drukowana A5
36.6
Kodeks Prawa Moralnego — Prawo Boskie. Kodeks Życia i Nauki Miłości: Księga Pierwsza

Bezpłatny fragment - Kodeks Prawa Moralnego — Prawo Boskie. Kodeks Życia i Nauki Miłości: Księga Pierwsza


Objętość:
200 str.
Blok tekstowy:
papier offsetowy 90 g/m2, styly
Format:
145 × 205 mm
Okładka:
miękka
Rodzaj oprawy:
blok klejony
ISBN:
978-83-8189-319-0

„Siła moralna

jest potęgą narodu a wartością człowieka.

Poznanie źródeł, jakie ją rodzą, i utrwalenie w duszy swej zasad, które tę moc dają, to droga do zdobycia owej mocy i do owładnięcia siebie.

Wcielanie w czyn obowiązujących człowieka powinności jest tworzeniem bogactw życiowych i umacnianiem własnego istnienia, oraz bytu i przyszłości narodu”


(Źródło cytatu: Zwięzły kodeks moralny dla młodzieży — Motto str. 3, Warszawa 1928)


Kodeks Prawa Moralnego


Prawo praw! Prawo ponad wszelkim prawem!


Prawo ponad prawem stanowionym!


§


Praktyczne zasady współżycia społecznego i towarzyskiego!


Zasady sądów ludzkich!


Zbiór niepisanych prawideł życia i uniwersalnych zasad


Zbiór sprawiedliwości społecznej praktycznych zasad życia zbiorowego, rodzinnego i sąsiedzkiego


Zasady współżycia mieszkańców miast, funkcjonowania urzędów administracji państwa i działania organizmu społecznego w jego wymiarze religijnym i ekonomicznym na obszarze lokalnym i międzynarodowym


Kompendium uniwersalnych zasad kurtuazji


Filozoficzne podstawy budowy i kultury prawa praw stanowionych w zgodności z duchowym prawem uniwersalnym, prawem naturalnym oraz logiką rozumowania


Jak stać się prawnikiem nie mając studiów prawniczych?


STAŃ SIĘ PRAWNIKIEM

WE WŁASNYM ŚRODOWISKU,

WE WŁASNYM MIEŚCIE

I KRAJU!


Oto Podręcznik Moralności i Prawa przeznaczony dla każdego niewtajemniczonego w arkana zawiłości przepisów, ale także i dla wszelkich stróżów litery prawa i rządzących

Czy prawnik powinien być prawy?

Czy prawemu człowiekowi z natury jego prawości łatwiej jest być prawnikiem?

O rozwiązaniu dylematu moralnego w kwestii godzenia paradoksu swego sumienia i moralności z niemoralnym prawem stanowionym


PODRĘCZNIK MORALNOŚCI I PRAWA

DLA SĘDZIÓW, URZĘDNIKÓW PAŃSTWOWYCH,

DLA EKONOMISTÓW I RZĄDZĄCYCH KRAJEM


PRAKTYCZNE REGUŁY ŻYCIA ZBIOROWEGO, RODZINNEGO I TOWARZYSKIEGO, ZBIÓR NIEPISANYCH NORM MORALNYCH I UNIWERSALNYCH ZASAD SPRAWIEDLIWOŚCI SPOŁECZNEJ


Aby szczytne priorytety polityczne mogły zostać zrealizowane, wpierw nadrzędnym celem naszym i dążeniem winna stać się praca nad zmianą naszej narodowej mentalności, do której przyczynić się może ogólnonarodowe studium prawa moralnego, między innymi zawartego w niniejszym Kodeksie, którego pierwsza część dziś trafia w ręce polskiego Czytelnika. Kodeks Moralny w swej warstwie aksjologicznej winien stać się fundamentem polskiego prawa stanowionego, a także przyszłych europejskich Konstytucji. Moralność jest bowiem fundamentem prawa, prawo zaś świadectwem moralności


Kodeks ten dedykuję wszystkim tym, którzy uśpieni są dziś przez media głównego nurtu, oraz tym którzy będąc pogrążeni w letargu moralnego niezadowolenia, jedynie co robią, to narzekają i przeklinają polityków, którzy nie mają pomysłu na ratowanie Polski, którzy nie mają ani programu, ani planu, ani wizji, a jeśli niektórzy je nawet mają, to i tak nie wiedzą jak się do ich realizacji zabrać, jak się zorganizować, jak te wizje i te plany urzeczywistnić, jak podnieść głowę, porzucić syndrom ofiary i stanąć do walki o chrześcijańskie oblicze Polski i Europy dając odpór tym, którzy z naszych narodowych świętości i europejskiego dziedzictwa chrześcijańskiego uczynili sobie pośmiewisko. Wszystko jednak co dobre, wszelka d o b r a z m i a n a, zaczyna się nie inaczej jak od o d n o w y m o r a l n e j, której fundamentem powinna stać się Święta Ewangelia Chrystusa, Syna Boga, na chwałę którego to niniejsze dzieło powstaje, niech więc ono do tej odnowy się przysłuży


Celem niniejszej pracy jest także uświadomienie nam wszystkim, że otwartość na bliskich i okazywanie sobie nawzajem uczuć i życzliwości nie są oznaką słabości, że miłość i dobroć serca, o ile zostanie połączona z mądrością nie będzie odczytana jako świadectwo naiwności i głupoty, oraz że otaczający nas ludzie w głębi duszy są dobrzy, tylko że tak jak i my boją się do tego przyznać. Musimy zatem nabyć mądrości w umiejętnym pomaganiu sobie nawzajem, w poszerzaniu przestrzeni dobra wokół siebie, w świętym planie Odnowy Moralnej Polski i Europy, w budowaniu p o ś r ó d n a s Królestwa Światłości — cywilizacji życia i miłości

Wykaz skrótów

I — Skróty wewnętrzne Kodeksu, z oznaczeniami numerycznymi wg szablonu Biblii Warszawskiej:

KPM — Kodeks Prawa Moralnego — Prawo Boskie.

Kodeks Życia i Nauki Miłości

KPM 1:1 — 2 — Księga Pierwsza KPM od art. 1-go do art.

2-go

KPM 1:1,1- 2.4;2,1;3- 5 — Księga Pierwsza KPM, artykuł 1-szy od pkt 1 do pkt 2, oraz pkt 4, a także artykuł 2-gi, pkt 1-szy, oraz całe artykuły od 3-go do 5-go.


I I — Skróty biblijne

Stanowią zazwyczaj 3—4 pierwsze litery nazw ksiąg wg Biblii Tysiąclecia z uwzględnieniem nazw ksiąg pozarzymskokanonicznych, zaś następujące po nich numery rozdziałów i wersetów podane są wg szablonu Biblii Warszawskiej


I I I — Skróty historyczne

Ham. — Kodeks Hammurabiego: XVIII w. p.n.e.

XI I T — Prawo Dwunastu Tablic: V w. p.n.e.

KJ — Kodeks Justyniana VI w. n.e.

PKH — Polski Kodeks Honorowy, W. Boziewicz, 1919

KH — Kodeks Honorowy, T. Zamoyski, E. Krzemieniewski, Warszawa 1924

ZKM — Zwięzły kodeks moralny dla młodzieży,

Warszawa 1928

NKH — Nowy Kodeks Honorowy,

Stanisław M Goray, Poznań 1930

AKH — Akademicki Kodeks Honorowy, Filister Olderman, 1934

KEW — Katolicja Eytyka Wychowawca,

o. Jacek Woroniecki OP, 1925; 1948; wyd. KUL, Lublin 1986

Dalsze skróty wraz z bibliografią w miarę postępu pracy zostaną dodane w kolejnych częściach Kodeksu, o ile dotyczyć będą dzieł, odnoszących się do jego treści, do której mogłyby posłużyć jako cenne komentarze.


I V — Skróty prawnicze — do aktów prawnych

będących w mocy

Konst'1791 — Konstytucja Królestwa Polskiego 3 Maja

AD 1971

Konst'1935 — Konstytucja Republiki Polskiej z 1935

roku

PDPC — Powszechna Deklaracja Praw Człowieka (ONZ),

1948

EKPC — Konwencja o ochronie praw człowieka i podstawowych i wolności (Europejska Konwencja Praw Człowieka), 1953r.; Ratyfikowana przez Polskę w 1993r.

KRiO — Kodeks Rodzinny i Opiekuńczy, 1965

KPP — Karta Praw Podstawowych Uniii Europejskiej, w mocy od 2009 roku

Konst'1997 — Konstytucja RP z 1997 roku

Agen'2030 — Przekształcamy nasz świat:

Agenda na rzecz zrównoważonego

rozwoju 2030

KK — Kodeks karny

Kpc — Kodeks postępowania cywilnego

KC — Kodeks Cywilny

KPK — Kodeks Prawa Kanonicznego, 1917

KKK — Katechizm Kościoła Katolickiego, 1992


W powyższym „wykazie” ukazane zostały tylko nieliczne skróty prawnicze i historyczne, i tylko biblijne zostały gdzieniegdzie uwzględnione oraz skróty wewnętrzne odnoszące się jedynie do niniejszej — pierwszej części Kodeksu. Ich rozszerzenie nastąpi dopiero w następnych wydaniach, gdy dojdą kolejne części i praca przejdzie z fazy wstępnej i ogólnej do fazy szczegółowej i estetycznej. Wtenczas pojawią się odniesienia także i do samych ksiąg Kodeksu. Po części deficyt w tym zakresie spełnia wcześniej zamieszczony INDEKS tematyczny będący niejako substytutem Spisu Treści, który w tejże formie, w miarę postępu pracy w edycji kolejnych ksiąg również będzie poszerzany. Nie wszędzie więc tekst Kodeksu został opatrzony koniecznymi odsyłaczami biblijnymi, co jest w ogólności spowodowane ogromem pracy nad pozostałymi częściami. Odsyłacze — te wewnętrzne, ale i przede wszystkim biblijne stanowią nieraz nieoceniony komentarz, także komentarz teologiczny, i pozwalają w bardziej spójny sposób zrozumieć zawiłości myśli chroniąc się przed uchybieniami interpretacyjnymi.


J e g o W y s o k o ś c i

K r ó l o w i E l e k t o w i

W O J C I E C H O W I E D W A R D O W I
L E S Z C Z Y Ń S K I E M U

Chrześcijańskiemu Królowi Polski

od 16 lipca AD 2016

Elektus Rex Poloniae

Z wdzięczności Bożej Opatrzności, która z łaski swej i mocy, daje nam dziś Króla, ku naszej pomocy, Króla szlachetnego, podług Serca Swego, Wojciecha Edwarda, rodu królewskiego, który w swym pragnieniu, mocą berła swego, nie spocznie nim nie spełni, zamysłu Bożego, nim nie wzniesie Chrystusa, Syna Jedynego, na wzniosły piedestał życia społecznego


Przeto składając swe dziękczynienie Jedynemu Królowi Wieków za Boską Jego Mądrość i Rozum, którymi swego Wybrańca obdarzył i do służby Narodowi Polskiemu duszę Jego przysposobił, za Serce


Jego w Dobroci Bożej ochrzczone, jakie zechciał dać Mu jako Pomazańcowi swemu, który w cnoty Boskie tak przyobleczony, ku oddaniu miłości Chrystusa, Naród Polski prowadzić pragnie, i w ręce którego Królestwo Polskie i ziemie liczne łasce i opiece Bożej powierza, kodeks niniejszy na łono królewskie pragnę przedłożyć

dedykując go niniejszym

w s z y s t k i m…


…N A R O D O M E U R O P Y

Ku moralnej transformacji ich życia społecznego, ku odnowie życia duchowego, reorganizacji państw i społeczeństw, i ich konwersji w kierunku monarchii, dla wyniesienia jednego prawa, Prawa Boskiego i Moralnego, dającego świadectwo Prawdzie, ku usprawnieniu funkcjonowania wspólnoty ludzkiej, i pouczeniu jej właściwego postępowania, rodzin jej należytego zachowania, zaś służb publicznych moralnego ich traktowania, ku objawieniu Prawdy, którą jest Pan nasz Jezus Chrystus, niech będzie błogosławiony na wieki, Król Najwyższy i Przedwieczny, obecny w swej Świętej Ewangelii, jako Nauce, która przez poselstwo chrześcijańskiej moralności, o której też i Kodeks niniejszy prawi, dała podwaliny europejskiej cywilizacji. Błogosławiony naród, który nad Księgą tą pochylać się będzie, który przyłoży serca do rozumu, zabiegając o wdrożenie praw w niej zawartych w życie społeczne. Błogosławieni ci, którzy ją będą krzewić i na piedestał stawiać, i jako zasadę nadrzędną ponad swym prawem stanowionym ogłaszać. Lecz biada tym narodom, które Kodeks ten lekceważyć będą, które zawarte w nim ustawy w niesławę obracać będą i znieważać.


Niech stąpi Twe błogosławieństwo, o Panie Boże Wszechmogący na dzieło odbudowy Korony Królestwa Polskiego w formule „Christianitas”, o co My jako Poddani Króla, ze względu na Ciebie Panie, pokornie prosimy dziś w Roku Pańskim Anno Domini 2019

Niech niniejsze dzieło będące Świadectwem Prawdy posłuży zaprowadzeniu prawa i sprawiedliwości oraz przywróceniu monarchii chrześcijańskiej w Polsce i na całym świecie w jej nowej odsłonie w formie globalnej społeczności, ponad którą stoi sam Chrystus

Król — Władca nad Królami ziemskimi, niech będzie błogosławiony na wieki, a my jako ród królewski współ z Nim.

Amen! Amen!

Niech niniejszy kodeks posłuży dziełu Odnowy Ziemi, będąc narzędziem dla przeobrażenia miast i państw i społeczeństw, przeznaczony by dać świadectwo Prawdzie, objawionej przez Króla Wieków, ku przygotowaniu Drogi Jego jako Tego, który przychodzi, a który swym żelaznym ramieniem w Dniu Wielkiego Gniewu dokona sprawiedliwego sądu i pomsty nad bezbożnym światem

Wprowadzenie

O PRAWIE MORALNYM

Aby ukazać czym jest prawo moralne, wcześniej słów kilka należałoby powiedzieć na temat antropologii ukazując wyższość triadycznej koncepcji człowieka nad dualizmem psychosomatycznym. O ile koncepcja podziału człowieka na duszę i ciało wynika z powierz- chownego i ogólnego spojrzenia na problem bytu ludzkiego, to koncepcja trójpodziału na ducha, duszę i ciało jako trzech komponentów konstytuujących jego istotę jest już bardziej zaawansowana i wynika ze szczegółowej analizy istoty ludzkiej. Obecna jest w pismach hebrajskich i wczesnym nauczaniu apostolskim, jawnie uczy o niej Biblia (1Tes. 5,23). Jednak wynika ona także z wnikliwej i racjonalnej analizy subtelnych różnic istniejących pomiędzy duchem a duszą. Granica jaka istnieje pomiędzy obszarami, które wyróż- niamy w człowieku pomiędzy „jego duchową naturą a psychiką jest dla wielu płynna i trudno ją wyraźnie określić” — zauważył w na falach TV Trwam ks. prof. Jan Przybyłowski, kierownik Katedry

Teologii Pastoralnej i Nauk Pomocniczych UKSW w Warszawie. Do tej trudności przyczynia się zapewne sama katolicka antropologia, utożsamiająca ducha z duszą, której nadaje cech Boskich. Dusza (gr. psyche), to jednak tylko psychika, która wespół z ludzkim duchem (gr. pneuma) i jego składowymi tworzy osobo- wość ludzką, stanowiąc o jego tożsamości. Psychikę, należałoby utożsamić z myśleniem, emocjami, uczu- ciami, percepcją — tą świadomą jak i podświadomą, pamięcią i inteligencją, umysłem i logiką rozumowania, racjonalnością i postrzeganiem zmysłowym, miejscem prze-bywania cnót moralnych i emocji wyższych, odpowiedzialności i pokory, mądrości i rozumu rozumianego jako cnoty, prawa moralnego, pokory, bojaźni Bożej i miłości oraz po części z w o l ą jako mobilną częścią JAźni człowieka łącząca duszę z duchem, balansującą pomiędzy duchem a duszą, i jako zdolnością decydowania, silnie związaną z naszym JA, które wraz z s u m i e n i e m, narażone jest na wpływ działających na nie przeciwstawnych sobie żądz pocho- dzących ze sfery ducha i ciała. Cała ta struktura duszy tworzy temperament, który jest wypadkową tych żądz i stanowi o charakterze człowieka, który jest cechą także i zwierząt, które tak jak i człowiek posiadają zarówno duszę jak i ducha (hebr. Ruach — zn. dech oddech, tchnienie, wiatr). Chrześcijanin formuje jednak swój temperament na wzór Chrystusa by odcinając się od cielesnego trybu życia i pracę nad sobą przez świadome doskonalenie się w cnotach i uświęcenie, ostatecznie osiągnąć wyłącznie duchowy charakter swej osobowości. Duch zaś to ta część ludzkiego jestestwa, którą stanowi intuicja, a przede wszystkim związane z wolą jakby ponadduchowe sumienie będące rzecznikiem prawa uznawanego przez umysł człowieka i bytem osobowym, naszym wewnętrznym dzieckiem asystującym w kontak- cie naszego JA z Panem Bogiem przez modlitwę i trwanie w Nim w nieustannej społeczności myśli. Nasza świadomość istnienia i nasze JA NAMI, którzy jesteśmy duchami i duszami przebywającymi w ciałach, i równie efektywnie możemy żyć poza nimi i myśleć bez mózgu. Mózg nie jest potrzebny nam do myślenia, lecz służy jedynie do przejawiania się naszej nie fizycznej duszy i ducha jako nas samych, którzy przebywając w ciałach możemy nimi poruszać dzięki układowi nerwowemu i mózgu, który za pomocą swej bioelektroniki łączy ducha z ciałem. Duch ten, z którym łączy się ciało jest ciałem duchowym i mentalnym. Bo „jeżeli jest ciało cielesne, to jest także ciało duchowe” — 1Kor. 15,44 mówi apostoł Paweł, którego spojrzenie na anatomię człowieka ugruntowane było podług myśli hebrajskiej, według której człowiek może być duchem — 1Sam. 28,7—8, może być duszą — 1 Piotr. 3,20, może być także i ciałem — Rodz. 6,3. W związku z wielością biblijnych punktów widzenia, dochodzi do wielu nieporozumień na obszarze teologii i w rezultacie tworzą się rozmaite doktryny skupiające się na wyeksponowaniu jednego z tych punktów. (zob. Racjonalia, nr 2, 2012, s. 182—192, Adrianna Smu- rzyńska, Dusza-umysł-ciało. Rozważania nad triadyczna antro-pologią, rodz 4, Antopologia hebrajska; oraz: I tinera Spiritualia, X, 2017, s. 145—162, Obraz człowieka w Biblii. Elementy antropoligii biblijnej, Piotr Nyk OCD). Antropologia biblijna czy filozoficzna jest tematem trudnym, dlatego niniejsze rozważania należy potrakto- wać jako jedynie pewien pogląd, mogący być punktem wyjścia do szerszych i głębszych badań w tym zakresie.

Chrystus duchowo przebywający w umysłach naszych jako nowonarodzonych, będąc miłością zmienia wszystkie cechy naszej osobowości, o ile za pomocą swej woli damy pierwszeństwu Jego istocie w swoim życiu. Jego dążeniem jest zmienić naszą istotę, tak aby była ona poddana Duchowi Bożemu, co stanowi o świętości, o której decyduje sumienie. Sumienie stanowi zatem o świętości i grzechu, i wiedzie do życia zgodnego z Boskim prawem moralnym. Także i do problemu sumienia i moralności odniósł się cytowany już wcześniej ksiądz Przybyłowski: „Dla nas tym wyznacznikiem moralnego działania jest s u m i e n i e i zapisane w sumieniu Prawo Boże. Kiedy mówimy o moralności, to mówimy o sumieniu. Ale jest też coś takiego jak Prawo Naturalne, i Naturalne Prawo Moralne wpisane w ludzki rozum. I czło- wiek nie musi kierować się swoim sumieniem, żeby postępować w sposób moralny w zgodzie z


Prawem Naturalnym. Wystarczy, że będzie się kierował Naturalnym Prawem Moralności, które ma zapisane w swoim rozumie. Tylko rozum jest na tyle słaby, że bez wsparcia wiary niestety często błądzi” (TV Trwam, Rozmowy niedokończone 2019/02/25). Przyznam, że jest to trudny temat, i już same pojęcia jakimi posługuje się Ksiądz Profesor, i próba ich zdefiniowania, mogą niejednych przerażać psychicznie. Dziękujmy Bogu, że ich zrozumienie nie jest potrzebne do zbawienia, choć zapewne niejeden uwikła- ny w te zawiłości będzie potrzebował zagłębić się w tych rozważaniach i pojęciach by ostatecznie uznać wyższość prostoty wiary ponad filozofią i teologią akademicką.

Mając już zatem ogólnie, choć bardzo nieudol- nie zarysowany fundament antropologiczny uwypukla- jący znaczenie sumienia, możemy przejść do próby zdefiniowania prawa moralnego i jego racji. Otóż, subiektywna ocena moralnej racji własnego postępowa- nia przed podjęciem decyzji, wydawana jest na pod- stawie s u m i e n i a, które jest głosem Boga w człowieku, który to w oparciu o rozumową analizę zasad moralnych, także i racji religijnych, w postaci „przykaza- nia miłości” jako jednej uniwersalnej zasady postępo- wania lub wielu przykazań uznawanych przez rozum, przy wsparciu mądrości i wiedzy, przy użyciu inteligencji oraz przez subiektywne zrozumienie tego czym jest prawo naturalne, kulturowe, zwyczajowe i obyczajowe (od łac. moralitas zn. obyczajność), podejmuje decyzję o swoim czynie. Z kolei ocena moralnej racji cudzego postępowania wydawana jest przez obserwatora zew- nętrznego w oparciu o obiektywne prawo moralne uznawane przez jakąś społeczność ludzką np. społe- czność kościoła lub narodu. Prawo moralne jest to zatem powszechnie obowiązujący, choć z reguły nigdzie nie zapisany system wartości, zasad, norm i reguł postępowania także zakazów i nakazów stanowiących o tym, co jest dobre a co złe, co jest sprawiedliwe a co niesprawiedliwe. Moralność ściśle wiąże się z s u m i e n i e m i z wyborem dokonywanym przez człowieka uwikłanego w tzw. dylemat moralny, w którym sumienie stanowi kryterium rozstrzygające, które stanowi niejako przes- trzeń, w której ma miejsce duchowa walka rozstrzy- gająca o mającej nastąpić decyzji, która przejawia się poprzez rozważanie: Czy postąpić zgodnie z tym, o czym się wie, że jest obiektywnie dobre i pow- szechnie uznawane za moralne, czy przeciwnie temu. A także, w przypadku, gdy powszechnie uznane normy prawne lub moralne są inne niż normy moralne uznawane przez niego samego: Czy postąpić zgodnie ze swoim sumieniem, czyli w zgodności z pra- wem moralnym uznawanym przez swój rozum czy może jednak ulec powszechnie obowiązują- cym normom postępowania, które choć obiektywnie uznane za słuszne, naruszają jednak naturalne prawo moralne uznawane w jego sumieniu za właściwe.

Na taki dylemat narażony był Wincenty Ferra- riusz słynny dominikański kaznodzieja, który w czasie wielkiej schizmy zachodniej mającej miejsce na przeło- mie XIV i XV wieku doszedł do wniosku, że biskupi rzymscy nie są legalnymi następcami Św. Piotra. Jednak zamiast być ekskomunikowany został on w 1455 roku wyniesiony na ołtarze. Dlaczego?! Otóż, władze kościel- ne uszanowały sumienie Ferrariusza za decydujące kryterium stanowiące o jego niewinności, a wręcz heroiczności jego postawy „stojąc na stanowisku, że posłuszeństwo sumieniu (nawet błędnemu, ale pewnemu) jest obowiązkiem etycznym, stojącym ponad posłuszeństwem władzy. Każdej władzy, także i kościelnej”. (Świadectwo Chrześcijańskie, KUL, 1987, s. 28, cyt. z: Poczta Ojca Malachiasza, T. 2, s. 120—121). W kwestii dotyczącej tematu moralności ogól- noludzkiego postępowania należy zauważyć, że natu- ralne prawo moralne stoi ponad prawem stano- wionym i dlatego powinno być jego fundamen- tem. Nie zawsze jednak jest ono respektowane, i normy prawne często naruszają normy moralne gwał- cąc obyczaje, duchowość, religię oraz kulturę. Mamy wówczas do czynienia z prawem niemoralnym albo wadliwym. Często normy moralne pokrywają się z normami obyczajowymi, jednak sama moralność nie ma zbyt wiele wspólnego z lokalnymi zwyczajami tworzą- ymi niejako umowę społeczną czy konwencję w zamkniętym kręgu kutrowym. Prawo moralne stanowi uniwersalny system wartości i dzięki temu może istnieć niezależnie od kontekstu kulturowego, z uwagi na jego ścisły związek z prawem naturalnym dyktowanym przez biologię człowieka, która w każdym zakątku świata pozostaje niezmienna. Niezmienny pozostaje także naturalny pęd moralny każdego człowieka do sacrum, który jest obec- ny w każdej społeczności ludzkiej. Jeśli zatem uzna- libyśmy moralność za uniwersalne duchowe prawo natury, musielibyśmy przypisać jej cechy systemu filozoficznego i religijnego. I takim systemem jest nasza wiara chrześcijańska ukazywana w biblijnym naucza- niu moralnym, o którym właśnie mówi niniejszy Ko- deks, będący dziełem moralno-etycznym.

Kodeks a wiara chrześcijańska

Pragnąłbym jednak przestrzec wszystkich Chrześcijan przed zbytnim skupianiem się na tym dziele, które nie jest poświęcone zasadom wiary. Jako Chrześcijanie wszelkie prawa moralne mamy zapisane w swych sercach palcem Ducha Świę- tego, i nie potrzebujemy innego prawa, aby czynić dobrze jak tylko prawa, które zostało nam przekazane w postaci Najświętszego Przykazania Miłości Wzajemnej, rozlanej w sercach naszych przez Ducha, który tak nas wewnętrznie usposabia, że wszelkie zasady postępo- wania wypływają z nas samoistnie jako skutek trwania w społeczności z Bogiem, a nie jako narzucony rygor, jak mówi Apostoł Jan: "...nie potrzebujecie nikogo, kto by was pouczał, (…) gdyż namaszczenie, jakie jest w was, poucza was o wszystkim” — I Jana 2,27. Nie potrzebujemy zatem żadnego zbioru praw, aby poznać i zgłębić Prawdę, oprócz zachęty do dostosowania się do pouczeń apostolskich w wolności dzieci Bożych, mimo to jednak, wszelkie prawa, podobnie jak i Prawo Mojżesza uznajemy jako dobre i pomocne, i dlatego wszelkie kodeksy moralne mogą okazać się pożyteczne, choć nie stanowią one dla nas zbawczego punktu odniesienia.

Nadto w Chrystusie, za przyczyną wspomniane- go „namaszczenia”, darowana nam jest też i nieziemska mądrość uzdalniająca nas do trzeźwego spojrzenia i właściwej oceny społecznych spraw kontrowersyjnych. Wiemy zatem, że palące sprawy społeczne, jak proble- my ochrony życia nienarodzonych, nas Chrześcijan nie dotyczą, bowiem pośród nas nie ma tego typu patologii, która z reguły bierze się z odrzucenia zdrowych zasad moralnych, które to zasady są o w o c e m naszej wiary, nie zaś jej przyczyną — jak to już było mówione. A jeśli nawet coś takiego się wśród nas zdarzy, że pojawi się pośród nas grzech, to oddajemy to w sądne ręce Boga, zaś tego, który takiego czy innego uczynku się dopuścił po rozeznaniu, pou- czeniu i napomnieniu, jeśli się nie nawróci, wykluczamy spośród siebie lub odcinamy się od niego — I Kor. 5,5. Fakt, że dziś ludzie niewierzący uważają się za wierzących Chrześcijan tylko dlatego, że wierzą, że Bóg istnieje, wynika raczej z wprowadzenia ich w błąd i zwiedzenia ich przez ich przywódców duchowych, co wymagałoby osobnego omówienia. Sataniści także wie- rzą w Boga, ale nie są Mu posłuszni. A któż jest sata- nistą, jeśli nie ten, który zaciera granice pomiędzy dobrem a złem?! Który relatywizuje pojęcie Prawdy! Zasadne w tym wypadku wydaje się być głoszenie im Ewangelii ku ich nawróceniu, aby Źródło miłości w postaci Nauki Bożej zamiast niniejszego zbioru praw, wszczepione zostało także i w ich serca jako ludzi jeszcze nieoświeconych, w tym i niektórych księży katolickich i protestanckich, jednak zasadnym również wydaje się podejście profilaktyczne, aby ci ludzie, mając na sobie nałożony „kaganiec moralny” w postaci niniej- szego Kodeksu, przynajmniej siebie nawzajem „nie pozabijali”, a nam dali żyć spokojnie. Tam bowiem, gdzie jest prawo moralne wyniesione na piedestał, tam pierzcha „prawo dżungli”, tam panuje sprawiedliwość i pokój. I w tym momencie ujawniony zostaje także buforowy cel, jaki ma spełnić niniejszy Kodeks, mający stanowić ochronę dla Kościoła przed jego przeciwnikami.

Niektórzy ludzie prawdziwie i świadomie niewie- rzący, którzy są niewierzący w Chrystusa z przekonania, są niekiedy bardziej moralni, niż niejeden dziś tak zwany „Chrześcijanin” bezrozumnie odprawiający modlitwy w kościele. „Dowodzą oni, że treść prawa jest zapisana w ich sercach; wszak świadczy o tym sumienie ich oraz myśli, które nawzajem m się oskarżają lub też biorą w obronę” — Rz. 2,15. Wiara w istnienie Boga nie ma żadnego znaczenia, bowiem nie wiara w istnienie Boga zbawia, lecz wiara w dzieło Boga, którym jest Jezus Chrystus umarły i zmartwychwstały, i królujący. Zatem zbawia ufność Bogu i miłość ku Niemu i wynikające z tej miłości Chrystusowe posłuszeń- stwo Jego prawu moralnemu, które toczy walkę w sumieniu ludzkim stanowiąc o świętości i grzechu. We- dług Nauki Apostolskiej świętość wynika z postępowania zgodnego z przekonaniem, bowiem jak mówi Apostoł Paweł: „wszystko, co nie wypływa z przekonania jest grzechem” — Rz. 14,23. Grzech bywa więc definiowany właśnie w oparciu o ludzkie sumienie, i postępowanie zgodne z własnym przekonaniem, a nie w oparciu o zewnętrzne nakazy i zakazy gdzieś zapisane w postaci przykazań. Walka toczy się tu zatem o sumienie, i wyzwolenie go z niewoli prawa. Na sumienie i jego formowanie ma wpływ prawo moralne, wskutek czego, to, co powszechnie uznawane jest za złe i grzeszne, bywa jednocześnie uznane w sumieniu człowieka za złe i grzeszne. Prawo Ducha wyzwala nas jednak z niewoli tego prawa restrykcyjnej moralności dając wolność. Chrześcijaństwo to nie zbiór praw i reguł podanych do przestrzegania, ale to wiara, która oświeca rozum i za sprawą ł a s k i determinuje postrzeganie rzeczywistości przez pryzmat duchowego prawa sumienia jako subiektywnego prawa moralne- go, prawa ducha i wolności, które jest Prawem Bożym, a którego postacią jest ł a s k a, to wiara, która jest czynna w miłości, lecz w miłości świętej, zgodnej z czystym sumieniem i prawem moralnym, miłości wolnej dzięki ł a s c e.

Wprowadzenie w styl Kodeksu

Oddając niniejszą p i e r w s z ą część Kodeksu w ręce Czytelnika, czynię to z wielką satysfakcją ukończonej pracy, choć jest to dopiero jej początek, gdyż planowo ksiąg tych ma być dziesięć, a wydawanie ich rozpoczynam niejako od końca. Kodeks powstawał bowiem już od 2010 roku i pisany był w różnej formie. Z uwagi na łatwość komputerowej edycji ostatnich treści pisanych bezpośrednio w telefonie i na komputerze, postanowiłem wydać je jako pierwsze, dlatego rękopisy nagromadzone z poprzednich lat będą musiały niestety poczekać na swą komputerową edycję, co może potrwać jakiś czas. Prace trwają jednak nadal, stąd następna część jak i wszystkie kolejne, będzie zawierała treści zarówno stare jak i bieżące.

Kodeks w swej treści i strukturze nie jest specjalnie uporządkowany, stąd wiele artykułów tema- tycznie może się powtarzać i sprawiać wrażenie chaosu. Ten pozorny chaos jest w pewnym sensie zamierzony i logiczny, bowiem nieraz w tym samym czasie powsta- wały treści pozornie ze sobą niezwiązane tematycznie, które mimo to, w pewien sposób łączą się ze sobą, gdyż zachowują ciągłość następstw chronologii wydarzeń autentycznie mających miejsce w przestrzeni publicznej, ale też i w mojej przestrzeni prywatnej, gdy pewne wydarzenia miały miejsce w czasie powstawania tego Kodeksu, i przez to dziś tworzą zeń niejako pamiętnik społeczny, polityczny czy też mój osobisty. Niektóre rzeczy trzeba było jednak poprzes- tawiać i połączyć, zapobiegając pozostawieniu osobno zbyt wielu pojedynczych artykułów o podobnej sobie treści. Aby ułatwić Czytelnikowi studiowanie Kodeksu, tekst niniejszej części starałem się opatrzyć w odsyłacze do miejsc o podobnej tematyce na razie tylko tej pierwszej części, gdzieniegdzie przystrajając go także w odnośniki do wersetów biblijnych, tam gdzie byłem wstanie to uczynić, i gdy czas mi na to pozwalał. Mam jednak spory niedosyt w tym zakresie. Nie ukrywam, że w tej kwestii liczę na wsparcie przyjaciół z uwagi na ogrom pracy, i trudność z ogarnięciem tego wszystkie- go.

Jak przystało na kodeks starałem się utrzymać go w konwencji tradycyjnej formy kodeksu prawnego, ubierając go w szaty charakterystycznej dla niego stylistyki, rytmiki i frazeologii, rozpoczynając artykuły od formy „Kto…", a dzieląc wskaźnikiem „ten…", po którym następuje zwykle ocena moralna danego dzia- łania. Jednak nie mogłem oprzeć się sympatii do mądrościowego stylu dzieła właściwego Przysłowiom Salomona. Stąd często charakterystyczne dla nich utajnione odbicie i nałożenie odczytywanego sensu, gdy pierwsze zdanie wyjaśniane jest przez nastę- pujące po nim w drugiej części, pozornie z nim nie związane, a nawet niekiedy z nim sprzeczne. Ta pozorna sprzeczność i rozbieżność, to logika charakterystyczna dla myśli semickiej, w której dwie sprzeczności po ich zderzeniu owocują powstaniem myśli trzeciej, kluczowej i najważniejszej. Jednak prze- ważnie starałem się rezygnować z odwoływania się retoryki biblijnej i jej frazeologii czerpiąc z niej głównie pojęcia uniwersalne, które dziś niestety ulęgły dewalu- acji, a niekiedy i destrukcji poprzez zmianę swego pier- wotnego znaczenia jak mądrość, rozum czy miłość.

Starałem się pisać prosto ze względu na ko- nieczność dotarcia do środowisk nie przywykłych do prawniczej terminologii i podobnie jak i ja, nie mających z nią zawodowo do czynienia. Nie było moim celem, wpisywanie się w klasyczny kanon pojęciowy już istniejącego prawa, którego przepisy często z uwagi na swój hermetyczny zakres i także z uwagi na swą zawiłość językową są nieczytelne, a za tym i mało praktyczne. Wychodząc z założenia, że prawo musi być użyteczne, adresowane dla Czytelnika, posługującego się na co dzień mową potoczną, uznałem, że musi ono być pisane językiem jak najprostszym, zrozumiałym dla każdego wszędzie tam, gdzie tylko jest to możliwe. Nie opatrywałem też treści przesadnym odwoływaniem się do Boga i Biblii jako autorytetu, który jednak uczyniłem dostrzegalnym głów- nie w tle dzieła. Raczej stroniłem od akcentowania wiary zastępując ją logiką rozumowania, a uczyniłem to świadomie, lecz nie ze względu na słabość Czytelników, ale ze względu na dobro tych, wobec których ten Kodeks mieliby oni sto- sować, jako tych, którzy z powodu zepsucia, a wręcz zsatanizowania nauki dzisiejszego kościoła, na wielu obszarach kompromitującego wiarę chrześcijańską, ma- ją oni awersję do słów typu „Bóg” czy „Jezus”, i raczej jedynie fasadową wiedzę teologiczną. Zatem wiele z tych treści mogłoby zostać przez nich źle zrozumianych, i z góry odrzuconych bez wnikania w szczegóły. Często ludzie ci, dobrze reagują na logiczne argumenty i zdania zamkniętej logiki, które w prosty sposób obnażają irracjonalność danego niemoralnego rozumowania. Stąd właśnie umyślność ich użycia w niniejszym Kodeksie.

Adresat Kodeksu i jego cel

Dzieło to adresuję nie tylko do osób będących z wiarą chrześcijańską na bakier, ale także i do tych, którzy nie mogąc zdecydować się w swym życiu moral- nym na obranie właściwej drogi, pragną przekonać się o słuszności naszej świętej wiary, która okazuje się być zgodna z trzeźwym rozumowaniem i zdrowymi zasadami mądrości życiowej, lecz także Kodeks ten adresuję do tych, którzy będą z nimi rozmawiać, a pragnąc posiąść logiczne argumenty odwołujące się do prawa naturalnego i zasad uniwersalnych, będą mogli za jego pomocą wykazać racjonalność swego rozumowania i postępowania, a także wskazać cel, jakim jest mądrość w działaniu wraz z subtelnym wskazywaniem na jej pochodzenie. Z tego względu nie jest to dzieło wysokiej klasy jak dzieło teologiczne odwołujące się do autorytetu Pana Boga, ale dostosowane do naszych czasów, realiów i okoli- czności opracowanie najistotniejszych kwestii spornych, dotykające często banalnych problemów życiowych, odpowiadające na bieżące problemy i zapytania zwy- kłego człowieka, zadawane w czasie największego w nowożytnej historii upadku moralnego, w jakim dziś znajdują się narody Europy i świat, do którego aby dotrzeć, trzeba dostosować odpowiednie środki wyrazu i formę moralnego przekazu, inaczej mówiąc — zniżyć się do jego poziomu.

Zakres tematyczny Kodeksu

Z uwagi na powstawanie Kodeksu w pięciu różnych okresach, pierwotnie istniał pomysł jego po- działu na pięć — 5 ksiąg. Jednak z uwagi na objętość dzieła i ciągłą nad nim pracę, ksiąg tych ostatecznie planowanych jest dziesięć — 10. Niniejsza pierwsza księga jest jego niejako inauguracją i zawiera wątki, jakie pojawiły się w przestrzeni społecznej w przeciągu ubiegłego roku, aż do początku roku 2019. Ciekawą okolicznością miało być nawiązanie pierwotnej liczby ksiąg Kodeksu do tak zwanego, choć zwanego nie- słusznie — „Pięcioksięgu Mojżesza”, a jest obecnie do dziesięciu słów — Ex. 34,28 Deut. 4,13; 10,4 (hebr. dabár) błędnie utożsamianych z przykazaniami, a stano- wiących w swej symbolice całość prawa. Liczba „10” jest liczbą uniwersalną tak jak i dłonie które składają się z w sumie 10-ciu palców. Symbolika liczby „dziesięć” ma zatem swoje zakorzenienie w ilości palców obu dłoni, które najpełniej łączą się w złożeniu ich do modlitwy.

Liczba „dziesięć” ma też swoje szczególne zna- czenie w żydowskiej kabale mówiącej o drzewie życia i jego 10-ciu sefirach — emanacjach Boskiego światła, wyznaczających ścieżki mądrości i rozwoju duchowego.

Oczywiście, mamy w wielkim poszanowaniu wielkie biblijne mądrości żydowskie, w szczególności jednak mądrość Szaula z Tarasu — Dz. 9,11, naczelnego rabina pierwszego wieku Kościoła. Ale i także, choć w mniejszym stopniu, myśli rabinów talmudycznych czy kabalistycznych traktując je bardziej jako komentarze i biblijne ciekawostki językowe związane z językiem hebrajskim, niż odniesienie do chrześcijańskiej teologii. Jednak w dziedzinie przebiegłości postępowania, zwa- żywszy na charakter i charyzmat samych żydów oraz uniwersalność mądrości i roztropności, ich żydowskie życiowe mądrości należałoby uznać za cenne. Mam tu na myśli krążący dziś po aukcjach internetowych bardzo wartościowy wybór różnych maksym rabinicznych pt. Z mądrości Talmudu zebranych i opracowanych przez A. Kamińską i S. Datnera będących szkicem mądrości tej kontrowersyjnej i od lat budzącej wielkie emocje księgi, która dla żydów, podobnie jak i Katechizm dla kato- lików, stanowi dziś (2019) wbrew pozorom przed Biblią fundament wiary.

Uczyniłbym ogromny błąd w zarysie historycz- nym, gdybym nie wspomniał o wielkiej mądrości Ojców Pustyni i ich apoftegmatów — tj. krótkich opowieści o ich życiu i podejściu do Boga wyrażanych w postaci sentencji mądrościowych, które dziś odkrywane są na nowo, głównie przez Ojców Benedyktynów Tynieckich wydających je w postaci Filokalii w ramach literatury monastycznej, której pozycje książkowe coraz częściej zdobią półki księgarń chrześcijańskich. Jednak pociąg do literatury z dziedziny duchowości nie jest w dzisiejszych czasach zjawiskiem, nad którym można byłoby się rozpisywać. Boom na mądrość i literaturę mistyczną jeszcze nie nastał, i minie zapewne sporo czasu, zanim chrześcijanie wyjdą ze śpioszek, dojrzeją w wierze, i przestając pić mleko zapragną pokarmu stałego. Pra- gnienie mądrości wzrasta zwykle proporcjonalnie wraz ze wzrostem duchowości wiernych, do której zachętę stanowią dziś między innymi dostępne w internecie nader interesujące i głębokie w swej myśli wykłady s. Małgorzaty Borkowskiej, pierwszej tłumaczki Księgi Starców ukazujących mądrość ascetyczną mieszkańców Sketis — egipskich mnichów chrześci- jańskich żyjących na przestrzeni IV–VI wieku. Czyniąc milowy krok w czasie i przenosząc się ze Sketis do przedwojennej Polski, nie możemy nie zauważyć Polskiego Kodeksu Honorow ego pióra Władysława Boziewicza z 1919 roku. Dziwnym zbie- giem okoliczności, w stulecie po jego opublikowaniu pojawia się dziś kolejna praca poświęcona etyce i sprawom moralnym wpisująca się w aktualnie drążące umysły Polaków problemy i dylematy moralne: aborcja, eutanazja, seksualizacja, gender, kara śmierci, itp. W kontekście wymieniania tych problemów nie mogę po- minąć klasyka Kat olick iej Et yki W ychow aw czej o. Jacka Woronieckiego, który był autorytetem na swój czas i do dziś jest czytywany. Z uwagi na nasączenie jego myśli odwołaniami do klasyków filozofii greckiej i większe zakorzenienie w dogmatyce katolickiej niż w dosłownym nauczaniu biblijnym, dziś byłby raczej ciężkostrawny, szczególnie dla młodego pokolenia chrześcijan sięgającego do źródeł swej wiary, i nie zadowalającego się opracowaniami dokonywanymi przez autorytety, które dziś przecząc sobie nawzajem i nie mówiąc jednym głosem, tracą na swoim znaczeniu. Pamiętam jak w latach osiemdziesiątych ubiegłego stulecia moja śp. babcia w zakrystii Kościoła Domini- kanów w Poznaniu zakupiła dla moich rodziców to trójwoluminowe dzieło tego autora jako prezent w trosce o jakość mojego wychowania. Nie wiem jak wiele oni z niego skorzystali, ale patrząc na moje wychowanie Czytelnicy sami ocenią jego wartość. Obecnie książki te stoją u mnie na półce i żółkną, i przepraszam śp. Autora, że nie często do nich zaglądałem, ale być może ich duch jakoś wpłynął na mnie i nadał kształt niektórym myślom zawartym w tym Kodeksie, choć obawiam się, że wielu Czytelników po przestudiowaniu tego mojego dziełka w całości — o ile Bóg da, doprowadzone zostanie do końca — z uwagi na nowatorskość mojego podejścia do pewnych kwestii moralnych, będzie miało, co do tego pewne wątpliwości. Warto jeszcze dodać na koniec, że obecnym propa- gatorem czy także niejako kontynuatorem myśli ojca Woronieckiego i idei moralnego wychowania w duchu katolickim jest Pan Dariusz Zalewski, który na swej stronie edukacja-klasyczna.pl publikuje godne uwagi komentarze z dziedziny wychowania dzieci i młodzieży wydając książki i prowadząc kursy.

W czasie, gdy o. Woroniecki osiada w Krakowie by kończyć swe dzieła, 20 lat po Kodeksie Honorowym, w roku wybuchu II Wojny Światowej, pojawia się inna ważna pozycja: dzieło Pani Konstancji Hojnackiej pt. Współżycie z ludźmi — Kodeks Tow arzyski, o którym także wypada wspomnieć. Dzieło to jest jednak bardziej poradnikiem niż kodeksem w jego rozumieniu dzisiejszym, i dotyczy w większym stopniu kurtuazji i elegancji zachowań niż rozstrzygania sporów moralnych i społeczno-filozoficznych. Problemy kultury zachowań w kontekście spraw moralnych śladowo zaznaczają się także i w moim Kodeksie, jednak starałem się nie ograniczać i nie zawężać tych zasad do regionalnych obyczajów tak różnych w wielu krajach, ale podać niezmienne stałe zasady możliwe do zastosowania w każdym rejonie świata, czyniąc Kodeks uniwersalnym zbiorem zasad obyczajowych. Innym zupełnie tematem, tylko po części objętym zakresem niniejszego Kodeksu jest temat dobrych manier, w tym także i schludności ubioru, przez który wyrażamy swój szacunek wobec otaczających nas ludzi i tych, z którymi w szczególnych sytuacjach dane jest nam spotykać się. Tematem mody i detalami odzieży w niniejszym Kodeksie nie zajmuję się, a to na co zwracam szczególną uwagę, to m o r a l n o ś ć u b i o r u, w tym i konieczność zakrywania nagich części ciała u kobiet, tak chętnie dziś podkreślających swoje krągłości, a także na konieczność przyzwoitego i schludnego wyglądu odzieży, przez który wyraża się osobowość człowieka i który jest przedłużeniem jego duchowości i świadectwem jego moralności. I choć podobno „nie szata zdobi człowieka” to jednak jak mówi Pismo: „Mąż bywa poznany z wejrzenia, z wyglą- du twarzy poznaje się rozumnego, u b r a n i e m ę ż a uśmiech ust i chód jego mówią o nim, kim jest” — Syr. 19,29—30. Na podstawie wyglądu i sposobu ubierania się, możemy zatem rozpoznać chara- kter człowieka. Wiele szczegółowych informacji na ten temat dostarcza nam dorobek p. Dariusza Tarczyń- skiego ukazany w książce pt. „Zrozumieć człowieka z wyglądu — psychologia ubioru”. Wagę ubioru już w latach pięćdziesiątych XX wieku podkreślała także pewna Paryżanka Jacqueline du Pasquier, która w swym „Przewodniku Elegancji” (Guide de l’elegance), pomimo niepraktycznych już dziś porad dotyczących ubioru i potępianego w moim Kodeksie powiewu świec- kiego stylu życia związanego ze zbytnią dbałością o ciało i o to co zewnętrzne, udziela jednak ciekawych porad z dziedziny savoir vivre’u oraz dobrych manier zachowania, zalecając dziewczętom skromność ich ubio- ru i brak podkreślania ich rodzącej się kobiecości.

Prawo moralne związane jest z Królem

Na koniec tego krótkiego wprowadzenia, wspo- mnę o szczególnym miejscu i znaczeniu, jakie ma w prawie moralnym król, a w ogólności monarchia. Bo zapewne nie umknęła uwadze Drogich Czytelników podana na wstępie dedykacja niniejszego Kodeksu, która dana była niejako przez ręce Wielce Czcigodnego Króla Wojciecha Edwarda I — ego. Otóż prawo moralne zaczyna się dopiero tam, gdzie pojawia się król. Prawo moralne pozbawione króla jest prawem niepeł- nym, ułomnym jest jakby rodziną bez ojca. Król jest nieodłączną częścią prawa moralnego, bo tam gdzie jest król tam jest i hierarchia, tam jest i autorytet, tam jest szacunek, tam jest i Bóg. Tylko wtedy prawo ma sens i tylko wtedy prawo prawdziwie prawem jest, gdy odnosi się do Boga jako autorytetu, co w państwie może zagwarantować jedynie mający autorytet król, który niczym Bóg występuje pośród swego ludu. Ksiądz arcybiskup Marek Jędraszewski w homilii wygłoszonej 1 sierpnia 2019 roku przestrzegł przed pozbawianiem prawa odniesienia do Boga mówiąc, że „prawem, jeśli nie ma ono o d n i e s i e n i a d o B o g a, można niekiedy tak manipulować, że w imię tak zwanych r z ą d ó w p r a w a, można krzywdzić w sposób oczywisty”. Dlatego jeśli marzymy o rządach prawa, to marzymy także o oddanym Bogu Królu i o monarchii chrześcijańskiej, która jest tych rządów prawa gwarancją.

A jeśli mówimy o Bogu, to i o źródle wiedzy o Nim — o Biblii. Mamy piękny b i b l i j n y nakaz: „Króla czcijcie ( szanujcie) " — 1Piotr. 2,17. To, że Królowi odmawia się dziś władzy, bo przeszło 200 lat temu monarchia w Polsce w ramach rewolucji francuskiej została podważona, nie oznacza wcale, że zwalnia to nas Chrześcijan z obowiązku uznania Go jako Króla Polski podług obowiązującej, niezbywalnej sukcesji królewskiej, oraz z okazywania Mu szacunku. Jeśli tak zwani biblijni chrześcijanie rzeczywiście chcą przestrzegać nauki Chrystusa przekazanej nam przez Jego Apostołów, to muszą oni uznać nad sobą autorytet Króla, w cokolwiek by ten Król nie wierzył. Już jedynie samo to, że jest Królem, że istnieje, już sam ten fakt winien w nich budzić respekt. Lecz jako naród, mamy tę łaskę, że nasz Król jest Chrześcijani- nem!

Pierwszą rzeczą, co zrobiła rewolucja francuska to obaliła Króla, czyniąc podział na prawicę, która stanęła za Nim i lewicę, która się Mu sprzeciwiła. Dramatem skutków tej rewolucji jest dziś zdominowanie dzisiejszej prawicy przez demokrację, czyniąc tę prawicę fałszywą, lewicową, amoralną, z konsekwencją strywia- lizowania monarchii przez określenie jej mianem ustroju archaicznego i nieprzystającego do naszych czasów. To jednak musi się zmienić, i po części także i temu właśnie ma posłużyć niniejszy Kodeks, aby na nowo związać prawo moralne z monarchią, gdyż nie może ono istnieć bez króla, który jest niejako jego nieodłączną częścią, zapewnieniem i gwarantem mo- ralnego ładu społecznego. Jest to prawda, której jawnie usiłują zaprzeczyć dziś zwolennicy skutków rewolucji protestanckiej, która podważając hierarchiczność Koś- cioła i Jego związek z Rzymem przygotowała grunt pod następującą po niej rewolucję, co poskutkowało buntem przeciwko katolickiemu królowi i zastąpieniem autoryte- tu religijnego przez autorytet państwa, w rezultacie zmianą struktury społecznej. Stąd mamy utopijny sys- tem demokratyczny, który dziś nachalnie wkracza także i do wspólnoty katolickiej. Ma on oczywiście swoje szla- chetne miejsce w ustroju monarchicznym w mieszanej formie rządów mixta, lecz nie na szczycie hierarchii władzy, ale jedynie na samym dole jej drabiny, tak kościelnej — przez wybory do rad parafialnych, jak i państwowej — przez elekcje do sejmików ziemskich, do których rekrutowani mogą być Poddani Króla z każdego stanu i zawodu.

Studium kodeksu

Na sam koniec nie przedłużając już, choć i tak dużo skróciłem to wprowadzenie uwieńczając je jak sądzę po królewsku, a które zapewne będę kontynuo- wał i w następnych częściach Kodeksu, zatem po tym wstępie i wielowątkowych spostrzeżeniach i także zwie- rzeniach osobistych, zapraszam do lektury lub bardziej do s t u d i u m tego Kodeksu. Oby księga ta, czy księgi te, których ma być dziesięć, posłużyły nam wszystkim szczególnie w Polsce modyfikując życie społecznie, polityczne i tzw. akademickie, jako życie środowisk naukowych i kół, ludzi nauki, od których w dużym stopniu zależy stan moralny dzisiejszego społe- czeństwa i prawa. Środowisk, które są odpowiedzial- ne za obecny chaos pojęciowy, będący z jednej strony źródłem demoralizacji społecznej, a z drugiej skutkiem relatywizacji prawdy. Zmiany muszą objąć także życie ekonomiczne, w kwestii podejścia do bogactwa i pieniądza, potępiając jego ubóstwienie i sztuczną jego kreację nie opartą ani o parytet złota, ani srebra. Przede wszystkim jednak objąć muszą one życie religijne, gdyż to wiara determinuje moralne postępowanie człowieka, także i w dziedzinie ekonomicznej. Największą przyczyną obecnego zła jest upadek wiary dzisiejszego Kościoła, moralne zepsucie kleru i jego letnie podejście do Boga, skutkujące ogólnym zeświecczeniem mającym swe źródło w łączeniu nauki Bożej z relatywistyczną nauką świecką, której początek jak to już było mówione, bierze od czasu rewolucji francuskiej i obalenia króla, do czego fundament wsparty heretycką teorią Kopernika, przygo- towywany był już od czasów Lutra, którego pojawienie się było tylko kwestią czasu jako następstwem schizmy z 1054 roku.

Niech Kodeks ten dotknie przede wszystkim więzów rodzinnych i towarzyskich, aby między nami zapanował pokój, sprawiedliwość, prawo, jednym sło- wem — ś w i ę t a c z y s t a m i ł o ś ć. A co naj- ważniejsze, aby ukazane zostało jej Źródło, którym jest

Bóg i Ten, który o Nim świadczy — Pan Nasz J e z u s C h r y s t u s, który niech zakróluje w naszych sercach na wieki i w naszym narodzie po wszystkie następne pokolenia, ile ich będzie. Amen.


UWAGA!

W trakcie komputerowej edycji Kodeksu nie obyło się bez błędów typo- graficznych oraz gdzieniegdzie i rzeczowych, za co ja jako Autor i zarazem Edytor tekstu bardzo wszystkich przepraszam. Niestety, nie posiadam adiustatorów, którzy byliby skłonni zawczasu je wychwycić i skorygować lub zaproponować zmiany. Błędy te będą skrupulatnie usuwane w następnych wydaniach Kodeksu przy współpracy z Czytelnikami, jeśli oczywiście Ci okażą się tak mili i podzielą się swoimi sugestiami i spostrzeżeniami na Forum Czytelników, jakie niebawem znajdzie się na Stronie Książki, gdzie będzie można wyrazić swoje uczucia, tak pozytywne jak i negatywne. Wszelkie więc uwagi krytyczne, żale, mowy nienawiści, ale również i miłości, szyderstwa i drwiny, będzie można okazać dając upust swym emocjom w granicach moralnej przyzwoitości, ale i także podejmując dyskusje na tematy moralne objęte problematyką niniejszego kodeksu. Wersja internetowa Kodeksu, jaka

zgodnie z obietnicą w postaci fragmentarycznej pojawiła się na Stronie Książki traci swoją aktualność wraz z pojawieniem się niniejszego wydania.

Kodeks Prawa Moralnego

— — K S I Ę G A P I E R W S Z A — —

Art. 1

1.O ZASADACH PRAWA

niewinnego skazuje, oboje ma- ją krew na rękach, oboje za- przeczają prawu i sprawiedliwo- ści. KPM 1: 38,1 Kto twierdzi, że przestępstwa ulegają przedawnieniu, tego twierdzenie jest słuszne, o ile nie dotyczy przestępstw moral- nych, których ran nie zaleczył czas.

2.

Kto myśląc o zasadach postę- powania dostrzega współgranie natury z moralnością, a moral- ności z prawem, ten dostrzega trzy filary jednej całości.

3.

Kto myśląc o prawie karnym dostrzega nie tylko jego funkcje prewencyjne czyli zapobiegaw- cze i resocjalizacyjne czyli uspo- łeczniające, lecz także i jego funkcje moralizatorskie, wycho- wawcze poprzez kary i nagrody, ten dostrzega je w całości.

4.

Kto dziesięciu winnych uniewin- nia, jak i ten kto jednego

Art. 2

O HI POKRYZJI OBROŃCÓW ZWIERZĄT I ICH ODPOWIEDZIALNOŚ CI ZA LOS LUDZKI KPM 1: 11

1.

Kto walczy o ochronę życia i zdrowia bezpańskich psów gło- sząc konieczność humanitarne- go ich traktowania i nie zabija- nia ich, a jednocześnie w tym samym czasie spożywa mięso wołowe lub wieprzowe lub kur- czaki i kostki rosołowe wytwa- rzane z ich tłuszczu, czy rów- nież ryby, które aby zjeść trze- ba wpierw je uśmiercić, ten jest hipokrytą, ten wynosi wartość życia psa ponad wartość życia innych zwierząt. KPM 1: 129,2

2.

Kto walczy o ochronę życia dzi- kich zwierząt stawiając ich war- tość na równi z wartością czło- wieka, ten przyczynia się do zwiększenia zagrożenia ludzi i utraty ich poczucia bezpie- czeństwa, ten jest odpowie- dzialny za wszelkie tragedie grzybiarzy i innych zbieraczy oraz ludzi spacerujących po lasach, kto mając władzę w państwie wprowadza zakaz uśmiercania wilków, dzików, lisów czy zdziczałych psów, które z powodu swej wielkiej populacji stanowią zagrożenie dla bezpieczeństwa, zdrowia i życia ludzi oraz ich dóbr materialnych.


Art. 3

O ZASADNOŚCI OTRZYMANI A REPARACJI WOJENNYCH

1.

Kto będąc narodem żąda repa- racji wojennych od obcego pań- stwa, które ustrojowo przepot- warzyło się w inne państwo lub weszło z innym państwem lub z innymi państwami w unię państw, ten ma prawo to czynić w każdym czasie, tym bardziej wtedy, gdy obecny jego status prawny jest taki sam, jaki był wtedy, gdy doznał szkody.

2.

Kto będąc państwem winnym uregulowania zaległych zaszło- ści w postaci reparacji wojen- nych lub zadośćuczynienia za krzywdy, łączy się z innymi państwami sojuszem czy unią jedności, a czyni to po czasie, w którym wyrządziło krzywdę swej ofierze, ten ściąga na te państwa winę obarczając je słusznymi roszczeniami i żąda- niami jako tych, z którymi się złączył wchodząc we wspólnotę dóbr, o ile państwa te nie zos- tały oszukane lub przekupione przez niego i w sposób podstę- pny do tego sojuszu nie zostały nakłonione.

3.

Kto wchodzi w unie z winowaj- cą, ten ściąga na siebie część winy podobnie ten, kto nieświa- domie kupuje od złodzieja rzecz zrabowaną, musi oddać ją pier- wotnemu właścicielowi i żądać od tego złodzieja zwrotu pienię- dzy.

Art. 4

O REAKCJI NA RYSĘ SAMOCHODU JEGO WŁAŚCICIELA

1.

Kto będąc posiadaczem samo- chodu w momencie zdarzenia drogowego lub w czasie postoju zamiast machnąć ręką przesad- nie reaguje na zarysowania je- go karoserii siejąc wokół siebie panikę z powodu zaistniałej ry- sy czy wgniecenia, a owo zniek- ształcenie nie wpływa na mobil- ność pojazdu, ten jest opętany.

Art. 5
O I GNOROWANI U SUGESTI I

1.

Kto sugeruje, aby ignorować wszelkie sugestie, tego sugestia może znaleźć posłuch, o ile nie zostanie zignorowana.

Art. 6
O KOMPETENCJACH DANYCH PRZEZ NATURĘ

2.

Mężczyzna przebrany za kobie- tę wzbudza większe publiczne oburzenie niż kobieta przebrana za mężczyznę, oba wynaturze- nia godzą w godność człowieka i naruszają społeczny zmysł es- tetyczny. Powt.22,5 1Kor.11,14—15

3.

Pedofilia kobiet jest niezauwa- żalna, a wręcz społecznie prefe- rowana, mężczyznom zaś od- mawia się prawa do okazywa- nia cielesnej czułości dzieciom, mimo iż ich Nauczyciel sam brał je na kolana i błogosławił.

Mat. 19,13—15

Mar. 10,15 Luk. 18,15

4.

W naturze kobiety jest karmić dziecko piersią odsłaniając dlań intymną część swego ciała, zaś w naturze mężczyzny jest po- uczać swego syna odsłaniając mu tajemnice swej mądrości.

5.

Im większy autorytet im siwsza broda, tym więcej kompetencji kobiecych ma sędziwy.

1.

Od mężczyzn wymaga się więk- szej dbałości o sprawy moralne niż od kobiet, komu bowiem natura dała większy autorytet,

Art. 7
O WŁADZY KRÓLA PONAD PRAWEM STANOWI ONYM

od tego też i więcej wymagać będzie. Łuk. 12,48

1.

Jeśli władca państwa wydaje dekret, postanowienie lub roz- porządzenie niezgodne z istnie- jącym prawem stanowionym, tym gorzej dla tego prawa.

Art. 8

O ZAKAZI E POSZUKI WANI A ZABYTKÓW HI STORYCZNYCH

1.

Kto znalazł skarb, nie znaczy wcale, że go celowo poszuki- wał, gdyż mógł odkryć go zu- pełnie przypadkiem, natra- fiając nań, przy okazji wykony- wania innej czynności niezwią- zanej z poszukiwaniem skarbu czy zabytku.

2.

Kto prawnie zakazuje poszuki- wania zabytków historycznych, a nie definiuje czym ten zaby- tek jest, ten tworzy prawo wy- mierzone przeciwko ludziom uczciwym.

3.

Kto poszukuje rzeczy przez się- bie ongiś zagubionej, ten ma prawo to czynić przy pomocy technik i urządzeń elektronicz- nych, o ile teren na którym chce to czynić nie jest objęty ograniczeniem wolności w tym zakresie.

4.

Kto będąc ustawodawcą pod karą pozbawienia wolności za- kazuje swym własnym obywa- telom dokonywania penetracji terenów publicznych oraz ich eksploracji w celu poszukiwania przedmiotów o wartości history- cznej przy użyciu wykrywaczy metali na obszarze całego pań- stwa, ten tworzy z niego wię- zienie pełne kontroli i terroru prawnego, lecz kto dba o szczelność granic swego pań- stwa, chroniąc swój kraj przed inwazją obcych poszukiwaczy, ten uniemożliwia im dokonywa- nie grabieży swego dziedzictwa narodowe-go.

5.

Kto z powodu usiłowania zna- lezienia skarbu narodowego przez obywatela wrogiego sobie państwa — wcześniej przez nie- go zrabowanego i ukrytego w tylko sobie wiadomym miejscu — dla bezpieczeństwa swego państwa, wydaje ustawę zaka- zującą poszukiwania zabytków i skarbów w ogóle, umożliwiając poszukiwania jedynie po wy- daniu specjalnego zezwolenia, ten po-stępuje tak w trosce o bezpieczeństwo swego mienia jako dobra narodowego zabez- pieczając swój naród przed gra- bieżą przez obcych, którzy pod płaszczykiem prawa wywiozą z kraju dobra do nich pierwotnie nie należące, ten postępuje słusznie, o ile nie jest wstanie zadbać o szczelność granic swojego kraju.

6.

Kto zamiast ścigać poszukiwa- czy zabytków historycznych, tworzy muzeum zabytków zna- lezionych wypłacając poszuki- waczom odpowiedni procent od ich wartości mierzony sumą zysków ze sprzedaży biletów od osób zwiedzających to muze- um, dzielonych na x-procent udziału od wartości danego z osobna zabytku przebywające- go w muzeum, ten przyczynia się, do ochrony dziedzictwa na- rodowego i pogłębienia wiedzy historycznej stwarzając możli- wość ciekawej formy zarobko- wania, lecz kto karze uczciwych ludzi, którzy w ramach rekreacji lub hobby czy dla zdrowia i wdychania świeżego powietrza na łonie natury lubią z wy- krywaczami metalu penetrować leśne gęstwiny czy opuszczone ruiny, ten jest terrorystą.

Art. 9

O RUCHOMYCH SCHODACH I RÓWNI ACH POCHYŁYCH

1.

Kto poprzez hasła i oznakowa- nia usiłuje nakłonić użytkowni- ków schodów ruchomych, aby zawsze jadąc nimi stawali po jednej ze stron, tak aby umożli- wić przez to szybsze przemiesz- czanie się osób śpieszących się, ten nie osiąga rezultatów, lecz kto w tym celu malując dzieli schody na połowę, ten posługu- je się inteligencją.


2.

Kto jadąc taśmą po równi po- chyłej w dół bez samoblokują- cego się koszyka marketowego schodzi w dół zamiast stać i czekać aż sam dojedzie, ten do- strzega racjonalność swego działania.

Art. 10

O OBRONI E PRZED ŁAMANIEM PRAWA PRZEZ WŚCIBSKĄ DOCIEKLIWOŚĆ

1.

Kto się wścibsko dopytuje, ten nie powinien liczyć na otrzyma- nie prawdziwych informacji, ten łamie prywatność tego kogo za- pytuje.

2.

Kto będąc zapytany o jakąś rzecz osobistą ze swojego życia kłamie, ten postępuje moralnie i słusznie, ten jest roztropny, kto potrafi odpowiedzieć wymi- jająco.

3.

Kto jest zapytywany o rzeczy, o których mówić nie chce, ten jest atakowany przez pytające- go, a kto jest atakowany, ten ma prawo się bronić, a kto ma prawo się bronić, ten ma prawo używać techniki skutecznej, aby postawić opór, a kto ma roztro- pne wargi, ten zwiedzie prze- ciwnika.

4.

Kto w walce gra nie fair tego przeciwnik jest zwolniony od gry fair-play.

5.

Kto twierdzi, że miłość przekre- śla wszelkie reguły, ten musi

się zgodzić, że podobnie jest i z nienawiścią.

6.

Kto w walce kieruje się miłością do wroga, ten pragnie wprowa- dzić go na drogę pokoju, nie ma jednak obowiązku posługi-

wać się w tym celu pokojo- wymi środkami.

Art. 11

O HI POKRYZJI OBROŃCÓW ZWIERZĄT

KPM 1: 2

1.

Kto zakazuje polowań na dziki powołując się na konieczność ich ochrony przed cierpieniem, które pojawia się w trakcie ich odstrzału, a sam je mięso drobiowe pochodzące z uboju kurcząt a uzyskiwane przez ścięcie ich głów siekierą lub je inne mięsa w tym i mięso ryb, które po wyłowieniu męczą się usiłując nabrać wody w skrzela, ten jest hipokrytą.

2.

Kto domaga się odstrzału dzi- ków, a jednocześnie sam jest osobą nie jedzącą mięsa, ten czyni to z powodów bezpie- czeństwa osób spacerujących po lesie.

Art. 12

O KONIECZNOŚCI WI DOCZNEGO OZNACZANI A MI EJSC PRAC

REMONTOWYCH NA CHODNI KU

1.

Kto z powodu powadzenia prac remontowych lub innych zamy- ka drogę dla pieszych którą jeżdżą także i rowery, a na miejscu jej zamknięcia nie wy- wiesza żadnej jaskrawej tablicy o dużej powierzchni z napisem typu „droga nieprzejezdna” czy „przejście zamknięte”, która by- łaby widoczna w świetle światła rowerowego, a jedynie stawia siatkę czy plot ażurowy zrobio- ny z cienkiej metalowej siatki, ten może być powodem wypad- ku rowerzysty, który jadąc cho- dnikiem wieczorem nie zauważy tej zapory zwłaszcza, gdy droga ta będzie nieoświetlona, a siat- ka nie będzie pomalowana jas- ną farbą jaskrawą, a jeśli za prowadzenia prac odpowiedzial- ny jest zarządca, tego brak działań lub decyzji w zakresie właściwego oznakowania tego miejsca stanowi zagrożenie dla bezpieczeństwa.

Art. 13

O BRAKU PRAWA DO KARANI A ZA ŁAMANIE ZAKAZU NI E UKAZANEGO

1.

Kto w miastach zakazuje wcho- dzenia do fontann, a nie umie- szcza żadnego znaku zakazu widocznego i umieszczonego tuż przed nimi, ten nie ma pra- wa nakładać kar na rodziców dzieci, które łamią ten nie uka- zany zakaz, nie mówiąc już o tym, że zakazywanie wchodze- nia do fontann dzieci w lecie jest niemoralne, a wchodzenie ich jest ze względów rekreacyj- nych wręcz wskazane, o ile fon- tanny te są płytkie i bezpieczne, oraz bywają sprawdzane pod względem nieobecności w nich potłuczonego szkła.

2.

Kto będąc zarządcą miasta zamiast łożyć na sprawdzanie fontanny pod względem bzpie- czeństwa, nie chcąc brać odpo- wiedzialności za ewentualne skaleczenia dzieci stąpających po niewiadomym gruncie, woli karać rodziców za wchodzenie ich pociech do fontann, ten postępuje niemorlanie.

Art. 14

O NI E WYCISZANI U TELEFONU NA SPOTKANI U ZORGANIZOWANYM

1.

Kto będąc na publicznym bądź prywatnym spotkaniu zorgani- zowanym nie zmienia dzwonka komórki na wibracyjny bądź dyskretny, ten nie szanuje tych wśród których się znajduje, ten nie ma usprawiedliwienia, chy- ba że ma słabą pamięć.

2.

Kto wie, że ma słabą pamięć, a nie czyni nic co by mogło za- pobiec szkodom mogącym pow- stać z powodu jego niepamięci, ten jest nieodpowiedzialny.

Art. 15

O OBOWIĄZKU LEKARZA DO OKAZYWANI A SZACUNKU WZGLĘDEM OCZEKUJĄCEGO NA WIZYTĘ LEKARSKĄ PACJENTA

1.

Kto będąc lekarzem ustalił for- mę przyjmowania pacjentów przez umawianie ich na okreś- loną godzinę, jednak w trakcie wykonywania swoich lekarskich powinności znacznie przedłuża on rozmowę z innym pacjen- tem, który aktualnie w jego gabinecie przebywa, ten postę- puje lekceważąco wobec tego, który był umówiony tuż po nim, ten postępuje niewłaściwie, o ile nie wyjdzie i serdecznie nie przeprosi, tych którzy czekają.


2.

Kto będąc lekarzem, ustalił for- mę przyjmowania swych pa- cjentów, wymagającą od nich, aby przychodzili i siadali przed drzwiami jego gabinetu usta- wiając się w poczekalni w kolej- ce, a zamiast skupić się na pra- cy, ucina sobie pogawędkę przez telefon lub rozmawia z kimś spoza grona pacjentów kto właśnie wszedł do gabinetu bez kolejki i aktualnie z nim rozmawia o pierdołach lub nawet o rzeczach zawodowo związanych z profesją lekarską jednak znacznie tę rozmowę wydłuża, ten ukazuje brak sza- cunku do tych, którzy często z niecierpliwością i bólem czekają przez gabinetem w nadziei na ulgę w cierpieniu.

Art. 16

O KONIECZNOŚCI ZABEZPIECZENIA SIĘ PRZED OSZUKAŃCZĄ PRAKTYKĄ SIECI TELEFONI I KOMÓRKOWYCH

1.

Kto oddzwania na numer tele- fonu niewiadomego pochodze- nia, ten naraża siebie na koszty i pułapki oszustów, ten jest nie- roztropny kto posiada telefon abonamentowy lub posiadając go nie blokuje wszystkich nu- merów niebezpiecznych, a przezorny ten, kto nie wiąże się umową.

2.

Kto rezygnuje z telefonu ko- mórkowego na abonament, ten jest roztropny, ten jest mądry kto nie naraża się na niebez- pieczeństwo finansowe.

Art. 17

wetę, ten przyczynia się do jej ściągania przez tych, co przy nim siadają, ten generuje nie- potrzebne problemy, lecz kto jest dojrzały, ten nie robi złośli- wych uwag.

2.

Kto dba o atmosferę świątecz- ną, ten przymyka oczy na nie kurtuazyjne zachowania przy stole.

3.

Kto czyni notorycznie uwagi krytyczne wobec swojego blis- kiego, gdy przy jedzeniu używa on innej techniki spożywania niż on sam, ten bardziej dba o zewnętrzną formę relacji, niż wewnętrzne relacje rodzinne.

Art. 18

O I DEOLOGI I KTÓRA OBALA SAMĄ SI EBI E O ZACHOWYWANI U ATMOSFERY POKOJU PRZY STOLE

1.

Kto będąc gospodynią domową kładzie na stole zbyt długą ser-

1.

Kto wyznaje pogląd twierdząc, że nie ma obiektywnej prawdy, i publicznie ten pogląd ogłasza podając go jako jedynie słuszny i prawdziwy, a w tym samym czasie wyraża inny pogląd twierdząc, że nikt nie ma prawa publicznie ogłaszać żadnego poglądu podając go za jedynie słuszny i prawdziwy, ten za- przecza sam sobie.

2.

Kto mówi o prawdzie obiektyw- nej, ten mówi o najwyższym układzie odniesienia, ten w ten sposób odróżnia prawdę, od mającego pozór prawdy subiek- tywnego punktu widzenia.

3.

Kto wyznaje relatywizm moral- ny i poznawczy, ten uznaje brak istnienia obiektywnej pra- wdy, a kto w imię prawa sam prawa się pozbawia, ten jest nierozumny.

4.

Kto wyznaje ideologię, według której nie ma obiektywnej pra- wdy, ten uznaje tę ideologię za obiektywnie prawdziwą, ten uz- naje ją za prawdę obiektywną.

5.

Pies goni swój ogon, dziecko usiłuje własnymi rękoma unieść samego siebie, a głupiec twier- dzi, że nie twierdzi.

6.

Kto zakazuje zakazywać, ten unieważnia swój zakaz, ten podważa sam siebie.

Art. 19

O PRAWACH CZŁOWIEKA DO ŻYCIA I DO GODNEJ ŚMIERCI

1.

Kto przyznaje mężczyznom pra- wo do aborcji i do urodzenia dziecka, ten postępuje absur- dalnie, ten lamie prawa natury, kto prawnie dopuszcza możli- wość wyboru własnej płci.

2.

Kto obstaje za równością kobie- ty i mężczyzny, ten nie będzie się domagał przywilejów dla kobiet, z tytułu ich cech fizycz- nych: słabości czy możliwości urodzenia dziecka.

3.

Kto twierdzi, że kobieta nie po- winna mieć równych z mężczyz- ną praw, lecz że powinna mieć przywileje, ten gwałci postulat środowisk domagających się prawnego zagwarantowania ró- wnouprawnienia kobiet i męż- czyzn.

4.

Kto domaga się równoupraw- nienia dziecka i osoby doroślej, ten domaga się ich równego prawa do pracy fizycznej i intelektualnej, ten postępuje absurdalnie podobnie jak ci, którzy domagają się równości mężczyzny i kobiety co do pełnienia ról społecznych.

5.

Kto domaga się prawa do doko- nywania aborcji przez kobiety, a pomija prawo do obrony życia będących w ich łonach dzieci, którzy nie mają obrońcy, ten domaga się skazywania na śmierć niewinnych istot bez możliwości ich obrony.

6.

Kto wbrew woli człowieka ma- jącego pełną świadomość na łożu jego śmierci podaje mu środki przeciwbólowe, ten poz- bawia go prawa do cierpienia, które jest prawem człowieka, ten gwałci jego godność i pra- wo do godnej śmierci, kto na siłę, za cenę jego upokorzenia podtrzymuje sztucznie jego ży- cie.

7.

Zwierzęta mają instynkt samo- zachowawczy gatunku, czło- wiek zaś wierzy, że po śmierci przechodzi do życia.

8.

Każdy ma prawo do śmierci, każdy ma też prawo do życia, dlatego kto pod przymusem wbrew woli człowieka, każe mu żyć w stanie wegetacyjnego poniżenia wbrew jego woli sztucznie podtrzymując jego życie lub zabrania mu żyć wyjąwszy wyjątek kary śmierci jako powodu zakazu życia — obaj łamią jego prawo do samostanowienia o sobie.

9.

Kto nie jest wstanie sam wyra- zić swojej woli, co do swego życia i cierpienia, temu należy się pomoc w postaci uratowania jego życia i podania mu środ- ków przeciwbólowych.

10.

Kto jako reklamę w telewizji ukazuje radość rodziców dziec- ka z zespołem Downa, ten wzbudza poczucie winy w ko- bietach, które usunęły swą cią- żę z obawy przed urodzeniem dziecka niepełnosprawnego, ten oskarża lekarzy, którzy do tego czynu spędzenia płodu te kobiety zachęcili.

11.

Kto ukazuje publicznie osobę chorą z zespołem Downa jako szczęśliwą, a w tym samym czasie pokazuje inne osoby zdrowe jako nieszczęśliwe, ten zaburza naturalny porządek rzeczy, ten podprogowo prze- myca przesłanie, że choroba uszczęśliwia rodzinę.

Art. 20
O MORALNOŚCI W MAŁŻEŃSTWIE

1.

Kto uznaje zdradę małżeńską za powód do rozłąki, a zdrada ta nie polegała na zbliżeniu ciał fizycznych, lecz na intymnym zbliżeniu umysłów lub okazywa- niu sobie czułości w pocałun- kach, ten ma prawo czuć się zraniony.

2.

Kobieta, która z powodu złą- czenia ciał współmałżonka z in- ną kobietą podnosi głos rozpa- czy, a wie że w akcie tym nie doszło do spotkania umysłów lub romans ten był pozbawiony czułości, ta jest nierozsądna, nie znaczy to jednak, że nie powinna na to stosownie zarea- gować.

3.

Kto podczas uroczystości ślub- nej obok wierności i uczciwości małżeńskiej, ślubuje drugiej o- sobie miłość, ten nie ślubuje jej miłości jako uczucia, lecz ślubu- je jej miłość jako przejaw służ- by i wierności w zaspakajaniu jej braków i pragnień oraz opieki w jej chorobie, potrzebie i w starości.

4.

Kto mając córkę, która chce wybrać na swego małżonka osobę, która ma złe serce, i w ogólności jest osobą złą jako człowiekiem nie mającą w sobie dobra ani wiary ani moralności, odcina się od jej wyboru i nie akceptuje go, ani nie błogosła- wi temu związkowi, ten jest mądry, ten docenia dawny zwyczaj wybierania współmał- żonka przez rodziców.

Art. 21

O RÓŻNICACH POMIĘDZY INTRONIZACJĄ A UZNANI EM AUTORYTETU KRÓLA

1.

Kto intronizuje Pana Jezusa Chrystusa na Króla Wszech- świata, ten wchodzi w kom- petencje Pana Boga, ten nie postępuje właściwie, o ile intro- nizacja ta nie dotyczy jego ży- cia osobistego.

2.

Kto będąc królem ogłasza Chry- stusa królem swego państwa, ten uznaje Jego autorytet, ten jest mądry kto oddaje serce swego królestwa we władanie Niebios.

3.

Kto dokonuje intronizacji Chrys- tusa w swoim osobistym życiu, ten jest władcą samego siebie, ten wynosi Go na tron swego serca i daje mu pełnię władzę na sobą oraz przyzwolenie na rządzenie w mikro-wszechświe- cie swojego jestestwa.

4.

Kto uznaje Chrystusa za króla Wszechświata, ten nie dokonu- je aktu intronizacji, lecz uznaje istniejący stan rzeczy.

5.

Kto dokonuje aktu koronacji, ten nadaje prawa osobie koro- nowanej mając kompetencje, aby to uczynić, ten jest większy od tego, kogo na tron sadza.

6.

Kto dokonuje aktu intronizacji lub detronizacji wynosząc króla na tron lub tronu go pozbawia- jąc, koronę mu wkładając lub zeń zdejmując, ten jest od niego wyższy co do autorytetu, nie od niego jednak zależy fakt uznania króla przez poddanych, którzy sami zdecydują czy chcą lub czy nie chcą uznać Jego autorytet ponad sobą.

7.

Król obrany przez lud może być przez ten lud obalony, lecz kto pochodzi z sukcesji, ten siedzi niewzruszony, o ile stoi na stra- ży prawa moralnego i sam jego przestrzega.

Art. 22

O ODPOWI EDZI ALNO- ŚCI SĘDZIEGO ZA WARUNKI ODBYWANI A KARY POZBAWI ENI A WOLNOŚCI PRZEZ SKAZANEGO

1.

Kto będąc skazany na karę po- zbawienia wolności nie może wyjść na wolność, ten cierpi zgodnie z wyrokiem sądu, lecz kto będąc samotnikiem, zostaje umieszczony w jednym pomie- szczeniu z inną osobą, ten do- datkowo jest skazywany na przebywanie z nim, ten jest skazywany na szczególne udrę- czenie czego wyrok w swym postanowieniu nie zawierał.

2.

Kto będąc sędzią skazuje win- nego na pozbawienie wolności, a przez nieopatrzność skazaniec ten przebywa w warunkach u- właczających godności człowie- ka będąc narażony na demora- lizację poprzez przebywanie wśród ludzi wulgarnych, mają- cych nieczyste myśli i wśród narkomanów zażywających ni- kotynę, nad to i narażony jest na brak świeżego powietrza i smród dymu i fekaliów i hałas i agresywne krzyki i destrukcyjną muzykę i chłód, ten sam po- winien być skazany na lata więzienia stosownie do cierpie- nia tego, którego na tę udrękę naraził.

3.

Kto będąc sędzią skazuje win- nego na pozbawienie wolności, a przez czas jego penalizacji, aż do końca swej służby publicz- nej, nie monitoruje warunków w jakich skazany przez niego człowiek przebywa, ten zanied- buje swój obowiązek troski o wychowawczy walor kary.

4.

Kto będąc młodzieńcem zostaje sędzią, nie przechodząc przez wcześniejsze szczeble, drabiny zawodów prawniczych, ten nie ma doświadczenia, kto zaś u- wieńcza swą karierę prawniczą zawodem sędziego, ten jest błogosławieństwem dla społe- czeństwa.

5.

Kto skazuje człowieka na karę pozbawienia wolności, a czło- wiek ten odbywając karę dodat- kowo cierpi udręczenie z powo- du okoliczności, których doś- wiadcza w trakcie przebywania w zakładzie karnym, tego kara jest niezgodna z wyrokiem.

6.

Kto mężczyznę umieszcza w a- reszcie czy w celi więziennej razem z kobietą lub kobietę w jednej celi razem z mężczyzną, ten gwałci godność tego kogo umieszcza narażając na niebez- pieczeństwo, ten powinien za to karnie odpowiedzieć.

7.

Kto będąc źle traktowany przez wymiar sprawiedliwości tai ten fakt i nie mówi o nim głośno, ten nie ma jeszcze poczucia bezpieczeństwa, ale zbiera „ha- ki” na funkcjonariuszy publicz- nych, aby w stosownym czasie móc nagle znienacka uderzyć.

8.

Kto będąc pozbawiony wolności w ramach odbywania słusznej kary, przebywa w samotności bez możliwości dopływu bodź- ców, ten jest wstanie prze- myśleć swoje dotychczasowe postępowanie i postanowić jego poprawę, kto jednak przebywa w środowisku zdemoralizowa- nych więźniów mając z nimi choć sporadyczny kontakt po- zwalajacy na wschodzenie z ni- mi w interakcje werbalne, ten się nie zmieni.

9.

Kto będąc sędzią wiedząc o tym, iż kara pozbawienia wol- ności winna służyć poprawie postępowania, skazując winne- go na tę karę dodatkowo nara- ża go na oddziaływanie nań środowiska więźniów, ten jest winny jego późniejszych prze- stępstw dokonanych po wyj- ściu na wolnosć.

Art. 23

O MĄDRYM PODEJŚCIU DO WOJNY W CZASI E POKOJU

1.

Kto twierdzi, że istnienie armii przybliża wybuch wojny, a ist- nienie silnej armii groźbę wojny oddala, ten jest mądrym kró- lem, ten jest królem przezor- nym, kto przygotowuje swój kraj na wojnę w czasie pokoju.

Art. 24

O MĄDROŚCI I AUTORYTECI E MĘDRCÓW W CZASACH KRYZYSU NAUKI

1.

Kto w czasach powszechnego zepsucia moralnego i komercja- lizacji wiedzy, ma do czynienia z nauką, ten nie ma do czynie- nia z mądrością.

2.

Kto w czasach powszechnego kryzysu nauki akademickiej i zepsucia moralnego nadaje ty- tuły naukowe ludziom nauki, ten nadaje je podług ustalo- nych przez tę naukę zasad i kanonów oraz tego, co ona uznaje za wielkie i cenne.

3.

Kto nie posiadając tytułów nau- kowych sprzeciwia się pow- szechnie lansowanym poglą- dom naukowym osiąga lepsze rezultaty pracy i owocniejsze skutki swoich działań, ten wy- stawia świadectwo nauce uzna- wanej przez swoje pokolenie i potępia ją.

4.

Kto idzie pod prąd, ten jest odważny, lecz kto jest głupcem, tego ten prąd porwie.


5.

Kto żyje w czasach panowania głupoty, ten ma do czynienia z ludźmi nauki, którzy swą wie- dzę nazywają mądrością.

6.

Błogosławieni ci, którzy nie ma- ją wiedzy, albowiem nie mają powodu do przechwałek, ale je- szcze bardziej błogosławieni są ci, którzy potrafią zachować po- korę.

Art. 25

O MANI PULACYJNYM ZASTRASZANI U AKTYWI STÓW SPOŁECZNYCH POZBAWIAJĄCYM I CH POCZUCI A BEZPIECZEŃSTWA

1.

Kto mając władzę w państwie z jakiegoś powodu blokuje komuś w internecie medium społecz- nościowe w tym i konto na facebooku lub ogranicza możli- wość przekazywania informacji, a nie mówi z jakiego powodu to czyni, ten nie daje możliwości winowajcy poprawienia się, aby mógł baczyć na to, aby nie zrobić tego błędu w przyszło- ści, ten stosuje manipulację mającą na celu trzymać czło- wieka w niepewności, i przez to unieczynniać go w jego działa- niach publicznych.

2.

Kto osobie działającej publicz- nie blokuje medium społeczno- ściowe w internecie czy poza internetem inne medium unie- czynnia lub w inny sposób je całościowo lub częściowo blo- kuje nie mówiąc mu jednak z jakiego powodu ta jego wol- ność czy te jego prawa zostają ograniczone, ten stosuje środek terroru psychologicznego zabie- rając człowiekowi poczucie bez- pieczeństwa.

3.

Kto ma wokół siebie wiele ogra- niczeń prawnych w postaci za- kazów narzuconych przez pań- stwo lub przez mniejszą społe- czność w której żyje, nie wyłą- czając władzy rodziców — w przypadku, gdy jest dzieckiem poddanym ich władzy rodziciel- skiej — jednak posiada on jasno określone i mocno zarysowane granice tej swojej wolności w której może się poruszać wie- dząc co może a czego nie może robić, ten posiada po-czucie bezpieczeństwa.

4.

Kto aresztuje człowieka bądź w inny sposób ogranicza jego wolność nakładając nań obcią- żenia społeczne w postaci za- blokowania jego konta w inter- necie czy stygmatyzacji poprzez diagnozę psychiatryczną, a nie mówi mu w czym popełnił błąd, i w czym tkwi jego dolegliwość psychiczna, i w którym miejscu jego poglądy są chorobowe, ten nie tylko gwałci naukę medycz- ną, ale i stosuje manipulację jako środek terroru psychiczne- go pozbawiając człowieka po- czucia bezpieczeństwa, aby był on potulny i cichy, niegroźny dla systemu, sparaliżowany strachem i żył nie wiedząc czego i od kogo może się spodziewać.

Art. 26

O POGARDZI E OKAZYWANEJ GŁUPCOM POPRZEZ SZACUNEK OKAZYWANY MĘDRCOM

1.

Kto ma kręgosłup, temu należy się szacunek, lecz dla chwiej- nych moralnie jest pogarda.

2.

Kto gardzi głupcami, ten ma szacunek do mędrców, a kto poważa mędrca, ten nie zważa na głupca.

3.

Nie na miejscu jest szacunek dla głupca, nie na miejscu jest też pogarda mędrca.

4. Kto ma szacunek do głupca, ten uwłacza godności mędrca

5.

Pomiędzy szacunkiem a wzgar- dą jest brak szacunku i brak wzgardy.

6.

Kto głupcowi nie chce okazać wzgardy, ten nie okazuje mu szacunku.

7.

Kto przez szacunek do siebie nie okazuje wzgardy głupcowi, ten jest roztropny, ten jest mądry kto nie dotyka palcem smoły, aby ją usunąć.

Art. 27

O NI EBEZPI E- CZEŃSTWIE POWSZECHNEGO DOSTĘPU DO BRONI OSTREJ

1.

Kto mając prawo do posiadania broni mieszka z osobą, która tego prawa nie posiada, ten mi- mo woli stwarza zagrożenie, że ta broń zostanie użyta przez osobę do jej użycia nie upoważ- nioną.

2.

Kto zakazuje prawa do posia- dania broni ostrej, ten ma na myśli broń palną lub innego rodzaju broń zdolną śmiertelnie ugodzić człowieka z ukrycia z dalekiej odległości.

3.

Kto publicznie domaga się pra- wa do powszechnego posiada- nia broni bez zezwolenia przez wszystkich, a odbierania go je- dynie w wyjątkowych sytua- cjach osobom niezdolnym do jej użycia lub nieodpowiedzial- nym, ten gotuje społeczeństwu krwawą wojnę domową i stan wojenny.

4.

Kto publicznie nawołuje do uch- walenia prawa do powszechne- go posiadania broni ostrej i możliwości dysponowania nią w wymiarze publicznym, jednak w tym samym czasie nie domaga się, aby przed wprowadzeniem takiego prawa, istniała silna moralizacja społeczeństwa, któ- ra uzdolniłaby go do udźwig- nięcia balastu moralnego w postaci odpowiedzialności dys- ponowania tego rodzaju bronią, ten jest nierozumny.

5.

Kto w czasach grzechów i nie- prawości, w czasach dominacji siły pieniądza, w czasach prze- wagi popędów ciała nad władzą rozumu, domaga się powsze- chnego dostępu do broni każ- dego obywatela państwa, ten jest zagrożeniem dla bezpie- czeństwa kraju, ten jest jak ten, kto wręcza pijanemu czło- wiekowi karabin.

6.

Gdy kości zostały rzucone, klamka zapadła, a mleko zosta- ło rozlane, wtedy należy zasto- sować prawo uwzględniające zaistniałą rzeczywistość.

7.

Kto prewencyjnie do prawoda- wstwa swego państwa żywcem adoptuje prawa i regulacje prawne innego państwa, które wprowadziło je w odpowiedzi na istniejące w swoim kraju patologie, ten będzie spożywał owoce bezprawia, wywołując jego przyczyny poprzez te re- gulacje.

Art. 28

O UMIEJĘTNOŚCI REFORMY PAŃSTWA Z WADLIWĄ KONSTYTUCJĄ

1.

Jeśli konstytucja państwa ogra- nicza dobro obywateli tym go- rzej dla konstytucji, o ile ogra- niczenie tego dobra nie ma na celu dobra ogółu.

2.

Kto w ramach reformy państwa mając świadomość istnienia w nim złego niedostosowanego prawa w tym i jego fundamentu tj. konstytucji jako ustawy za- sadniczej, poddaje ją w stan kwarantanny na czas dokony- wanych zmian, ten jest mądry, ten jest roztropny kto nie kła- dzie chodników zanim ludzie nie wydepczą ścieżek.

3.

Kto wprowadza prawne obo- strzenia uczciwości i obdarowu- je wypłacanie świadczeń socjal- nych koniecznością złożenia oś- wiadczenia o dochodach pod groźbą kary, ten wprowadza państwo terroru, lecz kto w ramach reformy państwa unie- winnia i zwalnia z odpowiedzial- ności karnej oraz wypuszcza na wolność wszystkich słusznie czy niesłusznie na tym obszarze ukaranych, ten rozwiązuje ręce zdolne do pracy w budowaniu dobrobytu kraju.

4.

Kto będąc władcą ma jednego uczciwego i dobrze zorganizo- wanego zarządcę, ten nie musi mieć stu nieuczciwych, którzy nawzajem patrzyliby sobie na ręce, dlatego procedury prawne powinny być uproszczone tak, aby bez potrzeby nie angażo- wały wielu urzędów w sprawy jednego obywatela.

5.

Kto wszędzie musi udowadniać prawdy oczywiste przedkłada- jąc wszędzie te same dokumen- ty, ten żyje w państwie podzie- lonym, w którym nie ma komu- nikacji pomiędzy urzędami.

6.

Kto myśli o reformie państwa, a pomija troskę o sprawy moral- ne jego obywateli, ten jest na drodze do terroru prawnego i dyktatury, lecz kto docenia wartość religii, ten ma mocny fundament, do którego może śmiało się odwołać.

Art. 29
O NIEPISANEJUPRZEJMOŚCIW RUCHU DROGOWYM

1.

Kto przeprowadza remont syg- nalizacji świetlnej na skrzyżo- waniu ulic, a nie stawia poli- cjanta zdolnego umiejętnie kie- rować ruchem, ten stwarza utrudnienia w ruchu drogowym, lecz kto szkoli kierowców, aby stosowali niepisaną zasadę na- przemiennego przepuszczania się i ustępowania sobie nawza- jem miejsca, ten jest mądry, ten wyręcza obecność kierowni- ka ruchu, ten zaszczepia w kierowcach uniwersalną umieję- tność właściwego zachowania się w sytuacjach, gdy prawo pisane zawodzi.


Art. 30

O NIEMORALNOŚCI DRĘCZENIA SĄSIADA

1.

Kto w sposób permanentny nę- ka swego sąsiada lub inną oso- bę, śledzi ją i życie jej uprzy- krza wszczynając wiele spraw sądowych przeciwko niej, czy- niąc to na podstawie jej zdalnej obserwacji i penetracji jej życia, ten jest dręczycielem, ten powi- nien być ukarany.

2.

Kto czuje się śledzony przez tajne służby, inwigilowany, podsłuchiwany, podejrzewając tajne wywiady państwa o sekretne wchodzenie do jego domu, podtruwanie go gazem wpuszczanym przez sąsiada, o atakowanie bronią PSI jako aparaturą mikrofalową zdalnie go namierzającą i torturującą jego mózg i psychikę, o świado- me spuszczanie przez sąsiada wody w toalecie w tym samym czasie tuż przed momentem, gdy on sam ją spuści, nie dającymi się racjonalnie wyjaś- nić zbiegami okoliczności wska- zującymi na czyjeś umyślne działanie i szpiegowanie go lub celowe robienie mu na złość, ten stał się obiektem przekleń- stwa lub wpływu sił demonicz- nych, a spotykające go zbiegi okoliczności, na podstawie któ- rych podejrzewa on o celowe szkodzenie mu powstają za przyczyną wpływu czynnków eterycznych dotyczących inge- rencji istot duchowych manifes- tujących się w świecie fizycz- nym, ten powinien modlić się do Boga o uwolnienie.

3.

Kto bezzasadnie oskarża czło- wieka, ten angażuje bezpodsta- wnie organa władzy, ten działa na szkodę państwa.

4.

Kto dręczycielowi wydaje zakaz zbliżania się do swego sąsiada, a oprócz tego nie uruchamia żadnych prawnych mechaniz- mów jego obrony, tego zakaz jest bezużyteczny.

Art. 31

O NI EBEZPI E- CZEŃSTWIE POŁĄCZENIA I NTELI GENCJI
Z NIEMORALNOŚCIĄ

1.

Kto będąc bardzo inteligentnym i wykształconym człowiekiem jest zarazem człowiekiem bar- dzo złym, ten stoi na bardzo niskim poziomie moralnym, ten może wyrządzić więcej zła niż niejeden polityk państwa demo- kratycznego.

2.

Im bardziej nikczemny jest człowiek wykształcony, ten bar- dziej niebezpieczny dla społe- czeństwa.

Art. 32

O WYŻSZOŚCI ROZUMU I SERCA NAD PRAWEM STANOWI ONYM

1.

Kto jest urzędnikiem, a nie jest człowiekiem, ten nie nadaje się do sprawowania tego urzędu.

2.

Kto będąc sędzia lub prokura- torem czy policjantem, a potrafi jedynie przestrzegać bezrozum- nego prawa, ten nie nadaje się do pełnienia funkcji publicznej.

3.

Kto będąc ustawodawcą two- rzącym przepisy prawa regulu- jącego zasady postępowania funkcjonariuszy służb publicz- nych względem obywateli, obok wymogu przestrzegania przez nich prawa, pozostawia im ob- szar wolności do ich działania, aby w ramach prawa lub poza nim mogli oni skutecznie zara- dzić niesprawiedliwości i pomóc człowiekowi w rozwiązaniu jego problemu mając na uwadze je- go dobro, ten jest mądry, ten tworzy państwo sprawiedliwoś- ci.

4.

Kto tworząc prawo pomija kwe- stie empatii organów sprawie- dliwości do obywateli, nie two- rząc żadnej instrukcji prawnej zdolnej skutecznie poradzić so- bie z niesprawiedliwością zanim wejdzie ona na wokandę, a tyl- ko ogranicza się do tworzenia prawa zdolnego do wydawania sprawiedliwych wyroków, ten tworzy państwo bezduszne.

Art. 33

O POSTAWI E WŁADZY MIASTA WOBEC BRAKU DZIAŁANIA POGOTOWI A DENTYSTYCZNEGO

1.

Kto będąc ministrem zdrowia dopuszcza do tego, że w dni wolne od pracy lub w weeken- dy czy w nocy nie funkcjonuje pogotowie dentystyczne lub nie przyjmuje żaden dentysta w ra- mach pogotowia w dużych mia- stach i w miasteczkach, ten po- winien się zastanowić nad za- sadnością zajmowanego przez siębie stanowiska.


2.

Kto będąc zarządcą miasta, prezydentem bądź innym tego typu urzędnikiem państwowym posiadającym kompetencje w wymiarze lokalnym nie mają- cym bezpośredniego wpływu na przeróżne instytucje publiczne pełniące swe funkcje służebne na terenie miasta, w tym i na służbę zdrowia, ale jednak ma- jącym pewne zwierzchnictwo nad nimi z racji zarządzania obszarem, na którym one działają, a nic nie czyni ani nie robi sobie nic z tego, że służba pomocy dentystycznej pogoto- wia nie funkcjonuje w dni ustawowo wolne od pracy, ani nie powołuje specjalnej służby alternatywnej, aby uzupełnić brak działań w tym zakresie w inny sposób, ten nie dba o swoich mieszkańców.

3.

Kto będąc prezydentem miasta widząc, że służby publiczne w tym służba zdrowia i minister- stwo zawodzą, i nie pełnią po- sługi społecznej w sposób nale- żyty, sam organizuje miejską pomoc społeczną w tym i me- dyczną i wszelkie inne luki w dziedzinie braku działań władzy wyższej sam przez swoje dzia- łania na swoim szczeblu władzy i w granicach swoich możliwości często prawnie nie-pisanych uzupełnia, ten jest mądry, ten umie się znaleźć w trudnej sytuacji widząc wpierw człowie- ka i za cel mając jego dobro, ten nie wymiguje się brakiem kompetencji prawnych by w ten sposób usprawiedliwić swoją bierność.

Art. 34

O PRZYJAZNEJ TYTULATURZE URZĘDOWEJ WOBEC OBYWATELI BUDUJĄCEJ WSPÓLNOTOWY CHARAKTER PAŃSTWA

1.

Kto będąc sądem zwraca się do obywatela: per Obywatel, czy per Świadek, ten ma prawo wy- magać zawracania się do siebie oficjalnie per Wysoki Sądzie.

2.

Kto będąc sądem stosuje wo- bec świadka niewłaściwą tytula- turę, ten łamie jego prawo do godnego traktowania, a kto bę- dąc świadkiem czuje się tym faktem urażony, ten ma prawo do niej się zdystansować mó- wiąc o sobie w trzeciej osobie.

3.

Kto będąc ustawodawcą wymu- sza na obywatelu swego pań- stwa specyficzną tytulaturę względem stworzonych przez siebie organów władzy, ten ła- mie naturalne prawo do równo- rzędności wynikające ze swobo- dy kontaktów międzyludzkich, ten postępuje niewłaściwie, chyba że jednocześnie nadaje tym obywatelom prawo do po- dobnie specyficznego i pod- miotowego tytułowania ich przez te organy władzy.


4.

Przeczytałeś bezpłatny fragment.
Kup książkę, aby przeczytać do końca.