E-book
4.1
drukowana A5
15.92
Ku oczyszczeniu duszy

Bezpłatny fragment - Ku oczyszczeniu duszy


5
Objętość:
50 str.
ISBN:
978-83-8155-469-5
E-book
za 4.1
drukowana A5
za 15.92

„to, co po nas zostanie

będzie jak płacz kochanków w małym, brudnym hotelu, kiedy świtają tapety” — Z. Herbert


Chcąc iść przez życie, nie umiem egzystować, nie zapisawszy choćby jednej kartki

Drogowskazy

W niewinnym dziecka śnie,

tulą Cię anioły,

przynoszą ciepło wiatru letniego,

ochłodę upalnego dnia,

kroplę morskiego orzeźwienia.

Poranną rosę i jesienny deszcz..


Próbujesz dotknąć nieskończoności,

polecieć w kosmos,

chodzić po tafli jeziora,

uchwycić słońce w dłoń.

Są pewne opowieści,

które pozwalają Ci marzyć,

usta, wyznające miłość,

dłonie, które Cię głaszczą po głowie.


Te same usta tłumaczą Ci świat,

odkrywają przed Tobą

wielką księgę jaką jest życie,

pokazują Ci drogę dobra

analizując pecha,

który dopada każdego z nas.

Możesz pogubić się w obliczeniach,

wtedy kalkulować pomogę Ci oni.


Nauczą Cię,

że wśród materializmu ludzkiego,

istnieje coś o wiele ważniejszego.

Istnieją gesty, którymi naprawiamy zło,

istnieją słowa, które niosą ze sobą przebaczenie.

Wśród niedoskonałości, braku czasu,

szarości zimy, kolorów lata,

wśród wszystkich „za” i „przeciw” istnieją usta,

które w lekkim uśmiechu

pozwalają zrozumieć świat

— usta matki i ojca.

— BOŻE —

Jak Twoje samopoczucie?

zastanawia mnie 

jak się czujesz?


z moim cierpieniem

zdławieniem 

z moimi wymiotami na to życie


jak się czujesz?


jak się czujesz 

z moją nienawiścią 

rozpaczą

goryczą


przecież jesteś miłością 

więc jak ja — zwykły śmiertelnik 

niedoskonałość stwórcy 

ułomny pierwiastek tego świata 

mogę cię nienawidzić?


jak znosisz moją bezczelność 

niechlujstwo w obietnicach 

gdy czasem — wydaje mi się — 

że cię potrzebuję?


jak znosisz moją zbutwiałą naturę 

kiedy obwiniam cię o całe zło 

spowodowane — przecież —

ludzkimi wyborami?


jak to się dzieje 

że wciąż tu jestem 

pozbawiona twojego srogiego gniewu?


jak się czujesz 

kiedy nie chcę z tobą rozmawiać 

zamykam wszystkie drzwi swego serca 

i nie pozwalam ci dotrzeć do mnie?


jestem jak dziecko w okresie buntu 

rozwydrzony nastolatek 

syn marnotrawny, który nie chce wrócić


jak ci się z tym żyje 

że stworzyłeś kogoś takiego jak ja?

Odpowiedź

Wytłumacz mi proszę

gdzie nie rozumiem

gdzie słońce zachodzi

i księżyc oddaje swój blask


Wytłumacz mi musztardowy odcień

zieleni na wprost,

która przykrywa tych dwoje w wieczności


Wytłumacz mi serce,

które nie kocha

i oddać miłości nie umie


Już nie rozumiem

człowieka z człowiekiem

co milczą pół dnia

z nosem nad stołem zawieszonym


Już nie pojmuję

przerwy między kropkami

i słów wypluwanych

w zawiści dwóch par ust


Wytłumacz mi to

czym życie jest winne

dziewczynce małej

tej ciszy co razi mnie w oczy


Proszę,

jeszcze raz

oddziel dobro od zła

i pokaż granicę wieczności


Wytłumacz mi

gdzie to się dzieje

gdzie w końcu zaczynam się

ja

Z Bożej łaski

gdzie byłeś

w dniu mego upadku

w nocy kiedy szukałam oddechu

gdy rozpacz zalewała mi płuca


gdzie się podziewałeś

gdy wzywałam twe imię

setny już raz

gdzie byłeś?…


gdzie byłeś gdy patrzeć musiałam

na dramat rodzinny

rozgrywany na oczach małego człowieka

każdego mojego życia dnia

gdzie, Boże?


już wiem, że byłeś z innymi

że szaty zdarli z Ciebie

cierniem przebili skórę

złożyli Cię u ludzkich stóp


już wiem ze ukrzyżowałam Cię

za grzechy swoje i reszty mego świata

że czasu nie miałeś

by niedowiarkowi zsyłać cud


a jednak wiąz jestem

i choć nie wierzę święcie,

nie wierzę otwarcie jak Ty

czuję niedosyt Twej łaski

i bunt od czasu do czasu pojawia się


a jednak jestem

i jakimś sposobem

grzesznym swym sercem

zasługuję na to by tu być

krzyżyk

ten krzyż jest krzyżem ciężkim

żelaznym

pokrytym cierniami


wbijają się one w serce uparcie

w tchawicę, dusząc mój świat


zmęczone me oczy

opuszczam wciąż w dół,

zamykam powieki powoli


zbyt mało cudów zesłałeś mi Panie,

zbyt dużo tragedii tych młodych lat


i nikt nie zdziwi się słysząc

bluzgi, obelgi, pretensje

nikogo nie zdziwi bunt wobec Ciebie

i ateistyczny mój świat


lecz dzisiaj nie chcę Cię ranić,

nie chcę już żadnych wyjaśnień

dałeś mi krzyż taki, nie inny

i ten ze mną po wieki zostanie

— CZŁOWIEKU —

Ikarowy lot

upadłeś

w niezrozumieniu świata

nazwany bezmyślnym

niedojrzałym dzieckiem


upadłeś

Przeczytałeś bezpłatny fragment.
Kup książkę, aby przeczytać do końca.
E-book
za 4.1
drukowana A5
za 15.92