E-book
1.37
drukowana A5
12.53
Przemiana

Bezpłatny fragment - Przemiana


Objętość:
60 str.
ISBN:
978-83-8245-471-0
E-book
za 1.37
drukowana A5
za 12.53

Rozdział I

Pewnego ranka, gdy Gregor Samsa obudził się z niespokojnych snów, został przemieniony w swoim łóżku w straszne robactwo. Położył się na plecach przypominających zbroję, a jeśli podniósł trochę głowę, zobaczył swój brązowy brzuch, lekko wypukły i podzielony łukami na sztywne części. Pościel ledwo była w stanie ją przykryć i wydawała się gotowa zsunąć się w każdej chwili. Jego liczne nogi, żałośnie chude w porównaniu z wielkością reszty ciała, machały bezradnie, gdy patrzył. „Co się ze mną stało?” on myślał. To nie był sen. Jego pokój, właściwy ludzki pokój, choć trochę za mały, leżał spokojnie pomiędzy nimi jego cztery znajome ściany. Na stole leżała kolekcja próbek tekstyliów — Samsa był wędrownym sprzedawcą — a nad nią wisiał obrazek, który niedawno wyciął z ilustrowanego czasopisma i umieścił w ładnej, złoconej ramie. Przedstawiał kobietę w futrzanej czapce i futrzanym boa, która siedziała wyprostowana, unosząc w kierunku widza ciężką futrzaną mufkę, która zakrywała całe jej przedramię.


Gregor odwrócił się i spojrzał przez okno na matową pogodę. Słychać było, jak krople deszczu uderzają o szybę, co sprawiło, że poczuł się dość smutny. „Co powiesz na to, że prześpię się trochę dłużej i zapomnę o tych wszystkich bzdurach”, pomyślał, ale tego nie był w stanie zrobić ponieważ był przyzwyczajony do spania po swojej prawej stronie, aw obecnym stanie nie mógł przyjąć tej pozycji. Jakkolwiek mocno rzucił się na prawą stronę, zawsze wracał do miejsca, w którym był. Pewnie próbował tego ze sto razy, zamknął oczy, żeby nie musiał patrzeć na trzepoczące się nogi, i zatrzymał się dopiero, gdy zaczął odczuwać tam łagodny, tępy ból, jakiego nigdy wcześniej nie czuł. „O Boże”, pomyślał, „co za żmudna to kariera, którą wybrałem! Podróżowanie dzień w dzień.


Prowadzenie takiej działalności wymaga znacznie więcej wysiłku niż prowadzenie własnej firmy w domu, a do tego dochodzi przekleństwo podróżowania, obawy o połączenia kolejowe, złe i nieregularne jedzenie, stały kontakt z różnymi ludźmi, więc nigdy nie możesz poznać kogoś lub zaprzyjaźnić się z nim. To wszystko może pójść do piekła!” Poczuł lekkie swędzenie na brzuchu; podniósł się powoli na plecach w kierunku wezgłowia, aby móc lepiej podnieść głowę; znalazł miejsce, w którym był swędzenie, i zobaczył, że jest pokryty mnóstwem małych białych plamek, z których nie wiedział, co zrobić; a kiedy próbował poczuć to miejsce jedną z nóg, szybko je cofnął, ponieważ gdy tylko go dotknął, przeszedł go zimny dreszcz. Wsunął się z powrotem na swoją poprzednią pozycję. „Wczesne wstawanie przez cały czas”, pomyślał, „to sprawia, że stajesz się głupi. Musisz się wyspać. Inni komiwojażerowie prowadzą życie w luksusie.


Na przykład, ilekroć rano wracam do pensjonatu, żeby przepisać umowę, ci panowie wciąż tam siedzą i jedzą śniadania. Powinienem po prostu spróbować tego z moim szefem; Zostałem wyrzucony na miejscu. Ale kto wie, może to byłaby najlepsza rzecz dla mnie. Gdybym nie miał rodziców do przemyślenia, dałbym w swoim wypowiedzeniu dawno temu, podszedłbym do szefa i powiedziałbym mu, co myślę, powiedziałbym mu wszystko, co chciałbym, dałbym mu znać właśnie to, co czuję. Spadłby z biurka! Siedzenie przy biurku i rozmawianie z podwładnymi z góry to zabawna sprawa, zwłaszcza gdy trzeba podejść blisko, bo szef jest słabo słyszący. Cóż, wciąż jest nadzieja; kiedy już zgromadzę pieniądze na spłatę długu moich rodziców wobec niego — przypuszczam, że kolejne pięć lub sześć lat — to na pewno zrobię. Wtedy dokonam wielkiej zmiany.


Przede wszystkim jednak muszę wstać, mój pociąg odjeżdża o piątej”. Spojrzał na budzik, tykający na komodzie. „Bóg w niebie!” on myślał. Było wpół do ósmej, a wskazówki cicho poruszały się do przodu, było nawet później niż wpół do ósmej, bardziej jak za kwadrans siódma. Czy budzik nie zadzwonił? Z łóżka widział, że było ustawione na czwartą, tak jak powinno; z pewnością musiał zadzwonić. Tak, ale czy można było spokojnie przespać się przez ten stukot mebli? To prawda, że nie spał spokojnie, ale prawdopodobnie tym głębiej. Co powinien teraz zrobić? Następny pociąg odjechał o siódmej; gdyby złapał, musiałby spieszyć się jak szalony, a kolekcja próbek nadal nie była zapakowana i wcale nie czuł się szczególnie świeży i żywy. A nawet gdyby złapał pociąg, nie uniknąłby złości swojego szefa, ponieważ asystent byłby tam, aby zobaczyć odjeżdżający pociąg o godzinie piątej, zamieściłby w swoim raporcie, że Gregora nie było tam dawno temu. Asystent w biurze był człowiekiem szefa, bez kręgosłupa i bez zrozumienia.


A co, jeśli zgłosiłby chorobę? Ale to byłoby niezwykle napięte i podejrzane, ponieważ przez piętnaście lat służby Gregor ani razu nie chorował. Jego szef z pewnością przyszedłby do lekarza z firmy ubezpieczeniowej, oskarżyłby rodziców o posiadanie leniwego syna i przyjąłby zalecenie lekarza, aby nie składać żadnych roszczeń, ponieważ lekarz uważał, że nikt nigdy nie był chory, ale wielu było niezdecydowanych. A co więcej, czy w tym przypadku byłby całkowicie w błędzie? Gregor rzeczywiście, poza nadmierną sennością po tak długim spaniu, czuł się zupełnie dobrze, a nawet czuł się o wiele bardziej głodny niż zwykle. Nadal pośpiesznie się nad tym zastanawiał, nie mogąc zdecydować się wstać z łóżka, kiedy zegar wybił kwadrans siódmą.


Rozległo się ostrożne pukanie do drzwi w pobliżu jego głowy. Ktoś nazwał to „Gregor” była jego matka… — Jest za piętnaście siódma. Nie chciałeś gdzieś iść?” Ten delikatny głos! Gregor był zszokowany, gdy usłyszał, jak odpowiada jego własny głos, z trudem rozpoznając go jako głos, który miał wcześniej. Jakby z głębi jego wnętrza wmieszał się bolesny i niekontrolowany pisk, z początku można było usłyszeć słowa, ale potem pojawiło się coś w rodzaju echa, które sprawiło, że stały się niejasne, pozostawiając słuchacza niepewnego, czy dobrze słyszał, czy też nie. Gregor chciał udzielić pełnej odpowiedzi i wszystko wyjaśnić, ale w tych okolicznościach poprzestał na powiedzeniu: „Tak, mamo, tak, dziękuję, teraz wstaję”. Zmiana w głosie Gregora prawdopodobnie nie mogła zostać zauważona na zewnątrz przez drewniane drzwi, ponieważ jego matka była zadowolona z tego wyjaśnienia i odsunęła się. Ale ta krótka rozmowa uświadomiła pozostałym członkom rodziny, że Gregor wbrew ich oczekiwaniom wciąż jest w domu i wkrótce jego ojciec zapukał do jednych z bocznych drzwi, delikatnie, ale pięścią. „Gregor, Gregor”, zawołał, „co się stało?” I po krótkiej chwili zawołał ponownie z ostrzeżeniem głębokim głosem: „Gregor! Gregor!”


Do drugich bocznych drzwi podeszła żałośnie siostra: „Gregor? Czy nie czujesz się dobrze? Potrzebujesz czegoś?” Gregor odpowiedział obu stronom: „Jestem gotowy”, starając się usunąć z jego głosu całą dziwność, wymawiając bardzo ostrożnie i robiąc długie przerwy między każdym, pojedynczym słowem. Jego ojciec wrócił do śniadania, ale siostra szepnęła: „Gregor, otwórz drzwi, błagam cię”.


Gregor jednak nie myślał o otwarciu drzwi i zamiast tego pogratulował sobie ostrożnego nawyku, wyniesionego z podróży, zamykania wszystkich drzwi na noc, nawet gdy był w domu. Pierwszą rzeczą, na którą miał ochotę, było spokojne wstawanie bez przeszkadzania, ubranie się, a przede wszystkim śniadanie. Dopiero wtedy zastanawiał się, co robić dalej, gdyż doskonale zdawał sobie sprawę, że leżąc w łóżku, nie doprowadzi swoich myśli do żadnych rozsądnych wniosków. Przypomniał sobie, że często odczuwał lekki ból w łóżku, być może spowodowany niezgrabnym leżeniem, ale to zawsze okazywało się czystą wyobraźnią i zastanawiał się, jak jego wyobrażenia powoli rozwiążą się dzisiaj. Nie miał najmniejszej wątpliwości, że zmiana w jego głosie była tylko pierwszą oznaką poważnego przeziębienia, które stanowiło zagrożenie zawodowe dla komiwojażerów. Zrzucenie przykrycia było prostą sprawą; musiał tylko trochę się wysadzić i odpadły same. Ale potem stało się to trudne, zwłaszcza że był tak wyjątkowo szeroki.


On byłby stosowany ramiona i ręce do pchania się w górę; ale zamiast nich miał tylko te wszystkie małe nóżki, które nieustannie poruszały się w różnych kierunkach, których ponadto nie był w stanie kontrolować. Gdyby chciał zgiąć jedną z nich, to była pierwsza, która się rozciągnęła; a jeśli w końcu udało mu się zrobić z tą nogą, co chciał, wszyscy inni wydawali się być wolni i poruszali się boleśnie. „To jest coś, czego nie da się zrobić w łóżku”, powiedział sobie Gregor, „więc nie próbuj tego robić dalej”. Pierwszą rzeczą, której chciał zrobić, było wyciągnięcie dolnej części ciała z łóżka, ale nigdy nie widział tej dolnej części i nie mógł sobie wyobrazić, jak ona wygląda; okazało się, że poruszanie się jest zbyt trudne; to poszedł tak powoli; i wreszcie, niemal w szale, kiedy beztrosko popchnął się naprzód z całą siłą, jaką mógł zebrać, wybrał zły kierunek, uderzył mocno w dolną kolumnę łóżka i nauczył się z piekącego bólu, że poczuł, że dolna część jego ciała może być obecnie najbardziej wrażliwy. Więc wtedy próbował najpierw podnieść górną część swojego ciała z łóżka, ostrożnie odwracając głowę na bok. Poradził sobie z tym dość łatwo i pomimo jego szerokości i wagi, większość jego ciała w końcu powoli podążała w kierunku głowy. Ale kiedy w końcu wyciągnął głowę z łóżka i wyszedł na świeże powietrze, przyszło mu do głowy, że gdyby pozwolił sobie upaść, byłby cudem, gdyby jego głowa nie została zraniona, więc bał się iść dalej naprzód. w ten sam sposób.


I nie mógł teraz stracić przytomności za żadną cenę; lepiej leżeć w łóżku niż stracić przytomność. Równie dużo wysiłku wymagało powrót do miejsca, w którym był wcześniej, ale kiedy leżał tam, wzdychając i jeszcze raz obserwował swoje nogi, gdy walczyły ze sobą jeszcze mocniej niż wcześniej, jeśli to było możliwe, mógł pomyśleć o nie ma sposobu na zaprowadzenie pokoju i porządku w tym chaosie. Powtórzył sobie raz jeszcze, że nie może zostać w łóżku i że najrozsądniejsze byłoby uwolnienie się od tego w każdy możliwy sposób przy jakiejkolwiek ofierze. Jednocześnie jednak nie zapomniał przypomnieć sobie, że spokojne rozważenie jest o wiele lepsze niż pospieszne wyciąganie desperackich wniosków. W takich chwilach kierował wzrok na okno i wyglądał tak wyraźnie, jak tylko mógł, ale niestety nawet druga strona wąskiej uliczki była spowita poranną mgłą, a widok nie dawał mu pewności siebie ani radości. „Już siódma”, powiedział do siebie, gdy zegar wybił ponownie, „siódma, a wciąż jest taka mgła”. I przez chwilę leżał cicho, oddychając lekko, jakby spodziewał się, że całkowita cisza przywróci rzeczy do ich prawdziwego i naturalnego stanu. Ale potem powiedział do siebie: „Zanim nadejdzie kwadrans po siódmej, zdecydowanie będę musiał wstać z łóżka. A do tego czasu ktoś przyjdzie z pracy zapytać, co mi się przydarzyło, bo otwierają się w pracy przed siódmą”.


Dlatego postawił sobie za zadanie wyrzucenie z łóżka całej długości ciała w tym samym czasie. Gdyby udało mu się w ten sposób upaść z łóżka i trzymać głowę uniesioną, to prawdopodobnie mógłby uniknąć jej zranienia. Jego plecy wydawały się dość twarde i prawdopodobnie nic się nie stanie, gdy spadnie na dywan. Jego głównym zmartwieniem był głośny hałas, który musiał zrobić, a który nawet przez wszystkie drzwi prawdopodobnie wzbudziłby niepokój, jeśli nie alarm. Ale to było coś, co trzeba było zaryzykować. Kiedy Gregor wystawał już do połowy z łóżka — nowa metoda była bardziej zabawą niż wysiłkiem, jedyne, co musiał zrobić, to kołysać się w tę i z powrotem — przyszło mu do głowy, jak proste byłoby wszystko, gdyby ktoś przyszedł mu z pomocą..


Dwóch silnych ludzi — miał na myśli swojego ojca i pokojówkę — wystarczyłoby więcej niż wystarczająco; musieliby tylko wepchnąć ręce pod kopułę jego pleców, oderwać go od łóżka, schylić się z ciężarem, a następnie być cierpliwym i ostrożnym, gdy przeskoczył na podłogę, gdzie, miejmy nadzieję, znajdą małe nóżki zastosowanie. Czy naprawdę powinien wezwać pomoc, nawet pomijając fakt, że wszystkie drzwi były zamknięte? Pomimo wszystkich trudności, w jakich się znajdował, nie mógł powstrzymać uśmiechu na tę myśl. Po jakimś czasie przeszedł już tak daleko, że trudno byłoby mu utrzymać równowagę, gdyby kołysał się zbyt mocno. Czas jest teraz 07:10 i będzie musiał podjąć ostateczną decyzję bardzo szybko. Potem rozległ się dzwonek do drzwi mieszkania. „To będzie ktoś z pracy”, powiedział do siebie i zamarł w bezruchu, chociaż jego małe nogi stały się jeszcze bardziej ożywione, gdy tańczyły dookoła. Przez chwilę wszystko ucichło. „Oni nie otwierają drzwi”, pomyślał Gregor, pochłonięty jakąś bezsensowną nadzieją. Ale potem, oczywiście, zdecydowane kroki pokojówki jak zwykle dotarły do drzwi i otworzyły je. Gregor potrzebował tylko usłyszeć pierwsze słowa powitania gościa i wiedział, kto to był — sam główny urzędnik. Dlaczego Gregor musiał być jedynym skazanym na pracę w firmie, w której od razu stali się bardzo podejrzliwi w przypadku najmniejszych niedociągnięć?


Gdyby wszyscy pracownicy, każdy z nich, był prostakami, czy nie było ani jednego wiernego i oddanego, który oszalałby z wyrzutów sumienia, że nie mógł wstać z łóżka, gdyby nie wydał przynajmniej kilku godzin rano w sprawach firmowych? Czy naprawdę nie wystarczyło pozwolić jednemu ze stażystów na dochodzenie — zakładając, że dochodzenie było nawet konieczne — czy starszy urzędnik musiał przyjść sam i czy musieli pokazać całej niewinnej rodzinie, że było to tak podejrzane, że tylko główny urzędnik można było ufać, że posiadasz mądrość, aby to zbadać? I bardziej dlatego, że te myśli go zdenerwowały, niż jakąkolwiek właściwą decyzją, wyskoczył z całej siły z łóżka. Rozległo się głośne uderzenie, ale tak naprawdę nie był to głośny dźwięk.


Jego upadek był nieco złagodzony przez dywan, a plecy Gregora były również bardziej elastyczne, niż sądził, przez co dźwięk był przytłumiony i niezbyt zauważalny. Nie trzymał jednak głowy dostatecznie ostrożnie i uderzył w nią spadając; zirytowany i z bólu, obrócił go i potarł nim o dywan. „Coś tam spadło”, powiedział główny urzędnik w pokoju po lewej stronie. Gregor próbował sobie wyobrazić, czy coś takiego, co przydarzyło mu się dzisiaj, mogłoby kiedykolwiek przytrafić się także naczelnikowi; trzeba było przyznać, że było to możliwe. Ale jakby w szorstkiej odpowiedzi na to pytanie, w sąsiednim pokoju można było usłyszeć zdecydowane kroki szefa w jego wypolerowanych butach.


Z pokoju po jego prawej stronie siostra Gregora szepnęła do niego, dając mu znać: „Gregor, jest tu główny urzędnik”. „Tak, wiem”, powiedział do siebie Gregor; ale bez śmiałości podnieść głosu na tyle głośno, by siostra go usłyszała. „Gregor”, odezwał się teraz jego ojciec z pokoju po lewej stronie, „przyszedł główny urzędnik i chce wiedzieć, dlaczego nie wyjechałeś wczesnym pociągiem. Nie wiemy, co mu powiedzieć. Zresztą chce z tobą osobiście porozmawiać. Więc proszę, otwórz te drzwi. Jestem pewien, że będzie wystarczająco dobry, by wybaczyć bałagan w twoim pokoju. Wtedy główny urzędnik zawołał „Dzień dobry, panie Samsa”. „Nie czuje się dobrze”, powiedziała jego matka do głównego urzędnika, podczas gdy jego ojciec nadal przemawiał przez drzwi. „Nie czuje się dobrze, proszę mi wierzyć. Z jakiego innego powodu Gregor spóźniłby się na pociąg! Chłopak myśli tylko o biznesie. To prawie sprawia, że przechodzę przez drogę, z której on nigdy nie wychodzi wieczorami; jest w mieście już od tygodnia, ale co wieczór zostawał w domu. Siedzi z nami w kuchni i po prostu czyta gazetę lub studiuje rozkłady jazdy pociągów. Jego idea relaksu polega na pracy wyrzynarką.


Na przykład zrobił małą ramkę, zajęło mu to tylko dwa lub trzy wieczory, zdziwisz się, jakie to miłe; wisi w jego pokoju; zobaczysz to, gdy tylko Gregor otworzy drzwi. W każdym razie cieszę się, że tu jesteś; nie bylibyśmy w stanie zmusić Gregora do samodzielnego otwarcia drzwi; jest taki uparty; i jestem pewien, że nie czuje się dobrze, powiedział dziś rano, że jest, ale nie jest. „Zaraz tam będę” — powiedział Gregor powoli i w zamyśleniu, ale nie ruszając się, żeby nie przegapić żadnego słowa z rozmowy. „Cóż, nie przychodzi mi do głowy żaden inny sposób wyjaśnienia tego, pani Samsa”, powiedział główny urzędnik, „mam nadzieję, że to nic poważnego.


Ale z drugiej strony muszę powiedzieć, że jeśli my, handlowcy, kiedykolwiek poczujemy się trochę źle, to na szczęście lub niestety tak, jak chcesz, po prostu musimy to przezwyciężyć ze względów biznesowych”. „Czy w takim razie główny urzędnik może przyjść do pana?”, Zapytał niecierpliwie ojciec, ponownie pukając do drzwi. „Nie”, powiedział Gregor. W pokoju po jego prawej stronie zapadła bolesna cisza; w pokoju po lewej jego siostra zaczęła płakać. Dlaczego więc jego siostra nie poszła i nie dołączyła do pozostałych? Prawdopodobnie dopiero co wstała i nawet nie zaczęła się ubierać. I dlaczego płakała? Czy to dlatego, że nie wstał i nie wpuścił głównego urzędnika, ponieważ groziło mu utratę pracy, a gdyby tak się stało, jego szef ponownie zacząłby ścigać ich rodziców z takimi samymi żądaniami jak wcześniej?


Nie trzeba było jeszcze martwić się takimi rzeczami. Gregor wciąż tam był i nie miał najmniejszego zamiaru opuszczać swojej rodziny. Na razie po prostu leżał na dywanie i nikt, kto znał stan, w jakim się znajduje, nie spodziewałby się poważnie, że wpuści głównego urzędnika. To była tylko drobna nieuprzejmość i łatwo można było znaleźć odpowiednią wymówkę. bo później nie było to coś, za co Gregor mógł zostać zwolniony na miejscu. I Gregorowi wydawało się o wiele rozsądniejsze pozostawienie go teraz w spokoju, zamiast przeszkadzać mu rozmową i płaczem. Ale inni nie wiedzieli, co się dzieje, martwili się, że to usprawiedliwi ich zachowanie. Główny urzędnik podniósł teraz głos. Samsa”, zawołał do niego, „co się stało? Zabarykadujesz się w swoim pokoju, nie dajesz nam więcej niż tak lub nie na odpowiedź, sprawiasz poważny i niepotrzebny niepokój swoim rodzicom i zawodzisz — i wspominam o tym tylko przy okazji — nie wykonujesz swoich obowiązków służbowych w zupełnie niespotykany sposób.


Przemawiam tutaj w imieniu twoich rodziców i twojego pracodawcy i naprawdę muszę prosić o jasne i natychmiastowe wyjaśnienie. I jestem zdumiony, zupełnie zaskoczyła. Wydawało mi się, że znam cię jako spokojną i rozsądną osobę, a teraz nagle wydajesz się popisywać się osobliwymi kaprysami. Dziś rano twój pracodawca zasugerował możliwy powód twojego nie pojawienia się, to prawda — miało to związek z pieniędzmi, które zostały ci niedawno powierzone — ale byłem bliski złożenia mu słowa honoru, że to nie może być właściwe wyjaśnienie. Ale teraz, kiedy widzę twój niezrozumiały upór, nie mam już ochoty wstawiać się za tobą. Ani też twoja pozycja nie jest tak bezpieczna. Początkowo miałem zamiar powiedzieć ci to wszystko na osobności, ale skoro sprawiasz, że tracę tu czas bez żadnego powodu, nie rozumiem, dlaczego twoi rodzice również mieliby się o tym nie dowiedzieć. Wasze obroty były ostatnio bardzo niezadowalające;


Zapewniam, że to nie pora roku na robienie szczególnie dobrych interesów, zdajemy sobie z tego sprawę; ale po prostu nie ma takiej pory roku, żeby robić interesy, panie Samsa, nie możemy pozwolić, żeby tak było. „Ale proszę pana”, zawołał Gregor, pomijając siebie i zapominając z podniecenia o wszystkim innym, „Otworzę się natychmiast, tylko na chwilę. Jestem trochę chory, atak zawrotów głowy, nie byłem w stanie wstać. Jestem jeszcze w łóżku teraz. Ale teraz jestem całkiem świeży. Właśnie wstaję z łóżka. Chwileczkę. Bądź cierpliwy! To nie jest takie proste, jak myślałem. Ale teraz jest już całkiem w porządku. To szokujące, co może się nagle przytrafić człowiekowi! Zeszłej nocy czułem się całkiem dobrze, moi rodzice o tym wiedzą, może lepiej ode mnie, miałem już tego mały objaw wczorajszej nocy. Musieli to zauważyć. Nie wiem, dlaczego nie dałem Ci znać w pracy! Ale zawsze myślisz, że możesz przezwyciężyć chorobę bez pozostawania w domu. Proszę, nie pozwólcie moim rodzicom cierpieć! Nie ma podstaw do żadnego z twoich oskarżeń; nikt nigdy nie powiedział mi ani słowa o żadnej z tych rzeczy. Może nie przeczytałeś ostatnich kontraktów, które przysłałem. Wyruszam pociągiem o ósmej, te kilka godzin odpoczynku dodało mi sił. Nie musisz czekać, sir;


Będę w biurze wkrótce po tobie i proszę, bądź tak dobry, żeby powiedzieć to szefowi i polecić mu mnie!” I podczas gdy Gregor wypowiadał te słowa, prawie nie wiedząc, co mówi, podszedł do komody — było to łatwe do zrobienia, prawdopodobnie ze względu na praktykę, którą miał już w łóżku — gdzie teraz próbował się dostać. pionowo. Naprawdę chciał otworzyć drzwi, naprawdę chciał, żeby go zobaczyli i porozmawiali z głównym urzędnikiem; pozostali byli tak natarczywi, a on był ciekawy, co powiedzą, kiedy go zobaczą. Gdyby byli zszokowani, Gregor nie byłby już odpowiedzialny i mógł odpocząć. Gdyby jednak zabrali wszystko spokojnie, nadal nie miałby powodu do zmartwień, a gdyby się pospieszył, naprawdę mógłby być na stacji o ósmej. Kilka pierwszych razy, gdy próbował wspiąć się na gładką komodę, po prostu zsunął się w dół, ale w końcu zrobił sobie ostatni zamach i stanął wyprostowany; dolna część jego ciała odczuwała silny ból, ale nie zwracał już na to uwagi. Teraz pozwolił sobie opaść na oparcie pobliskiego krzesła i mocno trzymał się jego krawędzi małymi nóżkami.


Do tej pory też się uspokoił i siedział cicho, aby móc słuchać, co mówi główny urzędnik. „Czy zrozumiałeś słowo z tego wszystkiego?” główny urzędnik zapytał rodziców: „na pewno nie próbuje nas oszukać”. „O Boże!” zawołała swoją matkę, która już płakała: „Mógłby być poważnie chory i sprawiamy, że cierpi. Grete! Grete!” potem płakała. „Mama?” — zawołała jego siostra z drugiej strony. Komunikowali się przez pokój Gregora. „Będziesz musiał od razu iść do lekarza. Gregor jest chory. Szybko, wezwij lekarza. Słyszałeś, co mówił Gregor przed chwilą? „To był głos zwierzęcia”, powiedział główny urzędnik ze spokojem kontrastującym z krzykiem matki. „Ania! Ania!” jego ojciec zawołał do kuchni przez hol wejściowy, klaszcząc w dłonie: „Przyprowadź tu ślusarza!” Dwie dziewczyny, śmiejąc się w spódnicach, natychmiast wybiegły przez korytarz, po drodze gwałtownie otwierając frontowe drzwi do mieszkania.


Jak jego siostrze udało się tak szybko ubrać? Drzwi znów się zatrzasnęły; musieli zostawić go otwartą; ludzie często robią to w domach, w których wydarzyło się coś strasznego. Gregor natomiast stał się znacznie spokojniejszy. Więc nie mogli już zrozumieć jego słów, chociaż wydawały mu się wystarczająco jasne, wyraźniejsze niż wcześniej — być może jego uszy przyzwyczaiły się do tego dźwięku. Zrozumieli jednak, że coś jest z nim nie tak i byli gotowi do pomocy. Pierwsza reakcja na jego sytuację była pewna i mądra, co sprawiło, że poczuł się lepiej. Czuł, że wciąga go pośród ludzi, a od lekarza i ślusarza spodziewał się wielkich i zaskakujących osiągnięć — chociaż tak naprawdę nie odróżniał jednego od drugiego. Cokolwiek zostanie powiedziane później, będzie miało kluczowe znaczenie, więc aby uczynić swój głos tak wyraźnym, jak to tylko możliwe, zakaszlał trochę, ale uważając, aby nie robić tego zbyt głośno, ponieważ nawet to może brzmieć inaczej niż to, jak człowiek kaszle i nie był już pewien, czy mógłby sam to ocenić. W międzyczasie w sąsiednim pokoju zrobiło się bardzo cicho. Może jego rodzice siedzieli przy stole i szeptali do głównego urzędnika, a może wszyscy byli przyciśnięci do drzwi i nasłuchiwali.


Gregor powoli przepchnął się do drzwi z krzesłem. Raz tam Niech ten, iść z nim i rzucił się na drzwi, trzymając sam wspornik przeciwko nim za pomocą kleju na czubkach nóg. On odpoczął tam trochę czasu, aby odzyskać od wysiłku zaangażowanych a następnie ustawić się do zadania przekręcając kluczyk w zamku z jego usta. Wydawało się, niestety, że nie ma odpowiednich zębów — jak więc mógł chwycić klucz? — ale brak zębów został oczywiście zrekompensowany bardzo silną szczęką; używając szczęki, naprawdę był w stanie rozpocząć przekręcanie klucza, ignorując fakt, że musiał powodować jakieś uszkodzenie, ponieważ brązowy płyn wypłynął z jego ust, spłynął na klucz i kapał na podłogę. „Posłuchaj”, powiedział główny urzędnik w sąsiednim pokoju, „przekręca klucz”. Gregor był tym bardzo zachęcony; ale wszyscy powinni go wołać, jego ojciec i jego matka także: „Dobra robota, Gregor”, powinni byli wołać, „trzymaj się tego, trzymaj zamek!”


Myśląc, że wszyscy podekscytowani podążają za jego wysiłkami, ugryzł klucz z całej siły, nie zwracając uwagi na ból, który sam zadawał. Gdy klucz się obrócił, obrócił nim zamek, trzymając się tylko ustami w pozycji pionowej i w razie potrzeby powiesił na kluczu lub wcisnął go w dół całym ciężarem ciała. Czysty dźwięk otwieranego zamka był znakiem Gregora, że mógł przerwać koncentrację, a gdy odzyskał oddech, powiedział do siebie: „A więc nie potrzebowałem ślusarza”. Następnie położył głowę na klamce drzwi, aby je całkowicie otworzyć. Ponieważ musiał w ten sposób otworzyć drzwi, były one już szeroko otwarte, zanim mógł go zobaczyć. Najpierw musiał powoli obrócić się wokół jednych z podwójnych drzwi i musiał to zrobić bardzo ostrożnie, jeśli nie chciał spaść na plecy przed wejściem do pokoju. Wciąż był zajęty tym trudnym ruchem, nie mogąc zwrócić uwagi na nic innego, gdy usłyszał, jak główny urzędnik wykrzykuje głośne „Och!”, Które brzmiało jak szum wiatru. Teraz także go zobaczył — był najbliżej drzwi — jego dłoń przycisnęła się do jego otwartych ust i powoli się wycofała, jakby była napędzana stałą i niewidzialną siłą. Matka Gregora, z włosami wciąż rozczochranymi z łóżka, mimo że był tam główny urzędnik, spojrzała na ojca.


Następnie rozłożyła ramiona, zrobiła dwa kroki do Gregora i opadła na podłogę w spódnicach, które rozpościerały się wokół niej, gdy jej głowa zniknęła na piersi. Jego ojciec wyglądał wrogo i zacisnął pięści, jakby chciał wepchnąć Gregora z powrotem do swojego pokoju. Potem niepewnie rozejrzał się po salonie, zakrył oczy dłońmi i zapłakał, aż trzęsła mu się potężna pierś. Więc Gregor nie wszedł do pokoju, ale oparł się o wewnętrzną stronę drugich drzwi, które nadal były zablokowane. W ten sposób można było zobaczyć tylko połowę jego ciała, wraz z głową nad nią, którą przechylił na jedną stronę, spoglądając na pozostałe. W międzyczasie dzień stał się znacznie jaśniejszy; część niekończącego się, szaro-czarnego budynku po drugiej stronie ulicy — który był szpitalem — była wyraźnie widoczna dzięki surowej i regularnej linii okien przebijających fasadę; deszcz nadal padał, teraz wyrzucając duże, pojedyncze krople, które po jednej uderzały o ziemię. Zmywanie ze śniadania leżało na stole; było go tak dużo, ponieważ dla ojca Gregora śniadanie było najważniejszym posiłkiem dnia i rozciągał się na kilka godzin, czytając kilka różnych gazet. Na ścianie dokładnie naprzeciw wisiało zdjęcie Gregora, kiedy był porucznikiem w armii, z mieczem w dłoni i beztroskim uśmiechem na twarzy, gdy wołał o szacunek dla swojego munduru i postawy.


Drzwi do holu były otwarte, a ponieważ drzwi wejściowe do mieszkania również były otwarte, mógł zobaczyć podest i schody, na których zaczęli schodzić na dół. „A więc teraz”, powiedział Gregor, doskonale zdając sobie sprawę, że tylko on zachował spokój. „Ubiorę się od razu, spakuję próbki i wyruszę. Czy możesz po prostu pozwolić mi odejść? Widać — powiedział do głównego urzędnika — że nie jestem uparty i lubię wykonywać swoją pracę; bycie podróżnikiem komercyjnym jest żmudne, ale bez podróży nie mogłem zarobić na życie. Więc gdzie idziesz do biura? Tak? Czy w takim razie wszystko dokładnie zgłosisz? Jest całkiem możliwe, że ktoś chwilowo nie będzie mógł pracować, ale jest to odpowiedni moment, aby przypomnieć sobie, co zostało osiągnięte w przeszłości i wziąć pod uwagę, że później, gdy problem zostanie usunięty, z pewnością będzie pracował z tym większą starannością i koncentracją..


Przeczytałeś bezpłatny fragment.
Kup książkę, aby przeczytać do końca.
E-book
za 1.37
drukowana A5
za 12.53