Ridero

Wspomnienia kierowniczki

Teresa

Autor książki

O autorze

Teresa

Dzien dobry, od 1966roku do 31.12. 2012 pracowałam w handlu.To był moj zywioł i tam spełniałam sie, kocham ludzi a ludzie pokochali mnie, obecnie jestem na emeryturze, mam dwoje dzieci, Jacka i Dorote. Mimo ze jestem kielczanką bardzo pokochałam SLASK i tu z handlem związałam swoje zycie. od 1966r rozpoczełam prace w ZURiT w placowce handlowo usługowej jako kalkulatorka, po 6 miesiacach jako 23 letnia młoda mezatka pełniłam obowiazki kierownika i tak rozpoczeła sie moja kariera zawodowa. Po reorganizacji handlu w Polsce, powstało WPHWu a ja nadal zajmowałam kierownicze stanowisko awansujac na Kierownika Filii WPHW. Po prywatyzacji handlu zalozyłam własna Działalnosc Gospodarcza, był to rok 1989,nadal zajmowałam sie sprzedaza RTV, AGD, nastepie, meble BRW, SAMOCHODY KIA, a nawet bawiłam sie w mała gastronomie to wszystko miało miejsce JASTRZEBIU ZDROJU znanym z podpisania porozumien Jastrzebskich. Pokochałam bardzo to gornicze miasto i ogromna satysfakcje sprawiało mi poprzez handel słuzyc społeczenstwu tzn Gornikom. Pomimo stanu wojennego wyjezdzałam w Polske zwozac towar do sklepow, czesto wbrew zakazom ale zawsze wierzyłam ze dobro i prawda zwycieza.Moje wspomnienia rozpoczełam od wywidu ktory przeprowadziła ze mna redaktorka Jastrzebskiego portalu TuJastrzebie i chce do niego nawiazac. Miejsce mojej pracy było w Jastrzebiu Zdroju w kompleksie pawilonow przy ul Mazowieckiej. W Kraju jak również w Jastrzebiu Zdroju zmieniło sie bardzo duzo, niestety nie zmieniło sie nic na lepsze przy kompleksie pawilonow przy ul Mazowieckiej, zmieniałi sie Prezydenci, opcje rzadzace a Kompleks przy ul. Mazowieckiej popadał w ruine za co wine ponosza własciciele obiektow i gruntow wraz z Władzami. Tak jak wspomniałam jestem na emeryturze i w dalszym ciagu Prezesem Zrzeszenia Kupcow Miasta Jastrzebie Zdroj w stanie spoczynku, otrzymuje od handlowcow, klientow bardzo niepokojace informaje o umierajacym kompleksie a co za tym idzie braku klientow i bankrutujacych placowkach handlowych. Postanowiłam ich bronic i pozwole sobie opisac jak sytuacja wyglada Ruina w środku miasta Ruina w środku miasta. Kompleks handlowy przy Mazowieckiej. Miejsce, które powinno tętnić życiem, a stało się karykaturą lokalnego krajobrazu. Płyty chodnikowe, przypominające do złudzenia kratery na Księżycu. Asfalt, którego fantastyczne rzeźby naśladują dzieło szalonego artysty. Zamknięte schody, jakby przez to miejsce przetoczyła się stutysięczna armia. Krajobraz jak po bitwie. Ten napis przykuwa uwagę przypadkowych przechodniów. „Lokal do wynajęcia”. To brzmi prawie jak refren upadku kompleksu handlowo-usługowego przy ulicy Mazowieckiej. Bo tych bezpańskich lokali jest zdecydowanie więcej, a każdy z nich prosi się o nowego gospodarza. Puste wystawy straszą mieszkańców Jastrzębia-Zdroju. Tam, gdzie znajdowała się wypożyczalnia kaset wideo, został tylko odrapany tynk. W bezpośrednim sąsiedztwie, zamiast sklepu spożywczego, panuje dojmująca cisza. Nic dziwnego, że ten jastrzębski Harlem nawiedzają złodzieje, bardziej od mocnych wrażeń, szukający łatwego zarobku. Niedawno łupem jednego z nich padł sklep jubilerski. Nie przejmując się bliskością komendy policji, sięgnął po swoją zdobycz. A to wszystko w ścisłym centrum miasta. Czasami trudno oprzeć się wrażeniu, że to miejsce jest dziełem artysty, który wykorzystuje przestrzeń miejską do realizacji swoich odważnych, a nawet prowokujących wizji. Zmurszały tynk, odpadający całymi płatami, wygląda zjawiskowo, jednak nie dla klientów, rozpieszczonych sterylnymi wnętrzami galerii handlowych. Podobnie z bohomazami graficiarzy, traktującymi rejon ulicy Mazowieckiej jak katedrę, z której wygłasza się „złote myśli”. „J…ć policję!” — głosi jedna z nich. Także topniejący latem asfalt bywa bardzo zdradziecki, powodując, że możemy stracić obuwie, a nawet zdrowie, skręcając nogę w kostce. I nawet jeśli zdołamy ominąć przeszkodę, o której mowa wyżej, czekają nas jeszcze płyty chodnikowe, pamiętające czasy towarzysza Gierka. Inna sprawa, że chcąc przeprowadzić lekcję poglądową na temat erozji skał, a właściwie chodników, warto odwiedzić ten rejon Jastrzębia-Zdroju. Reasumując — dzieło szalonego rzeźbiarza, który tworzy w stali i betonie. Ewentualnie muzeum PRL-u, które mogłoby stanowić nowy pomysł na wykorzystanie tego miejsca. Schody na Mazowieckiej to osobny rozdział we wspomnianej epopei. Te najbardziej zniszczone przypominają raczej wyłom w ścianie skalnej niż część ciągu komunikacyjnego. Swoją drogą, gdyby były czynne, prowadziłyby wprost do biura pewnego jastrzębskiego parlamentarzysty. Teraz jednak skrywają się przed wścibskimi spojrzeniami za zaimprowizowaną kotarą. Ci zaś, którzy chcą poradzić się posła, jak żyć, muszą nadłożyć drogi. Jak na paradoks, motto formacji, do której należy parlamentarzysta, brzmi „dobra zmiana”. W tym otoczeniu wydźwięk podobnych słów jest zgoła ironiczny. A szyld biura przypomina flagę zatkniętą na zgliszczach. Ale wróćmy do feralnych schodów. Pomyśleć tylko, że jastrzębianie, pamiętający poprzednią „słuszną” epokę, śmigali po nich z prędkością odrzutowca. Jednak ząb czasu, który odcisnął swoje piętno na schodach, okazał się okrutny. A ludzie, nie mając pomysłu, jak zapanować nad żywiołem, zamykali kolejne trakty dla pieszych, czyniąc z Mazowieckiej oblężoną twierdzę. Tak zostało po dziś dzień. reklama I pomyśleć tylko, że to miejsce, zanim kraj wpadł w objęcia upragnionej wolności, naprawdę tętniło życiem. Na archiwalnych zdjęciach przetaczają się tłumy jastrzębian, poszukujących deficytowych towarów na rynku, czyli prawie wszystkiego. Te scenki rodzajowe dotyczyły głównie byłego domu handlowego „Merkury”, który stanowił epicentrum świata w miniaturze, zwanego popularnie Mazowiecką. Kto pamięta jeszcze kultowe rurki z kremem, po które ustawiały się monstrualne kolejki? A sklep z zabawkami zapamiętany z dzieciństwa? Jego wystawa przyciągała hipnotyczne spojrzenia niepełnoletnich mieszkańców Jastrzębia-Zdroju. Albo „Pewex” niczym dotknięcie lepszego świata. Wtedy nic nie zapowiadało, że sam środek miasta padnie ofiarą upływającego czasu, oscylując w kierunku krajobrazu jak z Księżyca. Skoro ludzie nie potrafili zadbać o to, co sami stworzyli, natura pokazała swoje prawdziwe oblicze. Tkanka kompleksu przy Mazowieckiej, tony betonu, stali i asfaltu, zaczęła przegrywać w konfrontacji z żywiołami. Rozpoczął się powolny upadek tego miejsca. A przecież mogło być tak pięknie! W końcu mówimy o ścisłym centrum miasta, które aż prosi się, aby wykorzystać tę wyjątkową lokalizację. Jeśli szukamy miejsca na rynek czy deptak handlowy, to przecież jest to najlepsze z możliwych rozwiązań. Po co te niekończące się litanie, egzotyczne propozycje, śmieszne przepychanki? Rynek w Zdroju? Pewnie, że tak, ale o zupełnie innym charakterze. A tutaj, w środku tętniących życiem osiedli, potrzeba czegoś wyjątkowego, co zamknie usta wszystkim malkontentom. W takim układzie Mazowiecka stałaby się centralnym punktem ciągu spacerowo-handlowego. Od pawilonów przy alei Piłsudskiego, przez galerię „Jastrzębie”, na Carrefourze kończąc. Pomysł godny niekiepskiego wizjonera. Co na to sami handlowcy, czyli najbardziej zainteresowani tematem? Czy poligonowa scenografia, który stanowi szczególne tło dla działalności w centrum miasta, nie zakłóca snu lokalnym przedsiębiorcom? Jak niesie wieść gminna, czara goryczy przepełniła się — i to wiele lat temu. Bardzo prawdopodobne, że desperacja kupców dojrzewała jak wino, aby objawić się z całą swoją siłą. Teraz wszyscy szukają wyjścia z architektonicznej pułapki. Pojawiły się nawet głosy, przynajmniej części zainteresowanych, aby „reanimować” Mazowiecką własnym sumptem. Przywrócić do życia dawne chodniki, schody, te wszystkie zardzewiałe barierki. Problem w tym, że wspomniany kompleks ma wielu właścicieli, a ci ostatni nie potrafią nawet porozumieć się między sobą. Słowem, błędne koło zamyka się. Szkoda tego miejsca i jego potencjału. Szkoda historii zaklętej w odrapanych murach. Szkoda kupców, którzy związali swoje zawodowe losy z ulicą Mazowiecką. Nic więcej nie przychodzi do głowy. Bo kto miałby uzdrowić sytuację w centrum miasta? Dobre pytanie. Poseł, władze miasta, które służą mieszkańcom, handlowcy, a może wszyscy razem? Jak na razie jedni oglądają się na drugich. Niestety, zbyt dużych efektów z tego nie ma… Moje serce bije coraz mocniej i mam cicha nadzieje ze ktos to przeczyta a dla Przedsiebiorcow zaswieci słonce ,bardzo wierze w obecny RZAD. Na koniec opinja Przedsiebiorcy ktora czytałam ze łzami w oczach Jest tu więcej miejsc wartych to zaglądnięcia: jest sklep Majster, gdzie można kupić dobre narzędzia w dobrej cenie, są usługi krawieckie, sklep z firanami, punkt kurierski Speedpak, Świąt Dziecka, Maluszek, Jubiler Zamaryka, MalMar, Optyk, kwiaciarnie, drogerie, Spar, Neonet, Plastuś, Hurtownia Karta i wiele innych... Tylko co z tego, skoro ludzie mają podejście w stylu: tam nic nie ma... Nie warto nawet podjeżdżać. Sama muszę przyznać, że na nowo poznałam to miejsce i chętnie robię zakupy (ze względu na dobry asortyment i dobre ceny), choć nie ukrywam, że byłoby milej, gdyby parkingi były bardziej przestronne i nie stanowiły ryzyka urwania zawieszenia, no i gdyby tak połączyć w jedną całość stałoby się na nowo miejscem, gdzie można znaleźć nietuzinkowe rzeczy a nie takie jak rodem z galerii, gdzie jest wszystko to samo. Byłoby super miejscem dla małych przedsiębiorców, których nie stać na kilkunastotysięczne czynsze w galeriach handlowych a i każdy z mieszkańców mógłby znaleźć coś dla siebie. Może warto na nowo zainwestować w to miejsce? Jeśli nikt w niego nie zainwestuje, ludzie zaczną stamtąd uciekać, najpierw przedsiębiorcy - staną się nowymi klientami PUP, potem ludzie całkiem przestaną tu przychodzić i na samym końcu - może właścicielom przyjdzie postawić tabliczki - budynki na sprzedaż - przyjedzie irlandczyk albo niemiec, zburzy co do zburzenia, postawi kolejną galerię i dobre jest. A co z nami? Z naszymi miejscami pracy. Dziekuje i zycze miłej lektury

Władze obudzcie sie
Teresa Zamaryka
4

wspomnienia

Jastrzebie Zdroj to młode miasto a jakiez tam sa rozne losy ludzi z całej Polski

Podziękowania

pisałam sama to co lezało mi na sercu chetnie wspominajac moje zycie zawodowe
Autor wyraża podziękowania temu zespołowi Autor wyraża podziękowania temu zespołowi

Poleć znajomym

Twoi znajomi mogą rozpowszechnić informację o Twojej książce,
bo jest to łatwe a Tobie sprawi przyjemność