drukowana A5
11.76
Dramat

Bezpłatny fragment - Dramat


Objętość:
7 str.
Blok tekstowy:
papier offsetowy 90 g/m2
Format:
145 × 205 mm
Okładka:
miękka
Rodzaj oprawy:
zeszytowa
ISBN:
978-83-288-0146-2

— Pawle Wasiliczu, tam jakaś dama pana prosi — zameldował Łukasz. — Czeka już całą godzinę.

Paweł Wasilicz był dopiero co po śniadaniu. Usłyszawszy o damie, skrzywił się i powiedział:

— Pal ją diabli! Powiedz, że jestem zajęty.

— Ona już piąty raz przychodzi. Mówi, że bezwarunkowo musi się z panem zobaczyć… Prawie że płacze.

— Hm… niech będzie, poproś ją do gabinetu.

Paweł Wasilicz, nie śpiesząc się, włożył tużurek, wziął do jednej ręki pióro, do drugiej — książkę i udając, że jest bardzo zajęty, poszedł do gabinetu. Tam oczekiwał go już gość — wysoka, tęga kobieta, o czerwonej twarzy, w okularach, o bardzo poważnym wyrazie twarzy, ubrana więcej niż przyzwoicie. Ujrzawszy gospodarza, wzniosła oczy i złożyła ręce, jak do modlitwy.

— Pan, naturalnie, mnie nie pamięta — zaczęła wysokim męskim tenorem, widocznie zakłopotana — ja… ja miałam przyjemność poznać pana u Chruckich… Jestem Muraszkina…

— A-a-a… m-m… Proszę siadać. Czym mogę pani służyć?

— Ja, ja… widzi pan — ciągnęła dalej dama, siadając i zdradzając jeszcze większe zakłopotanie. — Jestem Muraszkina… Jestem, widzi pan, wielką wielbicielką pańskiego talentu i zawsze z rozkoszą czytam pańskie rozprawy. Niech pan nie sądzi, że mu schlebiam — broń Boże! — oddaję mu tylko, co należy. Czytam pana ciągle, ciągle… Po części i mnie samej nie jest obce autorstwo… rozumie się, ja nie śmiem siebie nazywać literatką, ale i moja kropla miodu jest w ulu. Drukowałam w ciągu pewnego czasu trzy powiastki dla dzieci — pan, rozumie się, ich nie czytał… Tłumaczyłam dużo i… mój nieboszczyk brat był współpracownikiem miesięcznika „Dieło”.

— Hm… tak… Czym mogę służyć?

— Widzi pan… — Muraszkina spuściła oczy i zarumieniła się. — Znam pański talent i pańskie poglądy i chciałabym usłyszeć pańskie zdanie albo raczej… zasięgnąć rady. Trzeba panu wiedzieć, że pardon pour l'expression, spłodziłam dramat i nim poślę go do cenzury, chciałabym usłyszeć pańską opinię… --- Twarz Muraszkinej przypominała schwytanego ptaka, przy czym nieznajoma dama nerwowo poszperała w swojej sukni i wydobyła duży, gruby zeszyt.

Przeczytałeś bezpłatny fragment.
Kup książkę, aby przeczytać do końca.