E-book
35.49
drukowana A5
36.44
drukowana A5
kolorowa
60.98
Przygoda jaką jest życie

Bezpłatny fragment - Przygoda jaką jest życie


5
Objętość:
168 str.
ISBN:
978-83-8155-842-6
E-book
za 35.49
drukowana A5
za 36.44
drukowana A5
kolorowa
za 60.98

Instagram: @malvinadunder


Grafika: resources from Freepik.com, okładka Designed by Freepik, veraholera, rawpixel, kjpargeter, alliesinteractive,


Copyright © Malwina Dunder

Wszystkie prawa zastrzeżone. Treść tej publikacji jest chroniona

prawem autorskim, jej publikowanie w mediach masowego przekazu:

radiu, telewizji, prasie, internecie, a także powielanie, kopiowanie,

przesyłanie do innych osób, sprzedawanie lub inne formy

wykorzystania są zabronione.

Wstęp

Tę książkę napisałam dla Ciebie i naszej Ziemi. Moim marzeniem jest, by słowa w niej zawarte przebiły się przez wszystkie mury, dotarły prosto do serca i dały radość twojej Duszy.


Jest coraz więcej i więcej osób, które wierzą w cudowną pozytywną siłę, która stworzyła wszechświat, wschody i zachody słońca, naturę, życie. Jest wiele osób, które wierzy, że jest kimś więcej niż szarym człowiekiem, pionkiem w systemie. Osób, które wierzą, że są wyjątkowi, mają w sobie światło i mogą zmienić świat na lepsze. Piszę w imieniu tych osób. Nie chcemy się utożsamiać z religiami, nie chcemy mieć przylepionej etykietki, chcemy wyjść poza ramy. Jesteśmy świadomi i wiemy, że zmieniając siebie na lepsze, zmieniamy swe życie i życie bliskich osób na lepsze i tak zmienia się cały świat. Wiemy, że nie możemy być biedni jak nam religie i systemy nakazują, ponieważ nie można dać innej osobie czegoś, czego sami nie mamy. Wiemy, że jesteśmy tu po coś więcej niż nudna praca i rachunki. Jesteśmy po to, by odkryć kim naprawdę jesteśmy, przeżywać przygody i spełniać swe najskrytsze marzenia. Jesteśmy tu po to, by tworzyć nowy piękny świat, zaczynając od mikrokosmosu, kończąc na makrokosmosie.


Istnieje milion wspaniałych książek na tematy związane z rozwojem osobistym i duchowym, metafizyką, energią, Prawiem Przyciągania, itp. Przez wiele lat czytałam wiele z nich oraz studiowałam mnóstwo innych materiałów, stosowałam te nowe drogowskazy w życiu, aby sprawdzić, czy rzeczywiście pomagają. Dużo czasu to zajęło, a w dalszym ciągu wszystkie te informacje, cała ta wiedza i książki, były jak puzzle rozsypane w mojej głowie. Dopiero, gdy spotkałam osobę, która najbardziej mnie inspiruje, to wszystko ułożyło się w całość, zobaczyłam obraz z góry (oczywiście nauka to niekończący się proces, ale od czegoś trzeba zacząć). Ta kobieta mówi prostym i pięknym językiem, który przemawia do mojego serca. Idzie zawsze swoją drogą, stworzyła własny świat, nie lubi być nazywana nauczycielką, choć ja, wiele się od niej nauczyłam. Ma długie kasztanowe włosy, jest subtelna, lecz pełna mocy i odwagi. Mam nadzieję, że Ty również znajdziesz w swoim życiu osoby, które poruszają twoje serce.


Uwielbiam podróżować i poznawać świat, uczyć się od Matki Natury, obserwować Ziemię i kultury. To mój ulubiony sposób nauki. Podróże, mówi się, że poszerzają horyzonty i są jak książka, a ten kto nie podróżuje, przeczytał jedną stronę. Myślę, że każdy podróżuje na swój sposób i chodzi tu o poznawanie nowych miejsc. Daleko czy blisko, nie ma znaczenia. Ważne, by igrać z rutyną. Jak zauważył Marc Twain, podróże rozwijają i są śmiertelne dla głupoty, ograniczeń umysłowych.


Zawsze staram się pisać językiem przyjaznym i motywującym, ponieważ nie jestem “lepsza” od innych. A właściwie powinnam napisać, wszyscy jesteśmy niezwykli na swój sposób i wszyscy zasługujemy na niezwykłe traktowanie. Sama nie lubię czytać osób, które piszą lub mówią jakby byli lepsi od innych, jakby pojęli wiedzę tajemną i sprawiają wrażenie, że są w tym wyjątkowi. Nie, są już takie czasy, że coraz więcej osób jest wyjątkowych.


To jest książka ukazująca z góry różne aspekty życia, by zrozumieć ogólny obraz, a nie tylko jeden kawałeczek. Zawieram to, co chciałabym przekazać “młodszej sobie”. Spisałam swe doświadczenia i obserwacje, to co mi pomogło i mam nadzieję, że pomaga i tobie. W końcu nie musimy powtarzać cudzych pomyłek i błądzić jak wcześniejsze pokolenia, dalej znosić ból zapisany w historii.


My to wszystko tak naprawdę wiemy, z natury jesteśmy orłami, które fruwają wysoko, ale system, w którym żyjemy sprawił, że zapomnieliśmy o tym. Teraz czas, by odrodzić się na nowo.


Możliwe, że to wszystko już wiesz, ale czy pamiętasz i stosujesz codziennie? Weź mazak do ręki, notes i spisuj sobie wszystko co zauważysz. Jeśli to nowa wiedza, to trzeba się jej nauczyć jak wszystko od początku, przetrawić i porównać do swojej sytuacji życiowej, ponieważ każdy ma swoje indywidualne przykłady. Podejmijmy ten wysiłek — dla siebie. Uzupełnijmy swoimi spostrzeżeniami i historiami, ponieważ to jest książka o tym, że każdy jest inny, ma swój styl życia, poglądy i historie. Nie trzeba się bezkrytycznie zgadzać ze wszystkim, co jest napisane, ale można wyciągnąć to, co akurat potrzebne. Tak samo jest ze słowami, zwrotami, gustami, każdy woli coś innego i wybiera, co mu odpowiada.


Wszystko się zmienia, my się zmieniamy i cały świat. Całe szczęście, przecież chcemy żyć w lepszym świecie. Tu i teraz, my go tworzymy, dlatego musimy wyjść poza wszelkie ramy i schematy, wyobrazić sobie świat, takim jakim chcemy go widzieć i użyć całą wiedzę, koncentrację, moc, by go tworzyć, zaczynając od siebie. Ciekawe zadanie otrzymaliśmy, wyjść poza małe pudełka, otworzyć klatki i wypuścić ptaki, dzielić się zamiast gromadzić, sadzić zamiast ścinać, tworzyć Ziemię w pełni przyjazną dla ludzi, flory i fauny, robić wszystko inną, nową i lepszą drogą, robić coś, co od wieków niektórzy próbowali robić, ale nie mieli takich możliwości, jak mamy my. Musimy wyprzedzić to, co jest teraz i jak artyści tworzyć nową wizję i nowe dzieło świata.


Zmieniając swoje życie — zmieniamy całą Ziemię. Nie ważne jest co robią i czego nie robią inni. Ważne jest to, co my robimy i jaką decyzję podejmujemy każdego dnia. Gdyby każdy zaczął od siebie, świat byłby dużo lepszym miejscem. Nie dajmy sobie wmawiać, że nasza zmiana jest nieznacząca. Tak myślano przez wieki, dlatego jesteśmy w tym punkcie. Jesteśmy ważni i nasze czyny mają znaczenie.


Ciało — Umysł — Dusza = CUD.

Wszystko jest energią

W dzisiejszych czasach prawie każdy to wie, choć często się o tym zapomina. Jak ważna jednak jest to podstawa, aby tworzyć udane życie.


Energia może być niewidoczna dla ludzkiego oka lub widoczna (w formie materii, czyli energii zatrzymanej w czasie). Można ją postrzegać gołym okiem lub odczuwać innymi zmysłami.


Energia to wszystko! Aż niełatwo to sobie wyobrazić, więc dla sprecyzowania, energia to:

— my, czyli myśli (intencje), słowa, emocje, nasze ciała, czyny;

— wszystko co nas otacza, czyli natura (flora i fauna), wszystkie osoby, istoty i przedmioty, miejsca,

— a nawet kolory, liczby, kształty, symbole, itd.

Słowem, wszystko, a każda z tych energii jest specyficzna i unikatowa.


Tak więc jesteśmy nieustannymi akumulatorami energii, emanujemy wibracjami (czy też falami, informacjami) i przyciągamy podobne, które odzwierciedlają się w świecie zewnętrznym.


Podobne zawsze przyciąga podobne, czyli przyciągamy to “czym” jesteśmy. Jak to się mówi, natura nie lubi pustki, więc to wszystko nieustannie pracuje.


Niektórzy za pomocą tak zwanej intuicji rozróżniają energie niewidoczne gołym okiem dla większości. Jest to ogromnym ułatwieniem w życiu, dzięki któremu można wykorzystać wiele szans oraz uniknąć niepotrzebnych sytuacji, osób z nieprzyjaznymi intencjami, niekorzystnych przedmiotów, miejsc itp.


Gdy jesteśmy znieczuleni lub nieuważni, to nie widzimy często powiązań swojego myślenia, słownictwa, zachowania, swojego otoczenia i ich konsekwencji. Lub też rozpraszamy naszą energię w ciągu dnia na wiele nieistotnych spraw, a potem brakuje nam jej do osiągnięcia ważnych celów. Czasami jesteśmy ograbieni z energii życiowej przez negatywne sytuacje lub osoby, albo sami siebie ograbiamy poświęcając uwagę na niekorzystne sprawy.


To niezwykle pomocne nauczyć się myśleć w tych kategoriach, rozróżniać energie, świadomie kierować nimi, być uważnym, obserwować siebie i otoczenie każdego dnia. Gdy sprowadza się swoje sytuacje życiowe do kategorii energii, wtedy często jest łatwiej zrozumieć prawa rządzące daną sytuacją i znaleźć lepszą drogę.


Woda, rośliny i istoty żywe reagują na energie. Zwierzęta zawsze wiedzą kogo lubią, a kogo lepiej unikać, ponieważ bazują na instynkcie, a nie tak zwanych przekonaniach.


Możemy docierać i łączyć się ze wszystkimi energiami (pozytywnymi i negatywnymi), ponieważ energia nie ma granic. Wyobraźnia to cenny dar, który może nam w tym bardzo pomagać.


Nasz mózg jest tak niesamowicie skonstruowany, że gdy o czymś zaczynamy myśleć, to potem podświadomie skanuje otoczenie w poszukiwaniu tego, co pasuje do tych fal. Odbieramy milion fal dziennie, ale mózg selekcjonuje je i odrzuca te niepotrzebne. Tylko które są niepotrzebne? To trzeba indywidualnie ustalić. Bardzo często jest tak, że jak pomyślimy o czymś konkretnym np. czerwonym samochodzie, to nagle zauważamy często czerwone samochody na ulicach. Wiedząc jak funkcjonuje mózg, można to wykorzystywać w pozytywnym celu.


Jednym z głównych praw energii jest:

— Podobne przyciąga podobne.

— Jak na górze, tak na dole.

— Energia podąża za uwagą.

— Wszystko co wysyłamy, wraca zwielokrotnione (co siejesz zbierać będziesz).

— Tu i teraz tworzymy swoją przyszłość.


Dlatego nie ma na Ziemi przypadków i wszystko układa się w logiczną całość, jednak nasza wiedza na ten temat jest mocno wybrakowana i to jest przyczyną tego, że nie rozumiemy wielu spraw.

Tak zwane “pozytywne myślenie”

W życiu nie jest łatwo cały czas myśleć wyłącznie pozytywnie, choć wiemy, że korzystniej byłoby to robić.


Pojedyncza myśl nie jest tak silna — jeśli zauważymy ją od razu i usuniemy, to wszystko powinno być w porządku. Trudniej jest, gdy myśl lub słowo pociągnie za sobą emocje. To, do czego “przyklejona” jest emocja, to szybciej przyciągamy. W języku angielskim emocja nazywa się emotion, czyli łatwiej sobie skojarzyć, energy in motion (energia w ruchu), czyli ona już działa, krąży i wróci do nas zwielokrotniona.


Myślenie czasem powoduje, że odrywamy się od tu i teraz, wpadamy w wir, który porywa i snuje różne wizje na temat przyszłości (które tym samym kreujemy w naszym życiu). Myśl to potencjalny scenariusz w czasie i przestrzeni. Czasem kierujemy w ten sposób energię do naszej przeszłości, a przecież tam nie idziemy, więc nie jest to korzystne. Potem trudno wyrwać się z tego kręgu.


Można powiedzieć, że myśl to potencjalny scenariusz przyszłości, a emocje jak paliwo, które je napędza. Całe szczęście nie musimy się utożsamiać z myślami, które nie są dla nas korzystne oraz z tymi, które pochodzą z zewnątrz i nie są spójne z nami. Możemy sami wybierać z czym chcemy się identyfikować, choć to czasem wymaga wprawy.


Człowiek nie jest robotem i nie może wyłączyć guzikiem myślenia i emocji (całe szczęście! A jeśli może, to znaczy, że coś jest nie tak). Nie można sobie powiedzieć “nie myśl o wielkim słoniu” i przestać o nim myśleć. Nie można powiedzieć “uspokój się” i sprawić, aby ktoś się uspokoił natychmiastowo. Nie można powiedzieć osobie w rozpaczy, że wszystko będzie dobrze i oczekiwać, że ta osoba od razu sobie pomyśli “wszystko będzie dobrze, więc koniec z tymi emocjami” i tak nastąpi. Niełatwo skoncentrować się na pozytywnym myśleniu, gdy coś nam nie wyjdzie, czujemy lęk, zwątpienie, złość, w sytuacjach, gdy ktoś sprawi nam przykrość, rozzłości nas, obrazi, napadnie, gdy wydarzy się coś generalnie negatywnego. Nawet jeśli jesteśmy świadomi, że te emocje nam nie służą, to jednak potrzebujemy czasu, by ochłonąć. Cieżko też nie myśleć o problemie, ponieważ zazwyczaj chcemy go rozwiązać, skreślić z listy i iść dalej. Wtedy analizujemy i szukamy rozwiązania na siłę, a presja i zmęczenie są złymi doradcami.


Można jednak wyrobić w sobie nawyk przekierowania uwagi. Jest to o tyle istotne, że energia podąża za uwagą i lepiej, by szła we właściwym kierunku. Z tego powodu tak ważne jest mieć sprecyzowane własne cele, te większe i mniejsze, zawsze zaktualizowane. Jeśli je dobrze znamy, potrafimy wizualizować, jest to coś o czym przyjemnie myśleć i pragniemy tego, to możemy w trudnej sytuacji przekierować uwagę na nasze cele. Możemy pomyśleć, że: jest niełatwo, ale z całego serca chcę osiągnąć swoje wspaniałe cele. Mimo wszelkich przeciwności, wiem, że wizja mojego lepszego życia jest silniejsza. Wiem, że jestem silny/a, że mam moc, doświadczenie i mądrość. Niejedno przetrwałem/am i nie poddam się również tym razem. Choćbym miał/a uśmiechać się dziś przez łzy, to i tak osiągnę swe marzenia. Nie dam komuś lub czemuś satysfakcji z popsucia mi dnia lub porzucenia moich celów. To co robią inni, to nie mój wybór, nie mój świat i mnie to nie obchodzi. Ja mam swój piękniejszy i robię swoje niezależnie od otoczenia.


To ważne w życiu, ponieważ pozytywne myślenie przybliża do celu, negatywne oddala. Ma wpływ nie tylko na dany moment, ale na cały ciąg wydarzeń życiowych. To, jak zareagujemy w danej chwili, przyniesie nam kolejną podobną sytuację w przyszłości, ponieważ dziś tworzymy nasze jutro. Jutro nie bierze się z nikąd, a jest spowodowane łańcuchem wydarzeń z dziś, wczoraj, przedwczoraj, itd.


Pozytywne myślenie to nie ignorowanie, wypieranie ze świadomości pewnych niewygodnych faktów, zachowywanie się jak osoba oderwana od rzeczywistości.


Pozytywne myślenie to:

— przekierowywanie uwagi z trudności na osiąganie celów

— wybieranie jaśniejszej strony

— doszukiwanie się dobrych aspektów i nauki z doświadczenia

— wiara w siebie i Wszechświat, że jest po naszej stronie i coś przez dane wydarzenie nam ukazuje

— koncentrowanie się na tym, co może się stać dobrego

— szklanka do połowy pełna i wiara, że zawsze możemy ją dopełnić


Nie dajmy innym satysfakcji, że uda im się pokrzyżować nasze pozytywne plany, sprawić przykrość, doprowadzić do porzucenia marzeń i wszystkiego co dobre.

Prawo Przyciągania

Czyli jak na górze — tak na dole.

Podobne przyciąga podobne.


Będąc świadomym tego prawa, można bardzo skutecznie zmienić swoje życie na lepsze. To jedno z najprostszych i zarazem trudniejszych praw, ponieważ jeszcze nie jest ono dla wszystkich tak oczywiste i powszechnie znane, używane przez każdego na codzień i zrozumiałe.


Najczęściej mówi się, że trzeba myśleć optymistycznie i skupiać się na pozytywnym, na tym co chcemy przyciągnąć, ale to nie jest takie proste i nie zawsze wystarczy. Jest coś bowiem niezwykle ważnego…


Przyciągasz nie to, co chcesz! Przyciągasz to, kim jesteś. Dopiero, gdy nauczyłam się, co dokładnie znaczy “kim jesteś”, wszystko ułożyło mi się w głowie. Wcześniej nie moglam znaleźć sensu, w tym, że wystarczy sobie pomyśleć co chcemy, wyobrazić sobie, że mamy i gotowe. Przychodziły mi do głowy różne inne przykłady, kiedy to się zupełnie nie sprawdza, np. aktorzy grają różne role przez wiele miesięcy, załóżmy umierającą osobę i czy to znaczy, że sami umrą? Tak się przecież nie dzieje.

Od niezwykłej osoby nauczyłam się, że jesteś tym co: widzisz, słyszysz, czujesz, myślisz, jesz, co ubierasz i jak wyglądasz (włosy, generalne zadbanie, ubranie, które nie zmienia osoby, ale może być pozytywnym impulsem), jak mieszkasz, jak i z kim spędzasz czas. To wszystko tworzy naszą przyszłość.


Jeśli wyznaczyliśmy swoje cele i teraz je wizualizujemy, aby przyciągnąć, a następnie oglądamy lub słuchamy o zupełnie czymś innym i niezbyt pozytywnym, to możemy zepsuć całą swoją pracę. Jeśli po chwili narzekamy, to też niszczymy swoją pracę. Jeśli słuchamy nieładnych plotek o kimś innym, to również oddaliśmy marzenie.


Wszystko ma swój efekt, wszystko! Wszystko przybliża do celu, lub oddala. Pozytywne przybliża do pozytywnego celu, a negatywne oddala.


Każda technika prawa przyciągania może pójść na marne, jeśli zapomni się o powyższym.


Przykładowe “techniki” Prawa Przyciągania: afirmacje pisane i mówione, używanie pozytywnych i sprytnych słów, Nevilizacja (wizualizacji efektu końcowego), Mapa Marzeń, życie z intencją, czyli koncentracja i samoobserwacja, palenie świec z intencją, modlitwy, dbanie o pozytywne otoczenie, tablica marzeń, pozytywne obrazy, hasła, które działają jak “przypominacze”, programowanie (robienie czegoś z intencją), działanie z rytmem natury, dziękowanie i wdzięczność, wiara (nie rozkopujemy nasiona, które zasialiśmy), oczyszczanie (podstawowy i pierwszy krok), wybieranie celów pozytywnych, dobrych dla siebie i innych, zgodnych z naszą prawdziwą naturą, wysyłanie w świat tego, co pozytywne.


Przez brak podstawowej znajomości praw rządzących energią, możemy sobie robić dużą krzywdę i nawet o tym nie wiedzieć (nie potrafimy wtedy połączyć akcji z reakcją, siebie z konsekwencjami). Wtedy zaczynają się frustracje i pretensje do świata, uczucie bycia opuszczonym, że ma się trudniejsze życie od innych, zgorzknienie, obwinianie innych, użalanie nad sobą, złość na Boga, itp. Jak wiele można byłoby sobie zaoszczędzić nieprzyjemności, dzięki tej wiedzy i zmienić swoje życie na lepsze.


Energia nie ma granic, więc naprawdę idzie tam, gdzie ją kierujemy. Myśląc o czymś często i intensywnie zasilamy moc tej myśli, a jeśli robi to wiele osób na Ziemi, to powstaje potężna energia (dobra lub nie).


Skoro gdzieś ta nasza energia od nas idzie (zgodnie z tym o czym akurat myślimy, słuchamy, robimy), to co powoduje? Jeśli jesteśmy na jakimś wydarzeniu, np. w kościele, to gdzie ona idzie, na jaki cel i kto z tego korzysta? Warto się nad tym zastanowić.


Przyjrzyjmy się na przykładzie, jak możemy analizować sytuacje. Pewnego razu otrzymałam wiadomość od osoby, o mniej więcej takiej treści “chciałem miło spędzić wieczór i pośmiać się z ludzi, którzy sami z siebie robią pośmiewisko i są żenujący, w pewnym programie tv. Zamiast poprawić sobie tym humor, zrobiło mi się smutno i zachciało mi się płakać”. Może brzmi to “normalnie”, ale czy oby napewno jest korzystne?


Jaką energię mają myśli i słowa:

“chciałem się ponaśmiewać z innych”?

“ludzie, którzy robią z siebie pośmiewisko i są żenujący”?

“zrobiło mi się smutno i zachciało mi się płakać”?


Za czym podążała uwaga tej osoby? (Wiemy, że energia podąża za uwagą, więc czy szła w pozytywnym czy negatywnym kierunku?)

Jak to czynność naśmiewanie się z ludzi?

Na jakich ludziach skupiał uwagę?


Teraz zastanówmy się jakie może przynieść to konsekwencje. Bierzemy pod uwagę, że wszystko co wysyłamy wraca do nas zwielokrotnione oraz to, że dziś tworzymy własne jutro.

Jaka sytuacja może przytrafić się tej osobie, skoro dziś naśmiewa się z innych?

Jakich ludzi może przyciągnąć do swojego życia, jeśli dziś koncentruje uwagę na tych, których określiła jako robiących pośmiewisko i żenujących?

Co może się przydarzyć tej osobie jeśli dziś nazywa innych “żenujący”?

Jak dużą siłę ma ta energia, jeśli osoba ta przeszła taką sytuację jednego wieczoru, a następnie napisała o tym do innej osoby (czyli powtórzyła to jeszcze raz), a może nawet opowiedziała ją w ciągu dnia innym osobom?

Po chwili osoba ta miała negatywne uczucie (może to jej intuicja próbowała ostrzec ją, że to dla nie jest dobre) i zachciało mu się płakać. Jeśli ktoś płacze dziś, to jakie jutro sobie tworzy?


To są kwestie warte zastanowienia i pewnie każdy intuicyjnie jest ich świadom. Czasem jednak to lepsze jest trudniejsze i chcemy myśleć, że jeśli to się dzieje tylko chwilę, wyjątkowo, to się nie liczy… Lub też myślimy, że nam ciężko, więc mamy do tego prawo. Tak, możemy to robić, ale bardzo się w ten sposób krzywdzimy.


Bliska mi osoba pozytywnie wykorzystuje prawo przyciągania oraz swoją intuicję, o której będzie dalej.

M. lubił swoją pracę, lecz byli tam toksyczni ludzie, którzy często go atakowali. Szukał więc nowej pracy przez bardzo długi czas, lecz bez skutku. W pewnym momencie jego poczucie wartości spadło, jednak nie poddał się, ponieważ wiedział, że świat jest wystarczająco duży dla wszystkich i kto szuka — ten znajdzie. Zaczął wykorzystywać znane mu prawo obowiązujące na Ziemi, najbardziej odpowiadającymi mu sposobami. Otworzył się na najlepszą opcję (zamiast ograniczać, że to musi się wydarzyć w jakiś konkretny sposób), czyli w tym przypadku na pozytywną zmianę w pracy lub ofertę nowej pracy. To jest ważne, ponieważ każdy ma wolną wolę i niektóre zmiany nie mogą nastąpić, gdy w grę wchodzi więcej osób. Zaufał w proces i nie naciskał, nie przyspieszał, nie panikował. Po 4 miesiącach spotkał się z pewną firmą i gdy myślał, że to jest już “ta praca”, to jednak ich drogi się rozeszły. Po 5 miesiącach dostał więcej ofert pracy, niż się spodziewał, w tym jedną od wielkiego koncernu, który dosłownie błagał go, by ją przyjął oferując ogromne pieniądze. W myślach już wybierał kolor swojego nowego, ekologicznego super samochodu, lecz jednak odmówił, ponieważ działalność tej firmy nie była zgodna z jego wewnętrzną etyką. Wsłuchał się w głos intuicji i zaufał temu. Przyjął idealną dla niego na tamten czas pracę, a z wcześniejszej propozycji wyciągnął to, co najlepsze, czyli motywację, zobaczył na własne oczy ile potrafi oraz wykorzystał ją do negocjacji z drugą firmą.

To brzmi jak szczęśliwa historia, ale tylko dlatego, że znamy jej zakończenie. W trakcie procesu jednak wcale nie jest tak miło, a na zaufanie w proces transformacji mało kto potrafi się zdobyć, zwłaszcza, gdy wydaje się, że “nic się nie da zrobić, to już jest koniec”.

Analizując:

— Skupiał się na sobie i swojej pozytywnej energii, zamiast na mobingu w pracy.

— Koncentrował się na swoich zadaniach, aby je jak najlepiej wykonać, zamiast na osobach, które go atakowały.

— Codziennie powtarzał sobie słowa: przegrani skupiają się na zwycięzcach, a zwycięscy skupiają się za zwycięstwie.

— Wybierał doszukiwanie się dobrych stron, zamiast złych.

— Uśmiechał się nawet, gdy cierpiał wewnętrznie, nie dlatego, że jest sztuczny, lecz dlatego, że świadomie wybiera uśmiech nad rozpaczą i wie, że uśmiech przyciąga więcej uśmiechu, a łzy przyciągają więcej łez.

— Był cierpliwy, zamiast w panice rozkopywać zasadzone ziarna, aby sprawdzić czy już kiełkują.

— Podjął działanie w idealnym momencie, gdy ziarno było dojrzałe (energia też musi “dojrzeć”).

— Ufał swojej intuicji i wewnętrznej etyce, która ostrzegła go przez pewną ofertą. Wykorzystał swoją mądrość, by nie ufać, że wszystko złoto co się świeci.

Nazwy

Od wieków kłócimy się o nazwy, które niektórzy biorą bardzo poważnie. Świat spiera się o to, jak na imię ma prawdziwy Bóg. A w każdym z nas, dookoła nas, w każdym stworzeniu, w każdym dziele natury jest siła, która tchnęła w nas życie. Jest to siła, która jest wyższa niż człowiek, ponieważ stworzyła nas i genialny Wszechświat, który budzi w nas tyle pytań. Niektórzy nazywają to naturą, fizyką, Siłą Wyższą, bogiem, Siłą Światła, stworzycielem, Wszechświatem, Najwyższą Inteligencją, energią pozytywną, miłością, harmonią, światłem, źródłem, boskością i boską cząsteczką we wszystkim co jest.


Podróżuję po całym świecie i w ten sposób uczę się historii i kultur. Zauważyłam, że mądrość jest w naturze i tym, co było przed powstaniem podziałów religijnych i to dla mnie oraz mnóstwa ludzi jest głębsze, sensowniejsze, niż prawa sztucznie wymyślone przez człowieka. Modlitwy na pamięć są również dla wielu osób zimne i mechaniczne. W Polsce uczy się w szkołach o pogaństwie, jakby było czymś gorszym, a poganie jakby byli prymitywni. Dopiero od chrztu Polski, którego datę musi znać każdy Polak, zaczyna się historia. Wcześniej jest bardzo pobieżna, a szkoda, ponieważ mitologia słowiańska i nasza słowiańska kultura jest niezwykle interesująca i można znaleźć w niej wiele mądrości.


Na świecie jest mnóstwo różnych energii, np. miłości, piękna, obfitości, ochrony, mądrości, a także destrukcji, chaosu, rozkładu. Kiedyś nazywano je bogami i boginiami, teraz bardziej zrozumiana jest nazwa energie pozytywne i negatywne. Czasem mówi się o nich aniołowie, np. aniołowie światła lub mroku, anioły i demony, a nasze siły opiekuńcze nazywa się Anioł Stróż. Nasze wewnętrzne światło, połączenie z siłą, która jest większa niż my, nasze serce, głos naszej duszy, można równie dobrze nazwać intuicją, szóstym zmysłem. To nie ma znaczenia, ponieważ każdy jest inny i inaczej odbiera świat.


Wielu z nas widzi świat ponad podziałami, toleruje każdą religię i wie, że to tylko ludzkie nazwy.

Biegunowość

Żyjemy w świecie dualnym, są energie pozytywne i negatywne, w nas i wokół nas. To dotyczy wszystkiego, ponieważ wszystko jest energią. Niebo i piekło przedstawiają właśnie dualność. Jest to wiedza bardzo stara i powszechna, a jednak może umknąć zaczytanym w Prawo Przyciągania i utrudnić zrozumienie wielu spraw, ponieważ zaczynamy myśleć, że jest tylko ta dobra strona, reszta jest iluzją, więc jeśli skupiamy się tylko na tej pozytywnej stronie, to doświadczamy tylko pozytywnych rzeczy. A jednak nie sposób ominąć negatywne doświadczenia, ponieważ niektóre z nich są wpisane w naszą podróż życia, a niektóre sami przyciągamy z ważnych powodów. Gdybyśmy znali jedynie szczęście, nie bylibyśmy w stanie go dostrzec, zrozumieć, docenić i nauczyć się czegoś. Tylko w ciemności widać błyszczące gwiazdy.


Dla przykładu:

— przychodzimy tu, by zmierzyć się z problemami i docenić swoją siłę;

— uczymy się poprzez kontrast, ponieważ gdybyśmy nie znali zła, nie docenialibyśmy dobra, itp.;

— pewne sytuacje, mimo, że są bolesne i w generalnym rozumieniu negatywne, uczą nas i uwalniają, możemy dzięki temu wzrastać;

— jeśli idziemy niewłaściwą ścieżką, to pojawiają się trudności, by zaalarmować nam to (abyśmy w porę mogli zmienić drogę);

— jeśli idziemy dobrą drogą, to pojawiają się czasem trudności, jako test czy naprawdę wystarczająco czegoś chcemy i potrafimy o to zawalczyć;

— są negatywne osoby i energie, które niszczą innych, generalnie dobro, naszą planetę, przyrodę, żywią się strachem i smutkiem.


Zapewne, nawet jeśli ma się najpiękniejsze i najczystsze wibracje, to nie sposób się “nie pobrudzić” i nie zetknąć z tymi ciemnymi energiami, a wręcz odwrotnie, one przyciągają osoby zazdrosne i takie, którym to przeszkadza. Przyciągają również osoby, które tylko chcą na tym skorzystać dla siebie i jak ćmy lecą do światła. Niektórzy będą cie nie lubić, bo twoja aura irytuje ich demony.


Na Ziemi, w obecnym czasie, istnieje i dzieje się mnóstwo zła i nie sposób temu zaprzeczyć. Całe szczęście to się zupełnie zmienia. Najkorzystniej jest skupiać się wyłącznie na tej pozytywnej stronie, ale to nie znaczy, że unikniemy tej mniej przyjemnej i to jest normalne, ponieważ świat jest dualny. Nie sposób od jednej strony zupełnie się odciąć, lecz to my wybieramy, po której stronie jesteśmy każdego dnia. Są również osoby, które wychodzą poza dualność i dostrzegają, że to Światło stworzyło Mrok i zawsze wygrywa, że wszystko jest dla nas, nie przeciwko nam. To jedynie narzędzie, aby się szybciej czegoś nauczyć i zbierać doświadczenia.


Gdy ktoś interesuje się rozwojem osobistym, to wie o takich zasadach jak np. lustro i prawo przyciągania, które polegają na tym, że jak w środku — tak na zewnątrz. Jeśli przytrafia nam się przykra sytuacja, to można się przez to doszukiwać problemów w sobie i obwiniać się, że “w dalszym ciągu nie udało mi się czegoś przepracować w sobie”, choć tak naprawdę może być to atak negatywnej osoby lub energii i nie ma tu wielkiej winy. Może jest w nas coś takiego, co prowokuje tą sytuację np. niedostatecznie kochamy siebie, obwiniamy się za coś z przeszłości i to pokazuje nam odbicie w świecie zewnętrznym. Nikt nie jest idealny, ale pracujemy, by być najlepszą wersją siebie. Jeśli ktoś zajmuje się swoim życiem, stara się tworzyć jak najwięcej dobra wokół siebie, emanuje piękną energią, to i tak spotka osoby, które chcą to zniszczyć, ale wtedy lepiej sobie z tym radzi.


Wzrastamy przez trudne doświadczenia i uczymy się, możemy je wykorzystać jako cenne lekcje. Przeskakiwanie tych różnych życiowych przeszkód może być ciekawe, przecież z przyjemnością oglądamy przygody Indiana Jones. Może jedynie czasem jesteśmy tak przytłoczeni szarością i nudnym życiem jakie wiele osób prowadzi, że brakuje tej iskry i najchętniej zniklibyśmy, aby wszyscy i wszystko dali nam spokój.


Osoby, które wyrobiły sobie nawyk doszukiwania się pozytywnych stron i myślenia o trudnościach jak o przygodach, mają dużo łatwiejsze życie.


Jeśli zaczniemy analizować wszystko w kategoriach energii i zaczniemy je rozróżniać, to łatwiej jest zrozumieć co się dzieje w życiu. Czasem wydaje nam się, że chcemy czegoś dobrego, ale jak zaczniemy się nad tym głębiej zastanawiać, to może się okazać, że zasilamy swoją energią niekoniecznie coś pozytywnego lub robimy coś pozytywnego. Sprawy mają często głębszy sens i znaczenie, a w labiryncie ziemskich spraw, mrok świetnie potrafi przykrywać się sztucznym światłem.

W Internecie i social mediach jest mnóstwo manipulacji, na które łatwo się nabrać. Wielu z nas chce wspierać dobre akcje, ale jeśli są wsparte szokującym zdjęciem, negatywnymi słowami związanymi z cierpieniem, agresją itp., to wcale nie wspieramy niczego dobrego! Kierując uwagę na negatywne rzeczy i to, co nam się nie podoba — wpieramy negatywne energie. Promując to, co nam się podoba i jak byśmy chcieli widzieć świat, podkreślając pozytywne wydarzenia — kierujemy uwagę na to, co pozytywne.

Dualność, czyli na przykład:

białe — czarne

światło — mrok

pozytywne — negatywne

piękno — brzydota

wiara — zwątpienie

odwaga — lęk

zmiany — stagnacja

przyjaciel — wróg

prawda — kłamstwo

pachnące — śmierdzące

dostatek — bieda

jedność — rozłam

tworzenie — destrukcja

bohater — ofiara

miłość bezwarunkowa — warunki i odrzucenie


Co chcemy zasilać swoją energią?

Jak chcemy żyć?

O tym decydujemy codziennie, w każdej chwili.

Czy to, na co kierujemy swą uwagę daje nam chwilowy przyjemny stan, czy długotrwały?

Czy czujemy się lepiej kolejnego dnia, czy gorzej? Mamy mniej siły życiowej i nic się nie chce, czy wręcz odwrotnie — tryskamy energią?

Czy to dobre dla nas i innych?

Czy to nas wspiera i przybliża do wymarzonego życia, czy oddala?

To są wskazówki, co jest dla nas korzystne i pozytywne, a co nie.


Dlatego tak ważne jest rozwinąć w sobie umiejętność SAMOOBSERWACJI.

Czynności z pozoru niewinne, ponieważ tak robią wszyscy, niekoniecznie takie są, np. ktoś ogląda wiadomości, ponieważ chce być na bieżąco i wszyscy to robią, co wydaje się zresztą zupełnie zwyczajne. W tych wiadomościach przez 30 min robią z igły widły, pokazują drastyczne obrazy, dziwnie zachowujących się ludzi, demonstracje, wojny, groźby wojen, które się nie wydarzyły i może nigdy nie wydarzą, katastrofy, ostrzegają również przed kataklizmami, które nigdy nie nadeszły i być może nie nadejdą. Uwaga osoby przez cały ten czas skupiona jest na tych tematach i właśnie je zasila swą energią, a o czym myślimy, słuchamy, oglądamy, to przyciągamy do swego życia oraz ogólnie powiększamy siłę i energię tych właśnie tematów. Lub na przykład ktoś naucza, że bieda jest dobra, wszystko co mamy musimy rozdawać, że Jezus też tak robił, że ci którzy mają pieniądze „to im odbija” i pieniądze są niedobre. Ale przyjrzyjmy się temu, pieniądze to tylko kawałek papieru, nie mają żadnej władzy panowania nad ludźmi. To tylko narzędzie, które jak wszystko inne, można wykorzystać w dobry lub zły sposób. Pieniądze to forma wymiany, daje dostęp do wielu rzeczy, przez co człowiek może jedynie bardziej ukazać swoją równowagę lub jej brak (jak w środku, tak na zewnątrz, a tu jeszcze spotęgowane przez możliwość działania). W naturze istnieje różnorodność i bogactwo, natura to obfitość, pełnia i to jest pozytywny stan, nie brak i ubóstwo. Dzięki pieniądzom można robić wiele wspaniałego dla siebie, innych i Ziemi. Pieniądze dają pewną wolność, ale wolny człowiek jest niezależny, a nie taki, który jak niewolnik robi jak mu rozkazują, więc to dla pewnych osób i instytucji niewygodne.


Czego możemy się spodziewać po osobie, która wybiera negatywną drogę? Jeśli ktoś negatywny oferuje władzę, bogactwo, spełnienie marzenia itd., czy naprawdę myślimy, że to dostaniemy? Dlaczego osoba, która z założenia gra nie “fair”, miałaby nam to dać? Czy nie wiele jest historii wykorzystanych osób, które słono za to zapłaciły?


Energie pozytywne dają siłę, wiarę w siebie, spokój wewnętrzny, ukojenie, harmonię, kierują w stronę szczęścia, spełnienia, tego, co dla nas najlepsze (jeśli je o to poprosimy). Energie negatywne wysysają z nas siłę życiową, żerują na lęku i zwątpieniu, cieszą się, gdy krzyżują nasze marzenia i plany. Ich domeną jest rozkład, stagnacja i destrukcja.

Intuicja

Szósty zmysł, serce, dusza, nasza esencja, anioł stróż, połączenie z siłą wyższą… ma wiele nazw.


Naukowcy nie wiedzą jak ją do końca wyjaśnić (nie jest przecież organem, a jednak jest częścią nas), ale całe szczęście my, możemy z niej korzystać bez tej kalkulacji :-) Zresztą sami znamy ją bardzo dobrze.


Często najbardziej rozwinięta jest u kobiet lub u osób z dużą dozą energii żeńskiej. Oczywiście mężczyźni również są nią obdarzeni, często jednak kierują się własną świadomością i suchymi faktami. Księżyc symbolizuje podświadomość, introwertyzm, noc, i kobietę, a słońce świadomość, ekstrawertyzm, dzień i mężczyznę. Każda osoba jest unikatową mieszanką tych energii.


Intuicja jest niezwykła, może nas ochronić, ostrzec przed niebezpieczeństwem lub niekorzystnym doświadczeniem, jest wspaniałym doradcą, może wskazać właściwą decyzję, drogę i najlepsze rozwiązanie. Jak wiele może w naszym życiu zmienić na lepsze. Nasze serce zawsze wie, co dla nas najkorzystniejsze. Pewne rzeczy po prostu wiemy i najczęściej okazuje się, że to co myśleliśmy, bądź czuliśmy, było właściwe. Każdy z nas, ma w sobie wiele doświadczeń i ogromną mądrość, czasem po prostu jest ona bardzo, bardzo głęboko zakopana. Niektórzy nie wierzą sobie, wolą zwracać się od razu do tak zwanych “autorytetów”, ponieważ tak ich nauczono. Jeszcze inni nie wierzą w siebie, mają niskie poczucie wartości i nie doceniają swoich talentów, darów jak głos wewnętrzny. A tam, wewnątrz skrywa się tak wiele odpowiedzi oraz tak wiele skarbów. To jest takie wspaniałe, że nie musimy marnować czasu, zamartwiać się nad przyszłością, od razu korzystać z pomocy innych, ponieważ możemy sobie sami pomóc. Intuicja często wie więcej niż my i więcej niż nam się wydaje, więc czemu by nie zrobić z niej użytku.


Głos wewnętrzny jest subtelny i delikatny, dlatego trzeba się wsłuchać w wyciszyć, aby go usłyszeć. A warto, ponieważ to nasz przewodnik o wielkiej mądrości.


Umysł podświadomy odbiera nieporównywalnie więcej sygnałów niż świadomy, a intuicja to język jakim się porozumiewa.


Komunikację wewnętrzną można w sobie ćwiczyć, jak wszystko inne. Intuicja jest często zagłuszona przez tak zwane ego, głosy innych osób, tym jak zostaliśmy wychowani i utartymi sposobami postępowania, nieufnością, lękiem. Trzeba być również świadomym tego, że wszelka elektronika, telefony, wi-fi, itp., znacznie utrudniają kontakt z własnym wnętrzem, a także szybkie tempo życia, zmęczenie, niewłaściwe odżywianie i wiele innych. Na początku rozwoju komunikacji wewnętrznej można się pomylić, ale najważniejsze to iść do przodu, bo za każdym razem będzie lepiej. To jest jak umiejętność, którą można rozwinąć.


Każdy jest inny i inaczej odbiera sygnały swojej intuicji. Niektórzy bardziej słyszą wewnętrzny głos, inni odbierają ją w obrazach, a jeszcze inni w uczuciach. Jeśli zastanawiamy się nad jakąś kwestią życiową, szukamy odpowiedzi i pojawiają się pewne myśli, to one również mogą być odpowiedzią od intuicji. Warto zaobserwować jak to jest u nas i pamiętać, że to, co wywołuje pozytywne uczucie jest korzystne, a to co wywołuje negatywne uczucia, np. lęk, stres, niepokój jest dla nas niekorzystne i ostrzega.


Wszechświat często prowadzi nas od punktu do punktu, potem kolejnego, czyli etapowo. Warto o tym pamiętać, by ufać swojej intuicji, gdy czujemy, że nas prowadzi w miejsce, które wydaje się mało logiczne dla umysłu. Nie mamy nad wszystkim kontroli i nie widzimy całego obrazu wraz ze wszystkimi możliwościami, koneksjami, łącznikami. Czasem dopiero docierając na szczyt swojego celu, widzimy całą drogę wstecz i możemy zrozumieć jak była połączona.

Cele i Marzenia

Ludzie, którzy nie mają celów, pracują dla tych, którzy je mają.

Jeśli nie masz własnej wizji życia, to szybko ktoś może to wykorzystać, byś zasilał jego lub możesz zostać wciągnięty w sytuacje, które działają na czyjąś korzyść, nie twoją.


Napędzają do lepszego życia, do pozytywnych zmian. Są podporą w trudnych chwilach, kiedy niełatwo skupiać się na tym co pozytywne. Dodają sensu życia. Mogą zmienić ciebie, twój mniejszy świat, a także rozświetlać całą planetę.


To chyba jedna z najważniejszych rzeczy do zrobienia w życiu — określić swoje marzenia i cele, zawsze mieć je przed oczami i dążyć do nich. Ale te, które wypływają prosto z serca, które związane są z powołaniem, misją życia. Mogą być małe i wielkie. Tak naprawdę nie ma znaczenia czy są skromne czy bardzo odważne, ponieważ to nasza najprawdziwsza i najszczersza wiara decyduje o ich urzeczywistnieniu.


Lepiej wyznaczyć sobie jakiekolwiek pozytywne cele i skoncentrować się na nich, niż nie zrobić nic i zasilać marzenia innych, żyć bez celu. “Nawet najlepsze wiatry nie są pomyślne temu, który nie wie dokąd płynie” Machiavelli.


Jeśli pojawia się jakiś problem z wyznaczeniem pragnień i celów prosto z serca, można zapytać się siebie, jakich uczuć chcemy doświadczać i skoncentrować się na nich już tu i teraz. To może być szczęście, spełnienie, zdrowie, miłość, harmonia, piękno, kreatywność, to, co najlepsze dla nas, obfitość, bogactwo duchowe i materialne, mądrość. Za każdym pragnieniem stoi przecież chęć doświadczenia pewnego uczucia.


Niektórzy patrząc na moje podróżnicze zdjęcia, wzdychają i mówią, że też chcieliby tak podróżować. Choć ja obserwuję często, że nie jest to chęć podróżowania lecz np. pragnienie uczucia wolności. Powodem może być zabieganie, przytłoczenie codziennymi obowiązkami, rutyna. Potrzeba im zatem niekoniecznie dalekich podróży, a chwili dla siebie, zmiany organizacji dnia, itp. Nie każdemu podróż zapewni uczucie wolności, choć patrząc na pewne zdjęcia, może się tak wydawać. Jest to więc kwestia właściwego rozpoznania uczucia.


Jeśli nakreślimy swoje marzenia, ale nie mamy co do wszystkich pewności i chcemy zostawić otwartą furtkę, to warto dodać zdanie “to, lub coś lepszego”.


To ważne, aby cele wynikały “z serca”, ponieważ te, które są niezgodne z naszą prawdziwą naturą, choć my myślimy, że są (z pewnych powodów opisanych dalej), mogą się nie spełnić i szkoda na nie naszego czasu i energii, a może jeszcze rozczarowania i zniechęcenia.


Wyznaczenie takich celów i pragnień może wcale nie być takie łatwe jak się wydaje… A to dlatego, że bardzo prestiżowo jest mieć czerwone ferrari i “wszyscy” by je chcieli. Można wtedy zyskać w oczach wielu ludzi, stać się bardziej popularnym, lepiej postrzeganym i traktowanym. Tak samo jest z markowymi ubraniami, akcesoriami, zegarkami i innymi przedmiotami. Prawie każdy wolałby również nowoczesny, luksusowy apartament w centrum miasta lub wielki dom. Moda kieruje masami. Lecz moda niekoniecznie jest zgodna z naszą prawdziwą naturą i tym, co dla nas jest najlepsze. Moda również rozwija się w takim tempie, aby napędzić sprzedaż i zysk. Co chwilę wychodzi nowszy model telefonu, nastaje nowy sezon i nowe kolekcje. Niełatwo za tym nadążyć, a kto wypadnie, ten może czuć się “gorzej” od innych, nie ze względu na to kim jest, lecz co posiada. Może zostać ośmieszony przez innych, wpaść w kompleksy i poczucie niższości, choć stan posiadania modnych rzeczy, nigdy nie powinien być tego przyczyną. Większość osób pragnie gromadzić przedmioty, a może dla wielu nie jest to korzystne. Może staliby się o wiele lepszymi ludźmi żyjąc w porządku i minimalizacji potrzeb. Nie chodzi tutaj, aby zrezygnować z tego wszystkiego zupełnie, ponieważ to, co posiadamy powinno być piękne i użyteczne, najlepsze dla nas, ale nie powinno “posiadać nas”.


Nasze cele nie musza być spektakularne. Nie oceniajmy i nie porównujmy swoich celów do innych, ponieważ one są bardzo indywidualne. Mogą być małe i proste. Lepiej mieć drobny cel, niż żaden. To nawet bardzo zachęcające, gdy wyznaczymy łatwy cel, który możemy osiągnąć, nacieszyć się tym, docenić, poczuć wdzięczność, zmotywować się do osiągnięcia kolejnego celu, może tym razem troszkę większego.


Jeśli nasze marzenia są szczere i z głębi serca, gdy oczekujemy, że przydarzy się nam coś wspaniałego w najlepszym czasie, to tak będzie. Człowiek jednak jest złożony i są pewne czynniki, które mogą to utrudnić, jak blokady w podświadomości. Czasem też wydaje nam się, że coś jest dla nas dobre, a potem uświadamiamy sobie, że jednak nie. Poprzez pewne blokady Wszechświat chce nam na coś zwrócić uwagę.

Kiedyś byłam bardzo sfrustrowana, ponieważ bardzo chciałam przyciągnąć mieszkanie w konkretnym miejscu, ale nie udawało mi się to. Pracowałam nad tym marzeniem i nic. Wydawało mi się, że to dobre marzenie i z głębi serca, ponieważ każdy potrzebuje swoje miejsce. Po wielu zakrętach życie pokazało mi, że mieszkanie czeka na mnie (Wszechświat nigdy mnie nie opuścił), ale w zupełnie innym miejscu na Ziemi. Całe szczęście, że tak się stało, choć wiem to teraz. Wcześniej nie byłam taka wesoła.

Było natomiast inaczej z moim innym marzeniem, które było tak “bajkowe”, że ignorowałam je. Od dziecka uwielbiam delfiny i oglądałam na zdjęciach, ponieważ w Polsce i najbliższych rejonach raczej nie występują. Lata temu, gdy zastanawiałam się czego bardzo pragnę (nie oceniając tego, jedynie zapisując w roli obserwatora) uzmysłowiłam sobie, że marzę o tym, by z nimi pływać, by je dotknąć. Pomyślałam dlaczego mam sobie tego odmawiać? Może mało to przyziemne, racjonalne i niby jakim cudem miałoby się wydarzyć, ale po prostu czułam, że to marzenie. Kilka miesięcy później poleciałam na pewną wyspę i “przypadkiem” trafiłam do miejsca, gdzie można pływać z delfinami. Tak zrealizowało się moje skryte marzenie. Ale to nie wszystko… Wszechświat tak działa, że wynagradza tych, którzy mu ufają i zawsze wierzyłam, że tak naprawdę daje więcej niż się spodziewamy. Jakiś czas później byłam w innym miejscu na Ziemi i pływając kajakiem z ukochanym, nagle zobaczyliśmy dziesiątki delfinów płynących w naszą stronę. To było jedno z najbardziej wyjątkowych przeżyć i nigdy tego nie zapomnę. Może nie była to “rzecz” praktyczna, ale moment, który pokazał mi na zawsze, jak nasz świat jest niesamowity i ile w nim piękna. Pokazał mi, że to przygody dają dużo więcej radości, niż gromadzenie przedmiotów.


Jeśli już wyznaczymy to, co jest w pełni zgodne z naszą naturą, pozytywne i korzystne, to warto przejść do spisania tego i/lub stworzenia obrazu, abyśmy mogli sobie łatwiej wizualizować, a przez to szybciej zmaterializować.


To jest jak z posadzonym ziarnem, które trzeba podlewać, by wyrosło. Ziarno jest zakopane w ziemi, nie widać go, ale wiemy, że tam jest i gdy będziemy wystarczająco poświęcać mu uwagi to wyrośnie. Podlewanie to karmienie naszych marzeń uwagą, pozytywnymi myślami, słowami, obrazami, odczuciami. Można to zrobić na wiele sposobów:

— najłatwiej i najszybciej stworzyć tablicę na Pinterest, oglądać nie tylko zdjęcia ukazujące nasze marzenie, ale też inspirować się innymi podobnymi, dzięki temu “otaczać” się pozytywnymi obrazami.

— stworzyć Mapę Marzeń na papierze, powycinać odpowiednie obrazy z kolorowych magazynów i ozdobić samemu wg. własnej wyobraźni lub na komputerze, ze zdjęciami z Internetu.

— można stworzyć Mapę Marzeń wg. naszych własnych potrzeb i zasad lub na siatce Bagua (Feng Shui), co wprowadza pewien porządek i ukazuje obraz z góry. Łatwiej wtedy dostrzec, która sfera naszego życia jest już jak z marzeń, a która wymaga większej uwagi.

Wszystkie sposoby są dobre, można znaleźć jeszcze inne strony do tworzenia własnych “dream boards” (tablic marzeń), warto jednak choć raz spróbować rozpisać sobie własne cele na siatce Bagua, a potem dokleić zdjęcia, by bliższej przyjrzeć się swojemu życiu, zobaczyć je z wyższej perspektywy i uporządkować.


Jest takie znane powiedzenie Buddy “problem polega na tym, iż myślisz, że masz czas”. Każdy dzień bez celu to strata czasu, a nie mamy go wiele.

Pragnienia

Jedną z najważniejszych rzeczy w życiu jest wyznaczyć sobie cele i marzenia, które wskazują nam pragnienia. Inaczej dążenia swojego serca i duszy.


Ich głos jest subtelny i delikatny, często zakrzyczany przez otoczenie zewnętrzne.


Dla niektórych może się to wydawać dziwne, aby mieć trudność z wytyczeniem celów, przecież od najmłodszych lat skupiamy się, by zdać egzamin, kolejny, osiągnąć coś jeszcze, dostać się na studia, itd. Niewiele osób zakwestionuje te cele lub w ogóle przyjdzie im do głowy, że to mogą nie być cele odpowiednie dla niego.


Są osoby, które czują ogromny opór i zniechęcenie przed daną drogą, ale przecież społeczeństwo naciska, by iść na np. najlepsze studia, więc szybko obwiniają się o lenistwo. Uważa się, że są nieudolni, schowani do pudełka z opakowaniem “gorszy”. A to najzwyczajniej w świecie niewłaściwa droga dla tej osoby i napewno jest genialna w innej dziedzinie. Jak już dawno Albert Einstein zauważył, nie można oceniać ryby po tym, jak wspina się po drzewie, bo całe życie będzie myśleć, że jest głupia.


Przez wiele lat życia nie rozumiałam znaczenia marzeń i celów, nie wiedziałam jakie są ważne, a potem bardzo trudno było mi je wyznaczyć. Dopiero, gdy ukończyłam wieloletnią szkołę baletową, zauważyłam, że jestem ambitna i poczułam się lepiej. Wcześniej nie odczuwałam potrzeby bycia ambitną w szkole, gdzie panuje więzienny rygor i fundamentalny brak szacunku dla drugiego człowieka. Kiedyś czułam się przez to wyobcowana, dziś rozumiem dlaczego nie chciałam iść taką drogą.


Z tego co zaobserwowałam, mnóstwo osób ma problem z wyznaczeniem celów. Nie jesteśmy tego nauczeni w społeczeństwie, gdzie są same utarte drogi. Musimy się tego uczyć na nowo.


Pragnienia są właśnie sposobem na to, aby je znaleźć i wyznaczyć. Pragnienia są bardzo, bardzo dobre! Ale takie z serca. Nie te, które widzimy u znanej osoby i nie takie które są modne. Raczej też nie takie, które przyniosą nam minutę uśmiechu, a już napewno nie takie, które w konsekwencji przyniosą wyrzuty sumienia. Pragnienia są bardzo indywidualne, mogą być małe i duże. To głos duszy i serca, który pokazuje nam, co przynosi nam radość, chęć do działania, iskrę entuzjazmu, rozświetla nasze życie oraz otoczenie. Co więcej, nuda i niepokój to wskazówki, by zapytać serca czego pragnie i wysłuchać go. Najlepiej, gdy nasze pragnienie jest dobre dla nas samych i innych. Te pragnienia, których realizacja ma na celu pokazanie swojej wyższości nad innymi, nie są pozytywne i energie pozytywne nie będą nas przy tym wspierać.

Warto doceniać i celebrować osiągnięcie każdego pragnienia, przypomnieć sobie jak bardzo tego pragnęliśmy, a teraz to mamy, docenić siebie za całą pracę. Wraz ze spełnieniem przychodzi kolejne i kolejne pragnienie, ponieważ pozytywny rozwój nie ma granic.


Pragnienia to często podpowiedzi co najlepiej zrobić. Przedstawię swój przykład: gdy przeprowadziłam się do innego kraju, miałam wielką chęć, by nauczyć się panującego języka. Zaczęłam uczyć się, zapisałam do szkoły językowej, jednak po czasie zauważyłam, że nie jest dla mnie najlepsza. Miałam pragnienie i powtarzające się myśli, by uczyć się trybem indywidualnym. Jednak słyszałam od bliskiej osoby, że to niepotrzebne, bez sensu, to musi być tutaj bardzo drogie i zrezygnowałam z tego pomysłu. Po pewnym czasie szkoła językowa stała się dla mnie bardziej ciężarem, a nauka języka nieprzyjemnością i zniechęciłam się do tego. Teraz wiem, że trzeba było posłuchać się swojego pragnienia, tego wewnętrznego głosu i myśli. To był najlepszy moment na naukę, ponieważ byłam pełna entuzjazmu i ochoty, która po czasie zgasła. Wiem również, że pieniądze nie były tak naprawdę przeszkodą. Ta osoba wypowiedziała swoją opinię, dopasowaną do własnej osobowości, nie mojej i nie ma w tym nic złego. Każda historia ma wiele wątków, a ta między innymi pokazuje, że moim błędem było posłuchanie się innej osoby, a nie siebie samej oraz brak zaufania do siebie i własnego pragnienia.

Poznać siebie

Pamiętasz kim byłeś zanim powiedzieli Ci kim masz być? Zanim powiedzieli Ci co jest właściwe, a co nie. Zanim Cię nauczyli wielu różnych rzeczy przez własny pryzmat i doświadczenia.


To jedne z naszych najważniejszych zadań: wiedzieć kimś się jest, słyszeć własne myśli i serce, wytyczyć indywidualne cele. Często myślimy, że wiemy kim jesteśmy, a po czasie okazuje się, że to było zachowanie pod wpływem czegoś (bo tak się po prostu robi), kogoś, nie mieliśmy czasu siebie usłyszeć w zgiełku dnia. Różne sytuacje, które nam się przytrafiają powodują w nas urazy i blokady, ponieważ nie wiedzieliśmy jak trzeba się z nimi rozprawiać i dotykało nas zachowanie innych ludzi.


Jeśli nie realizujemy naszego wewnętrznego potencjału, to pojawia się poczucie frustracji, musimy mierzyć się z brakiem radości i spełnienia, a to bardzo wysoka cena.


Ile słyszymy historii osób na łożu śmierci, które żałują ile jeszcze nie zrobiły lub nie odważyły się, choć im serce podpowiadało… Moim zdaniem w obecnych warunkach życiowych niełatwo dowiedzieć się kim się naprawdę jest, usłyszeć swój wewnętrzny głos. Chaos, zgiełk, pęd, presja z zewnątrz jest ogromna. Osoby o pięknych talentach są wyśmiewane i zamykają je na lata, czasem na zawsze. Od dziecka obserwujemy i przyjmujemy za prawdę, że pewne rzeczy się robi “bo tak”. Nasi rodzice mają swoje problemy i wychowali nas tak, jak byli sami wychowani. Nikomu nie było łatwo. Wszystko się tak nagromadziło, sięgnęło zenitu, że ludzie zaczynają mieć tego dosyć i zmieniać to, co mogą, czyli swój świat wewnętrzny, system przekonań i nieaktualne tradycje, które były może dobre kiedyś, lecz już dawno nie są.


Każdy ma swoja historię z tym tematem związaną. Moja jest taka, że od dziecka byłam bardzo aktywna i zajęta. Zawsze “nie miałam czasu” i nie żyłam jak rówieśnicy, czy w ogóle inni ludzie. Normalnym było to, że wychodziłam o świcie i wracałam około 18—20 do domu, po bardzo wyczerpującym dniu. Wtedy byłam dalej bardzo zajęta innymi obowiązkami, w nocy padałam i od rana to samo. Może dla wielu osób to brzmi dziwnie, ale byłam tak zajęta mnóstwem obowiązków od najmłodszych lat, że nawet nie wiedziałam kim naprawdę jestem, co autentycznie lubię, a czego nie — nie znałam siebie, mimo, że miałam silny charakter i niekoniecznie było to widać. Byłam zawodową tancerką baletową i moje życie bardzo różniło się od przeciętnego człowieka. Chodziłam ścieżkami, które nie były moje, ale szłam nimi, bo tak życie mnie pokierowało, jak liść na wietrze. Z perspektywy czasu widzę, do jak dziwnych miejsc mnie to doprowadzało i juz więcej nie chcę powtórzyć tego błędu, dla własnego bezpieczeństwa. Jestem przekonana, że dopiero w ciszy można siebie naprawdę poznać.


Poznanie siebie jest podstawą, by zrozumieć swoje powołanie i żyć w spełnieniu, łatwiej pokonywać trudności. Z tego wyrasta miłość, poczucie własnej wartości i pewności siebie. Nie można przecież być pewnym siebie, próbując być kimś innym. Czasami misje serca wydają się nie mieć sensu dla innych. Przeczą wszystkiemu co mówią i robią inni, a jednak w głębi duszy wiemy, że są ważne. Nawet jeśli teraz nikt nie rozumie naszego zachowania, to kiedyś wszystko ułoży się w spójną całość. Tu potrzeba dużo wiary i zaufania w siebie i Wszechświat, że nas prowadzi. Ludzie myślą np. jak zwykła dziewczyna może zostać pisarką. Co ona w ogóle sobie myśli? Zapominając o tym, że pisarz to amator, który nigdy się nie poddał. Całe szczęście nie jesteśmy zobligowani do tego, by ktoś nas rozumiał, by nasze zachowanie miało sens dla innych.


Gdy zaczynamy poznawać siebie, zaczyna się zmieniać całe życie, otoczenie. Proces transformacji, czyli zmiany swojego życia na lepsze może na początku wydawać się bolesny, ponieważ to, co do nas nie pasuje — zaczyna odpadać. Możemy czuć niepokój związany z przyszłością i samotność. Jednak nie bójmy się iść w samotności, ponieważ cele są bardzo indywidualne, więc to indywidualna droga, nie w tłumie. Unikatowość nie ma konkurencji i to jest najlepsze. Zaczynamy kochać i szanować siebie, w odróżnieniu do sztucznej osoby, którą kiedyś byliśmy i nasze serce jej nie kochało. Dajmy sobie czas na poznanie i zrozumienie siebie, ponieważ wszystko jest możliwe, co zgodne z naszą indywidualnością.


Jedna z najważniejszych nauk jakie przyjęłam jest to, aby budować dom w sobie. To w swoim wnętrzu powinniśmy go zbudować, pielęgnować, to tu znajdziemy stabilizację i wszystko czego potrzebujemy. Jeśli ma on solidny fundament, to poradzimy sobie w każdej sytuacji.


Za czas włożony w poznanie siebie nikt nam nie pogratuluje, nikt nas nie doceni, nie otrzymamy za to również dyplomu, który można powiesić na ścianie lub zapisać sobie w CV. Niektórzy wiele lat studiują różne kierunki i mają tak zwane wyższe kwalifikacje. Niektórzy studiują siebie, życie i jego wyzwania. Teoretycznie nie ma z tego nagrody, ale możemy być pewni, że jest to najlepsza inwestycja.

System

Większość z nas czuje, że coś tu jest nie tak, ale dlaczego skoro Ziemia to nasz dom?

Wszystkie systemy w jakich obecnie żyjemy są mało przyjazne dla ludzi, np. szkoła i system nauczania, wychowania, systemy religijne, polityczne, pracy. Większość z nas wyrosła w tym niekorzystnym systemie, ograniczeniach, musieliśmy być kimś, kogo od nas oczekiwano, konkurować, byliśmy porównywani do innych, karceni za ciekawość. Nie za wiele jest w pełni szczęśliwych osób, a te, które są działają na własny rachunek i kroczą własną drogą, na ile to możliwe.


Te systemy chcą mieć łatwych do kierowania ludzi, nie silnych, świadomych i odważnych, ponieważ tacy ludzie nie godzą się na pewne rzeczy, np. odbieranie telefonu pracowniczego w środku nocy i niewolniczej pracy, na jedzenie niezdrowego jedzenia i sponsorowanie koncernów farmaceutycznych.

To można zobaczyć na takim przykładzie: gdy sytuacja polityczna pozwoliła, wiele osób wyjechało za granicę. Często można usłyszeć od tych osób, że są najlepszymi pracownikami, tylko oni potrafią cieżko pracować (lub używają innego słownictwa), a ci, rodzeni mieszkańcy tego kraju, to są leniwi, nic nie potrafią i są niezbyt bystrzy. Tylko czy to jest sukces, czy ciężka praca jakby brać udział w dobrowolnym konkursie na najlepszego niewolnika? Czy to jest dobra rzecz? Czy nie lepiej zwolnić tempo, zadbać o zdrowie, życie prywatne, coś więcej niż praca, której się nie lubi i robi tylko, aby mieć pieniądze? System łapie w pułapkę, aby ludzie myśleli, że to jest dobre, że sami tego chcą. Niby niewolnictwo zostało obalone dawno temu, ale czy napewno? Czy tylko ostentacyjna forma w jakiej było to robione…


Niektórych można porównać do kurczaków, które chodzą po ziemi, widzą wszystko na swoim poziomie, skupieni są tylko na stronie materialnej, na tym co przed oczami. Mogą wykonywać świetnie swoją pracę, czują wtedy władzę, wszystko wyolbrzymiają, robią innym problemy nawet, gdy ich nie ma, rozpychają się łokciami, aby być pierwsi, przechwalają się każdą rzeczą i numerkiem. To często kończy się depresją, uzależnieniami i pewne koncerny dalej zarabiają. Człowiek jest smutny, zmęczony, nie ma chęci do zmian na lepsze. Gdy wszystkiego się boi, to już najlepiej dla wszystkich systemów. Człowiek pełen strachu, to najlepszy niewolnik.


Orły, które fruwają wysoko widzą o wiele więcej. Nie dają się nabrać na kłamstwa, ani wziąć udział w wyścigu szczurów, ponieważ znają swoją wartość i wiedzą, że zapłata to wymiana, która zawsze powinna być w równowadze. Orły wiedzą również, jak działa świat i nie dają sobą manipulować, np. rozsyłać szokujących informacji i obrazów przez Internet, ponieważ mają świadomość, że energia podąża za uwagą. Nie chcą brać udziału w protestach, które skupiają się tylko na krzywdzie, a politycy cieszą się, ponieważ najgorsze sprawy uchodzą im w tym czasie na sucho. Nie angażują się w wojny, ponieważ widzą, że media manipulują prawdą i powody wojen są znacznie inne, niż nam się podaje. Orły wiedzą, że trzeba zacząć zmieniać świat od siebie i w myślach tworzyć piękny obraz Ziemi, który wkrótce stanie się rzeczywistością.


Czy nie byłoby wspaniale, gdybyśmy w szkole byli uczeni mądrości i myślenia, a każdy miał możliwość rozkwitu własnej osobowości?

Część osób lubi przedmioty ścisłe, ponieważ nie trzeba czytać i interpretować, za dużo rozwodzić się nad cudzymi filozofiami, które ich mało obchodzą. Część uważa te przedmioty za niezwykle nudne. Nie każdy lubi liczyć dla samego celu liczenia. Niektórzy liczą w konkretnym celu, tylko jeśli muszą. Ja czytałam zadanie matematyczne i zamiast przejść do liczenia, zastanawiałam się jaki problem emocjonalny ma osoba, która ułożyła to zadanie i jakim cudem miałabym chcieć zapełnić tym mój umysł. Chciałam zostać robotem, który wyłączy sobie guzik myślenia i zacznie zajmować się tym, co mi karzą, ale nie mogłam i miałam przez to problemy. Pół życia myślałam, że matematyka to jeden z najbardziej nieprzydatnych przedmiotów, a jaka to szkoda! Dopiero później (z Internetu) poznałam co to jest złota liczba i ciąg Fibonacciego, które są nie tylko w książkach i zadaniach, ale wokół nas, w roślinach, a nawet w nas samych. Chciałam je poznać, by tworzyć moją sztukę jeszcze piękniejszą. To właśnie dzieje się, gdy nauka jest zawężona do maleńkiej specjalizacji, bez wyższej perspektywy.


Pewne rzeczy są nakazane lub zakazane, ale jeśli nie znamy przyczyny i zrozumienia, trudno się do tego zastosować. Dla przykładu pomyślmy nad zdaniem “nie czyń tego, co tobie niemiłe”. Niektórzy zachowują się w taki sposób, że chciałoby się nazwać taką osobę konkretnym wyrażeniem, ale nauczeni jesteśmy, iż tak nie wypada, albo to grzech, więc dusimy w sobie taką chęć, a wtedy złość i frustracja narasta. Trzeba żelaznej woli, aby się pohamować w pewnych sytuacjach.

Ale gdyby podejść do tego tematu sprytniej, ze zrozumieniem praw, że to, co robimy — wraca do nas zwielokrotnione, oraz to co siejesz będziesz zbierać, a także z wiedzą, że świat zewnętrzny jest odbiciem naszego wnętrza, to wcale nie musimy ze sobą walczyć, tłamsić, bo ta złość się szybko sama rozpuszcza. Z tych powodów, tak ważne jest, by zdobyć wiedzę wyższą i rozwijać własną mądrość, niezależną od instytucji i innych.


Całe szczęście, to wszystko się zmienia, na świecie jest coraz więcej orłów, inni zaczynają brać z nich przykład i nie będzie innej możliwości, niż dostosować system do prawdziwych potrzeb człowieka, zmienić go tak, by był w pełni przyjazny, wspierający nasz rozwój.


Stanem naturalnym na Ziemi jest różnorodność, a nie wpasowywanie się w systemy i szufladki. Dlaczego miałbyś zajmować się tylko pracą, jeśli kochasz muzykę? Dlaczego osoba, która rozwija wiele talentów i idzie swoją drogą, ma czuć się gorzej, niż ta, która idzie wytyczonym szlakiem? Nawet na rozmowach o pracę zadają takim osobom pytanie, dlaczego nie są jak specjaliści wyszkoleni tylko w maleńkiej dziedzinie, jakby to było coś lepszego.


Przez wiele lat odczuwałam kompleksy na tle różnorodności swoich doświadczeń. Byłam pływaczką, baletnicą, modelką, studentką, wizażystką, artystką, nauczycielką, bizneswoman, manager biura i projektów, pisarką, podróżniczką i wiele innych. Stresowałam się na rozmowie o pracę jak wytłumaczyć to, że nie mam tytułu magistra najlepszych studiów ekonomiczny, ponieważ umarłabym i zamiast tego wyruszyłam w świat na poszukiwanie przygód. Teraz rozumiem, że taka jest moja droga, dzięki temu stałam się bogata wewnętrznie i jest to coś cennego, mimo, że system narzuca coś innego. Uśmiecham się do siebie, gdy jestem na przyjęciu i nowo poznane osoby zadają mi pytanie “kim jesteś”, “czym się zajmujesz”, jakby jedno słowo miało określić całe życie i osobowość. Jeśli ktoś będzie wścibski, to będę odpowiadać, że jestem czarodziejką z dwoma czarnymi kotami i białym królikiem, co właściwie jest zupełnie zgodne z prawdą :-)

Moda i przeciętność

Moda może służyć jako inspiracja, zabawa, tworzenie piękna, wyrażanie osobowości lub do kierowania masami ludzi.


“To, co jest słuszne, nie jest zawsze popularne. To, co jest popularne, nie jest zawsze słuszne” Albert Einstein.


Jest połączenie między tymi dwoma pojęciami: mody (tego co popularne) i przeciętności.


Często to, co ciężkie, brudne, depresyjne wydaje się “lepsze”, fajniejsze, “pod prąd”, bardziej popularne, ale przecież to w świetle odnajdujemy ukojenie, spełnienie, uleczenie, radość.


To czasem jest trudne do ujrzenia, ponieważ nie wszystko jest czarne lub białe, życie ma wiele kolorów. Niektóre rzeczy wiemy, że są ewidentnie niedobre dla nas, ale niektóre wydają się niewinne. Dopiero jak je zanalizujemy, to zauważymy czy nas wspierają i przybliżą do celów, czy obciążają, czy nasz czas oraz środki, które na to poświęcamy przyniosą nam pozytywne profity, czy też zostaną wchłonięte w czarną dziurę, nie przynosząc nic w zamian.


Przeczytałeś bezpłatny fragment.
Kup książkę, aby przeczytać do końca.
E-book
za 35.49
drukowana A5
za 36.44
drukowana A5
kolorowa
za 60.98