E-book
4.1
drukowana A5
12.32
Mrużąc oczy wiście

Bezpłatny fragment - Mrużąc oczy wiście


Objętość:
31 str.
ISBN:
978-83-8155-721-4
E-book
za 4.1
drukowana A5
za 12.32

dla Moich Dzieci

Przygoda Kolorowa

Michalina próbuje zasnąć, przytulając swojego ulubionego misia. Pluszowego misia.

Ma parę misi, ale tego którego przytula, kocha najbardziej.

Najbardziej ze wszystkich, oczywiście oprócz Mamy, Taty no i starszego Brata.

I tak próbuje zasnąć, ale nie może. Mimo, że skończyła już 6 lat,

a umie liczyć, do ilu? — różnie, i wychodzi to już całkiem nieźle. I zna nawet niektóre litery.

Najbardziej to lubi rysować i malować. I właśnie to nie daje jej spokoju teraz. Nie jest pewna czy rysunek który rysowała dla Brata na urodziny już ukończyła, czy jeszcze można coś dorysować. A zawsze coś można.

To pewne.

A chcecie wiedzieć co przedstawiał rysunek.

Największy to jest Brat.

Brat ma na imię Mikołaj, potem Mama, Tata, oczywiście i Michalina. I jest również

słoneczko wesołe, i trawa zielona, i jedna mała chmurka niebieska.

Ale coś tu jeszcze brakuje. Tak. Już wie.

Brakuje samochodu.

Mikołaj kocha samochody sportowe. Najlepiej czerwone. I tu jest klops, bo wszystkie czerwone kredki jakoś połamały się.

I tak myśląc o niedokończonym rysunku, przytuliła mocniej misia i zasnęła.

Zasnęła


Zasnęła


Śpi smacznie.


Sen Michaliny


We śnie wszystko jest kolorowe. Widać dużą kartkę papieru z rysunkiem, czyli narysowany jest Brat, Mama, Tata i oczywiście Michalina. Po chwili postacie z rysunku pomachały rękoma w jej stronę. Ale fajnie.

Michalina też pomachała. A Brat Mikołaj nawet dodał:

— Musimy dorysować czerwone ferrari, musimy.

— To rysujmy, malujmy — ale nie mamy czerwonych kredek — dodaje.

— To nie jest problem — odpowiada słoneczko żółte.

— Łał — szepnął Tata — wszyscy mówią i ruszają się — super.

— Ja też mogę, hurra — mówi Mama.

— Hej Słońce — mówi skacząc Mikołaj — jak mamy to zrobić, skoro nie mamy kredek?

— No jak?

Słoneczko tylko powiększyło się i dmuchnęło swoim gorącym żółtym podmuchem w stronę stolika na którym były porozrzucane różne kredki.

Były różne kolory, ale czerwonego niestety nie było.

I kiedy ten podmuch Słoneczka dotarł do stolika to wszystkie znajdujące się kredki zmieniły się w kolor żółty!

— Ojej — rzekła Michalina — wszystkie teraz są żółtego koloru.

Słoneczko otworzyło szerzej oczy, po czym zamknęło i schowało się nieco,

mówiąc:

— Tak żółte. Są żółte, przepraszam Michalinko.

— Nic się nie stało — odpowiedziała całkiem spokojnie i rzeczowo.

I tak spoglądając na te żółte kredki krzyknęła w stronę słoneczka:

— Siad!

Słońce przykucnęło.

— Ha, mam cię — Leżeć — dodała.

Słońce położyło się na trawie. I trawa zaczęła się przypiekać.

— Michalinko, co robisz? powiedzieli wspólnie Mama i Tata.

— Nic, nic — robię kolory.

— Piruet! wesoło dodała.

I kiedy Słoneczko zaczęło się kręcić, podmuchy zgasiły już pierwsze płomienie na trawie.

Trawa przybrała teraz kolor brązowo-czarny.

— Mamy brązowy kolor, i kolor czarny, co możemy zrobić? — mówi Michalina.

— Drzewa, krzewy, możemy dorysować — dodaje Mikołaj.

— Brązowe są, są, hmm — myślał Tata.

— Są Konie — dopowiedziała Mama.

— I Psy — Mikołaj stwierdził poważnie.

— I Koty — Michalina ochoczo uśmiecha się.

— Koty nie — brat się skrzywił — nie lubię kotów.

— Ja też nie — dodał Tata.

— Tak w sumie to ja też nie — dodały wspólnie Mama i Michalina.

— A czarne może być — węgiel i Krowa — dostojnie szepcze Michalina.

— Krowy to są biało — czarne — Mikołaj stanowczo odpowiada.

— A czerwonego jak nie ma, tak nie ma — skrzywiła się Michalina.

— Jakby zmieszać kolory! cieszy się Tata.

— Dobrze, zróbmy to — wszyscy odpowiadają.

I zaczęli mieszać kolory. A jak wiadomo co wyjdzie mieszając kolor żółty z niebieskim.


Czy ktoś z Was drodzy czytelnicy wie???


żółty z niebieskim to — zielony kolor


natomiast żółty z czerwonym to — pomarańczowy kolor można uzyskać.


Zmieszali niebieską chmurkę z żółtą kredką i powstał zielony kolor.


— Mamy, mamy zielony kolor, mogę znowu pokolorować trawę na zielono, i drzewa dorysować, i kwiatki, i — nie dokończyła Michalina.

— Mam pomysł na czerwony kolor — Mikołaj krzyczy.

— Niech słoneczko jeszcze raz dmuchnie, nie za mocno, ogień jest czerwony przecież — prawda?

— Z ogniem nie ma żartów — dodali Mama i Tata.

— No tak, wiem, wiem — brat posmutniał.

— Można jednak zdobyć ten kolor w inny sposób, mówi Tata.

— Jaki — odpowiedzieli razem.

— Słuchajcie, a jakby zejść z kartki papieru w której wszyscy jesteśmy, i dostać się do pokoju Mikołaja, są tam kredki — czerwone też!

I to mówiąc zeskoczył na stolik. Stolik Michaliny.

— Jasne, jakie to proste — skoczył też Mikołaj.

A za nim reszta.

— Co teraz? — mówi Mama.

— Nie wiem, nigdy nie widziałem postaci z rysunku chodzącej po stoliku?

uśmiał się Tata — chyba że w bajkach.

— W Toy Story chodziły — mówi Mama.

— Ale to były tylko zabawki! — dodał brat.

Przez chwilę nic nie mówili tylko chodzili, przyzwyczajając się do nowych ról.

— Nie damy rady zejść — jest za wysoko! mówi Tata spoglądając ze zgrozą, z wysokości stolika Michaliny.

— Jakieś propozycje? — mówi tupiąc stopą Mama.

Wszyscy zamyślili się, obracając i oglądając się dookoła.

— Mam — krzyknął Mikołaj. — musimy dorysować samochód, wsiądź do niego i pojechać sobie.

— Jak pojechać? po stoliku tylko? — Tata pyta.

— Możemy się rozpędzić i zjechać na krzesło i potem dalej już na dywan — powinno się udać — uśmiecha się Mikołaj.

Po czym sprytnie zaczyna rysować samochód, i to dość spory, chociaż mający charakter sportowy. Kiedy cała rodzina wsiadła do niego, stała się rzecz niespodziewana — pękła opona przednia.

— Jesteście za duzi — stwierdza spokojnie Michalina.

— Ale to Wy jesteście przecież żarłokami — uśmiecha się Tata.

— Tylko słodkościowymi żarłokami — odpowiada i wpada na doskonały pomysł.

— A widzicie ten cukierek, który jest na stoliku?

— No, może być, jest okrągły, powinien pasować — mówi Mikołaj.

Po szybkim założeniu cukierka zamiast opony, cała rodzina wsiadła do narysowanego samochodu i ruszyli. Ruszyli powoli — na początku po stoliku, potem przyspieszając zjechali na krzesło aby po chwili być już na dywanie.

Przeczytałeś bezpłatny fragment.
Kup książkę, aby przeczytać do końca.
E-book
za 4.1
drukowana A5
za 12.32