E-book
9.63
drukowana A5
33.03
drukowana A5
kolorowa
59.1
Bułgaria znana i nieznana. Kierunek Burgas

Bezpłatny fragment - Bułgaria znana i nieznana. Kierunek Burgas


Objętość:
178 str.
ISBN:
978-83-8104-621-3
E-book
za 9.63
drukowana A5
za 33.03
drukowana A5
kolorowa
za 59.1

Książka z serii: Bułgaria znana i nieznana

Wyd. — listopad 2018 r./ Zdj. na okł. Nesebar (Skarlet)

Autorzy: Skarlet & Albert (www.dobulgarii.wordpress.com)

Wszelkie prawa zastrzeżone. Rozpowszechnianie i kopiowanie całości lub części publikacji zabronione bez pisemnej zgody autora.


O książce

Patronat medialny

Tutaj (w tej książce) znajdziecie przepięknie przedstawioną wędrówkę od stolicy Bułgarii — Sofii, w kierunku Burgas. Napisaną bajkowym językiem (dosłownie!). Czytając miałam wrażenie, że znów mam kilka lat (załóżmy, że 7.), siedzę na kolanach dziadka, który opowiada mi magiczne i zapierające dech w piersi opowieści o tym niesamowicie różnorodnym kraju bałkańskim. (Michalina Foremska „Papierowy bluszcz”)


Skarlet i Albert oddają w Wasze ręce niezwykłą książkę, która sprawi, że nie tylko poznacie Bułgarię jakiej jeszcze nie znacie, ale po prostu zakochacie się w niej. Liczne legendy, miejsca warte zobaczenia, życie codzienne Bułgarów, jaskinie, muzea, rezerwaty to wszystko możecie tutaj poznać. (Grażyna Wróbel „Czytaninka”)


Ja jestem zafascynowana tym, co Autorzy mają nam do przekazania w swych książkach. W tej również znajdziemy wiele interesujących informacji. Zobaczymy jaka jest naprawdę Bułgaria, jak wygląda życie codzienne Bułgarów.

Ta książka to nie jest zwykły przewodnik. (Magdalena H. „Zagubieni w świecie książek”)


(Autorzy) pisząc swoje książki, pokazują Wam ich kraj z zupełnie innej strony, od tzw. kuchni. (…) Dla mnie ta książka, to kopalnia wiedzy przekazanej w sposób bardzo przystępny. Nie, to nie jest zwykły przewodnik. (Agnieszka Krizel „Recenzje Agi”)

Kierunek Burgas!

Rejon Burgas każdego roku przyciąga coraz większą liczbę turystów. Morze Czarne, jeziora, rzeki i góry gwarantują, że każdy znajduje coś interesującego dla siebie.

Morze ma atrakcyjną ofertę dla amatorów plażowania, pływania, nurkowania i sportów wodnych.

Nad słonymi lub słodkowodnymi jeziorami można obserwować pelikany, różowe, długonogie flamingi, niespieszące się żółwie i wielu innych przedstawicieli fauny.

Góry Strandża to nie tylko świeże powietrze, to również interesująca, dziewicza przyroda, malownicze pejzaże, tajemnicze jaskinie.

Miłośnicy zwiedzania zabytków też nie są zawiedzeni, bo jak w całej Bułgarii, tak i tu po każdej epoce znajdują cenne pamiątki.

Wielkim sprzymierzeńcem turystów jest klimat. W całym rejonie lato trwa bardzo długo. Często w listopadzie temperatury wynoszą +-20 stopni, a zimą rzadko spadają poniżej zera.

Legendy, ciekawe tradycje i kultywowane od wieków stare obyczaje, nadają każdej wyprawie na Bałkany bardzo specjalnego kolorytu.

Zanim poznamy cudne miejsca położne nad morzem, zatrzymamy się na krótki spacer po Sofii, zajrzymy do Plovdiv, podrepczemy śladami Traków i Rzymian.

Zapuścimy się również w najodleglejsze zakątki w górach Strandża, którym udało się oprzeć cywilizacji.

Ja Polka i ja dziecko Bałkanów

W specyficznym, lekkim chaosie powszechnym we wszystkich krajach bałkańskich jest określony porządek, znany wyłącznie mieszkańcom regionu. Żeby zrozumieć tę różniącą się od naszej mentalność nie wystarczy tylko znajomość wydarzeń historycznych i wiedza książkowa, trzeba spędzić wśród nich trochę czasu, chcieć ich poznać i spojrzeć na świat ich oczami.

Wspólną cechą wszystkich nacji zamieszkujących piękną Bułgarię jest towarzyskość i zamiłowanie do spędzania czasu w gronie szerszym niż najbliższa rodzina. Widać to we wsiach i w miastach. Sąsiedzi gawędzą przy małej czarnej w kawiarenkach, które są co krok, prawie przy każdym bloku w dużych aglomeracjach i w małych osadach, gdzie czasem kafejkę zastępują stoliki wystawione przed sklepem. Bułgarzy uwielbiają na co dzień i od święta bywać w knajpkach. W większych miastach mają ulubione miejsca, w których mogą słuchać swojej narodowej muzyki, tańczyć tradycyjne horo i cieszyć się chwilą. Przy stołach siedzi zwykle kilka osób, bo bardziej wolą się „gościć” w urokliwej restauracyjce niż w domu. Dotyczy to ludzi w każdym wieku, bardzo młodych i tych na emeryturze.

Życie toczy się trochę wolniej i na większym luzie, ale nie jest pozbawione codziennych trosk i kłopotów, od których Bułgarzy umieją się zdystansować. Lubią sobie głośno ponarzekać (ooj lubią), a jednocześnie jest w nich optymizm, który każe im wierzyć, że są sposoby na zwalczenie przeciwności losu, czasem nas zaskakujące, ale są i wspomnimy o nich w dalszej części.

Wszystko o czym piszemy dotyczy zdecydowanej większości, bo oczywiście jak wszędzie, tak i tu znajdziemy wyjątki. Pewne jest, że specyficznego klimatu nie poczujemy w zamkniętych kurortach w otoczeniu innych turystów, ani podczas programów folklorystycznych.

Bułgaria ma urok, który wielu uzależnił. I chociaż są miejsca, których urodę szpeci „dzieło” stworzone przez człowieka, wiemy, że w życiu czasem trzeba zmrużyć oczy, żeby dostrzec piękno. Zapraszamy w naszą kolejną „książkową” podróż. Skarlet (Polka) i Albert (dziecko Macedończyka i Greczynki — urodzone w Bułgarii).


O Bułgarii „w pigułce”, o kuchni bałkańskiej, o kiwaniu głową i słówkach, które zwodzą, piszemy w dodatku zamieszczanym w każdej książce, nieco modyfikowanym i uzupełnianym przed wydaniem kolejnych części z serii „Bułgaria znana i nieznana”.

Moc legendy

W wielonarodowościowej Bułgarii poszczególne nacje nawzajem przejmowały od siebie cząstki obyczajów i wierzeń, nie zatracając jednocześnie swojego odrębnego charakteru.

Wszystkie grupy etniczne łączy niechęć do zmian obowiązujących tradycji. Od tysiącleci wplatano w nie nowe obrzędy, nie rezygnując całkowicie ze starych.

Miejsca kultu pozostają niezmienne. Cerkwie najczęściej powstawały i powstają w miejscach czczonych od dawien dawna.

W całej Bułgarii występują źródła mineralne, które współczesna medycyna wykorzystuje do leczenia wielu różnych chorób. Te szczególne właściwości były też znane Trakom, którzy jednocześnie uznawali je za dar bogów. Miejsce, w którym znajdowało się cudowne źródło było więc jednocześnie miejscem kultu, w którym modlono się i wyrażano wdzięczność.

Współcześni bułgarscy chrześcijanie wierzą tak samo silnie w Boga, jak i w moc świętych źródeł trackich przodków. Dziś, w pobliżu tej samej sączącej się wody, spotykamy kapliczki i ludzi pielgrzymujących z bliższej i dalszej okolicy.

Jednym z takich miejsc gdzie wiara splata się z legendą jest Rusokastro, oddalone około 20—25 km od Burgas. Około 3 km na północ od wsi są pozostałości twierdzy z V wieku o tej samej nazwie. Miejsce pogańskiego kultu, z istniejącej tu wcześniej osady Traków, zastąpiono świątynią chrześcijańską, która jeśli ucierpiała w czasie wojen, była odbudowywana lub wznoszono na jej miejscu nową. Patronem kolejnych cerkwi był Sveti Georgi. W 1927 roku na miejscu kościoła powstała kaplica pod tym samym wezwaniem.

Według miejscowych opowieści smok żyjący w jaskini znajdującej się w twierdzy, zakochał się w pięknej dziewczynie o imieniu Rusa. Kiedy panna czerpała wodę ze studni, przybierał on postać młodzieńca, rozmawiał z nią i próbował namówić do małżeństwa. Rusa odmawiała, bo swoje serce już wcześniej oddała innemu.

W dzień świętego Georgiego, jak każdego roku, koło klasztoru w starej twierdzy zebrali się ludzie ze wsi, żeby wspólnie ucztować przy dźwiękach muzyki. Podczas gdy szczęśliwa Rusa tańczyła ze swoim ukochanym, nagle zagrzmiało. Zapadła ciemność, z której wyłonił się wściekły smok i porwał pannę.

Na nic zdały się prośby rodziny i przyjaciół o jej uwolnienie. Zrozpaczony ojciec Rusy poprosił o pomoc patrona cerkwi.

Święty Georgi, przebił włócznią porywacza i uwolnił mieszkańców od kłopotliwego sąsiada. Od tego czasu skałę i jaskinię w twierdzy nazwano imieniem Rusa.

Przez prawie 1400 lat, aż do naszych czasów, kontynuowano tradycję zbierania się raz w roku na polanach wokół dawnej twierdzy. Przyjeżdżali tu ludzie z okolicznych wsi i miast.

Pierwszego dnia święta modlono się do patrona cerkwi/kaplicy, a następnie obmywano twarz wodą sączącą się w jaskini. Według legendy są to spływające łzy porwanej Rusy. Wierzono, że uzdrawiają chore oczy i chronią przed urokami.

W drugim dniu święta przed jaskinią zostawiano nitki z ubrań, czy fragmenty garderoby, żeby wraz z nimi pozbyć się dolegliwości. Zwyczaj istnieje od niepamiętnych czasów i przy tym, i innych świętych źródełkach nadal spotykamy strzępy ubrań. Jak wiadomo, wiara może zdziałać wiele…

W latach 80-tych XX wieku twierdza Rusokastro bardzo ucierpiała podczas ćwiczeń wojskowych. Po tym fakcie, dopiero po 2000 roku, zaczęto tu prowadzić prace archeologiczne. Miejsce zapewne musiało poczekać na swoją kolejkę i fundusze.

W 2009 roku w złożonym systemie fortyfikacji odkryto tajne przejście pochodzące z V wieku, prowadzące z twierdzy do rzeki.

Mieści się ono między dwiema skałami i ma około 65 metrów długości i 4 metry szerokości. Na końcu tunelu schodzącego w dół, poniżej powierzchni rzeki, zbudowano masywną wieżę, a w niej wielką cysternę, która wypełniała się na bieżąco wodą, z której korzystali mieszkańcy.

Naukowcy uważają, że ukryte przejście było używane przez kilkaset lat.

Twierdza Rusokastro znajdowała się w strategicznym punkcie, na drodze wiodącej w kierunku Bosforu i Konstantynopola.

***

Bułgaria, z powodu mnogości ukrytych skarbów z minionych epok, nie nadąża z ich odkrywaniem. Często szybsi niż naukowcy są poszukiwacze, którzy nie mają tu problemu ze znalezieniem czegoś bardzo starego i bardzo cennego pod ziemią czy pod wodą.

Czasem nie trzeba szukać daleko. Pewien emeryt, podczas przekopywania przydomowego ogródka, natrafił na bogato zdobione naczynia liczące sobie 2500 lat.

Święta Sofia

Patronką stolicy Bułgarii jest Św. Sofia nazywana matką wiary, nadziei i miłości.

Pomnik Sofii

Sofia nie jest najpiękniejszym miastem w Bułgarii, chociaż ma swój własny, niepowtarzalny klimat. Wjeżdżając do stolicy od strony Serbii, przez lata nie udało nam się zrozumieć, dlaczego za nowoczesnym centrum handlowym, witają nas cygańskie slumsy.

Pełne kafejek, tętniące życiem Centrum, piękne położenie, możliwość dojechania tramwajem na górski szlak, powodują, że będąc w Sofii szybko zapomina się o tej brzydszej stronie.

Miasto jest jedną z najstarszych stolic europejskich.

Zaistniało w VII wieku przed naszą erą jako tracka osada, znana pod nazwą Serdika lub Serdonpolis.

Cerkiew rotunda „Sveti Georgi”

Z tych i późniejszych czasów przetrwały budowle, które gdyby mogły przemówić, pewnie wiele opowiedziałyby o zarządzających miastem Trakach, potem Rzymianach i na końcu Turkach, którzy okupowali Bułgarię prawie 500 lat.

Przejeżdżając przez Sofię zawsze zatrzymujemy się na 3—4-godzinny spacer po centrum, żeby popatrzeć na piękne zabytkowe obiekty i poczuć tutejszą specyficzną atmosferę.

Pozostałości z czasów Trackiej Serdiki zobaczymy w rejonie „Serdika”, w pobliżu Bulwaru Księżnej Marii Luizy (Bul. Kniaginia Maria Luiza) i Bulwaru Todor Aleksandrov.

W 2016 roku część antycznej dzielnicy osłonięto szklanym dachem, dzięki czemu spacer ulicą istniejącą 2000 lat, jest przyjemnością nawet podczas kiepskiej pogody.

Na tyłach hotelu Sheraton ukryła się między budynkami cerkiew rotunda „Sveti Georgi”. Uważa się ją za najstarszy zachowany obiekt w mieście. Patrząc na nią, trudno uwierzyć, że jest aż tak wiekową damą. Liczy sobie ponad 1700 lat — i ani śladu zmarszczki.

„Serdika jest moim Rzymem” — mawiał o dzisiejszej stolicy Bułgarii pierwszy, rzymski imperator — chrześcijanin, cesarz Konstantyn I Wielki, żyjący w IV wieku.

W jego czasach Sofia była siedzibą chrześcijańskiego biskupstwa, a w 342 roku (już po śmierci Konstantyna) odbył się w mieście Serdijski Sobór. Jego uczestniczy toczyli spory między innymi we wspaniałej rotundzie, pod kopułą ozdobioną fantastycznymi freskami.

Tuż obok są pozostałości ulicy z systemem kanalizacji z czasów rzymskich.

W pobliżu Bulwaru Kniaginia Maria Luiza i ulicy Triaditsa istniały kiedyś łaźnie tureckie. Na ich miejscu, w 1913 roku, powstała „Centralna Mineralna Bania”, gdzie do 1986 roku można było zażywać kąpieli w wodzie mineralnej. Mieści, a właściwie mieściła się ona w secesyjnym budynku z charakterystycznymi dla Bułgarii zdobieniami.

Na sofijskim Bulwarze Kniaz Aleksandar Dundukov 2, każdego dnia czeka grupka turystów. Urzęduje tu prezydent Bułgarii. Co 2 godziny odbywają się przed jego Pałacem zmiany warty, które niewątpliwie są atrakcją stolicy.

Część Bułgarii odzyskała niepodległość w 1878 roku, po wojnie Rosji z Turcją. Na cześć ruskich żołnierzy, którzy przyczynili się do wyzwolenia i zginęli w czasie bitew, wzniesiono cerkiew Aleksandra Newskiego z kopułami w kolorze złota i zmurszałej zieleni. Jest ona największą działającą świątynią na Bałkanach. Powstawała od końca XIX wieku do 1912 roku. Poświęcono ją w 1924 r. Mieści się na Placu Aleksandra Newskiego i z każdej strony, o każdej porze robi wrażenie.

Jednym z ulubionych miejsc spacerowiczów jest rozległy Plac Bułgaria, na którym na tle górskich szczytów znajduje się Pałac Kultury, otwarty w 1981 r.

Jest też w Sofii ciekawa cerkiew „Svetite Sedmo-chislenitsi” zbudowana w 1528 roku jako meczet. Z powodu ciemnego koloru minaretu wykonanego z granitu, mówiono o nim „czarny meczet”, chociaż był on nazwany imieniem wielkiego wezyra „Sokollu Mehmeta Pashy”. Świątynię przebudowano w 1903 roku, istnieje do dziś i mieści się w pobliżu ulicy Graf Ignatiev.

W innym meczecie — „Buyuk Djamiya” (Bujuk Dżamija, duży meczet) — z końca XV wieku (1451—94 r.) ulokowało się Muzeum Archeologiczne. Przez ponad 500 lat istnienia, budynek był wielokrotnie powiększany.

Według tureckiego podróżnika Evlii Chelebi’ego, żyjącego w XVII wieku, najpiękniejszym meczetem Sofii jest działający do dziś meczet Banya Bashi (Bania Baszi). Zaprojektował go i zbudował w 1566—67 roku Sinan — architekt sułtana Sulejmana (postać znana miłośnikom serialu „Wspaniałe stulecie”). W ważne święta muzułmańskie wierni nie zawsze mieszczą się wewnątrz, a więc modlą się także przed meczetem ( w środku może przebywać jednocześnie około 700 osób).

Meczet Banya Bashi


Sofia — pocztówka z 1901 r.

Ze ścisłego centrum wyjeżdżamy Bulwarem Tsarigradsko Shose (Carigradsko Szose; w kierunku Plovdiv, Burgas). Jedziemy mostem zbudowanym w 1891 roku nad rzeką Perłowską.

Rzeźbom orłów na wąskim, wysokim postumencie zawdzięcza on nazwę Orlov Most (Orłow Most).

W Sofii, w dzielnicy Boyana, u podnóża Vitosha (Witosza), jest słynna „Boyanska Carkva” wpisana na listę światowego dziedzictwa UNESCO. Istnieje od końca X wieku. W kolejnych epokach, w XIII i XIX wieku, była rozbudowywana. Są tu wspaniałe freski z różnych okresów. Najstarsze, zachowane, pochodzą z XI i XII wieku. Najcenniejsze są te, które namalowano w 1259 r.

Nad Sofią (około 5—6 km od centrum dzielnicy Boyana) znajduje się 25-metrowy wodospad Bojański, widoczny z miasta w jasne, pogodne dni.

Sofia liczy sobie ok. 1 300 000 mieszkańców, którzy stanowią ponad 16% ludności małej Bułgarii.

Miasto jest położone na tarasach, na wysokości od 500 do 700 metrów n.p.m. Otacza je pasmo Stara Planina, Vitosha (z najwyższym szczytem Cherni Vrah -2290 m) i Lulin (najwyższa — Dupevitsa 1255 m n.p.m).

„Najulubieńszem miejscem dalszych wycieczek po za miasto jest wioska, nazywająca się niegdyś Bali-effendi, dzisiaj Kniażewo. Ma ona dla Sofii takie same znaczenie, jak Wersal dla Paryża, albo Poczdam dla Berlina. Wieś ta leży u stóp Bałkanów; przez środek jej płynie górska rzeczułka. Tutaj znajdują się także ciepłe źródła mineralne, do których napływa rokrocznie mnóstwo gości. Widzimy tu obok wiejskich domów miejskie kawiarnie, hotele, tureckie dżamije i karwan-seraje. Ogólny widok wsi prezentuje się obecnie jeszcze dziko, lecz z latami będzie to niewątpliwie romantyczna miejscowość dla zamiejskich wycieczek.”

Tak w „Dzienniku Warszawskim” z 1889 roku, opisuje okolice Sofii dziewiętnastowieczny podróżnik.

Sofia — obraz Josepha Oberbauera (przełom XIX/XX w)

Dziś do Kniażewa dojeżdża się z centrum tramwajem numer 5 — wprost na górski szlak turystyczny w Parku Vitosha, na terenie którego są trasy narciarskie, wyciągi, schroniska i oczywiście wspaniała przyroda.

Atrakcją pasma Vitosha są „kamienne rzeki” (leżące na zboczach skalne głazy, wygładzone na skutek działania wody i wietrzenia, przypominające spływającą rzekę). Najbardziej znane, obrośnięte złotym mchem „Złatnite Mostove”, są na wysokości 1350—1500 m n.p.m. i dochodzimy do nich z Knajeva żółtym, oznakowanym szlakiem (ok. 2,5 godziny).

Kervansaray — duży budynek z wewnętrznym dziedzińcem, na którym zatrzymywały się kupieckie karawany — nie jest nikomu potrzebny. Wielbłądów dźwigających towary — nie spotykamy już na Bałkanach od połowy XX wieku. Niektóre dżamije (meczety) przetrwały do naszych czasów, choć jest ich znacznie mniej niż w XIX wieku.

Kniażewo nie stało się Wersalem Sofii, ale na pewno jest miejscem, które chętnie odwiedzają mieszkańcy i goście stolicy. Góry i cała okolica pozostały piękne — bez zmian.

Chętnie czytamy opisy różnych miejsc, sporządzone w minionych stuleciach, bo dzięki nim łatwo wyobrazić sobie, jak wyglądały one dawno temu. A więc jeśli kiedyś znajdziecie się w Sofii, wsiądziecie do naszego ulubionego tramwaju numer 5 i spojrzycie na Kniażewo, przymknijcie na chwilkę oczy…

Przystanek w Filipopolis

Bułgaria, typowa przedstawicielka Bałkanów, to kraj ludzi ciekawych historii swoich przodków, lubujących się w legendach przekazywanych kolejnym pokoleniom. Bez tych często romantycznych opowieści, bez długiej, burzliwej i ciekawej przeszłości, wiele miejsc nie miałoby uroku. Każde tutejsze miasto ma swoją duszę, którą najczęściej odkrywamy i zaczynamy rozumieć w jego najstarszej dzielnicy.

Przystajemy na cztery godziny w bardzo specjalnym Plovdiv.

Możemy tu pójść na koncert w antycznym teatrze, przymknąć oczy i poczuć klimat jaki był tu przed prawie dwoma tysiącami lat, kiedy to na tych samych ławeczkach siedzieli Trakowie i Rzymianie.

Możemy tu też pospacerować wąskimi, czasem stromymi uliczkami, wśród barwnych, pięknie zdobionych domów XVIII i XIX-wiecznych kupców.

Plovdiv, położony wśród siedmiu wzgórz, jest jednym z najstarszych miast Europy. Pierwsze, istniejące tu osady odkryte przez archeologów, liczą sobie ponad siedem tysięcy lat.

Pomnik Filipa

W 342 r. p.n.e. ojciec Aleksandra Macedońskiego, Filip II, uzależnił od siebie trackie Królestwo Odrysów, wkroczył do miasta i nadał mu nazwę Filipopolis, zamiast dotychczasowej Eumolpias.

W kolejnych wiekach, na zmianę, Trakowie odzyskiwali lub tracili kontrolę nad swoim państwem.

Od 46 roku, z nowym imieniem Trimontium, Plovdiv stał się ważnym punktem w prowincji Tracja, wcielonej do Imperium Rzymskiego na kilkaset lat. W tym czasie powstało wiele znakomitych budowli, akwedukty, łaźnie, teatry, stadion, forum.

IX — XIV wiek to dla miasta naprzemiennie rządy władców bułgarskich, Imperium Łacińskiego i Bizancjum.

W XIV wieku Bułgarię zalały wojska osmańskie. Od 1371 roku, Plovdiv pod nazwą Filibe, jak cały kraj, pozostał na 500 lat w niewoli tureckiej. Powstały tu meczety, budynki i łaźnie w stylu orientalnym.

Z każdej epoki przetrwało do dziś wiele ciekawych, świetnie zachowanych zabytków.

Duży antyczny teatr z początku II wieku (dla ok. 3500 widzów) wybudowano za czasów imperatora Marka Ulpiusza Trajana. Został wzniesiony na stoku między wzgórzami Dżambaz tepe i Taksim tepe, dzięki czemu z górnego piętra widowni widzimy panoramę Plovdiv.

Antyczny teatr

Mniejszy, odeon dla 350 osób, powstał jako buleuterion, miejsce, gdzie spotykali się politycy, rada miasta. Z czasem został zadaszony i przystosowany do wystawiania spektakli teatralnych (I — II w).

W obu teatrach nadal odbywają się koncerty, widowiska dramatyczne, muzyczne, wieczory literackie.

Antyczny stadion wybudowany w II wieku w czasach imperatora Adriana, był przeznaczony dla trzydziestotysięcznej widowni. Przystosowano go do walk gladiatorów między sobą i ze zwierzętami. W zawodach rywalizowali tu też antyczni sportowcy.

Stadion usadowiono między stokami Sahat tepe i Taksim tepe (tepe oznacza po bułgarsku wzgórze).

Pamiątki z czasów rzymskich są oddalone od siebie o kilkaset metrów (na odcinku 1,5—2 km). Po drodze mijamy piękne domy z czasów Bułgarskiego Odrodzenia, w których dziś są muzea i galerie.

Najważniejszą i jednocześnie jedną z najstarszych świątyń prawosławnych jest Hram Sveta Marina z 1853 roku.

Wspaniały, rzeźbiony ikonostas, freski i cenne ikony zobaczymy w Katedralnym Hramie pod wezwaniem Uspene na Sv. Bogoroditsa z 1844 r.

Na tej samej ulicy, w cerkwi Świętych Konstantina i Eleny z 1832 r., znajduje się pozłacany ikonostas, zdobiony barokowymi rzeźbami. Obok jest budynek żeńskiego klasztoru i 13-metrowa dzwonnica.

Z czasów Imperium Osmańskiego jest działający meczet Dżumaja Dżamija zajmujący ok. 1500 m2 powierzchni. Nie jest znana dokładna data jego powstania, wiadomo jedynie, że stało się to między XIV-tym, a XVI-tym wiekiem. Na brzegu rzeki Maritsa jest jeszcze jeden, bardzo stary meczet-imaret „Shahbeddin Imaret” z 1444 roku. Słowo „imaret” oznacza miejsce, w którym biedni i pielgrzymi mogli się zatrzymać i otrzymać strawę. Meczet udzielał wsparcia potrzebującym do końca XIX wieku.

Jednym z symboli miasta jest wschodnia brama z V wieku, nazywana Hisar Kapiya. Na otaczających ją murach, niczym wielkie pudła, „leżą” kolorowe domy. Cała piękna, stara część Plovdiv jest wpisana na listę rezerwatów architektonicznych.

Według trackiej legendy na terenie dzisiejszego miasta mieszkała piękna dziewczyna o imieniu Rodopa. Jej uroda zachwycała również bogów. Jeden z nich — Hemus — bardzo chciał ją zdobyć i za wszelką cenę próbował pozbyć się pozostałych. Wokół osady, w której mieszkała Rodopa, zrzucał skalne głazy, żeby ukryć ją przed innymi. Kiedy zrozumiał, że to nie uchroni panny przed zalotami konkurencji, zamienił ją w kamień.

Wzgórza powstałe dzięki Hemusowi pozostały na zawsze i dziś nazywają się: Dżambaz tepe, Taksim tepe, Sahat tepe, Dżendem tepe, Bunardżik, Nebet tepe i Markovo tepe. (To ostatnie przestało istnieć, ponieważ stało się materiałem do produkcji kostki brukowej.)

Według innej legendy w Rodopie zakochał się Posejdon. Szybko znudził się piękną dziewczyną i odszedł. Kiedy urodził się ich syn Eumolpias, postanowił zabrać go do siebie.

Hemus stanął po stronie przerażonej matki i pod nogi idącego Posejdona rzucał skalne głazy. Bóg morza okazał się silniejszy. Zabrał syna, a Hemusa zamienił w pasmo górskie. Dorosły Eumolpias wyruszył odnaleźć matkę. Kiedy doszedł do rodzinnej osady, ujrzał w sąsiedztwie piękne góry o imieniu Rodopa. Zrozumiał, że to sprawka ojca… Postanowił zostać i założył miasto Eumolpias (dziś Plovdiv).

Magiczne góry

Skalne rzeźby natury w Rodopach

Rodopy to niezwykle zróżnicowane, magiczne góry, zaskakujące formami i kolorem skał. Przyciągają urodą i tajemniczością. Trakowie pozostawili tu świątynie i grobowce położone w miejscach, które na zawsze pozostają w pamięci i do których chce się wracać. Legendy i ludzie — tradycjonaliści kultywujący stare obyczaje, powodują, że czujemy się często jak w innej rzeczywistości. Nutek orientu jest tu więcej niż w innych miejscach.

W Rodopach urodził się mityczny Orfeusz, który ma swój ogród i skały nazywane jego imieniem. W diabelskiej jaskini, z której wyruszył do świata Hadesa ratować Eurydykę, raz w roku organizuje się misterium-festiwal przyciągający rzesze turystów. W odległości zaledwie 50 km od Plovdiv, w kierunku Asenovgrad, znajduje się święta rodopska góra Belintash.

Tajemnica białego kamienia

Belintash (Belintasz) to płaskowyż o długości około 300 metrów, położony na wysokości 1225 m n.p.m. w pobliżu wsi Vrata i Mostovo. Na nazwę składają się dwa słowa, biały — z języka bułgarskiego i kamień (tasz) — z języka tureckiego. Jednak mieszkańcy okolicznych wsi mają własną teorię. Są przekonani, że nazwa pochodzi od imienia hajduka Belio Wojwody.

Chyba jest niewiele miejsc, o których mówi się tak wiele i które od lat pozostają zagadką. Belintash interesuje archeologów, astronomów, religioznawców, ufologów, poszukiwaczy skarbów, media i zwykłych ludzi. Jest tu świątynia tracka, której wiek szacuje się na ponad 2500 lat. Znajdują się w niej schody, nisze i ponad 200 wykutych w skale otworów, o różnych rozmiarach i głębokości do ok. 3 m. Są połączone rowkami i według niektórych tworzą mapę gwiazd. W 2011 roku odkryto ślady bramy wjazdowej i podtrzymujących ją kolumn. O tym, że wrota musiały być duże i masywne, świadczą znalezione koleiny. I chociaż na płaskowyżu od wielu lat trwają prace ekip archeologów z całego świata, do dziś nie wiemy w 100%, jakiemu bogu oddawano tu cześć i jakie odbywały się tu rytuały. Wiele wskazuje na to, że świątynię poświęcono Sabazijowi, bóstwu płodności, zdrowia, przyrody. Na Belintash znaleziono m.in. srebrną płytkę z jego wizerunkiem.

Archeo-astronomowie uważają, że było tu również obserwatorium astronomiczne. Ufolodzy twierdzą, że lądowały tu pojazdy mieszkańców innych planet. Wciąż krążą legendy o tym, że do świątyni przybył Aleksander Macedoński, żeby poznać swoją przyszłość i na znak wdzięczności pozostawił rydwan ze złota ważący 800 kg. Temat co pewien czas odżywa w prasie.

Poszukiwacze skarbów krążą w okolicy Belintash i próbują odnaleźć rydwan, grobowiec wuja wielkiego Aleksandra i ukryte bogactwa hajduków. Mówi się też, że gdzieś w pobliżu powinna być starożytna biblioteka Traków i cenne przedmioty ze średniowiecznego klasztoru, zakopane przez mnichów. Imaniari (poszukiwacze) często wyprzedzają archeologów. U podnóża skały pozostawili duży wykop, w którym pracująca obecnie ekipa znajduje ceramikę, garnki, fragmenty rzeźb i inne przedmioty z czasów starożytnych.

Mieszkańcy okolicznych wsi przestrzegają turystów przed zmienną pogodą na płaskowyżu i nie radzą tam wchodzić jak jest pochmurno lub zanosi się na deszcz. Nie wszyscy traktują te ostrzeżenia poważnie. Zdarzyło się, że jeden z dwóch mężczyzn porażonych piorunem został odrzucony ze skały i życie uratowały mu krzewy rosnące na pionowej ścianie, na których zawisł. W 2010 roku z Belintash spadł i stracił życie jeden z członków grupy obserwującej nocą deszcz meteorytów.

Nieliczni uważają, że miejsce jest przeklęte. Media co pewien czas przypominają, o przepowiedni słynnej Vangi, która miała powiedzieć, że odkrycie tajemnicy Białego Kamienia zostanie okupione ośmioma ofiarami.

Większość ludzi wraca tu co pewien czas, bo uważają, że miejsce jest niezwykle energetyzujące i pozwala doświadczyć uczucia odprężenia, lekkości, mistycyzmu…

Tajemniczy Belintash ma od wieków swojego strażnika. Mówi się tak o skale znajdującej się przy wejściu na płaskowyż, przypominającej głowę mitycznego sfinksa.

Na skałach Belintash znaleziono znaki, których ułożenie sugeruje, że są mapą wskazującą położenie świętych miejsc: Krastova Gora, Karadjov (Karadżow) Kamak, Dolnoslav i Draganitsa, z Belintash położonym w centrum.

W Bułgarii uważa się, że Belintash i sąsiednie góry: Krastova Gora (1413 m n.p.m.) i Karadjov (Karadżow) Kamak (1448 m n.p.m.) są ze sobą ściśle powiązane. Na każdej z nich jest świątynia i wszystkie one są wierzchołkami trójkąta, o którym mówi się, że jest wypełniony niezwykłą energią. W środku zaczarowanej figury, na 922 m n.p.m., leży Mostovo, do którego można dojechać naturalnym mostem. Stworzyła go rzeka Sushitsa (Suszica), która właśnie tu wydrążyła sobie korytarz w skale, pozostawiając człowiekowi nie zalaną jej górną część. We wsi i wokół niej jest bardzo wiele jaskiń m.in. Troitsa (Troica) i Vodnata Peshtera (jaskinia wodna). Tuż przy granicy Mostova znajduje się jaskinia Gargina Dupka, o wysokości do ok. 18 m będąca domem dla kolonii nietoperzy. Z Mostovo biegną szlaki prowadzące na szczyty świętych rodopskich gór z piękną panoramą.

Rodopy

„Tajemnica białego kamienia” to fragment z książki „Bułgaria znana i nieznana: Magiczne góry” Skarlet, Albert.

W mieście parków i gorących źródeł

Hisaria to siedmiotysięczne miasto oddalone 45 km od Plovdiv, położone na 346 m n.p.m., pod stokami pasma Sredna Gora z najwyższym szczytem Golam Bogdan (1603 m). Hisaria jest znana z zabytków z różnych epok, pięknych parków i leczniczych wód mineralnych (najzimniejsze mają temperaturę 31 stopni, najcieplejsze — 51 stopni). Znajdujące się tu 22 źródła wykorzystują sanatoria i centra balneologiczne. Z dużej skuteczności w leczeniu schorzeń urologicznych (m.in. w usuwaniu kamieni nerkowych) słynie źródło „Momina Bania” o temperaturze wody 47 stopni.

Historia miasta i źródeł liczy sobie ponad 2500 lat, od czasów kiedy to powstała tu tracka osada z miejscami kultu, w których zajmowano się również leczeniem cudowną wodą podarowaną przez bogów.

W III/IV wieku Rzymianie zbudowali w tym samym miejscu świątynię nimf i termy o powierzchni ok. 2000 m2, ze ścianami i podłogą wyłożonymi białym marmurem. Do systemu centralnego ogrzewania wykorzystywano parę, która powstawała podczas doprowadzania gorącej wody mineralnej do basenów. Budynek zachował się do naszych czasów, w niektórych miejscach prawie do dachu.

Hisaria, nazywana w kolejnych epokach Augusta, Dioklecianopol, Aleksiopolis i Toplica, była bardzo dużą osadą już w 46 roku. Status miasta otrzymała w 293 roku od cesarza Dioklecjana. Otaczały ją mury obronne z 44 wieżami i czterema bramami wjazdowymi. W pierwszej połowie IV stulecia, w sąsiedztwie reprezentacyjnych budynków i term, powstał amfiteatr wykorzystywany w pierwszym okresie do walk gladiatorów. Usytuowano go obok źródła Momina Salza (Momina Syłza) — konwalia, a w dosłownym tłumaczeniu łza panny. Według legendy właśnie w tym miejscu przygotowano stos, na którym spalono niepokorną Bułgarkę porwaną do haremu okrutnego beja Hasana Ogłu. Piękna dziewczyna zabiła swojego pana. Wiedziała, że zginie, jednak nie chciała być nałożnicą, wybrała śmierć. Kiedy zapłonął ogień na stosie, kiedy płomienie obejmowały ciało dumnej panny, krzyk rozpaczy i bólu uwiązł w jej gardle. Patrzący na egzekucję słyszeli tylko trzask ognia i widzieli strumienie łez płynące z oczu. Tam, gdzie spadły wybiło gorące źródło. Ludzie odkryli, że pomaga ono cierpiącym na różne dolegliwości, uwierzyli w jego leczącą moc. Dziś wiadomo, że jest ono bogate w mangan, cynk i kobalt.

Hisaria

300 metrów od murów obronnych Hisarii znajduje się zachowany, dostępny dla turystów, rzymski grobowiec (nr 3) z IV w, z freskami na ścianach, z długim korytarzem i salą pochówku wyłożoną wielokolorową mozaiką podłogową.

Z tego samego okresu są pozostałości dużej willi i bazylik w pobliżu południowej bramy.

Przy zachodniej bramie antycznego miasta, w 1464 roku wybudowano meczet z minaretem, który w niezmienionej formie przetrwał do dziś.

W Hisaria są też 4 dziewiętnastowieczne kościoły, z których najstarsza jest cerkiew „Sveti Dimitar” z 1845 r. (w dzielnicy Verigovo). Katolicki chram „Świętych Piotra i Pawła” z 1882 r. znajduje się w dzielnicy Miromir, a w dzielnicy Momina Bania jest cerkiew „Uspene Bogorodichno” z 1883 r. Najmłodszy jest chram „Sv. Panteleymon” z 1889 roku, przystrojony od zewnątrz malowidłami, usadowiony w centrum (ul. Augusta).

Dumą i symbolem miasta jest kopia rzymskiej kolumnady z wizerunkiem ośmiu antycznych bóstw na sklepieniu. Można tu ze źródła Momina Salza zaczerpnąć wodę o temperaturze 42 stopnie.

Hisaria jest znanym i lubianym kurortem z bardzo ciepłym latem i łagodną zimą. Niewątpliwie wyróżniają ją od innych miast parki, zajmujące prawie 100 ha powierzchni. Rosną w nich wspaniałe magnolie, miłorzęby, pięknie kwitnące paulownie i albicje.

Hisaria

Skok w bok… do trackiego grobowca

Robimy mały skok w bok (40—50 km) z autostrady Sofia-Burgas. W Kazanlak (Kazanłyk), położonym w sąsiedztwie Doliny Królów, przeniesiemy się w świat Traków.

Miasto jest stolicą pachnącej Doliny Róż, położonej nad rzekami Striama i Tundża (kotlina Karłowska i Kazanłyszka).

Według legendy Belona o niezwykłej urodzie, skradła serce Martowi — trackiemu bogu wiosny, męstwa i nowego życia. Była ona kobietą delikatną, ale nie słabą. W czasie wesela podarowano jej wianuszek z róż.

Belona nie chciała być symbolem piękna i subtelności. Nazwała się boginią wojny i wianuszek zrzuciła w dół. Kiedy dotknął ziemi, w całej dolinie u podnóża gór Hemus, zakwitły tysiące pięknych kwiatów.

Zbiera się je na przełomie maja i czerwca, wyłącznie przed wschodem słońca, kiedy na płatkach są jeszcze krople rosy. Wtedy zawierają najwięcej olejków eterycznych.

Mają bardzo intensywny, piękny zapach, który unosi się nad całą Doliną. Tradycja hodowli róż przekazywana jest kolejnym pokoleniom…

Nazwa Kazanłyk pochodzi od słowa kazan. Oznacza ono po bułgarsku duży kocioł (miedziane kotły są używane przy produkcji olejku).

Co roku, już pod koniec zbiorów, bardzo uroczyście obchodzone jest święto róż. Odbywa się festiwal, w czasie którego wybiera się Królową Róż. Oczywiście marzeniem każdej dziewczyny jest uzyskać zaszczytny tytuł.

Podczas Festiwalu Róż

Olejek produkowany w Dolinie Róż stanowi 70 % produkcji światowej. Bułgarski produkt uważany jest na świecie za najlepszy jakościowo.

1 gram olejku różanego jest droższy niż złoto.

Do uzyskania 1 litra potrzeba 2—3 ton płatków (w zależności od zawartości olejku eterycznego w surowcu).

Z płatków róż produkuje się w Bułgarii powidła/dżem, likier różany, mleczka/balsamy do ciała, kremy.

Na terenie Kazanłyk znajduje się murowany, tracki grobowiec wpisany na listę światowego dziedzictwa UNESCO. Pochodzi z IV — III wieku przed naszą erą i jak inne grobowce został odkryty przypadkiem w 1944 r. Był przysypany ziemią, a siedmiometrowy kopiec niczym nie różnił się od tych naturalnych, które w Bułgarii spotykamy co krok.

Zgodnie ze zwyczajem, podróżującym do pozaziemskiego świata towarzyszył koń, którego szczątki znaleziono przed pomieszczeniem, w którym spoczęli Roigos (syn Seutesa III) i jego żona. Na drogę pozostawiono im dzbany z winem, czary, puchary i wiele przedmiotów codziennego użytku. Były one wewnątrz i na zewnątrz, ukryte w kopcu. Znaleziono również biżuterię, wykonaną z niezwykłą precyzją ponad 2300 lat temu.

Freski w grobowcu są świetnie zachowane i pokazują życie zmarłego wodza i wyobrażenie o jego dalszym życiu w krainie bogów. Trakowie uważali, że ich przywódcy na zawsze pozostaną znakomitościami, a nawet staną się bogami.

Nie we wszystkich grobowcach znajdują się ludzkie szczątki, ponieważ często palono zwłoki w czasie ceremonii pogrzebowej.

Ażeby ochronić cenne malowidła, ograniczono liczbę zwiedzających i tuż obok oryginału zbudowano replikę.

Grobowiec w parku Tiulbeto

W okolicy Kazanłyk znajduje się bułgarska Dolina Królów. Są w niej grobowce znakomitych trackich władców, z których około trzysta zostało zbadanych przez archeologów. Jednym z nich jest wybudowany w V — IV wieku przed naszą erą grobowiec Seutesa III — króla pochodzącego z plemienia Odrysów, ojca Roigosa spoczywającego w Kazanłyk (grobowiec nazywa się „Golama Kosmatka”).

Całkowicie zachowany, należy do jednego z bogatszych dotychczas odkrytych. Ma 26 metrów długości, składa się z trzech sal i korytarza. Okrągła komora o wysokości 4,50 m., zamykana jest marmurowymi dwuskrzydłowymi drzwiami z wizerunkiem Dionizosa. W innym pomieszczeniu znajduje się marmurowy blok-sarkofag, z precyzyjnie wyżłobioną niszą z kamiennym łożem, na którym nie było szczątków trackiego władcy. Archeologowie przypuszczają, że został on spalony po śmierci, a w grobowcu odbył się jego rytualny pogrzeb. Wokół łoża było wiele złotych przedmiotów o dużych walorach artystycznych, między innymi złoty wieniec przyozdobiony dębowymi liśćmi i żołędziami, ozdoby do końskiej uprzęży, posążki, miecz, hełm. W sąsiedniej sali leżał szkielet konia należącego do króla. Przed grobowcem ustawiono rzeźbę przedstawiającą Seutesa III, z której ocalała jedynie głowa władcy.

Grobowiec „Golama Kosmatka”

W pobliżu „Golama Kosmatka” znajduje się grobowiec „Ostrusha” (Ostrusza) i tracka świątynia boga Sebazija.

Kompleks powstał ok. 2400 lat temu, składa się z sześciu po-mieszczeń i zajmuje 100 m2 powierzchni. Archeologowie znaleźli tu bardzo wiele przedmiotów i ozdób, których wartość artystyczną oceniono wysoko.

Przeczytałeś bezpłatny fragment.
Kup książkę, aby przeczytać do końca.
E-book
za 9.63
drukowana A5
za 33.03
drukowana A5
kolorowa
za 59.1