E-book
13.38
drukowana A5
37.5
drukowana A5
Kolorowa
54.75
Ostateczne zwycięstwo rodziny nad grzechem.

Bezpłatny fragment - Ostateczne zwycięstwo rodziny nad grzechem.


5
Objętość:
28 str.
ISBN:
978-83-8221-869-5
E-book
za 13.38
drukowana A5
za 37.5
drukowana A5
Kolorowa
za 54.75

Ostateczne zwycięstwo rodziny nad grzechem

Rozdział I

Sebastian Sowa urodził się 13 kwietnia 2020 roku, był w dzieciństwie bardzo niegrzecznym chłopcem, rodzice robili co mogli aby uspokoić go i nauczyć wszystkiego co najlepsze.

Sebastiana ciężko było wychować na ludzi od najmłodszych lat, często płakał i wyrywał się z rąk rodzicom.

Rodzicami Sebastiana byli Dagmara i Herbert Sowa, bardzo przeżywali momenty gdy syn nie dawał im spać po nocach, przeżyli szok i utrapienie, czasem nawet Sebastian nie dawał ani chwili wytchnienia i doprowadzał Dagmarę do łez.

Sebastian dał odetchnąć rodzinie dopiero gdy został ochrzczony, tak więc zasadne jest stwierdzenie, że Bóg postanowił dopomóc tej rodzinie i umocnić w wierze, aby nabrała sił i mogła kontynuować swoją ziemską pielgrzymkę.

Herbert i Dagmara często odmawiali różaniec prosząc Boga o zdrowie swoje i Sebastiana.

Sebastian gdy miał dwa latka nie płakał już, był bardzo spokojnym chłopcem, który dał w końcu wytchnienie rodzicom i pozwolił się im wysypiać.

Herbert i Dagmara gdy Sebastian miał 3 lata przeprowadzili się do Częstochowy i tam zaczęli wszystko od zera.

Herbert pracował jako spawacz, a Dagmara założyła własną cukiernie.

Od kiedy Dagmara i Herbert podjęli pracę, potrzebna była opiekunka.

Poszukiwanie odpowiedniej osoby trwało ok. 7 dni.

Rodzice przydzielili Sebastianowi Dagmarę Hubert, która zajmowała się dziećmi w jego wieku od 6 lat, więc była już w tym doświadczona.

Państwo Sowa płacili Dagmarze miesięcznie za opiekę 2000 zł netto.

Dagmara okazała się już po pierwszym tygodniu wzorową i bardzo odpowiedzialną opiekunką dla Sebastiana, uczyła go powoli jeździć na rowerku i starała się odzwyczajać chłopca od złych nawyków.

Dagmara miała 29 lat i była samotna, dlatego opieka nad dziećmi przynosiła jej wielką radość, satysfakcję oraz bogate doświadczenie.

Dagmara pracowała od poniedziałku do piątku po 8 godzin, to był dla niej najlepiej zainwestowany czas.

Czasu nikt nam nie odda, więc jest także darem, którym dzielimy się z innymi i tak właśnie robiła Dagmara dzieliła się swoim cennym czasem z innymi.

Dagmara po miesiącu spędzonym z Sebastianem zaczęła poważnie myśleć o tym jaką wartość pełni rodzina w naszym życiu.

Doszła ona do wniosku, iż rodzinna jest najważniejsza, ponieważ to właśnie tam jest szczyt wiary, miłości i nadziei.

To rodzina jest miejscem gdzie dorastają przyszłe pokolenia, w tym przyszli kapłani, przyszli ojcowie, matki, poeci, malarze itd.

Tam uczymy się najważniejszych wartości, kształtują się nasze sumienia, przyszłe relacje, tam modlimy się, spędzamy wspólnie z najbliższymi święta.

Uczymy się i kształcimy pod opieką rodziców, z domu wynosimy kulturę osobistą i dobre maniery.

Dagmara gdy rozpoczął się pierwszy dzień kolejnego miesiąca poznała chłopca, który nazywał się Łukasz Dębski i bardzo się jemu spodobała. Łukasz zaproponował Dagmarze wspólne spotkania. Dagmara zgodziła się i tak co tydzień wieczorami zdzwaniali się i umawiali na weekendowe spotkania.

Gdy Sebastian miał cztery lata Dagmara była już zaręczona i bardzo szczęśliwa.

Państwo Sowa byli zadowoleni z pracy Dagmary i postanowili gdy zakończą już współpracę nie zrywać z Dagmarą kontaktu.

Dziewczyna była bardzo szczęśliwa, że jej pracę doceniono.

Sebastian gdy ukończył 5 lat był bardzo zdrowym i grzecznym chłopcem.

Dagmara i Łukasz pobrali się rok po zaręczynach 18 sierpnia 2025 roku o godzinie 12:00, wesele odbyło się o godzinie 15:00 w restauracji Sowa.

Na ślubie była cała rodzina pana młodego i panny młodej oraz państwo Sowa z dzieckiem, nikogo nie zabrakło, wszyscy świętowali do białego rana, tylko państwo Sowa wracali do domu już o 23:00.

Dagmara ustaliła z rodzicami Sebastiana, że będzie z mężem zabierała Sebastiana do siebie.

Od połowy września Sebastian Sowa przebywał przez pięć dni w tygodniu w domu Dagmary i Łukasza.

Dagmara i Łukasz uczyli Sebastiana czytać, pisać i rysować.

Sebastian od najmłodszych lat rysował bardzo pięknie, jak się później okazało w wieku 6 lat miał bardzo dużo zdolności w tym także manualnych.

Dagmara i Herbert Sowa byli bardzo zdziwieni, lecz cieszyli się że ich syn tak szybko się uczy.

Gdy Sebastian miał 7 lat bardzo często wybierał się z Dagmarą i Łukaszem do pobliskiego parku.

W parku było boisko do piłki nożnej, dwie zjeżdżalnie, dwie karuzele, dwie huśtawki, bieżnia i boisko do kosza.

Sebastian lubił grać z Łukaszem i Dagmarą w piłkę nożną i kręcić się na karuzeli.

Dagmara pilnowała Sebastiana aby nie spadł.

Dagmara postanowiła z Łukaszem wybrać się nad Polskie morze.

Tak, więc przez 14 dni pani Dagmara Sowa zajmowała się synem osobiście.

Gdy któregoś pięknego popołudnia wybrała się z Sebastianem do parku, zapomniała że chłopiec może spaść i nie pilnowała go gdy kręcił się na karuzeli, tylko obserwowała wszystko z daleka.

Niestety gdy zorientowała się że chłopiec może spaść było już za późno.

Chłopiec wypadł z karuzeli gdy ta się jeszcze kręciła, został uderzony w głowę i upadł nieprzytomny na trawę.

Dagmara wezwała karetkę, ponieważ chłopiec miał lekko rozciętą skórę na głowie.

Gdy karetka przyjechała lekarz stwierdził u chłopca wstrząs mózgu.

Sprawę skierowano do sądu, tam postanowiono ograniczyć matce prawa rodzicielskie, a ojcu dziecka zabrać je całkowicie.

Gdy Dagmara z Łukaszem wróciła do domu, dowiedziała się o tym wszystkim i było jej strasznie przykro.

Następnego dnia Łukasz razem z zapłakaną żoną odwiedził Sebastiana Sowę.

Sebastian powoli odzyskiwał przytomność.

Dagmara Sowa, ponieważ nie widziała męża prawie na oczy i ciągle był zapracowany rozwiodła się z nim i opuściła jego dom wracając do rodziców, tam też ustaliła że przekaże chłopca Dagmarze i Łukaszowi, którzy byli tą decyzją zaszokowani.

Sebastian znał ich i był w ich rękach naprawdę bezpieczny.

Zło, które panowało w rodzinie Sowa to przeszłość.

Sebastian rozpoczął nowy rozdział i miał naprawdę kochającą rodzinę zastępczą.

Łukasz pracował w PSP i sporo czasu także poświęcał rodzinie.

Gdy Sebastian 11 kwietnia ukończył 8 lat a jego zdrowiu nie zagrażało już niebezpieczeństwo wtedy na świat przyszedł syn Łukasza Heniek

Chłopiec urodził się zdrowy i silny.

Państwo Dębscy postanowili że co jakiś czas będą spotykać się z Dagmarą Sową aby mogła ujrzeć swojego syna.

Rok później Sebastian miał komunię, przybyli jego rodzice chrzestni.

Ola Zawisza i Damian Sowa brat Herberta.

Po uroczystej mszy, wszyscy zasiedli do stołu i zjedli obiad.

Po 15:30 została zorganizowana mała uczta rodzinna.

Sebastian dostał od chrzestnej hulajnogę elektryczną, a od ojca chrzestnego radio firmy manta.

Łukasz i Dagmara byli bardzo pobożni i co niedzielę chodzili do kościoła.

Potrafili jednak znaleźć czas dla bliskich i swoich dzieci.

Często odwiedzali również przyjaciół.

Państwo Dębscy bardzo kochali Sebastiana i Heńka.

Postanowili zrobić wszystko aby im nigdy niczego nie zabrakło.

Gdy Sebastian skończył 10 lat pisał już własne wiersze, potrafił tworzyć strony internetowe i potrafił obsługiwać bez problemu każdy sprzęt, był bardzo rozmowny i szybki.

Heniek miał już dwa latka, Sebastian bardzo lubił pilnować swojego brata, woził go w wózku i grzechotał mu, czasem nawet uruchamiał kołysankę, która znajdowała się w łóżeczku Heńka.

Dagmara uczyła Sebastiana od młodych lat rozróżniać dobro od zła.

Niestety Sebastian zetkną się w szkole podstawowej ze wszystkim co najgorsze.

Z jego wiary się nabijano.

Koledzy nie traktowali go poważnie, ubliżali mu i opluwali go.

Niestety gdy Sebastian kończył już szóstą klasę szkoły podstawowej nie miał najlepszych wspomnień w dodatku miewał myśli samobójcze i ogólną pokusę zakończenia z nauką i wiarą raz na zawsze.

Przez wakacje siedział w domu i leżał w łóżku.

Rodzice pocieszali syna jak mogli, ale on nie był w stanie się podnieść, w pewnym momencie życia prosił Boga, aby zabrał go z tego świata, Bóg nie odpowiadał na jego wezwania, po wakacjach postanowił nadal chodzić do kościoła.

Wtedy Bóg przemówił do niego poprzez parafian, którzy wybrali go na ministranta.

On posłuchał tego głosu.

Wciąż się jednak wahał, ponieważ miał problemy z głośnym czytaniem, z czasem nawet to nie miało już sensu, ponieważ dzięki Bożej pomocy nauczył się wszystkiego.

Przez kolejne trzy lata tym razem już w gimnazjum było jeszcze gorzej, tym razem naśmiewano się z niego w szkole oraz na podwórku, często gdy wychodził na boisko zabierali mu piłkę na wieczne nie oddanie, raz nawet mu ją przebili.

Wtedy Łukasz postanowił pomóc synowi i nauczył go jak walczyć i bronić się przed rywalami oraz jak po męsku załatwić każdą sprawę, która wymyka się z pod kontroli.

Sebastian postanowił zostać ministrantem ołtarza w wieku 16 lat.

27 listopada 2036 roku Sebastian po raz pierwszy staną jako ministrant przy ołtarzu kościoła pod wezwaniem Chrystusa Króla.

Wtedy zrozumiał, że Bóg ma wobec niego wspaniały plan i dał się jemu prowadzić jak dziecko ojcu.

Po 3 miesiącach w jego sercu panował spokój, spotkał na swojej drodze wspaniałych ludzi gdy rozpoczął technikum.

Był szczęśliwy, a rodzice cieszyli się razem z synem.

Sebastian od tej pory był coraz mocniej kuszony przez diabła i jego ludzi.

Niestety pewnego dnia skorzystał z oferty złego ducha i dał się wkręcić w zakład, który kosztował go utratę dobrego imienia, zakład ten był sprytnie wymyślony i bardzo podstępny, ponieważ gdy go przegrał musiał kupić wszystkim do dokoła kolę.

Przeczytałeś bezpłatny fragment.
Kup książkę, aby przeczytać do końca.
E-book
za 13.38
drukowana A5
za 37.5
drukowana A5
Kolorowa
za 54.75