Ta książka miała być terapią. Wyszło… no cóż, trochę inaczej. Zebrałem w niej wspomnienia z czasów, w których nikt nie wiedział, co robi — a ja chyba najmniej. Jeśli szukasz moralitetu — to nie tutaj. Jeśli szukasz kogoś, kto szczerze opowie, jak próbował zrozumieć siebie, świat i ludzi w sutannach (i bez) — to już bliżej. A jeśli szukasz pretekstu, żeby poczuć się mniej samotnie w swojej własnej poplątanej drodze — to… witaj w klubie!