E-book
8.5
drukowana A5
31.04
Uknuta Wendetta

Bezpłatny fragment - Uknuta Wendetta


4.9
Objętość:
160 str.
ISBN:
978-83-8104-708-1
E-book
za 8.5
drukowana A5
za 31.04

Adrian Ciepał

Wadowice

06.05.2017r.

Przedmowa Autora

Książka jest kontynuacją pierwszej części pod tytułem Tajemniczy list. Dzieje się ona pół roku, po zdarzeniach zawartych w pierwszej książce. Opisuję ona przygodę dwóch przyjaciół.

Adriana dwudziestosiedmioletniego pracownika biurowego.

Chętnego przygód mężczyznę o brązowych oczach oraz jego bezrobotnego przyjaciela Kacpra.

Dwudziestopięcioletniego średniego wzrostu blondyna o niebieskich oczach i ich dobrych znajomych. Młodej dwudziestoletniej szczupłej blondynce Zofii i jej szefa Artura właściciela dużej firmy sprzedającej samochody, dla którego pracuje jako sekretarka. Wspólnie przyjaciele przeżywają wiele przygód mrożących krew w żyłach, z którymi razem muszą sobie poradzić.

Tajemnicza przesyłka

Pewnego wieczoru dwójka przyjaciół spotkała się w mieszkaniu Adriana, po jego powrocie z pracy.

— Cześć co tam u ciebie słychać? Proszę wejdź rozgość się? — zapytał Adrian chcąc dowiedzieć się jak przyjaciel sobie radzi proponując mu, żeby czuł się u niego jak u siebie.

— W porządku, mimo braku pracy. Jedynie odrobinę na nudę narzekam, gdyż chciałbym, żeby coś już się działo w moim życiu.

— odpowiedział Kacper narzekając na monotonię, która już zaczyna mu przeszkadzać

— Dobrze ciebie rozumiem już pół roku jak nic się nie dzieje i spokojnie sobie żyjemy tak z dnia na dzień. Przydałoby się coś z tym zrobić. — odpowiedział Adrian również niezbyt zadowolony ze zbyt długo trwającej nudy i monotonii w jego życiu codziennym,

po chwili jednak zadzwonił dzwonek do drzwi, który przerwał rozmowę przyjaciół.

— Kogo to niesie? — pomyślał zaciekawiony Kacper.

— Już idę otworzyć. — odpowiedział Adrian kierując się w stronę drzwi.

Popatrzył przez dziurkę i zobaczył wchodzącego, po schodach listonosza.

Otworzył drzwi i ku jego zdziwieniu przed nim ukazała się bardzo znajoma postać.

— Przepraszam ma pan coś dla nas, że dzwoni? — zapytał poirytowany Adrian chcąc usłyszeć od listonosza wyjaśnienia.

Niestety nie zdążył nic usłyszeć, gdyż listonosz już był w trakcie schodzenia po schodach i nie odwrócił się w stronę Adriana, po czym zniknął całkowicie z pola widzenia.

— Ciekawe, czy w ogóle coś dla mnie jaśnie pan raczył zostawić? — zapytał retorycznie Adrian zdenerwowany zachowaniem listonosza.

— No to idź sprawdź inaczej się nie dowiesz. — powiedział Kacper proponując jednak sprawdzenie skrzynki pocztowej.

Słuchając dobrej rady przyjaciela Adrian postanowił wyjść z mieszkania.

— Wychodzę na chwilkę. Poczekaj tu na mnie. — powiedział Adrian, następnie zamykając drzwi.

— Dobrze tylko szybko wracaj. — odpowiedział Kacper pośpieszając przyjaciela jak i będąc również ciekaw, czy cokolwiek ten listonosz zostawił.

Po około pięciu minutach do domu wrócił Adrian.

— I jak masz coś? — zapytał Kacper ciekawy efektów jakie przyniosło sprawdzenie skrzynki pocztowej.

— Wiesz co i tak i nie. — odpowiedział tajemniczo Adrian.

— Jak to można coś mieć i nie mieć wyjaśnij dokładniej, o co ci chodzi? — odpowiedział Kacper poirytowany odpowiedzią przyjaciela, z której nic nie zrozumiał.

— Normalnie tak gdyż znajdował się pewien list w skrzynce.

— odpowiedział Adrian.

— To czemu powiedziałeś, że nie? — zapytał Kacper nie rozumiejąc co miał przyjaciel na myśli mówiąc, że nic tam nie było.

— Dlatego, ponieważ listonosz go nie zostawił, bo nie ma na nim adresata. Ktoś musiał go sam bezpośrednio podrzucić do mojej skrzynki. — wyjaśnił swoją wcześniejsza wypowiedź Adrian.

— Ciekawe kto tobie go podrzucił i jak długo już tam w skrzynce leży? Dobrze, że ten listonosz raczył przyjść i skłoniło to ciebie do sprawdzenia tej skrzynki. — powiedział Kacper ciesząc się jednak, z pojawienia listonosza gdyż mogliby do teraz nie wiedzieć, że ktoś wrzucił Adrianowi list.

— No też ciekaw jestem i już go otwieram. — powiedział Adrian siadając obok Kacpra w miedzy czasie otwierając list, a następnie przeczytał jego treść, która brzmiała następująco.


„Mam pewną sprawę i chciałbym zobaczyć się z tobą i twoim przyjacielem. Wy mnie nie znacie, ale ja wiem o was wystarczająco dużo dlatego proponuje spotkanie jutro o dwudziestej w parku. Więcej wyjaśnię na miejscu. Nie martwicie się o to, czy mnie poznacie ja was poznam. Liczę na wasze przybycie do zobaczenia”.


— Kurcze sprawdzaj szybko dzień kiedy mieliśmy iść się z nim zobaczyć. — powiedział Kacper zaszokowany wiadomością od nieznajomego faceta.

I wtedy Adrian wziął do ręki list i przestudiował go dokładnie, po czym okazało się, że przyjaciele mieli dużo szczęścia.

— Patrz ten list leży od wczoraj. — odpowiedział Adrian sprawdzając dokładnie datę spotkania.

— No to znaczy, że to już dziś mamy się z nim spotkać? — zapytał Kacper chcąc usłyszeć potwierdzenie ze strony przyjaciela.

— To szybko lecimy, bo niedużo zostało nam czasu, a ciekaw jestem co z tego wyniknie. — odpowiedział Adrian kierując się w stronę drzwi.

Wsiedli razem na motor i popędzili szybko w stronę parku, po około trzydziestu minutach dotarli na miejsce.

— Patrz nikogo tutaj nie ma. — stwierdził Kacper zdziwiony widząc same puste ławki dookoła.

— Bez przesady. Cierpliwości ma jeszcze piętnaście minut przyjechaliśmy za wcześnie. — odpowiedział Adrian uspokajając niecierpliwego przyjaciela.

Czekając na nieznajomego faceta postanowili wspólnie się rozsiąść na jednej ze stojących pustych ławek w parku. Minęło około dwadzieścia minut i dalej nic się nie działo.

— Kurczę dobrze ty te daty sprawdziłeś. Na pewno dziś miał się z nami zobaczyć? — zapytał Kacper w głębi coraz bardziej przekonany o tym, że ktoś musi robić sobie z nich jaja.

— Wiesz posiedzimy jeszcze piętnaście minut, jeśli nie przyjdzie wracamy do domu. — zaproponował Adrian mając jednak w głębi nadzieje, że tajemniczy facet się pojawi.

— No dobrze, ale ani minuty dłużej. — odpowiedział Kacper okazując swoją niechęć do ludzi spóźniających się.

Po wypowiedzi Kacpra nie upłynęło nawet pięć minut, po czym w oddali przyjaciele zauważyli pewną postać.

— Popatrz tam ktoś idzie? — zapytał Kacper próbując zaciekawić przyjaciela zbliżającą się w ich kierunku nieznajomą osobą.

— No rzeczywiście tylko nie patrz się tak natrętnie w jego kierunku. Niech sam podejdzie i zagada jak tego chciał. — zaproponował Adrian odrobinę chcąc ostudzić nadpobudliwy charakter przyjaciela, po czym osoba skierowała się w kierunku dwójki przyjaciół. Będąc już około trzech metrów od nich stało się coś czego nikt się nie spodziewał.

— Dzień dobry to pan był z nami umówiony dziś na spotkanie? — zapytał Kacper nie wytrzymując i chcąc jak najszybciej się dowiedzieć kim jest ten człowiek.

— Przepraszam pan mnie chyba z kimś pomylił ja tu tylko w parku sprzątam. — wyjaśnił facet kierując się dalej przed siebie w głąb parku.

— Kurczę już nic z tego nie rozumiem to gdzie on się do diabła podziewa. — odpowiedział zdenerwowany Kacper odrobinę poirytowany zaistniałą sytuacją.

— Wiesz chyba nie ma sensu dalej wyczekiwać, bo koś po prostu musiał sobie jakieś żarty z nas zrobić. — odpowiedział Adrian również zdenerwowany zaistniałą sytuacją.

Na ratunek

Oboje przyjaciele skierowali się w stronę wyjścia z parku. Nagle ich oczom ukazała się postać szczupłego młodego faceta około trzydziestki z długimi brązowymi włosami i piwnymi oczami.

— Witam panów możemy gdzieś usiąść i porozmawiać? — zapytał tajemniczy facet zauważając przyjaciół przy wyjściu z parku.

— Witamy. — odpowiedział Kacper.

— Oczywiście to z panem byliśmy umówieni? — zapytał Adrian kierując się z przyjacielem i tajemniczym facetem w stronę najbliższej ławki mając nadzieję na jakieś wyjaśnienie.

Gdy już wszyscy się rozsiedli na ławce, to zaczęli ze sobą rozmawiać. Jako pierwszy odezwał się sprawca zamieszania.

— Przepraszam, że odrobinę się spóźniłem, ale trafiłem na korki. Ta Zakopianka zawsze taka zakorkowana musi być!

— stwierdził tajemniczy facet wyjaśniając swoje późne przybycie.

— W porządku nie ma sprawy, lecz myśleliśmy już, że pan się nie zjawi. — odpowiedział Adrian.

— No niestety zwykle niecierpliwi odrobinę z nas faceci, ale przyjmujemy przeprosiny. — wyjaśnił Kacper.

— Proszę mów za siebie. Ja taki nerwus niecierpliwy jak ty nie jestem, gdyby nie ja to pewnie pan nas, by tu już nie zastał.

— odpowiedział Adrian przystopowując odrobinę przyjaciela i jego nietrafną uwagę na temat tego, aby razem byli jednakowo niecierpliwymi facetami.

— Rozumiem, a tak poza tym to Edward mam na imię. Proszę się zwracać do mnie po imieniu. — odpowiedział przedstawiając się Edward.

— Dobrze my zapewne nie musimy się przedstawiać? — zapytał Adrian będąc świadomym, że Edward pisząc list do przyjaciół musiał wcześniej dowiedzieć się kim oni są.

— Tak znam was wystarczająco dobrze. — stwierdził Edward.

— A możemy wiedzieć skąd nas znasz? — zapytał z ciekawości Kacper.

— Znacie zapewne panów o imieniu Zenon i Adolf? — zapytał Edward mimo, że wiedział jaka padnie odpowiedź na to pytanie.

— Oczywiście to są gangsterzy, którzy dzięki nam trafili do więzienia, a co oni mają z tobą wspólnego? — zapytał Adrian zaciekawiony tym co łączy Edwarda z tymi gangsterami, jednocześnie czując obawę usłyszawszy ich imiona.

— Tak się akurat złożyło, że siedziałem z nimi pół roku w tej samej celi. — odpowiedział Edward wyjaśniając skąd zna tych gangsterów.

— No to wiele wyjaśnia. — odpowiedział Kacper odrobinę zaszokowany informacją jaką przed chwilom przekazał im Edward.

— I przez ten czas wiele się zdążyłem o was nasłuchać od nich na wasz temat. Od razu było widać, że za wami łagodnie mówiąc nie przepadają. — odpowiedział Edward.

— I co takiego mówili? — zapytał Kacper ciekawy czego jeszcze się o nim i jego przyjacielu dowiedział Edward z więzienia.

— Może lepiej żebym ich nie cytował, ale wystarczająco się nasłuchałem, żeby przypuszczać, że możecie mi w czymś pomóc.

— wyjaśnił Edward.

— O właśnie, bo jeszcze nie zdarzyliśmy zapytać, po co chciałeś się z nami zobaczyć? — zapytał Adrian chcąc dowiedzieć się szczegółów ich dzisiejszego spotkania.

— Bo wiecie mam taką nie za ciekawą sytuację. Moja żona została porwana przez mojego wroga. Wiem, że jesteście nieźli i nie raz słyszałem jak potrafiliście dać sobie rade w trudnych sytuacjach. — odpowiedział Edward wyjaśniając swoją trudną sytuację w jakiej się znalazł.

— Rozumiemy i postaramy się pomóc jak możemy twojej żonie.

— odpowiedział Adrian nie wahając się nawet minutę, aby móc pomóc w potrzebie najbliższej osobie Edwarda.

— No dobrze tylko gdzie ona jest i ile mamy czasu, żeby ją znaleźć? — zapytał o dziwo dość sensownie Kacper.

— I to jest właśnie najgorsze, że sam nie wiem. Mają się ze mną dopiero kontaktować, bo tak naprawdę sam nie wiem, czy oni zażądają okupu ode mnie, czy zechcą się na mnie zemścić i spróbują ją zabić. — opowiedział przygnębiony i przytłoczony trudną sytuacją jaka go spotkała Edward.

— Więc co proponujesz w tej sytuacji? — zapytał Adrian chcąc usłyszeć konkretne plany jakie ma Edward na obecną chwilę.

— Na razie myślę, że najlepiej będzie jak wrócicie do swoich domów wymienimy się numerami telefonów. Dam wam znać jak skontaktują się zemną i będę wiedział co dalej robić. — zaproponował Edward, po czym, wymienili się numerami telefonów, a następnie udał się w nieznanym kierunku. Kacper wspólnie z Adrianem pojechali na motorze do swojego bloku, żeby jeszcze przemyśleć obecną sytuację na spokojnie.

Gdy dotarli już na miejsce przyjaciele rozsiedli się w mieszkaniu Adriana i zaczęli dyskutować.

— I co ty myślisz o tej całej sytuacji? — zapytał Kacper chcąc usłyszeć opinie przyjaciela.

— No wiesz mi się trochę ten cały Edward nie podoba. Rozumiem jego trudną sytuację, ale dłużej się nad tym zastanawiając wydało mi się dziwne, że akurat nas poprosił o pomoc, a nie jakiegoś detektywa lub kogoś bardziej doświadczonego. Chce, żeby życie jego żony zależało od dwóch młodych facetów, którzy zwykle mają więcej szczęścia niż doświadczenia w sprawach kryminalnych. — wyjaśnił Adrian swoje pewne wątpliwości nasuwające się w tej dziwnej sytuacji.

— Oj czepiasz się nasłuchał się o nas po prostu wiele miłych rzeczy, a w trudnej jest sytuacji to ma nadzieje, że mu jakoś pomożemy i ja na pewno mu postaram się pomóc. — odpowiedział Kacper mając całkiem inny pogląd na sytuację niż przyjaciel.

Po około piętnastu minutach rozmowę przyjaciół przerwał dzwonek do drzwi.

— Ciekawe kogo to niesie o tej porze? — zapytał Kacper zaskoczony nieoczekiwanym dzwonkiem.

— Myślę, że wiem już idę otworzyć drzwi. — odpowiedział Adrian kierując się w stronę drzwi.

Otworzył je, po czym ich oczu ukazała się znajoma postać.

— Część już jestem co takiego ważnego masz dla mnie, że chciałeś, abym o tej porze przyszła do ciebie do mieszkania? — zapytała Zofia zaciekawiona co takiego chce jej przekazać Adrian.

— Część. Adrian mnie nie uprzedził, że dołączysz dziś do nas.

— odpowiedział Kacper zdziwiony nieoczekiwaną wizytą Zofii.

— Tak właśnie postanowiłem, że dużo łatwiej będzie nam w trójkę zając się tą sprawą. — stwierdził Adrian wyjaśniając przyjacielowi czemu podjął właśnie taką decyzję.

— Dobrze też myślę, że porządna z ciebie dziewczyna i na pewno będzie nam w trójkę raźniej. — odpowiedział Kacper popierając decyzję przyjaciela.

— A, czy ja się w końcu dowiem, o czym mówicie i jaki był prawdziwy powód mojej wizyty? — zapytała Zofia żądając od przyjaciół wyjaśnień.

— Oj nie denerwuj się tak. Urocza jesteś jak się złościsz, ale miałem bardzo ważną sytuację, żeby ciebie o tej porze zwlec z łóżka. — powiedział Adrian komplementując przy okazji Zofię.

— No dobrze, ale w końcu dowiem się jaką tą ważną sytuację miałeś? — zapytała zniecierpliwiona i odrobinę zaspana Zofia.

— To ja jej powiem, bo ty nigdy nie wydusisz tego z siebie. Pewien facet o imieniu Edward poprosił nas o pomoc w uratowaniu jego żony. — wyjaśnił Kacper.

— No to rzeczywiście coś poważnego. Przepraszam, że tak się uniosłam. Oczywiście. że wam pomogę chłopaki. — odpowiedziała Zofia przepraszając przy tym za swoje nerwowe zachowanie.

— To się cieszę na ten czas wezmę sobie urlop w pracy, aby móc poświecić się w pełni całej sprawie. — odpowiedział Adrian ucieszony, że w trójkę zajmą się tą sprawą.

— No ja myślę, że Artur też da mi bez problemu urlop, a nawet pomoże gdy będziemy naprawdę jego potrzebowali. — odpowiedziała Zofia również w pełni zaoferowana tajemniczą sprawą.

— Też tak myślę z Artura to porządny facet i nie raz nam pomógł w potrzebie gdy tego potrzebowaliśmy. — odpowiedział Adrian zadowolony z faktu, że w jego otoczeniu jest tak wiele dobrych ludzi, na których może liczyć.

— To dobrze wszyscy będziemy mieli wystarczająco czasu, żeby się porządnie tym zająć, a na razie musimy czekać. — powiedział Kacper podsumowując ich wspólną sytuację.

— Na co czekać? — zapytała Zofia nie będąc jeszcze w pełni wtajemniczona w plan Edwarda.

— No na telefon. Edward ma do nas zadzwonić jak się do niego porywacze odezwą i wtedy będziemy wiedzieć już co robić oraz gdzie się udać. — wyjaśnił Adrian.

— Rozumiem to co teraz będziemy robić podczas oczekiwania na jego telefon? — zapytała Zofia.

— No właśnie też chciałbym to wiedzieć? — zapytał Kacper.

— A macie może jakieś propozycje? — zapytał Adrian chcąc jakoś obronić się przed nawałem pytań ze strony przyjaciela i koleżanki.

Zanim ktokolwiek zdążył odpowiedzieć na pytanie zadane przez Adriana zadzwonił telefon.

— Tak słucham? — zapytał Adrian podnosząc słuchawkę telefonu.

— Proszę przyjeżdżajcie do mnie jak najszybciej. Mam wam coś ważnego do powiedzenia. — poprosił zdenerwowany Edward.

— Ale na jaki adres mamy się zjawić? — zapytał Adrian.

— No rzeczywiście nie mówiłem gdzie mieszkam, ale jednak może lepiej spotkajmy się w parku tam gdzie ostatnio. Będę na was czekał. — odpowiedział Edward proponując miejsce spotkania.

— No dobrze to już tam jedziemy do zobaczenia.

— odpowiedział Adrian odkładając słuchawkę telefonu.

— To wsiadajcie do mnie do samochodu. Zawiozę was do tego parku. — zaproponowała Zofia kierując się w stronę drzwi wyjściowych wspólnie z przyjaciółmi.

— Wychodząc Adrian zamknął własne mieszkanie i skierowali się w trójkę tak jak wcześniej zaproponowała Zofia do jej samochodu. Był to czerwony volkswagen Passat rocznik 2009, po około trzydziestu minutach dojechali na miejsce wysiadając z samochodu. Tym razem w oddali na ławce w parku przyjaciele rozpoznali twarz Edwarda, który już tam na nich czekał, następnie wspólnie z Zofią podeszli i rozsiedli się na ławce obok znajomego.

— Część już jesteśmy. Co udało się tobie dowiedzieć od porywaczy? — zapytał Adrian chcąc dowiedzieć się co mają w tej sytuacji dalej robić.

— Cieszę, się, że jesteście już wam wszystko opowiadam i zapewniam, że postaram się wam na pewno odwdzięczyć w zamian za pomoc. — wyjaśnił Edward dziękując za pomoc.

— Widzę, że jeszcze przyprowadziliście pewną damę do pomocy. — stwierdził Edward przypatrując się uważnie Zofii.

— Tak miło mi Zofia jestem. Przyjaźnie się z nimi i chętnie pomogę, gdyż również jak Adrian i Kacper lubię pomagać i nie lubię monotonii. — wyjaśniła Zofia proponując swoją pomoc.

— To się cieszę w tej sytuacji im nas będzie więcej tym lepiej.

— odpowiedział Edward przyglądając się całej trójce i wierząc w to, że uda się im mu pomóc.

— No to opowiadaj co mamy robić i czego się dowiedziałeś od porywaczy? — zapytał Kacper chcąc usłyszeć jakie informacje przekazali mu porywacze.

— Niestety na razie zadzwonili, że ich nie interesuje moja żona, ale chcą mnie i mają mi przesłać jedynie zdjęcie mojej żony, że żyje, a potem będą dawać dalsze wskazówki co robić. — odpowiedział Edward tłumacząc jakie informacje uzyskał od porywaczy.

— To co w takiej sytuacji mamy robić? Czekać z założonymi rękoma? — zapytał Adrian, któremu niezbyt się podobało to wszystko, ale mimo wszystko chciał pomóc.

Po około dziesięciu minutach z telefonu Edwarda dobiegł sygnał dostarczenia wiadomości sms.

— To pewnie wiadomość od porywaczy zobacz ją. — powiedział Adrian chcąc dowiedzieć się co napisali porywacze.

— Już sprawdzam. — odpowiedział Edward, po czym otworzył komórkę i odebrał wiadomość. Znajdowała się w nim wiadomość MMS a w niej zdjęcie żony Edwarda.

— Możesz nam pokazać tą wiadomość? — zapytał Adrian.

— Proszę zobacz. — powiedział Edward przekazując telefon do rąk Adriana.

— Kurcze zobaczcie ona siedzi w jakimś ciemnym pokoju, ale widać odrobinę szyby na zewnątrz. Przyjrzyjcie się dobrze, czy ten budynek, który widać przez to okno nie wygląda jak Hotel? -Powiedział Adrian dzieląc się z pozostałymi swoim ciekawym odkryciem.

— No rzeczywiście tylko ciekawe, który to jest hotel. Musimy to sprawdzić co nie chłopaki? — zaproponowała Zofia.

— Oczywiście nie będziemy przecież, siedzieli tu i czekali na cud. — powiedział Kacper bardzo angażując się w pomoc Edwardowi.

— To może zacznijmy pierwsze od Hotelu Sheraton stoi nie daleko stąd. — zaproponował Adrian.

— I jak ty sobie to wyobrażasz wskoczymy do tego hotelu i przeszukamy calutki ciekawe w jaki sposób? — zapytał Kacper chcąc wypytać przyjaciela o szczegóły całej akcji, którą mają zamiar wspólnie przeprowadzić.

— No właśnie sama też jestem ciekawa, czy masz na to jakiś pomysł? — zapytała Zofia ciekawa jaki pomysł mają przyjaciele na przeszukanie hotelu. W celu odnalezienia żony Edwarda.

— Wiecie na wszystko zawsze jakiś sposób się znajdzie. Mam pewien plan, ale musimy pojechać do mojego znajomego. On nam na pewno pomoże. — odpowiedział Edward.

— No to dobrze proszę prowadź nas do tego swojego znajomego. — powiedział Adrian kierując się wspólnie z przyjacielem Zofią i Edwardem do volkswagena.

Po około czterdziestu minutach drogi dojechali pod mieszkania rzekomego kolegi Edwarda. Był to niczym szczególnym się nie wyróżniający dom, lecz dobrze zadbany i sprawiający miłe wrażenie.

— Jesteśmy już na miejscu proszę poczekajcie tutaj moment na mnie, zaraz do was wrócę w porządku? — zaproponował Edward wychodząc z samochodu i kierując się w stronę mieszkania.

Zapukał, po czym drzwi otworzył mu pewien facet wyglądający raczej bardzo pospolicie. Widać było, że się znają, po rozmowie szybko wszedł do środka zostawiając naszą trójkę w samochodzie.

— ciekawe co on kombinuje? — zapytał Adrian mimo wszystko będąc odrobinę ostrożny w stosunku do nowo poznanego faceta.

— Ale ty się go czepiasz, też ciekaw jestem co wymyślił. Ważne żeby to było skuteczne. — powiedział Kacper wypominając Adrianowi jego złe nastawienie w stosunku do Edwarda.

— No ja sama też jestem bardzo ciekawa, co ten przyjaciel ma dla niego, co nam umożliwi przeszukanie tego hotelu.

— odpowiedziała Zofia ciekawa rezultatu jaki przyniesie przyjazd do znajomego Edwarda.

— Pożyjemy zobaczymy jeszcze wspomnicie moje słowa. Ja mimo wszystko mam zamiar mieć go na oku. — odpowiedział Adrian. Po około piętnastu minutach z domu wyszedł Edward trzymając w ręku dość sporą paczkę, po czym przywlekł ją do samochodu i włożył do bagażnika. Sam rozsiadając się na miejscu pasażera.

— Coś tam przywlekł nam do samochodu w tym pudle? — zapytał Adrian ciągle starający się kontrolować Edwarda.

— Już wam wszystko wyjaśnię tylko najpierw proszę pojedźmy do mieszkania, żebym mógł to rozpakować. — zaproponował Edward chcąc spokojnie ją rozpakować w innym miejscu niż w ciasnym samochodzie.

— A czemu nie tutaj? — zapytał Kacper chcąc zaspokoić swoją ciekawość.

— No właśnie? — zapytał Adrian patrząc na Edwarda wyczuwając w tym drobny przekręt.

— A to dlatego, że po pierwsze leży w bagażniku, a po drugie jest tu za mało miejsca, ale proszę o cierpliwość to na miejscu wam wszystko wyjaśnię. — odpowiedział Edward usprawiedliwiając przedłużanie możliwości otwarcia paczki, która przyniósł do samochodu.

Po około czterdziestu minutach Zofia zawiozła wszystkich do bloku, w którym mieszkali i ze względu na wrodzone bałaganiarstwo Kacpra oraz to, że Zofia ceni sobie swoją prywatność. To postanowili pójść do mieszkania Adriana, gdyż on zwykle z chęcią zapraszał pod swój dach gości.

— Proszę rozgośćcie się. — zaproponował Adrian zapraszając resztę do wejścia do swojego mieszkania.

Na miejscu wszyscy rozsiedli się przy stole w pokoju i zaczęli rozmawiać.

— Czy teraz mógłbym już zobaczyć, co to dla nas przygotowałeś w tej paczce? — zapytał Adrian chcąc wreszcie poznać co Edward przyniósł od swojego tajemniczego znajomego.

— Oczywiście już wyciągam i tłumacze co jest w środku.

— odpowiedział Edward zaczynając otwierać paczkę,

a w paczce, którą trzymał wyciągnął ubrania i jakieś dokumenty.

— Co to są za dokumenty? — zapytał Adrian chcąc się im dokładniej przyjrzeć z daleka, jednak nie mogąc nic zaobserwować.

— No, a te ubrania? Po co nam? — zapytał Kacper chcąc się rozeznać co przygotował, dla nich Edward.

— Chodźcie zemną do pokoju również ty Zofio. Całą trójkę zapraszam to wszystko wam wytłumaczę.

— Już idziemy. — odparła jednocześnie cała trójka przyjaciół.

Po około piętnastu minutach wszyscy wyszli i pojedynczo zaczęli wchodzić do pokoju, żeby przebrać się w nowe ciuszki, które przygotował dla nich Edward. Były to szykowne stroje mające zrobić dobre wrażenie oraz żeby wszyscy mogli dobrze się w nich prezentować. Cała sytuacja trwała około trzydziestu minut zanim cała trójka się przebrała.

— A co ty się nie przebierasz? — zapytał Adrian dlaczego Edward nie chce się przyłączyć wspólnie z nimi do ratowania swojej żony.

— Wiesz uważam, że lepiej będzie jak zajmą się tą sprawą tacy specjaliści jak wy. Do niczego wam potrzebny nie jestem i wieżę w wasze możliwości. Zwłaszcza, że sporo się nasłuchałem o waszych wyczynach bohaterskich. — wyjaśnił Edward wymigując się od wzięcia udziału w zaplanowanej akcji odbicia jego żony z rąk porywaczy.

— No dobrze skoro tak uważasz to jedźmy tam. Wszystko mamy zaplanowane to musi się udać. — odparł Kacper angażowany w całą akcję.

Po rozmowie z Edwardem wszyscy zebrali się wsiedli do samochodu Zofii i ruszyli w stronę hotelu, w którym teoretycznie mogła być przetrzymywana żona Edwarda.

Droga zajęła im około godziny, aż w końcu zaparkowali pod Sheratonem, po chwili Adrian Kacper i Zofia wyszli z samochodu i zaczęli kierować się w stronę hotelu.

— Bądźcie ostrożni i trzymajcie się planu to na pewno wszystko się uda powodzenia życzę. — powiedział Edward również wychodząc z samochodu jednak kierując się w całkiem innym kierunku.

Po chwili cała trójka otworzyła drzwi i weszli do hotelu kierując się do recepcji.

— W czym mogę państwu pomóc? — zapytał pracownik hotelu.

— Jesteśmy z Sanepidu przyszliśmy skontrolować hotel. Proszę to nasze wizytówki. — powiedział Adrian pokazując lewe papiery, które załatwił dla nich Edward również Zofia jak i Kacper pokazali pracownikowi hotelu swoje wizytówki. Mając na sobie ubrania robocze typowe dla pracowników tej placówki nie wzbudzili żadnych podejrzeń.

— Proszę wejdźcie nie będę państwu przeszkadzał przy pracy.

— odpowiedział pracownik wpuszczając bez problemu całą trójkę do hotelu, po czym cała trójka skierowała się w stronę pokoi hotelowych.

— No dobra to teraz przeszukujemy wszystkie, aż ją znajdziemy? — zapytał Adrian upewniając się co do planu ich działania.

— To może zacznijmy od dołu. — zaproponował Kacper.

Wszyscy będąc zgodni co do kolejności przeszukiwania pokoi hotelowych wsiedli do pokoju o numerze jeden. Otworzyli drzwi, następnie wchodząc do środka, po czym ich oczom ukazała się młoda para wylegująca się właśnie w łóżku.

— Co to ma znaczyć? Tak bez uprzedzenia wchodzicie do pokoju, w którym odpoczywam z małżonką w czasie nocy poślubnej. Proszę wyjść nie życzymy sobie żeby ktoś tu do nas wchodził! — odpowiedział zdenerwowany małżonek obejmując zestresowaną oraz onieśmieloną małżonkę, która nie mogła wydusić z siebie słowa zaskoczona wtargnięciem przyjaciół.

— Przepraszamy państwa już wychodzimy. — odpowiedział Adrian, któremu zrobiło się głupio, po tym jak wkroczył do pokoju, gdzie cieszyło się tylko sobą młode małżeństwo.

Po przeproszeniu młodej pary cała trójka szybko opuściła pokój.

— No super jak tak będą wyglądały dalej nasze poszukiwania to nigdy nie odnajdziemy tej kobiety. — odpowiedział Kacper, którego odrobinę zniechęciła pierwsza nieudana akcja.

— Nie możemy się poddawać w naszych rekach leży życie tej biednej porwanej kobiety. Szukamy dalej. — powiedziała Zofia chcąc zachęcić dwójkę przyjaciół do dalszych poszukiwań.

— Dobrze więc chodźcie lecimy sprawdzić następne pomieszczenia.

— powiedział Adrian podążając wspólnie z przyjaciółmi otwierając następne drzwi pokoju hotelowego.

— Dzień dobry inspekcja sanitarna z sanepidu przeprowadzamy kontrole. — powiedział Adrian będąc w środku pokoju.

— Przepraszam państwo nie mogliby przeprowadzać jej w innym miejscu? Jeśli nie to porozmawiamy inaczej, gdyż sobie tego nie życzę. — odpowiedział dobrze zbudowany facet przebywający sam w pokoju.

— Oczywiście przepraszamy zaszło nieporozumienie. Idziemy przeprowadzać ją gdzie indziej. — odpowiedział Kacper wycofując się z pokoju wspólnie z Adrianem i Zofią.

Wyszli, po czym poszli dalej przeszukując pozostałe pokoje, lecz nikogo nie znaleźli.

— I co teraz robimy w tym hotelu nie ma żony Edwarda? — zapytał Kacper zaniepokojony negatywnym skutkiem obecnych poszukiwań.

— Musimy jechać do następnego. Może w innym hotelu jest przetrzymywana. — odpowiedział Adrian chcąc nie rezygnować z poszukiwań.

I tak cała trójka wróciła do samochodu przy, którym już czekał na nich Edward wchodząc do środka gdy Zofia otworzyła mu drzwi.

— To gdzie teraz jedziemy szukać? — zapytał Kacper.

— Dalej po hotelach jedźmy jak już tym tropem idziemy.

— powiedział Adrian.

— To jaki mamy jeszcze najbliższy hotel? — zapytał Kacper.

— „Radisson Blu Hotel” mamy teraz najbliżej. — odpowiedział Edward.

— Dobrze w takim razie jedźmy tam. — odpowiedział Adrian mając wątpliwości, czy obecny trop jest odpowiedni i czy każda następna wizyta w hotelach nie skończy się jak w Sheratonie.

Po słowach Adriana odezwał się telefon, który natychmiast odebrał Edward.

— Słucham. — odpowiedział Edward.

— Chcieli rozmawiać z tobą. — powiedział Edward przekazując słuchawkę Adrianowi.

— Co cwaniaczki myśleliście, że tak łatwo się wam uda nas przechytrzyć. Bystry jesteś, ale nie łudź się tak łatwo nie odnajdziecie jej. Widzę, że jesteście nieźli, ale dla was będzie lepiej jak pomożecie nam złapać Edwarda, a kobiecie nic się nie stanie. Przemyśl moją propozycję za niedługo znowu zadzwonimy.

— zaproponował bandzior rozłączając się.

— Co ci powiedział i z skąd do diabła ciebie znali? — zapytał Edward chcąc usłyszeć wyjaśnienia.

Przeczytałeś bezpłatny fragment.
Kup książkę, aby przeczytać do końca.
E-book
za 8.5
drukowana A5
za 31.04