E-book
30.3
PRZYGOTUJ SIĘ!

Bezpłatny fragment - PRZYGOTUJ SIĘ!

Poznaj wskazówki dotyczące przygotowania motorycznego, mentalnego, diety i suplementacji piłkarzy


Objętość:
210 str.
ISBN:
978-83-8189-190-5

ROZDZIAŁ I 
WPROWADZENIE

O CZYM JEST TA KSIĄŻKA?

Książka ta jest skierowana przede wszystkim do młodych zawodników, którzy chcą grać w piłkę na zawodowym poziomie, dla osób, które chcą wziąć sprawy w swoje ręce, zmaksymalizować ich wpływ i zminimalizować udział przypadku do minimum, jeśli chodzi o ich drogę do osiągnięcia celu. Znajdziesz tu teoretyczne oraz praktyczne informacje na temat bardzo istotnych elementów, które są niestety nadal pomijane w większości polskich klubów, a dokładniej mam tu na myśli trening motoryczny, trening mentalny oraz podstawy diety i suplementacji piłkarzy.

W obecnych czasach nie ma miejsca dla przeciętnych zawodników, ponieważ dzisiejsza piłka nożna jest bardzo wymagająca. O ile kiedyś piłkarz z lekką nadwagą mógł sobie na spokojnie poradzić to teraz taka sytuacja nie ma prawa bytu. Dzisiaj w piłce nożnej musisz mieć odpowiedni poziom tkanki tłuszczowej oraz tkanki mięśniowej, a także być silny, szybki, wytrzymały oraz przede wszystkim musisz mieć odpowiedni poziom mocy, w przeciwnym wypadku ktoś inny znajdzie się na Twoje miejsce. Ta książka powstała po to, aby pomóc Ci osiągnąć odpowiedni poziom, zarówno jeśli chodzi o sferę fizyczną, jak i mentalną, ponieważ nawet jeśli będziesz miał ciało jak maszyna to bez właściwego nastawienia psychicznego nie dasz rady wejść i utrzymać się na profesjonalnym poziomie. Zawarte tu wskazówki dotyczące podejścia i nastawienia do treningu, samego treningu oraz żywienia pomogą Ci wejść na wyżyny swoich możliwości. Nie zostawiaj swojej szansy przypadkowi, zrób wszystko, co w Twojej mocy i ciesz się najlepszą formą, na jaką tylko jesteś w stanie zapracować!

O MNIE

Zanim przejdziemy do głównej części książki, chciałbym przedstawić Ci bliżej moją osobę, a dokładniej jak to się stało, że zainteresowałem się sportem, jak przebiegała moja przygoda z piłką nożną, jakie kroki stawiałem, które były dobre, a które złe. Oprócz tego chciałbym, abyś poznał historię powstania bloga Kompletny Piłkarz, dlaczego powstał, dla kogo, co chciałem przez to osiągnąć. Zatem zapraszam do czytania!


1. Rozpoczęcie przygody ze sportem

Moja przygoda ze sportem rozpoczęła się już w najmłodszych latach. Nie pamiętam dokładnie od czego to wszystko się zaczęło, jednak w swoim albumie mam zdjęcia, gdzie trzymam piłkę pod pachą. Był to rok 1999/2000, więc miałem wtedy 5—6 lat. Nie było wtedy jeszcze piłkarskich przedszkoli, ani innych, tego typu szkółek dla najmłodszych, zatem jedyne, co można było zrobić to kopać piłkę przed blokiem. Pierwsze wspomnienia związane z piłką, które pamiętam to czasy “zerówki” w państwowym przedszkolu w moim rodzinnym mieście. Pamiętam, że z kolegami strzelaliśmy rzuty karne, a bramkę stanowiło ogrodzenie — nasza wychowawczyni nie była specjalnie zadowolona z tego powodu.

Nie było nawet mowy o dołączeniu do jakiejkolwiek drużyny, ponieważ najmłodsza grupa zaczynała się dopiero od 8—9 lat, aczkolwiek nie wydaje mi się, żebym wtedy myślał o rozpoczęciu treningów. Razem z moimi dwoma, nowo poznanymi kolegami z osiedla kopaliśmy piłkę pod blokiem i to nam w zupełności wystarczało, oczywiście na tamten czas.

W mojej miejscowości była szkoła, gdzie funkcjonowały już klasy sportowe, jednak moi rodzice wysłali mnie do innej placówki, do której uczęszczał mój starszy brat. Zatem razem z wcześniej wspomnianymi kolegami rozpoczęliśmy pierwszą klasę szkoły podstawowej.

Na zajęciach wychowania fizycznego mogliśmy po raz pierwszy rozegrać prawdziwy mecz w większej liczbie zawodników, co było dla nas nowością i niesamowitą sprawą, ponieważ na osiedlu graliśmy tylko 1 vs 1.

Już w pierwszej klasie organizowane były pierwsze zawody międzyszkolne, mogliśmy zmierzyć się z chłopcami z innych szkół, również z “jedynką”, gdzie były klasy sportowe. Nie pamiętam dokładnie kto wygrał całe zawody, ale pamiętam doskonale, że wygraliśmy przeciwko SP nr 1 i właśnie od tego wszystko się zaczęło.


2. Treningi w klubie oraz ważna decyzja

Od drugiej klasy szkoły podstawowej rozpocząłem treningi w Uczniowskim Klubie Sportowym Jedynka Krasnystaw, przy szkole podstawowej nr 1. Na pierwszy trening zabrali mnie moi koledzy razem z ich wujkiem. Pamiętam ten stres związany z dołączeniem do nowej grupy chłopców, do nowego otoczenia, jednak już po pierwszej wizycie w nowym klubie widziałem, że chcę tam uczęszczać na zajęcia. Treningi odbywały się 2—3 razy w tygodniu, zazwyczaj po szkole, zatem z jednej podstawówki, w której się uczyłem, musiałem szybko dostać się do drugiej, gdzie trenowałem. Dodatkowo chodziłem na zajęcia taekwondo, które również bardzo mi się podobały, jednak już nie pamiętam jak tam trafiłem. Tak mijały kolejne dni, tygodnie i miesiące, aż do zmiany terminu treningów piłkarskich. W pewnym momencie zaczęły się one ze sobą pokrywać i prosto z taekwondo biegłem na halę sportową na piłkę nożną, oczywiście kilka minut spóźniony. Widziałem, że trenerowi to się nie podobało, ale na początku to tolerował, jednak do czasu. W końcu musiałem podjąć decyzję: piłka nożna albo taekwondo. Nie chciałem rezygnować z żadnej dyscypliny, piłkę już wtedy kochałem, a sztuki walki były bardzo atrakcyjne i zdążyłem już nawet zdobyć pierwszy złoty medal w tej dyscyplinie oraz zdać egzamin na drugi stopień. Jednak nie było wyjścia, trzeba było podjąć pierwszą, ważną decyzję w moim życiu. Postawiłem na piłkę nożną.


3. Klasa sportowa — rozpoczęcie procesu treningowego

Za namową trenera zmieniłem szkołę, a raczej zmieniliśmy, ponieważ moi koledzy również postanowili rozpocząć przygodę z piłką nożną. Zatem od czwartej klasy szkoły podstawowej chodziliśmy do “sportowej”, gdzie mieliśmy 10 godzin wychowania fizycznego w ciągu tygodnia, po 2h każdego dnia! Super sprawa. Z perspektywy czasu mogę śmiało stwierdzić, że nasz trener bardzo dobrze układał nam aktywność fizyczną: basen, gimnastyka, lekkoatletyka oraz trening siłowy były ujęte w skali tygodnia. Piłka nożna oczywiście była aktywnością dominującą, jednak w okresie pozastartowym już nie było jej wcale, a dominowały piłka ręczna, siatkówka, koszykówka oraz hokej. Idealne warunki do wszechstronnego rozwoju dla młodych organizmów.

Mieliśmy bardzo fajną klasę, my graliśmy w piłkę, dziewczyny grały w kosza. Oprócz tego, że byliśmy sportowcami to nie było problemów z nauką, na wszystko był czas. Z racji, iż nas, chłopców było tylko 12 to zazwyczaj graliśmy 5 vs 5 plus bramkarz. Mieliśmy na tyle mocną ekipę, że na pierwsze sukcesy nie trzeba było długo czekać. Jeździliśmy na różne turnieje: międzyszkolne, międzyklubowe, powiatowe, wojewódzkie — z każdego przywoziliśmy medal, jednak pierwszy duży sukces zanotowaliśmy w 5 klasie, kiedy zdobyliśmy wicemistrzostwo Polski w turnieju im. Marka Wielgusa (obecnie puchar Tymbarku). Dzięki sumiennej pracy na treningach i dobrej grze na turniejach zostałem zauważony przez trenerów kadry wojewódzkiej, zaczęły się pierwsze powołania na konsultacje, następnie mecze mistrzowskie, a także wyjazdy na Mistrzostwa Polski, gdzie mogłem rywalizować z najlepszymi w swojej kategorii wiekowej. Od tego momentu moje życie było bardzo uporządkowane, toczyło się wokół piłki, wszystko świetnie się układało, apetyt na karierę rósł każdego dnia. Tak mijały kolejne lata podstawówki oraz gimnazjum, były to bardzo dobrze przepracowane lata, pomimo, że mieszkaliśmy w małym miasteczku to poziom treningów był naprawdę wysoki.

Na zakończenie gimnazjum wygraliśmy znany turniej Coca Cola Cup, gdzie pokonaliśmy szkoły m.in. Lecha Poznań, Zagłębia Lubin, Korony Kielce. Do dzisiaj pamiętam zdziwione miny i słowa chłopaków z tych klubów po przegraniu z nami rywalizacji, nie spodziewali się, że chłopcy z nieznanej miejscowości mogą też dobrze grać w piłkę. Zaś razem z kadrą wojewódzką zajęliśmy trzecie miejsce w finale Mistrzostw Polski, zatem miłym akcentem zakończyłem swoją 4-letnią przygodę z kadrą oraz 6-letnią ze szkołą, która mnie ukształtowała, jako człowieka oraz sportowca. Mam piękne wspomnienia.


4. Liceum — zderzenie z rzeczywistością

O ile do 16 roku życia cały mój proces treningowy układał się dobrze, a nawet bardzo dobrze, ponieważ wszystko było odpowiednio zaplanowane i dozowane, nie mogę się do niczego przyczepić, a nawet jestem zadowolony jak to do tamtej pory wyglądało to jednak wybór liceum, a przede wszystkim klubu nie był najlepszą decyzją. Z racji, iż w moim rodzinnym mieście kontynuowanie dalszej przygody z piłką na optymalnym poziomie nie było możliwe, ponieważ klub seniorski do dnia dzisiejszego nie funkcjonuje tak jak należy i wciąż gra na amatorskim poziomie to wyjazd był nieunikniony. W mojej rodzinie nikt wcześniej nie grał w piłkę i nawet nie interesował się, zatem nie miałem wsparcia w wyborze decyzji oraz możliwości otrzymania porady lub podpowiedzi. Byłem zdany na siebie i własną intuicję. Po odbyciu testów w akademiach dwóch ekstraklasowych klubów, wybrałem łatwiejszą drogę, czyli klub, który od razu był mną zainteresowany, zaś drugi chciał, żebym pojechał na dwutygodniowy obóz, w celu dokładniejszej obserwacji. Poszedłem na łatwiznę, być może to był pierwszy, kosztowny błąd.

W klubie powstawała nowa “akademia” (w cudzysłowie, ponieważ nie była to oficjalna szkółka klubu), która miała wielkie plany na przyszłość, wszystko wyglądało fajnie, ale tylko na papierze, w ogłoszeniu. Miały być boiska, miały być diety, miało być wszystko. Jak się okazało później nie było nic. Mieszkaliśmy w internacie oddalonym od miasta o około 20 km, gdzie rzekomo miały powstać obiekty treningowe, jednak na tamten moment był kawałek łąki w środku lasu, gdzie szczerze mówiąc nie dało się trenować. Tylko raz w tygodniu były zajęcia na innym, normalnym boisku. W zimie jeździliśmy głównie na orliki, gdzie przy 20 chłopcach ciężko było odpowiednio potrenować. W drugim roku było trochę lepiej, ponieważ razem z kilkoma kolegami zostałem zgłoszony do rozgrywek Młodej Ekstraklasy, gdzie rozegrałem kilka spotkań. Dojeżdżaliśmy na treningi, na duże, dobrze przygotowane boisko, więc nie można było narzekać, jednak to powinno i miało być codziennością, jednak jak się później okazało było tylko świętem. Z plusów mogę wymienić: bliskość szkoły (dosłownie 100 m od internatu, tak powinno to wyglądać w każdej akademii), trenerzy (niektórzy byli bardzo dobrzy i pomocni, robili wszystko, co w ich mocy, aby było dobrze), atmosfera (2 lata spędzone w internacie to setki wspomnień). Jednak te plusy nie zrekompensują dwóch straconych lat (mogę śmiało to powiedzieć), gdzie chłopcy w wieku 16—18 lat powinni uczyć się i przystosowywać do dorosłej piłki musieli tułać się po orlikach i trenować bez żadnego planu, pomysłu, idei. Nie tak to powinno wyglądać! Osobiście wyciągnąłem z tego wnioski i od tamtego momentu nie wchodzę w nowe, nieznane, niesprawdzone pomysły i Wam również nie polecam być królikiem doświadczalnym, ponieważ eksperyment może nie wypalić i źle się skończyć.

Zatem po dwóch latach wróciłem do domu, do klasy maturalnej oraz do klubu w moim mieście, który występował w klasie okręgowej. Niezbyt dobre lądowanie dla młodego chłopaka z dużymi ambicjami, który chce się rozwijać.


5. Piłka nożna vs nauka — wyjazd na studia

Po roku spędzonym w domu, zdaniu matury i sezonie w amatorskiej drużynie nadszedł czas podjęcia kolejnej życiowej decyzji, czyli czy dać sobie spokój z piłką i iść na studia, czy może jednak spróbować sił w jakimś klubie, ale odpuścić rok akademicki. Z racji, iż zawsze zwracałem uwagę na naukę, gdyż zdawałem sobie sprawę, że w każdej chwili, podczas meczu lub treningu mogę doznać kontuzji, która stanie na mojej drodze rozwoju to nigdy nie olewałem szkoły, tak też było w tym przypadku. Rozpocząłem studia na Akademii Wychowania Fizycznego. Teoretycznie w planie było dużo zajęć sportowych, począwszy od gier zespołowych, poprzez pływanie i fitness, na gimnastyce kończąc, jednak czułem, że czegoś mi brakowało — treningów piłkarskich. Po pewnym czasie dostałem numery telefonów do trenerów okolicznych klubów, jak się okazało nie za bardzo w czym wybierać, więc zdecydowałem się na jedyną trzecią ligę w okolicy. Pojechałem na pierwszy trening, był to przełom października i listopada, więc nie było nawet mowy o dołączeniu do rozgrywek, jednak zależało mi tylko i wyłącznie na trenowaniu. Jednak trener odmówił. Jednak bardzo zależało mi na trenowaniu, gdziekolwiek, chciałem po prostu utrzymać formę fizyczną, więc po jakimś czasie znów pojechałem na trening, tym razem do czwartej ligi. Trener od razu chciał mnie w drużynie, a ja szczerze mówiąc nie miałem nawet innej, lepszej opcji, zgodziłem się i dołączyłem do klubu. Trenowaliśmy tylko trzy razy w tygodniu, wieczorami, więc nie kolidowało mi to z zajęciami na uczelni, także pod tym względem byłem zadowolony, ponieważ mogłem zarówno uczyć się oraz dalej trenować. Tak zleciały 3 lata studiów, na jednej uczelni oraz w jednym klubie. Ogólnie rzecz biorąc to mam bardzo miłe wspomnienia, ponieważ ludzie tworzący tamten klub byli świetni, bardzo pomocni i uprzejmi, poznałem tak wiele wspaniałych osób, z którymi do tej pory utrzymuję kontakt. Jedyne czego mogę żałować to jest fakt, iż poświęciłem dwa lata statusu młodzieżowca na granie w czwartej lidze, z perspektywy czasu wiem, że mogłem to lepiej wykorzystać. Przepis o młodzieżowcu daje młodym chłopakom możliwość dołączenia do lepszej drużyny, co może później otworzyć drzwi albo przynajmniej zwiększyć szanse na grę na profesjonalnym poziomie, więc warto to wykorzystać. Ja niestety tego nie zrobiłem, wtedy nie byłem tego świadomy.

ZAŁOŻENIE BLOGA — PO CO? DLACZEGO? DLA KOGO?

Po obronie pracy dyplomowej udałem się do rodzinnego miasta na wakacje. Plan był taki, że odpoczywam dwa tygodnie, wracam do Poznania (tam studiowałem), idę na drugi stopień studiów, kontynuuję pracę w akademii piłkarskiej oraz granie w amatorskim, czwartoligowym klubie, chociaż nie było to dla mnie najciekawsze i najlepsze rozwiązanie, ponieważ czułem, że tracę zapał i przyjemność, chyba byłem zmęczony środowiskiem. Jednak na wakacjach odebrałem telefon od mojego przyjaciela, który właśnie został asystentem trenera w trzeciej lidze i widziałby mnie w drużynie. Wizja była naprawdę fajna, tym bardziej, że drużyny akademii były w Centralnych Ligach Juniorów, gdzie można było podjąć pracę jako trener. Zgodziłem się. Liga wystartowała, a ja na nowo poczułem głód trenowania oraz grania, na dodatek rozpocząłem pracę w akademii, która sprawiała mi wielką przyjemność. Czułem, że rozwijam się każdego dnia. Drużyna była bardzo młoda, wielu chłopaków chciało grać w piłkę na wyższym poziomie, ciężko i sumiennie trenowali, szukali wskazówek na temat treningu i diety. Szybko zauważyli, że znam się na treningu motorycznym oraz diecie i suplementacji, więc pytali, jak trenować, ile jeść, co warto robić, na co szkoda czasu i tym podobne. Mogłem dzielić się wiedzą i chętnie to robiłem, aczkolwiek byłem też w szoku bardzo małej świadomości niektórych osób. Po pewnym czasie zauważyłem, że powtarzam dziesięć razy te same informacje, dziesięciu kolejnym osobom, zacząłem się zastanawiać więc co zrobić w tej sytuacji. Wpadłem na pomysł założenia bloga, gdzie będę mógł napisać coś raz i przy kolejnym, tym samym pytaniu przesłać link, gdzie dany temat będzie dokładnie wyjaśniony. Tak z dnia na dzień powstał blog Kompletny Piłkarz, z potrzeby, dla zawodników, którzy są świadomi, że nie wystarczy tylko wyjść na trening piłkarski, tylko trzeba robić coś dodatkowo, żeby zwiększyć swoje szanse na grę na profesjonalnym poziomie. Początkowo myślałem, że będzie też służył do wylewania swoich negatywnych opinii na temat podejścia młodych zawodników, ponieważ nic mnie bardziej nie denerwuje, niż brak zaangażowania i olewające podejście do swoich zadań, na treningu oraz na meczu. Później jednak doszedłem do wniosku, że to nie ma sensu. Należy po prostu nakierować ich i nawet zmusić do refleksji nad swoim postępowaniem. Ci zawodnicy, którym zależy zrozumieją i zmienią swoje podejście, zaczną ciężej pracować, bardziej się przykładać, zaś reszta i tak się nie zmieni, a następnie odpadnie na drodze ku zawodowej karierze, ponieważ słabsi zawsze odpadają. Zatem na blogu publikowane były artykuły na temat treningu motorycznego, sfery mentalnej oraz diety i suplementacji. Są to rzeczy, na które Ty sam masz wpływ i powinieneś o nie zadbać, jeśli na poważnie myślisz o graniu w piłkę. Sam jako młody chłopak szukałem w internecie informacji, które pomogłyby mi stać się lepszym zawodnikiem, jednak w sieci jest tyle materiałów, że ciężko połapać się, co jest wartościowe, a co nie jest. Po kilku latach nauki, na studiach, na kursach i szkoleniach oraz z książek stwierdziłem, że sam mogę stworzyć takie miejsce, gdzie będą znajdowały się wszystkie informacje, które osobiście chciałbym wtedy przeczytać, gdzie nie będzie trzeba otwierać kilkunastu stron i tracić czasu na dalsze poszukiwania, tylko otworzyć jedną stronę, czytać wskazówki i wprowadzać je do swojego życia. Po publikacji około 40 artykułów, jeszcze większej ilości wpisów i odpisaniu na wiele pytań w prywatnych wiadomościach, stwierdziłem, że pora na coś jeszcze większego, pora na książkę, którą każdy zainteresowany będzie mógł przeczytać i przede wszystkim wracać za każdym razem, gdy będzie tego potrzebował. Zatem wszystkie informacje zawarte na blogu, wzbogacone o nową dawkę wiedzy, którą nabyłem od czasu publikacji danych wpisów składają się na jedną książkę, którą właśnie czytasz. Jest to moja dotychczasowa wiedza, która ma na celu dać wskazówki oraz pomóc Ci osiągnąć jeszcze lepszy poziom — wyżyny swoich możliwości!

ROZDZIAŁ II
4 OBSZARY ROZWOJU KOMPLETNEGO PIŁKARZA

STÓŁ JAKO METAFORA ROZWOJU ZAWODNIKA

Na pewno znasz to denerwujące uczucie, gdy jedna noga stołu jest trochę krótsza, niż pozostałe. Niby tylko jedna z czterech ma wadę, a trzęsie się cały stół. Próbujemy rozwiązywać ten problem najczęściej poprzez wkładanie podkładek lub innych elementów w celu uzyskania stabilności i poniekąd to się udaje, ponieważ faktycznie stół przestaje kołysać się na wszystkie strony, jednak jest to tak naprawdę tylko maskowanie problemu, a nie rozwiązanie.

Podobna sytuacja jest z rozwojem zawodnika, tylko zamiast maskowania, na przykład braku odpowiednich umiejętności technicznych, trzeba nad nimi pracować, aby wyrównać braki!


Stół można porównać do procesu rozwoju zawodnika. Cztery nogi stanowią:


— Przygotowanie motoryczne

— Przygotowanie mentalne

— Technika

— Taktyka

Jeśli każdy z tych obszarów będzie rozwijany równomiernie to wtedy możemy mówić o kompleksowym rozwoju. Jednak, gdy któryś z nich będzie zaniedbany to każdy dobrze wie, co stanie się ze stołem, gdy wyłamie mu się jedną nogę. Wywróci się.

Zatem jeśli myślisz na poważnie o graniu w piłkę to musisz rozwijać się w każdym z tych obszarów, ponieważ tylko ich wypadkowa przybliży Cię do osiągnięcia sukcesu.

NIEOBECNOŚĆ JEDNEJ NOGI

Co przyniesie zaniedbanie jednego z czterech obszarów? Bardzo dużo, ponieważ braki w:


— Przygotowaniu motorycznym — gdy zawodnik nie będzie w stanie wytrzymać pełnego meczu, tym samym zrealizować założeń taktycznych, dla trenera będzie to jasny sygnał, że nie jest on na odpowiednim poziomie i lepiej będzie wpuścić go pod koniec meczu, a nie od początku spotkania.

— Przygotowaniu mentalnym — co z tego, że zawodnik błyszczy na treningach, drybluje wszystkich, strzela mnóstwo bramek skoro na meczu nie potrafi tego wykorzystać, ponieważ nie radzi on sobie ze stresem i tym samym przepada na tle innych.

— Technice — zawodnik z brakami technicznymi może uniemożliwiać realizację taktyki, ponieważ nie będzie on w stanie sprostać pewnym wymaganiom, na przykład grze na jeden kontakt w celu przyspieszenia akcji.

— Taktyce — brak rozumienia taktyki spowoduje utratę miejsca w składzie, ponieważ aby zespół funkcjonował optymalnie potrzebuje odpowiednich ludzi, którzy zrozumieją założenia i będą w stanie się ich trzymać podczas spotkania, gdy jedna osoba tego nie będzie robiła, wpłynie to negatywnie na cały zespół.


Jak widać każdy z wyżej wymienionych jest bardzo istotny w procesie treningowym i nie można zaniedbać nawet jednego z nich, jeśli ktoś myśli o optymalnym rozwoju swoich umiejętności. Wyżej wymienione elementy są ze sobą ściśle powiązane, nie ma realizacji taktyki bez odpowiedniej motoryki i odwrotnie. Mam jednak dobrą wiadomość, każdy z tych obszarów można poprawić! Wystarczy tylko zastosować odpowiedni trening.

Wiele informacji na ten temat znajdziesz w tej książce, jednak nie wszystkie. Wskazówki tutaj zamieszczone będą dotyczyły tylko dwóch obszarów: przygotowania motorycznego oraz przygotowania mentalnego. Są to elementy, nad którymi możesz pracować sam, indywidualnie. Jeśli chodzi o dwa pozostałe, czyli technika i taktyka to ciężko nad nimi pracować samemu. O ile nad pewnymi elementami technicznymi możesz pracować sam (do czego Cię mocno zachęcam) to jednak technikę specjalną wypracujesz na treningu w klubie, w grze. Tym bardziej trudno pracować samemu nad taktyką. Stąd też książka ta poświęcona tym obszarom, które możesz indywidualnie poprawić oraz wzbogacona jest o wiedzę na temat diety i suplementacji. Wskazówki, które tutaj znajdziesz i wprowadzisz w swoje życie pomogą Ci stać się lepszym zawodnikiem.

ROZDZIAŁ III
CHARAKTERYSTYKA WYSIŁKU W PIŁCE NOŻNEJ

Piłka nożna jest to sport masowy, uprawiany przez miliony osób na całym świecie, zarówno przez kobiety, jak i mężczyzn. Szacuje się, że piłkę nożną uprawia 265 milionów osób na świecie, z czego aż 70% robi to amatorsko. Tylko 30% ludzi jest zrzeszonych w związkach, zaś jedynie kilka procent z nich jest zawodowymi piłkarzami, zarabiającymi na życie dzięki graniu w piłkę.

Pomyśl teraz jeszcze raz o tej liczbie: 265 milionów ludzi na całym świecie uprawia ten sport, a powiedzmy, że tylko 1 milion gra na najwyższym poziomie. Tylko i aż. Żeby znaleźć się w tym elitarnym milionie musisz być lepszy od 264 mln pozostałych osób. Co zrobić, aby znaleźć się w tym milionie? Niektórzy powiedzą — trenować, inni zaś — trenować ciężej od reszty. Moje zdanie natomiast brzmi — trenować mądrze.


„Trenuj, tak jak grasz, aby później grać, tak jak trenujesz.”

PIŁKA NOŻNA — CHARAKTERYSTYKA DYSCYPLINY

Piłka nożna to dyscyplina sportowa o charakterze mieszanym. Łączy w sobie zarówno wysiłek o charakterze tlenowym (całkowity dystans pokonywany podczas meczu) oraz beztlenowym (sprinty, przyspieszenia, wyskoki, zmiany kierunku). Fakt ten czyni piłkę nożną dyscypliną złożoną, zaś proces treningowy zdecydowanie trudniejszy do ułożenia, niż w przypadku sportów o skrajnej charakterystyce, w której występuje tylko wysiłek beztlenowy lub tlenowy.


Piłkarz musi być jednocześnie szybki i wytrzymały. Najlepiej jeśli te dwie wypadkowe są na wysokim poziomie. Gdy jest szybki, ale nie jest wytrzymały to trener najprawdopodobniej będzie korzystał z niego tylko w końcówkach spotkań, gdyż taki zawodnik nie będzie w stanie wytrzymać pełnych 90 minut. Druga opcja — zawodnik jest wytrzymały, ale jego szybkość pozostawia wiele do życzenia. Ta sytuacja również nie jest zbyt dobra, ponieważ w obecnych czasach piłka nożna jest coraz szybsza, bardziej dynamiczna i taki zawodnik nie sprosta wymaganiom gry. Pożądani są zawodnicy szybcy, silni oraz wytrzymali, ponieważ tylko tacy będą w stanie grać na odpowiednim poziomie, przy zachowaniu tempa gry.

WYMAGANIA W PIŁCE NOŻNEJ

DYSTANS

W latach 50 XX wieku zawodnicy (m.in. Di Stefano, Garrincha) podczas meczu przebiegali około 3 kilometrów. 50 lat później piłkarze pokonywali już nawet 4-krotnie dłuższy dystans, bo około 12 km. Obecnie dystans jaki jest przebiegany w trakcie meczu oscyluje w granicach 10—12 km, w zależności od pozycji na boisku. Liczba ta od około 20 lat wzrosła nieznacznie. Oczywiście są to tylko średnie wartości, w większości spotkań poszczególni zawodnicy osiągają wyższe wartości, niż 12 km. Największy dystans jaki wyszukałem osiągnął Svetoslav Dyakov — bułgarski obrońca w meczu Ligi Mistrzów pokonał rekordowe 16 837 metrów w ciągu 90 minut spotkania.


LICZBA MECZÓW W SEZONIE

Przeczytałeś bezpłatny fragment.
Kup książkę, aby przeczytać do końca.