życiowej w łączności ze swoim Wyższym Ja na wzgórzu.

Tak jak przedstawia to rysunek można przedstawić ten proces w taki sposób, że Wyższe Ja znajduje się na szczycie góry i patrzy w dolinę gdzie my, człowiek na planie fizycznym, doświadczamy naszego życia. Z góry dostrzega dużo więcej i poprzez naszą intuicję podpowiada nam, w którą stronę się kierować. Można powiedzieć, ze nasza intuicja to podpowiedzi Wyższego Ja przekazywane nam w prostej formie przez „walkie-talkie”.

Nie są to rozkazy. Któż by chciał iść przez życie i wykonywać jedynie działania narzucone z głośnika? Celem naszego życia jest doświadczanie go z poziomu świadomości człowieka. Możemy słuchać podpowiedzi lub nie. Zawsze wybór działania zależy od nas. Jeśli nie słuchamy podpowiedzi, Wyższe Ja nie rezygnuje i zawsze przekazuje wskazówki. Nie ocenia nas i nie rozlicza. Wyższe Ja nie ingeruje w nasze wybory. Ale podpowiada cały czas. Do nas należy wybór czy posłuchamy, czy nie.


Najczęściej podpowiedzi Wyższego Ja przychodzą do nas w formie intuicyjnych odczuć. Czasem przy podjęciu decyzji wiemy, że dany wybór jest racjonalniejszy, że wszystkie dane jakie posiadamy wskazują na konkretny wybór, ale gdzieś głęboko czujemy zupełnie odwrotnie. „Coś” nam mówi, żeby dokonać innego wyboru niż ten który wydaje się być najbardziej oczywisty. To właśnie są momenty, kiedy odbieramy podpowiedź.


Warto zwracać na to uwagę i.. swobodnie podejmować decyzje z poziomu człowieka.

Kiedy już nauczymy się wyczuwać podpowiedzi w każdym kolejnym „Tu i teraz” możemy podejmować decyzje bardziej świadomie. Nie tylko z poziomu człowieka i danych jakie jest w stanie zarejestrować jego mózg. Nasza intuicja (Wyższe Ja) będzie nas nieustająco kierować w stronę Ścieżki Duszy. Czasem podpowiedzi mogą być nieracjonalne z punktu widzenia „normalnego” podejścia o życia.

Dla przykładu; jesteśmy człowiekiem, który nie ma zdolności manualnych. Idziemy ulicą albo przeglądamy Facebook’a, i wpada nam w oko ogłoszenie o kursie malarstwa. Przyciąga naszą uwagę, intryguje. Nie planujemy ani malować, ani rysować, a nawet nie lubimy cokolwiek tworzyć rękami, ale to ogłoszenie przyciąga mocno nasz wzrok i czujemy, że warto byłoby pójść na spotkanie organizacyjne.. Jeśli posłuchamy intuicyjnej podpowiedzi i wybierzemy się na to, zebranie, być może trafimy na miłość swojego życia? Albo w ośrodku, w którym to się odbywa zobaczymy ogłoszenie o wyprawie do Tybetu, o której zawsze marzyliśmy? A może spotkamy człowieka dzięki, któremu znajdziemy lepszą pracę?

Tego, z poziomu człowieka nie wiemy, ale nasze Wyższe Ja wie, bo widzi to wydarzenie z wyższej perspektywy i szuka najprostszego rozwiązania, żebyśmy znaleźli się w odpowiednim miejscu i czasie, żeby otrzymać to, co w danej chwili będzie dla nas najlepsze.

W przedstawionym przykładzie jest to wybranie się na spotkanie organizacyjne kursu malarstwa.


W taki sposób Wyższe Ja prowadzi nas w odpowiednie miejsca w najprostszy możliwy sposób.

I tak, słuchając intuicji nasza Droga Życiowa będzie wyglądać następująco

Rys. 19 Ścieżka Duszy i Droga Życiowa przy korzystaniu z intuicyjnych podpowiedzi

Jeśli nauczymy się słuchać podpowiedzi intuicji nasza Droga Życiowa będzie się układać wzdłuż naszej Ścieżki Duszy. W takim przypadku obie drogi będą wielokrotnie się krzyżować. Im więcej takich momentów będzie nam się przydarzać, tym więcej szczęśliwych chwil przeżyjemy. Im bliżej Ścieżki Duszy będzie biegła nasza Droga Życiowa, tym większe będziemy mieć w życiu poczucia spełnienia.

Zwrotnica

Jeśli idziemy przez życie i czujemy, że ciągle coś przeszkadza nam poczuć radość i spełnienie, albo jesteśmy „leniwi” i nic nam się nie chce, to znaczy, że znajdujemy się daleko od naszej Ścieżki Duszy. Uważam, że nie ma czegoś takiego jak lenistwo — osoby, którym się nie chce to osoby, które są po prostu daleko od swojej Ścieżki. Są jak żaglowiec bez postawionych żagli.. Niby nie ma sztormu, niby wszystko w porządku, a ciągłe bujanie doprowadza do mdłości..

W takich przypadkach warto zatrzymać się i przyjrzeć samemu sobie. Postarać się klarownie zobaczyć co powoduje nasze niespełnienie. Przy takim poszukiwaniu nie wystarczy postarać się znaleźć odpowiedź na pytanie „Dlaczego nie jestem szczęśliwy/a?” albo „Dlaczego / czego mi się nie chce?”. Chodzi o to żeby po postawieniu pierwszego pytania, dodać „A dlaczego?” i szukać dalej. Tak długo aż dojdziemy do sedna, do odpowiedzi, na którą już nie umiemy doszukać się jakiejkolwiek sensownej odpowiedzi.


Na przykład:

— Dlaczego nie jestem szczęśliwa?

— Bo mam nieudany związek.

— Dlaczego mam nieudany związek?

— Bo czuje się w nim samotnie.

— Dlaczego czuję się samotnie?

— Nie mam nikogo z kim mogłabym szczerze porozmawiać na wszystkie tematy.

— Dlaczego z moim partnerem nie mogę rozmawiać na wszystkie tematy?

— Bo jak rozmawiamy mówi mi co i jak mam zrobić, nie zwracając uwagi na mój punkt widzenia i preferencje.

— Czy zawsze w ten sposób wyglądały nasze dyskusje?

— Tak, ale na początku mnie słuchał, a teraz tylko ocenia i nakazuje..

— Dlaczego nie lubię jak ocenia i nakazuje?

— Bo czuję wtedy, że uważa mnie za kretynkę, która nic nie umie.

— Co czuję gdy tak mnie traktuje?

— Czuję, że nic nie umiem i że nie mam żadnej wartości.. itd.


Można taką rozmowę przeprowadzić w myślach, ale skuteczniejsze byłoby zapisanie takiej wewnętrznej rozmowy na kartce. W przykładowej dyskusji wewnętrznej doszliśmy od ogólnego poczucia „nie jestem szczęśliwa” do poczucia niskiej wartości.

Nikogo nie możemy zmienić, nie mamy na to wpływu. Możemy wymusić czasem zmianę zachowania innych osób, ale wtedy ciągle tracimy energię na dopilnowywanie, żeby ktoś nie wrócił do starych zachowań i, wcześniej czy później, będziemy musieli doświadczyć konsekwencji.


Co zrobić żeby skutecznie zmienić naszą sytuację?

Wiedząc, że wszystko czego doświadczamy, wyświetla się z naszej podświadomości (patrz rozdział „Taśma Filmowa”) żeby skutecznie coś zmienić w naszym doświadczeniu życiowym należy zmienić zapis znajdujący się na taśmie zawierającej zapisy naszej podświadomości. Wtedy dane doświadczenie przestanie się wyświetlać i… mamy wreszcie w tym temacie spokój.

W przykładowej sytuacji będzie to niskie poczucie własnej wartości. Istnieje wiele technik pozwalających odmienić takie (i inne) odczucia. Metody te są opisane w kolejnych rozdziałach.

Najpierw warto jednak zrozumieć jak działa mechanizm zmian.


Zgodnie z koncepcją współczesnej fizyki czas nie istnieje, a iluzję ciągłości naszego istnienia tworzy obserwacja następujących po sobie nieruchomych „tu i teraz”. Świadomością przeskakujemy z jednego „tu i teraz” na drugie, tworząc naszą rzeczywistość. Tak jak nieruchome stop-klatki tworzą ruchomy film.


Nic nie ma zdefiniowanej wartości, nie jest dobre albo złe, raniące lub obojętne itp. To nasze reakcje na konkretne wydarzenia nadają mu znaczenie emocjonalne. Moment zapisania w podświadomości automatycznej reakcji emocjonalnej na konkretne okoliczności nazywam praprzyczyną. Kolejne, podobne odczucia w zbliżonych okolicznościach są już tylko odtwarzaniem tego zapisu.

Jeśli znajdziemy praprzyczynę odczuć, to zapis ten znika z taśmy naszej podświadomości — jest już na poziomie świadomym. Nie jest już obecny na naszej taśmie i przestaje się wyświetlać.


Przy tradycyjnym podejściu do rzeczywistości, w którym zakładamy, że czas istnieje, moment uświadomienia praprzyczyny można porównać do przestawienia zwrotnicy naszego życia. I tak, jak pociąg przejeżdżając przez przestawioną zwrotnicę zmienia kierunek ruchu i wjeżdża na inny tor, tak i nasze życie od tego momentu zmienia kierunek.

Rys. 20 Zwrotnica zmieniająca kierunek ruchu pociągu

Biorąc jednak pod uwagę założenie, że czas nie istnieje, uświadomienie praprzyczyny będzie przypominało wjazd lokomotywy na obrotnicę kolejową.

Rys.20 Schematyczny rysunek obrotnicy kolejowej.

Kiedy kolejarze chcą przestawić ciężką lokomotywę na inny tor, wjeżdżają nią na obrotnicę, która, po obróceniu wokół własnej osi, zatrzymuje w takim położeniu żeby lokomotywa mogła zjechać na wybrane szyny.


W naszym porównaniu obrotnica to nasze „tu i teraz”, w którym możemy dokonywać zmian — obrócić się w inną stronę. Decyzja o zmianie to dostrzeżenie faktu, że zawsze znajdujemy się na obrotnicy. Lokomotywą jest nasza świadomość, która przemieszczając się, tworzy iluzję ciągłości życia, czy inaczej na to patrząc, iluzję mijającego czasu. Obrót możemy wykonać uświadamiając sobie praprzyczynę naszych podświadomych reakcji, moment zapisania na taśmie podświadomości automatycznej reakcji emocjonalnej.

Rys. 22 Moment uświadomienia praprzyczyny — obrót obrotnicy

Istnieje również możliwość dokonania zmiany bez uświadomienia sobie praprzyczyny. Można to zrobić przymuszając się do pożądanej reakcji na dane okoliczności innej niż automatyczna. Proces ten jednak jest żmudny, bo po pierwsze trzeba na czas wychwycić włączanie się automatycznej reakcji, a następnie przymusić się do innego zachowania niż do tej pory to robiliśmy. Najtrudniej jest zrobić to pierwszy raz. Jeśli już nam się uda, to utrwalenie zmiany wymaga wielu powtórzeń, które stworzą nowy wzorzec zachowań. Wykonanie odpowiedniej ilości powtórek umożliwia zapisanie nowego zapisu w podświadomości. W naszym porównaniu do lokomotywy, nie utrwalony, nowy schemat reakcji działa w taki sposób, że jednorazowa reakcja powoduje wjechanie na tor prowadzący w innym kierunku, ale zaraz po tym obrotnica wraca do wcześniejszego położenia i ponownie jedziemy w pierwotnym kierunku.

Rys.23 Automatyczny powrót do starych reakcji po wymuszonej zmianie zachowań aż do momentu osiągnięcia trwałej zmiany

Odnalezienie praprzyczyny lub stworzenie nowego wzorca zachowań poprzez odpowiednią ilość powtórzeń, kieruje nas na nowy tor. Od tego momentu nasze życie zmierza w innym kierunku.


Warto zwrócić uwagę na fakt związany z założeniem, że czas nie istnieje. Jeśli dokonamy trwałej zmiany kierunku to odmieniamy nie tylko naszą przyszłość, ale również.. naszą przeszłość!

Rys 24 Zmiana kierunku i nowy tor zawierający zapisy dwóch dróg; przed i po zmianie

Jeśli czas nie istnieje, to wszystkie scenariusze naszego życia istnieją równocześnie. Każda decyzja tworzy kolejne, będące rezultatem podjętych działań. Każda zmiana powoduje przeskok na nowy scenariusz naszego życia, który ...tworzył się na innych doświadczeniach.


Scenariuszy naszego życia jest tyle, ile kombinacji wynikających z naszych kolejnych decyzji i ich rezultatów. Bardzo, bardzo dużo.


Proces przeskakiwania ze scenariusza na scenariusz można, w wielkim uproszczeniu, przedstawić w postaci przejeżdżania w górę i w dół pomiędzy różnymi piętrami tego samego budynku.

Rys.25 Wędrówka świadomością po różnych scenariuszach naszego życia.

Przedstawiony na rysunku scenariusz przedstawia życiorys osoby, która urodziła się w miejscu, czasie i w rodzinie, która idealnie pasowała do jej Ścieżki Życia (punkt A). Następnie różne wydarzenia oraz przejęte z otoczenia prawdy skierowały ją na niekorzystne scenariusze. Kolejne przeskoki świadomością następowały w większości w górę, aż do osiągnięcia dość pozytywnego scenariusza życia w momencie śmierci (punkt B).

Emocje

Zanim przejdziemy do praktyki warto zrozumieć czym są emocje i jaki wpływ wywierają na życie każdego człowieka.

Definicje

Istnieje wiele definicji emocji. W psychologii często określa się je jako zespół zmian psychicznych i fizycznych zawierających pobudzenie fizjologiczne, procesy poznawcze, uczucia i zachowania (stan wewnętrzny, działania i zachowania) zachodzące w wyniku otrzymanego bodźca zarówno z otoczenia zewnętrznego, jak i z wnętrza organizmu.


Emocje są więc odpowiedzią na doświadczaną sytuację i wyrażają sposób w jaki ta reakcja zachodzi. Zwykle są krótkotrwałe i zależne od określonych sytuacji.

Bardzo silne emocje (afekty) charakteryzują się dużym natężeniem i często ograniczają racjonalność działania.


Bardziej trwałe są uczucia, które nie zależą bezpośrednio od aktualnej sytuacji człowieka. Można doświadczać równocześnie różnych znaczeniowo uczuć, które wzajemnie się przenikają. Uczucia wyrażają ustosunkowanie się człowieka do określonych zdarzeń, do ludzi i innych elementów otaczającego świata, odzwierciedlając jego stosunek do rzeczywistości.


Wyróżnia się również:


• nastroje — łagodne uczucia o mniejszym natężeniu i dłuższym czasie trwania np. nostalgia, irytacja

• namiętności — przeżywane nastroje i afekty w związku z określonymi celami np. pożądanie, chciwość

• pragnienia — związane z ukierunkowaniem na najważniejszy obiekt i skupiające w tym celu wszystkie elementy emocji i uczuć

• sentymenty — trwałe postawy emocjonalne, sympatie lub antypatie np. „nie lubię pośpiechu”, „lubię porządek”


Wszystkie powyższe odczucia mogą być pozytywne (np. radość, przyjemność, szczęście) lub negatywne (np. niezadowolenie, przykrość, cierpienie), mieć różne natężenie, wpływać na zachowania (np. gniew może wywołać agresję, strach pobudzić do ucieczki lub ataku) oraz wywoływać określone reakcje fizjologiczne(np. rozszerzenie źrenic, wzrost ciśnienia krwi, przyśpieszenie oddechu).


Bodźce wywołujące emocje są różnorodne. Zależności od źródła pochodzenia można je podzielić na kilka grup :


• wrażenia zmysłów — widok, zapach, dotyk itp.

• wrażenia „wirtualne” czyli to, co nam się wydaje, że widzimy czy czujemy

• przedmioty lub obiekty, które w określonych okolicznościach wywołują reakcje emocjonalne (np. ktoś raz omal się nie utopił, na widok rzeki, basenu czy jeziora może odczuwać lęk)

• oczekiwanie zaspokojenia potrzeb (np. podekscytowanie) lub ich niezaspokojenia (smutek, lęk)

• stosunek do samego siebie (lubienie się lub nienawidzenie)

• ocena swoich osiągnięć

• symptomy chorobowe ( np. irytacja przy stanach grypowych, diagnoza wywołująca lęk)

• słowa które mogą wywoływać cała gamę emocji.


Elementem, który ma na człowieka największy wpływ jest natężenie emocji.


Jak już wcześniej była o tym mowa — wszystko jest energią. W kontekście pracy z emocjami możemy uznać, że wskaźnikiem ilości energii jaką niosą emocje jest ich natężenie — potocznie mówiąc, siła, z którą je odczuwamy.


Żyjąc przez wiele lat konfrontujemy się z wieloma sytuacjami i to normalne, że doświadczamy wielu emocji i uczuć. To, co potrafi nas męczyć, czasem przez długi czas, to siła tych emocji oraz długość ich trwania.


Opierając się na badaniach uznanego psychiatry dr. Davida R. Hawkinsa, który udowodnił, że świadomość człowieka można mierzyć testami kinezjologicznymi, można powiedzieć, że istnieją emocje wpływające na moc człowieka, jak i takie, które ją obniżają.


Dr. Hawkins stworzył Mapę Świadomości (pełny opis w rozdziale „Mapa świadomości Hawkinsa” ) w logarytmicznej (wzrastającej bardzo szybko, na której wartości odpowiadają procentowym zmianom, odpowiednio do przyjętej podstawy logarytmu) skali do 1000 jednostek.

Do poziomu 200 jednostek świadomość opiera się na dążeniu do przetrwania i zaniża energetykę człowieka. Wyższe wartości ją zwiększają. Poziomy od 700 do 1000 to oświecenie.

Można zastanowić się nad swoim poziomem świadomości poprzez zwrócenie uwagi jakie emocje dominują w naszym życiu.


Upraszczając, można powiedzieć, że najniższą energetykę ma wstyd i upokorzenie, a następnie kolejno coraz wyższe wartości posiadają poczucie winy, rozpacz, żal, lęk, niepokój, rozczarowanie, gniew, nienawiść, duma i pogarda. Odwaga jest na poziomie neutralnym, który nie zaniża, ani nie podwyższa energetyki. Kolejne emocje wpływają korzystnie, zwiększając moc człowieka. Są to kolejno wiara, zaufanie, optymizm, przebaczenie, zrozumienie, miłość, radość, zachwyt, pogoda ducha, pokój, błogość i szczęście. Kolejny poziom to już poziom oświecenia.


Emocje nadają życiu sens. Są motorem naszego działania. Warto więc poświęcić trochę czasu na zastanowienie się nad naszymi doświadczeniami, poobserwować siebie, i jeśli jakieś emocje dominują w naszym życiu odpowiednio zarządzić ich energią.


Energie emocji, których nie chcemy już doświadczać można oczyścić. Te, które chcemy przeżywać jak najczęściej świadomie pielęgnować i wzmacniać ( np. przywołując wspomnienia, aranżując odpowiednie sytuacje itp. ).

Higiena Emocjonalna — technika najważniejsza i podstawowa

Niezależnie od wszystkich opisywanych w tej książce metod technika nazwana przeze mnie „Higieną Emocjonalną” jest techniką podstawową i stosując tę, i tylko tę jedną technikę można transformować swoje życie.


Od dzieciństwa jesteśmy uczeni żeby dbać o ciało, myć je i pielęgnować. Oczywiste jest dla nas również, że pierzemy ubrania, sprzątamy w domu i tym podobne.. A co z naszymi emocjami??


Czy ktoś kiedykolwiek Ci powiedział, że można również „czyścić” swoje emocje? Że wystarczy kilka minut dziennie poświęcić na usunięcie zebranych w ciągu dnia negatywnych emocji?

Prawdopodobnie nie.


Wyobraź sobie, że przestajesz się myć. Wracasz z treningu, ciało spocone, a Ty wkładasz piżamę i idziesz w takim stanie spać. Zmienisz koło w samochodzie, dłonie ubrudzone smarem i czarnym brudem a Ty… bierzesz chleb i zaczynasz jeść. Obierasz buraki i nie myjąc rąk zabierasz się za prasowanie.


Brzmi niedorzecznie, prawda?


A dokładnie tak postępujemy z naszymi emocjami! W tym porównaniu brud to nasze negatywne emocje i odczucia (złość, smutek, wściekłość, poczucie bezradności itp.). Są niewidoczne, ale pozostają w nas dokładnie tak samo jak zwykłe codzienne zabrudzenia. Każdego dnia nasze ciało brudzi się w ciągu dnia, wydala pot i inne związki. Każdego dnia również przeżywamy różne sytuacje, dużo pozytywnych oczywiście, ale zdarzają się również i niezbyt przyjemne, czasem okropne, niekiedy traumatyczne… Brud i nieczystości ciała zmywamy. A co robimy z emocjami? Najczęściej nic. Tylko w przypadkach kiedy „zebrane” emocje przeszkadzają w codziennych czynnościach szukamy sposobu by sobie z nimi poradzić.


Czasem „zajadamy” emocje albo upijamy się. Niektórzy palą marihuanę czy biorą narkotyki albo środki uspokajające. Ktoś inny wycisza się i uspokaja na spacerze albo w trakcie biegu czy innego sportu. Niektórzy idą do psychologa. Jeszce inni do astrologa lub wróżki.

Radzimy sobie z emocjami, tak jak potrafimy.


W wielu przypadkach nauczyliśmy się jedynie wyciszać emocje, jak najszybciej „wmiatać pod dywan” żeby nie okazać słabości, irytacji czy zdenerwowania. To zdecydowanie najgorszy dla naszej psychiki sposób, ale, niestety, bardzo popularny. Przez krótki czas może nawet dawać oczekiwane rezultaty — umiemy się szybko uspokoić, utrzymać na wodzy emocje, żeby nie dać się sprowokować.


Tylko czy te działania usuwają te emocje? Niestety nie. Dają nam jedynie chwilową ulgę, ale pozostają w nas i często ujawniają się w najmniej oczekiwanych momentach.


A co w sytuacji gdy nie mamy czasu lub możliwości zastosować swojego sposobu wyciszania się?

A co w sytuacji kiedy powinniśmy zachować spokój umysłu, a emocję nami „trzęsą”?

A co w sytuacji gdy stres jest tak duży, że tracimy w ogóle zdolność myślenia?

A co w sytuacji gdy emocje biorą nad nami górę i zaczynają nami rządzić?

Takie pytania można by ciągnąć w nieskończoność.


W miarę mojego rozwoju duchowego próbowałam wielu technik. Na różnych warsztatach, terapiach i ceremoniach spotkałam się z różnorodnymi technikami oczyszczania emocji; oddechowymi, odreagowania ciałem poprzez płacz, krzyk, gesty albo taniec. Mogą przynieść ulgę. Mogą pomóc odreagować.

Jednak w życiu, w pracy czy przy codziennych obowiązkach nie ma możliwości stosować większości tych metod.


Co więc robić? Czekać na następne warsztaty czy terapię?

Moim zdaniem lepiej wziąć sprawy w swoje własne ręce.


W miarę prowadzenia własnej praktyki doszłam do wniosku, że to czego ludzie potrzebują najbardziej to właśnie pomocy przy oczyszczaniu emocji. Nie wiedzą jak to robić, czasem nie wiedzą, że w ogóle można to zrobić!


Najpopularniejsze metody oddechowe uczą wdechów i wydechów w celu wyciszenia bieżących emocji. żeby osoba nimi targana dała radę w miarę normalnie się zachowywać.


Taki sposób pozwala przetrwać, ale nie zmienia nic na stałe. Przypomina to przysłowie o dawaniu ryby lub wędki. Oddychanie by się wyciszyć, to ryba, oddychanie w taki sposób, żeby oczyścić wszelkie emocje związane z danym wydarzeniem, to wędka i sposób na całe życie.


A jak wygląda i działa ta wędka?

Higiena Emocjonalna

Do stosowania techniki Higieny emocjonalnej pierwszym i podstawowym krokiem jest zrozumienie, że na emocje składają się dwa elementy. Pierwszy to możliwość odczuwania emocji, drugi, to moc z jaką je przeżywamy czyli nagromadzona energia emocji.

Takie założenie jest podstawą tej techniki. Nie chodzi w niej o to, żeby iść przez życie nic nie czując. Chodzi o to żeby w pełni odczuwać i być gotowym na każde emocje i odczucia z jakimi się spotkamy, ale.. żeby to, czego nie chcemy doświadczać w naszym życiu po prostu oczyścić. Tak jak w porównaniu z brudem, po każdym zabrudzeniu myjemy ciało, tak tu, po każdym doświadczeniu, które przyniosło nam negatywne, w naszym odczuciu, emocje, czyścimy ich moc, „myjąc” naszą psychikę.

Upraszczając: brud fizyczny — myjemy ciało, brud emocjonalny — czyścimy psychikę.


Higiena Emocjonalna to technika oddechowa. Proces polega na wdechach nosem i wydechach ustami. Ale co wydychamy? To niby mały, ale tak naprawdę najważniejszy element do zrozumienia.: wydychamy energię związaną z emocjami, których nie chcemy odczuwać. Nie smutek, ale energię tego smutku. Nie złość, ale jej moc. Nie poczucie bezradności, ale jej ładunek energetyczny.

Opis metody

Najłatwiej oczyszczać energię emocji w momencie kiedy intensywnie przeżywamy jakieś wydarzenie. W takiej chwili najmocniej czujemy cały ładunek energetyczny emocji związanych z tym wydarzeniem i możemy od razu przystąpić do pracy.

Często jednak kiedy dzieje się coś w naszym życiu, coś co powoduje, że odczuwamy to bardzo silnie, nie myślimy o tym żeby to czyścić, tylko jesteśmy skupieni na tym co się dzieje oraz na tym, żeby po prostu jakoś przetrwać tą sytuację.


Jeśli nie oczyścimy tej energii na bieżąco, pozostaje ona w naszym ciele. I tak latami zbiera się coraz więcej i więcej.

Jeśli nie wiedzieliśmy o tym, że można to oczyścić, to po prostu cały czas niesiemy wszystko ze sobą. Nie jest dziwne, że w miarę upływu czasu albo stajemy się bardzo nerwowi, albo miewamy wybuchy złości czy gniewu, albo wpadamy w depresję czy też zaczynamy podupadać na zdrowiu..


Tak więc, jak to oczyścić?


Najlepiej każdego dnia wieczorem w swoim rytuale wieczornych zajęć zarezerwować sobie około10 minut, w czasie których nikt nam nie będzie przeszkadzał, kiedy możemy wyłączyć komórkę i naprawdę skupić się na sobie. Może to być w trakcie wieczornej kąpieli, może w trakcie przygotowywania się do snu w toalecie, a może już w łóżku przed snem.

Proces Higieny Emocjonalnej

1. Zapewnij sobie własną przestrzeń

2. Zamknij oczy

3. Skup się na przeżyciach z właśnie kończącego się dnia

4. Znajdź moment z dnia, w którym doświadczałeś/aś emocji, których ne chcesz więcej doświadczać

5. Odtwórz jak w filmie daną sytuację — to, co się działo, co ktoś powiedział czy zrobił, co ty mówiłeś/aś, robiłeś/aś i tak dalej aż do momentu kiedy poczujesz emocje z tamtej chwili (zwykle przypominając sobie takie sytuacje od razu je czujemy)

6. Skup się na ciele i spróbuj wyczuć, w którym miejscu ciała czujesz te emocje najmocniej (najczęściej są to serce, gardło lub brzuch, ale możesz poczuć i w innych miejscach)

7. Gdy już zlokalizujesz „epicentrum” (jeśli nie, to „tym miejscem” będzie całe nasze ciało) to bierzesz wdech przez nos i wyobrażasz sobie, że go kierujesz w to miejsce

8. Oddechem zabierasz energię tych emocji

9. Wydechem przez usta wydychasz energię z ciała (można sobie przy tym wyobrażać, że ta energia płynie do Ziemi i spala się w jej jądrze)

10. Powtarzasz kilka razy sekwencję — wdech, zabranie energii z epicentrum, wydech — aż ciało zacznie robić to automatycznie

11. Kontynuując wykonywanie sekwencji oddechowej, wyobrażasz sobie skalę od zera do dziesięciu gdzie 0 oznacza brak energii, a 10 to poziom maksymalnej ilości energii jakie może gromadzić nasze ciało (powyżej 10 energia jest przekierowana do podświadomości i nie mamy już do niej świadomego dostępu)

12. Odczytujesz na skali wartość energetyczną czyszczonych emocji

13. Kontynuujesz wykonwanie sekwencji (wdech, zabranie energii, wydech energii), co pewien czas sprawdzając wskazania skali, aż do momentu gdy na skali pojawi się 1

14. Przy wartości 1 na skali, bierzesz długi głęboki wdech, kierując go do całego ciała, do wszystkich najmniejszych zakamarków, i zabierasz całe resztki energii emocji, które mogły gdzieś jeszcze pozostać

15. Ponownie kierujesz wdech do „epicentrum” oczyszczając resztki energii również i z tego miejsca

16. Jeśli na skali widzisz zero to kończysz oddychanie, jeśli widzisz, że coś jeszcze pozostało, to bierzesz jeszcze jeden lub dwa oddechy doczyszczające


W ten sposób dane wydarzenie mamy w pełni oczyszczone.

Jeśli danego dnia mieliśmy kilka momentów kiedy czuliśmy dużo emocji, których wolelibyśmy już więcej nie doświadczać, każdą sytuację oczyszczamy z energii w analogiczny sposób.


Niektórym ciężko wyobrazić sobie skalę. Wtedy zakładając, ten sam umowny system, że 0 oznacza brak energii, a 10 to poziom maksymalnej ilości energii jakie może pomieścić nasze ciało, wsłuchujemy się w ciało i intuicyjnie wiemy jaką liczbę wskazuje skala.

Można zastosować też skalę od 0 do 100, albo wyczuwać informację w procentach. Dla niektórych łatwiejszą drogą będzie oczyszczenie w przeciwnym kierunku czyli od 0 do 10.


Nie jest ważne jaką metodę będziemy stosować, istotne jest żeby nasza skala była dla nas klarowna i zgodna z naszym sposobem komunikacji z ciałem (czyli z takim, przy którym najłatwiej jest nam otrzymywać informacje zwrotną z ciała) i żeby tuż przed końcem nie zapomnieć doczyścić również całego ciała. Zwykle epicentrum jest dość łatwo wyczuć, natomiast drobne energie są już trudniej wyczuwalne i dlatego łącząc siłę oddechu z intencją uwolnienia energii w całości warto pod koniec procesu oczyścić energie z całego ciała, z każdej komórki która je tworzy.


Stosowanie takiej skali w procesie Higieny Emocjonalnej jest o tyle ważne, szczególnie w przypadku bardzo mocnych emocji, że ulga po kilku oddechach jest tak duża, że moglibyśmy odczytać to błędnie jako zakończenie procesu. Wtedy w naszym ciele pozostałaby jeszcze energia i, za jakiś czas musielibyśmy znów powtarzać proces. Jeśli ktoś chce wykonywać rzetelnie ten proces, żeby najszybciej jak to możliwe uzyskać rezultaty, stosowanie skali pomaga oczyścić daną sytuację całkowicie i do końca.


Rzadko, ale zdarzają się też osoby, które nie potrafią odczuć przeszłych emocji. Taka osoba, jeśli chce zastosować tę metodę, powinna skupiać się na odczuciach bólu w ciele, albo napięcia w mięśniach, albo też na intuicyjnym wyczuwaniu gdzie ta energia się znajduje, i kierować wdychane powietrze właśnie w te miejsca.

Turbo — Przyśpieszenie procesu

Jeśli ktoś chciałby oczyścić emocje zgromadzone w ciele bez czekania aż coś takiego się wydarzy co wywoła emocje, których wolałby już więcej nie doświadczać, może to zrobić poświęcając uwagę na kilka konkretnych tematów, w których większość ludzi ma zgromadzone dużo energii emocji.


W tym celu należy zapewnić sobie trochę więcej czasu niż nasze wieczorne kilka minut. Na ten proces warto zabezpieczyć sobie co najmniej godzinę, może dwie. Zależy to od naszej determinacji i sił. Dobrze jest przeznaczyć na to jakiś dzień wolny, kiedy rodzina wyjedzie, albo wieczór kiedy wszyscy już śpią i wiemy że nikt nam nie będzie przerywał pracy.


Pracujemy w taki sam sposób jak przy Higienie Emocjonalnej (wydychamy energię emocji), ale tutaj zajmujemy się oczyszczaniem energii emocji związanych z negatywnymi wspomnieniami związanymi z:

— mamą,

— tatą,

— partnerami

— rodzeństwem


oraz korzystając nieco z wyobraźni


— emocjami jakie płynęły do nas w okresie płodowym.


Jeśli wychowaliśmy się w rodzinie zastępczej, domu dziecka lub w innych warunkach, skupiamy się na wyczyszczeniu relacji z wszystkimi osobami, które miały w tamtym okresie na nas mocny wpływ.

Czyszczenie energii emocji związanych z konkretną osobą

1. Zapewnij sobie własną przestrzeń

2. Zamknij oczy

3. Skup się na jakimkolwiek nieprzyjemnym wspomnieniu, sytuacji związanej z konkretną osobą

5. Odtwórz jak w filmie daną sytuację — to, co się działo, co ta osoba powiedziała czy zrobiła, co ty mówiłeś/aś, robiłeś/aś i tak dalej aż do momentu kiedy poczujesz emocje z tamtej chwili (zwykle przypominając sobie takie sytuacje od razu je czujemy)

6. Skup się na ciele i spróbuj wyczuć, w którym miejscu ciała czujesz te emocje najmocniej (najczęściej są to serce, gardło lub brzuch, ale możesz poczuć i w innych miejscach)

7. Gdy już zlokalizujesz „epicentrum” (jeśli nie, to „tym miejscem” będzie całe nasze ciało) to bierzesz wdech przez nos i wyobrażasz sobie, że go kierujesz w to miejsce

8. Oddechem zabierasz energię tych emocji

9. Wydechem przez usta wydychasz energię z ciała (można sobie przy tym wyobrażać, że ta energia płynie do Ziemi i spala się w jej jądrze)

10. Powtarzasz kilka razy sekwencję — wdech, zabranie energii z epicentrum, wydech — aż ciało zacznie robić to automatycznie

11. Kontynuując wykonywanie sekwencji oddechowej, wyobrażasz sobie skalę od zera do dziesięciu gdzie 0 oznacza brak energii, a 10 to poziom maksymalnej ilości energii jakie może gromadzić nasze ciało (powyżej 10 energia jest przekierowana do podświadomości i nie mamy już do niej świadomego dostępu)

12. Odczytujesz na skali wartość energetyczną czyszczonych emocji

13. Kontynuujesz wykonwanie sekwencji (wdech, zabranie energii, wydech energii), co pewien czas sprawdzając wskazania skali, aż do momentu gdy na skali pojawi się 1

14. Przy wartości 1 na skali, bierzesz długi głęboki wdech, kierując go do całego ciała, do wszystkich najmniejszych zakamarków, i zabierasz całe resztki energii emocji, które mogły gdzieś jeszcze pozostać

15. Ponownie kierujesz wdech do „epicentrum” oczyszczając resztki energii również i z tego miejsca

16. Jeśli na skali widzisz zero to kończysz oddychanie, jeśli widzisz, że coś jeszcze pozostało, to bierzesz jeszcze jeden lub dwa oddechy doczyszczające


17. Pozostajesz w skupieniu i szukasz w pamięci kolejnego wspomnienia związanego z tą osobą.

18. Jak już przypomnisz sobie inną sytuację (kolejność chronologiczna nie ma tutaj znaczenia) powtarzasz czynności od punktu 5 do 16


19. Powtarzasz czynności od punktu 3 do 18 aż do momentu kiedy pamięć nie odtwarza już żadnej innej sytuacji tego typu.


W taki sam sposób czyści się wspomnienia związane z dowolną osobą, przy której doświadczyliśmy nieprzyjemnych emocji.


Może się zdarzyć, że w trakcie robienia tylu wdechów i wydechów odczujemy lekkie mrowienie w dłoniach czy stopach. To normalny objaw i warto wiedzieć, że przejdzie po skończeniu procesu w ciągu kilku lub kilkunastu minut. Jeśli jednak czujemy zbyt duży dyskomfort, warto, nie otwierając oczu i bez przerywania procesu, na chwilę przerwać oddechy, poczekać aż ciało wróci do normalnego stanu i po chwili wznowić oczyszczanie energii.


Rzadko, ale może się tez zdarzyć, że w trakcie sesji oddechowej wejdziemy w lekki stan transu i, ku swojemu zdziwieniu, zobaczymy nagle sytuacje z innego wcielenia ( my jako ktoś inny, nieznane nam w obecnym życiu osoby czy otoczenie). Będzie to znaczyło, że nasza podświadomość w trakcie wykonywania tego procesu dotarła głębiej, odtworzyła doświadczenia przodków po których odziedziczyliśmy albo być może ukazuje nam poprzednie wcielenia.. Przy czyszczeniu emocji nie jest ważne z jakiego powodu podświadomość nam to ukazuje, ważne, że odpowiadając nam na intencje oczyszczenia energii emocji związanych z jakąś osobą poddała nam do oczyszczenia głębsze warstwy podświadomości. Warto skorzystać z okazji i to, co się pokazuje również oczyścić oddechem.


Być może w trakcie wykonywania procesu zechce nam się płakać czy odczujemy w ciele jakieś napięcia czy bóle. Jest to normalne, ciało w ten sposób z nami współpracuje i „wyciąga na powierzchnię” to, co było ukryte do tej pory w podświadomości, pozostając poza naszą świadomością. Kontynuujemy wtedy proces aż do momentu kiedy poczujemy, że wszystko jest już uwolnione z ciała.

Czyszczenie energii z naszego życia płodowego

Przy oczyszczaniu energii emocji związanych z naszym życiem płodowym trzeba użyć trochę wyobraźni.

Zaczynamy proces wyobrażając sobie, że właśnie powstaliśmy na planie fizycznym i jesteśmy w początkowej fazie tworzenia, dopiero co połączonymi dwiema komórkami (dopiero co powstałą zygotą). Nastawiamy się na odbiór emocji jaka odczuwa ta mała istotka i, wyobrażając sobie jak rośniemy i stajemy się coraz bardziej rozwiniętym płodem, skupiamy się na jej odczuciach. Jeśli pojawią się jakieś negatywne dla nas emocje przystępujemy do oczyszczania ich energii oddechem. Kontynuujemy tę pracę aż do momentu kiedy się rodzimy. Zwracamy uwagę na pierwsze wrażenia poza brzuchem mamy, pierwsze spotkanie z mamą, tatą i innymi osobami, i jeśli czujemy coś nieprzyjemnego, wydychamy to do zera.

Na koniec jednym lub dwoma oddechami czyścimy pozostałe resztki energii emocji z okresu płodowego z całego ciała.

Czyszczenie energii w momentach kryzysowych

Jest jeszcze jeden sposób aby poprawić jakość naszego życia stosując metodę Higieny Emocjonalnej. W przypadku kiedy przechodzimy w życiu jakieś szczególnie nieprzyjemne wydarzenia (rozwód, śmierć bliskiej osoby, życiowa porażka itp) i czujemy dużo negatywnych emocji.


Nic nie umniejszając wagi naszych przeżyć, możemy pomóc sobie w najcięższych momentach oczyszczając nadmiar energetyczny emocji związanych z tą sytuacją. Naturalnym jest, że w takich chwilach cierpimy, ale jeśli chcemy cierpieć mniej, możemy zastosować metodę Higieny Emocjonalnej i oczyścić energię z tym związaną. W tym przypadku nie musimy nic sobie odtwarzać czy wyobrażać. Trzeba jedynie znaleźć sobie miejsce i czas żeby nikt nam nie przeszkadzał, zamknąć oczy i skupić się na odczuciach płynących z ciała. Najpierw wyczuwamy gdzie w naszym ciele najmocniej odczuwamy te emocje i wydychamy energie z tego miejsca, nie zapominając o końcowym oczyszczeniu całego ciała.

Czyszczenie energii na bieżąco

Jeśli na co dzień stosujemy technikę Higieny Emocjonalnej nasza podświadomość uczy się tego procesu, „nagrywa” kolejne sekwencje procesu i powoli tworzy pozytywny dla nas program, który możemy wykorzystywać na bieżąco.

W takim przypadku jeśli w ciągu dnia (w pracy, w domu czy gdzieś na mieście) przydarzy nam się coś nieprzyjemnego i zaczniemy odczuwać emocje, których wolelibyśmy nie czuć, zabieramy się do czyszczenia energii emocji w momencie kiedy je czujemy. Oczywiście nie robimy tego w bardzo widoczny sposób. Tutaj najważniejszą rolę odgrywa nasza intencja. Oddychając prawie normalnie, może delikatnie głębiej, a przede wszystkim świadomie, kierujemy naszą uwagę na ciało, wyczuwamy gdzie w ciele czujemy emocje i wydychamy ich energię kilkoma oddechami. Wieczorem, kiedy będziemy mieć więcej własnej przestrzeni możemy sprawdzić w procesie Higieny Emocjonalnej czy oczyściliśmy całą energię związaną z tym wydarzeniem i jeśli nie, doczyszczamy całą energie na spokojnie.

Koszmary nocne

Czasem w trakcie snu przeżywamy koszmary nocne, które wyzwalają w nas dużo nieprzyjemnych emocji i odczuć (strach, przerażenie, smutek, rozpacz, bezradność, samotność itp.).

Niezależnie od tego czy pamiętamy treść snu, czy nie, możemy wykorzystać technikę oczyszczania negatywnych emocji do usunięcia nieprzyjemnych odczuć i zaraz po obudzeniu uwolnić się od nich oddechami. Jeśli nie pamiętamy, co nam się śniło, ale budzimy się poruszeni emocjonalnie, można potraktować taką sytuację jako działanie naszej podświadomości „ze znieczuleniem”. Mamy okazję oczyścić niepożądane emocje, ale nie pamiętamy nieprzyjemnych scen czy przerażających sytuacji.

Żałoba

Jeśli doświadczyliśmy w swoim życiu utraty kogoś bardzo nam bliskiego, warto wrócić myślami do tamtych wydarzeń, i jeśli odczujemy jeszcze silne emocje, oczyścić je metodą Higieny Emocjonalnej. Dopóki w pełni nie uwolnimy się od energii tamtych emocji, mogą one oddziaływać na wiele aspektów naszego życia i blokować nas w życiu codziennym. W tym celu warto odtworzyć krok po kroku wydarzenia (tak jakbyśmy ustalali dla policji przebieg wydarzeń — dokładnie, konkretnie i w określonej kolejności) i każdy z etapów doczyścić energetycznie do zera na skali. Jeśli ze wspomnieniami łączą się inne uczucia (poczucie winy, żal, złość itp.) warto również usunąć ich energię. Dobrze także jest przeprowadzić z osobą, która odeszła wizualizację „Przecinanie Toksycznych Więzów” (patrz rozdział „Przecinanie Toksycznych Więzów”), która umożliwi nam przeprowadzenie rozmowy, wyjaśnienie i zakończenie tego, co do tej pory było niemożliwe do przeprowadzenia zamknięcia żałoby.

Wybaczać czy nie?

W ostatnich dekadach coraz większą popularność zyskują techniki kierujące uwagę na uzdrawiającą moc wybaczania. Znam osobiście osoby, którym takie techniki pomogły w odzyskaniu spokoju wewnętrznego.

Jednak dla mojego rozumienia świata już samo sformułowanie wzbudza wewnętrzny sprzeciw. Jeśli istnieje wybaczanie to znaczy, że istnieje wina. A to jest całkowicie sprzeczne z podejściem do życia jako doświadczenia duchowego, w którym jako jednostka zawsze mamy wolny wybór.


Kto i co ma prawo ustalać co jest dobre, a co złe? Jakie kryteria przyjąć?


Temat winy zależy całkowicie od systemu przekonań i wierzeń jakie przyjmiemy. Bez systemu, do którego się można odnieść po prostu… wina nie istnieje.


Przy rozważaniu życia jednostki, wystarczyłoby gdybyśmy przyjęli zasadę, że w relacjach z innym człowiekiem kierujemy się szacunkiem do jego decyzji, respektując jego przekonania i system wierzeń. Niezależnie od tego czy są zgodne z naszymi, czy nie. Nawet nie musielibyśmy ich znać.


Generalnie szacunek do życia i do wszystkiego, co istnieje to podstawa egzystencji na poziomie świadomości, która wyzwoliła się już z prostej walki o przetrwanie.


Na poziomie świadomości na jakiej obecnie jesteśmy jako ludzkość, takie podejście to jeszcze odległa przyszłość.


W czasach pierwotnych wszystko opierało się na dążeniu do przetrwania. Złem było wszystko to, co zagrażało naszemu życiu. Początkowo jako jednostki, później dotyczyło to stada, rodziny, plemienia, narodu. Przez wieki rozwijaliśmy uczucia wyższe aż osiągnęliśmy poziom świadomości, w którym zrozumieliśmy, że istnieją sprawy ważniejsze niż nasze przetrwanie jako jednostki. Cały czas jednak dotyczyło to jednak tylko tych, których uważaliśmy za „swoich”. Na tym etapie ludzkość pozostaje do dzisiaj.


Obecnie „nasi” to nasz, kraj, religia, prawo itp.


Oczywiście to olbrzymie uproszczenie służące zrozumieniu tematu. O transformacji świadomości ludzkości można by napisać oddzielną książkę..


Wracając do tematu wybaczania warto zastanowić się na jakim systemie wierzeń opieramy swoje życie. Czym się kierujemy oceniając coś jako „złe” i zasługujące na karę? Albo na wybaczenie?


Przy przyjęciu koncepcji, że jako dusza wybieramy sobie czas i miejsce narodzin oraz podstawowe wyzwania naszego życia, wszystkie osoby, z którymi spotykamy się to ludzie, z którymi mamy coś przepracować. Ci, których postrzegamy jako swoich oprawców to ucieleśnione dusze, z którymi zawarliśmy kontrakt na dane doświadczenie.


I tu powstaje najważniejsze pytanie: skoro już doświadczyliśmy konkretnego, zaplanowanego wydarzenia, to w jaki sposób zakończyć proces jego przerabiania?

Zamykanie Kontraktów

Powracając do koncepcji ustalania Ścieżki Duszy na to wcielenie, możemy sobie wyobrazić, że już po dopracowaniu wszystkich szczegółów przesyłamy zamówienie do poczty duchowej. Na mniej ważne doświadczenia w postaci zamówienia ogólnej koncepcji, na znaczące i odmieniające kierunek naszego życia, z kopią zawartego kontraktu. Takie zamówienie jest wprowadzane do bazy danych przesyłek i będzie realizowane w odpowiednim czasie.

W momencie kiedy następuje odpowiednia pora na przesłanie przesyłki, poczta duchowa realizuje je automatycznie. W przypadku zamówień ogólnych z najbliższego otoczenia zamawiającego dobierana jest osoba o odpowiednich cechach, która otrzymuje impuls działania zgodnie z zamówieniem. Osoba ta wykonuje nieświadomie takie działania, które zbliżają ją do nas do momentu kiedy spotykamy się i dochodzi do wydarzenia spełniającego nasze zamówienie.


Wyobraźmy sobie, że zamówiliśmy sobie doświadczenie bycia okradzionym. Poczta wysyła impuls do złodzieja, który wybierając sobie ofiarę do okradzenia z tłumu osób wybierze „przypadkowo” właśnie nas. Odpowiednio do swojego celu uśpi naszą czujność i ukradnie nam portfel z dopiero co wypłaconymi pieniędzmi.

Jesteśmy okradzeni zgodnie z wcześniejszym zamówieniem.


I teraz mamy możliwość przerobienia tego doświadczenia.


Możemy skupić się na naszej krzywdzie i niesprawiedliwości, jakiej doświadczyliśmy i patrząc na to z poziomu świadomości człowieka, poczujemy się ofiarą i zaczniemy stosować środki zaradcze, żeby nie być już w przyszłości okradzionym. W poczcie duchowej zamówienie dalej jest aktywne, więc za jakiś czas znów ktoś z naszego otoczenia otrzyma impuls okradzenia nas i sytuacja się powtórzy. I tak w kółko. W ten sposób doświadczamy ciągłych kradzieży i z poziomu człowieka dochodzimy do wniosku, że ludzie to złodzieje. Staje się to naszą prawdą, przekonaniem, które działa jak magnes na wszystkich złodziei z okolicy.


Można też skupić się na tym doświadczeniu patrząc z perspektywy duchowej: skoro zostałem okradziony to znaczy, że przed tym wcieleniem zamówiłem sobie takie doświadczenie. Pozwalamy sobie w pełni doświadczyć emocji z nim związanych. Wiemy, że chociaż do tej pory nie zdawaliśmy sobie z tego sprawy, to przed wcieleniem złożyliśmy zamówienie na doświadczenie bycia okradzionym. Złodziej jest listonoszem, który dostarczył nam przesyłkę. Nie oceniamy więc go, nie wydajemy wyroków. Wręcz przeciwnie! Wiedząc, że osoba, która nas okradła jest emisariuszem realizującym nasze zamówienie, możemy poczuć do niej wdzięczność. Po pierwsze za realizację, po drugie za uświadomienie nam, że złożyliśmy takie zamówienie.

W tym momencie już po doświadczeniu takiej sytuacji, odczuciu i oczyszczeniu emocji z nią związanych, możemy dokonać świadomego wyboru, czy takie doświadczenie chcemy jeszcze powtórzyć, czy nie.

Poczucie wdzięczności do osoby, która wyrządza nam „krzywdę” jest jak podpisanie awizo do poczty duchowej o treści: „Dziękuję. Potwierdzam odbiór.”


I teraz w pełni świadomie możemy dokonać wyboru, czy chcemy jeszcze doświadczać sytuacji tego typu.


Podsumowując można stwierdzić, że warunkiem, żeby nie otrzymywać więcej tego typu przesyłek w przyszłości jest przeprowadzenie pełnego procesu zamykania kontraktów.

Technika Zamykania Kontraktu

1. Pozwolić sobie w pełni odczuć emocje związane z danym wydarzeniem,

2. Oczyścić energię tych emocji (np. metodą Higieny Emocjonalnej),

3. Poczuć, że naprawdę już nie oceniamy wydarzenia i nie oskarżamy sprawcy (jako „złe”, „nieprawidłowe” lub poprzez „tak nie powinno się postępować”itp)

4. Poczuć wdzięczności do osoby, która dostarczyła nam to doświadczenie i uświadomiła niekorzystny zapis w naszej podświadomości,

5. Podjąć świadomą decyzję o tym, że wolimy więcej już nie doświadczać tego typu sytuacji.

Mechanizm stresu

W połowie XX wieku kanadyjski lekarz dr Hans Selye po raz pierwszy użył i spopularyzował pojęcie stresu w odniesieniu do zdrowia człowieka (opracowując i wydając książkę „The Stress of Life”). Od tamtego czasu zarówno on, jak i wielu lekarzy, psychologów i naukowców prowadzi badania na temat tego zjawiska. Powstało szereg prac na ten temat, określono stadia stresu, przebadano zmiany fizjologiczne, opracowano strategie radzenia sobie w sytuacjach stresowych.


Powszechnie uważa się, że jest to szkodliwe zjawisko. Jednakże biologicznie stres jest mechanizmem mobilizującym. Szkodliwy jest jedynie kiedy jest zbyt silny (przekraczający zdolności adaptacyjne) lub zbyt długotrwały i może prowadzić nerwic czy depresji.


W skrócie można powiedzieć, że reagujemy na stres na kilku poziomach:

• fizjologicznym — np. przyśpieszonym pulsem, kołataniem serca, większą potliwością, ściskiem w gardle, napięciem mięśni, sztywnością karku, bólami głowy, gonitwą myśli

• psychicznym — rozdrażnieniem, podejrzliwością, nieuzasadnionym lękiem, złością czy obniżeniem poczucia wartości własnej, odczuciem osamotnienia, przygnębienia, apatii

• behawioralnym (zmianami w zachowaniu) — zaburzeniami snu, utratą apetytu lub nadmiernym poczuciem głodu, wybuchami gniewu lub płaczu, zwiększoną pobudliwością, brakiem satysfakcji z pracy


Kiedy jednak popatrzy się na stres z punktu widzenia sensu biologicznego, to można zrozumieć, że natura przez tysiące lat opracowywała go jako mechanizm przetrwania. W naturze jedynym stresem jest bezpośrednie zagrożenie życia. To, że się głoduje, marznie lub cierpi z powodu różnych naturalnych okoliczności, jest trudne, może smutne, ale nie stresujące. Dopiero w momencie kiedy nagle konfrontujemy się z sytuacją, która tu i teraz może spowodować naszą śmierć, następuje uruchomienie mechanizmu stresu.


Taką sytuacja w naturze jest nagła bezpośrednia konfrontacja z drapieżnikiem. Wyobraźmy sobie, że wybraliśmy się na łono natury. Jest piękny dzień, świeci słońce. W świetnym humorze idziemy przez las i nagle zza gęstych krzaków wyskakuje olbrzymi niedźwiedź, lew albo wilk. Na taki przypadek natura opracowała mechanizm włączający się natychmiast i automatycznie. Nie ma czasu na nic innego. Każde opóźnienie w działaniu może nas pozbawić życia.


I tak, przedstawiając w bardzo dużym uproszczeniu, w ciągu ułamków sekund równocześnie zachodzi kilka rzeczy:

• krew odprowadzana jest z organów, które nie służą natychmiastowemu przetrwaniu (jak żołądek, jelita itp.) i przepompowywana jest do mięśni, żeby były dobrze zaopatrzone do działania

• następuje aktywowanie instynktu

• wyłączana jest zdolność do analizowania sytuacji


W wyniku takiego mechanizmu zagrożony człowiek jest natychmiast gotowy do intensywnego działania, reagując instynktownie, bez tracenia czasu na myślenie. W takiej sytuacji każda sekunda może zadecydować o przetrwaniu.


Biologicznie proces ten można przedstawić jako natychmiastowe aktywowanie układu współczulnego, który odpowiada za reakcję walki lub ucieczki. Pobudza nadnercza do wydzielania adrenaliny i noradrenaliny wywołując przyśpieszenie oddechu, pulsu i akcji serca. Następnie aktywowana jest oś podwzgórze-przysadka-nadnercza. Podwzgórze działa na miejsce sinawe w pniu mózgu, które pobudzając ciało migdałowate wzmacnia zachowania lękowe oraz hamuje aktywność kory przedczołowej.


W zależności od tego, co mamy zapisane w podświadomości, tak instynktownie reagujemy w momencie stresu. Jeśli nasi przodkowie przetrwali dzięki szybkiemu atakowi, zareagujemy atakiem. Jeśli przeżyli natychmiastową ucieczką, uciekamy. Jeśli zaś zamarli, zamieramy i nie możemy w żaden sposób zareagować.

Patrząc na biologiczne role mężczyzny i kobiety, w chwili zagrożenia męską reakcją jest atak, a kobiecą ucieczka lub „zamrożenie”. Jednakże zarówno mężczyźni jak i kobiety mogą reagować na oba sposoby.


Znając ten mechanizm możemy zrozumieć dlaczego czasami w momencie silnego stresu (na przykład gdy nasz szef nagle „atakuje” nas, krytykując za coś co nie zrobiliśmy lub wykonaliśmy wg. niego coś źle) nie mamy wpływu na swoje zachowanie i, albo przechodzimy do ataku pogarszając swoją sytuację, albo za wszelką cenę staramy się zakończyć tę sytuację, albo tracimy zdolność myślenia i nie potrafimy się obronić. Dopiero po kilku minutach lub godzinach kiedy nasz organizm wyłączy mechanizm stresu odzyskujemy zdrowy rozsądek dziwiąc się własnemu zachowaniu i odzyskując zdolność logicznego rozumowania..


W naturze mechanizm stresu działa świetnie i spełnia swoją rolę.


Żyjemy jednak we współczesnym świecie, w którym doświadczamy wielu napięć każdego dnia. Nasze ciało interpretuje je jako stres i reaguje mechanizmem stresu. Za każdym mocniejszym zdenerwowaniem go uruchamia.. Jeśli wydarza się to zbyt często, nasz organizm nie ma czasu odreagować i wrócić do normalności.

Ciało reaguje jedynie na to, co odczuwamy. Jeśli czujemy stres, reaguje dokładnie tak samo, jak w sytuacji bezpośredniego zagrożenia życia. Z punktu widzenia naszego organizmu można porównać nasze współczesne życie do mieszkania w głębokiej dżungli, w której roi się od niebezpiecznych drapieżników. Każdego dnia wpadamy kilka razy na któregoś z nich i, żeby przetrwać, musimy natychmiast reagować wykorzystując to, co natura wymyśliła dla nas na takie okoliczności.


W takich warunkach nie dziwi fakt, że wielu ludzi ma objawy długotrwałego stresu i doświadcza jednego, albo kilku, objawów takiego stanu.


Dlatego, niezależnie od okoliczności, warto unikać stresu albo redukować jego działanie jedynie do jego pozytywnej strony, do postaci stresu wzmacniającego naszą motywację.


Istnieje wiele sposobów na radzenie sobie ze stresem.

Można skupić się na :

• wyciszaniu (relaksacja, medytacja, wizualizacja, masaż),

• odreagowywaniu aktywnym (jogging, pływanie, taniec, spacer w lesie)

• przeprogramowaniu sytuacji stresowych (wyobraźnia, techniki antystresowe)

• rozwiązaniu problemów go powodujących

albo

• regulacji emocji.


Najważniejsze znaleźć sposób, który na nas działa. Można, a nawet dobrze, jest zastosować kilka technik.


Wżne jest również pamiętać o tym, żeby oczyszczać energię emocji metodą Higieny Emocjonalnej.

Kiedy doświadczamy sytuacji pełnej napięcia i czujemy, że emocje rosną i zaczynamy wpadać w mechanizm stresu, najlepiej, bezzwłocznie przystąpić do oczyszczania energii oddechem. Jeśli uda nam się wychwycić ten moment i oczyścimy energię emocji zanim nasze ciało nie zinterpretuje tej sytuacji jako stresowa, nie uruchomi mechanizmu stresu.


Jeśli mamy taką możliwość najlepiej jest przerwać na chwilę sytuację stresującą (nawet udając, że musimy pójść do toalety) i od razu „wyoddychać” energię wywołanych w nas emocji.

Oddechy, jeśli dołączymy do nich świadomą intencję oczyszczania energii, nie muszą być głośne czy bardzo głębokie. Najważniejsze żeby w sytuacji kryzysowej pamiętać, że mamy narzędzie, które może nam pomóc zmniejszyć ilość energii emocji wywoływanej przeżywaną właśnie sytuacją, i robić to na bieżąco. Tak więc nawet w trakcie ważnej rozmowy z szefem albo w trakcie egzaminu, możemy oczyszczać energię.


Jeśli stres dotyczy sytuacji, która już miała miejsce, stosujemy tradycyjnie technikę Higieny Emocjonalnej. Proces powtarzamy tyle razy aż dojdziemy do stanu kiedy opowiadając (lub myśląc) o tej sytuacji, nie poczujemy negatywnych emocji.


Warto również sięgnąć do przeszłości i przypomnieć sobie sytuacje stresowe i oczyścić je wszystkie po kolei. W ten sposób w przyszłości w podobnych okolicznościach nie zareagujemy automatycznie i będziemy mieć świadomy wpływ na nasze reakcje.

Przekonania i Programy

Programy — triada

Wiedząc, że doświadczamy emocji jako odpowiedzi na konkretną sytuację, warto zastanowić się co wpływa na to w jaki sposób reagujemy. Te same okoliczności u różnych osób mogą wywołać całkowicie odmienne emocje.


Dla przykładu możemy sobie wyobrazić sytuację, kiedy na zatłoczonym przystanku autobusowym w środku miasta, nagle jeden mężczyzna zaczyna bić drugiego, dużo słabszego i mniejszego. Są wczesne godziny popołudniowe. Dookoła znajduje się dużo ludzi.

Jedni poczują zagrożenie i będą chcieli jak najszybciej stamtąd uciec. Drudzy współodczują krzywdę słabszego, poczują, że trzeba mu pomóc i, być może, zaczną działać. Może jednak będą udawać, że nie widzą co się dzieje, bo lęk przed agresorem będzie zbyt wielki. Kolejni poczują taki lęk, że nie będą mogli się ruszyć z miejsca. Komuś skoczy adrenalina i bez zastanowienia rzuci się na bijącego. Ktoś inny będzie dzwonił na policję.. Reakcji może być tyle, ilu świadków zdarzenia..


Na reakcję ludzi w takich sytuacjach mają wpływ emocje, których doświadczą w wyniku zaistniałej sytuacji. A emocje wywoływane są automatycznie z naszej podświadomości. W zależności od tego co mamy w niej zapisane, takimi emocjami odpowiemy.


Człowieka można porównać do urządzenia zarządzanego komputerowo. Ma zapisane wiele programów. Jedne są uruchamiane przy starcie, drugie po jakimś czasie, a jeszcze inne wymagają specjalnej procedury uruchamiającej. Nasze emocje i to, co za nimi idzie, to nasze działanie, które zależy od tego, które z programów są właśnie aktywne.


W ten sposób patrząc można powiedzieć, że programy startowe, to zestaw zapisów podświadomości, z którym przychodzimy na świat. Odziedziczony po przodkach od najdawniejszych czasów. Zawierają zachowania instynktowne, lęki, emocje nieprzerobionych traum itp. Zestaw ten tworzony jest w momencie poczęcia z zapisów dwóch rodów (mamy i taty).

W miarę naszego istnienia dopisywane są kolejne programy (przekonania otoczenia, system wartości, którego się uczymy rosnąc i dojrzewając oraz nasze własne doświadczenia życiowe). Część z nich dopisywana jest do pierwotnego zestawu startowego i, niezależnie od naszej woli, cały czas jest aktywna.

Trzecia grupa programów cały czas pozostaje w naszej podświadomości i uruchamia się jedynie wtedy, kiedy dojdzie do specjalnej procedury uruchamiającej. Opisana wcześniej sytuacja na przystanku, to właśnie jedna z możliwych procedur uruchamiających. Kiedy po raz pierwszy doświadczamy jakiejś sytuacji, niezależnie od tego co uważamy, że powinno się zrobić w takiej sytuacji, działamy tak, jak nami prowadzi automatyczny program. Emocje i zachowania jakich wtedy doświadczamy mogą nas nieźle zaskoczyć.


Część programów, z których zdajemy sobie sprawę nazywamy przekonaniami. To nasze główne zasady, którymi kierujemy się w życiu. Na ich podstawie wierzymy co jest dobre, co złe, co jest dla nas osiągalne, a co poza naszym zasięgiem, na co zasługujemy, a na co nie itd. Pozytywne przekonania nas wzmacniają, negatywne ograniczają.


Większość programów pozostaje jednak poza naszą świadomością. Mamy je w swoim „oprogramowaniu”, ale o tym nie wiemy. Są to zapisy zarówno z zestawu startowego, jak i te uruchamiane w specjalnych sytuacjach.


Tak jak opisałam to już w poprzednich rozdziałach na poziomie świadomym znajduje się jedynie od 5 do 10% informacji na nasz temat. Pozostałe są nieuświadomione. Nie jest więc dziwne, że w większości nie mamy wpływu na to, co się dzieje w naszym życiu!


Istnieje jednak sposób żeby dowiedzieć się jakie programy mamy zapisane w podświadomości.

To, zgodnie z opisaną wcześniej teorią Taśmy Filmowej, świadoma obserwacja naszej rzeczywistości. To, czego czego doświadczamy bezpośrednio pokazuje nasze programy. Nic specjalnego nie musimy robić. Wystarczy przyjrzeć się uważnie naszemu życiu i popatrzeć na nie pod nieco innym kątem niż do tej pory.


Przykładowo, jeśli:


• ktoś nas skrzywdzi — mamy program krzywdzonego czyli ofiary.

• często coś/ktoś nas złości — mamy program „lepiej wiedzącego” czyli tyrana.

• nie umiemy odpoczywać — mamy program „na wszystko trzeba ciężko zapracować”

• ciągle mamy kłopoty finansowe — mamy program biedy lub niezasługiwania

.. i tak dalej.


Paradoksem naszego życia jest fakt, że jeśli mamy aktywny jakiś konkretny program, to w życiu codziennym doświadczamy wielokrotnie różnych jego odmian. Zmieniają się okoliczności i osoby, ale nasze doświadczenie ciągle jest to samo. Nie wiedząc, że to jedynie uzewnętrzniający się program, zaczynamy „wyciągać wnioski” opierane na „doświadczeniu”, że życie takie właśnie jest. Wtedy do programu z poziomu podświadomego dołączamy przekonanie na poziomie świadomym. Znajdujemy się w zamkniętej pętli i w tym konkretnie temacie nie mamy innych doświadczeń. Ciągle i ciągle doświadczamy tego samego..

Koło nas jednak żyją osoby, które mają zupełnie inne doświadczenia. Słuchamy ich rad, staramy się postępować podobnie i… powtarza się to samo. Nasze przekonanie i program działa sprawnie pomimo naszych wysiłków.


Co więc robić?


Po pierwsze ważne jest zrozumieć, że nic się nie dzieje przypadkiem i jeśli czegoś doświadczamy, to to nas dotyczy. Inaczej byśmy tego nie przeżywali.

Kiedy już dopuścimy do siebie tak odmienne od powszechnego spojrzenie na świat, warto poszukać źródła programu w podświadomości (przekonań rodzinnych, prawd „ogólnych”, nieprzepracowanych traum itp.). Na poziomie świadomym warto również zweryfikować swoje przekonania (na przykład metodą niedokończonych zdań — patrz rozdział „Metody — same instrukcje. Metoda niedokończonych zdań” ).


Bardzo ważne jest pamiętać, że żyjemy z rzeczywistości dualnej, więc zawsze i wszystko ma swoją przeciwstawną parę.


Każdy program ma dwie strony:

• ofiara — tyran

• introwertyk — ekstrawertyk

• niezasługiwanie — zasługiwanie

• nieśmiałość — śmiałość

• odwaga — lękliwość

…i tak dalej


Wiedząc, że w dualnym świecie każdy program ma swoje przeciwieństwo poprzez obserwację tego czego doświadczamy w życiu, możemy odszukać zarówno to, co zawierają nasze przekonania, jak i to, co mamy w swojej podświadomości.


Na przykład, jeśli zawsze podkreślamy jacy jesteśmy sprawiedliwi, w podświadomości mamy najprawdopodobniej program niesprawiedliwości. Warto zwrócić uwagę na to, co uważamy w życiu za szczególnie ważne i poszukać uzupełniającego, przeciwnego programu lub przekonania.


Jeśli cokolwiek w naszym życiu wywołuje w nas negatywne emocje (smutek, zaniepokojenie, lęk, żal itp.) to oznacza, że mamy jakiś aktywny program.


W naturze wszystko dąży do równowagi energetycznej. Programy również. Jeśli doświadczamy z „zewnątrz” jednej strony programu, w podświadomości mamy jej przeciwstawną parę.


Każdy program można przedstawić symbolicznie za pomocą huśtawki.

RYS. 26 Huśtawka — symboliczna postać programu składającego się z dwóch przeciwieństw

Jeśli na jednym ramieniu huśtawki umieścimy program ofiary, na drugim ramieniu znajdzie się program tyrana. Jeśli objawy jednego z tych programów doświadczamy w swoim życiu „z zewnątrz”, drugi mamy w podświadomości.

Najbardziej chyba popularnym tego przykładem jest małżeństwo tyrana z ofiarą. W tym związku tyranem może być zarówno kobieta, jak i mężczyzna. Na co dzień para ta zawsze podąża za wyborami tyrana. Ofiara w podświadomości ma również program tyrana, chociaż nie zdaje sobie z tego sprawy. Tyran natomiast w podświadomości ma program ofiary.

Rys. 27 Przeciwstawne programy dwóch osób.

Takie małżeństwo jest bardzo stabilne energetycznie i może trwać latami, ponieważ programy idealnie się przeciwważą.

Rys. 28 Równowaga energetyczna w małżeństwie tyrana z ofiarą

Od czasu do czasu, kiedy osoba z programem ofiary na poziomie świadomości dojdzie do swojej granicy emocjonalnej i „wybuchnie”, jej program „przeskoczy” na przeciwne ustawienie. Zacznie zachowywać się jak tyran. Wtedy (po nieudanej próbie przywrócenia starego układu) u jej partnera dojdzie do takiego samego przeskoku programowego i tyran zacznie się zachowywać jak ofiara. Kiedy sytuacja się uspokoi, po jakimś czasie, wszystko wróci do poprzedniego układu.

Ten mechanizm tłumaczy dlaczego niektóre pary trwają w toksycznym związku i, mimo deklaracji o zmianie na poziomie świadomym, nie potrafią się latami z niego uwolnić.


Co robić żeby pozbyć się trwale niekorzystnego dla nas programu?


W przedstawionym przykładzie oraz wszystkich układach, w których trwamy w niekorzystnej dla nas równowadze energetycznej, można zmienić trwale równowagę energetyczną poprzez przeprowadzenie procesu równoważenia programów.

Energetyczne równoważenie programów na przykładzie „tyran-ofiara”

1. Poszukaj w swoim doświadczeniu osób, z którymi masz trudne relacje [w naszym przykładzie: dominują, przymuszają do działań wbrew woli, wywołują lęk]

2. Określ program za pomocą którego działają one na Ciebie destrukcyjnie, wywołując emocje, których nie chcesz doświadczać [tu: tyran]

3. W odniesieniu do tego programu, określ jego przeciwieństwo [tu: ofiara]

4. Jeśli Twój program jest na poziomie świadomym [tu: zdajesz sobie sprawę, że zachowujesz się jak ofiara], wiesz, że w podświadomości masz ten sam program, co osoba wywołująca w Tobie niekorzysten emocje [tu: tyran wywołujący lęk]

5. Poszukaj w swoim doświadczeniu zachowań tego typu [tu: tyran zastraszający ofiarę]. Jeśli masz z tym kłopot, poproś kogoś z bliskiego otoczenia, żeby pomógł Ci sytuacje, w których zdarza Ci się zachować w taki sposób [tu: jak tyran]

6. Oczyść oddechem energie emocji związanych z sytuacjami, w których doświadczałeś/łaś niekorzystnych emocji (metodą Higieny Emocjonalnej lub inną) [tu: np. poddanie się dominacji, lęk]

7. Oczyść oddechem energię emocji związanymi z sytuacjami, w których działałeś/łaś jak osoby, z którymi masz trudne relacje (metodą Higieny Emocjonalnej lub inną) [tu: np. zmuszanie innych do wypełniania poleceń poprez wzbudzanie strachu, zastraszanie]


8. W przypadku ponownego zetknięcia się z osobą o danym programie [tu: tyrana] reaguj w świadomie wybrany sposób (neutralnie, dominując lub ustępując). Jeśli zareagujesz w automatycznyc sposób, w wolnej chwili powtórz ponownie czynności od punktu 1 do 7.


Ważne jest żeby pracować jednocześnie nad obiema stronami programu. Oczywiście jeśli oczyścimy tylko nasze wspomnienia związane z uświadomioną częścią programu też zyskamy poprawę. Proces przemian będzie jednak zachodził dużo wolniej.

Po pewnym czasie i tak dojdziemy do momentu kiedy trzeba będzie oczyścić również energię emocji doświadczeń związanych z przeciwieństwem uświadomionego programu.


Jeśli już uda nam się oczyścić energię emocji po obu stronach, program zrównoważy się.

Rys. 29 Zrównoważony program tyran-ofiara

Kiedy program jest w równowadze przestaje kierować automatycznie naszymi emocjami i zyskujemy możliwość dokonania wyboru swojej reakcji. Jest to moment kiedy możemy odkryć trzeci element rzeczywistości, w której żyjemy. Punkt wyboru.


Jest to trzeci i najważniejszy element programu, którego wcześniej nie możemy osiągnąć. Możemy wiedzieć, że istnieje, ale nie potrafimy do niego dotrzeć. Do tej pory „huśtaliśmy” jedynie się raz w jedną, raz w drugą stronę…

Po osiągnięciu punktu wyboru, w każdej sytuacji, w której będziemy się konfrontować z zachowaniami tyrana lub ofiary, zanim zareagujemy, możemy podjąć decyzję czy zaczniemy forsować nasze stanowisko, czy podporządkujemy się czyjemuś zdaniu, czy też nie wejdziemy w odgrywanie żadnej z tych ról i zareagujemy zupełnie inaczej.

Teraz mamy naprawdę wolny wybór!


Wolny wybór stanowi trzeci element naszej dualnej rzeczywistości więc.. naprawdę żyjemy w rzeczywistości zawierającej zawsze trzy elementy!

Żyjemy w triadzie.


Im więcej programów zrównoważymy, tym więcej zyskujemy wolności w swoim życiu.


Można powiedzieć, że osoby wysoko rozwinięte duchowo mają większość programów zrównoważonych i dlatego nie wchodzą w toksyczne relacje.


Warto jeszcze wspomnieć jak zrównoważenie programu wpływa na nasze otoczenie.


Załóżmy częsty scenariusz czyli taki, w którym jedna osoba zrównoważyła swój program, a druga nie. Programy nie równoważą się teraz energetycznie.

Rys. 30 Relacja osób po zmianie — jedna osoba zrównoważyła swój program, a druga nie.

Układ nie jest już stabilny energetycznie więc taka relacja zaczyna ulegać przemianie. Ludzie generalnie nie lubią zmian, więc prawdopodobnie osoba, która w dalszym ciągu ma niezrównoważony program tyrana — ofiary, będzie próbowała przywrócić dawny układ.

Jeśli była tyranem spróbuje swoją dominacją wprowadzić współmałżonka w stary schemat. Jeśli nie uzyska efektu, spróbuje roli ofiary. Jeśli jednak wszystkie dobrze działające do tej pory mechanizmy zawiodą, to ma dwa wyjścia; albo zacznie powoli dostrajać się do nowej sytuacji, albo nie wytrzyma emocjonalnie takiego układu i odejdzie. Dostrojenie może polegać na równoważeniu własnego programu, ale może również przybrać postać stworzenia nowego schematu zachowań w małżeństwie.


Oczywiście osoba ze zrównoważonym programem może również działać i nie ulegając dawnym mechanizmom pomagać w przemianie współmałżonkowi. Może również podjąć decyzję o rozstaniu.

Obie strony mają wybór. Różnica pomiędzy obiema osobami jest jednak taka, że jedno z nich robi to spokojnie i świadomie, a drugie nie wie co się dzieje i stara się odnaleźć w nowej sytuacji cierpiąc emocjonalnie.


Uogólniając można powiedzieć, że w procesie równoważenia programów na początku spotkamy się z oporem otoczenia. Jeśli otoczenie wywoła w nas powrót do starych zachowań, to nie należy się zrażać — widocznie nie zrównoważyliśmy jeszcze wszystkiego. Ta sytuacja jedynie pokazuje nam co jeszcze mamy doczyścić. Ale skoro potrafiliśmy osiągnąć taką zmianę, to będziemy umieli doczyścić również pozostałości.


Jeśli otoczenie próbując nas wepchnąć na stare, dobrze znane tory, nie odniesie sukcesu i nie uruchomi w nas starych programów, możemy sobie pogratulować i starać się ułożyć relacje na nowych zasadach.

Nie mamy wpływu na zachowania i decyzje innych ludzi, więc nie wiemy jaki rezultat wywoła nasza przemiana. Nie jest to również nasze zadanie, żeby kogoś przymuszać do zmian i do dostosowania się do nas. Kiedy przyjdzie pora być może nasze otoczenie się do nas dostroi i również zrównoważy swoje programy. Jeśli nie, to należy uszanować tę decyzję.


W każdym przypadku po zrównoważeniu naszego programu nie wchodzimy już w trwałe toksyczne układy. Relacje z otoczeniem zmieniają się. Ludzie albo dostrajają się do nas energetycznie, albo odchodzą, albo pozostają tacy sami, ale w kontaktach z nami zachowują się inaczej.


Stare mechanizmy odchodzą na trwałe z naszego życia.

Triada programowa — energetycznie

Triadę programów możemy przedstawić w poniższej postaci symbolicznej:

Rys. 31 Triada programowa

Wiedząc, że istniejemy w rzeczywistości triadycznej, możemy stwierdzić, że energia poprzez określoną częstotliwość drgań (wibracji) tworzy materię o charakterystycznej strukturze molekularnej i masie właściwej (gęstości). Inaczej formułując tą zależność, można powiedzieć, że materię o konkretnej strukturze molekularnej i masie właściwej, charakteryzuje określona częstotliwość drgań, która nie ulegnie zmianie dopóki nie zostanie jej dostarczona dodatkowa porcja energii.


Triadę energetyczną możemy przedstawić w postaci symbolicznej:

Rys. 32 Triada energetyczna

Przy rozważaniu procesu oczyszczania programów materia odpowiada naszemu ciału fizycznemu, częstotliwość to wibracje ciała, a energia reprezentuje jego potencjał.


Z punktu widzenia fizyki atomowej energię można mierzyć metodami naukowymi poprzez określenie częstotliwości z jaką wibruje każda cząsteczka.


We wszechświecie wszystko jest energią, a więc również każdy program i przekonanie w podświadomości mają właściwe sobie wartości energetyczne i wibracyjne.


Można powiedzieć, że opierając się na triadycznej istocie naszej rzeczywistości przy pracy nad samym sobą można wpływać:


• na swoją energię, np. oczyszczając oddechem nagromadzone niekorzystne energie,

• na ciało, odpowiednio je traktując np. poprzez dietę, ruch fizyczny itp.

• na wibracje, poprzez zmianę przekonań i programów, słuchanie odpowiedniej muzyki, przebywanie w miejscach o wysokich wibracjach itp.


Moim zdaniem najskuteczniejszą metodą na poprawę własnego życia jest stała zmiana naszej „wypadkowej wibracji właściwej” poprzez jednorazowe usunięcie energii nisko wibracyjnego programu z podświadomości, a następnie „doczyszczenie” jego uzupełnienia na poziomie świadomym. (Pełny opis „Metoda równoważenia dualizmu programów” znajduje się w rozdziale „Mechanizm Oczyszczania Programów” )

Robiąc to, wpływamy zarówno na odmianę ciała (uzdrowienie), jak i na zwiększenie zasobu energii życiowej.

Wielo-przyczynowość

W trakcie życia doświadczamy wielu sytuacji. Reagujemy na nie w jedynie nam właściwy sposób. Naszą reakcję determinuje to, co niesiemy w sobie.


Jeśli kogoś nie interesuje skąd biorą się jego reakcje i chce jedynie poprawić jakość swojego życia, wystarczy żeby skupił się na oczyszczeniu energii nie chcianych emocji (patrz rozdział „Higiena Emocjonalna” ).

Istnieją jednak metody, które mogą znacznie przyśpieszyć proces zmian zmian.


Kiedyś uważało się, że człowiek rodzi się czysty jak niezapisana kartka i dopiero poprzez doświadczanie tworzy na niej zapisy. Współczesna nauka zdecydowanie zaprzecza tej teorii. Istnieje wiele dziedzin, które jej przeczą. Wystarczy wspomnieć tylko o genetyce i badanych przez nią zapisów DNA i już wiadomo, że teoria czystej kartki była błędna.


Naukowcy poszukując wiedzy o człowieku i o otaczającym go świecie odkrywają coraz ciekawsze prawa. Niektóre teorie, kiedyś postrzegane jako wymysły szamanów są już udokumentowane i mierzone nowoczesną aparaturą (np. można sfotografować aurę człowieka, dokonywać pomiarów jego systemu energetycznego, sporządzić wykres zmian zachodzących w mózgu podczas medytacji). Niektóre prawa są dopiero w fazie badań, ale praktyka już wskazuje na ich prawdziwość.


Obecnie wiadomo już, że na nasze reakcje ma wpływ wiele czynników, których kiedyś nie braliśmy pod uwagę. Żyjąc doświadczamy wypadkowej tych czynników. Czasem nie umiemy sobie z nimi poradzić. Można się skupiać jedynie na efektach końcowych tych czynników; reakcji emocjonalnej, konkretnym zachowaniu czy chorobie. Skuteczniej jednak jest uświadomić sobie ich praprzyczynę czyli moment pierwotnego doświadczenia tworzącego zapis w podświadomości. Uzmysłowienie sobie przyczyny jest równoznaczne z przeniesieniem programu na poziom świadomy i uwolnienie podświadomość z konkretnego zapisu, który determinuje nasze życie. Podświadomość zawiera wszystkie programy. Zgodnie z nimi zarządza naszymi reakcjami — działaniami, emocjami i ich mocą. W przypadku przekroczenia właściwego nam progu energetycznego, energia jest przekazywana do ciała. Jeśli ciało otrzyma znaczącą dawkę negatywnych energii dochodzi do zmian w fizjologii i pojawiają się symptomy chorobowe.

Teoria Szklanki

Wypadkową czynników wywołujących naszą reakcję można porównać do szklanki z wodą. Szklanka reprezentuje konkretne emocje (złość, smutek, radość itp.) powiązane z sytuacją w której się uruchamiają. Woda w szklance to energia tych emocji.

Rys. 33 Szklanka częściowo wypełniona. Woda — ilość energii konkretnych emocji.

Im więcej wody znajduje się w szklance tym więcej mamy energii emocji. Odległość powierzchni płynu od górnej krawędzi szklanki reprezentuje nasz dystans — zdolność do racjonalnej oceny sytuacji i adekwatnej do niej reakcji. Jeśli szklanka wypełni się cała, tracimy kontrolę nad naszym zachowaniem i działamy według schematu zapisanego w podświadomości.


Dlatego w technice Higieny Emocjonalnej z każdym wydechem usuwającym energię zwiększamy coraz bardziej swój dystans do rzeczywistości i mamy coraz większy wpływ na swoje reakcje. Im dokładniej oczyszczamy, tym uzyskujemy więcej czasu na zachowanie świadomego osądu sytuacji, z którymi przychodzi nam się zmierzyć. W miarę pracy techniką Higieny Emocjonalnej coraz więcej szklanek (typów emocji) robi się pustych, co umożliwia świadome reagowanie w różnych sytuacjach.


Można powiedzieć, że człowiek w swoim życiu ma do oczyszczenia tysiące szklanek. Na szczęście zwykle tylko kilka jest prawie pełnych..


Skąd bierze się ta energia? Częściowo zbieramy ją sami w różnych okolicznościach naszego życia. Dużo otrzymujemy również od przodków.


Źródła energii emocji, którą niesiemy w podświadomości można podzielić na kilka grup:


1. z rodu — przejęcie energii nieprzepracowanych traum i tajemnic rodowych (od osób które umarły przed naszym urodzeniem przejmujemy energie w momencie poczęcia; z osobami, które żyją jesteśmy połączeni na poziomie podświadomości cały czas — przepływ energii jest automatyczny i proporcjonalny do naszego stopnia pokrewieństwa — patrz rozdział „Bio-Psycho-Genealogia” )

2. od imienników, osób o tych samych imionach z naszego rodu i spoza niego (przejęcie następuje w momencie otrzymania imienia)

3. od członków rodziny z okresu półtora roku przed i po naszym narodzeniu (w momencie poczęcia przejmujemy energię negatywnych emocji mamy i taty z okresu 9 miesięcy przed naszym poczęciem — patrz rozdział „Plan//Cel” )

4. słów usłyszanych w okresie płodowym

5. z wzorców zachowań przejętych od otoczenia w pierwszych 6-ciu latach życia (patrz rozdział „Tworzenie podwalin podświadomości do lat 6-ciu” )

6. z wzorców partnerskich (zapisanych w naszej podświadomości w wieku pomiędzy 3, a 6 rokiem życia — patrz rozdział „Programy partnerskie”)

7. ze scenariuszy zachowań (przejętych z otoczenia przede wszystkim w pierwszych 6-ciu latach życia — patrz rozdział „Scenariusze zachowań” )

8. z własnego doświadczania (zapisujących się od momentu poczęcia)


Opis źródeł i techniki w jaki sposób szukać w każdym z nich praprzyczyn przejętych emocji znajduje się w następnych rozdziałach.


Można powiedzieć, że z każdego źródła możemy dostać jakąś część energii emocji. W naszym porównaniu będzie to taka sama szklanka (emocji wywoływanych przez konkretne okoliczności), która jest wypełniana energią z danego źródła.

Rys. 34 Takie same szklanki (typ emocji), która są wypełniane energią z różnych źródeł

Jeśli przejęliśmy dużo nieprzepracowanych emocji, od któregoś z przodków (np. przeżycia wojenne, utrata potomstwa czy bankructwo) to wypełniona będzie pierwsza szklanka. Jeśli dostaliśmy imię na cześć dziadka, babci albo ukochanej, przedwcześnie zmarłej cioci to podświadomość rodzica łączy nas z tą osobą i przejmujemy jej nieprzepracowane emocje. W takim przypadku druga szklanka będzie wypełniona. I tak dalej, w zależności od źródła przejęcia energii emocji kolejne szklanki będą puste lub wypełnione


Warto zwrócić uwagę, że jeśli mamy wypełnioną jedną z pierwszych czterech szklanek, to zgodnie z Prawem Przyciągania, od urodzenia lub od wieku półtora roku będziemy do siebie przyciągać sytuacje psujące do naszej energetyki. Wtedy ósma szklanka na pewno będzie również wypełniona energiami emocji z naszego doświadczenia życiowego.

Rys. 35 Przykład energii emocji przejętej od przodków i imienników, co wpłynęło na zebranie dużej ilości energii we własnym doświadczaniu


Rys. 36 Przykład energii emocji przejętych jedynie z wzorców zachowań otoczenia, co spowodowało „zebranie” dużej ilości we własnym doświadczeniu

Wszystkie te energie sumują się, niezależnie od źródła pochodzenia. Jeśli staramy się zajrzeć do swojego wnętrza i znaleźć ogólną przyczynę naszych emocji, możemy jedynie zobaczyć wszystkie szklanki na raz.

Rys. 37 Próba rozróżnienia źródła emocji

To, co dostrzegamy lub czujemy jest sumą energii ze wszystkich szklanek.

Rys. 38 Suma energii ze wszystkich szklanek, tworzy to, co czujemy

Tak tworzy się sumaryczna ilość energii emocji, które odczuwamy w konkretnej sytuacji.

Energia innych emocji znajduje się w kolejnych zestawach ośmiu szklanek. W takim przypadku będziemy reagować emocjami o takiej sile, jaką sumarycznie zawierają szklanki związane z konkretnymi emocjami.

Każdy ma wiele takich zestawów tworzących jego właściwy, niepowtarzalny wzór energetyczny.

Rys. 39 Symbolicznie: wzór energetyczny człowieka przedstawiający sumy energii poszczególnych emocji.

Mechanizmy podświadomości

Przy odkrywaniu przyczyn leżących u podstaw naszych doświadczeń bardzo pomocna jest znajomość kilku podstawowych mechanizmów działania podświadomości.

Cel podświadomości

Celem naszej podświadomości jest zapewnienie nam przetrwania. Zawsze i za wszelką cenę.


To świadomość poszukuje szczęścia, zadowolenia czy uczucia spełnienia.


W wyjątkowych okolicznościach zdarza się, że świadome wartości są mocniejsze od automatycznie działającego mechanizmu przetrwania podświadomości. Przy ratowaniu życia lub zdrowia dziecka, partnera czy rodzica, przy poświęcaniu siebie w imię rodziny, ojczyzny, honoru, wiary itp. W takich momentach nawet za cenę utraty życia, potrafimy opanować automatyzm podświadomości podpowiadający, żeby się wycofać i nie ryzykować i postąpić zgodnie z podjętą świadomie decyzją.

Zdarza się to w wyjątkowych okolicznościach i nie każdy potrafi tego dokonać.

Automatyzm podświadomości

W pozostałych sytuacjach kiedy wydarza się w naszym życiu coś, co w zapisach mamy zarejestrowane jako przynoszące zagrożenie, będziemy działać automatycznie w celu zapewnienia sobie przetrwania. Na przykład krzyczeć i uciekać na widok myszy lub nietoperza, mimo że wiemy świadomie, że tak naprawdę nie zagrażają one naszemu życiu czy zdrowiu. Spontanicznie reagujemy jednak według tego, co mamy zapisane w podświadomości. Tego typu reakcje, w których najpierw coś robimy, a po zastanowieniu wiemy, że w danych okolicznościach lepiej byłoby zachować się inaczej, wywoływane są przez mechanizm automatycznej odpowiedzi na określony bodziec czyli przez automatyzm podświadomości.


Niektóre zapisy bardzo ułatwiają nam życie. Trudno nawet wyobrazić sobie życie, w którym byśmy musieli świadomie wywoływać każdy oddech czy uderzenie serca. A przecież w naszym ciele zachodzi ciągle tysiące procesów, o których nie mamy pojęcia. Gdyby te zapisy nie działały poza naszą wolą, to nie mielibyśmy zupełnie czasu na normalne życie…


W podświadomości mamy wiele programów, które „dopisali” nasi przodkowie. Niektóre w bardzo odległych czasach, inne całkiem niedawno. W naszych czasach nie wszystkie są dla nas korzystne. Powstałe w odległej przeszłości mogą już nie pasować do obecnych warunków bytowania. Takie zapisy są już nam niepotrzebne, a czasem wręcz utrudniają życie (mechanizm stresu, fobie, lęki itp.).


Przenoszenie zbędnych automatycznych odruchów na poziom świadomy umożliwia przejęcie kontroli nad przyszłymi reakcjami w sytuacjach, kiedy będziemy doświadczali, podobnych do przeszłych, okoliczności.


Warto odróżnić pełny automatyzm naszych reakcji od zautomatyzowanych czynności. Powtarzając wielokrotnie jakieś działania tworzymy własny zapis zautomatyzowanej sekwencji niezbędnych czynności (jazda na rowerze, prowadzenie samochodu, poranna toaleta itp.). Takie wpisy można świadomie „przeprogramować” ucząc się i utrwalając inny zestaw postępowania przy wykonywaniu tego samego działania. Przy odpowiedniej ilości powtórzeń w miejsce starej procedury, zapisujemy nową.

Istnieje kilka teorii, jak wiele powtórzeń trzeba wykonać żeby stworzyć nowy zapis. Najprostsza to ilość powtórzeń będąca krotnością liczby 9 (9, 18, 27 itd.). Inna mówi o 21 dniach powtórzeń, a kolejne o miesiącu lub dłużej. Moim zdaniem każdy ma swój własny próg ilościowy po którym powstaje zapis w jego podświadomości. Można go odnaleźć obserwując siebie i swoje zmieniające się odruchy w życiu codziennym.


Część automatycznych reakcji nabywamy również w okresie dzieciństwa powtarzając zachowania naszego otoczenia. Na przykład jeśli widzimy czy czujemy, że nasza rodzina słysząc nadchodzącą burzę reaguje strachem i jak najszybszą ucieczką, uczymy się, że taki odgłos wywołuje „we wszystkich” (bo nie mamy innego wzorca) lęk i natychmiastowe szukanie schronienia. Taki zapis tworzy sobie nasza podświadomość. W dorosłym życiu, nawet jak już nie pamiętamy tamtych doświadczeń z dzieciństwa, nasza podświadomość wywołuje w nas zapisane wtedy reakcje.


Również wielokrotnie powtarzane słowa z dzieciństwa mogą być zapisane w formie „prawdy absolutnej” i, choć byśmy uważali świadomie inaczej, nasza podświadomość przymusi nas do zachowań zgodnych z jej zapisami. Na przykład, jeśli powtarzano często „Na wszystko trzeba ciężko zapracować”, możemy mieć taki zapis w naszej podświadomości. Może on nam blokować przez całe życie przyjmowanie czegoś, na co, w naszym odczuciu, nie zapracowaliśmy wystarczająco mozolnie (wysokiego wynagrodzenia, prezentów, komplementów, nagród itp.).


Ważne są też nasze pierwsze, samodzielne doświadczenia. W podświadomości tworzy się w takich momentach tak zwane „Pierwsze A”, czyli pierwotny, pełny zapis doznań związany z danymi okolicznościami. Na przykład kiedy debiutujemy wykonując coś publicznie i jakiś moment tego występu zdecydowanie nam nie wyjdzie, albo ktoś nas bardzo skrytykuje lub wyśmieje, nasza podświadomość, niezależnie od tego ile czasu upłynie, w podobnych okolicznościach będzie wywoływała w nas te same odczucia (upokorzenie, wstyd, poczucie klęski itp.). Takie doświadczenie może stworzyć blokadę prze wystąpieniami publicznymi.

Z tego powodu na całym naszym życiu mogą zaważyć również okoliczności naszej inicjacji seksualnej. Jeśli „ten pierwszy raz” jest przeprowadzony świadomie, z kimś kogo kochamy i czujemy się w pełni akceptowani, z późniejszymi kontaktami seksualnymi zwykle nie mamy problemu. Jeśli jednak coś pójdzie nie tak i zapiszemy sobie w podświadomości nieprzyjemne emocje związane z pierwszym stosunkiem, w późniejszym życiu możemy mieć wiele problemów w tej sferze.


Ponadto wszelkie przeżyte traumy mogą zostać zapisane w naszej podświadomości i w podobnych okolicznościach będziemy reagować emocjami z tamtych wydarzeń. W zależności co przeżyliśmy i jak to odczuliśmy, analogiczne wrażenia pojawią się w trakcie przeżywania podobnego doświadczenia. Fakt ten jest dobrze znany i stanowi podstawę wielu terapii.

Język podświadomości

Istnieje jeszcze jedna bardzo ważna cecha podświadomości: zapisy w niej są tworzone językiem symboli. W trakcie tworzenia nowego wpisu podświadomość „przetwarza” dane doświadczenie na swój język i w ten sposób je rejestruje. Dlatego czasem trudno zrozumieć nam naszą własną podświadomość. Szczególnie kiedy próbujemy wyrazić wszystko językiem konkretów; słów i określeń z poziomu świadomego.


Symbole mają wiele znaczeń. Często jedno dosłowne i dużo ukrytych aspektów. Dlatego też, zapis symboliczny może mieć wpływ na takie sfery życia, które świadomie zupełnie nam się nie kojarzą z określonym doświadczeniem i jego zapisem symbolicznym.


Dwoma najważniejszymi symbolami, które mają wiele znaczeń, a przez to wpływają na różne sfery naszego życia to ojciec i matka.


Dla naszej podświadomości symbole te są równoznaczne z ich znaczeniami ukrytymi


OJCIEC = BÓG = NIEBO = SŁOŃCE = AUTORYTET


MATKA = ZIEMIA = OJCZYZNA = MATERIA = PIENIĄDZE


Na tej zasadzie przykładowo nie przepracowany (nie oczyszczony z energii emocji) stosunek do ojca może wpływać na naszą pracę. Dlaczego?


Dla naszej podświadomości symbol ojca ma takie samo znaczenie jak autorytet. Jeśli jedno ze znaczeń danego symbolu w naszej podświadomości kojarzone jest z toksycznymi relacjami z ojcem, to jego drugie symboliczne znaczenie — autorytet (w pracy szef jest na poziomie autorytetu), oraz wszystkie pozostałe, będą miały dokładnie takie samo połączenie.


Na planie świadomym będziemy doświadczać oczywiście nieco innych sytuacji, ale odczucia i doświadczenia pozostaną bardzo podobne.


/ Na następnych stronach:

Rys. 40 Przykładowe przeniesienia z jednego elementu na drugi — symbol ojca


Rys. 41 Przykładowe przeniesienia z jednego elementu na drugi — symbol matki

Mechanizm motywacji

Bardzo ważnym mechanizmem podświadomości jest mechanizm motywacji. Na poziomie świadomym postrzegamy motywację jako stan, w którym jesteśmy gotowi do określonego działania w konkretnym celu. Zwykle żeby coś zmienić w otoczeniu lub w samym sobie, zdobyć coś albo zapobiec temu, czego nie chcemy.


W dzieciństwie w swoich działaniach jesteśmy bardzo bezpośredni. Dążymy do tego, co chcemy mieć lub czuć, unikamy za wszelką cenę tego, czego nie chcemy. W zależności od środowiska w którym się wychowujemy, w miarę dorastania uczymy się w jaki sposób działać, żeby coś osiągnąć, a w jaki postępować, żeby czegoś uniknąć. Jeśli więc trzeba być „grzecznym” uczymy się, że gdy chcemy coś uzyskać, to musimy przestrzegać zasad obowiązujących w naszym otoczeniu. Jeśli trzeba schlebiać, płakać, wymuszać czy kłamać to po prostu robimy to. Wielokrotnie powtarzane zachowania nasza podświadomość rejestruje i w pewnej chwili zapisuje w swojej bazie danych jako „program działania, który umożliwia osiągnięcie tego, na czym nam zależy”. Przy takich zapisach dorosły zachowuje się dokładnie w taki sam sposób. Zmieniają się osoby, sprawy i miejsca, ale schemat działania towarzyszący osiąganiu zamierzonego celu, działa automatycznie.

Rys. 42 Przykładowe postawy u dorosłego zapisane w dzieciństwie

Zwykle nasze zapisy zawierają kilka wzorców zachowań. Jednak najczęściej jedna z postaw dominuje. Są to zachowania, które stosujemy automatycznie (poza świadomością ) w momentach kiedy bardzo nam zależy na osiągnięciu konkretnego celu. Często nawet nie zdajemy sobie sprawy, jaką postawę prezentujemy.


Można jednak stosunkowo łatwo odszukać swoją postawę dominującą wspominając sytuacje z życia, kiedy byliśmy mocno zdenerwowani, a jednocześnie bardzo chcieliśmy coś osiągnąć, a wydawało nam się, że już prawie ponieśliśmy klęskę. W takich sytuacjach podświadomość uruchamia zapis, który najczęściej dawał nam upragniony rezultat. Mechanizm, który wtedy zastosowaliśmy automatycznie (płacz, kłamstwo itp.) ukazuje naszą dominującą postawę.

Warto poszukać w pamięci sytuacji programujących (tworzących zapis w podświadomości), żeby przenieść je na poziom świadomy, a co za tym idzie móc świadomie decydować o swoim zachowaniu nawet w sytuacjach wielkiego wzburzenia.


Mechanizm motywacji obejmuje dużo więcej postaw niż tylko dążenie do celu i stosowanie uników. Ma wpływ praktycznie na każdy, nawet najmniejszy, wybór, jakiego dokonujemy.


W sytuacjach, w których czujemy się komfortowo (akceptowani bezpieczni, szanowani) podejmujemy decyzje świadomie zgodnie z wiedzą, którą posiadamy i w odniesieniu do własnych preferencji.

Często jednak nie mamy takich warunków. Jeśli trafimy na sytuację, w której musimy podjąć wybór, a jesteśmy w stresie, wtedy uruchamia się automatycznie jeden z właściwych nam mechanizmów zapisanych w podświadomości.

Automatyzm wyboru

Automatyzm wyboru to podświadomy mechanizm, który wywołuje automatyczny i natychmiastowy wybór tego, co postrzegamy jako dające najwięcej przyjemności (minimalizowania nieprzyjemności), z odruchową ucieczką od tego, co postrzegamy jako bolesne.

Wydaje się to takie oczywiste, ale… dlaczego często podejmujemy decyzje, które nie przynoszą nam satysfakcji czy spełnienia?

Odpowiedź zawiera się w zapisanych na poziomie podświadomości naszych osobistych definicjach tego co przynosi przyjemność, co dla nas jest nieprzyjemne, a co przynosi ból. I tu warto pamiętać, że tych definicji może być bardzo wiele.

Dla zrozumienia zasady działania tego mechanizmu można posłużyć się przykładem osoby pracującej w środowisku, w którym nie poważane są ani jej kompetencje, ani wysiłek i praca wkładana w wykonywanie zadań. Osoba taka potrafi tkwić latami w tym miejscu i nie jest w stanie nic zmienić. Na poziomie świadomym dostrzega, że jest to dla niej niekorzystna sytuacja, ale nie potrafi dokonać żadnej modyfikacji. W podświadomości tej osoby tkwi jakiś zapis, który nie pozwala jej na ryzyko podjęcia zmian.

Rozważając taki przypadek pod kątem działania mechanizmu automatycznego wyboru można poszukać jaką czerpie z tego przyjemność? Jakiego bólu chce uniknąć? Może w jej strefie komfortu (Patrz rozdział"Strefa komfortu”) jest niezasługiwanie na dobre traktowanie i, wbrew pozorom, w takim środowisku czuje się najbezpieczniej? A może kiedyś próbowała walczyć o sprawiedliwe traktowanie i w rezultacie pogorszyła się jej sytuacja? W takim przypadku nic nie robiąc, zabezpiecza siebie przed możliwością przeżywania jeszcze gorszego bólu?

Każdy przypadek jest inny i trzeba go rozważać indywidualnie.

Rys. 43 Przykłady postrzegania własnej sytuacji, które może blokować możliwość działania w kierunku odmiany.
Przeczytałeś bezpłatny fragment.
Kup książkę, aby przeczytać do końca.
drukowana A5
za 129.06
drukowana A5
kolorowa
za 166.83