E-book
20.48 18
drukowana A5
26.8
Listy do Boga
10%zniżka

Bezpłatny fragment - Listy do Boga


Objętość:
67 str.
ISBN:
978-83-8221-659-2
E-book
za 20.48 18
drukowana A5
za 26.8

Od autora

Teksty, z którymi spotkacie się w tej książce, są rozważaniem moich myśli, stanów emocjonalnych i rzeczy dziejących się w moim wnętrzu.

Dlaczego listy? Listy piszę do przyjaciół, mówię im co u mnie słychać, jak się czuję i co się u mnie dzieje. “Listy do Boga” są więc treścią skierowaną do Pana Boga, traktującą o moich sprawach, takich, z którymi zapewne może utożsamić się wielu z Was. Na kartkach tej książki zawarta jest pewna część mnie, długo niedostępna dla innych. Warto jednak ściągnąć maskę i pokazać swoje prawdziwe oblicze, to trzymane najgłębiej w sobie. Bądźmy sobą, bądźmy autentyczni, bo to najlepszy sposób na bycie szczęśliwym, a przecież o to każdemu z nas chodzi. To nie jest książka do przeczytania ciurkiem, to jest książka do chwili przerwy w codzienności, odetchnięcia i wewnętrznej odpowiedzi na pytanie o cel i jakość swojego życia. To chwila na zatrzymanie się i zrozumienie, że “moc w słabości się doskonali”.

Napisałem to dla ludzi ważnych w moim życiu — Ani, Wiesławki, Asi, Beatki, Kasi, Wojtka oraz wielu, których imion wymieniać nie trzeba. Niech to będzie zachętą dla Was do odważnego podążania za Panem! I pamiętajcie! Po każdej burzy świeci słońce! Śmiejcie się! Niech reszta zastanawia się dlaczego!

Kamil Sejud

Jesteś blisko

Ps 36, 6—7

“Łaskawość Twoja, Panie, dosięga nieba,

a Twoja wierność samych obłoków.

Twoja sprawiedliwość — jak najwyższe góry;

Twoje wyroki — jak Wielka Otchłań:

niesiesz, Panie, ocalenie ludziom i zwierzętom.”

Drogi Panie Boże,


Nikt mnie tu chyba nie rozumie.

Nie podejrzewa co czuję, co myślę.

Nikt nie wie co u mnie…

Tylko świadomość, że w świecie samotności jesteś ze mną Ty, daję siłę.

Wiem, że nie ważne jak długo będę niewidzialny, dla Ciebie jestem ważny!

Trudno jest być w środku i obok życia, relacji z ludźmi, samego siebie. Proszę, daj siłę. Pozwól mi Panie to przezwyciężyć. Pozwól skupić się na pozytywach i zamień sztuczny uśmiech na szczery.

Nie chcę jak inni — wybierać tego co łatwiejsze. Ciebie pragnę wybierać każdego dnia. Mimo, że wydaje się to poza zasięgiem, dla Ciebie umierać i dla Ciebie żyć. A Sam nie dam rady… Musisz tu być ze mną, wspierać mnie, kochać, podnosić na duchu i rozweselać, tak jak to robisz do tej pory. Tyle że w dni takie jak ten, potrzebuję tego bardziej.

Trudno jest kochać.

Ty mnie wybrałeś, umarłeś za mnie, w imię Twojej nieograniczonej miłości. A ja, gdy przychodzą gorsze dni tracę radość i proszę, byś Panie był bliżej mnie… Lecz wciąż nie mogę pojąć, że zawsze jesteś blisko, najbardziej jak się da, a to ja się zamykam i oddalam.

Teraz ja chcę być bliżej Ciebie. Ja powinienem się starać. Jestem egoistą. Muszę zebrać się w sobie, nawet nie dla mnie, ale dla Ciebie. Ty oddałeś za mnie życie, poświęciłeś je, bym ja mógł żyć. Postaram się poukładać w jedną całość, chociaż to trudne, to czuję, że wymaga tego miłość, ta miłość, którą powinienem Ciebie darzyć, a do której wciąż mi daleko. Ocal mnie tylko przede mną! Bym sam nie zniszczył siebie, a wciąż coraz mocniej kochał Ciebie!

“Dom”

Ty byłeś, jesteś, mam nadzieję będziesz

i czuję, że mnie wspierasz, że obok mnie jesteś,

Czuję, że to już koniec z przeszłością,

Chcę pozostać wypełniony Twoją radością.


Choć nie przyszło mi to łatwo, zaufałem Tobie,

Ale najpierw ja musiałem sam zaufać sobie.

Dzięki Temu, że wciąż byłeś, teraz jestem sobą,

Jesteś teraz w moim życiu najważniejszą osobą.

Dzięki Tobie miejsce, w którym jestem mogę nazwać domem,

Dzięki Panie! Dzięki wielkie, odebrało mowę…

Jesteś życiem

Ps 39, 6—7

“Oto wymierzyłeś moje dni tylko na kilka piędzi,

i życie moje jak nicość przed Tobą.

Doprawdy, życie wszystkich ludzi jest marnością.

Człowiek jak cień przemija,

na próżno tyle się niepokoi,

gromadzi, lecz nie wie, kto to zabierze.”

Drogi Panie Boże,


Tyle można by napisać, tyle spraw jest dla mnie niewiadomych, o tyle chciałbym zapytać. Wciąż tak wielu rzeczy nie rozumiem…

Dlaczego? Dlaczego wybrałeś mnie? Dlaczego tutaj jestem? Dlaczego mnie tutaj przyprowadziłeś? Chociaż nie mogę pozbierać myśli, to nie chcę tego wszystkiego wiedzieć, chcę Ci po prostu zaufać. Ty weź mnie tylko za rękę i poprowadź! Zabierz lęk, weź wszystko co jest przeszkodą na mej drodze i usuń w cień, a sam bądź mi światłem!

Chociaż nie wiem dlaczego tu jestem, nie wiem dlaczego czuję smak nieba, to chyba chcę tu być, odpowiadać na Twoją miłość, być bliżej Ciebie!

Każdego dnia czuję Twoją rękę na moim ramieniu. Czuję bicie Twego serca obok mojego, czuję że nic nie zdoła nas rozdzielić, zniszczyć naszej relacji. Dziękuję że jesteś, że czytasz ten list szybciej niż ja go piszę, bo znasz mnie, bo chciałeś mnie tutaj, właśnie takiego jakim jestem.

Nie rozumiem tego, ale chyba nie muszę rozumieć. By kochać nie trzeba rozumieć, a ja chcę kochać, naucz mnie tylko miłości. Naucz mnie kochać Ciebie.

Nie wiem czym jest życie.

Nie rozumiem życia.

Ale jeśli tylko jedno mnie czeka, tylko chwila na ziemi, chcę tę chwilę spędzić z Tobą. Chcę Ci oddać tę chwilę, którą mi dałeś. Chcę żyć dla Ciebie, z Tobą i w Tobie.

Niech moje życie będzie pieśnią, niech wysławia Ciebie.

Mimo, że tego nie pojmuję, to czuję, że tak chcę, że Ty chcesz żebym żył.

Jestem dla Ciebie,

Jesteś przy mnie,

Jesteś ze mną,

Jesteś, dziękuję!

“Nic więcej”

Chcę oddychać Tobą;

daj o Panie życia tchnienie.

Chcę odrodzić się na nowo;

kolejne Boże Narodzenie.


Potrzebuję;

ślę me prośby tak gorące,

bym na nowo stał się sobą.

Daj mi serce miłujące!


Niech to serca mego bicie,

chwali Ciebie Boże Żywy.

Niech to moje barwne życie,

chwali Ciebie Boże Żywy.

Niech ogólnie moje bycie,

moje smutki, moje żale,

prośby, szczęścia, przyjemności.

Chwile pełne też radości,

i zadumy, uwielbienia,

me marzenia i pragnienia,

Tobą będą wypełnione!


Wiem, o Panie, że gdy będę,

ogarnięty Twą miłością;

łaknąć nic nie będę więcej,

poza Tobą i świętością!

Prowadzisz

Ps 73, 23—24; 28

“Lecz ja zawsze będę z Tobą:

Tyś ujął moją prawicę;

prowadzisz mnie według swojej rady

i przyjmujesz mię na koniec do chwały.

Mnie zaś dobrze jest być blisko Boga,

w Panu wybrałem sobie schronienie,

by opowiadać wszystkie Jego dzieła.”

Drogi Panie Boże,


Boję się…

To nie ja, nie tutaj… Nie zasłużyłem, a wręcz przeciwnie.

Dlaczego? Dlaczego tutaj? Dlaczego ja? Do czego mnie prowadzisz? Jaki jest cel mojego życia? Ile się jeszcze muszę nauczyć? Jak bardzo muszę się zagubić, zatracić, by móc odnaleźć siebie? By zdać sobie sprawę z tego kim jestem, jaki jestem i jaki potrzebuję być? Jakiego mnie chcesz?

Miłość… Czy to faktycznie ona mnie tutaj dowiodła, czy tylko jej ułuda? Czy kocham Cię, czy tylko mi się tak wydaje? Czy w ogóle potrafię kochać? Oddać się tylko Tobie i kochać Cię niepodzielnym sercem? Czy dam sobie radę? Czy to dla mnie nie za wiele? Czy jestem gotowy na ten trud? Czy nie poddam się po drodze?

Dopóki mogę, dopóty chcę walczyć.

Sam z sobą;

z grzechem;

z wadami;

ze światem…

Ale jak długo dam radę?

Ty tylko mnie poprowadź. Cały oddaję się Tobie, na ile umiem;

Ty tylko mnie poprowadź… Proszę.

Oto jestem, jeszcze tylko się postaram, a Ty proszę wypełnij mnie Swoją łaską i daj mi wewnętrzny pokój. Daj mi siebie…

Dziękuję Ci, że mogę prosić. Dziękuję, że czekasz, że jesteś i że słuchasz. Dziękuję, że pozwalasz mi się do Ciebie uciekać.

“Modlitwa”

Światłu, które oświeca człowieka,

Czuję potrzebę bez końca dziękować.

W Swoim miłosierdziu zawsze na mnie czeka,

Pozwala się cieszyć, pozwala radować.


Proszę dziś tylko o Twoją obecność,

Bądź Panie ze mną zawsze i wszędzie.

Niech światło Twoje od dzisiaj na wieczność,

Drogę do Ciebie wyznaczać będzie.


Daj siłę w walce, nie zważaj na błędy,

Naucz mnie kochać na wzór Twej miłości.

Prowadź mnie Panie i pokaż którędy,

Dojść do życia w świętego radości.


Ty co do syta karmisz mą duszę,

Ty co prowadzisz w ten cel daleki,

Ty co wiesz, gdy się śmieję lub wzruszę,

Bądź ze mną teraz i już na wieki!

Dajesz łaskę

Ps 136, 1—3

“Chwalcie Pana, bo dobry,

bo Jego łaska na wieki.

Chwalcie Boga nad bogami,

bo Jego łaska na wieki.

Chwalcie Pana nad panami,

bo Jego łaska na wieki.”

Drogi Panie Boże,


Starałem się, to fakt, ale znowu zawiodłem, kolejny raz. Mimo zaparcia się w sobie, kiedy powtarzałem “ostatni raz”, zapomniałem się.

To nie moje siły, ale Twoja łaska. To ona, i tylko ona może mi dać siły, nie odwrotnie. Dlatego proszę o nią: Proszę Cię Panie daj mi Twą łaskę; jeżeli jestem na nią gotów, jeżeli dam sobie radę.

Panie Boże, bądź mi nie tylko mapą, ale też stopami, i nie tylko celem, ale też szlakiem.

Prowadź,

mów do mnie,

pozwól mi być sobą w Tobie,

pozwól mi być szczęśliwym.

Nie wiem gdzie się podziałem ja, muszę się odzyskać.

Życie jest łatwe? Z Tobą tak, bez Ciebie go brak…

Jeżeli jestem gotów, proszę o łaskę. Potrzebuję Cię odkrywać na nowo każdego dnia. Pragnąć Cię na nowo. Bym mógł Cię znaleźć i znów odpowiedzieć Twojemu wezwaniu, ześlij na mnie łaskę Swoją. Wypełnij mnie całego!

Niech oczy moje widzą Ciebie.

Niech usta moje chwalą Ciebie.

Niech ręce moje Ci służą,

Niech myśli moje od Ciebie nie uciekają.

Niech serce moje kocha Ciebie, w sercu moim racz zamieszkać, i serce moje naprawiaj. Napraw mnie…

“Nie pozwól mi Panie”

Bym zapomniał kim jestem brnąc dalej w kłamstwo,

a spokój mój zmącił ze złego czerpaniem.

Nie pozwól mi Panie!


Bym pustkę co wewnątrz tkwi we mnie pogłębiał,

zamiast zajmować się jej zakopywaniem.

Nie pozwól mi Panie!


Bym w niechęci zatonął, gdzie życie moje

i moja modlitwa do Ciebie ustanie.

Nie pozwól mi Panie!


Bym nie był gotowy na trudne chwile, lecz

chętniej wybierał łatwiejsze rozwiązanie.

Nie pozwól mi Panie!


Bym wszystkie swoje siły w walce utracił,

i niczym się stało to moje staranie.

Nie pozwól mi Panie!


Niech echem rozbrzmiewa to moje wezwanie:

Nie pozwól mi Panie!

Dajesz siłę

Ps 31, 10—11; 15—16

“Zmiłuj się nade mną, Panie, bo jestem w ucisku,

od smutku słabnie me oko,

a także moja siła i wnętrzności.

Bo zgryzota trawi me życie,

a wzdychanie — moje lata.

Siłę moją zachwiał ucisk

i kości moje osłabły.

Ja zaś pokładam ufność w Tobie, Panie,

mówię: «Ty jesteś moim Bogiem».

W Twoim ręku są moje losy.”

Drogi Panie Boże,


Czuję niemoc.

Czuję, że nie dam sobie rady, powoli się poddając. Nie dam rady, po ludzku…

Czuję, że zawiodłem, Ciebie, siebie, innych pokładających nadzieję we mnie. Nie poradziłem sobie z presją, którą zbudowałem. Nie wiem już czy byłem silny i siłę utraciłem, czy tylko sobie ją wmawiałem będąc słabym. Jedno jest pewne, potrzebuję pomocy, umocnienia.

Ty jesteś źródłem siły a będąc obok nie daję sobie rady. Muszę więc być nie obok Ciebie, a z Tobą, w symbiozie, takiej na jaką moja ludzka natura pozwoli. Dopomóż mi być z Tobą.

Powoli się zatracam, a zatracić się potrzebuję tylko w Tobie. Potrzebuję się zatracić, by odnaleźć siebie, by odnaleźć Ciebie ponownie, może inaczej, ale potrzebuję. Tak bardzo chcę się zatracić i powrócić do uczuć, które kiedyś zrodziły mnie na nowo, w Tobie.

Złam mnie. Przełam strach, obawy, lęki… Stwórz mnie na nowo, chcę i potrzebuję się odrodzić. Pozostać w Twojej światłości i odtąd nie bać się ciemności i zmierzyć się z nią. A Ty to wszystko wiesz, jesteś Bogiem cudów, i chyba potrzeba mi cudu. Potrzeba mi Ciebie.

Tyle razy, ile ja zapomniałem o Tobie,

tyle razy Ty o mnie nie zapomniałeś.

Tyle razy, ile wbiłem Ci w ręce gwoździe,

tyle razy Ty podniosłeś mnie z popiołów.

Tyle razy, ile Cię ukrzyżowałem,

tyle razy Ty dałeś mi siłę powstać z martwych.

Jesteś Bogiem cudów. Potrzebuję cudu..

“Teraz i kiedyś”

Każde teraz i kiedyś napawa optymizmem,

ale każde teraz i kiedyś ślad pozostawia;

przez jedno zakochanie, które całe życie przestawia.


Jedno słowo, jedno “tak”,

ustawia codzienność wspak.

Raz się odwróciłem,

odwracam się ciągle od zła;

daj iść pod prąd, nie z nurtem,

dążyć do światła jak ćma.


Potrzebuję Cię teraz i kiedyś,

zawsze potrzebuję bardziej niż kiedykolwiek.

Patrząc na siebie widzę,

że potrzebuję Cię bardziej niż innego cokolwiek.

Tylko Ty potrafisz dać mi mnie,

Zobacz jak bardzo potrzeba mi Cię!

Działasz mimo wszystko

Ps 149, 6—8

“Niech chwała Boża będzie w ich ustach,

a miecze obosieczne w ich ręku:

aby dokonać pomsty wśród pogan

i karania pośród narodów;

aby ich królów zakuć w kajdany,

a dostojników w żelazne łańcuchy;”

Drogi Panie Boże,


Pamiętam dobrze, jak obiecywałem sobie, że nie pozwolę bym odwrócił się od Ciebie ani na chwilkę. Jednak nie wiem co się ze mną dzieje. Gdzie jesteś teraz w mojej głowie, w mojej duszy? Dlaczego zepchnąłem Cię z pierwszego miejsca? Dlaczego zapomniałem o Tobie? Gdzie podziało się we mnie to uczucie, które towarzyszyło mi w te wszystkie piękne wieczory, kiedy w świetle księżyca, ściskałem w ręku różaniec, dziękując za to wszystko co zrobiłeś w moim życiu, za to że mnie ocaliłeś.

Przeczytałeś bezpłatny fragment.
Kup książkę, aby przeczytać do końca.
E-book
za 20.48 18
drukowana A5
za 26.8