Autor udostępnia do przeczytania 25% swojej książki

Kup książkę

1.

Nie mam nic...No może oprócz mieszkania na 6 piętrze, mercedesa i … No właśnie, kogo?

Rodzice-brak. Zginęli w wypadku samochodowym 5 lat temu.Biologicznej matki nigdy nie poznalam, odrzuciła mnie w wieku 5 lat. Ojczym był alkoholikiem i ciągle mnie bił. Tylko moja przybrana mama mnie broniła. Ojczymowi zawsze życzyłam śmierci, ale nie w tak tragiczny sposób. Teraz nie mam nikogo… Odrzucam lub ranię każdego kogo spotkam na swojej drodze. Dlaczego? Nie chce się przywiązywać do ludzi ani nie chce aby oni przywiazywali się do mnie. Pewnego dnia odejdę i nie chce, aby bliscy mi ludzie cierpieli ...Mam tylko Nathaniela … A może aż?

Poznałam go, gdy miałam 16 lat.

Po stracie „rodziny” prawie się zalamalam… Dzięki Nathowi do tego nie doszło. Ratuje mnie w trudnych sytuacjach i zawsze mi pomaga.Jest mi jak brat. Kocham go ale jako brata.

Jestem Margaret.Margaret Blate, mam 21 lat.

2.

Ledwo wstałam z łóżka, na zegarku 7:45 nie zdążę do pracy, spóźnię się kilka minut …

***

— Czemu tak późno? -pracodawca jak zwykle cierpliwy…

— Bolał mnie brzuch.-sklamalam po raz kolejny szefowi…

Nie narzekalam na swoją pracę, na większość rzeczy było mnie stać więc nie żyłam w ubóstwie.

***

Zwolnilam się z pracy godzinę wcześniej pod pretekstem bólu głowy. Poszłam do pobliskiego parku i usiadłam na ławce. Po kilkunastu minutach wstałam i chciałam iść do domu, lecz zrobiło mi się słabo i postanowiłam jeszcze chwilkę posiedzieć. Gdy wróciłam do domu, przyszedł Nath. Wiedział, że wyszłam wcześniej z pracy. Pracujemy w tym samym miejscu, na tym samym dziale (?,jeśli można to tak nazwac). Ledwo trzymajac sie na nogach otworzyłam drzwi.Nath zauważył, że coś jest nie tak lecz nic nie powiedział. Robiłam herbatę dla siebie i Nath’a… nagle nie wiedziałam gdzie jestem i co się dzieje. Upadlam. Więcej nie pamiętam. Obudziłam się po 2 godzinach przy Nathanielu. W białym pomieszczeniu.Jedno jest pewne.To nie był mój pokój! Nagle zorientowałam się, że jestem w klinice …

Po kilku minutach do pomieszczenia wszedł lekarz i poprosił Nath’a o wyjście. Wyszedł.

— Mam dla Pani złą wiadomość.-powiedział lekarz.-Ma Pani białaczkę. Od miesiąca. Zostało Pani 296 dni.

— … -Nie wiedziałam co mam powiedzieć.

Następnego dnia wypisali mnie do domu.

Wreszcie!

***

— Co powiedzieli w klinice? -spytał Nath

— To tylko przeziębienie.-odpowiedziałam.Nie chciałam go zamartwiac i tak jestem dla niego ciężarem.Nie chciałam jego litości. Nie chciałam niczyjej litości.

— Co?! Ty się nie mogłaś na nogach utrzymać, a oni powiedzieli że to tylko przeziębienie?!?!

— Bo to jakiś większy i gorszy wirus. Przejdzie mi.

— Margaret! Powiedz mi albo pójdę do tej kliniki i się wszystkiego dowiem!

— Nie powiedzą ci...Nie jesteś z rodziny.Nie dla nich.

— Trudno.-wyszedł

Zaczęłam płakać. Poszłam do kuchni i wyciągnęłam butelkę whisky. Kto mi zabroni? Za 295 dni mnie tu nie będzie.

Słyszę kroki.Cholera!

Wrócił. Chowam whisky i idę otworzyć drzwi.

— Płakałaś.- to nie było pytanie.

— Tak jakoś się zebrało.-objął mnie.

— Powiesz mi co powiedzieli w klinice? -spytał jeszcze raz.

— Zostało mi 295 dni.-Jego ręką zdrętwiała.

3.

Obudziłam się obok Nathaniela.To była cudowna noc.Czułam się tak wyjątkowo.Wstałam, ale nie budzilam Nath’a. Tak słodko wygląda kiedy śpi.

Poszłam do łazienki.Rozczesalam moje długie, ciemne, gęste włosy.Czy przez chorobę je stracę? Co się ze mną stanie? Będzie tylko gorzej… Tyle pytań, a tak mało odpowiedzi.

Po porannej toalecie poszłam do kuchni. Wyciągnęłam jajka i sól. Zrobię jajecznicę. Pożywnie i szybko. A szybkość dania i to żeby nie było trudne jest dla mnie najważniejsze.Nie mogę się przemeczac.

— Ooo, no proszę nasza mistrzyni kuchni.-zobaczyłam Nath’a w drzwiach.

— Nie podlizuj się i tak ci nie dam.

— Wredna.

— Tak, to ja słucham? -oboje się zasmialismy.Rozlozylam talerze i nałożyła śniadanie.Nie idę do pracy. Zwolnilam się.Chce te 290 dni przeżyć w spokoju i bez nerwów.Bez pracy...Nathaniel już poszedł. Miałam ochotę na kanapkę. Zajrzałam do lodówki i...Pustka.Uznałam, ze pojadę do sklepu. Ubralam kurtkę, komin i czapkę. Wzięłam kluczyki do mojego mercedesa. Po kilkunastu minutach byłam na miejscu.

Wzięłam wózek i weszłam do sklepu.Nagle usłyszałam za sobą glos:

— Margaret! To ty! Marg! -mój były.Wszędzie rozpoznqał ten głos.

— Tak to ja. I co z tego?!

— Myślałem, że Cię już nigdy nie zobaczę. Wróciłem z Irlandii. Dla Ciebie…

— Teraz. Po czterech latach? Co ty sobie cholera jasna myślisz?!Że po czterech latach będę na Ciebie czekać?! Ze tesknilam?! Przez pierwszy rok.Ale tylko wtedy. Obwinialam siebie o to, ze mnie rzuciles. Wtedy po prostu przyszedłeś i powiedziales ' wyjeżdżam „po prostu.Nie wiadomo dlaczego i po co! Teraz wracasz. I to jeszcze do mnie! Haha! -odezzlam od niego i tak się to zakończyło. Właśnie uświadomiłam sobie jak bardzo kocham Nathaniela. Jak brata,owszem.Ale to coś więcej…

Powiem mu.Dziś. Powiem.

Znów zobaczyłam Davida (mój były ) więc jak najszybciej zaczęłam robić zakupy. Poszłam do kasy zapłaciłam i wybieglam ze sklepu. W samochodzie wreszcie mogłam odpocząć.Co się dzieje? Zawsze miałam dobrą kondycję. A, no tak.Białaczka.

***

Postanowiłam ze zrobię pizzę.Szybkie i pożywne.

Powiem Nathowi o moich uczuciach jak wróci z pracy.

Wrócił…:

-Hej,Marg.Czemu jestes taka smutna? -nie powiem mu ci mnie dzisiaj spotkało. I tak za bardzo się o mnie martwi.

— Nath, muszę ci coś powiedzieć.

Kocham Cię. Nie tylko jak brata.To coś więcej.

— To samo chciałem ci powiedzieć! Kocham Cię!

Pzytulil mnie, zjedliśmy obiad i położyłam się do łóżka. Zmęczenie wygrało. Znów obudziłam się obok Nathaniela.

Jest taki kochany.Dziś mam wizytę w klinice.Nie ma szans.Na przeszczep się nie zalapie, bo już za późno.Na cud nie liczę. Takie przypadki zdarzają się raz na milion. I to na pewno nie będę ja.

***

Czekam.Pełno ludzi.Mam dość. Chcę już stąd iść.

— Pani Blate.-w końcu.

— Dzień dobry.

-Witam.Mam dla Pani złą wiadomość.Choroba postępuje i przyznajmy szczerze widać to po pani. Zostało Pani 240 dni. Dramatycznie się to zmniejszyło.Niech nie pije Pani alkoholu, nie przemecza się.

— Co? Zostało mi 240 dni życia. I przez to mam nie cieszyć się życiem?! Czegoś jeszcze mi nie wolno? Chciałabym już iść.

— Nie, do widzenia.

W końcu z tamtad wyszłam. Zostało mi 240 dni.Co mam zrobić? Cud nie nastąpi. Trudno.

Przez okno samohodu widzę jak ktoś bije małe dziecko. Przez porywacza.Normalnie nie zwrocilabym na to uwagi. W momencie się zatrzymalam i odepchnelam porywacza.Szybko zabrałam dziecko do mamusi.Na policję juz ktoś zadzwonil.Przyjechała szybko. W końcu się to skończyło.Czy przez chorobę otworzyłam serce? Nathaniel był jedyną osobą, której nie odrzuciłam.

Czy przez chorobę czuje, że gdy widzę cierpienie muszę pomóc?

Nie wiem...Ale wiem jedno.Muszę być silna. Do końca. Dla Nath’a.

4.

Waga:40 kg. Wzrost:178 cm.

Przeczytałeś bezpłatne % książki. Kup ją, aby przeczytać do końca!

Kup książkę