E-book
5.46
drukowana A5
14.03
drukowana A5
Kolorowa
34.52
Uśmiech serca

Bezpłatny fragment - Uśmiech serca

Wiersze dla dzieci


5
Objętość:
60 str.
ISBN:
978-83-8245-302-7
E-book
za 5.46
drukowana A5
za 14.03
drukowana A5
Kolorowa
za 34.52

Kilka słów wstępu

Trzymasz w ręku czwarty tomik, który zawiera 40 wierszy pisanych z myślą o najmłodszych. Mam nadzieję, że sprawi on wiele radości zarówno dzieciom, jak i czytającym im dorosłym.

Życzę przyjemnej lektury oraz dużo uśmiechu.


Pozdrawiam serdecznie

Maciej Adamski

Zgadywanka

Na swych plecach noszę domek,

choć powolny ze mnie ziomek

Mam też całkiem duże rogi,

lecz nie ujrzysz u mnie nogi


Ja z kolei mam już nóżki,

sto skarpetek no i butki

Jestem dłuższy od kolegi,

który w domku ciągle siedzi


Straszne wolne z was chłopaki,

w naszej pracy nie ma takich

My w tunelach pracujemy,

pracą ciężką świętujemy


Na tym kończę już opisy,

których zwierząt wiersz dotyczy

To pytanie wam zostawiam,

całym sercem was pozdrawiam

Mała żabka

Była sobie pewna żabka,

której bólem była czkawka

Bociek z góry ją usłyszał,

w planach żabki wnet namieszał


Co mam zrobić, gdzie się schować

Jak swą zieleń uratować?

Dłużej nad tym nie myślała,

i pod wodę się wybrała


Mogę czekać ile trzeba,

ma cierpliwość sięga nieba

Twoja czkawka Cię zdradziła,

wyłaź szybciej czas już mija


Może jednak się zgadamy,

jestem tylko płazem małym

Bociek prośbę w mig przemyślał,

tak kumpelę nową zyskał

Dzień Mamy

Kto nam wskazał pierwszą gwiazdkę?

Kto nam nocą gasi lampkę?

Kto ze szkoły nas odbiera?

i przy lekcjach dzielnie wspiera


Ona zawsze nas obroni,

straszne stworki w mig przegoni

Ona jedna jest wspaniała,

taka jest już nasza mama


Dla niej słońce rano wstaje,

uśmiech wielki wcześnie daje

Dużo szczęścia jej życzymy,

w dniu jej święta przytulimy

Żółw i ślimak

Słuchaj mały, czas ustalić

stare mity chcę obalić

Kto jest szybszy, kto jest żwawszy?

Dziś sięgniemy tylko prawdy


Możesz pytać ile zechcesz,

lecz Ty za mną nadal będziesz

Ta porażka w głowie siedzi,

już pytali mnie sąsiedzi


Co Ty mówisz, Co Ty bredzisz?

Ktoś za długo w słońcu siedzi

Zróbmy wyścig, on pokaże

całą prawdę nam ukaże


Niech Ci będzie, dla mnie zgoda

i nie straszna mi pogoda

Zbierz publiczność, niech przybywa

Idol ludu dziś wygrywa


Jak mówili, tak zrobili

wielki wyścig urządzili

Wszyscy goście na trybunach,

rozsadzeni po biegunach


Wielki wystrzał, huk nieziemski

wystraszyły się kelnerki

Pierwsza droga jeszcze prosta,

lecz wyzwaniu trzeba sprostać


Zaraz zaczną się problemy,

przed pagórkiem nie spoczniemy

Już lidera pragną witać,

lecz zwycięzcy wciąż nie widać


Idą równo, jednakowo

jak zakończą, nie wiadomo

Ślimak z żółwiem chcą wygranej,

ale remis jest bynajmniej


Tak kończymy tą historię,

nie potrzebni są sędziowie

Znów skorupki się kumplują,

więcej startów nie planują

Kapryśna księżniczka

W pewnym zamku była drama,

księżna męża wciąż nie miała

Ogłosiła więc natychmiast:

Przybywajcie! Muszę wybrać!


I choć chętnych wielu było,

serca księżnej nie ruszyło

Wszystkim wady wytykała,

uwag listę długą miała:


„Ten stanowczo jest za gruby,

ten z kolei jest za chudy!

Ten wystaje ponad drzewa,

a gdy mówię ciągle ziewa!”


Tak księżniczka wybrzydzała,

kawalerów odprawiała

W samotności dni mijały,

lecz kaprysy nie ustały

Druga zgadywanka

Długa szyja sięga nieba,

wszystko widzę więc z daleka

Moim domem jest Afryka,

na tym temat już zamykam


Lecz ja królem tutaj jestem,

rządzę wszystkim każdym gestem

Moja władza jak twa szyja,

bezgraniczna, nie przemija


Dla nas banan najważniejszy,

po nim ogon jest weselszy

Wygłupiamy się na drzewach,

więcej w życiu nam nie trzeba


Mam nadzieję, że już wiecie

Po wskazówkach odgadniecie

Który zwierzak opisany,

w tym wierszyku jest schowany

Wielkie serce

Chociaż jestem teraz mały,

świat zdobędę kiedyś cały

W małym ciele wielkie serce,

które każdą gwiazdę sięgnie


Będę latał w jasnych chmurach,

rano wspinał się po górach

Będę silny tak jak lew,

a i wyższy też od drzew


Mama będzie ze mnie dumna,

choćby droga była trudna

Tata w pracy się pochwali,

i nie zbraknie mi odwagi

Stworek

W starym lesie mieszkał stworek,

serce wielkie miał za dwoje

Nie przeszkadzał, nie dokuczał,

lasu nigdy nie opuszczał


Ludzie w duchu bardzo mali,

w przykre plotki go ubrali

Ocenili po wyglądzie,

omijając cechy dobre


Swoim sercem nikt nie patrzył,

małym stworkiem dzieci straszył

Tak raniony w głębi duszy,

ślady płaczu chciał wysuszyć


Raptem ludność się zmieniła,

zrozumiała, że skrzywdziła

Po wypadku gdzieś na łące,

jaśniej świeci piękne słońce


Choć go mieli za potwora,

stworek pieska uratował

Wszyscy w wiosce to wiedzieli,

swoje błędy zrozumieli


I na koniec jeszcze morał,

nie oceniaj po pozorach

Zapamiętaj radę szczerą,

pomalujmy serca bielą

Papla

Mój jęzorek jak łopata,

długi, wielki, ciągle lata

W każdą stronę nim wywijam,

a po chwili szybko zwijam


Bo gdy kogoś na czymś złapię,

choćby leżał na kanapie

Zaraz o tym głośno gadam,

i do akcji migiem wkraczam:


Ania ściąga znów pod ławką,

Andrzej uciekł tuż przed matmą

Ola ćwiczeń nie zrobiła,

i przed lekcją zadzwoniła


Moja siostra też nie lepsza,

na wagarach zawsze pierwsza

Potem mamie brzydko kłamie,

szkolny kodeks ciągle łamie


Nie wiem jednak skąd te czyny,

czyżby były bez przyczyny?

Myśli pewnie, że nie widać

chyba lubi z losem igrać


Lecz ja wszystko dobrze widzę,

mówić innym się nie wstydzę

Co poradzić, taka prawda,

bo ja jestem zwykła papla!

Szkolne radio

Hallo, hallo, mówi szkolne radio,

zaczynamy nowy, szkolny dzień!

Już wstajemy, bo się robi  jasno,

na kanapie leży dzisiaj tylko leń!


Dzyń, dzyń, dzwoni szkolny dzwonek,

pierwsze lekcje zacząć nadszedł czas!

Już pod salą czeka Ania oraz Tomek,

i za chwilkę Pani wpuści nas!


Hallo, hallo mówi szkole radio

jeśli masz pytanie podnoś śmiało dłoń,

Podczas zajęć poćwiczymy kardio,

by nie chodzić wolno niczym słoń!

Trzecia zgadywanka

Jestem duża i łaciata,

Po pastwisku sobie latam

Co dzień mleko daję zdrowe,

z nim śniadanie jest gotowe


Ja z kolei niosę jajka,

gdaczę głośno już od ranka,

Nóżką w ziemi chętnie grzebię,

czy coś znajdę tam dziś nie wiem


Mam ogonek zakręcony,

róż kolorem ulubionym

Chętnie potaplam się w błotku,

i wygrzewam ciałko w słonku

Mały miś

Gdzieś w jaskini mieszkał miś,

lubił dzieci nie od dziś

Tam zdarzyła się historia,

można stwierdzić wręcz filmowa


Misiek zgubił się w swym lesie,

w którym echo śmiechy niesie

Na przyjęcie dziś nie dodarł,

choć tak tańczyć z dziećmi kochał


Ala z Leną zarządziły:

Trzeba szukać, nie ma siły!

Każda nota przeszukana,

tu są ślady, jest polana


Gdy nasz misio się odnalazł,

na przyjęciu wnet zaszalał

Z dziećmi w kółku teraz pląsa,

nikt na niego się nie dąsa

Przeczytałeś bezpłatny fragment.
Kup książkę, aby przeczytać do końca.
E-book
za 5.46
drukowana A5
za 14.03
drukowana A5
Kolorowa
za 34.52