E-book
31.4
drukowana A5
47.55
Ród Drwalów

Bezpłatny fragment - Ród Drwalów


Objętość:
24 str.
ISBN:
978-83-8221-813-8
E-book
za 31.4
drukowana A5
za 47.55

Rozdział I

Młodość marka i elżbiety

Historia rodu Drwalów rozpoczyna swój bieg w mieście Jarosław gdzie Antoni i Cecylia Drwal po zawarciu związku małżeńskiego zamieszkują.

Pierwszy na świat w rodzinie Drwalów przyszedł Wiesław.

16 listopada 1968 roku na świat przyszedł Marek Drwal, a najmłodszy z barci Janusz Drwal urodził się 6 lat później. W między czasie w Pawłosiowie w rodzinie Rumów przyszła na świat Elżbieta Rum jej ojcem był Antoni Rum a matką Imelda Rum.

Wiesław Drwal poszedł w ślady ojca Antoniego na kolej, pełnił funkcję manewrowego. Pewnego dnia jednak nie zastosował się do przepisów bezpieczeństwa i stracił cztery palce.

Po całym zajściu gdy wyszedł ze szpitala nie mógł się psychicznie pozbierać i wpadł w złe towarzystwo.

Marek Drwal miał za to własną paczkę i zawsze organizował różne imprezy i spotkania, często chodził na różnego typu zabawy.

Poznał w swoim życiu nie jedną dziewczynę, pracował na przeładunkach, za palacza, również gdy był jeszcze młody i osiągną pełnoletniość powołano go do wojska.

Po powrocie z wojska poznał Elżbietę Rum, po okresie wspólnych spotkań, wielu wyrzeczeń, doszli do momentu narzeczeństwa, bardzo chcieli ze sobą być.

Ślub Marka i Elżbiety odbył się w Pawłosiowie.

Na wesele przybyło ok. 30 osób razem z proboszczem, o porządek na sali weselnej dbał starosta i starościna.

Na weselu byli bracia Marka, Wiesław i Janusz oraz siostry i bracia Elżbiety, Józefa, Małgorzata, Baśka, Janusz i Andrzej.

W tym czasie rodzice Elżbiety byli na weselu jednak nie bawili się z powodu żałoby.

Rodzice Marka tańczyli i byli bardzo towarzyscy.

Po ślubie Marek i Elżbieta mieszkali w Jarosławiu u Cecylii i Antoniego Drwala.

26.04.1995r. Urodził się Kamil Drwal w jednym z Rzeszowskich szpitali,

rodzina była bardzo zadowolona z tej wspaniałej i radosnej chwili.

Kamil ochrzczony został w Jarosławiu, jego chrzestnym jest Janusz Drwal, a chrzestną Małgorzata Bajor.

W 1998 roku Marek i Elżbieta wraz z synem wyprowadzili się do Gliwic.

Marek został zatrudniony w PSP Knurów, a Elżbieta pracowała w Pras-talu.

Rozdział II

Młodość Kamila i Krystiana

Kamil Drwal gdy miał 6 lat zaczynał swoją edukację w zerówce uczęszczając do Szkoły Podstawowej nr. 29 w Gliwicach. Rok później zaczynał sześcioletnie nauczanie w szkole podstawowej również na terenie Szkoły Podstawowej nr 29 w Gliwicach, w wolnych chwilach gdy odrobił lekcje do późnych godzin nocnych grał z kolegami w piłkę nożną i koszykówkę bardzo często uczęszczał do kościoła, wywodził się z bardzo pobożnej rodziny, gdzie przyszedł na świat jego brat Krystian Drwal w drugiej klasie szkoły podstawowej pierwszy raz w życiu przystąpił do sakramentu pokuty i przyjmował komunię świętą. Kamil i Krystian razem z rodzicami bardzo często odwiedzali rodzinne strony. Razem z babcią i dziadkiem często wybierali się na Zek.


Po mszy komunijnej przyszedł czas na nieszpory popołudniowe i rozdanie pamiątek komunijnych po powrocie wszyscy wraz z Kamilem i jego rodzicami zasiedli do uroczystego obiadu, po obiedzie przyszedł czas na poczęstunek i rozdanie prezentów.

Kamil dostał od matki chrzestnej porządne radio co go bardzo ucieszyło, od chrzestnego otrzymał swój pierwszy stacjonarny komputer z czego również był bardzo zadowolony. 24 grudnia Kamil razem z rodzicami wybrali się do Jarosławia spędzić wspólnie święta Bożego Narodzenia był tam również Wiesław starszy brat Marka Drwala, Dziadek z babcią oraz Janusz Drwal, razem wspólnie kolędowaliśmy, modliliśmy się, później podzieliliśmy się opłatkiem i nadal prowadziliśmy wspólne rodzinne rozmowy i kolędowaliśmy wspólnie co jakieś 30 minut.

Kamil Drwal czuł że Bóg naprawdę jest i pomaga naszej rodzinie dojść do doskonałości. Tak było co roku. Tradycyjnie przy choince, również od czasu do czasu rozdawaliśmy sobie prezenty.

Zawsze tradycyjnie wybieraliśmy się rodzinnie na wspólną pasterkę.


Rok później duża grupa wiernych i ministrantów z osiedla proponowała Kamilowi zostać jednym z ministrantów w Łabędzkiej parafii Wniebowzięcia Najświętszej Maryi Panny.

Kamil jednak wiedząc o tym że słabo czyta odmówił jednak wiele osób nadal go przekonywało także w kolejnych latach, ponieważ często przyjmował sakramenty inni ludzie widzieli w nim dobrego kandydata na ministranta.

W klasie piątej Kamil myślał coraz częściej o tym aby wyjść na ludzi i coś osiągnąć w życiu często siedział w domu i uczył się wtedy już miał mniej czasu na spotkania towarzyskie czy też grę w piłkę.

Kamil przechodził z klasy do klasy mimo że nie miał świadectw z paskiem ani też nie był prymusem.

Jednak w szóstej klasie podstawowej wytężył umysł i dał z siebie wszystko a we wszystkich poczynaniach wspierali go rodzice, po drodze Kamil musiał zmierzyć się z operacją wyrostka i mimo że ponownie nie zdobył świadectwa z paskiem to zabrakło mu do tego celu nie wiele ponieważ zakończył klasę ze średnią 4,5 a musiałby mieć średnią 4,75 on jednak się nie załamał i cieszył z tego ze to jego najlepszy rok, egzaminy końcowe jednak wyszły mu bardzo słabo to jedyny element, który przysporzył mu wiele zmartwień.

Kamil próbując dostać się do dobrego Gimnazjum musiał liczyć się z tym że ratuje go tylko wysoka średnia ocen i tak też się stało dzięki temu że miał wysoką średnia ocen jak na swoje możliwości udało się mu dostać do Gimnazjum nr. 5 w Gliwicach.

W 2006 roku dziadek Antoni pojechał razem z babcią Cecylią do Krakowa gdzie zamieszkiwał Janusz Drwal wraz ze swoją żoną Justyną Drwal. Niestety okazało się że do domu już nie wrócił, ponieważ stracił przytomność i lekarzom nie udało się go uratować.

Zmarł 15 sierpnia 2006 roku.

Formalności pogrzebowe załatwiali Marek i Janusz Drwal, Wiesław obracał się gdzieś w tle całej sprawy lecz nie był za bardzo w stanie pomóc swojej rodzinie, chociaż bardzo przeżył tą stratę.

Kamil jednak przeżył tą stratę dużo bardziej dotkliwie, ponieważ bardzo lubił bawić się z dziadkiem.

Pogrzeb odbył się w Jarosławiu na nowym cmentarzu, przybyła cała rodzina i wszyscy godnie pożegnali zmarłego.


Dopiero tam zaczynając pierwszą klasę Gimnazjum, musiał również udać się do własnej parafii po zaświadczenie że może być bierzmowany w parafii Św. Gerarda razem ze swoją klasą. Kamil zaczynał się przekonywać jak naprawdę wygląda życie, które nie jest usłane różami, poznał on tam fajne dziewczyny z, którymi rozmawiał dzień po dniu.

Był on dosyć spokojny i nie znał się za bardzo na komunikatorach internetowych nie wiedział o nich niemal nic,

Ponieważ do 6 klasy podstawowej nie posiadał łącza internetowego, bazował na wiedzy książkowej, był pośmiewiskiem dla wszystkich swoich kolegów, drwiono z niego, naśmiewano się, i przyrównywano do skończonego nic nie wartego zera, używano często wobec niego przemocy w szatni przed wychowaniem fizycznym, a także po szkole na przystanku autobusowym.

Przeczytałeś bezpłatny fragment.
Kup książkę, aby przeczytać do końca.
E-book
za 31.4
drukowana A5
za 47.55