E-book
19.92
drukowana A5
25.29
Podstawy Esportowca

Bezpłatny fragment - Podstawy Esportowca

Dlaczego Koreańczycy zdominowali profesjonalną scenę oraz dlaczego mniej to lepiej.


3.7
Objętość:
40 str.
ISBN:
978-83-8189-099-1
E-book
za 19.92
drukowana A5
za 25.29

Podstawy esportowca to produkt od gracza, skierowany do wszystkich, którzy chcą z dnia na dzień stawać się lepsi.

Ta książka jest konkretnym ogólnikiem.


Jej zadaniem jest przekazać teorię, wynikającą z psychologii, doświadczeń wybitnych sportowców i esportowców oraz moich osobistych doświadczeń jako gracza i trenera w różnych amatorskich drużynach.

Od zawsze byłem obserwatorem, dlatego zwracam szczególną uwagę na rzeczy, które rzadko kto w ogóle zauważa, które to paradoksalnie bardzo często okazują się kluczowe przy wbijaniu nowej rangi, podniesieniu poziomu gry drużyny czy pracy nad własnym mindsetem.


I jeszcze jedno.

Ten produkt będzie naszpikowany słownictwem potocznym oraz gamingowym. Może się to wydać mało profesjonalne, ale to produkt od gracza dla graczy.


Czytaj tę książkę z otwartą głową, a otrzymasz solidną dawkę wiedzy, która pomoże Ci się rozwinąć i wskoczyć poziom wyżej nie tylko jako gamer, ale też jako człowiek. Główne zjawiska, na których postanowiłem się tutaj skupić to wydajność, schematy (nawyki) oraz odpowiednie podejście, tj. mentalne, duchowe i psychiczne.


Wspomniałem również o doborze odpowiedniego sprzętu, podstawach każdej drużyny i o tym, jak radzić sobie z mamą, od której ciągle słyszysz żebyś zabrał się do książek, a nie przed tym komputerem siedzisz.

Ten produkt ma przekazać ci wiele konkretów, ale przede wszystkim dać do myślenia. Ponieważ ci, którym chce się pracować, osiągną najwięcej.

1. Podejście

Zazwyczaj, jesteś skazany na porażkę, kiedy zaczynasz w coś grać z myślą “będę pro”. Powtarzam. Jeżeli zaczynasz w coś grać z myślą “będę pro”, z reguły skazujesz swój cel na śmierć. Sprawa wygląda tak samo, kiedy zakładasz firmę, a Twoje podejście to wycisnąć z klienta każdego grosza.

Nawet jeśli utrzymasz się przy takim postanowieniu długo, to pod koniec będziesz już tak wyniszczony, że albo w ogóle nie zbliżysz się do celu, albo zbliżysz się, ale jednocześnie go znienawidzisz.


Jeżeli twoim marzeniem jest być pro, nie możesz tego po prostu chcieć.

Musisz chcieć stać się osobą, która trenuje więcej i intensywniej niż inni. Musisz stać się osobą, która ma w nosie popularny plan B. Musisz stać się pewnego rodzaju szaleńcem i często postawić wszystko na jedną kartę. Musisz chcieć się zmienić.


Tak samo wygląda kwestia z dietą. Co z tego, że zaczniesz się zdrowo odżywiać, chodzić na siłownie i ciężko pracować nad swoją sylwetką. Jeżeli w środku nie będziesz chciał stać się osobą, która pilnuje się pod względem jedzenia i aktywności fizycznej, w pewnym momencie wrócisz do starych nawyków. Nie możesz traktować diety i aktywności fizycznej jak diety, tylko jak nawyk albo wręcz uzależnienie.


Spójrz na ludzi, którzy są pro. W internecie masz mnóstwo wywiadów z nimi, duża część z nich prowadzi streamy, kanały na youtube, aktywnie działa w mediach społecznościowych.

Zwróć uwagę, czy jest chociaż jedna osoba, której cel jest taki sam jak twój? Osobiście nie spotkałem się jeszcze z czymś takim, że człowiek, który profesjonalnie gra w jakąś grę figuruje z celem “chcę być pro”. Zamiast tego, ich marzenia i pragnienia to “być jeszcze lepszym”, “rywalizować z najlepszymi”, “stać się legendą” albo “pomagać teamowi tak bardzo, jak tylko umiem”.


Powiesz, że ich cele i marzenia się zmieniły? Możliwe. Tylko że gdyby ich aktualne cele i marzenia były za słabe i nieodpowiednie, nie mogliby się oni utrzymać na tym poziomie, na którym znajdują się teraz, a o żadnych sukcesach nie byłoby w ogóle mowy. To właśnie potęga, ale jednocześnie przekleństwo tego, co nazywamy mindsetem.


Dlatego właśnie uważam, że nie ma lepszych mentorów niż gracze, tacy jak NEO z Csa. Swego czasu był najlepszy, dzisiaj określa się go już tylko Legendą. Nie zmienia to jednak faktu, że cały czas utrzymuje się w ścisłej światowej czołówce i ciągle gra na bardzo wysokim, ale przede wszystkim stabilnym poziomie. A przecież ma już ponad 30 lat…

2. Więcej sprzętu niż talentu

Sprzęt nie gra. Nie ja jeden słyszałem to powiedzenie bardzo często.

W internecie można znaleźć wiele porównań odpowiednich peryferiów, ale w tej książce nie będę się za bardzo na ten temat rozwlekał.

Spójrz na profesjonalną scenę w różnych grach. Spójrz na ilość problemów z rękami, plecami, nadgarstkami. Tylko poczekaj, aż głośno będzie o skutkach dziesiątek tysięcy godzin spędzonych przed komputerami przez najbardziej doświadczonych graczy, którzy już niedługo będą przechodzić na emeryturę, a którzy to przez większość swojej kariery olewali ból, cierpliwość i zdrowie.

Zastanów się, czy kupienie czegoś taniego, ładnego albo niedopasowanego jest warte wydatków na leczenie rzędu dziesiątek tysięcy złotych?


A wystarczy przecież popracować kilka godzin dłużej u sąsiada albo poprosić rodziców o pożyczenie kilku złotych…

3. Więcej równa się lepiej? Wstęp do wydajności

Z reguły, na pytanie w tytule odpowiadam twierdząco, ale to dlatego, że mam w głowie jedną, bardzo ważną rzecz. Liczy się zarówno jakość, jak i ilość.

Ale jak to? Jakość idąca w parze z ilością? Przecież oczywistym jest, że jeżeli czegoś jest dużo, to z reguły jest to gorszej jakości. Nie przeczę. Mam na myśli natomiast, odpowiednie wyważenie obu tych zmiennych. Nazywamy to wydajnością.

Czysto teoretycznie, możliwe jest, by dwie osoby osiągały identyczne wyniki, grając przez taką samą ilość czasu. Pod warunkiem, że są tak samo wydajne w tym, co robią.


Czyli, taka sytuacja jest możliwa w teorii, ale o przykład z życia wzięty już nieco ciężej. Dlatego właśnie prawdą jest, że dwie osoby mogą uczyć się tego samego z totalnie inną szybkością.


Ale, nad tą szybkością można pracować. Wystarczy poprawić swoją wydajność. Często słyszę „daj z siebie więcej”, „wejdź na wyższe obroty”, jednak zazwyczaj w takich zdaniach chodzi po prostu o „pracuj więcej”. Zamiast tego, będę chciał nauczyć cię dawania z siebie wszystkiego poprzez „pracuj lepiej”.


„Pracuj lepiej” pozwala skrócić czas pracy. Uważam, że trenowanie przez kilkanaście godzin dziennie bez problemu dałoby się zmniejszyć do treningu kilkugodzinnego, zachowując przynajmniej 101% efektów.

Zasada jest taka, że poświęcając na coś 3 godziny dziennie przez 7 dni w tygodniu, nasze wyniki będą o wiele lepsze niż gdybyśmy poświęcali na to samo 7 godzin dziennie 3 razy w tygodniu. Tak działa ludzki umysł. I nie chodzi tutaj wbrew pozorom o przyzwyczajenie, pamięć mięśniową czy fakt, że nasza głowa zapamiętuje w nocy aktywności z dnia poprzedniego, w wyniku czego jutro zrobimy to lepiej. To, co masz między uszami, daje z siebie więcej jeżeli unikamy monotonii.


Dlatego też, kilka następnych punktów, polecam Ci, drogi czytelniku, przepracować przez następne parę dni mimo iż mógłbyś to zrobić bez większego problemu w kilkadziesiąt minut.

4.Wydajność, część I

Zaczniemy od moich dwóch ulubionych kwestii, tj. od pamięci mięśniowej i przyzwyczajenia. Materiałów w sieci dotyczących pamięci mięśniowej jest dość dużo, jednak w wielu przypadkach są one niespójne, urwane i mogą zamieszać Ci w głowie. Dlatego też połączę tę kwestię z ogólnym przyzwyczajeniem do gry i postaram się wytłumaczyć Ci wszystko tak prosto, jak tylko umiem.


Zacznijmy od definicji, czyli od tego, czym w ogóle jest pamięć mięśniowa. A wyjaśnię to krótko i niestandardowo.

Pamięć — pojemniki w Twojej głowie, które odpowiadają za przechowywanie informacji.

Mięśnie — mięso w naszym ciele, dzięki któremu możemy się na przykład poruszać.

Pamięć mięśniowa — pojemniki, w których znajdują się informacje o poszczególnych ruchach naszego mięsa.


Przykład. Na początku nie umieliśmy chodzić. Jednak każdy z nas wiele razy tego próbował, doznając sukcesów, ale i wielu porażek, wielokrotnie uszkadzając samego siebie. Nasz komputer nauczył się, przy jakich ruchach może osiągnąć zamierzony efekt (w tym przypadku — chodzenie), a jakie wręcz doprowadzają do katastrofy. W bardzo dużym skrócie tak wyglądała nasza nauka chodzenia.


Jak pewnie się domyślasz, z graniem jest podobnie. Na początku nie umiałeś w ogóle operować myszką. Dzięki doświadczeniu twoja głowa nauczyła się, które sytuacje sprawiają, że osiągasz swój cel, a które wręcz Cię od niego oddalają. Twój mózg stwierdził, że najsensowniejszym rozwiązaniem będzie zapisywanie odpowiednich sekwencji ruchowych do poszczególnych pojemników w Twojej głowie, byś jak najszybciej i jak najskuteczniej mógł je wykorzystać ponownie.


Uważaj, system działa tak samo w każdym przypadku. To znaczy, że jeżeli lubujesz się w rzucaniu myszką za plecy po każdym nietrafionym fragu, możesz kiedyś na lanie nabić guza organizatorowi siedzącemu za Tobą. I to całkowicie przypadkowo!


Dokładnie tak, jak w przypadku zwykłej pamięci, tak i w przypadku pamięci mięśniowej, musimy trenować. Albo inaczej, możemy trenować. No, chyba że nie zależy ci na poprawianiu swoich wyników i szeroko pojętym rozwoju. Ale gdyby tak było, prawdopodobnie nie czytałbyś tej książki.


Jeżeli treningu nie będzie, informacje zaczną powoli zanikać. Jeżeli trenowałeś długo i intensywnie, ale miałeś kilka lat przerwy, prawdopodobnie, kiedy będziesz chciał wrócić do gry ponownie, większości schematów będziesz musiał się uczyć od nowa. A raczej twój mózg będzie musiał to robić.


Wszystko dlatego, że zanika przyzwyczajenie. Opiszę to obrazowo w ten sposób.

W twojej głowie masz określoną ilość miejsca na zapis informacji. Tę przestrzeń możesz oczywiście zwiększać odpowiednimi ćwiczeniami, ale bez stosowania przyzwyczajenia to trochę tak, jakbyś zbudował sobie dom z 10 garażami, gdzie same garaże to 50% ceny domu a do tego jesteś pewien, że nigdy nie będziesz aż tylu potrzebował. Oczywiście możesz je komuś wynająć lub zrobić z nimi wiele innych rzeczy, jednak na potrzeby tego przykładu zostańmy przy prostszej wersji.


Jak tracimy na przyzwyczajeniu w odniesieniu do długości przerw w grze?


Trening codzienny, w zasadzie bezstratny.

Trening co dwa, trzy dni — strata relatywnie niewielka, jednak nawet długi i intensywny trening (wydajny) w takim przypadku jedynie wyrówna poziom, nie pozwoli nam jednak na duży postęp

Trening raz, dwa razy w tygodniu — relatywnie duża strata umiejętności wynikająca ze znacznie osłabionego przyzwyczajenia. Nawet jeżeli są to bardzo intensywne treningi, to zakładając, że nie jesteś robotem, ciężko będzie ci takowe straty chociaż nadrobić.


Im dłuższa przerwa, tym więcej tracą na tym twoje umiejętności. Im dłużej nie grasz, tym więcej odpowiednich połączeń w głowie musisz stworzyć na nowo, by w pełni wykorzystywać swoją pamięć mięśniową.


Bardzo często jest tak, że po dłuższej przerwie (np. półrocznej) wracasz do gry i okazuje się, że naprawdę niewiele straciłeś, jeżeli chodzi o umiejętności mechaniczne, w tym też pamięć mięśniową. Poczekaj jednak parę dni, a zobaczysz dziurę, która powstała w wyniku twojego działania.


Głowa zachowała jedynie najistotniejsze i najmocniejsze połączenia nerwowe, a reszta poszła w niepamięć. Do tego dochodzi twój mózg, który wie, że przecież byłeś dobry. I dlatego zaczyna w pamięci szukać jakichś pozostałości, które może pozwolą ci grać lepiej. Efektem tego jest totalny bajzel w twojej pamięci mięśniowej. A wszystko przez brak przyzwyczajenia.

5. Wydajność, część II

Przygotowanie fizyczne. Nie, nie przygotowanie mentalne. Najpierw coś, co możesz zrobić dosłownie od zaraz.

Przeczytałeś bezpłatny fragment.
Kup książkę, aby przeczytać do końca.
E-book
za 19.92
drukowana A5
za 25.29