E-book
49.97
drukowana A5
49.97
Książka Gamera

Bezpłatny fragment - Książka Gamera


4.5
Objętość:
109 str.
ISBN:
978-83-8189-598-9
E-book
za 49.97
drukowana A5
za 49.97

Podziękowania

Gdyby nie Kuba, Michał i Dominika, prawdopodobnie nigdy nie zacząłbym w życiu sięgać po to, co mi się należy.

Gdyby nie Natalia, prawdopodobnie do dziś nie miałbym nikogo, z kim mogę porozmawiać, zawsze i o wszystkim.

Gdyby nie Claim World, gdyby nie Alan, Daniel, Julka, Antek i Kuba, prawdopodobnie nigdy nie zacząłbym znowu dawać z siebie wszystkiego.

Dziękuję Wam.

O autorze

Cześć, jestem Maciej. Lata 2013—2017 poświęciłem praktycznie w całości Counter-Strikeowi. Moim celem było zakwalifikowanie się na nieco większy turniej (w tamtym okresie myślałem o czymś w rodzaju Cracow Game Spot, Let’s Play Częstochowa czy mistrzostwa polski od ESL), ale niestety nigdy mi się to nie udało. Od zawsze na drodze stało zarówno mnóstwo czynników zewnętrznych, jak i mój własny mindset (więcej o tym w tej książce).

W 2020 roku po wielu zmianach w swoim życiu prywatnym zdecydowałem się wrócić do competitive gamingu, co już teraz wyszło mi na dobre. Zacząłem od Mobile Legends: Bang Bang, w którym po 5 miesiącach gry zdobyłem Mythica, czyli najwyższą rangę. Okazało się, że nie jest to coś, co mnie cieszy, więc szukałem dalej.

Niedawno natrafiłem na Overwatcha Jest to coś zupełnie innego niż wszystkie twory, w które miałem okazję wcześniej zagrać. Produkcja nastawiona przede wszystkim na współpracę. Wielowymiarowy, wymagający shooter, który w Europie nie jest co prawda jeszcze tak popularny, ale liczę, że druga część trochę namiesza na rynku.

Mam wiele marzeń.

Niektóre z nich już zrealizowałem, inne zrealizuje niebawem. Jednym z nich było wydanie Książki Gamera jako produktu, którego nie będę się wstydził, którym będę mógł się pochwalić przed dowolną osobą, nie czując przy tym ani krzty zażenowania.

Udało się.

Dlatego właśnie, życzę Ci z tego miejsca, drogi czytelniku, wielu godzin rozkmin i wdrażania do swojej gry różnych zagadnień, które zdecydowałem się poruszyć na tych kartkach papieru.

Prolog — Popodstawy

„Talent jest czymś, co rozkwita. Instynkt jest czymś, co kształtujesz.”

Drogi czytelniku, w tej książce zawarłem zarówno mnóstwo porównań, przykładów, objaśnień, jak również dużą dawkę czystej teorii. Znajdziesz tu wiele odniesień bezpośrednio do danych gier. W wyniku różnych zmian, objętość produktu została znacząco zmniejszona.

Wszystko, jak poprzednio, zostało napisane prostym i konkretnym stylem, wypełnionym wieloma potocznymi sformułowaniami.

Przestrzegam też, że mój język dla wielu może wydać się aż za bardzo bezpośredni.

Na swoją obronę mam fakt, że mniej więcej w ten sam sposób wyglądają realia na salach treningowych wielu sportowych drużyn.

Zadaniem całego tego skupiska tekstu jest przekazać teorię, wynikającą z psychologii, doświadczeń wybitnych sportowców i esportowców oraz moich osobistych doświadczeń jako gracza i trenera w różnych amatorskich drużynach.

Od zawsze byłem obserwatorem, dlatego zwracam szczególną uwagę na rzeczy, które rzadko kto zauważa, a które bardzo często okazują się kluczowe przy wbijaniu nowej rangi, podniesieniu poziomu gry drużyny czy pracy nad własnym mindsetem.

Czytaj tę książkę z otwartą głową, a otrzymasz solidną dawkę wiedzy, która pomoże Ci się rozwinąć i wskoczyć poziom wyżej nie tylko jako gamer, ale też jako człowiek.

Gorąco zachęcam do wyrażenia swojej opinii o produkcie na stronie https://ridero.eu/pl/books/ksiazka_gamera/

Rozdział 1 — Podejście

Zazwyczaj jesteś skazany na porażkę, kiedy Twoje podejście to „gram, żeby któregoś dnia być pro”. Jeżeli twoim marzeniem jest być pro, nie możesz tego po prostu chcieć.

Musisz chcieć stać się osobą, która trenuje więcej i intensywniej niż inni. Musisz stać się osobą, która ma w nosie popularny plan B. Musisz stać się pewnego rodzaju szaleńcem i często postawić wszystko na jedną kartę. Musisz chcieć się zmienić.

Tak samo wygląda kwestia z dietą. Co z tego, że zaczniesz się zdrowo odżywiać, chodzić na siłownie i ciężko pracować nad swoją sylwetką. Jeżeli w środku nie będziesz chciał stać się osobą, która pilnuje się pod względem jedzenia i aktywności fizycznej, w pewnym momencie wrócisz do starych nawyków.

Super pomocny w tym przypadku jest po prostu zwyczajny fun z tego, co robisz. Samodyscyplina samodyscypliną, aczkolwiek kiedy robisz coś, co sprawia Ci frajdę, często znikają zmęczenie, limity i pseudo-ograniczenia. To właśnie potęga, ale jednocześnie przekleństwo tego, co nazywamy mindsetem.

Nieustannie szukaj tego, co działa na Ciebie. Dla mnie regularna dieta i aktywność fizyczna stały się możliwe dopiero w momencie, gdy wykonywałem je w formie wyzwań, na przykład przez 30 dni z kilkudniową przerwą.

Dlatego właśnie uważam, że nie ma lepszych mentorów niż gracze, tacy jak Filip Kubski. Najlepszy był w okolicach 2011 roku, natomiast aż do teraz gra na bardzo wysokim, ale przede wszystkim stabilnym poziomie. Co prawda widać, szczególnie po niektórych jego postach na fanpage’u, że w okresie, kiedy grał w Virtus Pro, chłopakom zabrakło psychologa, to jednak nikt nie odbierze mu zarówno osiągnięć, jak i umiejętności. Przypominam, ciągle wysoki, stabilny poziom gry. Facet grubo po trzydziestce. Większość ludzi po trzydziestce jest już przeżarta szarą codziennością.

Rozdział 2 — Wydajność: Wstęp

„Tydzień ma siedem dni. „Któregoś dnia” nie jest żadnym z nich.”

Liczy się zarówno jakość, jak i ilość. Liczy się to, jak dobrze idą ze sobą w parze. Odpowiednie wyważenie obu tych zmiennych to wysoka wydajność. Coś, do czego będziemy dążyć.

W sekcji „O autorze” wspominałem o swojej przygodzie w Mobile Legends. Przez około pół roku, trenowałem po 6 dni w tygodniu. Każdego dnia od godziny do trzech. Prosta matematyka daje nam niecałe 250 godzin. Tyle wystarczyło mi, by stać się solidnym graczem zarówno pod względem mechanicznym, jak i pod kątem GAME IQ.

Czysto teoretycznie, możliwe jest, by dwie osoby osiągały identyczne wyniki, grając przez taką samą ilość czasu. Pod warunkiem, że są tak samo wydajne w tym, co robią. Czyli, taka sytuacja jest możliwa w teorii, ale o przykład z życia wzięty już nieco ciężej. Dlatego właśnie prawdą jest, że dwie osoby mogą uczyć się tego samego z totalnie inną szybkością.

Tyle, że nad tą szybkością można pracować. Wystarczy poprawić swoją wydajność.

Często słyszę „daj z siebie więcej”, „wejdź na wyższe obroty”, jednak zazwyczaj w takich zdaniach chodzi po prostu o „pracuj więcej”. Zamiast tego, będę chciał nauczyć cię dawania z siebie wszystkiego poprzez „pracuj lepiej”.

„Pracuj lepiej” pozwala skrócić czas pracy. Uważam, że trenowanie przez kilkanaście godzin dziennie bez problemu dałoby się zmniejszyć do treningu kilkugodzinnego, zachowując przynajmniej 101% efektów.

Zasada jest taka, że poświęcając na coś 3 godziny dziennie przez 7 dni w tygodniu, nasze wyniki będą o wiele lepsze niż gdybyśmy poświęcali na to samo 7 godzin dziennie 3 razy w tygodniu. Tak działa ludzki umysł. I nie chodzi tutaj wbrew pozorom o przyzwyczajenie, pamięć mięśniową czy fakt, że nasza głowa zapamiętuje w nocy aktywności z dnia poprzedniego, w wyniku czego jutro zrobimy to lepiej. To, co masz między uszami, daje z siebie więcej, jeżeli unikamy monotonii.

Poza tym umówmy się, porządny stek będzie smakował o wiele lepiej, jeśli pościło się przez cały wcześniejszy miesiąc.

Moje życie w okresie trenowania Mobile Legends było bardzo, bardzo dynamiczne. Ciągle coś wywracało mi codzienność do góry nogami. Uważam, że m.in. dzięki temu byłem w stanie zacisnąć zęby i z każdej minuty gry wycisnąć tyle, ile tylko mogłem. Bez notorycznego zerkania na zegarek, gadania z dziewczyną, słuchania muzyki czy drapania się po czterech literach.

Rozdział 3 — Wydajność: Pamięć mięśniowa i przyzwyczajenie

Zaczniemy od moich dwóch ulubionych kwestii, tj. od pamięci mięśniowej i przyzwyczajenia.

Materiałów w sieci dotyczących pamięci mięśniowej jest dość dużo, jednak w wielu przypadkach są one niespójne, urwane i mogą zamieszać Ci w głowie.

Zacznijmy od definicji, czyli od tego, czym w ogóle jest pamięć mięśniowa.

Pamięć — pojemniki w Twojej głowie, które odpowiadają za przechowywanie informacji.

Mięśnie — fajne tkanki w naszym ciele, dzięki którym możemy się na przykład poruszać.

Pamięć mięśniowa — pojemniki, w których znajdują się informacje o poszczególnych ruchach naszego mięska, które w założeniu mają działać jak pasek szybkiego dostępu w popularnym systemie operacyjnym.

Na początku nie umieliśmy chodzić. Każdy z nas wiele razy tego próbował, doznając zarówno sukcesów, jak i porażek, często uszkadzając samego siebie. Nasza główka nauczyła się, przy jakich ruchach może osiągnąć zamierzony efekt (w tym przypadku — chodzenie), a jakie wręcz doprowadzają do katastrofy.

W pewnym momencie, umieściła w odpowiednich pojemnikach zapisy konkretnych sekwencji ruchowych, dzięki którym proces chodzenia może sobie odtworzyć dosłownie jednym kliknięciem.

Jak pewnie się domyślasz, z gamingiem jest podobnie. Na początku nie umiałeś w ogóle operować myszką. Dzięki doświadczeniu twoja głowa nauczyła się, które sytuacje sprawiają, że osiągasz swój cel, a które wręcz Cię od niego oddalają. Twój mózg stwierdził, że najsensowniejszym rozwiązaniem będzie zapisywanie odpowiednich sekwencji ruchowych do poszczególnych pojemników, byś jak najszybciej i jak najskuteczniej mógł je wykorzystać ponownie.

Uważaj, system działa tak samo w każdym przypadku. To znaczy, że jeżeli lubujesz się w rzucaniu myszką za plecy po każdym nietrafionym fragu, możesz kiedyś na lanie nabić guza stojącemu za tobą adminowi i to całkowicie przypadkowo!

Dokładnie tak, jak w przypadku zwykłej pamięci, tak i w przypadku pamięci mięśniowej, musimy trenować.

Jeżeli treningu nie będzie, informacje zaczną powoli zanikać. Jeżeli trenowałeś długo i intensywnie, ale miałeś kilka lat przerwy, prawdopodobnie, kiedy będziesz chciał wrócić do gry ponownie, większości schematów będziesz musiał się uczyć od nowa.

Wszystko dlatego, że zanika przyzwyczajenie.

W twojej głowie masz określoną ilość miejsca na zapis informacji. Tę przestrzeń możesz oczywiście zwiększać odpowiednimi ćwiczeniami, ale bez stosowania przyzwyczajenia to trochę tak, jakbyś zbudował sobie dom z 10 garażami, gdzie same garaże to praktycznie cała cena domu. Do tego jesteś pewien, że nigdy nie będziesz aż tylu potrzebował. Oczywiście możesz je komuś wynająć lub zrobić z nimi wiele innych rzeczy, jednak na potrzeby tego przykładu zostańmy przy prostszej wersji.

Jak tracimy na przyzwyczajeniu w odniesieniu do długości przerw w grze?

Trening codzienny, w zasadzie bezstratny.

Trening co dwa, trzy dni — strata relatywnie niewielka, do odrobienia bez większego problemu.

Trening raz, dwa razy w tygodniu — relatywnie duża strata umiejętności wynikająca ze znacznie osłabionego przyzwyczajenia. Nawet jeżeli są to bardzo intensywne treningi, to zakładając, że nie jesteś robotem, ciężko będzie ci takowe straty chociaż nadrobić.

Oczywiście ma to znaczenie dopiero od pewnego poziomu gry, jednak teoria to teoria.

Im dłuższa przerwa, tym więcej tracą na tym twoje umiejętności. Im dłużej nie grasz, tym więcej odpowiednich połączeń w głowie musisz niejako odtworzyć, by w pełni wykorzystywać swoją pamięć mięśniową.

Bardzo często jest tak, że po dłuższej przerwie (np. półrocznej) wracasz do gry i okazuje się, że naprawdę niewiele straciłeś, jeżeli chodzi o umiejętności mechaniczne, w tym też pamięć mięśniową. Poczekaj jednak parę dni, a zobaczysz dziurę, która powstała w wyniku twojego działania.

Głowa zachowała jedynie najistotniejsze i najmocniejsze połączenia nerwowe, a reszta poszła w niepamięć. Do tego dochodzi twój mózg, który wie, że przecież byłeś dobry. I dlatego zaczyna szukać w pojemnikach jakichś pozostałości, które może pozwolą ci grać lepiej. Efektem tego jest totalny bajzel w twojej grze. Wszystko przez brak przyzwyczajenia.

Rozumiesz już, dlaczego połączyłem ze sobą oba te elementy?

Są i takie jednostki (sam nią jestem), które potrafią po dłuższej przerwie wydajnie odbudowywać odpowiednie połączenia nerwowe. To trudna sztuka, polegająca przede wszystkim na pracy samemu ze sobą — w swojej głowie.

Rozdział 4 — Wydajność: Przygotowanie fizyczne

Przygotowanie fizyczne. Coś, co możesz zrobić dosłownie od zaraz.

Masz cukier w domu, prawda? Spójrz na niego. Spójrz i skoncentruj się, przypominając sobie wszystkie swoje humorki, sytuacje, kiedy wstałeś lewą nogą, chwile, gdy byłeś senny lub zdołowany. Wierz mi lub nie, ale bardzo często przyczyną wymienionych przeze mnie zjawisk są właśnie te białe granulki.

Profesjonalni sportowcy, coraz częściej również esportowcy, zostają wręcz zmuszeni do trzymania diety. Bardzo, bardzo rygorystycznej diety. Odpowiednia dieta równa się bardzo wysoka wydajność. Powszechnym w sporcie aspektem, jeżeli chodzi o dietę, jest RÓWNANIE SŁODKOŚCI!

Chodzi o to, by praktycznie non stop w organizmie mieć ten sam poziom cukru. Stabilizacja w tym przypadku pozwala unormować samopoczucie, zwiększyć wydajność oraz wzmocnić zdrowie. Organizm nie jest zmuszony do ciągłego wyrzucania różniej ilości insulity. Tym samym zaczyna się przyzwyczajać do określonego stylu życia oraz wyciągać z niego tak dużo, jak tylko może, serwując nam w kółko tak naprawdę ten sam plac boju, na którym z czasem radzimy sobie coraz lepiej.

Dlatego dieta ketogeniczna staje się coraz bardziej popularna. Dlatego coraz więcej osób zaczyna ją stosować (również amatorów). Myślę, że bardzo obiektywne będzie stwierdzenie, że keto jest przykładem rygorystycznej, sportowej diety, ale dostępnej, a nawet wręcz wskazanej dla amatorów. Więcej o tym w książkach Pana Brucea Fife.

No dobra, ale przecież duża część aktualnych topowych esportowców nie jest na diecie, a jednak grają świetnie…

Cóż, również duża część topowych graczy nie siedzi na swoim krześle w taki sposób, który REALNIE podnosiłby ich umiejętności.

Nie wierzysz, że tak jest? Porozmawiaj z ogarniętym fizjoterapeutą.

Fakt, faktem, poprawna pozycja przed komputerem czy dieta to tylko jedne z bardzo dużej ilości czynników, które wpływają na twojego skilla. Tak samo monitor 240hz, dobra myszka czy porządne słuchawki. Jednak w takim przypadku należy pozbyć się lupy i spojrzeć na cały problem.

Dieta, myszka, monitor czy słuchawki nie wpływają tylko na zmęczenie, celność, czas reakcji czy słyszalność oponenta. Poza komfortem psychicznym, o którym nieco później, każda z tych rzeczy na liście ma określoną „wagę”. Im większa waga, tym ważniejsza jest dana rzecz w odniesieniu do naszych umiejętności.

Na przykład bez dobrych słuchawek ciągle możemy trenować i rozwijać się, jednak bez porządnej myszki i podkładki będziemy to robić przynajmniej kilka razy wolniej. Z kolei odpowiednia słyszalność przeciwnika w grach FPS jest o wiele ważniejsza niż drugie tyle klatek na sekundę, których i tak bardzo często nie obsłuży serwer. Między innymi dlatego zazwyczaj przed zakupem super-hiper-monitora powinieneś wyposażyć się w solidne słuchawki. Nie konieczne z przylepą „for gejmers”.

Coraz więcej mówi się o tym, że esport bez sportu nie istnieje. I o ile o definicji „sportu” możemy dyskutować godzinami, o tyle przekaz owego sformułowania jest jasny. Siedzenie przed komputerem bez ćwiczeń fizycznych jest nie tylko ryzykowne, ale i bardzo, bardzo stratne. I nie, nie będę tutaj mówił o tym, że przecież kręgosłup, że przecież nadgarstki, że waga rośnie. Skupię się na ogóle, ale w odniesieniu do wyników esportowych.

Trening fizyczny to hartowanie. To powiększanie swoich limitów, pokonywanie ograniczeń i samego siebie, to niesamowita ilość satysfakcji po osiągnięciu określonego założenia i w wyniku tego, hektolitry endorfin. Sport to rywalizacja, ale z samym sobą. Tak samo jest w esporcie. Kumpel, dziewczyna, mamusia czy komputer — nic takiego nie będzie grało za ciebie. Nikt nie każe ci trenować ciężej (wydajniej), jeść zdrowiej i dążyć za swoimi marzeniami. Od tego jest twoje wewnętrzne „ja”. Nazywaj to jak chcesz.

Dlatego właśnie, jeżeli twoim marzeniem lub celem jest zostanie najlepszym, hartowanie samego siebie to absolutna podstawa. Robieniem rzeczy, na które nie ma się w danej chwili ochoty, sportem, pokonywaniem swoich ograniczeń, poszerzaniem swoich granic, nowymi doświadczeniami i wychodzeniem poza szereg. Musisz stawiać się w niekomfortowych sytuacjach. Musisz biegać, robić brzuszki, pompki, trzymać deskę przez kilka minut. Musisz to robić, ponieważ takie z pozoru pierdoły tygodniami, miesiącami, a nawet latami składają się na końcowy efekt. Tym efektem jest Twoje pragnienie, Twoje marzenie, Twój PROJEKT.

Co, kiedy chodzisz na siłkę i trzymasz michę?

Musisz uważać, żebyś się nie przegrzał. W grach FPS, zdecydowanie najlepszym sposobem poruszania myszką jest ten, w którym poruszasz zarówno przedramieniem, jak i nadgarstkiem. Masz wtedy najwięcej możliwości ruchu oraz jesteś najbardziej elastyczny. W zależności od tego, co, jak i kiedy ćwiczysz, bądź ostrożny. Nietrudno o zwichnięcie nadgarstka czy o uszkodzenie przedramienia, jeżeli dzisiaj wręcz katowałeś ręce.

Ludzki organizm dąży do rutyny. O ile jednych sytuacjach powinniśmy jej zdecydowanie unikać, o tyle możemy wykorzystać tę zależność w innych, by na przykład ustabilizować ilość headshotów, które możemy wsadzić przeciwnikowi.

Poza tym im mocniej wycieńczysz swoje ciało, tym mniejszy procent swoich umiejętności będziesz w stanie wykorzystać. Oczywiście, optymalny trening jest wręcz zalecany. Niewielki w celach rozgrzania się również, ale to tyle. Im mocniej nadepniesz gaz, tym większa szansa na spowodowanie wypadku. Nie inaczej jest w przypadku esportu.

Co w sytuacji, kiedy jesteś grubaskiem z otyłością, a ostatni raz ćwiczyłeś przed tym, jak dostałeś dożywotnie zwolnienie z WFu?

Nie wiem. Doprowadziłeś się już do takiego stanu, że ciężko będzie ci w ogóle ruszyć z miejsca. Nie mówiąc już o pójściu do przodu. W tak złym stanie nigdy nie byłem, ale również daleko jest mi do bycia przykładem. Za to pewien amerykański żołnierz pokazał mi, że pomóc może krzyk.

Podejdź do lustra i zacznij krzyczeć. Kiedy już trochę pokrzyczysz, zacznij się obrażać. Mówić wprost, bez ogródek, przede wszystkim w negatywny sposób o samym sobie. Zacznij wypominać sobie samemu swoje wady. Zacznij płakać, wyć. Niech emocje wezmą górę.

Po wszystkim, przyrzeknij sobie, co będziesz robił od tego momentu, by stawać się lepszą wersją siebie.

Jest to trudna metoda. Niewielu potrafi nawet w przypływie emocji otworzyć się przed samym sobą, ale uwierz mi. Jeżeli ci się to uda, ten krzyk i płacz uratują ci życie.

Rozdział 5 — Wydajność: Przygotowanie rzeczywiste

Chodzi o wszystkie sytuacje-rozpraszacze, takie jak „synku, oddaj naczynia do mycia” albo „wynieś śmieci”. Nawet nie wyobrażasz sobie jakie spustoszenie tego typu stuff funduje w twojej głowie. Chodzi o przyrost skupienia, który w takich momentach jest maksymalnie na poziomie zero. Z reguły jest na minusie.

Jeżeli w przypadku takich sytuacji-rozpraszaczy jesteś, chociaż względnie spokojny — super. Połowę drogi już przebyłeś. Teraz czas na drugą połowę, która pokaże ci, że czasem wysiłki takie, jak w przypadku pokonywania tej pierwszej połowy są bez sensu i jest to nieodłączny element postępu.

Żeby nauczyć się coś ignorować — potrzebujesz czasu i wysiłku. Żeby nauczyć się określonego zachowania w sytuacji X, również potrzebujesz poświęcić czas i wysiłek. Czy nie lepiej byłoby ten czas i wysiłek wykorzystać na grę? Lub na coś z nią związanego?

Wynoszenie śmieci i naczyń do mycia możesz zrobić wcześniej, a zachowaną energię będziesz później w stanie wykorzystać w grze.

Czepiam się, co? Właśnie o to chodzi. Ty swoją robotę odwalasz na serwerze.

Zadaniem ludzi, którzy cię do tej roboty przygotowują, tj. moją, trenerów i analityków jest czepiać się szczegółów. Ty tylko słuchaj, testuj i wdrażaj to, co działa. Powtarzaj ten schemat w kółko. Oto recepta na szczęście, sukces czy jakkolwiek sobie to nazwiesz.

Do tych wszystkich rozpraszaczy zaliczają się również rzeczy, takie jak spadający monitor, przerywająca myszka, wadliwy przełącznik w klawiaturze czy ruszające się biurko. Z im większą ilością takich przypadków sobie poradzisz, tym więcej klocków wrzucisz do swojego koszyka ze skupieniem. W koszykach profesjonalistów jest ich naprawdę dużo.

Może w ciągu dnia coś się wydarzyło? Coś, o czym nie możesz przestać myśleć? Pokłóciłeś się z dziewczyną, z przyjacielem, ktoś ci coś powiedział, co teraz zapycha twoje myśli. To jeden z najpowszechniejszych, ale jednocześnie najsilniejszych rozpraszaczy. Czysta głowa to priorytet.

Z pustą głową masz więcej pola do popisu. Natomiast im więcej przestrzeni wewnątrz twojej czaszki skupia się na porannym śniadaniu zamiast na obecnym turnieju, tym mniejsza szansa na ugranie czegokolwiek. Najgorsze, kiedy nie myślisz nad tym ciągle tylko wybiórczo. Wtedy o czymś takim jak koncentracja, skupienie, wydajność nie ma w ogóle mowy.

Zapamiętaj. Rozpraszacze to twój gwóźdź do trumny.

Dlatego zrób sobie teraz przerwę od czytania i poświęć godzinę na pozbycie się przynajmniej kilku. Natychmiast zauważysz różnicę.

Rozdział 6 — Wydajność: Przygotowanie mentalne

Przygotowanie mentalne to zbiór tego wszystkiego, o czym pisałem wcześniej z kilkoma, dodatkowymi zagadnieniami.

Odpowiedni mindset, czyli odpowiednie przygotowanie psychiczne do gry to ta najważniejsza część, nad którą powinniśmy nieustannie pracować. Aktualizacja mindsetu powinna być twoim codziennym, przynajmniej kilkudziesięciominutowym rytuałem.

Idealny mindset to taki, który ma w nosie wszystko poza grą, a do samej gry podchodzi praktycznie bez emocji, wykorzystując w każdej sytuacji najlepszy moment na swoją korzyść.

Inaczej mówiąc, posiadając idealny mindset, nie możesz przegrać.

Nic dziwnego, że od kilku lat w środowisku esportowym wszyscy mówią o odpowiednim mindsecie, jednak niewielu ma pojęcie, jak on naprawdę powinien wyglądać. Niewielu wie, że idealnego mindsetu nie da się uzyskać. Rzadko kto zdaje sobie sprawę z tego, że spokój podczas gry może być oznaką spokoju wewnętrznego, ale przecież wcale nie musi!

Pominę ksywy, jednak wiedz, że wybierając swojego esportowego mentora, musisz być przygotowany na pobudkę z ręką w nocniku. Ponieważ esport jest tak młody, ludzie nie mają pojęcia kto jest najlepszy i dlaczego. Nie mamy informacji o tym, dlaczego określony gracz osiągnął to lub tamto. Ktoś powie, bo ciężko pracował. No dobra, a ile na świecie jest osób, które ciężko pracują a nigdy, przenigdy nie osiągną tego samego?

Powiesz, że nie pracują wystarczająco ciężko, że za mało grają? To odpowiem Ci, że to tak zwany błąd selekcji. Czy codzienne wstawanie o 6 rano jest domeną ludzi bogatych? Zastanów się nad tym przez moment… Oto odpowiedź. Wstawanie o 6 rano nigdy nie było i nie jest domeną ludzi bogatych. Dlaczego, pomimo iż, załóżmy, że większość ludzi bogatych wstaje o 6 rano? Ponieważ w swoich obliczeniach nie bierzesz pod uwagę wszystkich Pań i Panów na naszym globie.

Pomyśl o tym, ile ludzi na świecie wstaje o 6 rano. Pomyśl o tym, jaki procent z nich faktycznie jest bogaczami, a jaki procent na tych bogaczy pracuje. W tej kwestii nie potrzebujemy nawet żadnych przeprowadzonych badań.

Jest pewien zbiór cech, które w przypadku esportowców, sportowców czy bogaczy są bardzo przydatne. Nie ma natomiast i prawdopodobnie jeszcze przez jakiś czas nie będzie, zbioru cech WYMAGANYCH. Idąc dalej, pojawia się dosyć powszechny problem, szczególnie na początkowym etapie drogi, czyli RAGE. Szkoda mi czasu na wymyślanie koła na nowo, dlatego w kilku szybkich zdaniach przekażę wszystko, co moim zdaniem warto przypomnieć w tej kwestii.

To, że coś ci nie wyszło jest NORMALNE. To, że coś ci wyszło również jest NORMALNE. Tak samo normalne jest poirytowanie, spokój, zawód, szczęście. Od ciebie zależy, których z tych emocji będziesz używał. Pomiędzy tymi wszystkimi negatywami i pozytywami jest jedna, duża, bardzo ważna różnica.

Negatywy BLOKUJĄ rozwój. Pozytywy cię do niego pchają. Im więcej negatywów w twoim życiu tym więcej w nim stagnacji. Im więcej pozytywów, tym więcej rozwoju.

Właśnie. Jeżeli denerwuje cię szczekanie psa za oknem, to zamknięcie okna nie zmieni nic. Kiedy sytuacja się powtórzy, w twojej głowie pojawią się te same emocje. Ścięcie chwastów nie rozwiąże problemu, ale wyrwanie korzeni już tak. Możesz to zadanie zlecić komuś innemu albo zastosować oprysk. Od ciebie zależy, co wybierzesz.

Dlatego im wcześniej nauczysz się pewne rzeczy “odcinać”, tym lepiej. Zamiast poświęcać energię na zamknięcie okna, poświęć ją na odcięcie się od tego dźwięku lub na rozmowę ze współlokatorem, która doprowadzi do tego, że po 20:00 nie otwieramy okien od strony parku.

Kontynuując wcześniejszą myśl…

Zamiast poświęcać energię na wyrzucanie komuś błędów, skup się nad tymi, które ty popełniasz.

Często widzę to zdanie wśród osób, które w swoich ogłoszeniach o poszukiwaniu graczy do drużyny wymagają „no toxic”. Czy jednak skupianie się przede wszystkim na sobie to dobre i skuteczne podejście? Uważam, że nie.

Wyselekcjonujmy. Skupiając się na sobie, ignorujesz innych. Skupiając się na innych, ignorujesz siebie. Skupiając się częściowo na sobie a częściowo na innych, jesteś bezwartościowy jako teammate. Dlaczego?

Bo twój wkład w rozwój drużyny jest na poziomie średnim, czyli żadnym. Nie wychodzisz przed szereg, ale jednocześnie nie stoisz za wszystkimi. Tym samym, można cię zastąpić praktycznie każdym innym graczem. To źle dla drużyny, ale również i dla ciebie.

Dlatego właśnie, twoim priorytetem powinno być skupianie się na DRUŻYNIE.

Tylko, że zamiast skupiać się na tym, co zepsułeś ty albo twój kolega, pomyśl nad tym, jak sprawić, by następnym razem wam wyszło.

Okej, uświadamianie sobie nawzajem błędów jest bardzo ważne. Od tego są analizy poszczególnych występów, kiedy emocje ostygną. Jednak to tyle.

Kodując sobie w głowie schemat, według którego beznadziejny jesteś ty lub twój teammate, tracisz na znaczeniu jako członek swojej drużyny. Robiąc tak, w pewnym momencie zostaniesz zamieniony na kogoś innego lub po prostu nie doczekacie się wyników.

Przeczytałeś bezpłatny fragment.
Kup książkę, aby przeczytać do końca.
E-book
za 49.97
drukowana A5
za 49.97