Po co mojej książce korekta? (wpis gościnny)

hand-vintage-old-book

Zapewne nieraz zadawaliście sobie tytułowe pytanie. Jako czytelnicy i czytelniczki pragniecie otrzymać starannie przygotowaną, atrakcyjną książkę, a jako autorzy i autorki zamierzacie taką właśnie książkę zaprezentować swoim odbiorcom. Dzielicie się własnymi przemyśleniami, pomysłami, a niekiedy wspomnieniami, chcąc sprawić, by inni z przyjemnością ruszyli w przygotowaną przez Was podróż do krain wyobraźni. Powinna ona przebiegać gładko, płynnie, bez przeszkód i komplikacji – bez zastanawiania się nad sensem zdań i wyrazów, które wywołują czytelniczy dyskomfort zamiast być wygodnym środkiem literackiej podróży. Nikt z nas nie lubi usterek w zakupionym mieszkaniu i podobnie jest z zakupionymi książkami, w których mają zamieszkać nasze myśli i uczucia.

„Jakie usterki? Jaki dyskomfort? Przecież bardzo się staram, Word podkreśla błędy, zawsze też można włączyć autokorektę i po kłopocie” – pomyślą niektórzy z Was. Niestety, sprawa nie jest taka prosta.

Czym w ogóle jest korekta?

Korekta to usuwanie usterek z tekstu – przede wszystkim błędów ortograficznych, gramatycznych (m.in. składniowych) i interpunkcyjnych (np. związanych z przecinkami, które wielu osobom sprawiają problem). Literówki nie brzmią tak poważnie i groźnie jak „błędy ortograficzne”, niemniej jednak również należą do tej grupy. Stanowią one plagę wielu tekstów i mogą spowodować śmieszne – a w skutkach bardzo smutne – zmiany znaczeniowe. Dodajmy, że są to zmiany, których autokorekta nie poprawi.

Na przykład:

  1. Zakichany bez pamięci. Zakichać się na śmierć.
  2. Świeżo minowany oficer nie krył wzruszenia.
  3. Tropcie litrówki, by poprawić jakość książki.

Śmieszne, ale i smutne, prawda?

Strasznie jest kichać i w dodatku nie pamiętać, a jeszcze gorzej – umierać wskutek kichania. Znacznie lepiej jest być zakochanym bez pamięci albo zakochać się na śmierć.

To okropne, że minują oficerów zamiast mianować.

Tropienie litrówek (czyżby butelek wódki?) raczej nie poprawi jakości książki, ale tropienie literówek już tak.

Kolejną kwestię stanowi fakt istnienia wyrazów, które brzmią tak samo, choć pisze się je inaczej i znaczą coś innego. Użyte błędnie nie zwrócą uwagi programu Word.

Na przykład:

  1. stróżka i strużka,
  2. kątem i kontem,
  3. ważyć i warzyć.

Stróżka (w przeciwieństwie do strużki) nie płynie sobie spokojnie, lecz pilnuje czyjegoś domostwa.

Przyglądamy się czemuś pod kątem, a nie kontem, ale możemy założyć konto w banku.

Ważymy warzywa, z których następnie warzymy zupę.

Istnieją też kwestie gramatyczne, które Word ignoruje.

Na przykład:

  1. niedobry i nie dobry,
  2. na raz i naraz.

Ten człowiek ma niedobry charakter. Ten człowiek ma zły charakter, a nie dobry.

Krzyczą wszyscy naraz. Wszyscy krzyczą na raz, a nie na dwa.

Nie należy też lekceważyć nieprawidłowo wstawionych przecinków lub ich braku.

Wieść niesie, iż pewien skazaniec zwrócił się do cara z prośbą o ułaskawienie. Monarcha odpowiedział depeszą o następującej treści: „Powiesić nie można wypuścić”. Depesze nie uwzględniały znaków przestankowych… W tym momencie los więźnia zależał od dobrej woli urzędnika. Miał do wyboru: „Powiesić, nie można wypuścić” albo „Powiesić nie można, wypuścić”. Podobno uśmiercił delikwenta, tak na wszelki wypadek…

Wnioski płynące z powyższych przykładów są jednoznaczne – lepiej nie rezygnować z korekty tekstu. Korekta sprawia, że książka jest lepsza, literacka podróż przyjemniejsza, a czytelnicy i czytelniczki śmieją się tylko wtedy, gdy chcą tego pisarze i pisarki.

Z życzeniami literackich sukcesów

Joanna Kułakowska 

Od Ridero: Autorka artykułu jest jednym z korektorów, którzy poprawiają błędy i literówki w  książkach tworzonych w Ridero.  Aby sprawdzić szczegóły usługi i obliczyć koszt korekty – wejdź na stronę Profesjonalny korektor Ridero.

 

2 responses

  1. Ja pytanko mam. Czy korektor daje gwarancję na wykonaną usługę? W końcu wszyscy jesteśmy tylko (aż?) ludźmi. Co jeśli w wydrukowanej książce znajdują się błędy i nakład trzeba przemielić?

    • Pani Kasiu, nasi korektorzy są profesjonalistami w swojej dziedzinie i dokładają naprawdę wszelkich starań, aby w książce nie pozostały żadne błędy. Aczkolwiek, tak jak Pani napisała, wszyscy jesteśmy tylko ludźmi. Zapewne każdemu wydawnictwu od czasu do czasu zdarzają się książki, w których pojawiają się pojedyncze przeoczenia, ale to naprawdę rzadkość i wyjątkowe sytuacje, których nikt nie chce. Mamy nadzieję i bardzo się staramy aby w naszym przypadku do takich sytuacji po prostu nie dochodziło. :)

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *