E-book
47.78
drukowana A5
67.47
Nova

Bezpłatny fragment - Nova

Zbiór poezji


Objętość:
154 str.
ISBN:
978-83-8245-614-1
E-book
za 47.78
drukowana A5
za 67.47

Chodź ze mną

Chodź ze mną,

A zaprowadzę Cię do raju.

Chodź ze mną,

A staniesz na świata skraju.

Pokażę Ci cuda, jakich nie widziałaś.

Pokażę Ci cuda, jakich nigdy nie miałaś.

Piękno natury. Fauna i flora.

Wyrwałem Cię z syfu. Gomora.

W powietrzu zapach miłości, czułości.

Pozbawiony agresji, złości.

Niczym Twój anioł stróż prowadzę Cię krętymi dróżkami.

Żadna złudna obietnica Cię nie omami.

Dam Ci, najdroższa, wszystko, co zechcesz. Nawet cały wszechświat.

Poproś, a dam Ci nawet kawałek nieba.

Mnie nic nie potrzeba.

Wystarczysz mi Ty.

Twego piękna nie przysłonią nawet diamenty.

Życia kres

Odrzucony przez rodzinę.

Odrzucony przez przyjaciół.

Do swej śmierci odliczał godzinę.

Jego instynkt zawiódł.

Czuje pustkę.

Czuje smutek.

Wypija wódkę,

By przeszedł mu cierpienia skutek.

Stacza się na samo dno.

Kiełkuje w nim zło.

Pozbawiony oparcia, pozbawiony pomocy.

Poddaje się mrokowi nocy.

Skrywa się przed ludźmi w cieniu.

Nikt nie naprawi serca jemu.

Rozpacz niczym ostrza rani jego serce.

On pragnie dostać uczucia choć odrobinę więcej.

Pusta jego dusza. Wyzelowana z miłości.

Żyje w samotności.

W proch rozsypią się jego kości.

Zapomniany zostanie przez wszystkich. Ma dość ich.

Umrą jego troski.

Stanie przed tronem boskim.

Nie pytaj

Nie pytaj, czemu jestem, jaki jestem.

Sama się przekonaj.

Zajrzyj do mego serca.

Zajrzyj do mego umysłu.

Nie pytaj mnie, czy coś czuję.

Zbliż się do mnie, a sama się przekonasz.

Nie pytaj mnie, co myślę.

Wszak sama odgadniesz, co mi chodzi po głowie.

Wejdź w me myśli,

Zasadź ziarno uczucia.

Popatrz, jak kiełkuje.

A owocem Cię obdaruję.

Nie pytaj mnie, kim jestem.

Sama dobrze wiesz.

Znasz moje tajemnice na wylot.

Dla Ciebie

Mimo że tak blisko, to jednak daleko.

Płaczę, gdy nie ma Cię obok…

Tęsknię za Tobą, myślę o Tobie.

Pragnę Twej obecności…

Cisza wokół mnie.

Pustka wokół mnie.

Brakuje mi Ciebie…

Łzy. Smutek.

Żal rozrywa me serce.

Samotność jedynym mym towarzyszem.

Me serce woła Cię.

Usłysz mnie.

Przybądź na me wołanie.

Pragnę bliskości.

Pragnę czułości.

Przytul się do mnie.

Nie odchodź.

Zostań.

Bez Ciebie jestem nikim.

Ucałuj. Pogłaszcz.

Pragnę Twej obecności.

Zostań i kochaj.

Kochaj jak nigdy wcześniej.

Odwdzięczę Ci się morzem mej miłości.

Jak kwiat lotosu

Tyś piękna niczym kwiat lotosu.

Cicha niczym woda w strumyku.

Czy dasz mi choć odrobinę swych uczuć, najdroższa?

Pragnę Cię, jak wędrowiec spragniony pragnie wody na pustyni.

Nie odejdę od Ciebie ani na krok.

Tyś mą boginią.

Bez Ciebie jestem nikim.

Marnym strzępem człowieka.

Proszę.

Nie ignoruj mnie.

Nie chcę być rysą na szkle przeszłości.

Otwórz dla mnie swe serce,

A dam Ci, co zechcesz.

Otwórz swe serce,

A oddam Ci się cały.

Tylko pozwól mi zbliżyć się do Ciebie, najdroższa.

Twe ruchy takie zwiewne jak mgiełka o poranku.

Twój głos niczym ambrozja dla mych uszu.

Twój wzrok taki tajemniczy niczym gwiazdy na niebie.

Piękne oczy rozjarzone milionami gwiazd.

Zostań ze mną, moja bogini,

Na zawsze.

Słodko mi

Słodko mi. Ach słodko.

Twa słodycz mą ambrozją.

Twe słowa wlewają się w mój umysł niczym nektar.

Słodko mi. Ach słodko.

Twój głos kojący mą zranioną duszę.

Twa miłość mym ukojeniem.

Twa obecność mym zbawieniem.

Bogini Ty moja.

Słodko mi. Ach słodko.

Zostań przy mnie i wtul się we mnie.

Twe ciało działa na mnie jak narkotyk.

Uzależniam się.

Uzależniam się od Ciebie.

Nie widzę nic poza Tobą.

Twa słodycz otula mnie jak ciepłym kocem.

Zostań, moja najdroższa.

Szepcz mi do ucha.

Twój słodki głosik koi me nerwy.

Słodko mi. Ach słodko.

Nie wypuszczę Cię za żadne skarby świata.

Mój skarbie najdroższy.

Cenniejszy niż wszystkie klejnoty tego świata.

Jedyna.

Najsłodsza.

Kochana.

Najpiękniejsza.

Bez Ciebie me życie traci sens.

Zostań przy mnie na wieki.

Mój aniołku.

Wyznanie Amora

Czy słyszysz mój szept?

Szepczę Ci do ucha.

Widzę Twój uśmiech na twarzy.

Moja najdroższa.

Kocham Cię

I nic nie stanie mi na drodze do szczęścia.

Chcę być z Tobą po wsze czasy.

Nie opuszczać Cię w złych chwilach.

Gdy upadniesz, podniosę Cię.

Będę Cię nosić na rękach, abyś nie uraziła swej nogi o kamień.

Nie opuszczę Cię nigdy.

Nawet wtedy, gdy zapanuje mrok, to ja będę rozświetlać Ci drogę.

Swą miłością wymoszczę dla Ciebie drogę.

Tylko mnie kochaj.

Chcę tylko tego.

Nic innego do szczęścia mi nie brak.

Moja królowo.

Moja jedyna.

Zrobię dla Ciebie wszystko,

Tylko mnie nie zostawiaj.

Kocham Cię nad życie

I nie odejdę od Ciebie.

Wszak Tyś przeznaczona mi przez los.

Kocham Cię i będę kochać do końca swych dni.

Pójdę za Tobą nawet do piekła.

Tyś mym szczęściem, kochana.

I tylko Ciebie pragnę…

Ballada romantyka

Jesteś mą gwiazdą, co świeci na niebie.

Jestem uzależniony od Ciebie.

Jesteś mym słońcem, co budzi mnie swymi promieniami do życia.

Nie mam przed Tobą nic do ukrycia.

Jesteś jak woda, co gasi pragnienie.

Jesteś jak balsam, co daje ukojenie.

Jesteś dla mnie wszystkim, moje kochanie najdroższe.

Bez Ciebie me serce jest uboższe.

Bez Ciebie me życie traci kolory.

To Ty odpędzasz ode mnie mroczne potwory.

Gdy jesteś obok, jestem spełniony.

Powiewem Twej miłości ku niebu jestem niesiony.

Serce

Serce wrażliwe jak szkło.

Uważaj, by go nie zranić.

Jeden gest, a znaczy tak wiele.

Potrafi zranić niczym sztylety.

Serce.

Pompuje miłość, nie krew.

Nie wyrywaj mu serca.

Wszak wciąż jeszcze bije.

Bije w rytm Twych słów.

Stworzone, by kochać.

Nie nienawidzić.

Takie czułe.

Takie delikatne.

Potraktuj je z czułością.

Wszak to nie przedmiot.

Serce gotowe pokochać w każdej chwili.

Gotowe wylać morze uczuć,

Więc nie strać go, póki trzymasz je w rękach.

On przelał w nie wszystkie swe uczucia,

Więc weź je i przygarnij do swego serca, najdroższa.

Istota miłości

Serce czyste.

Bez żadnej skazy.

Stworzone, by kochać.

Nie nienawidzić.

Serce takie czułe, wrażliwe.

Choć także podatne na zranienia.

Tym sercem chcę kochać Cię po wsze czasy.

Złączyć me serce z Twoim.

Kochać na zawsze.

Na wieki.

Serce nie jest wieczne,

Lecz miłość tak.

Daj mi się pokochać, moja bogini,

A oddam Ci swe serce na tacy.

Oddam Ci się cały.

Jesteś wszak mym przeznaczeniem.

Moją ostoją spokoju i miłości.

Nie oddam Cię nikomu.

Razem z Tobą chcę żyć na wieki.

Pójdę za Tobą nawet do samych wrót Hadesu.

Tylko nie puszczaj mej ręki.

Zostań.

Bądź.

Kochaj.

Moja najukochańsza.

Mój najdroższy skarbie.

Powstań, aniele

Nawet gdy upadniesz, to podniosę Cię.

Zabiorę Cię aż do samych wrót Edenu, najdroższa.

Nie pozwolę Cię skrzywdzić demonom, które chcą pociągnąć Cię na samo dno.

Będę przy Tobie w trudnych chwilach.

Otrę Twe łzy, gdy będziesz płakać.

Uspokoję, gdy będziesz się denerwować.

Jak Twym aniołem stróżem, kochana.

Będę stał u Twego boku.

Będę Cię kochać po wsze czasy.

Oddaję Ci swe serce na tacy.

Nie zawiedziesz się na mnie.

Możesz mi zaufać.

Razem z Tobą chcę wzbić się ponad przestworza.

Z uśmiechem na ustach i miłością w sercu kroczyć chcę z Tobą ścieżką usłaną różami.

Nie pozwolę Ci porwać się złu.

Będę przy Tobie na wieki, kochana moja Afrodyto.

Kwiat miłości

Pozwól rozwinąć się kwiatowi miłości.

Niech Jego płatki otulą Cię.

Miłość taka piękna.

Wyjątkowa.

Nie strać Jej.

Pielęgnuj Ją jak najlepiej,

Darz Ją bezgraniczną miłością,

A zaowocuje pięknym uczuciem.

Jedna taka prawdziwa na cały świat.

Drugiej takiej nie znajdziesz.

Podlewaj Ją życiodajną wodą swych uczuć,

A jeszcze Ci się odwdzięczy.

Miłość prawdziwa.

Jedyna.

Piękna.

Zgliszcza

Czy jesteśmy zdolni jeszcze marzyć, gdy świat chyli się już ku upadkowi?

Czy mamy w sobie siłę, by jeszcze zmienić na lepsze ten świat?

Czy mamy w sobie nadzieję, że jeszcze na świecie może być inaczej?

Czy zachowaliśmy jeszcze w sobie resztki uczuć, by kochać i odczuwać emocje?

Świat ulegający degradacji.

Szary i beznamiętny.

Pustka zagościła na ulicach miast.

Resztka niedobitków przechadza się pustymi alejkami.

Świat pozbawiony życia.

Umarły.

Czy znajdziemy jeszcze w gruzach tego miasta choć odrobinę szczęścia?

Czy potrafimy się jeszcze cieszyć z tego, co mamy?

Walczmy o lepsze jutro.

Nie poddawajmy się tak łatwo.

Zbudujmy na gruzach potężne nowe imperium.

Cegła po cegle.

Tchnijmy w nowe miasto nowe życie.

Z ruin, upadku — do świetności.

Zbudujmy z wrażliwością nowe domy dla naszych dzieci, matek, ojców, żon i mężów.

Tylko współpracą uda nam się odbudować to, co zrujnowane.

Na nowo.

Różowe okulary

Ratunku. Pomocy. Jestem zakochany.

Widzę wszystko przez różowe okulary.

Żadna inna niż Ty mnie nie omami.

Pokonamy zło wspólnymi siłami.

Nie dosięgnie naszych serc zdrada.

Miłość. Obiad razu w życiu wszystko się układa.

Ziemia pod naszymi stopami usłana płatkami róż.

Zaniósłbym Cię na rękach aż do bram raju, gdybym tylko mógł.

Nie odejdę od Ciebie ani na krok.

Zazdrość wrzucimy na płonący stos.

Będziemy się kochać aż po kres naszych dni.

Płomyk miłości będzie się w nas tlił.


Coś za Tobą chodzi


Coś za Tobą chodzi, lecz tego nie widzisz.

Coś podąża za Tobą, lecz Ty tego nie słyszysz.

Przemyka po ścianach niczym cienie.

Czy czujesz już serca drżenie?

Strach już zagnieździł się w Twym sercu.

Nawet nie myśl o zaśnięciu.

Czy to coś jest dobre, czy może złe?

Od środka już paraliżuje Cię stres.

Coś słyszysz.

Lecz czy to aby na pewno tylko wiatr?

To coś zaczyna Cię nawiedzać w snach.

Boisz się mroku jak małe dziecko.

Otwierasz już nocnych lęków wieczko.

Ostatni raz

Ostatni raz Cię pocałowałem.

Ostatni raz Cię przytuliłem.

Ostatni raz Ci zaufałem.

Ostatni raz Cię pokochałem.

Teraz odejdę od Ciebie na zawsze.

Zatruwają me serce fałszem.

Choć zdrada tak bardzo boli,

To i tak zamykam dla Ciebie już na zawsze serce.

Pozwól mi odejść.

Nie zatrzymuj mnie.

Nie chcę już rzucać pustymi emocjami w przestrzeń.

Nie kocham Cię już.

Nie wybaczę Ci tego straszliwego błędu już nigdy.

Przepadnij na zawsze.

Nie budź już we mnie bolesnych wspomnień,

Gdyż na zawsze już chcę wymazać je ze swojej pamięci.

Zostałaś zaledwie cieniem w morzu mojej pamięci.

Nic nieznaczącą osobą.

Powiem Ci już tylko pierwszy i ostatni raz:

Żegnaj…

Śpiew anieli

Tam, gdzie mnie nie chcieli,

Słychać teraz śpiew anieli.

Czym sobie nie zasłużyłem na raj?

Proszę, o moje odkupienie się staraj.

Chwyć mnie za rękę i poprowadź ku chwale.

Żadne zło już nie dotknie mnie wcale.

Bądź przy mnie we dnie i w nocy, kochanie,

A zobaczysz, że nic Ci się nie stanie.

Swym śpiewem jak drogowskaz poprowadź mnie do szczęśliwości, najdroższa.

Twa miłość do mnie będzie najsłodsza.

Chłód Jej słów

Nie potrafię uwierzyć w choćby jedno Jej słowo.

Bije od Niej chłód.

Z oczu sypie lodowymi iskrami.

Królowa lodu.

Jej dłonie takie zimne.

Słowa takie złudne

Jak miraż w zamieci.

Nie potrafi kochać, więc dobrze Ci radzę:

Nie otwieraj przed Nią serca,

Bo Ona je zamrozi.

Słowa zmrożą Twoje myśli.

Zamarzniesz.

Łzy

Pośród łez znajdziesz pocieszenie.

Pośród łez znajdziesz ukojenie.

Twe zmartwienia odejdą w dal.

Twe serce wcale nie jest twardsze od skał.

Nie wstydź się łez. To nic złego.

Nie wstydź się serca wrażliwego.

Nie ukrywaj lęku. To przecież naturalne.

Smutek, strach. To banalne.

Łzy oczyszczą Twą duszę, naprawią złamane serce.

Czego tu chcieć więcej?

Łzy takie słone jak morska bryza.

Płacz poziomu Twej wrażliwości nie obniża.

Upadły

Czarne me skrzydła.

Takie ciężkie.

Czarne me serce.

Takie przegniłe od zła.

Strącony z niebios w czeluści mroku.

Odrzucony przez Boga.

Sieję grozę.

Sieję zamęt.

Nadchodzi era mroku.

Plotę dla Ciebie, „Chrystusie”, koronę cierniową,

Boś mówił, że jesteś królem.

Z szyderczym uśmiechem spoglądam na Ciebie, jak poniżona zostaje Twa godność.

Twe serce przebijam włócznią niezgody.

Podarowuję Ci ostatni judaszowy pocałunek.

Potem strącam Cię do samych wrót Tataru.

To Twój koniec.

Jakiś Ty naiwny.

Twa dusza nie zostanie zbawiona.

Zatruję Twą duszę, umysł, serce i ciało.

Sprawię, by bliscy o Tobie zapomnieli.

Na nic wiara w Boga i modlitwy.

Będziesz przez wieki smażyć się w piekle.

To Twój koniec.

Pociąg do piekła

Za judaszowe srebrniki pędzimy pociągiem do piekła.

Po torach wijących się jak wąż.

Świst rozpaczy dudni nam w uszach.

Wszystko, co dobre, odeszło w dal.

W przedziale pełno grzeszników

Gotowych przejść przez wrota Tataru.

Za oknami marzenia, które zaprzepaściliśmy.

Pomału wjeżdżamy na peron męki.

Wysiadamy z pociągu pełni trwogi.

Co czeka nas tam za bramą?

Słychać już z oddali jęki potępionych.

Stos gotujących się ciał.

W twarz bucha w nas fala gorąca.

Taki żeśmy zgotowali sobie los.

To koniec trasy.

Teraz zagłada.

Piekielne getto czeka tam na nas.

Umieram

Umieram.

Tonę w hektolitrach łez.

Pogubiłem się.

Umieram bez Ciebie.

Pozbawiony Twej miłości,

Która była dla mnie życiodajnym tlenem.

Zostałem sam.

Odeszła ode mnie.

Bezpowrotnie.

Me serce zatrzymuje się.

Umieram…

Zabij

Zabij, by żyć.

Zabij, by przetrwać.

By odnieść sukces i na nogi wstać.

Wylej morze krwi. Niech popłynie strumieniem.

Krew i śmierć innych będą Twym odkupieniem.

Zabij słabych. Rozkoszuj się cierpieniem.

Zabij, kogo tylko chcesz, jednym skinieniem.

Król nędzy

Przywitajcie nędzy króla.

Śmierdzącego wodą o zapachu sierści szczura.

Śmieciowa konfitura już fermentuje się dla ludu.

Ściany całe klejące się od brudu.

Radioaktywne wody. Pijcie je, nędzarze.

Spłodzicie bękarty. Ja wam to pokażę.

To lepsze niż Czarnobyl. To lepsze niż ścieki.

Będziecie wdychać smród przez wieki.

Opary czadu i siarki będą gryźć wasze nozdrza, idioci.

Wszystko, co tkniecie, przegniłe się sknoci.

Samotność

Czuję smutek.

Wszystko się sypie.

Pozostawiony zostałem na pastwę losu.

Słony smak łez.

Gorzka pigułka rozpaczy.

Czarne scenariusze tłuczą mi się w głowie.

Ciche głosy w mej głowie, mówiące, bym skończył.

Bym skończył swój żywot.

Krew bądź wieczny sen mym ukojeniem.

Udręczona ma dusza.

Serce przebite milionami ostrzy.

Kropla nadziei już dawno wyschła.

Upadam…

Nie mam już sił…

To mój koniec…

Mur

Niby razem, lecz pomiędzy nami mur.

Zbudowany z kłamliwych steku bzdur.

Mur cierpienia. Mur nienawiści.

Sen o Tobie się już nie ziści.

W płytkim dołku chowam sen,

Gdyż nie mogę się nim z Tobą podzielić, choć bardzo chcę.

Nie widzę Twych uczuć. Nie widzę, czy wciąż mnie kochasz.

Nie słyszę, czy mnie wołasz.

Gruby ten mur. Nie przebiję się do Ciebie przez niego.

Zbudowany z fundamentów naszych mrocznych ego.

Na zawsze mur podzielił nas.

Możemy odwiedzać się tylko w snach.

Daj mi siłę

Daj mi siłę, by iść.

Daj mi siłę, by żyć.

Daj mi siłę, by wstać.

Daj mi siłę, bym mógł siebie Ci dać.

Bez Ciebie jestem niczym. Marnym człowiekiem.

Bez Ciebie jestem marnym cieniem.

Zależny od Ciebie. Ty dajesz mi życie.

Ja w zamian kocham Cię skrycie.

Nie odejdę od Ciebie za żadne skarby świata.

Miłość jak ciasnym sznurem nas oplata.

Wyznanie

Twe oczy brązowe jak bursztyny,

Lecz świecą się jak diamenty.

Twój głos cichutki, lecz słyszalny,

Mimo że rzucony w odmęty.

Ruchy Twego ciała niczym powiew wiatru.

Twe serce gotowe pokochać w każdej chwili. Przygotowane do miłosnego startu.

Twój duch rwie się galopem do tańca niczym konie.

Pamiętaj, kochanie, że ja Cię zawsze obronię.

Będę Cię kochać wiecznie, moja najdroższa.

Będę zawsze przy Tobie, moja kobieto najsłodsza.


Jesteś dla mnie wszystkim


Jesteś dla mnie wszystkim.

Pyłkiem na wietrze i rosą na trawie.

Chmurą puszystą i snem na jawie.

Jesteś mą boginią,

Jesteś mą królową.

Jesteś moją najukochańszą osobą.

Dziękuję Ci, że jesteś.

Dziękuję Ci, że kochasz.

Zrobię dla Ciebie wszystko, o co tylko poprosić zdołasz.

Zostań ze mną na zawsze.

Zostań ze mną na wieki.

Do naszego wspólnego słodkiego snu zamknij powieki.

Moje cierpienie

Podcięto mi skrzydła, bym nie mógł się wzbić w przestworza.

Podstawiono mi belki pod nogi, bym nie dotarł do celu.

Wbito mi kolce w serce, bym nic nie czuł.

Wyzelowali mi mózg, bym nic nie pamiętał.

Stałem się wrakiem.

Marnym strzępem człowieka.

Niezdolny, by przetrwać trudne chwile.

Zapomniany przez wszystkich.

Stałem się zaledwie cieniem w morzu ich pamięci.

Samotny.

Skazany na marną egzystencję.

Na wieki.

Cierpię.

Cierpię niemiłosiernie,

Gdyż straciłem wszystko, co dla mnie najcenniejsze.

Umieram.

Umieram samotnie…


Tam, gdzie zaległy cienie


Tam, gdzie zaległy cienie, czyha mrok.

Tam, gdzie zaległy cienie, czyha zło.

Kraina pełna smutku i rozpaczy.

Gdy wejdziesz do tej krainy, to szczęścia Twe oko już nigdy nie zobaczy.

Pustka i zgliszcza.

Cisza i strach.

Ta kraina będzie Ci się śnić po nocach.

Ciemność i zło.

Mgła i zgroza.

W tej krainie nie zdołasz się wzbić w przestworza.

Mroczna kraina dawno zapomniana.

Usłyszysz tu tylko potępieńców wołania.

Kocham Cię

Kocham Cię za to, żeś taka cudowna.

Kocham Cię za to, żeś taka urocza.

Trwamy niezmiennie w bezgranicznej miłości.

Miłości niedostępnej dla próżności.

Nie odstąpię od Ciebie ani na krok.

Razem pokonamy zawistne zło.

Będę Cię kochał aż po życia mego kres.

Chcę wyznać Ci miłość, lecz paraliżuje mnie stres.

Chcę żyć z Tobą po wsze czasy.

Nie pozwól, by zwiędły naszej miłości kwiaty.

Ból

Wszystko, co było. Wszystko, co bolesne.

Próbuję wymazać stary ból, choć od środka więdnę.

Me czułe serce przebite milionami ostrzy rozpaczy.

Prawdziwej miłości już nigdy me oko nie zobaczy.

Krzyczę w samotności, lecz głuchy mój krzyk.

Nie mam gdzie się schować. Nie mam gdzie się skryć.

Boję się samego siebie, bo czuję, że coś mnie od środka zżera.

Modlę się do Boga, lecz to nic nie zmienia.

Pogrążam się w czarnej otchłani.

Każde szydercze słowo mą kruchą duszę rani.

Tonę

Tonę w morzu Twojej nienawiści.

Tonę w morzu samotności.

Tonę w oceanie rozpaczy.

Tonę w oceanie smutku.

Zimne fale jak biczem uderzają we mnie.

Zimne prądy wód prowadzą mnie na zgubę.

Odpychają mnie od Ciebie.

Wyciągam ręce w błagalnym geście.

Błagam…

Złap mnie za rękę.

Nie pozwól, bym utopił się w morzu zapomnienia.

Wyciągnij mnie z tego przerażającego sztormu nienawiści.

Krztuszę się wodą.

Lęk rośnie w mym sercu.

Czemu oddalasz się ode mnie, moja najdroższa?

Bez Ciebie me życie wszak nic nie znaczy.

Bez Ciebie nie widzę sensu życia.

Nie pozwól mi umrzeć.

Nie odchodź.

Nie opuszczaj mnie…

Wyciągnij mnie z odmętów tych przeraźliwych wód.

Wód samotności.

Wód nienawiści.

Wód cierpienia i rozpaczy.

Wymachuję bezradnie rękoma ponad falami.

Na nic ma nieudolna walka o przetrwanie.

Nie chcę utonąć.

Błagam, uratuj mnie, najdroższa…

Rozmowa szaleńca

Siedzę zamknięty w czterech ścianach.

Z murów psychiatryka bije chłód.

Nabawiłem się tu samotności i rozpaczy.

Rozmawiam sam ze sobą, gdyż jestem pomylony.

Naćpali mnie jakimiś lichymi prochami.

W ręku żyletka tnąca mą skórę.

W oczach łzy, gdyż straciłem wszystko, co kochałem.

Popadam w obłęd. Popadam w paranoję.

Klaustrofobia już wdarła się do mej głowy.

Tracę nadzieję na lepsze jutro.

Najlepiej wepchnąć mi piguły do gardła. Spiąć pasami jak szaleńca,

A przecież ja nikomu nie robię krzywdy.

Ranię sam siebie. Popadam w depresję.

Mam halucyny przed oczami. Depresyjne stany. Fobie.

Ataki bezsilności.

Ataki smutku.

Ataki agresji.

Ataki strachu.

Boję się zasnąć.

Boję się sam siebie.

W głowie tylko czarne myśli.

Jak kadry bolesne wspomnienia przewijają się przez moją głowę.

Nie potrafię ich powstrzymać.

Czuję słone łzy na policzkach.

Brakuje mi miłości i wolności.

Nie jestem wariatem, choć blizny na rękach jeszcze błyszczą.

Nie jestem szaleńcem, choć czasem mówię sam do siebie.

Proszę, niech ktoś mnie wyciągnie stąd, bo tu do końca zwariuję.

Wyniszczę się od wewnątrz i na zewnątrz.

Mury tej twierdzy poją mnie bezsilnością.

Popadam w depresję.

Nawiedzają mnie myśli samobójcze,

I to nie tylko przez Ciebie, dziewczyno, ale przez mury tej twierdzy wdarła się depresja w mój umysł i ciało.

Upadam.

Niszczę się.

Zagubiony

Stoisz sam…

Krwawiący od szram.

Nie masz pojęcia, w którą pójść stronę…

Zgubiłeś drogę.

Boisz się tego, co czeka Cię przed Tobą.

Walczysz z szaleństwa chorobą.

Czy czeka Cię klęska?

Czy może zwycięstwo?

Odzywa się do Ciebie piekielne jestestwo.

Pełen obaw i strachu…

Umierasz od środka z miłości braku.

Czujesz się zagubiony.

Jesteś stracony.

Wyciągasz rękę przed siebie w nadziei, że ktoś Cię poprowadzi.

Boisz się, że nawet Bóg Cię zdradzi.

Nikt Ci nie pomoże.

Twe ciało podatne na noże.

Niestety…

Zostałeś sam…

Pogłębia się Twój depresyjny stan.

Czujesz się jak małe dziecko nieznające świata.

Czarne scenariusze malują się już na przyszłe lata.

Czujesz się jak ofiara skazana na straty.

Od okrutnego życia dostajesz katorżnicze baty.

Tracisz nadzieję na lepsze jutro.

Planujesz umrzeć jak najszybciej. Chcesz żyć krótko.

Upadasz.

Rozpacz i żal popychają Cię na dno.

Wpadasz w rozpaczy bagno.

Czarne scenariusze przewijają się przez Twój mózg.

Błądzisz wśród szaleństwa dróg.

Czy zdołasz wybić się od dna?

Czy pozwolisz, by opanował Cię strach?

To Twoje wybory zadecydują, czy nie zagubisz się w labiryncie obłędu.

Czy nie utopisz się w wodach wstrętu.

Sam musisz znaleźć drogę powrotną.

Żadne modlitwy Ci nie pomogą.

Inaczej utkniesz tu w tej nieprzeniknionej nicości na wieki…

Na zawsze już do wiecznego snu zamkniesz powieki.

Smutek

Słone łzy płyną nieprzerwaną rzeką rozpaczy.

Żłobiąc bruzdy na udręczonej twarzy.

Oczyszczając serce i duszę z cierpienia.

Pozwalając wylać się morzu uczuć.

Ja płaczę za Tobą.

Deszcz miesza się z mymi łzami.

Stojąc samotnie na drodze cierpienia.

Stoję pośród burzy uczuć.

Pozwalając kroplom deszczu spływać po mnie.

Mój krzyk rozpaczy niesłyszalny wśród grzmotów burzy.

Błagam, usłysz mnie.

Wytęż swój słuch.

Głucha ciemność przygniata mnie do ziemi.

Pozbawiając mnie tchu.

Wlewając w mój umysł żal.

Próbując mnie wyniszczyć.

Czuję, że tracę grunt pod nogami.

Nie mam siły, by wstać.

Nie mam już sił, by iść.

Upadam na dno.

Niebo, kiedyś tak piękne,

Teraz krwawi od bólu.

Krwawi jak me serce zranione tysiącami ostrzy.

Wiatr niczym bicz smaga niemiłosiernie me ciało,

Jak gdyby chciało dodatkowo zadać mi rany.

Pioruny rażone niczym rzucane przez Zeusa.

Pioruny rzucane niczym oszczepy.

Grzmoty jak beczki turlane przez tysiące aniołów.

To wszystko przygniata mnie.

To wszystko mnie dołuje.

Me myśli stają się czarne jak ten mrok mnie otaczający.

Chodzę ze spuszczoną głową, płacząc, jakby mi wyrwano serce.

Łzy rozmywają mi obraz przed oczami niczym mgła.

Gubię orientację z rozpaczy.

Znikam.

Znikam zapomniany przez Ciebie.

Staję się zaledwie cieniem.

Cieniem w morzu Twojej pamięci…

Pytania bez odpowiedzi

Dlaczego odeszłaś ode mnie, choć kochałem Cię?

Dlaczego wciąż nienawidzisz mnie?

Dlaczego ignorujesz mnie na każdym kroku?

Dlaczego nie mogę być u Twego boku?

Czemu tak bardzo chcesz o mnie zapomnieć?

Czemu twierdzisz, że to musi być koniec?

Czemu zostawiasz mnie samego pogrążonego w smutku i rozpaczy?

Przeczytałeś bezpłatny fragment.
Kup książkę, aby przeczytać do końca.
E-book
za 47.78
drukowana A5
za 67.47