Autor udostępnia do przeczytania 25% swojej książki

Kup książkę

Rozdział 1

Tego dnia szalała burza śnieżna. Wszystkie drzewa i roślny znajdowały się głęboko pod śniegiem. Nagle głuchą leśną ciszę przerwało wycie wilka.

— Kala — szary pies rasy husky wyszedł z budy i ruszył przed siebie.

— Louie, a ty gdzie idziesz?! — czarno biały husky ruszył w ślad za Lu.

— Nie słyszałeś?!

— Nie

— Kala zawyła! Muszę tam iść! — Pomimo, że Louie był odpowiedzialnym przwódcą zaprzęgu, reszta psów nigdy nie chciała by chodził gdziekolwiek sam.

— Idziemy z tobą! — zawołał zdyszany, troszkę brzydki psiak o imieniu Mike. — Drake ma rację. W taką śnieżycę nie możesz iść tam sam. — psy szybko pobiegły w głąb lasu gdzie było słychać wycie wilków.

— Chyba nie zdążymy już do niej! Musimy się zatrzymać na noc! — psy czuły się wykończone. Tylko Louie wytrwale szedł przed siebie. — Nie dam rady… — Mike upadł na śnieg. Louie próbował mu pomóc wstać, ale on nie dawał rady. — Jedyne miejsce do, którego chcę iść to jakieś, gdzie pójdę spać. — nagle wiatr stał się silniejszy.

Śnieg zaczął spadać z gałęzi i krzewów.

— Uciekajmy! — zawołał Drake. Po chwili śnieg zasypał wszystko. Nic nie było widać.

— HALO?! — Louie stał sam gdzieś w środku lasu. — Gdzie jesteście?!

W lesie nadal było cicho. Louie usłyszał wycie Kali.

— KALA! — psiak pognał w stronę, z której dochodziło wycie. Już po chwili Louie stał przed jaskinią, z której wydobywało się wycie.

— Halo? — na początku wydawało się, że nikogo w niej nie ma.

— Louie? — po chwili dało się dostrzec cień. Piękna biała jak śnieg wilczyca stanęła przed psem. — Chodź. Jeszcze nie gryzą.

— Są cudowne… — Louie uśmiechnął się. — Jak chcesz je nazwać?

— Ta mała będzie się nazywać Dusty. — para uśmiechnęła się. Dusty pisnęła cicho i położyła się obok rodzeństwa.

— Pozostaje nam jeden problem…. — zamyślił się Louie.

— Jaki? — suczka zaniepokoiła się, że szczeniakom coś się stanie.

— Musimy stąd iść…. Ta śnieżyca zasypie jaskinie! — Louie ze smutkiem spojrzał na swoją rodzinę. Wilki czekała trudna i długa droga. — Dalej! Kala? — wilczyca wzięła dwójkę dzieci, a Louie pozostałych dwoje.

— A, gdzie zaprzęg? Nigdy nie wybierasz się nigdzie bez nich… — Kala patrzyła na psa ze zdziwieniem.

— Rozdzieliliśmy się podczas burzy śnieżnej. — przyznał Louie. Nagle rozległ się huk. Zwierzęta przebiegły obok wilków.

— Co się dzieje!? — wilczyca razem ze szczeniętami schowała się w krzaki.

— To człowiek! — warknął Louie. Zza krzaków wyszedł wysoki mężczyzna. Był to myśliwy, który szukał w lesie wilków. — Uciekajcie!

— Louie! –zawołał inny człowiek, który nagle wyszedł zza kszaków. — Tutaj jesteś. — myśliwy spojrzał zdezorientowany na psa.

— Myślałem, że to też wilk… — Jaki wilk?! — właściciel psa spojrzał na myśliwego.

— Nieważne… — człowiek oddalił się i mamrotał coś pod nosem.

— No, chodź! Znalazłem już twoich przyjaciół. — Louie poszedł posłusznie za właścicielem. — Co ty wyrabiasz?! Dlaczego uciekasz?

Rozdział 2

Nadeszła wiosna. Kwiaty były kolorowe, a słońce mocno świeciło. Szczeniaczki były już na tyle duże, aby samodzielnie wychodzić na polankę. Biały szczeniak, Dragon był najodważniejszy z rodzeństwa (przynajmniej za takiego się uważał). Dwa szare szczeniaki, bliźniaczki Dusty i Layla (Lajla) wolały zostawać w jaskini. Nie lubiły wychodzić na dwór. No, i mały czarny szczeniak Dark. Był lekko tchórzliwy, ale bardzo lubił bawić się na dworze.

— Dzieciaki, idziemy na dwór! — usłyszały głos mamy. Dusty skuliła się w kącie. Za żadne skarby nie chciała wyjść na dwór. Layla jednak postanowiła spróbować.

— Czekaj! Idziesz?! — Dusty pobiegła za siostrą na dwór. — Ojej… — słońce mocno świeciło, a na niebie była piękna tęcza. Po chwili Dusty zapomniała, o tym że nie lubiła wychodzić na zewnątrz i wesoło baraszkowała z rodzeństwem. Nagle poślizgnęła się i zaczęła zjeżdżać po śliskiej górce. Była jeszcze w topniejącym śniegu, więc na górce powstało błoto.

— POMOCY! — na dole było słychać dziwny głos.

— Gdzie, jesteś? — Dusty biegła za głosem.

— TUTAJ! POD DRZEWEM! — szuczka pobiegła w głąb lasu. Pod małym powalonym drzewem było widać jakieś zwierzę. — Pomóż… — pisnął. Był to mały szaro — czarny wilczek. Drzewko przytrzasnęło mu ogon, więc nie mógł się ruszyć.

— Kim, jesteś? — zapytała Dusty.

— Może, najpierw mi pomożesz, a potem ci się przedstawię?! — wilk zirytowany spojrzał na Dusty. Suczka pomogła wilkowi wydostać się spod drzewa. — Dzięki. Jestem Humprey.

— A, ja jestem Dusty. — suczka zarumieniła się, ale na szczęście przez futro nie było tego widać.

— Gdzie, twoje stado? — Dusty przeczuwała, że szczeniak pewnie się zgubił.

— No… Gdzieś, tam albo… — Humprey jąkał się cicho. — Nie wiem! — przyznał.

— Chyba się zgubiłem… — szczeniak czuł, że zaraz się rozpłacze.

— Nie, martw się… Poszukamy twojego stada, a dzisiaj możesz spać u mnie… — pocieszała przyjaciela, Dusty.

— DUSTY!!!!! — po chwili na dole wzgórza znalazł się Dark. — Co, ty tu wyprawiasz!? Z… nim!

— NIE, ZBLIŻAJ SIĘ DO NIEJ! — warknął Humprey.

— Stać! Humprey, to jest mój brat… Dark…. — Dusty rozdzieliła chłopców. — Dark! — czarny wilk nie słuchał siostry, po czym rzucił się na Humpreya.

— Co, ty robisz?! — Dragon spojrzał na brata i Humpreya z wyrzutem. Rodzeństwo odeszło od Humpreya jeszcze przez chwilę mamrocząc coś pod nosem.

— Chyba mnie nie lubią… — szary wilk zniknął w lesie.

— Czekaj… — Dusty nie zauważyła, że wilk zniknął. Sunia wróciła na górkę. Jej rodzeństwo bawiło się lepkim śniegiem.

— Mamo! Dark przegonił mojego przyjaciela! — Dusty spojrzała na braci. Oni nawet nie zwracali uwagi. Mieli wszystko w nosie. Zawsze, gdy ich siostra potrzebowała pomocy, lub porady… Nie mogła liczyć na braci.

— A, o kim mowa? — Kala spojrzała na córkę, a bracia chichotali. Dusty nie umiała się odezwać w tej kwestii. — Czy… CZY, TO WILK Z INNEGO STADA?!

— I N N E G O? — Kala spojrzała na córkę.

— Przecież, mówiłam wam, że inne stada są niebezpieczne! — Kala usłyszała kroki. Odwróciła się gotowa do ataku…. Na Louie’ego.

— No, co? — Louie uśmiechnął się do wilczycy. — Czy, to moje maluchy?

Szczeniaki nie były pewne kto to, więc po tym co mówiła mama nawet się nie odezwali.

— Hej? No, nie przywitacie się z tatą?! — Pies spojrzał ze zdziwieniem na szczeniaki.

— TATĄ?! — szczeniaki odezwały się ze zdziwieniem w tej samej chwili. Dusty podeszła do psa.

— Cześć…? — skuliła się. Niepewnie się uśmiechnęła.

— No chodź! — Louie polizał córkę. — Moja mała! Aleś ty do mnie podobna.

— A, ja do kogo? — Dragon podszedł do taty. Był cały w błocie, przez co wyglądał jakby, miał łaty.

— Yyyy…. — Louie zamyślił się. Jednak zanim odpowiedział, Layla skoczyła mu na głowę.

— Poddaj, się obcy wilku! — Layla zawarczała i Louie się cofnął.

— Layla! To jest nasz, tata! — Dusty zawstydzona spojrzała na siostrę.

— Nie, szkodzi! — Louie trochę zmieszany, zaczął się cofać od reszty szczeniąt. Skoro sunia się na niego rzuciła, to do czego jest zdolna reszta?

— Chodź, Dusty… Chcę ci coś pokazać. — Dusty spojrzała na tatę. Praktycznie dopiero się poznali, a on już ją polubił.

— Jak, tu cudnie. — Dusty uśmiechnęła się na widok pięknego zachodu słońca. Stała na wysokiej skale, gdzieś na polance. Piękna rzeka zabłysła w promieniach słońca. Pośród kwiatów odpoczywały sarny, dziki i małe zające.

— Nigdy nie widziałam tylu zwierząt. Mama nie pozwala nam się oddalać! — Dusty zmieszana i smutna spojrzała na tatę. — Ale, dlaczego? — Louie zastanawiał się czy powiedzieć córce prawdę, czy po prostu ją ignorować. Westchnął ciężko, po czym zaczął:

— Wiesz, twoja mama nie boisię innych wilków.

— CO?!

— Boi się, że zaatakują ją myśliwi. Ostatnio zapuszczają się coraz dalej do lasu. — Dusty słuchała historii, o złych ludziach, małych wilkach oraz smutnych wilczycach. — Ludzie, próbowali zastrzelić jej matkę. Bardzo się przestraszyły. Kala nie ufa już nawet innym wilkom. Z wami nie czuje się samotna. Boi się, że was straci, tak jak… Straciła swoje stado. Raczej nie zginęli, ale Kala nigdy ich nie znalazła. Czasami w sekrecie chodzi po całej dolinie i ich szuka.

— Ojej! Nie miałam, o tym pojęcia… — Dusty usiadła obok ojca.

— Musisz bardzo, bardzo uważać. Na siebie i na swoje rodzeństwo. — sunia spojrzała na tatę. Dziwiło ją, że ludzie ci ludzie, którzy opiekują się jej tatą, są źli. Niezbyt wiedziała co to jest myśliwy i dlaczego siedzi w lesie.

— Tato, a jak to jest, że jedni ludzie są mili, a inni źli? — Louie nie bardzo wiedział jak o tym powiedzieć córce.

— No, więc… Ludzie tak naprawdę…. Ludzie, polują na różne zwierzęta dla mięsa… i dla zwykłej zabawy! — Louie spojrzał na córkę. Zmarszczył brwi. Nie mógł uwierzyć, że to powiedział swojej malutkiej córce. Dusty pisnęła cichutko. Biła się z myślami. Znała tylko miłych, dobrych i przyjaznych ludzi.

— Myślałam, że wszyscy są dobrzy…. — odezwała się wreszcie.

— Wiem. Nawet najbliższy przyjaciel może się okazać zły. — Louie znów zamilkł.

— Tutaj jesteście. — Kala weszła na wysoką skałę. — Już ciemno! Dusty powinna już spać. — zanim Kala się obejrzała, mała suczka już spała.

— Ale, słodka. — Louie podniósł suczkę delikatnie, aby jej nie obudzić.

Rozdział 3

Tej nocy padał deszcz. Było bardzo nieprzyjemnie. Kali wydawało się, że Dusty śpi spokojnie jak reszta rodzeństwa, ale tak wcale nie było. Sunia miała okropny sen.

— Halo! — dokoła niej było ciemno. Nie było rodzeństwa, mamy ani taty. Nikogo. Nie było już widać, ani słychać deszczu i grzmotów. — Halo?! — Dusty zawołała ponownie. Jednak znów, nikt nie odpowiedział. Nagle w mroku, dało się dostrzec sylwetkę młodego, śpiącego wilka. Po chwili czarne ściany zamieniły się w nocne niebo. Gwiazdy rozbłysły milionami kolorów. Szczeniak obudził się i przeciągnął.

— Cześć! — Dusty zawołała do malucha. Zwierzak wstał i po chwili ruszył do ucieczki. — Wracaj!

— NIE! — wilk przyśpieszył. Po chwili Dusty zauważyła, że gwieździste niebo to tylko malowidło w jaskini. Wybiegła z groty za przyjacielem. Nie zauważyła jednak, że na stalaktytach siedzą nietoperze. Były ogromne! Dusty nie myślała, że zwykły nietoperz może, być taki wielki.

— Aaaaaaaaaa!!!! — Nagle sunia straciła grunt pod łapami i zaczęła gdzieś spadać. Po chwili poczuła, że leci. Otworzyła oczy. Naprawdę leciała! — Co!?

— Uwaga! Lądujemy! — wilk zniżył, „lot” i wylądował.

— Co, to było!? — zawołała Dusty i wylądowała obok wilka. Wyglądał na zdziwionego, jakby chciał powiedzieć: — Co? Nigdy nie latałaś?!

— Mamo! — wilk podbiegł nad brzeg jeziora. Stała nad nim kremowo- biała wilczyca. Miała na sobie piękny, niebieski naszyjnik. W pysku trzymała kilka ręczników lub koców.

— RINGO! — wilczyca podbiegła do syna. — Martwiłam się o ciebie! Gdzie, byłeś?

— Cześć? — Dusty poczuła się trochę niezręcznie.

— A, to kto? — wilczyca nie miała ochoty nikomu tak od razu ufać. Wyszczerzyła kły.

— Ja… Ja… –Dusty przerażona spoglądała to na Ringo, to na wilczycę.

— Słuchaj, Dusty…

— Skąd… Wiesz jak, mam na imię?! — sunia odskoczyła z zaskoczeniem.

— Wiesz… Nie ważne, gdzie będziesz…. NIE UFAJ LUDZIOM! — Nagle szczeniak i jego matka, rozpłynęli się w powietrzu.

— Halo? — Dusty skuliła się na ziemi. Przerażona patrzyła jak znikają drzewa, krzewy, jezioro i inne zwierzęta. Białe obłoki i niebieskie niebo.To wszystko po prostu zniknęło. — HALO! POMOCY! — suczka poczuła, że spada. Tym razem nie poleciała. Odczuła, że spadła, ale nic jej nie bolało. Otworzyła oczy i zauważyła, że ciągle była w jaskini. Obok leżała jej mama, Layla, Dragon i Dark.

— To… Był sen… — Dusty przekręciła się na drugi bok, ale nie mogła spać. Ciągle słyszała,, NIE UFAJ LUDZIOM”. Nie wiedziała, co ma przez to rozumieć.

— Mamo… Myślisz, że mój sen to prawda? — Dusty spojrzała na mamę. Pomimo, że Kala była bardzo śpiąca, wstała i zamyśliła się.

— Hmmm…. Słyszałam o snach, które potem się działy. Takie sny miały, przed czymś ostrzegać. Czy coś się stało? — Dusty była przerażona. Sen miał ją ostrzegać przed ludźmi! Co, oni szykują? Może chcą zaatakować jej rodzinę?

Rozdział 4

Dusty nie spała całą noc. Popiskiwała, a jej lęk do ludzi urósł.

— Auuuuu! — Dusty zawyła. Wydawało jej się, że widzi człowieka. Tak naprawdę nie wiedziała jak oni wyglądają. Więc na tą chwilę, bała się wszystkiego. Cień zbliżał się do niej. Rósł.

— NIE! — Tym razem jej krzyk obudził rodzinę.

— Kotku, słońce dopiero wschodzi… — Kala ziewała. — Co się dzieje, Dusty? — cień naprawdę zbliżał się do jaskini. Dusty cofała się w głąb norki. — Kochanie, to tylko…

— HA! HA! DUSTY BOI SIĘ JASZCZURKI! — Dark podskakiwał ze śmiechu.

— Co? — sunia odwróciła się i zobaczyła…. Małą jaszczurkę. Była cała zielona. Zasyczała na wilki i wbiegła w szparkę. — O… To jaszczurka…

— Dlaczego, boisz się… HA! HA! Jaszczurki? — Layla sama nie mogła powstrzymać śmiechu.

— Ha… Ha… Super… — Dusty wyszła z nory. Usiadła koło małego jeziorka, który łączył się z rzeką. — Dlaczego….? — nagle coś zaszeleściło w krzakach. — Pomocy… — Dusty była zbyt przerażona, żeby krzyczeć.

— Czekaj! — głos wydał jej się znajomy. Na wszelki wypadek się cofnęła.

— HUMPREY! — Dusty z radością skoczyła na wilka.

— A… Daj mi żyć…. — Humprey przewrócił się na drugi bok, po czym zrzucił wilczycę.

— Au… Ostrzegaj co?!

— Ok… — Nagle coś znowu zaszeleściło.

— CZŁOWIEK! — Dusty skoczyła za przyjaciela. Ten wydawał się zaskoczony. Najprawdopodobniej nie wiedział kim są, ci ludzie, albo zwyczajnie się ich nie bał. Cofnął się jednak.

— HEJ! — zawołała Dusty, kiedy ona zakrywała Humpreya. — Po, co to zrobiłeś? Myślałam, że jesteś odważny! — Humprey oburzony spojrzał na koleżankę.

— Ja… SIĘ NIE BOJĘ! — Humprey podszedł do krzaków.

— Czekaj! — Dusty usłyszała czyjeś kroki.- NIE PODCHODŹ! — Humprey odskoczył w ostatniej chwili! Zza krzaków wyszedł… lis.

— Cześć. — lis podszedł do szczeniąt. Humprey podszedł do lisa.

— Kim, jesteś?! — wilk na wszelki wypadek stanął przed Dusty. — Nie martw się…. — szepnął.

— Zgubiliście, się? — lis zachichotał szyderczo.

— Nie! — Dusty zawołała piskliwym głosikiem. Czasami piszczała ze strachu. Humprey spoglądał na nią ze zdziwieniem.

— Jestem, Bolt. — lis nareszcie się przedstawił. — Sądzę, że się zgubiliście. Musicie tu na siebie uważać. Na tych terenach mamy problemy z ludźmi. — Humprey zaczął się trochę trząść.

— NO, NIE! — Dusty, Humprey i Lis usłyszęli głosy.

— TO NIE TROP KUNY TYLKO LISA! ŚWIETNIE! — Bolt położył uszy po sobie.

— To, oni! KŁUSOWNICY! — lis krzyczał jak najgłośniej by zwierzęta, ptaki i nawet robaki mogły uciec. Po chwili Bolt zniknął w zaroślach.

— HEJ! — Dusty pobiegła za lisem.- Wracaj! — Nagle stanęła. Przypominał jej się sen. Po chwili zrozumiała, że w śnie uciekała przed kłusownikami, zupełnie jak teraz!

— Co, ty wyprawiasz?! — Humprey stanął obok Dusty. — NO!

— Co? — Dusty oprzytomniała i pobiegła za lisem.

— PATRZ! — znów było słychać ludzi. — To te wilki!

— Jest, też lis! — zawołał drugi człowiek. Bolt, gdzieś zniknął. Humprey i Dusty stanęli. Nie wiedzieli co mają dalej robić.

— Szybciej! — kłusownicy byli coraz bliżej. Wilki zaczęły bieć dalej, gdy nagle zaczęli spadać. Wpadli do małej nory, należącej do Bolta. Wkrótce przestali spadać i wylądowali na stercie z liści, mchu, trawy i gałęzi.

— Witajcie! Oto, mój dom! — zawołał Bolt. Jego powitanie odbiło się echem przez jaskinię.

— WOW! — Dusty i Humprey spojrzęli na grotę. Znajdowała się pod ziemią, a wydostać się z niej można było tylko przez kilka tuneli.

— Ludzie myślą, że lisy mają tylko jedną małą norkę! — Bolt zachichotał, spoglądając na Dusty.

Przeczytałeś bezpłatne 25% książki. Kup ją, aby przeczytać do końca!

Kup książkę