„Najlepszy czas na posadzenie drzewa był 20 lat temu. Drugi najlepszy czas jest teraz.”
— Przysłowie chińskie
„Nie musisz być wielki, by zacząć. Ale musisz zacząć, by być wielki.”
— Zig Ziglar
„Dyscyplina jest mostem między celami a ich realizacją.”
— Jim Rohn
„Motywacja to to, co pozwala Ci zacząć. Nawyk to to, co pozwala Ci wytrwać.”
— Jim Ryun
„Nigdy nie odkładaj na jutro tego, co możesz odłożyć na pojutrze.”
— Mark Twain 😏
„Pierwszy krok nie musi być wielki. Ma wystarczyć, że będzie w dobrym kierunku.”
— Autor nieznany (czyli może być Twój 😉)
Każda książka to krok w stronę zmiany i inspiracji. Jeśli chcesz iść dalej razem ze mną, zapraszam Cię na: samuelkaine.wixsite.com/samuel-kaine
Rozdział 1: Kiedy życie to pieróg bez farszu
Są takie dni, kiedy wstajesz z łóżka i od razu czujesz, że coś tu się nie zgadza. Niby jesteś, niby oddychasz, niby kawa w kubku, ale… czegoś brakuje. Jakbyś dostał pieroga, który wygląda świetnie, ale w środku pustka. Ani mięsa, ani sera, ani nawet kapusty. Ot, flakowata skorupa z nadzieją, że nikt się nie zorientuje.
To właśnie takie dni, kiedy życie smakuje jak ten pieróg — bez sensu, bez celu, bez farszu. Patrzysz w lustro i widzisz człowieka, który wcale nie ma ochoty być dorosłym. I wiesz co? To jest absolutnie normalne.
Nie jesteś zepsuty. Nie jesteś leniwy. Nie jesteś jedyny.
Bo prawda jest taka, że każdemu z nas czasem się nie chce. Nawet tym „ulubionym” ludziom z Instagrama, co o piątej rano robią plank i popijają wodę z cytryną. Oni też mają dni, kiedy chcą wrzucić telefon do kibla i zwinąć się pod kocem jak sushi z depresji.
Ale nikt o tym nie mówi. A szkoda. Bo może gdybyśmy częściej przyznawali się do tego, że nam się po prostu nie chce, to świat byłby mniej plastikowy, a bardziej ludzki.
I dlatego tu jesteś — i ja też.
Nie będę Ci wciskał, że po przeczytaniu tej książki staniesz się turbo-motywacyjną wersją siebie i zapiszesz się na maraton, MBA i kurs mandaryńskiego. Ale mogę Ci obiecać jedno:
Znajdziesz tu kilka sprawdzonych, śmiesznych i zaskakująco skutecznych sposobów, które pomogą Ci zrobić pierwszy krok. A potem drugi. A potem może nawet włożyć farsz do tego życiowego pieroga.
Bo wiesz — czasem wystarczy odrobina przyprawy, żeby życie znowu zaczęło smakować.
Gotowy? Nie musisz wstawać. Czytaj dalej. Leżenie też się liczy.
Rozdział 2: Motywacja to mit. Ale działa
Motywacja to jedno z tych słów, które brzmią fajnie na papierze, ale w życiu praktycznym często są jak pączek na obrazku — niby widzisz, ale ugryźć się nie da.
Ile razy słyszałeś:
„Po prostu się zmotywuj!”,
„Uwierz w siebie!”,
albo moje ulubione:
„Wystarczy chcieć!”
— Tylko że czasem człowiek nie chce nawet chcieć.
Bo motywacja to nie zawsze iskra z nieba. To raczej taki kot, który może przyjść… albo olać Cię totalnie i pójść spać w koszu na pranie.
Prawda nr 1: Motywacja przychodzi… po działaniu, nie przed
Większość ludzi czeka na to magiczne uczucie:
„Jak tylko poczuję, że mi się chce, to się za to zabiorę.”
A tu niespodzianka — ono nie przychodzi. Bo motywacja często pojawia się dopiero wtedy, kiedy już coś zaczniesz.
Zrób mały krok — 3 minuty ćwiczeń, jedno naczynie do zlewu, jedno zdanie na kartce — i nagle mózg mówi:
„Ooo! Ruszamy? No to lecimy!”
To się nazywa efekt kuli śnieżnej. A zaczyna się od jednej, leniwej kulki.
Prawda nr 2: Nie potrzebujesz motywacji. Potrzebujesz nawyku
Ludzie sukcesu nie są zmotywowani 24/7. Oni po prostu mają rzeczy wgrane w tryb „auto”.
Nie pytają siebie:
„Czy dziś chce mi się umyć zęby?”
Po prostu to robią. Bo to nawyk.
I Ty też możesz taki sobie zbudować — ale nie zaczynaj od „będę codziennie biegał 10 km i pił sok z buraka”. Zacznij od rzeczy tak śmiesznie małej, że aż głupio będzie jej nie zrobić.
Np. „codziennie przez 1 minutę będę… [tu wstaw cokolwiek: oddychał, pisał, ćwiczył, rozciągał się, myślał o życiu, śpiewał do lustra].”
Mała rzecz. Powtarzana codziennie. Zmienia wszystko.
Prawda nr 3: Motywacja to paliwo, ale nie silnik
Nie potrzebujesz motywacji, żeby zacząć. Potrzebujesz systemu.
Motywacja może się skończyć — i się skończy. Ale jeśli zbudujesz prosty system, to pojedziesz dalej nawet na oparach.
Ćwiczenie dla chętnych (i leniwych)
Zapisz sobie teraz jedną, naprawdę małą rzecz, którą możesz dziś zrobić.
Nie wielki plan. Jedną drobnostkę. Coś, co zajmie mniej niż 3 minuty.
Przykłady:
— Wyrzucę 3 śmieci z torby, która od miesiąca leży w kącie.
— Przeczytam 1 akapit książki.
— Przejdę się po pokoju jak Gandalf, który szuka pierścienia.
Zrób to. Od razu.
A potem powiedz sobie:
„No i jednak coś zrobiłem. Motywacja może pocałować mnie w cztery litery.”
Rozdział 3: Rusz się. Dosłownie
Zanim stwierdzisz, że to znowu ten moment, kiedy ktoś każe Ci wstawać z kanapy i biegać maraton — spokojnie. Nikt tu nie będzie Cię wysyłał na siłownię. Chyba że przypadkiem masz ochotę, to droga wolna — ale to nie o tym.
Chodzi o ruch. Każdy.
Jakikolwiek.
Bo kiedy siedzisz zgarbiony, z telefonem w dłoni, przewijając życie innych ludzi na Instagramie, a Twój mózg jest rozciągnięty między „nie chce mi się” a „i tak nic się nie zmieni” — to czasem jedynym ratunkiem jest… wstać.
Nie filozofować.
Nie analizować.
Tylko się poruszyć.
Mózg + ciało = drużyna, nie konkurencja
Twoje ciało i umysł grają w jednej drużynie. Ale kiedy jedno leży jak placek, to drugie też zaczyna się rozpływać jak lody w lipcu.
Dlatego właśnie:
— Spacer po mieszkaniu = reset.
— Rozciągnięcie się jak kot = mikro-przebudzenie.