E-book
34.98
drukowana A5
34.98
Droga do celu

Bezpłatny fragment - Droga do celu


5
Objętość:
178 str.
ISBN:
978-83-8221-706-3
E-book
za 34.98
drukowana A5
za 34.98

To nie jest wstęp, który można ominąć

Każdy koniec to też nowy początek

Cześć, jestem Asia! Absolutnie uwielbiam serial Gilmore Girls, koty oraz sushi, za to niesamowicie boję się igieł, nie wierzę w diety, jestem fanką zdrowego trybu życia i Taylor Swift. Proszę, już coś o mnie wiesz, nie jesteśmy nieznajomymi! Atmosfera zrobiła się nieco luźniejsza, tak więc warto teraz zaznaczyć cel naszego spotkania.

Chciałabym, żeby ta książka stała się rozmową między mną a tobą. Nie chcę ci mówić, co masz robić, ani że wykonując dane czynności krok po kroku, osiągniesz sukces. Głównie dlatego, że uważam to za absurdalne, bo na to nie ma jednej metody ani uniwersalnego przepisu. Chcę pogadać jak ludzie, opowiedzieć ci o tym, co działa u mnie. Pokażę ci moje podejście do metody SMART, siedmiokrokowej metody Briana Tracy’ego na osiągnięcie celu, a także zapewne do wielu innych znanych metod, o których nie słyszałam, a mimo wszystko je stosuję. Nie brzmi to najlepiej, chodzi jednak o to, że nie jestem w stanie poznać wszystkich sposobów i nazwisk, którym „wynalezienie ich” się przypisuje, ale mogę opowiedzieć o moich doświadczeniach. Przez cały tekst używana jest wobec ciebie forma męska, bo szłoby oszaleć, gdybym pisała w dwóch naraz, a bez żadnej to jeszcze gorzej. Pomyślałam sobie o tobie po prostu jako o „człowieku” i dlatego właśnie taka forma wydała mi się bardziej naturalna. To była taka dygresja, więc wracam już do tematu.


Nie patrz na ten tekst jak na podręcznik, lecz bardziej jak na małą pomoc, taką od koleżanki, kiedy nie wiesz, gdzie zacząć, bądź zaczynasz się trochę gubić w swojej codzienności. Nie znajdziesz tu (zbyt dużo, ale trochę ich będzie, bo lubię!) podniosłych tekstów ani sposobów dających natychmiastowy efekt (tych drugich głównie dlatego, że nie istnieją). Droga do stania się osobą, którą chcesz być, nie jest ani prosta, ani szybka, jednak — co najważniejsze — jest wyłącznie twoja.


Prawdopodobnie podejmiesz jakiś nawyk, a po pewnym czasie wypadniesz z rytmu i to jest okej. Może będziesz musiał przetestować kilkanaście nowych sposobów, aby znaleźć to, co wydaje się odpowiednie, niezależnie od tego, czy mówimy tu o dziedzinie sportu, życiu zawodowym, czy tym społecznym. Ja sama spróbowałam całej masy rzeczy, od rachunkowości po kosmetykę, szukając tego, co będzie sprawiało mi radość. Dlatego właśnie chcę o tym z tobą porozmawiać.


Podsunę ci też całą masę ćwiczeń i pytań, które pomogły mi się ukierunkować. Rób je, proszę, od razu, nie przeskakuj do kolejnych linijek tekstu, nawet jeśli któreś z nich wydaje ci się zbędne. Nie oceniaj swoich odpowiedzi, zdobądź się na szczerość, przecież wszystko zostaje między nami. Nie wiem, czy istnieje na tym świecie człowiek, który lubi czytać długie wstępy, dlatego skończę go w tym momencie, a ty zaopatrz się, proszę, w długopis i zeszyt, odetchnij głęboko, bo to będzie długa rozmowa, i zaczynajmy!

1. Szukanie pasji i odpowiedzi na niewygodne pytania

Skup się na rzeczach, które lubisz

Wiesz, każdy w życiu ma taki moment, w którym uświadamia sobie, że w zasadzie jakby się uparł, to by mógł coś ze sobą zrobić, ale w sumie to nie wie co. Może teraz jesteś w takim momencie, może nie masz na siebie kompletnie pomysłu i każda czynność wydaje ci się zupełną stratą czasu, a może spróbowałeś, nie wyszło i już nie chcesz podejmować inicjatywy. Też byłam w tym miejscu, miejscu bez chęci i pomysłu na jakiekolwiek działanie, ale — jak widać — zostało ono przeze mnie opuszczone. Jak mam być szczera, to długo myślałam, że zaczęło się to od przypadku, jednak teraz widzę, że sama spowodowałam dany rozwój wydarzeń.

Zacznijmy może od początku, bo tu nie chodzi o mnie, tylko o ciebie i o to, co ty chcesz robić w życiu. Nic nie przychodzi za darmo, miej to na uwadze. Zaczynając swoją drogę do celu, nie musisz mieć wkładu finansowego, zasobów ani koneksji, ale ogromny wkład pracy jest nieunikniony. Jeśli już teraz, na tym etapie, wiesz, że nie masz najmniejszej ochoty ruszyć nawet małym palcem, żeby osiągnąć szczęście, to odłóż, wyrzuć, przeznacz na opał tę książkę. Czuję jednak, że tego nie zrobisz… bo już ruch został przez ciebie wykonany, czytasz te słowa! Więc jednak chcesz zmiany, już teraz nikogo nie możesz oszukać, ani mnie, ani nawet siebie, mówiąc, że przecież dobrze jest, jak jest, i lepiej być nie musi. Bo każdy chce, żeby było lepiej, takimi jesteśmy ludźmi i z tym nie ma co się sprzeczać.

Dobra, więc mamy ustalone konkrety: ty chcesz coś w życiu zrobić, ja ruszyłam z miejsca już jakiś czas temu, ale jeszcze cała masa celów do osiągnięcia przede mną, więc przejdziemy przez tę drogę razem.

Na początku poświęcimy chwilę na zastanowienie, może nawet dłuższą chwilę, bo zadam pytania, które nie powinny pozostać bez odpowiedzi. Usiądź wygodnie, na tyle, na ile to możliwe w spokoju, i przemyśl, jak to jest u ciebie.

Odsłaniamy pytanie numer 1: Co tak właściwie lubisz robić? Tak szczerze, co sprawia ci radość? Nie krępuj się, sami swoi. U mnie to było oglądanie filmików na YouTubie, tych, w których dominowała jedna paleta stonowanych barw, wszyscy mieli domy urządzone na biało-beżowo i mówili o tym, jak sobie w tych domach żyją, kręcili Q&A, „boyfriend tag” i każdy możliwy inny „tag”. Po pewnym czasie kontent, który wybierałam, zaczął się zmieniać. Wynikało to też oczywiście z upływu czasu i dorastania, ale YouTube uwielbiam do dziś. Jeśli lubisz czytać książki, oglądać Netfliksa, przeglądać strony internetowe z ubraniami lub grać w gry komputerowe, przyznaj się do tego otwarcie przed sobą. Ważne, aby kompletnie się nie kontrolować, nawet jeśli przyjdzie ci do głowy myśl: „Nie, to głupie/błahe/nieistotne”. Zapisz każdy pomysł.

Ćwiczenie 1


Zapisz pytanie: „Co lubię robić?”

i wynotuj odpowiedzi.


Przykład:

Rzeczy, które lubię robić:

• podlewać kwiatki,

• wymyślać scenki i scenariusze do nich,

• oglądać seriale,

• przeglądać Instagram,

• spacerować.

Wypisałeś wszystkie rzeczy, które lubisz robić, całkowicie bez cenzury? To świetnie, bo to już jest mały krok i postęp w szukaniu swojej drogi. Na pewno zresztą widzisz, że jednak coś tam jest, co sprawia ci radość, nawet jeśli wydaje się to śmieszne i nawet jeśli udało ci się zapisać tylko jedną rzecz. Można powiedzieć, że jest to baza, metaforyczne zasadzenie ziarna, z którego może powstać nasze pełne radości życie. Chyba trochę przesadziłam, ale cóż, mam nadzieję, że jakoś to zniesiesz. Warto znaleźć punkt zaczepienia dla zajęć, które sobie upodobaliśmy, a w tym przypadku jest nim odpowiedź na pytanie: „Dlaczego?”.

Już tłumaczę, po ludzku, nawet na chwilę daruję sobie metafory. Każda czynność, którą wykonujemy, ma swoje „dlaczego”: chodzimy do pracy (dlaczego?), żeby zarabiać pieniądze; gotujemy obiady (dlaczego?), żeby nie być głodnym; śpimy (dlaczego?), ponieważ jesteśmy zmęczeni; spotykamy się ze znajomymi (dlaczego?), żeby naładować swoje baterie społeczne. Czasem nawet robimy coś, żeby zapomnieć o swoich problemach, myślach, czasem, aby wyciszyć sumienie. Zawsze jest ku temu powód, nawet jeśli nie jesteśmy go świadomi. Już słyszę zirytowany głos: „Nieprawda! Niby dlaczego zrobiłem (lub ktoś zrobił) to czy tamto?”. Posłuchaj, ja tego nie wiem, bo to nie ja zrobiłam. Zadaj to pytanie po raz kolejny, ale sobie, bez irytacji i zbędnych emocji.

Szczera rozmowa ze sobą może zdziałać cuda. Często jest niewygodna, nie chcemy odpowiadać sobie na pewne pytania, głównie dlatego, że nie lubimy przyznawać się do błędu. Zresztą nic w tym dziwnego, przyznanie się do błędu jest równoznaczne z wzięciem na siebie odpowiedzialności, czyli zrezygnowaniem z własnej wygody. Rozmawiać ze sobą jednak trzeba, pomimo że nie bardzo się chce, bo jak możemy osiągnąć jakikolwiek poziom szczęścia, jeśli żyjemy w kłamstwie, które sami sobie serwujemy? Niezależnie od tego, jak dobrze podana, stara ryba śmierdzi lub, co gorsza, wraca w mało przyjemny sposób.

Tak samo jest z okłamywaniem również, a może zwłaszcza samego siebie. Prędzej czy później konsekwencje wynikające z przekręcania prawdy do nas wrócą, znajdą drogę, a powiedzenie „kłamstwo ma krótkie nogi” nie wzięło się z niczego. Teraz więc po raz kolejny, w całkowitej zgodzie ze sobą, swoją podświadomością i osobowością, poszukaj „dlaczego” dla rzeczy, które lubisz robi

.Jak widzisz, wszystkie twoje strony muszą dostać prawo głosu i podać sobie ręce. To pytanie padnie jeszcze wiele razy, nie da się od niego uciec, więc postaraj się najbardziej, jak możesz, podczas szukania i zapisywania swoich pomysłów. Przypomnę, że nic nie jest oczywiste, odpowiedzi „nie wymaga wyjaśnienia”, „bo tak”, „z jasnych powodów” nie są dobrymi odpowiedziami. Nawet jeśli coś powinno być zrozumiałe samo przez siebie, zapisz swój argument przemawiający za wykonywaniem danej czynności. Ile ludzi, tyle opinii, dlatego zawsze należy być precyzyjnym.

Ćwiczenie 2


Wypisz powody, dla których lubisz robić

każdą rzecz z ćwiczenia pierwszego.


Przykład:

• Lubię podlewać kwiatki, bo daje mi to świadomość, że nie uschną.


• Lubię wymyślać scenariusze w głowie, bo dynamiczny rozwój akcji mnie ekscytuje.

• Lubię oglądać seriale, bo mogę uciec wtedy od obowiązków.

• Lubię przeglądać Instagram, bo imponuje mi życie innych ludzi.

• Lubię spacery, bo szum liści i śpiew ptaków działa na mnie kojąco.

Jak wiadomo, pytania rodzą pytania, tak jest też w tym przypadku, więc od razu przejdziemy do konkretów. Patrząc na odpowiedzi udzielone powyżej, warto się zastanowić, w jaki sposób można robić więcej tego, co się lubi, jednak w kontekście rozwoju, pasji. Czy przeglądanie Instagrama może przerodzić się w stworzenie społeczności, wspieranie innych osób i promowanie ważnych dla ciebie wartości lub choćby stać się miejscem do dzielenia się przeżyciami i zdobytą po drodze wiedzą? A może scenariusze tworzone w głowie czas zacząć przelewać na papier lub do dokumentu tekstowego i dać upust swojej kreatywnej energii, pracować nad warsztatem? Może zaczniesz dokumentować spacery zdjęciami, poeksperymentujesz z ich obróbką?

Pamiętaj, nie wszystko od razu musi przerodzić się w biznes, nie traktuj tego, co robisz, od razu jako formy zarobku. Pasje i hobby również nas wzbogacają, tylko w zupełnie inny sposób, niekoniecznie finansowo (choć patrząc w szerszej perspektywie, jest to jak najbardziej osiągalne). To często jest powód, dla którego wiele osób nie realizuje się w odpowiednich dla siebie dziedzinach. Z jakiejś przyczyny wydaje nam się, że kiedy już znajdziemy to swoje prawdziwe powołanie, to z dnia na dzień wszystko się ułoży, praca będzie sprawiała nam tylko i wyłącznie przyjemność i oczywiście przynosiła ogromne bogactwo, a my nigdy nie będziemy mieli ochoty się poddać. Bardzo mi przykro, ale tak nie jest.

Sukces każdej firmy i biznesu opiera się na zaufaniu, a je trzeba zyskać i nie dzieje się to przez noc. Co więcej, można pracować całe życie na etacie i być z tego superzadowolonym, a hobby traktować właśnie jako… hobby. Tak więc zastanów się, czym jest ta rzecz, która może cię uszczęśliwić, czego będziesz robić więcej dla siebie. Co może cię pochłonąć do tego stopnia, że stracisz poczucie czasu? Może i teraz nie jest to jeszcze jasne, ale po kilku eksperymentach sytuacja się wyklaruje. Tak, dobrze przeczytałeś, trzeba troszkę popróbować, zanim znajdzie się idealne zajęcie dla siebie. Niektórym przychodzi to szybciej, innym wolniej, ale mało komu udaje się to za pierwszym razem. Tak więc absolutnie się nie zniechęcaj!

To jest też moment, w którym powinieneś zadać sobie pytania: „Czy dane rozwiązanie podpowiada mi intuicja czy ego?”, „Czy to sprawi, że będę szczęśliwszą osobą, czy tego wymagają normy społeczne?”, „Czy to uszczęśliwi mnie, czy chcę zadowolić moich bliskich?”. Nie są to pytania bardzo wygodne, ale zdecydowanie należą do tych otwierających oczy i pozwalają spojrzeć obiektywnie na swoje wybory. Presja społeczeństwa również pełni ogromną rolę w naszych życiach, dlatego świadomość, kiedy się nią kierujemy, jest niezbędna, a kierujemy się często. Nie jest to do końca celowe, ale z pewnością ma przyczyniać się do wygody. Chyba nie ma na tym świecie osoby, która nigdy nie zrobiła czegoś „dla świętego spokoju” lub dlatego że „nie wypadało odmówić”. Gorzej, jeśli takie zachowanie powtarza się notorycznie. Wróćmy jednak do pierwszego pytania, bo zostawienie pojęć „ego” i „intuicja” bez wyjaśnienia byłoby karygodne.

W psychoanalizie ego to głos w naszej głowie, który chce posiadać — niezależnie, czy mówimy o dobrach materialnych, czy o szacunku, poważaniu, władzy itp. Napełnia on naszą głowę obawami, podsuwa myśli, że nam nie wyjdzie i że nie warto zaryzykować, a działania, które chcemy podjąć, są dla nas zbyt trudne. Często nas hamuje i blokuje. Nie jest on jednak wrogiem, bo to jego zadaniem jest ochrona nas przed niebezpieczeństwem. Warto wiedzieć, że dla naszego ego sytuacją niebezpieczną jest każde działanie, które znajduje się poza strefą komfortu. Nic więc dziwnego, że słychać jego głos znacznie wyraźniej niż głos intuicji.

Analogicznie intuicja to głos bardziej subtelny od głosu naszego ego, podpowiada nam, co jest naprawdę słuszne, mimo że podjęcie pewnych działań może być ryzykowne lub wydaje się być sprzeczne z logiką. Jej zadaniem jest podsuwanie rozwiązań, które nas uszczęśliwią.

Ćwiczenie 3


Co możesz robić lub co byś obecnie robił

w życiu, gdyby nie było żadnych ograniczeń?

Jeśli wciąż nie przychodzi ci nic do głowy,

poszukaj inspiracji w Internecie, spójrz

na ludzi wokół siebie. Co wywołuje u ciebie

myśl: „Ja też tak chcę!”?

Niebo jest limitem, wyrzuć wszystko,

co przyjdzie ci do głowy, na papier.

Teraz zastanów się, która z tych opcji najbardziej cię ekscytuje. Odłóż na bok wszystkie obawy i wątpliwości, jeszcze przecież nic nie musisz robić. Jeśli chcesz, zamknij oczy i wyobraź sobie siebie pochłoniętego wybranym zadaniem. Jak się czujesz, ile radości ci to przynosi, jakie jeszcze emocje odczuwasz? Masz? To świetnie, jest cel, na którym można się skupić! To na początek nie musi być nic wielkiego (ale może), ważne, aby nie było to coś całkowicie nierealnego. Chodzi mi o to, że jeśli za pięć lat chcesz być członkiem najlepszej na świecie drużyny hokejowej, jest to bardziej realny cel niż zostanie modelką Prady przez noc, jeśli masz 150 centymetrów wzrostu i zerowe pojęcie o branży. Jest to bariera, której nie sposób ominąć, na pewnym poziomie i z pewnymi cechami się urodziliśmy, nie ma potrzeby się ich wypierać. Życie nie zawsze jest sprawiedliwe, nie traktuje wszystkich tak samo, ale nie jest to żadną wymówką. Każdy z nas „startuje” z innego poziomu, ale też dostajemy swój osobisty pakiet umiejętności i talentów do wykorzystania. Im szybciej to zaakceptujemy, tym łatwiej będzie nam realizować własne cele i doskonalić swoje umiejętności.

Wszystko, co zostało powiedziane powyżej, sprawdzi się również w przypadku, gdy tych pomysłów na siebie mamy zbyt dużo. Tak, to też się zdarza, i świetnie, że wiele rzeczy nas interesuje, jednak trzeba coś wybrać, bo robiąc wszystko, nie zrobi się nic. Nikt nie powiedział, że jest to wybór na całe życie. Po kilku próbach i testach, jeśli odkryjemy, że wybrany cel absolutnie nam się nie sprawdza, to zawsze możemy zmienić zdanie. Nie chodzi o to, by poddać się przy najmniejszej przeszkodzie, ale o to, by robić coś, co naprawdę chcemy robić i nie poświęcać czasu na zajęcia, które nic nie wnoszą.

Doskonale rozumiem, że po wykonaniu powyższych ćwiczeń nadal możemy mieć wątpliwości, dlatego mam jeszcze asa w rękawie, a nawet dwa, czyli dwie dodatkowe techniki pomagające określić nam nasze prawdziwe potrzeby. Nie zastępują one powyższych ćwiczeń, ale mają na celu otworzenie nam oczu na naszą obecną rzeczywistość, a także na… przyszłość. Zanim jednak do nich przejdziemy, musimy sobie wyjaśnić pewną różnicę między celem a wizją. Wizja najczęściej jest odległa i jest ogólnym wyobrażeniem tego, jak nasze życie będzie wyglądać, jaki mamy na nie pomysł. Cele natomiast i ich realizacja mają krótszy termin, powinny być ustalane zgodnie z naszą wizją, przybliżać ją. Jest to istotne w kontekście ćwiczeń, o których będziemy teraz rozmawiać, a nawet, jakby nie było, to jest to ciekawostka, a ciekawostki warto znać. Potem można nimi rzucać na prawo i lewo, albo używać, gdy zapadnie krępująca cisza. A może tylko ja tak robię? Dobra, do rzeczy.


Pierwsza technika, o której chcę powiedzieć, już jakiś czas temu stała się dość popularna, a jest nią stworzenie koła życia. Została ona opracowana przez Paula J. Meyera, założyciela Success Motivation® Institute, Inc., bardzo znanej firmy szkolącej inne firmy. Samo koło pomaga w określeniu poziomu zadowolenia w około ośmiu obszarach życia. Około, ponieważ jest to całkowicie indywidualną sprawą, jakie filary znajdą się na twoim kole. Ja osobiście stosuję kategorie takie jak: zdrowie, kariera, rozwój osobisty, finanse, dom, rekreacja/zabawa, rodzina i przyjaciele, związek. Może być ich mniej, może być ich więcej, koło można rozszerzyć na przykład o duchowy rozwój, przywództwo, religię, pomoc dla innych… Pomysłów jest nieskończenie wiele! Zamieść na nim to, co jest naprawdę ważne dla ciebie i co jest zgodne z twoimi wartościami.


Aby wykonać ćwiczenie, wzór należy najpierw wydrukować lub narysować — nakreślić koło i podzielić je na ilość wybranych przez nas kategorii, inspirujemy się w tym przypadku czymś bardzo przyjemnym, czyli pociętą na kawałki pizzą. Jeśli po przeczytaniu tego zdania w twojej głowie pojawił się obraz okrągłej pizzy pociętej w kwadratowe małe kawałeczki, to jesteśmy zupełnie różnymi ludźmi, i wiedz, że absolutnie nie o to mi chodziło, a twoja głowa musi być bardzo fascynującym miejscem. Tnijmy nasz pizzowy wzór tradycyjnie, na trójkąty.

Następnie każdy wycinek opisujemy nazwą danej kategorii. Niech znajdzie się ona obok każdego kawałka, nie na nim, tak jak na przedstawionym wzorze. Dzięki temu możliwe będzie wykonanie trzeciego kroku.

Teraz czas przejść do sedna sprawy. Jeśli możesz, wyłącz lub wycisz wszystkie rozpraszacze, telefon zanieś do innego pokoju, wyjdź z domu, jeśli to konieczne, lub poproś, aby ci nie przeszkadzano — zarezerwuj czas na skupienie się na zadaniu, ale nie traktuj tego jako wymówki! Jeśli nie masz możliwości, aby popracować nad nim w ciszy, to zacznij działać od razu. Popatrz na każdą kategorię i zadaj sobie pytanie: „Na ile jestem zadowolony z tego obszaru życia?”, wpisz liczbę w skali od 1 do 10 w odpowiednim wycinku koła i narysuj linię na poziomie swojego zadowolenia, gdzie 1 to środek naszej pizzy, a 10 to ciasto. Linię rysujemy, aby przez wizualizację lepiej uświadomić sobie swoją sytuację.

Ćwiczenie 4


Wykonaj koło życia, oceń i narysuj

swój poziom zadowolenia

w wybranych obszarach.

Ćwiczenie to pomaga uświadomić sobie, które z obszarów naszego życia wymagają większej ilości pracy, a które wręcz natychmiastowych działań. Często nie zdajemy sobie sprawy, jak przyzwyczailiśmy się do pewnego stanu rzeczy, mimo że nie zawsze daje nam on poczucie satysfakcji bądź spełnienia. Po wykonaniu koła nie dostaniemy gotowej odpowiedzi na to, co powinniśmy robić, ale zobaczymy kierunek, w którym powinniśmy się udać.

Mam nadzieję, że i tobie koło pomogło zobaczyć pewne obszary życia „wyraźniej”. Sama świadomość jednak nie wystarczy, konieczna jest również analiza i szukanie rozwiązań. Na zamieszczonym wyżej przykładzie zdecydowanie wyróżniają się kategorie „finanse” i „kariera”. W tym przypadku może należałoby rozważyć zmianę pracy lub rozpoczęcie drugiej dodatkowej, wynikającej z pasji (wzrósłby także wskaźnik rozwoju osobistego), dzięki której stan naszych finansów by się poprawił, a docelowo mogłaby zastąpić obecne zatrudnienie. Jest to jedynie przykład, a sposobów na poprawę obecnego stanu rzeczy musisz poszukać samodzielnie. Nie ma tu złotej zasady pasującej do wszystkich przypadków, ale po raz kolejny kluczem jest szczerość. Czasem doskonale wiemy, co powinniśmy zrobić, jednak nie chcemy się do tego przyznać otwarcie z różnych przyczyn — może wydaje się to zbyt trudne, zbyt odległe, a może boimy się opinii innych. Mnie zdarzyło się to nie raz, ale uwierz, jest to tylko odkładanie nieuniknionego, a co za tym idzie — marnowanie czasu.


Druga metoda to plan pięcioletni. Jest to technika, która może wykorzystywać te same kategorie, co „koło życia”, jednak nie polega ona na ocenie obecnego stanu, lecz oddaniu się marzeniom. Owszem, jest zbliżona do tej zaprezentowanej w ćwiczeniu 3, jednak skupia się na konkretnych obszarach życia. Aby wykonać swój plan, zapisz, kim chciałbyś być lub w jakim miejscu się znajdować za pięć lat, gdyby nie było żadnych, ale to kompletnie żadnych ograniczeń. Jak we wszystkich ćwiczeniach, które pojawiły się do tej pory i we wszystkich kolejnych, koniecznie podaj konkrety. Zamiast: „Za pięć lat chcę mieć własny dom”, zapisz: „Za pięć lat będę mieć wybudowany własny dom z drewna, na działce, do której należą również dwa hektary lasu w Bieszczadach”. Im więcej szczegółów i im wyraźniejszy obraz, tym lepiej. Zwróć też uwagę na sformułowanie drugiego zdania — jest napisane w ten sposób, że od razu odbieramy je jako rzecz pewną. O tym powiem ci więcej za chwilę.

Metodę tę można stosować samodzielnie lub jako uzupełnienie koła życia. O ile koło uświadomi nam, nad czym warto popracować, tak plan pięcioletni mocnej to ukierunkuje. Jest to obraz życia, które oceniasz dziesięć na dziesięć w każdym aspekcie. Do tego dostaniesz bonus w postaci otwarcia oczu i zwiększenia świadomości. Przecież po włożeniu pracy rzeczywiście można te cele osiągnąć!

Ćwiczenie 5


Wypisz obszary życia z poprzedniego

ćwiczenia. Do każdego z nich przypisz

wizję siebie i swojego idealnego życia

za pięć lat. Pisz tak, jakby nic nie stało

na przeszkodzie, a zrealizowanie marzeń

było pewne.

Lwia część pracy z głowy: ustaliliśmy, co lubimy robić, dlaczego to lubimy robić i co w związku z tym robić możemy, a nad którymi obszarami życia wypadałoby popracować, i jak to idealne życie za pięć lat sobie wyobrażamy. Żeby dodatkowo pobudzić mózg do działania, a także stworzyć dla siebie łatwo dostępne narzędzie do codziennej motywacji, bardzo mocno polecam wykonanie tablicy inspiracji (vision board), czyli kolażu elektronicznego, w formie papierowej, tablicy na Pintereście lub folderu ze zdjęciami, które przedstawiają twoje wymarzone życie. Najbardziej zachęcam do przygotowania go na papierze i trzymanie w widocznym miejscu, ale na początek wystarczy forma elektroniczna, jeśli tylko na taką możesz sobie w tym momencie pozwolić, a kto wie, może akurat będzie sprawdzać się lepiej.

Przeczytałeś bezpłatny fragment.
Kup książkę, aby przeczytać do końca.
E-book
za 34.98
drukowana A5
za 34.98