E-book
5.46
drukowana A5
14.03
drukowana A5
kolorowa
34.52
Odmienić los

Bezpłatny fragment - Odmienić los

Moje wiersze


5
Objętość:
60 str.
ISBN:
978-83-8245-170-2
E-book
za 5.46
drukowana A5
za 14.03
drukowana A5
kolorowa
za 34.52

Kilka słów wstępu

Trzymasz w ręku pierwszy tomik, który zawiera 50 wierszy. Mam nadzieję, że ich wybór przypadnie Ci do gustu, podobnie jak zamieszczone ilustracje.

W każde słowo włożyłem całe serce, by w swej szczerości przekazać wszystkie ważne dla mnie treści. Życzę przyjemnej lektury oraz dużo uśmiechu.


PS Najlepiej czytać przed szóstą rano, jeżeli lekarz nie przepisze inaczej.

Maciej Adamski

Wiersz miłosny

Gdy poeta się przebudzi,

Twoje serce chce nakarmić

Gorzkie chwile wierszem studzić,

myślą złotą żar rozpalić


Jedno słowo może wiele,

bezimienni wciąż się śmieją

Poczuj słońce, kiedy wieje,

odbuduje swą nadzieją


Wzrok do góry dzisiaj zwracaj,

chmurą przekaż gest radosny

Nigdy więcej tam nie wracaj,

dokończ ze mną wiersz miłosny

Obok mnie

Spłonę w piekle, by Cię chronić,

niebo złote Ci przybliżę

Twoje dary będę nosić,

z samym diabłem akt podpiszę


Tyś jedyna wzrok mi skradła,

serca bicie w panowaniu

Ześlij na mnie gwiazdy światła,

wołam Ciebie na rozstaju


Twoja nagość mnie wchłonęła,

najpiękniejsza z Bożej racji

Jesteś kluczem do spełnienia,

tej miłości bądźmy warci

Tolerancja

Nie zapyta Cię o kolor,

Nie zapyta też o adres

Uszanuje cudze kredo,

zrozumienie w niej nie zaśnie


Nie poczuwa się sędziną,

fundamentem jest kultury

Dobre myśli w niej nie zgasną,

jednym słowem pali mury


Niechaj będzie z nami zawsze,

niezależnie od wydarzeń

Zapamiętaj siostro, bracie,

być człowiekiem w pełnej krasie

Uczta zmysłów

Jakże bliski jest nasz taniec,

gdy na nowo Cię odkrywam

Wciąż smakuję Twego ciała,

nad spełnieniem się pochylam


Oddech głębszy nas kieruje,

w Tobie szczyty uniesienia

Ust namiętnych nie oszczędzaj,

jesteś źródłem uwielbienia


Tak tworzymy jedną całość,

by nasycić głód miłosny

Wszak w wieczności czuję małość,

pragnąc wspólnych doznań nocnych

Pani Jesień

Kruchym liściem świat maluje,

wolnym krokiem zwiedza las

W swoim stylu przemebluje,

kiedy lato pójdzie spać


Chmurom większą rolę daje,

dniom gorącym mówi nie

Rozpoczyna wolny taniec,

bo już zima szybko mknie


Nocą tańczy coraz dłużej,

wiatrem pieści resztki gniazd

Liśćmi ścieli parki duże,

Pani Jesień nadszedł czas

Kawaler

Nie myślałeś o rodzinie,

co noc chciałeś mieć dziewczynę

Unikałeś strzał amora,

jednak przyszła w końcu pora


Jest królową Twego nieba,

istny anioł nie kobieta

Jest zbawieniem Twego świata,

dachem ciepła kiedy pada


I choć nikt nie dawał wiary,

oczekujesz na bociany

Drugi pokój już szykujesz,

małe pisklę nadlatuje

Przypomnij mi

Zapomniałem czym jest miłość,

choć szukałem jej zachłannie

W moim oknie świeci litość,

zaślepiona płaczem marnie


Przypominaj mi najdroższa,

tyś jedyną gwiazdą w niebie

Ma paleta wciąż uboższa,

gdy w zasięgu braknie Ciebie


Nową przystań więc zbudujmy,

gdzie wiecznością żyją chwile

Dobrych wspomnień nie żałujmy,

będą piękne jak motyle

W tej miłości są dwa serca

Zdradzony

Ponad szczyty chcę się wznieść,

by zachować stan spokojny

Ile człowiek może znieść,

jednym słowem zgasić wojny


Nie dotykam dobrej struny,

zaczynają grabieć ręce

Nad mą głową zimne nuty,

kruche brzmienie w mojej wnęce


Podsumujmy kilka znaczeń,

zanim zbawca się ukaże

Szczera prawda pełna wrażeń,

będę czekał ile każesz

Pokerowy stół

Kłamstwem karmią się wzajemnie,

chęć wygranej jest przed Biblią

Mają w dłoniach tylko karty,

choć przy stole są religią


W głowach same brudne myśli,

prawda różne imię nosi

Pieniądz inna kolej rzeczy,

na coś więcej się zanosi


Słyszę szelest, głos wygranej,

błyszczą oczy wśród karcianych

Nie oglądaj się za siebie,

jesteś w gronie tych skazanych

Ciężki dzień

Szef od rana Cię pogania,

Twoim kosztem błąd naprawia

Już po schodach wchodzisz z trudem,

zaraz padniesz ciężkim trupem


Nie pomoże nawet kawa,

choćby z cukru była cała

Coraz częściej szukasz mocy,

kto Ci wręczy dar pomocy


Nie ma rady moi mili,

aniołowie się skończyli

Trzeba przerwać wyścig szczurów,

czas opuścić śliskich wujów

Przeczytałeś bezpłatny fragment.
Kup książkę, aby przeczytać do końca.
E-book
za 5.46
drukowana A5
za 14.03
drukowana A5
kolorowa
za 34.52