E-book
Bezpłatnie
drukowana A5
6.94
Małgorzata

Bezpłatny fragment - Małgorzata

Objętość:
23 str.
ISBN:
978-83-8189-767-9
E-book
Bezpłatnie
drukowana A5
za 6.94
Купить по «цене читателя»

Pobierz bezpłatnie

Nigdy nie zapomnę dnia, w którym się poznałyśmy. To było na placu zabaw przy bloku, jakich wiele w Rzeszowie. Siedziałam na metalowych jeszcze wtedy drabinkach razem z kilkorgiem znajomych dzieci z osiedla i z nieufnością przyglądałam się czarnowłosej dziewczynce, która podrzucała i łapała jakiś przedmiot.

— Co tam masz? — zapytałam śmiało, a ona jakby od dawna czekając aż zagadam podeszła do mnie i pokazała wnętrze swojej dłoni.

— Szkiełko — odpowiedziała nowa znajoma i znowu zaczęła je rzucać i łapać.

— Nie boisz się, że się skaleczysz? — próbowałam ciągnąć rozmowę.

— Nie, strach jest dla mięczaków, a bez ryzyka nie ma zabawy.

Już wtedy mi się spodobała i czułam, że się dogadamy. Uczyłyśmy się w szóstej klasie podstawówki i uważałyśmy się za bardzo dorosłe. A jak ktoś nieopatrznie nazwał nas dziećmi wybuchałyśmy głośnym protestem na taką niesprawiedliwość, bo przecież już dawno bobasami przestałyśmy być. I owszem obie weszłyśmy już w okres dojrzewania wraz z natłokiem trudnych do zidentyfikowania hormonów, emocji oraz comiesięcznym krwawieniem. Mimo burz i kłótni z wiecznie nierozumiejącym nas otoczeniem z rodzicami na czele, my trzymałyśmy się razem. Może dlatego, że rozumiałyśmy się bez słów — obie urodziłyśmy się w znaku skorpiona i obie od najmłodszych lat zaczytywałyśmy się w romansach. Co sobotę bez umawiania się szłyśmy do biblioteki po kolejną dawkę książek, które później omawiałyśmy i oceniałyśmy w specjalnym zeszycie. Należałyśmy trochę do outsiderek, bo nasi rówieśnicy woleli bawić się na podwórku podczas gdy my w ciszy, zagłębiałyśmy się w lekturach nie tylko szkolnych.

Coś zmieniło się kilka lat po poznaniu. Małgorzata miała nowe towarzystwo i to z nim wolała się włóczyć. Ja byłam typem domatorki, więc nie interesowało mnie nawiązywanie nowych znajomości, a szczególnie takich, które odsuwałyby mnie od mojej najlepszej przyjaciółki. Dałam jej jednak wolność. Nie mogłam jej przecież zamknąć i zmusić, by było tak jak dawniej. Podczas coraz rzadszych spotkań zauważyłam, że kumpela wyjmuje papierosa i jak gdyby nigdy nic zapala go przy mnie, z przymrużonymi oczami zaciąga się i wypuszcza dym prosto w moją twarz.

— Gośka co ty wyprawiasz?! — zawołałam wkurzona, odsuwając się z pola zasięgu nikotynowej mgły. — Chcesz, żeby rodzice zaczęli mnie podejrzewać, że ukradkiem popalam?

— Oj nie bądź taka sztywna — odpowiedziała ze skwaszoną miną, ale zgasiła papierosa o krawężnik, na którym siedziałyśmy. Przez chwilę obie zapatrzyłyśmy się w milczeniu na płynący przed nami Wisłok. Jak mogłyśmy się tak od siebie oddalić? Zastanawiałam się, a po moim policzku spłynęła łza. Czułam się tak samo samotna jak ta kropla. Nie chciałam stracić przyjaciółki. Małgosia zauważyła, że płaczę i delikatnie starła mi kolejną łzę, a po chwili, bez uprzedzenia pocałowała mnie w usta. Zdębiałam na moment zaskoczona niespodziewaną czułością, ale szybko otrząsnęłam się, odsunęłam jak oparzona i stwierdziłam, że nie będę całować się z popielniczką, po czym zebrałam z ziemi swoją bluzę i niemal pobiegłam w kierunku domu. Uciekałam nie tylko przed sąsiadką ale także przed burzą własnych myśli i pragnień, o których dotąd nie miałam pojęcia. Dotyk bliskiej dłoni palił mi policzek żywym ogniem a w ustach nadal czułam posmak nikotyny. Kiedy już uspokoiłam drżące serce i ręce, chciałam napisać, zadzwonić do Małgorzaty prosząc o jakieś logiczne wyjaśnienie tamtej sytuacji, ale nie znalazłam w sobie dość odwagi. Nie chciałam usłyszeć, że zostałam potraktowana tylko jako młodzieńczy wybryk, eksperyment w odkrywaniu swojej seksualności. Kiedy tak biłam się sama ze sobą, usłyszałam dźwięk przychodzącej wiadomości. Wzięłam komórkę do ręki i tępo gapiłam się na wyświetlacz, na którym widniała nowa wiadomość od niej. W końcu nacisnęłam guzik by odczytać sms: Może skoczymy jutro rano na działkę się poopalać?

Następnego dnia zapowiadali upały, a my w czasie wakacji dość często tam jeździłyśmy rowerami i siedziałyśmy do wieczora. Zgodziłam się bez wahania. Liczyłam na to, że wyjaśnimy sobie dzisiejszy incydent. Jednak przyjaciółka zachowywała się zupełnie normalnie, jakby pocałunek był najzwyczajniejszą rzeczą pod słońcem. Skoro ona nie zamierzała tego komentować to ja także milczałam.

Lekko zasapane dojechałyśmy na stałe miejsce spotkań. O dziwo rano nikogo tam nie było i mogłyśmy odpocząć trochę od zgiełku miasta. Odetchnęłam głęboko czystym powietrzem, które zapewniał nam mały lasek oraz krzewy otaczające mały domek. Było tam miejsce tylko na tapczan, kredens jeszcze po babci oraz stolik z dwoma krzesłami. Zaparkowałyśmy rowery przed chatką i wyjęłyśmy z niej koc, rozpakowując plecaki z prowiantem i napojami. Obie ubrane byłyśmy w stroje kąpielowe, a na nie miałyśmy zarzucone sukienki, żeby było łatwiej się rozebrać i ubrać. Zauważyłam z pewnym zażenowaniem, iż Małgośka rzuca mi ukradkowe spojrzenia, kiedy zdejmowałam z siebie ubranie, ale udałam, że tego nie widzę. Tak się spieszyłam by znaleźć się już na zewnątrz, że zapomniałam o kremie z filtrem. Postanowiłam odłożyć ten rytuał w czasie. Próbowałam poczytać książkę, ale promienie słońca odbijały się od białych kartek i oślepiały mnie. Odłożyłam więc lekturę na trawę a sama starałam się trochę zrelaksować. Po chwili sąsiadka dołączyła do mnie.

— Nie użyłaś swojego kremu? — zapytała z rozbawioną miną.

— No popatrz jaka ze mnie gapa, zapomniałam — roześmiałam się.

— Daj, posmaruję cię — zaoferowała przyjaciółka.

Nie miałam wyjścia, posłusznie położyłam się na brzuchu i pozwoliłam, żeby dłonie kumpeli krążyły po moim ciele. Jesteś strasznie spięta, rozluźnij się dziewczyno! Usłyszałam po chwili i poczułam, jak góra od mojego stroju kąpielowego się rozwiązuje. Może poopalamy się nago? Nikogo tu nie ma zaproponowała śmiało Gosia, po czym nie czekając na mój protest przekręciła mnie na plecy, odrzuciła na bok stanik, zsunęła moje majtki oraz sama się rozebrała, roztarła w rękach nową porcję balsamu i delikatnie masowała moje ciało. Wstydziłam się go. Od zawsze miałam problemy z samooceną ale w oczach przyjaciółki widziałam tylko zachwyt. Schlebiło mi kiedy powiedziała, że uwielbia moje piersi. Poświęciła im bardzo dużo uwagi, dotykała sprawnie choć początkowo nieśmiało. Nie wiedziałam co mam myśleć, postanowiłam poddać się tym pieszczotom. W końcu jak mawiała przyjaciółka żyje się raz.

Sama też nie byłam bierna, ośmielona zachowaniem kumpeli oraz napędzana przez budzące się coraz wyraźniej podniecenie, położyłam swoje dłonie na piersiach Małgorzaty i lekko masowałam, ugniatałam aż stały się większe a sutki twarde i sterczące. Obu nam oddech znacznie przyspieszył, a między nogami poczułam spływające soki. Kiedy przyjaciółka pochyliła się i zaczęła ustami pieścić moje wzgórki jęknęłam z rozkoszy, a kiedy jej palce znalazły się we mnie wygięłam się w łuk, błagając o więcej. Nie musiałam długo prosić, wprawne dłonie wiedziały jak się poruszać, gdzie dotknąć, by sprawić największą przyjemność. Mój pierwszy w życiu orgazm przyszedł dość szybko zostawiając po sobie uczucie rozładowanego napięcia, jakby z napełnionego do granic możliwości balonu ktoś nagle spuścił powietrze. W uszach nadal mi szumiało od zmiany ciśnienia i potrzebowałam chwili by unormować oddech. I wtedy już wiedziałam, że pragnę więcej. Najpierw jednak chciałam do takiego błogiego stanu doprowadzić moją partnerkę. Kazałam jej się położyć po czym sama usiadłam na niej, całując i liżąc każdy fragment ciała zaczynając od góry. Więcej uwagi poświęciłam piersiom, które sterczały dumnie i domagały się mocniejszych pieszczot. Widocznie mimo braku doświadczenia instynktownie wiedziałam co robić, bo Gośka wiła się i zatapiała ręce w moich włosach. Po chwili byłam już przy źródle istnienia i spijałam łapczywie soki kochanki, jakby była to drogocenna woda. Mój język najpierw nieśmiały zaczął niemal żyć własnym życiem dopingowany przez pojękiwania. Jednocześnie moje ręce błądziły po długich nogach kobiety. Ta nagle zastygła wygięta w łuk, by opaść na koc z westchnieniem ulgi. Pamiętam, że po stosunku długo i namiętnie się całowałyśmy i odkrywałyśmy swoje ciała jeszcze niejeden raz.

Czułam się dziwnie wracając wieczorem do szarej codzienności. Nie wiedziałam, jak mam to wszystko rozumieć, a między nami nie padło ani jedno słowo o tym, co się wydarzyło. Zupełnie jak po pierwszym pocałunku.

— Za dużo analizujesz Wiki — widząc moją minę, powiedziała na odchodne. — Bierz życie takim jakie jest i nie myśl o jutrze.

Próbowałam być jak Scarlett O`Hara, ale nie potrafiłam. Całą noc nie spałam na nowo odtwarzając w głowie dzień na działce. Wspomnienia wywoływały u mnie rumieńce na twarzy i nieznośne pulsowanie w najintymniejszych głębiach. Moja kobiecość obudziła się do życia i żądała większej ilości erotycznych doznań. Nie brakowało mi ich w ciągu następnego roku sekretnego związku z Małgorzatą. Było nam ze sobą dobrze, bezpiecznie a wspólna tajemnica scalała nas i dodawała życiu pikanterii. W końcu czytane przez nas sceny w romansach zaczęły mieć dla nas sens. Rozumiałyśmy główne bohaterki powieści i same wprowadzałyśmy do naszego pożycia coraz to nowe urozmaicenia oraz gadżety, które miały zwiększyć miłosne doznania. Mimo iż było mi naprawdę dobrze to czułam się w tym wszystkim niepełna i ciekawa jak by to było przeżyć swój pierwszy raz z mężczyzną. Okazja nadażyła się podczas kolejnych wakacji.

Przeczytałeś bezpłatny fragment.
Kup książkę, aby przeczytać do końca.
E-book
Bezpłatnie
drukowana A5
za 6.94
Купить по «цене читателя»

Pobierz bezpłatnie