Autor udostępnia do przeczytania 25% swojej książki

Kup książkę

Tajemnice życia nastolatek

Adrian Ciepał

Wadowice

17.08.2017r

Przedmowa Autora

W książce przedstawiam zaskakującą historię z życia młodej osiemnastoletniej nieśmiałej dziewczyny o imieniu Magda, której marzeniem było poznać faceta, który by ją zrozumiał i sprawił, żeby obecne życie wydawało się prostsze niż do tej pory. W tym celu zawsze po szkole chodziła na długie spacery po parku, aż pewnego dnia podczas spaceru znalazła w krzakach pewien przedmiot, dzięki któremu jej dotychczasowe życie z czasem zaczęło się zmieniać oraz życie jej koleżanki Agnieszki, która zwykle towarzyszy jej w spacerach.

Tajemniczy chłopak

Było piękne letnie popołudnie wymarzona pogoda do spacerów. Magda czując pozytywny klimat na zewnątrz nie mogła wysiedzieć w szkole, a z matematyki to najchętniej, by uciekła. Na szczęście do końca zostały jej tylko dwie lekcje. Wcześniej wspomniana matematyka oraz angielski, za którym równie bardzo nie przepadała.

— No nareszcie. — ogłosiła ucieszona Magda usłyszawszy dzwonek na przerwę.

— Słyszę, że niektórym uczniom, aż żal kończyć lekcje, czyż nie Magdo? — powiedziała z ironią nauczycielka słysząc okrzyk uczennicy po usłyszeniu dzwonka na przerwę.

— To nie tak proszę pani. Ja po prostu jestem zadowolona, gdyż pani nam nic do domu nie zadała, a poza tym ja bardzo lubię matematykę. — odpowiedziała Magda próbując jakoś wyjść z sytuacji.

— W takim razie skoro tak lubisz matematykę jednak dostaniecie zadanie domowe. — ogłosiła nauczycielka, po chwili dyktując wszystkim zadanie.

— Ty idiotko nie mogłaś coś lepszego wymyślić? — Odezwał się głos na sali.

I tym niefortunnym zdarzeniem Magda zraziła do siebie pół klasy. Na szczęście Angielski miną znacznie szybciej. Skończywszy się bez żadnych wpadek.

— Jak to dobrze, że to już koniec. To grzech siedzieć w tak piękną pogodę. — pomyślała Magda wychodząc ze szkoły ukończywszy ostatnią lekcję.

— Gdzie to się wybierasz? — zapytała Agnieszka koleżanka z klasy. Była to młoda szatynka lubiąca towarzystwo Magdy.

— Do parku. Codziennie po szkole lubię tam spacerować. — wyjaśniła Magda.

— A co tak akurat do parku? W mieście jest dużo więcej fajnych miejsc gdzie można pójść. — zapytała Agnieszka ciekawa, czemu Magda akurat codziennie wybiera spacery do parku, zamiast pójść gdzie indziej.

— Wiesz chciałabym poznać kiedyś jakiegoś fajnego chłopaka z którym mogłabym się spotykać. — powiedziała Magda wyjaśniając swój główny powód odbywania spacerów po godzinach szkolnych.

— Tyle jest fajnych facetów dookoła nawet w szkole w pubach, klubach, barach itd. Wystarczy się tylko rozejrzeć.

— zaproponowała Agnieszka inne możliwości na poznanie fajnego faceta.

— Chyba zwariowałaś? — zapytała retorycznie Magda.

— Czemu? Podaj mi parę powodów dlaczego ten twój park jest niby lepszy od moich propozycji? — zapytała również Agnieszka zaskoczona reakcją koleżanki.

— Ponieważ w szkole koledzy z klas są dla mnie zbyt dziecinni. Po barach nie mam zamiaru szukać, ponieważ sama chciałabym mieć fajnego spokojnego faceta, a w barach to najczęściej w dodatku pijaki. Nie mam zamiaru w takich miejscach szukać możliwe, że i przyszłego męża, żeby potem mieć w domu lenia siedzącego z piwskiem przed telewizorem, któremu tylko od tego bandzioch rośnie, a co do klubów jestem zbyt nieśmiała i nie na tyle rozrywkowa i nie czuje się najlepiej w dużym tłumie osób, których nie znam. Wystarczy, czy jeszcze chcesz coś wiedzieć? — wyjaśniła szczegółowo Magda powody, dla których upodobała sobie spacery po parku.

— Według mnie to podchodzisz do tego zbyt poważnie. Jeszcze jesteś młoda to powinnaś różnych facetów poznawać. W końcu nikt nie każe się tobie od razu żenić. Żebyś miała szukać partnera na całe życie. — przedstawiła Agnieszka swój punkt widzenia i to, żeby koleżanka troszkę wyluzowała.

— Może i tak, ale po co mam tracić czas na facetów, którzy są dla mnie nie odpowiedni? — zapytała Magda czekając na odpowiedź koleżanki.

— No niby tak, ale czasem dobrze jest wszystkiego spróbować, żeby przekonać się z czasem co tak naprawdę najbardziej się podoba. — odpowiedziała Agnieszka, po części zgadzając się jednak ze zdaniem koleżanki.

— A ty idziesz już do domu? — zapytała Magda koleżankę mając nadzieję, że połknie haczyk i tym pytaniem zachęci ją, aby Agnieszka potowarzyszyła jej w drodze do parku.

— Nie koniecznie, a co masz ochotę się przejść? — zapytała Magda pośrednio proponując swoje towarzystwo.

— Jeśli nie masz nic przeciwko to raźniej byłoby mi z kimś po parku spacerować. — stwierdziła Magda.

— Nie ma sprawy, ale jak w parku gdzieś trafisz na swojego przyszłego ukochanego to nawet nie myśl, że pomogę ci go podrywać. — zażartowała Agnieszka jednocześnie powoli kierując się wspólnie z Magdą w kierunku parku, po dziesięciu manatach wspólnego spacerowania jedna z dziewczyn na ziemi coś zauważyła.

— Popatrz Aga tutaj coś leży? — zapytała Magda koleżankę pokazując palcem w kierunku jakiegoś przedmiotu leżącego koło ławki w parku.

— No rzeczywiście idę zobaczyć co to. — stwierdziła Agnieszka idąc w stronę przedmiotu, po chwili go podniosła i zauważał, że to był troszkę potłuczony telefon komórkowy.

— Patrz to zwykły telefon. — powiedziała Agnieszka podając telefon koleżance.

— No rzeczywiście ciekawe skąd on się tutaj wziął? — zapytała retorycznie Magda będąc tym faktem zdziwiona jednocześnie odbierając telefon z ręki Agnieszce.

— Czemu ciebie to dziwi? Widocznie ktoś zgubił i tyle.

— wyjaśniła krótko Agnieszka starając się stereotypowo najprościej wyjaśnić sposób znalezienia się telefonu w parku.

— No pewnie tak, ale wczoraj go tutaj jeszcze nie było jak byłam na spacerze, więc ta osoba musiała go zgubić wczoraj późnym wieczorem, albo dziś przed nami. — stwierdziła Magda swoje spostrzeżenia.

— Ale ty się nad nim rozczulasz. Telefon jak telefon jak go nie chcesz to sama go sobie zabiorę i będzie mój. — stwierdziła Agnieszka nie rozumiejąc spekulacji Magdy nad zwykłym telefonem.

— Może usiądźmy na chwilkę a ja sobie go przeglądnę dobrze? — zapytała Magda prosząc koleżankę o chwilkę przerwy w spacerze.

— Dobrze usiądźmy mnie też już troszkę nogi bolą od tego spacerowania. — powiedziała Agnieszka godząc się na zaproponowaną przez koleżankę przerwę i jednocześnie udały się na najbliższą ławkę w parku by usiąść, po czym Magda skupiając się wyłącznie na telefonie przez około dziesięć minut w nim grzebała

— po jakiego czorta ty się tak bawisz tym telefonem? — zapytała poirytowana zachowaniem koleżanki Agnieszka.

— Muszę wszystko sprawdzić. Przecież w telefonie mogą być jakieś numery do rodziny, coś nagrane, zdjęcia oraz jakieś inne informacje mogące doprowadzić nas do właściciela. — wyjaśniła krótko Magda powód szczegółowego przeszukiwania telefonu.

— No dobra szukaj sobie. Znalazłaś już coś? — zapytała z ciekawości Agnieszka.

— Jeszcze nic, ale dalej sprawdzam. — odparła Magda dalej przepatrując znaleziony w parku telefon.

piętnaście minut później nagle Magda wstała z ławki i spojrzała w stronę siedzącej jeszcze Agnieszki.

— Patrz tu jest nagrany jakiś film. — powiedziała Magda pokazując koleżance telefon.

— Pokaż mi go. Co jest na nim? — zapytała Agnieszka odbierając telefon Magdzie z ręki, po czym Magda usiadła na ławce obok i razem zaczęły oglądać film, a na nim przedstawiony był napad na młodego chłopaka. Był to młody brunet około dwudziestki średniego wzrostu i czarnych oczach.Na nim widniało jeszcze dwóch mężczyzn około trzydziestu lat. Jeden był łysym mięśniakiem z widocznym tatuażem na prawym ramieniu w kształcie ludzkiej czaszki. Drugi za to był przypakowany blondyn również z widniejącym tatuażem na prawym ramieniu w kształcie głowy tygrysa.

— Sympatyczny chłopak ciekawe gdzie on jest i co się z nim stało? — zapytała retorycznie Magda zmartwiona losem sympatycznego chłopaka widniejącego na filmie.

— Ja ci tego na pewno nie powiem. Nie mów mi nawet, że ty masz zamiar go szukać? — zapytała Agnieszka uważając za absurdalny pomysł koleżanki.

— No, a jak inaczej oddamy mu ten telefon? Poza tym wydaje się być całkiem sympatyczny. — stwierdziła Magda przekonana o swojej racji.

— Zwariowałaś to chyba jakiś bandzior jest. Gdyby tak nie było to nie wplątał by się taką sytuację. — powiedziała Agnieszka przedstawiając koleżance swój punkt widzenia.

— Oj tam od razu bandzior może po prostu go napadli, bo pieniędzy chcieli. Tak samo nas mogli by w każdej chwili napaść.

— powiedziała Magda uparcie chcąc odnaleźć chłopaka.

— Ty chyba za normalna jednak nie jesteś. To po jakiego czorta ty po tym parku łazisz jak tu bywa tak niebezpiecznie, aby ktoś ciebie samą, lub nas napadł? — zapytała Agnieszka mimo wszystko nie przekonana do pomysłu swojej koleżanki.

— To na razie może zbierajmy się już do domu. — powiedziała Magda chcąc już odpocząć w domu.

— Dobry pomysł i przemyśl sobie jeszcze to wszystko w domu.

— zaproponowała Agnieszka cały czas próbując odwieźć Magdę od swojego pomysłu, po tych słowach koleżanki rozdzieliły się i każda z nich udała się do swojego mieszkania.

Następnego dnia zaraz po lekcjach Magda wychodząc z budynku zobaczyła się z Agnieszką.

— Cześć co słychać? Dalej posiadasz ten telefon? — zapytała zaciekawiona Agnieszka.

— No oczywiście, a jakby inaczej. Wiesz że wczoraj wieczorem wyczytałam jeszcze, że znaleźli w parku pobitego chłopaka i przewieźli go do szpitala wczoraj. — odpowiedziała Magda na pytanie zadane przez koleżankę.

— Naprawdę? A skąd wiesz, że to ten sam chłopak? I jak się o tym dowiedziałaś? — zapytała z ciekawości Agnieszka.

— No wiesz sama jeszcze do końca tego nie wiem, ale chce to sprawdzić, a dowiedziałam się z internetu na ogłoszeniach. Na stronie naszego miasta, gdzie został przewieziony. — powiedziała Magda wyjaśniając koleżance skąd dowiedziała się o pobiciu chłopaka i miejscu w którym przebywa.

— Ty naprawdę szalona jesteś. — stwierdziła koleżanka.

— Trudno idziesz ze mną, czy mam iść sama? — zapytała Magda niezbyt chętną do pójścia koleżankę.

— Dobrze pójdę z tobą, żebyś nie została tam sama. — stwierdziła Agnieszka ostatecznie godząc się na to, aby pójść z Magdą do szpitala, po dwudziestu minutach spaceru Magda i Agnieszka dotarły do szpitala, w którym teoretycznie przebywał widniejący na nagraniu pobity młody chłopak.

— Zobacz już jesteśmy to ten szpital. — powiedziała Magda spoglądając na budynek szpitala.

— No rzeczywiście. Skoro już się tak uparłaś to wchodzimy do środka. — powiedziała Agnieszka ostatecznie wspierając koleżankę, po paru minutach obie koleżanki były już w budynku szpitala.

— Kurcze co teraz zrobimy żeby nas dopuścili do tego chłopaka? — zapytała Magda nie do końca wiedząc co ma zrobić.

— Jak to co? Pójdziemy do niego. — powiedziała Agnieszka nie wiedząc o co może koleżance chodzić.

— To ciekawe jak nas do niego wpuszczą. Przecież informacje o chorym udzielają tylko osobą najbliższym, a nie osobom postronnym takim jak my. — wyjaśniła Magda powód swojego zaniepokojenia.

— Oj niepotrzebnie się przejmujesz zawsze coś można wymyślić. — stwierdziła Agnieszka podtrzymując koleżankę na duchu.

— To co na przykład? — zapytała Magda obawiając się, że jej plan legnie w gruzach już na starcie.

— Musimy jakoś przekonać personel że jesteśmy kimś z rodziny tego chłopaka. — powiedziała Agnieszka.

— Tyle to wiem sama, ale nawet nie wiem jak ma na nazwisko tyle, że tu leży. — stwierdziła Magda.

Na korytarzu dziewczyny spostrzegły dwie kobiety, które głośno plotkowały na temat pobitego chłopaka również próbując wypytać przechodzące pielęgniarki o niego.

— Słyszałaś podejdźmy do nich bliżej może od nich czegoś się dowiemy, albo przynajmniej coś usłyszymy z ich rozmowy. — zaproponowała Agnieszka.

— To bardzo dobry pomysł. Nie ma na co tracić czasu.

— powiedziała Magda zgadzając się z koleżanką.

Podeszły bliżej tak jak wcześniej ustaliły, rozsiadając się w poczekalni na ławkach zaraz niedaleko obydwu pań, które po kilkominutowym staniu i dopytywaniu o pacjenta pielęgniarek postanowiły jednak usiąść.

— Przepraszam wiedzą panie coś na temat pobitego wczoraj chłopaka? — zapytała bezpośrednio Magda.

— Tak właśnie ze znajomą czekamy tutaj na wizytę i dopytywaliśmy o Macieja. Słyszałyśmy, że wczoraj został pobity, a pani jest kimś z rodziny? — zapytała kobieta.

— Tak jestem jej kuzynką i chciałam zapytać gdzie leży którejś pielęgniarki — po chwili zastanowienia Magda odparła.

— To niech się już pani nie fatyguje on leży pod 10.

— odpowiedziała Kobieta.

— dziękuję pani bardzo za pomoc do zobaczenia. — odpowiedziała Magda dziękując kobiecie, a następnie wspólnie z Agnieszką kierując się w stronę miejsca gdzie miał przebywać chłopak. Na chwile przystając przed samym pokojem.

— Co tak wymyśliłaś żeby podawać się za jego kuzynkę? Uważasz, że to przejdzie i nikt się nie zorientuje? — zapytała niepewnie Agnieszka.

— Myślę że może się udać, bo wiem już gdzie leży. — stwierdziła Magda.

— No, ale dalej nie znamy jego nazwiska, a pielęgniarka chyba jak zobaczy, że obie mamy inne nazwiska niż on zorientuje się, że nie jesteśmy jego rodziną. — powiedziała Agnieszka obawiając się że plan jednak może się nie udać.

— Nie wiem jakim cudem w szkole masz takie dobre oceny skoro tak słabo myślisz. Przecież skoro podam się za jego kuzynkę to mogę być rodziną ze strony matki i nie muszę posiadać takiego samego nazwiska jak on, czyż nie? Poza tym nie będą dociekać, czy mówię prawdę, czy nie. Skoro ja sama będę tak uważała. — wyjaśniła Magda próbując wykluczyć wszystkie wątpliwości jakie posiadała koleżanka.

— No rzeczywiście to w takim razie ja podam się za twoją siostrę a jak będą pytać o dokumenty powiem, że zapomniałam, a ty jakby co potwierdzisz że jestem twoją siostrą. — powiedziała Agnieszka proponując swój pomysł by móc wspólnie z Magdą odwiedzić chłopaka.

— Widzisz ty jak czasem pomyślisz, też potrafisz coś ciekawego wymyślić. — powiedziała Magda, po czym wspólnie z koleżanką otwarły drzwi do pokoju, w którym znajdował się chłopak i pielęgniarka.

— Przepraszam kim panie są? — zapytała pielęgniarka widząc wchodzące do sali dziewczyny.

— My jesteśmy kuzynkami Macieja. — odpowiedziały prawie jednocześnie obie dziewczyny.

— Proszę wejdźcie. — powiedziała pielęgniarka.

— A jak się on czuje e nam pani powiedzieć? — zapytała Magda.

— Niestety nie najlepiej i na razie śpi, poza tym stracił pamieć i nie wiemy kiedy sobie coś przypomni. — wyjaśniła pielęgniarka.

— Dziękujemy, ale mimo wszystko posiedzimy tu przy nim. — powiedziała Magda.

— Nawet jeśliby nas nie pamiętał. — dodała Agnieszka.

— Dobrze zostawię panie same z pacjentem. — powiedziała pielęgniarka, po czym wyszła z pokoju zamykając za sobą drzwi.

— My to chyba w czepku urodzone. Nie dość, że nie zorientowała się, że nie jesteśmy z jego rodziny to sam pacjent tego nie zaprzeczy, bo nic nie pamięta. — powiedziała zadowolona z obecnego stanu rzeczy Magda.

— nie przypuszczałam, że z ciebie taka szczęściara. — powiedziała Agnieszka miło zaskoczona tym co się właśnie wydarzyło.

— To co masz zamiar teraz zrobić? Jesteśmy tu same, a chłopak śpi. — zapytała Agnieszka chcąc dowiedzieć się co planuje Magda.

— No nie wiem. Na razie poczekajmy może niedługo się przebudzi. — powiedziała Magda, po czym drzwi pokoju się otworzyły i weszło do środka dwóch wcześniej widzianych przez dziewczyny mięśniaków z tatuażami.

Porwanie

— O widzę, że mamy gości u naszego rannego. — powiedział umięśniony mężczyzna.

— Kim wy jesteście? — zapytała przestraszona Agnieszka.

Nasze pseudonimy zapewne wam nic nie powiedzą i na długo się wam nie zdadzą. Ja jestem Czacha, a to mój kolega Tiger. — odpowiedział mężczyzna.

— Po co tu przyszliście? — zapytała Magda.

— Nie wasza sprawa. Pożegnajcie się z kolegą. Idziecie z nami. — powiedział Czacha wydzierając telefon z ręki Magdzie jednocześnie wyprowadzając ją z sali.

— Ty młoda również się nie ociągaj. — powiedział Tiger wychodząc z sali ciągnąc za sobą Agnieszkę.

Wyszli z budynku nie zauważeni przez personel, a następnie zaciągnęli obydwie dziewczyny do czarnego samochodu. marki volkswagen wcześniej zaklejając dziewczynom usta, by czasem ktoś ich nie usłyszał, po dwudziestu minutach dojechali do pewnego domku leżącego w jakimś odludziu.

— Jesteśmy już na miejscu wychodzimy. — powiedział Czacha wyciągając Magdę z samochodu, a zaraz za nim wyszedł Tiger i wyciągnął Agnieszkę i razem zaciągnęli je do środka budynku.

Będąc w środku budynku Czacha i Tiger posadzili Magdę i Agnieszkę obok siebie na dużym łóżku przywiązując je do niego tak, by nie mogły się ruszyć, a następnie rozkleił usta dziewczyną.

— Bądźcie cicho to puki co nic wam się nie stanie. — powiedział Czacha spoglądając na związane dziewczyny.

— Wypuśćcie nas! — powiedziała głośno Agnieszka.

— Ciszej, bo pożałujesz. — powiedział Tiger uderzając Agnieszkę w twarz z liścia, aby zamilkła i się uspokoiła.

— nie bij jej, przecież nic wam nie zrobiłyśmy. — powiedziała przestraszona Magda.

— Będę robił co mi się żywnie pogoda, a wy bądźcie grzeczne

to możliwe, że nic wam się nie stanie. — powiedział Tiger grożąc dziewczyną.

— Jak to możliwe, że nic się nie stanie? — zapytała przestraszona Agnieszka.

— Lepiej nie próbujcie tego sprawdzać co może wam grozić jak będziecie niegrzeczne. — powiedział Tiger.

— No dokładnie szkoda byłoby dwóch takich młodych dziewczynek. — powiedział Czacha szyderczo się uśmiechając do koleżanek, a jednocześnie kładąc dłoń na udzie dziewczyny.

— Zabierał japę zboczeńcu. — powiedziała zdenerwowana Agnieszka, po czym zadzwonił telefon, który odebrał jeden z bandziorów.

— Zbieramy się stad szybko. — powiedział Tiger pośpieszając Czachę, po chwili oboje zebrali się i szybko wybiegli z budynku zostawiając dziewczyny same w zamkniętym budynku.

Dwadzieścia minut później.

— Musimy coś zrobić zanim wrócą, bo potem to już nas tylko mogą zgwałcić i wy zabijać. — powiedziała przestraszona Agnieszka.

— Nie martw się jakoś sobie poradzimy. — powiedziała Magda pocieszając koleżankę.

— Ciekawe jak, skoro jesteśmy tu obydwie przywiązane i nie możemy się ruszyć? — zapytała retorycznie przestraszona Agnieszka.

— A co ja wróżka jestem żebym miała wszystko wiedzieć? — odpowiedziała niezbyt uprzejmie również zdenerwowana Magda.

Po około dwudziestu minutach ciągłego czekania koleżanki usłyszały coś niepokojącego.

— Matko oni chyba wrócili. — krzyknęła przestraszona Agnieszka. mając w głowie najgorsze scenariusze tego co może się jej i koleżance stać ze strony gangsterów.

— Nie wrzeszcz tak, bo też się zaczynam bać. — powiedziała również przestraszona Magda, po czym zdarzyło się coś, czego żadna dziewczyna się nie spodziewała. Drzwi się otworzyły, a do środka wbiegło czterech policjantów.

— Mogliby panowie nas rozwiązać? — zapytała Magda.

— Oczywiście, a jak to się stało, że panienki się tu znalazły? — zapytał policjant.

— To samo moglibyśmy zapytać was, co tutaj robicie? — zapytała zdziwiona Magda.

— Właśnie jesteśmy w trakcie tropienia pewnej szajki gangsterskiej. — powiedział policjant po czym zaczął pomagać rozwiązywać koleżanki z kolegami.

— A nas porwali i tutaj zamknęli dwaj gangsterzy.- powiedziała Agnieszka.

— Związali i kazali czekać. Mówili do siebie bodajże: Czacha i Tiger. — wyjaśniła Magda.

— Dokładnie ich szukamy. — powiedział policjant.

— Dziękujemy za rozwiązanie, ale musimy teraz gdzieś iść. Jeśli panowie tutaj poczekają zapewne zastaną gangsterów tutaj, ponieważ mieli tu do nas wrócić. — wyjaśniła Agnieszka.

— Dziękujemy za wyjaśnienia, ale panie będą potrzebne jeszcze później żeby złożyły wyjaśnienia. — powiedział policjant prosząc dziewczyny o późniejsze spotkanie w celu wyjaśnienia zajścia.

— Oczywiście i jeszcze raz panom dziękujemy do zobaczenia miłego dnia. — powiedziała Magda żegnając się z policjantami i wychodząc wspólnie z Agnieszką z budynku.

Tajemniczy szyfr

— Jezu my to mamy jakiegoś super farta. Już myślałam, że to

oni wracają, żeby nas zgwałcić, a potem, pozabijać.

— wydusiła z siebie nadal przestraszona Agnieszka.

— Rzeczywiście miałyśmy dużo szczęścia, ale teraz musimy wracać skończyć to co zaczęłyśmy. — powiedziała Magda przekonana o swojej racji.

— Co ty masz zamiar przez to powiedzieć? Chcesz wrócić znowu do szpitala spotkać się z tym chłopakiem, który wciągnął nas w to bagno. — powiedziała zdziwiona postępowaniem koleżanki Agnieszka.

— Dokładnie to miałam na myśli i teraz mam zamiar tam pójść.

Idziesz ze mną, czy mam iść sama? — powiedziała Magda potwierdzając to co wcześniej powiedziała Agnieszka jednocześnie zachęcając ją, by poszły tam razem.

— No dobra pójdę już z tobą. — powiedziała Agnieszka godząc się, by pójść z koleżanką do szpitala.

— No i słusznie, po ostatniej akcji policji myślę, że już nic nam nie grozi i złapali tych dwóch bandziorów. — powiedziała Magda przekonując koleżankę do tego, że im nic już nie grozi. Trzydzieści minut później obie dziewczyny były już na terenie szpitala w, którym przebywał ranny chłopak.

Będąc już na miejscu dziewczyną znowu udało się w taki sam sposób wejść do pokoju w którym przebywał pacjent pod takim samym pretekstem udając jego kuzynki, po chwili były już w środku wpuszczone przez personel.

Niestety i tym razem zastały chłopaka nieprzytomnego.

— No i co teraz robimy? — zapytała Agnieszka nie wiedząc do końca co mają w takiej sytuacji robić.

— Cierpliwości śpieszy się gdzieś tobie. poczekaj chwilkę może zaraz się obudzi. — powiedziała Magda, po czym stało się coś czego żadna z koleżanek się nie spodziewała.

— Witam kim panie są? — zapytał Maciej leżąc ciągle w łóżku.

— Przyszliśmy tu do ciebie ponieważ znaleźliśmy twój telefon w parku i chcieliśmy go tobie oddać. — powiedziała Magda uśmiechając się do chłopaka.

— Dziękuję wam, ale to nie był zbyt dobry pomysł, bo teraz również wy możecie być w niebezpieczeństwie. — powiedział Maciej przyglądając się dziewczyną.

— Możesz nam to wyjaśnić co masz na myśli? — zapytała zaciekawiona wypowiedzią Macieja Agnieszka.

— Proszę weźcie to niestety nic więcej nie mogę wam powiedzieć, ale myślę, że takie dwie mądre sympatyczne dziewczyny będą na pewno wiedziały co z tym zrobić. — powiedział Maciej przekazując Magdzie pewien świstek, po czym stało się coś zaskakującego. Nagle chłopak zemdlał i poczuł się gorzej nie dając żadnych znaków życia.

— Wołaj szybko jakąś pielęgniarkę to nie wygląda najlepiej.

— powiedziała Magda martwiąc się o chorego chłopaka i cały czas w ręku trzymając otrzymaną przez niego kartkę.

Przeczytałeś bezpłatne % książki. Kup ją, aby przeczytać do końca!

Kup książkę