E-book
27.93
drukowana A5
54.23
drukowana A5
Kolorowa
73.27
Nawiedzony szpital psychiatryczny

Bezpłatny fragment - Nawiedzony szpital psychiatryczny

Beechworth Asylum Australia


Objętość:
154 str.
ISBN:
978-83-8369-380-4
E-book
za 27.93
drukowana A5
za 54.23
drukowana A5
Kolorowa
za 73.27

Wstęp

Krzesło używane podczas zabiegów chirurgicznych w szpitale dla obłąkanych w Mayday Hills w Beechworth

Miejsce to, zbudowane na wzgórzu w Beechworth w stanie Wiktoria, zostało wybrane ze względu na przekonanie, że wysokość miasta oczyści pacjentów z chorób, a wiatry uniosą ich dolegliwości psychiczne. W szczytowym okresie szpital liczył 1200 pacjentów, 600 mężczyzn i 600 kobiet, a ponieważ leki wprowadzono dopiero w latach pięćdziesiątych XX wieku, lekarze szpitala zdecydowali się na krępowanie pacjentów kaftanami i kajdanami, a w niektórych przypadkach poddawano ich elektrowstrząsom.


Obecnie część pacjentów i personelu najwyraźniej nigdy nie opuściła placówki.


Za dnia to rozległe niegdyś miejsce jest klasycznym przykładem budynków i ogrodów z początku XIX wieku, ale nocą… cóż, na pewno nie chciałbyś znaleźć się tam sam. Ale jeszcze przed zamknięciem szpitala nękały go historie o duchach. Niektóre w budynkach, które zostały zburzone w wyniku pożaru instalacji elektrycznej.


W 1951 r. w skrzydle męskim wybuchł pożar, powodując znaczne zniszczenia. Artykuł z The Herald Sun z tego roku brzmiał:

„400 pacjentów płci męskiej, wielu nagich, zostało dzisiaj uratowanych z szpitala w Beechworth, kilka minut przed pożarem, który spowodował zawalenie się płonącego najwyższego piętra szpitala psychiatrycznego… 11 pacjentów uciekło do okolicznych górzystych terenów. Siedmiu zostało później schwytanych, ale czterech… opisane jako niegroźne — nadal są na wolności.”…

Za murami Beechworth, jednego z najbardziej znanych dawnych szpitali psychiatrycznych w Australii, kryją się historie, które zdają się przekraczać granice ludzkiej wyobraźni. Otwarty w 1867 roku, przez ponad stulecie był miejscem, gdzie przebywało tysiące pacjentów, z których wielu nie miało szansy na opuszczenie go przy życiu. Ogromna liczba zgonów, przekraczająca 9 000, nasącza mury Beechworth opowieściami o duchach i zjawiskach paranormalnych, przyciągając zarówno poszukiwaczy dreszczyku emocji, jak i historyków zainteresowanych mroczną przeszłością psychiatrii.

Miejsce to, choć od dawna nie funkcjonuje już jako szpital psychiatryczny, wciąż jest świadkiem historii ludzkiego cierpienia, badań nad psychiką i prób leczenia zaburzeń psychicznych, które często były dalekie od dzisiejszych standardów medycznych. Przez swoje mury przewinęły się setki losów, a każdy zakamarek kryje w sobie potencjalną historię do opowiedzenia.

Zwiedzanie szpitala pozwala nam nie tylko spojrzeć w przeszłość i zrozumieć, jak zmieniało się traktowanie osób z zaburzeniami psychicznymi, ale także zetknąć się z czymś, co wydaje się być nieuchwytne i tajemnicze. Historie o duchach i zjawiskach paranormalnych, które mają miejsce w tym miejscu, dodają głębi doświadczeniu, zmuszając do refleksji nad granicami między tym, co realne, a tym, co może wykraczać poza nasze zrozumienie.

Ta książka pęlna jest nie tylko faktów historycznych dotyczących Beechworth, ale również doświadczeń i wrażeń związanych z tym miejscem, próbując przybliżyć atmosferę, która tam panuje. Szpital psychiatryczny Beechworth to nie tylko zabytek historii medycyny, ale także miejsce, które skłania do głębszego zastanowienia się nad ludzką naturą, współczuciem i znaczeniem empatii w traktowaniu osób cierpiących na zaburzenia psychiczne.

Beechworth jest miejscem owianym mroczną aurą i historiami, które przekraczają granice naszej wyobraźni.

1. Historia szpitala psychiatrycznego Beechworth

Szpital psychiatryczny Beechworth

Szpital psychiatryczny Beechworth, założony w 1867 roku, był jednym z największych szpitali psychiatrycznych w Wiktorii, służąc społeczności przez 128 lat aż do zamknięcia w 1995 roku. Zaprojektowany przez J.J. Clarka, architekta Wydziału Robót Publicznych, i oparty na zasadach Enocha Powella, miał na celu zapewnienie terapeutycznego środowiska z dużą ilością naturalnego światła, odpowiedniej wentylacji i spokojnego krajobrazu, co odzwierciedlało filozofię zarządzania moralnego. Kompleks składający się z lokalnego granitu obejmował rozległą sieć budynków, w tym oddziały, kaplicę, ściany ha-ha oraz pięknie zagospodarowane ogrody, tworząc jedną z największych tego typu placówek w Australii, zdolną pomieścić ponad 1200 pacjentów.


Szpital był nie tylko imponującym kompleksem architektonicznym, ale także miejscem, gdzie zastosowano innowacyjne na tamte czasy rozwiązania, jak ściany ha-ha, które stanowiły barierę zapobiegającą ucieczkom pacjentów, jednocześnie nie ograniczając ich widoku, co miało pozytywny wpływ na ich samopoczucie psychiczne. Budowla ta, licząca 75 budynków w szczytowym momencie swojego rozwoju, stała się domem dla wielu pacjentów, lecz także miejscem, w którym zmarło ponad 9000 osób, co czyni ją obiektem z bogatą i często mroczną historią. Te liczby świadczą o skali wyzwania, z jakim mierzyła się ówczesna psychiatria oraz o ciężkim losie, jaki spotkał wielu jej pacjentów.

Widok na tylną cześć ogrodu oraz szpitala Beechworth

Historia szpitala jest złożona i wielowymiarowa, łącząc w sobie aspekty architektoniczne, medyczne oraz społeczne, które razem tworzą obraz zmieniającego się podejścia do opieki psychiatrycznej. Od zarządzania moralnego, przez architektoniczne innowacje, po tragiczne losy pacjentów, szpital pozostaje ważnym rozdziałem w historii australijskiej psychiatrii, przypominającym o konieczności ciągłego dążenia do lepszej opieki nad osobami z zaburzeniami psychicznymi.


Zakład prowadzony był przez kuratora, którym był zazwyczaj lekarz z doświadczeniem w psychiatrii. W skład personelu wchodziły także pielęgniarki, pielęgniarze i personel pomocniczy. W trakcie działalności metody leczenia w szpitale ewoluowały. We wczesnych latach leczenie było ograniczone i mogło obejmować ograniczenia i odosobnienie. Z biegiem czasu podejście zmieniło się w stronę metod bardziej humanitarnych, obejmujących terapię zajęciową, zajęcia rekreacyjne, a później wprowadzenie leków psychiatrycznych. Oprócz swojej podstawowej roli placówki psychiatrycznej, szpital wniósł wkład w gospodarkę i tkankę społeczną lokalnej społeczności, zatrudniając wielu mieszkańców i integrując się z lokalnymi przedsiębiorstwami i usługami. Po zamknięciu obiekt został przekształcony i obecnie służy jako obiekt dziedzictwa kulturowego i turystycznego.

Cela pacjenta

Historia szpitala odzwierciedla szersze zmiany w rozumieniu i leczeniu chorób psychicznych, co czyni go ważnym studium przypadku dla osób zainteresowanych historią medycyny, architekturą i polityką społeczną. Zachowanie obiektu jako obiektu dziedzictwa kulturowego pozwala na ciągłe zaangażowanie i edukację, łącząc przeszłość z teraźniejszością.

2. Życie w szpitale

Życie w szpitale, podobnie jak wiele ówczesnych instytucji psychiatrycznych, zostało ukształtowane przez zmieniające się podejście do zdrowia psychicznego i dostępnych metod leczenia w ciągu jego długiej historii. Na codzienne życie mieszkańców — zarówno pacjentów, jak i personelu — wpływało ówczesne rozumienie chorób psychicznych, panujące metody leczenia i obowiązujące normy społeczne.

Oto analiza tego, jak mogło wyglądać życie osób, które w szpitale mieszkały i pracowały.

Pacjenci byli przyjmowani do szpitala Beechworth z różnych powodów, począwszy od chorób psychicznych, takich jak depresja i schizofrenia, po schorzenia wówczas słabo poznane, takie jak epilepsja, demencja, a nawet niezgodność społeczna. Początkowo leczenie mogło być surowe i obejmowało stosowanie środków przymusu i odosobnienia. Jednak wraz z ewolucją zrozumienia zdrowia psychicznego ewoluowały także metody leczenia.

Powody przyjęcia pacjenta do szpitala

Procedura przyjęcia pacjenta do Beechworth była znacznie łatwiejsza niż zapewnienie jego zwolnienia. Początkowo do przyjęcia potrzebne były tylko dwa podpisy, ale do wypisu potrzebnych było osiem podpisów, co znacznie utrudniało opuszczenie szpitala po przyjęciu. Proces przyjmowania w połączeniu z surowym traktowaniem przyczynił się do powstania ponurej rzeczywistości, z której według niektórych relacji nawet jedna trzecia pacjentów trafiających do wiktoriańskich szpitali, takich jak Beechworth, nigdy nie wyszła z tego żywa. Wielu z tych pacjentów pochowano w nieoznakowanych grobach na terenie szpitala, praktyka ta trwała aż do końca XX wieku.

Wydaje się być absurdalne, dla jakich powodów były pacjenci przyjmowani do szpitala psychiatrycznego i niże przedstawiam spis treści z tabliczki powyżej.


Powody do hospitalizacji 1870 — 1910:


„ — upadek z konia, brak pieniędzy, sierota, kłótnie z mężem, deformację fizycznie, widzenie rzeczy, rozmawianie do siebie, demencja, bezdomny, trudne dziecko, pijak, nadmiar opium, kopnięty w głowę, strach, szok nerwowy, nieposłuszny, niezamężna matka, prostytutka, jałowy facet, imbecyl, z gorączką, głupota, podniecenie religijne, złe macierzyństwo, masturbacja, zmiana życiowa, podeszły wiek, depresja, paraliż, niekontrolowany apetyt seksualny, choroby seksualne, poprzednie ataki, niezdiagnozowana choroba, gruźlica, choroba wyniszczająca, samobrzydzenie, kazirodztwo, miłosne afery, przemęczenie, udar słońca, przypadłości kobiet, upór, histeria, obrzęk, szarlataneria, wpływ dziedziczny, wykorzystywanie seksualne, zazdrość, niemoralne życie, krwotok, zjadanie tytonia, astma chciwy, gorączka mózgowa, lenistwo, smutek, nerwowość, mała ospalość, czytanie nowości, morderstwo, ubieranie się na czerwono, odrabianie prac domowych w niedzielę, kobieta w hotelu, rana postrzałowa, egoizm, chronione zachowanie, ciężka nauka, nie umiętność rozmawiania po angielsku, złe towarzystwo, podniecenie polityczne, desercja przez męża, szkarlatyna, zabobon, uderzenie przez wagon, bić bitym.”


W szpitale zastosowano bardziej humanitarne podejście, takie jak terapia zajęciowa, podczas której pacjenci zajmowali się ogrodnictwem, rzemiosłem i innymi zajęciami, aby promować poczucie celu i dobre samopoczucie. Codzienne życie pacjentów było ustrukturyzowane, z ustalonymi porami posiłków, zajęć i odpoczynku. Ta rutyna była częścią terapii zarządzania moralnego, której celem było zapewnienie stabilnego środowiska sprzyjającego wyzdrowieniu. Pomimo otoczenia instytucjonalnego, wśród pacjentów istniała forma wspólnoty. Organizowano imprezy towarzyskie, potańcówki i zajęcia rekreacyjne, zwłaszcza w późniejszych latach, w celu poprawy jakości życia i interakcji społecznych mieszkańców.

Jednakże, w mrocznych zakamarkach szpitala, gdzie światło dnia rzadko docierało, kryły się historie, które z czasem stały się legendami. Mówiono o tajemniczym podziemiu, gdzie praktykowano niekonwencjonalne i nieautoryzowane eksperymenty na pacjentach. Te eksperymenty, prowadzone pod płaszczykiem postępu naukowego, miały na celu odkrycie nowych metod leczenia psychicznego cierpienia, ale w rzeczywistości były przerażającymi próbami manipulacji umysłem.

Pacjenci, którzy przeszli przez te eksperymenty, rzekomo nigdy nie byli już tacy sami. Opowiadano, że niektórzy z nich zaczęli wykazywać niezwykłe, a nawet przerażające zdolności, jak telekineza czy telepatia, które były efektem niekontrolowanych manipulacji ich psychiką. Inni zaś popadli w głębokie stany katatonii, z których nigdy się nie ocknęli, ich oczy świadczące o niewypowiedzianych okropieństwach, których doświadczyli w mrokowych laboratoriów.

Szepty o tych praktykach rozprzestrzeniały się wśród personelu i pacjentów, ale oficjalnie wszystko było zaprzeczane. W rzeczywistości, te mroczne eksperymenty stały się częścią legendy szpitala, a ich istnienie było skrzętnie ukrywane przed światem zewnętrznym. Mimo to, niepokojące zdarzenia kontynuowały się, a nocne krzyki i niewyjaśnione zjawiska stały się częścią codzienności szpitala. W tych ciemnych korytarzach, gdzie echo kroków mieszało się z szeptami zagubionych dusz, szpital ukrywał swoje najmroczniejsze tajemnice, stanowiąc przestrogę przed niebezpieczeństwami, jakie niosą za sobą ludzka ciekawość i pragnienie władzy nad umysłem.

Główne wejście do szpitala

Za opiekę i leczenie pacjentów odpowiadał personel medyczny, na którego czele stał nadinspektor. Ich podejścia i postawy wobec pacjentów zmieniały się znacznie na przestrzeni lat, co odzwierciedlało zmieniające się poglądy na temat opieki w zakresie zdrowia psychicznego. Najbardziej bezpośredni kontakt z pacjentami miały pielęgniarki i opiekunki, odpowiedzialne za codzienną opiekę, przeprowadzanie zabiegów i zapewnienie bezpieczeństwa pacjentów. Ich praca była wymagająca, wymagała współczucia i cierpliwości, zwłaszcza biorąc pod uwagę ograniczone zrozumienie i dostępne metody leczenia wielu schorzeń. Praca w szpitale była wymagająca, wymagała długich godzin pracy i niosła ze sobą emocjonalne żniwo związane z opieką nad osobami w trudnej sytuacji. Jednakże oferował również możliwości zatrudnienia i szkolenia w powstającej dziedzinie pielęgniarstwa psychiatrycznego i medycyny.

3. Ściany Ha-Ha

Szpital Mayday Hills to jedno z najbardziej niesławnych miejsc dziedzictwa kulturowego w Beechworth; jest wpisany do Rejestru Dziedzictwa Wiktoriańskiego ze względu na swoje historyczne, architektoniczne, techniczne i estetyczne znaczenie dla stanu Wiktoria. Na rozległym terenie rozciąga się duży zbiór budynków, których początki sięgają początkowego założenia instytucji – Beechworth Lunatic Asylum – w 1864 r. W szczytowym okresie szpital liczył ponad 1200 pacjentów i 500 pracowników i był jedną z największych placówek psychiatrycznych w Victorii. Szpital zamknięto w 1998 roku, po 128 latach działalności.

Quatrefoil połączył siły z Gregiem Owenem z Period Building Conservation, aby ocenić jedną z pozostałości ścian ha-ha, która wykazywała pewne przechylenie i uniesienie od pobliskich, ustalonych drzew. Skontrolowano odcinek o długości około 140 m. Ściany są masywne i imponujące, podobnie jak znaczny pochylony taras tworzący „ha-ha”. Ostatecznie zaproponowano jedynie skromne prace naprawcze, ponieważ stwierdzono, że ściana jest w dobrym stanie.

Ściany Ha-Ha szpitala to charakterystyczny i historyczny element architektoniczny zaprojektowany, aby zapobiegać ucieczkom, jednocześnie minimalizując wrażenie zamknięcia z zewnątrz. Jedna strona była pionowa i wyłożona kamieniem lub cegłami, a druga strona była nachylona i pokryta darnią. Od wewnątrz ściany wydawały się pacjentom wysokie, uniemożliwiając im ucieczkę, ale z zewnątrz wyglądały na niskie, co nie sugerowało uwięzienia. Ten genialny projekt stanowił zarówno barierę fizyczną, jak i psychologiczną, subtelnie wzmacniającą izolację pacjentów bez widocznego wrażenia niewoli.

Pozostałości pierwotnego muru ha-ha, od „zewnątrz” pierwotnej granicy szpitala.

Ściana jest fascynującym przykładem, jak architektura i projektowanie krajobrazu mogą być wykorzystane do subtelnej manipulacji percepcją przestrzeni, jednocześnie służąc bardzo konkretnym celom praktycznym. Ten niezwykły element architektoniczny, swoimi korzeniami sięgającymi XVIII wieku, był często stosowany w projektach szpitali zdrowia psychicznego, pałaców oraz posiadłości ziemskich, aby zapewnić bezpieczeństwo i izolację, nie naruszając przy tym estetyki otoczenia.

Nazwa „Ha-Ha” pochodzi prawdopodobnie z efektu zaskoczenia, jaki wywoływała u osób, które na nią natykały się — nieoczekiwanie napotykając na barierę, która wcześniej była niewidoczna. Konstrukcja ta składała się z dwóch kluczowych elementów: pionowej ściany, zazwyczaj z kamienia lub cegły, oraz przylegającego do niej nachylonego skarpu pokrytego trawą. Dzięki temu rozwiązaniu, z jednej strony ściana wydawała się wysoka i nieprzekraczalna dla osób próbujących przekroczyć granicę, z drugiej zaś — praktycznie niewidoczna, zachowując nieprzerwany widok krajobrazu.

Interesujący jest także aspekt psychologiczny zastosowania ściany Ha-Ha. W szpitalach zdrowia psychicznego ten typ konstrukcji minimalizował uczucie uwięzienia i izolacji wśród pacjentów. Dzięki temu, że z ich perspektywy ściana wydawała się wysoka i nie do pokonania, wprowadzała naturalną barierę ograniczającą ich ruchy, nie wywołując przy tym stresu związanego z widokiem ograniczających przestrzeń murów. Z zewnątrz, obserwatorzy, goście czy przechodnie mogli podziwiać otwarty i niezakłócony krajobraz, co dodatkowo podkreślało ideę harmonii z naturą i subtelnego oddzielenia.

4. Historia Pacjentów

Placówka, zaprojektowana dla określonej liczby pacjentów, często działała znacznie powyżej swoich możliwości. Prowadziło to do nieodpowiednich warunków życia, w tym złych warunków sanitarnych, co mogło skutkować rozprzestrzenianiem się chorób. Często brakowało praktyk higienicznych, co przyczyniało się do chorób wśród pacjentów. W połączeniu ze złym odżywianiem stan zdrowia pacjentów uległ pogorszeniu, co doprowadziło do zgonów, którym można było zapobiec, zapewniając lepszą opiekę. Zrozumienie chorób psychicznych było ograniczone, a dostępna opieka medyczna często była niewystarczająca, aby zaspokoić złożone potrzeby pacjentów. Metody leczenia czasami opierały się na błędnych teoriach chorób psychicznych, co prowadziło do praktyk, które nie zapewniały rzeczywistych korzyści terapeutycznych.

Nie było absolutnie żadnego wyjścia..

W poszukiwaniu metod leczenia chorób psychicznych pacjenci byli czasami poddawani procedurom eksperymentalnym, które mogły być szkodliwe lub śmiertelne. Eksperymenty te przeprowadzono w czasach, gdy standardy etyczne dotyczące leczenia pacjentów i ich zgody znacznie różniły się od dzisiejszych.

Wysoka śmiertelność w szpitalu jest wyraźnym wskaźnikiem trudnych realiów życia w jego murach. Złożyło się na to kilka czynników.

Przechowywanie śmierci

W cieniu przeszłości, przed świtem ery antybiotyków i w obliczu ograniczonego zrozumienia mechanizmów kontroli infekcji, niewidzialne zagrożenia takie jak gruźlica, grypa, czy zapalenie żołądka i jelit, jak niespokojne duchy, przemykały przez zatłoczone korytarze szpitala. Te epidemie, nieuchwytne i bezlitosne, siały śmierć i zniszczenie, przetaczając się przez oddziały pełne osób, dla których nadzieja na wyzdrowienie stawała się coraz bardziej ulotna. W tej epoce medycznej niewiedzy, rozpacz i beznadzieja splatały się ze stresem wynikającym z bycia odizolowanym w murach instytucji, prowadząc niektórych do tragicznego finału własnej opowieści.

Oprócz tych, których życie zostało zerwane przez chorobę, byli też tacy, którzy znaleźli swój koniec przez przypadkowe zgony — nierzadko efekt zaniedbania lub skutki niebezpiecznych warunków panujących w placówce. Nieodpowiednie budynki i brak nadzoru stały się nieoczekiwanymi katastrofami, przyczyniając się do mrocznej historii miejsca.

Współcześnie, szpital ten stoi jako ponury pomnik dawnych metod leczenia zdrowia psychicznego, przesiąknięty historiami o duchach i tragediach, które tam miały miejsce. To miejsce, znane jako jedno z najbardziej nawiedzonych zakątków Australii, przyciąga poszukiwaczy dreszczyku i tych, którzy interesują się paranormalnym. Jednak prawdziwe przerażenie nie kryje się w opowieściach o zjawach, lecz w autentycznym cierpieniu ludzi, którzy tam żyli i umierali.

Dziedzictwo tego szpitala jest złożone i wielowymiarowe, służąc jako przypomnienie o niezliczonych istnieniach, które zostały zmaltretowane przez ograniczenia ówczesnej wiedzy medycznej. Przypomina o konieczności współczucia, zrozumienia i szacunku wobec osób zmagających się z chorobami psychicznymi. Historia tej placówki, od mrocznych dni Beechworth po współczesne, bardziej oświecone metody opieki, podkreśla, jak ważne jest ciągłe wsparcie, badania i dążenie do poprawy sposobów, w jakie społeczeństwo opiekuje się nad osobami cierpiącymi na zaburzenia psychiczne. Beechworth jest przestrogą, by pamiętać o błędach przeszłości i zadbać, by historia cierpienia i zaniedbania nigdy się nie powtórzyła.

5. Metody leczenia i ich konsekwencje

Terapia elektrowstrząsami (ECT), lobotomia, długotrwałe unieruchomienie i izolacja (często określana jako odosobnienie), to tylko ułamek metod leczena i należą do najbardziej kontrowersyjnych i drastycznych procedur stosowanych w przeszłości w leczeniu psychiatrycznym. Chociaż szpital Beechworth, podobnie jak wiele podobnych instytucji tamtych czasów, stosowało szereg terapii, zastosowanie tych konkretnych metod wzbudziło duże zainteresowanie ze względu na ich poważne konsekwencje dla dobrostanu i autonomii pacjentów. W tym miejscu zagłębiamy się w każdą z tych procedur, ich uzasadnienie i wpływ na pacjentów. Nasza wizyta w szpitalu zostawiła w nas silne przekonanie o potrzebie pamięci o tych, którzy cierpieli w tak tragicznych okolicznościach, oraz o odpowiedzialności, jaką wszyscy mamy, aby zapobiegać powtórzeniu się takich tragedii w przyszłości.

W przypadku kłopotliwych pacjentów zastosowano takie metody, jak izolatka i krzesło przytrzymujące.

W mrocznych zakamarkach historii szpitala kryje się jedna z najbardziej kontrowersyjnych i niepokojących praktyk, jaką był reżim izolacji podziemnej. Poddani temu procederowi pacjenci byli zsyłani do chłodnych, wilgotnych piwnic, gdzie światło dzienne było dla nich nieosiągalnym marzeniem. Ta metoda „leczenia”, nakazująca umieszczanie osób w całkowitym odosobnieniu w ciasnych, pozbawionych światła i życia komorach na okres do 30 dni, była zarówno przerażająca, jak i głęboko niehumanitarna.

Każdy dzień spędzony w takiej izolacji był dniem straconym dla zdrowia psychicznego pacjentów. Długotrwałe odcięcie od świata zewnętrznego, brak interakcji społecznych i sensorycznej stymulacji tworzyły żyzną glebę dla rozwoju depresji, lęku, paranoi, a nawet zaburzeń psychotycznych. Trauma, jaką niosła ze sobą izolacja, mogła pozostawić blizny na psychice na długie lata, prowadząc do zaburzeń stresu pourazowego (PTSD) oraz innych głębokich problemów emocjonalnych i behawioralnych.

Ironią losu było, że po upływie maksymalnego okresu izolacji, pacjenci byli wyprowadzani na jeden dzień na światło dzienne, tylko po to, aby ponownie zostać zanurzonymi w mroku swoich podziemnych cel. Ten krótkotrwały kontakt ze światłem i życiem zewnętrznym mógł jedynie pogłębiać uczucie odrzucenia i samotności, a także rozpaczliwą tęsknotę za normalnością i wolnością. Ta cykliczna, nieludzka praktyka, zamiast leczyć, często pogłębiała rany psychiczne, zostawiając pacjentów w stanie jeszcze większej izolacji od świata i samych siebie.

A gdyby placówka nie była regularnie kontrolowana przez radę nadzorczą, która określiła okres 30 dni jako maksymalny dla pacjenta, pacjenci prawdopodobnie nigdy nie ujrzeliby światła dziennego.


Historia izolacji w szpitalu jest mrocznym przypomnieniem o tym, jak daleko można było zajść w nazwie terapii, ignorując podstawowe ludzkie potrzeby i godność. To przestroga przed powrotem do metod, które izolują i zamiast leczyć, krzywdzą, podkreślając znaczenie empatii, zrozumienia i prawdziwie humanitarnego podejścia do leczenia zdrowia psychicznego.

Reflektując nad przeszłością, dochodzimy do wniosku, że praktyka izolacji w Beechworth i podobnych miejscach jest obecnie uważana za całkowicie nieskuteczną i barbarzyńską. Współczesne podejście do opieki psychiatrycznej skupia się na integracji społecznej, terapii grupowej i budowaniu zdrowych relacji międzyludzkich.

Historie i metody z przeszłości, takie jak te stosowane w Beechworth, przypominają nam o konieczności ciągłego dążenia do lepszego zrozumienia zdrowia psychicznego. Podkreślają również wagę promowania opieki opartej na współczuciu, szacunku i dowodach naukowych. Nasza wizyta w Beechworth nie tylko otworzyła nam oczy na mroczne rozdziały w historii psychiatrii, ale także na znaczenie postępu w kierunku bardziej humanitarnych metod leczenia. Oto kilka prykladowych metod “leczenia” pacjentów:

Przeczytałeś bezpłatny fragment.
Kup książkę, aby przeczytać do końca.
E-book
za 27.93
drukowana A5
za 54.23
drukowana A5
Kolorowa
za 73.27