Autor udostępnia do przeczytania 25% swojej książki

Kup książkę

Klaudia Natalia Orłowska

„Powrót Małego Księcia na planetę B-328”

„Dorośli są naprawdę dziwni”

Dedykuję to opowiadanie mojej Mamie

za to, że nie stała się takim Biznesmenem.

Klaudia

Grudziądz, 21 października 2016 r.

Mały Książę wracał do Róży. Postanowił po drodze odwiedzić planetę Biznesmena i przekazać mu to, czego się nauczył. Może to coś zmieni w jego życiu?
Od razu, gdy wylądował, zobaczył poznanego wcześniej mężczyznę. Zmienił się. Jego krótko ścięte włosy teraz prawie sięgały ramion. Na twarzy pojawił się zarost. Strasznie też schudł. Garnitur, wcześniej opinający jego ciało, teraz wisiał na nim smętnie. Gdy wykonywał obliczenia na pergaminie, jego ręce drżały. Wciąż wymieniał jakieś liczby, ale głos miał tak zachrypnięty, że chłopiec nic nie rozumiał.
Blondyn postanowił się odezwać.

— Dzień dobry.
Biznesmen na chwilę podniósł na niego wzrok. Mały Książę zdążył zauważyć jego wory pod oczami, przekrwione białka i zwężone źrenice.

— To znowu ty - powiedział mężczyzna między obliczeniami. — Znowu mi przeszkadzasz.

— Wyglądasz na bardzo zmęczonego. Czemu się nie prześpisz? — zapytał chłopiec.

— Nie mam czasu na spanie. Jestem poważnym człowiekiem. Gdybym zasnął, mógłbym się pomylić - przez całą swoją wypowiedź nie przestawał wypisywać liczb na pergaminie.

— A czego ty ode mnie chcesz?

— Chciałem ci powiedzieć — zaczął blondyn — że niepotrzebne ci są miliony gwiazd. Wystarczy ta jedna, jedyna, którą będziesz kochał bardziej niż inne. Wtedy to będzie twoja gwiazda. Tak jak ja mam swoją Różę.

Mały Książę nie czekał na odpowiedź. Uznał, że jeśli to, co powiedział, dotrze do Biznesmena, to sam spróbuje zmienić swoje życie. Nie patrząc za siebie, odleciał, by znów móc zobaczyć swoją Różę.

Marta Katarzyna Wegienek

„Mały Książę na planecie Kłamcy”

„Nawet kłamca potrzebuje prawdy”

Opowiadanie to dedykuję mojej Mamie

za to, że nigdy mnie nie okłamała. Marta
Grudziądz, 21 października 2016 r.

Gdy Mały Książę dotarł na niewielką planetę, od razu dostrzegł pewną osobę siedzącą na drewnianym krzesełku. Rozejrzał się dookoła, na owej planecie nic nie rosło. Podszedł bliżej, by przyjrzeć się drobnej postaci. Miała na sobie skórzaną kurtkę i szalik owinięty wokół szyi.

— Dzień dobry — powitał Kłamcę Mały Książę.

Osoba siedząca na krzesełku tylko pociągnęła nosem i zlustrowała chłopca swoim pustym wzrokiem.

— Dzień dobry — wydukał po chwili Kłamca.

— Trochę tu pusto — stwierdził.

— Nie czujesz się samotny?

— Nie, czuję się tu bardzo dobrze — skłamał.
Przez dłuższą chwilę panowała niezręczna cisza, którą postanowił przerwać Mały Książę.

— Wiesz, ja na swojej planecie mam Różę, którą kocham i dwa czynne wulkany. Jest jeszcze trzeci, ale nigdy nic nie wiadomo.

— Kochasz Różę, tak? — powtórzył Kłamca, próbując sobie coś przypomnieć. — Ja też kogoś kochałem.

— Ach tak? Gdzie ta osoba teraz jest?

— Bardzo daleko stąd. Pewnie tam, gdzie moi przyjaciele — mruknął.

— Miałeś przyjaciół? — zaciekawił się Mały Książę.

— Mam nadal — przerwał mu Kłamca.

— Co się z nimi stało?

— Odeszli ode mnie — odpowiedział Kłamca i zakaszlał cichutko.

— Mówiłeś, że masz przyjaciół! — zdziwił się Mały Książę.

— Kiedyś tak… — posmutniał Kłamca, a do jego oczu napłynęły łzy. — Za dużo kłamię.

— Dlaczego nie potrafisz docenić tego, co masz? — oburzył się Mały Książę.

— Doceniam! Mam dużo osób, które o mnie dbają i się troszczą! — odpowiedział.

— To dlaczego nie ma tu nikogo oprócz ciebie?

— Bo jestem samotny.

— Niedawno mówiłeś coś innego — mruknął Mały Książę, ulatując w przestrzeń i zostawiając Kłamcę samego w zamyśleniu. I tak Mały Książę poleciał dalej poznawać kolejne planety, jednak wizyta u Kłamcy utwierdziła go w swoim przekonaniu. „Dorośli są naprawdę dziwni”.

Nikola Chyła

„Mały Książę na planecie B-331”

„Pesymista to człowiek, który z dwojga złego wybiera obydwa”


To opowiadanie dedykuję mojej siedemnastoletniej Siostrze
która jest molem książkowym. Nikola
Grudziądz, 21 października 2016 r.

Następna planeta to B-331. Nie ma tam zbyt wielu kolorów, a nawet można powiedzieć, że w ogóle nie ma na niej żadnych barw, nie licząc szarości. Nie ma tam nikogo, prócz jednej Pesymistki, która mogłaby osiągnąć bardzo wiele, gdyby tylko uwierzyła w siebie.
Nigdy nikogo nie poznała, ponieważ nie wierzyła, że ktoś może ją polubić.
Nigdy nic nie osiągnęła, ponieważ nie wierzyła, że może się jej to udać.
      Gdy Mały Książę przyszedł na jej planetę, ona nie zwracała na niego uwagi, ponieważ nawet nie dopuszczała do siebie myśli, że ktoś przyszedł do niej, a już w ogóle, że może ją polubić lub się z nią zaprzyjaźnić. Schowała się, a mówiąc „schowała”, mam na myśli zwinęła się w kulkę, nie chcąc, żeby Mały Książę cokolwiek do niej powiedział, ponieważ ona nie wiedziałaby, co odpowiedzieć i już zaczynałaby się stresować, myśleć o najgorszym, itp.
Wreszcie Mały Książę powiedział:

— Dzień dobry! Nazywam się Mały Książę.

— Dzień dobry! — odpowiedziała ze smutkiem Pesymistka.

— Co ci się stało? Dlaczego jesteś smutna? — zaczął obsypywać ją pytaniami Mały Książę.

— Życie jest bez sensu… byt ludzki też nie ma sensu… Po co mamy czegokolwiek próbować, skoro i tak nam się to nie uda?

— Dlaczego tak mówisz, to nie jest prawda! — dziwił się Mały Książę, nie wierząc w słowa Pesymistki.

— Nikt mnie nie rozumie… lepiej nie będę się już odzywała, przynajmniej będę miała pewność, że nie powiem nic źle.

— Dlaczego wyrażasz się tak dziwnie i niejasno? Masz rację, nie rozumiem cię!

— Wiedziałam! Nikt mnie nie lubi i nikt mnie nie kocha. Idź już sobie! Chcę być sama! Mogłeś w ogóle tu nie przychodzić! — odparła Pesymistka przez łzy. Gdy Mały Książę odchodził z planety B-331 stwierdził:

„Dorośli są naprawdę bardzo dziwni”
Pesymistka była osobą bardzo samotną. Nigdy z nikim nie rozmawiała i nikogo nie poznała (oczywiście nie mówiąc o dniu, w którym poznała Małego Księcia), ponieważ bała się, że ta osoba jej nie polubi, a gdyby ktoś się do niej odezwał, nie wiedziałaby, co odpowiedzieć i zaczynałaby płakać.

Kacper Federewicz

„Mały Książę na planecie B-315”

,,Trzeba mieć czas na wszystko, lecz nie wszystko na czas”


Dedykuję to opowiadanie mojej Mamie

która pracuje 8 godzin dziennie 5 dni w tygodniu.

Kacper Federewicz

Grudziądz, 21 października 2016 r.

Mały Książę wylądował na bardzo dziwnej planecie. Była ona dużo większa w porównaniu do poprzednich, wszędzie na niej stały tablice z planami i tabelami i jeden mały domek. Mieszkał tam pan Planista, był wysoki i miał czarne, równo uczesane włosy oraz niebieskie oczy. Chodził w żółtej koszuli z długimi rękawami i guzikami, w ciemnoniebieskich spodniach z kieszenią, w której chował kredę oraz w czarnych butach. Planista ciągle zaznaczał coś na swoich planach.

— Dzień dobry panu — powiedział Mały Książę. — Co pan robi?

— Dzień dobry. Na tych tablicach zapisuję, co i kiedy mam zrobić i co już zrobiłem, to jest mój plan na cały rok.

— Czemu pan to pisze?

— W ten sposób będę wiedział, co i kiedy mam robić, więc zdążę zrobić wszystko, co zaplanowałem.

— Nadal nie rozumiem.

— Na przykład, gdy rano wstanę, mam 10 minut, żeby zjeść śniadanie, później kolejne 10 na podlewanie kwiatów w doniczkach w moim domu. Gdybym nie miał planu, mógłbym jeść 20 minut i zupełnie zapomnieć o kwiatach.

— Tak, ale gdybyś nie pisał, miałbyś więcej czasu.

— Nieprawda, bez tego planu nie wiedziałbym, co robić.

— Mógłbyś robić, co chcesz.

— Ale teraz mogę zrobić więcej w tym samym czasie i lepiej już idź, nie mam czasu z tobą dłużej rozmawiać.

— A więc, do widzenia.

— Do widzenia.

„Dorośli są bardzo dziwni” — myślał Mały Książę w czasie podróży na następną planetę.

Aleksandra Marta Mróz

,,Powrót Małego Księcia na planetę B-329’’

,,Twój czas jest ograniczony. Nie marnuj go na życie cudzym życiem’’.

Dedykuję to opowiadanie mojej najlepszej Przyjaciółce, która zawsze znajdzie czas, by mnie wysłuchać, poradzić i pocieszyć.

Aleksandra
Grudziądz, 21 października 2016 r.


      Mały Książę siedział przy Róży i słuchał jej porad.

— Powinieneś do niego wrócić i mu pomóc — tłumaczyła.

— Ale to będzie trwało bardzo długo — mówił.

— Ja poczekam, idź już. Porozmawiaj z nim, może nawet zostaniecie przyjaciółmi? — odpowiedziała Róża.

Chłopiec postanowił wyruszyć w kolejną podróż. Chciał pomóc Latarnikowi z planety B-329. Czuł w nim bratnią duszę i liczył, że uda mu się odmienić jego los. Po kilku godzinach podróży Mały Książę znów znalazł się na planecie, którą kiedyś odwiedził. Była ona mała, więc od razu zauważył Latarnika.

— Witaj- przywitał się.

— Witaj. Och, to znowu ty? — zapytał, gasząc latarnię.

— Tak, przyszedłem porozmawiać — powiedział chłopiec.

— Doprawdy? A o czym? — dopytywał Latarnik.

— O twojej pracy. Nie uważasz, że za dużo czasu jej poświęcasz? — zapytał Mały Książę.

— Być może… Ale rozkaz to rozkaz.

— Odkąd tu przyszedłem, zapaliłeś i zgasiłeś ją mnóstwo razy.

— Na tym polega moja praca- odpowiedział mężczyzna.

— Ale praca powinna sprawiać przyjemność, a ty nie masz nawet chwili na odpoczynek — tłumaczył chłopiec.

— To prawda, jestem bardzo zmęczony.

— Dlatego właśnie chciałbym, abyś odpoczął.

— Może… Ale co z zapalaniem i gaszeniem latarni? Kto będzie to robił za mnie? — dopytywał Latarnik.

— Nikt. Można powiedzieć, że weźmiesz wolne w pracy.

— No nie wiem… — Pokażę ci moją planetę. Obejrzymy zachód słońca — przekonywał chłopiec.

— No dobrze — zgodził się Latarnik.

I tak Mały Książę zaprosił Latarnika na swą planetę. Przedstawił go Róży i wspólnie oglądali zachody słońca. Aż pewnego dnia Latarnik powiedział:

— Chcę wracać na swoją planetę.

— Już? Tak szybko? — posmutniał chłopiec.

Mężczyzna stał się jego przyjacielem, a teraz chce odejść.

— Tak, ale nie martw się. Nie będę tyle czasu poświęcał pracy.

Chłopiec przeniósł się wraz z Latarnikiem na jego planetę. Kiedy nadeszła chwila rozstania, ten rzekł:

— Proszę, odwiedzaj mnie.

— Ależ będę — odpowiedział Mały Książę i odszedł. Chłopiec regularnie odwiedzał Latarnika, który został jego przyjacielem. Był dymny, że udało mu się odmienić jego los.

Alicja Siemiątkowska

„Mały Książę na planecie B-219”

,, Epoki tworzy Archeologia”

Mojemu gościowi -Małemu Księciu
który odwiedził mnie i jako jeden
z niewielu zobaczył moje znaleziska. Archeolog
Planeta B-219, 21 października 2016 r.

Następną planetą była planeta B-219. Mały Książę trafił na nią podczas powrotu z planety Ziemi, gdy chciał wrócić do swojej Róży. Wylądował na żółtej, małej planecie, która była cała w dziurach. Nie było tam drzew, krzewów, tylko piasek drobny niczym mak. Gorące powietrze na planecie trochę męczyło Małego Księcia. Planeta była okrągła i różniła się od innych planet ogromnymi dołami. Mały Książę był zaciekawiony nimi, więc usiadł i przyglądał się planecie. W pewnym momencie dostrzegł człowieka i podbiegł do niego. Był on ubrany w jasnobrązowy strój. Miał kapelusz, jeansowe spodnie, jasną koszulę i wielkie buty. Jego ciemne, wręcz czarne włosy powiewały lekko na wietrze, a twarz wyglądała na przyjazną. Ten człowiek był pracowity, gdyż dużo pracował, jednak samotny, ponieważ nikt go nie odwiedzał.

— Dzień dobry! Jestem Mały Książę — powiedział, podbiegając do nieznajomego.

— Cóż za wspaniałe odkrycie!

— Jakie odkrycie?

— Archeologiczne! Właśnie znalazłem starą piłkę w ziemi! — wykrzyknął Archeolog.

— Kto to jest Archeolog?

— Archeolog zajmuje się znajdywaniem pozostałości po dawnych społeczeństwach. Jest bardzo ważną osobą.

— A jak się znajduje pozostałości?

— Są zakopane w ziemi. Trzeba je odkopać i zanieść do muzeum. Ja zrobiłem takie muzeum w namiocie, niedaleko stąd.

— Dlaczego te przedmioty zanosi się do muzeum?

— Po to, aby każdy mógł je obejrzeć. Ostatnio znalazłem stare buty, kartki i puszki. A ty może na swojej planecie coś znalazłeś?

— Tak! Moja Róża kilka dni temu przyleciała w postaci ziarenka na moją planetę!

— To musisz ją oddać do muzeum.

— Ale jeśli to zrobię, to moja Róża zginie. Nie mogę wyrwać jej z ziemi.

— Musisz to zrobić, jeśli chcesz, żeby wszyscy ją podziwiali. Jeśli tego nie uczynisz, to nie możesz być Archeologiem.

— Nie zrobię tego! Nie muszę być Archeologiem, aby kochać i podziwiać swoją Różę. Ja już chyba pójdę.

— Czekaj, każdemu, który mnie odwiedzi, daję książki z moimi znaleziskami na obrazkach. Dla ciebie napiszę dedykację.

— Dziękuję, ale muszę już iść. Do widzenia — powiedział Mały Książę i odleciał dalej.

Mały Książę był zdziwiony i rozbawiony pracą Archeologa, ponieważ ten szukał ukrytych skarbów. Ale z drugiej strony czuł złość, gdyż nie chciał odebrać życia swojej Róży, którą kochał. Nigdy by jej nie oddał do muzeum

W drodze powrotnej pomyślał: Dorośli nie wiedzą, co to prawdziwe uczucie. Wszystko zamknęliby za szybą w muzeum.

Paweł Wojciech Prus

„Mały Książę na planecie Angry Birds”

,,Śpieszmy się kochać ludzi, tak szybko odchodzą”

To opowiadanie dedykuję mojej zmarłej Babci Lusi,

ponieważ mam nadzieję, że tak jak Mały Książę

zwiedza wszystko, co nieznane i jest szczęśliwa.

wnuk Paweł

Grudziądz, 21 października 2016 r.

Wędrowne ptaki, z którymi podróżował Mały Książę, każdego roku odwiedzały swoich kuzynów na planecie Angry Birds. Gdy chłopiec zobaczył tę planetę, zdziwił się niezmiernie, ponieważ na dość dużej planecie było tylko dziwne urządzenie w kształcie litery,,Y”, garstka ptaków nielotów i olbrzymia litera,,O”. Mały Książę podszedł do ptaków i powiedział:

— Dzień dobry! Kim jesteście?

— Witaj rekrucie! Baczność!

Mały Książę nie rozumiał, o co chodzi, ale wyprostował się jak struna i czekał, czekał, i czekał aż w końcu spytał ponownie:

— Kim jesteście, nieloty?

Jeden z ptaków zdzielił go po głowie i rzekł:

— Może nie mamy skrzydeł do latania, ale ta machina — wskazał na literę,,Y” — pozwala nam wznieść się w powietrze i atakować stamtąd wrogów! Tak więc, nie jesteśmy nielotami!

— Jakie macie imiona? — spytał chłopiec.

— Jestem Czerwony, a to: Żółty Chuck, Czarny Bomba, Różowa Stella, Biała Melinda, Zielony Hall, Eskadra Błękitnych i Bordowy Terence.

— Co tu robicie?

— Walczymy z wrogami, którzy ukradli nam dzieci!

— Kim oni są? — spytał przerażony Mały Książę.

— To geniusze strategiczni, Zielone Świnie!

— Złowroga nazwa. Co to za machiny?

— To,,O”, które widzisz to teleporter. Drugi znajduje się na planecie obok, zamieszkanej przez naszych wrogów. Pozwala nam na powrót do domu zaraz po ataku.

— A to,,Y”?

— To proca, pozwala nam lecieć na planetę wrogów i ich atakować.

— Mogę popatrzeć?

— Oczywiście!

Zielony Hall stanął na procy, a Terence naciągnął gumę, która była pomiędzy jej ramionami, po czym puścił, a Hall, kręcąc się wokół własnej osi, zniknął w atramentowej czerni kosmosu.

— WOW! — krzyknął Mały Książę. — Super! Mogę spróbować?

— Jasne, Młody. Tylko trzeba cię przygotować.

— Dobra.

Czerwony dał Małemu Księciu kask, pas saperski i materiały wybuchowe, po czym powiedział:

— Ładunki są po to, żeby zniszczyć teleporter, jeśli odzyskałbyś nasze dzieci. Są uzbrojone na czas pięciu sekund, więc rozłóż je na teleporterze tuż przed wejściem. Zrozumiano?

— Tak. Gdzie teleporter i jak wyglądają wasze dzieci?

— Teleporter jest w jądrze planety, a tunel prowadzi z lasu, który jest na planecie tylko jeden. Nasze dzieci zaś to trójwymiarowe elipsy o grubym i cienkim końcu.

— Dobrze. Jestem gotowy.

— Super. Terence! Chodź no tu!

Mały Książę wszedł na procę, a Terence go wystrzelił. Chłopiec poleciał w kosmos i wylądował w lesie. Podszedł do budynku, który zauważył, gdy leciał. Wszedł do środka i zobaczył, że cały budynek to jedno pomieszczenie poprzecinane wiązkami lasera. Na środku leżały jaja w gnieździe. Mały Książę pobiegł, robiąc wygibasy między wiązkami, aż w końcu zdobył jaja, pobiegł do teleportera i wskoczył do niego, dosłownie, w ostatniej chwili.

Na szczęście zdążył wylądować, w tym samym momencie teleporter wybuchł, ale ani chłopcu, ani jajom już nic nie groziło. Ptaki z wdzięczności i ogromnej radości ogłosiły go bohaterem.

Odlatując z planety Angry Birds, Mały Książę pomyślał:

Jednak dorośli nie są tacy dziwni, ponieważ każdy dla swoich dzieci dokona niemożliwego, byle dzieci były szczęśliwe i bezpieczne.

Maria Elżbieta Trętkiewicz

„Mały Książę na planecie Leniwego”

„Dobrze widzi się tylko sercem”.

Opowiadanie dedykuję Michasiowi, który
jest moim braciszkiem i najlepszym przyjacielem. Grudziądz, 21 października 2016 r.

Następną planetą, jaką odwiedził Mały Książę, była planeta B-31, którą zamieszkiwał człowiek leniwy.

— Dzień dobry! — rzekł cicho Mały Książę.

Planeta była bardzo mała, można było obejść ją dookoła w trzy minuty. Na niej znajdował się fotel, a w nim ktoś spał.

— Dzień dobry! — powiedział bohater, tym razem głośniej.

— Co?! Co się dzieje?! O co chodzi?! — wykrzyknęła postać, gdy ujrzała chłopca.

— Nazywam się Mały Książę. A ty?

— Nie wiem! — odpowiedział Leniwy. Był bardzo nieuprzejmy.

— Dlaczego?

— Nie chciało mi się go zapamiętać!

— Jak to? Czy to możliwe? — zdziwił się Mały Książę.

— Idź sobie! Nie chce mi się z tobą rozmawiać! -  powiedział, ziewając.

— Czy są tu inni ludzie?

— Skąd mam to wiedzieć?

— Twoja planeta jest taka mała! Nie możesz iść sprawdzić?

— Nie!

— Dlaczego?

— Bo mi się nie chce!

— Leniwy znów ziewnął.

— Nie czujesz się samotny?

— Nie!

— Jak to?

— Nie potrzebuje innych! Są głośni i przeszkadzają mi odpoczywać!

— Gdybym ja tu mieszkał…

— Idź stąd! Idź stąd! Idź stąd! — zaczął krzyczeć Leniwy.

— Dlaczego? — zapytał Mały Książę, ale Leniwy już usnął.

„Dorośli są bardzo dziwni” — pomyślał Mały Książę, a odchodząc, zastanawiał się, czy i on nie zapomni kiedyś swego imienia.

Przeczytałeś bezpłatne 25% książki. Kup ją, aby przeczytać do końca!

Kup książkę