E-book
16.33
drukowana A5
36.23
Biznes pełen zagadek

Bezpłatny fragment - Biznes pełen zagadek


4
Objętość:
207 str.
ISBN:
978-83-8104-757-9
E-book
za 16.33
drukowana A5
za 36.23

Adrian Ciepał

Wadowice

9.04.2016r.

Przedmowa Autora

Przedstawiona historia jest trzecią kontynuacją przygód Adriana i Kacpra z książek pod tytułem tajemniczy list i uknuta wendetta. Dzieje się ona rok po zdarzeniach zawartych w pierwszej książce. Opowiada ona perypetię dwóch przyjaciół Adriana pracownika biurowego. Dwudziestoośmioletniego chętnego przygód faceta o brązowych oczach i jego bezrobotnego przyjaciela Kacpra dwudziestosześcioletniego średniego wzrostu blondyna o niebieskich oczach oraz ich dwójki znajomych, młodej dwudziestojednoletniej szczupłej blondynce Zofii pracującej jako sekretarka oraz jej szefa Artura właściciela dużej firmy sprzedającej samochody. W książce Adrian zaprasza swoich przyjaciół na rozmowę, na której chce przedstawić swoim znajomym pewien ciekawy pomysł, który sprawi, że w ich życiu znowu zacznie wiele się dziać.

Pomysł na biznes

Pewnego pięknego weekendowego poranka Adrian nie będąc w pełni wyspanym wstał z łóżka rozmyślając w nocy nad pewnym pomysłem, którym miał ochotę podzielić się z przyjacielem. Niestety chęć podzielenia się nim uniemożliwił usłyszany przez Adriana dzwonek do drzwi, które podszedł szybko je otworzyć.

Gdy już je otworzył u progu zobaczył znaną mu postać, był nią jego przyjaciel.

— Cześć co słychać? — zapytał Kacper.

— O właśnie myślałem o tobie proszę wejdź. — powiedział Adrian zapraszając przyjaciela do środka i wspólnie z nim usiedli przy stole, żeby razem podyskutować.

— Mam pewien pomysł, ale jeszcze jest tu nas za mało, żeby zacząć dyskusję. — powiedział tajemniczo Adrian z czasem nas już do tego przyzwyczajając, że lubi być tajemniczym i nie od razu opowiada o tym co planuje.

— Kogoś jeszcze się spodziewasz? — zapytał zaciekawiony Kacper próbując się domyślić co może ukrywać przed nim przyjaciel.

— Tak mojej obecnej dziewczyny. — odpowiedział Adrian na pytanie zadane przez przyjaciela.

— Od kiedy ty masz dziewczynę? Znam ją chociaż? — zapytał Kacper zdziwiony wyznaniem przyjaciela, po czym znowu zadzwonił dzwonek do drzwi, do których podszedł Adrian, aby je otworzyć.

— Część Kacper co słychać? — zapytała Zofia wchodząc do drzwi.

— A w porządku. Czekamy właśnie na dziewczynę Adriana. Ma tu przyjść. — odpowiedział nie zbyt orientujący się w sytuacji Kacper.

— Ale ty jesteś mało bystry jak zwykle. To jest moja dziewczyna. — powiedział Adrian zbliżając się do Zofii, następnie ją ściskając.

— Tak Kacperku to jest mój mężczyzna, od niedawna jesteśmy parą. — potwierdziła Zofia odwzajemniając bliskość Adriana podchodząc do niego i całując się nawzajem.

— No co wy taka niespodzianka. Tego się nie spodziewałem po was. — odpowiedział bardzo zdziwiony wyznaniem przyjaciela i znajomej Kacper.

— Ale szczerze to nie było to, o czym miałem zamiar wam obydwu powiedzieć. — wyjaśnił Adrian.

— To co takiego chciałeś nam powiedzieć, że chciałeś się spotkać z nami wszystkimi? — zapytał Kacper ciekawy tego co miał Adrian na myśli.

— Proszę mów kochanie co takiego chciałeś nam dziś przekazać. — powiedziała Zofia będąc również ciekawa co szykuję, dla nich jej facet.

— Czyż nie uważacie, że to nasze życie przydałoby się odrobinę zmienić, gdyż w obecnym czasie jest w nim zbyt wiele rutyny i nudy. No i nic specjalnego się w nim znowu nie dzieje? — zapytał Adrian chcąc uzyskać od zgromadzonych jakąś odpowiedź na jego pytanie.

— Ja jestem za. Jeszcze jakby można było w jakikolwiek sposób przy tym dorobić. Wtedy już masz moją zgodę. — odpowiedział Kacper.

— Ja również kochanie uważam, że już wystarczająco długo nic się nie zmienia w naszym życiu. Jeśli myślisz o tym co ja pomyślałam to jestem na to gotowa. — odpowiedziała Zofia w głębi mając nadzieję, że Adrian chce jej przekazać to co przyszło jej właśnie do głowy.

— A o czym ty słońce pomyślałaś? — zapytał zdziwiony Adrian nie wiedząc co takiego ma na myśli Zofia.

— No o tym co ty. Przecież chcesz żebyśmy wzięli ślub i zamieszkali razem tak wtedy zmieni się nam wszystkim całkowicie życie. Nie będzie tak nudno? — zapytała Zofia będąc pewna zamiarów Adriana wobec niej.

— Niestety muszę ciebie odrobinę Kochanie rozczarować mimo, że chciałbym żebyśmy zamieszkali razem i wzięli ślub, ale jeszcze nie teraz. Obecnie chciałem wam zakomunikować coś całkiem innego. — odpowiedział Adrian, czym zapewne odrobinę rozczarował swoją partnerkę.

— No to w końcu powiedz nam co jest grane, bo nigdy się nie dowiemy. — powiedział niecierpliwiący się Kacper.

— No właśnie co takiego ważniejszego masz nam do powiedzenie niż nasza wspólna przyszłość? — zapytała rozgniewana Zofia, która mimo złości chciała również wiedzieć co Adrian chce im przekazać.

— Proszę nie denerwujcie się już wszystko mówię. To co chciałem wam dzisiaj przekazać była propozycja założenia biura detektywistycznego w trójkę. Co wy o tym myślicie? Skoro tak dobrze nam szło wcześniej, czyż nie dobrze byłoby pomyśleć o tym na poważnie. Zwłaszcza, że moglibyśmy jeszcze na tym zarobić? — przedstawił Adrian swoją wizję założenia wspólnego biznesu.

— Jesteś genialny to super pomysł i w końcu bym nie siedział na tym bezrobociu. Robilibyśmy to co lubimy, a jeszcze moglibyśmy na tym zarobić. Ja w to wchodzę nie wiem jak ty Zofio? — powiedział Kacper zadowolony bardzo z propozycji przyjaciela.

— Oczywiście ja również się zgadzam tylko musiałabym wcześniej powiadomić Artura, że nie będę już pracowała dla niego.

— powiedziała Zofia, która po usłyszeniu propozycji całkiem zapomniała o wcześniejszym nieporozumieniu i również optymistycznie nastawiona na propozycję Adriana uśmiechnęła się.

— To się cieszę to w takim razie zakładamy w trójkę firmę co? — zapytał Adrian.

— Nie martw się do tematu wspólnego mieszkania na pewno jeszcze kiedyś wrócę. — powiedziała już uśmiechnięta i zadowolona Zofia.

— No łatwo mówić, ale trudniej wykonać to jest mnóstwo roboty z załatwieniem papierów księgowości i wszystkim innym.

— powiedział Kacper obawiając się, że jednak założenie firmy dla nich jako początkujących biznesmenów, może być nie lada wyzwaniem.

— O to nie musicie się martwić. Ja wszystko załatwię i w przyszłym miesiącu ruszamy otwierając biuro detektywistyczne.

— odpowiedział pełen entuzjazmu Adrian.

Cała trójka rozmawiała wspólnie jeszcze przez około godziny, po czym się rozeszli i po około dwóch miesiącach spotkali się wszyscy pod adresem, który podał Adriana gdzie znajdowało się obecnie nowo otwarte biuro detektywistyczne.

Wszyscy rozsiedli się przy biurku, które było już udekorowane, aby przypominało swym wyglądem pierwszej klasy biuro detektywistyczne. Tak więc cała trójka rozsiadła się po jednej stronie czekając na potencjalnych klientów, przy tym rozmawiając na tematy firmowe.

— No pięknie sobie urządziłeś to biuro gratuluję. Jeszcze żeby znaleźli się jacyś potencjalni klienci byłoby lepiej, a na razie już tydzień siedzimy i nic się nie zdarzyło. — powiedział Kacper jak zwykłe odrobinę marudząc.

— No właśnie kochanie mam nadzieję, że nasza praca tutaj nie będzie tak cały czas wyglądała, bo to dopiero teraz zanudzimy się na śmierć i tylko długów sobie narobimy. — powiedziała Zofia również niezbyt zadowolona z tego w jakiej obecnie sytuacji stoi ich firma.

— Cierpliwości nie jesteśmy jeszcze długo na rynku, poza tym najlepiej przydałby się nam jakiś spektakularny wyczyn. Od razu by się o nas ludzie dowiedzieli i zaczęli przychodzić. — stwierdził Adrian uspokajając przyjaciela i dziewczynę.

— No dobry pomysł. Tylko jak mamy zrobić coś spektakularnego skoro nikt do nas nie przychodzi? — zapytał Kacper.

— Bardzo dobre pytanie. Zaraz odpowiem, lecz mam wcześniej jeszcze do ciebie pewną sprawę Kochanie. Jak przyjął Artur to, że przestajesz u niego pracować? Mam nadzieję, że nie był zły. Wiesz my go wszyscy bardzo lubimy? Sam będąc biznesmenem powinien nas zrozumieć. — zapytał Adrian o rozwiązanie umowy jego dziewczyny z dobrym znajomym mając nadzieję na wyrozumiałość z jego strony.

— Wiesz co zadowolony nie był. Myślę, że nieźle wykonywałam u niego swoje obowiązki, ale gdy to usłyszał co zamierzamy pogratulował nam i życzył udanego biznesu. Poza tym zaoferował, że jakbyśmy potrzebowali pożyczyć forsy lub mieli jakieś długi, żeby walić śmiało do niego to na pewno pomoże w potrzebie.

— powiedziała Zofia wyjaśniając dokładnie reakcję Artura na jej odejście z pracy jak i założenie nowego biznesu.

— To się bardzo cieszę naprawdę miło mieć takiego dobrego i uczynnego znajomego.-powiedział Adrian zadowolony z wiadomości że Artur dobrze przyjął odejście zofii z pracy.


— No właśnie zwłaszcza takich bogatych jak on. — powiedział Kacper okazując swoje materialistyczne poglądy.

— Kacper nieładnie tak patrzeć na znajomego tylko pod względem jakie można mieć z niego korzyści. Tym bardziej, że on robi to dla nas bezinteresownie. — powiedziała Zofia oburzona słowami Kacpra.

— Nie o to mi do końca chodziło, no ale co na to poradzę, że jestem materialistą. — odpowiedział Kacper próbując się tłumaczyć z własnych słabości do pieniędzy.

— Wiesz troszkę się chyba twoje poglądy do tej pory ze samym sobą kłóciły. Zwłaszcza, że obecnie byłeś bezrobotnym facetem na zasiłku, a jakoś żadnej sponsorki nigdy przy tobie nie zaobserwowałem, która by twój pociąg do pieniędzy mogła nasycić. — stwierdził Adrian odrobinę żartując z przyjaciela i jego materialistycznego charakteru.

— Może po prostu nieskutecznie do tej pory udawały mi się poszukiwania i tyle, ale może mniejsza o to. Odpowiedz mi w końcu na to moje wcześniej zadane pytanie. Jak my coś osiągniemy efektownego, jak nie mamy żadnych klientów? Przypominam jakbyś zapomniał. — stwierdził Kacper starając się bronić swojej racji oraz przy okazji upominając się, żeby Adrian odpowiedział na pytanie, które wcześniej zadał.

— No dobra daj mi tylko chwilkę, niech się zastanowię.

— powiedział Adrian prosząc o chwilę czasu.

Zaginiony spadek

Niespotykanie po pięciu minutach zadzwonił dzwonek do drzwi.

— Chyba już nie będzie potrzeby odpowiedzi na pytanie, gdyż zapewne to nasz pierwszy klient.

— No to się jeszcze okaże. — powiedział z niedowierzaniem Kacper.

— Mógłbyś otworzyć? — zapytał Adrian prosząc Kacpra o przysługę.

— Już idę. — odpowiedział Kacper, po czym podszedł do drzwi, a następnie je otworzył.

— Czy tu znajduje się biuro detektywistyczne? — zapytał brunet około czterdziestki, po jego wyrazie twarzy można było wywnioskować, że przybył tutaj z jakimś nie banalnym problemem.

— Tak oczywiście, w czym możemy panu pomóc? — zapytał Adrian chcąc dowiedzieć się z jaką sprawą zawitał do nich ich pierwszy klient.

— Mam pewien problem dotyczący mojego spadku i nazywam się Igor. — odpowiedział klient jednoczenie się przedstawiając.

— Dobrze to ja panu przedstawię naszą ekipę ja nazywam się Adrian, a tam siedzi Zofia i Kacper. Razem w trójkę zajmiemy się Pańską sprawą. W takim razie mógłby nam pan wytłumaczyć bardziej szczegółowo, co pana niepokoi w tym spadku, że przyszedł pan, aż do nas? — powiedział Adrian oczekując dokładniejszych wyjaśnień od klienta.

— Miło nam pana poznać. — odpowiedzieli jednocześnie Kacper i Zofia.

— Macie państwo jakieś doświadczenie w swej branży? — zapytał Klient.

— Oczywiście od około dwóch lat zajmujemy się rozwiązywaniem zagadek i intryg. — wyjaśnił Adrian przedstawiając doświadczenie całej ekipy.

— Niech się pan nie martwi będzie pan zadowolony.

— dodał Kacper upewniając klienta o profesjonalizmie ekipy.

— No mam nadzieję, a teraz chciałbym państwu wytłumaczyć szczegóły dotyczące problemu z jakim tu przychodzę. –powiedział klient chcący przejść już do konkretów.

— W takim razie zamieniamy się wszyscy w słuch. — powiedział Adrian okazując uwagę oraz chęć wysłuchania problemu z jakim przyszedł klient.

— Dokładnie to mój problem polega na tym, że nie wiem jakim cudem jest zaniżona kwota spadku jaką obecnie otrzymałem ze spadku.

— Rozumiem, ale mam do pana parę pytań, po pierwsze, czy jest pan jedynym spadkobiercą, po drugie, na czym pan opiera swoje przekonanie, że kwota którą pan otrzymał w spadku jest zaniżona i po trzecie poda nam pan adres zamieszkania spadkodawców? — zapytał Adrian chcąc usłyszeć więcej szczegółów dotyczących sprawy.

— Już panu odpowiadam, co do pierwszego pytania to tak owszem jestem jedynym spadkobiercą, co do drugiego jestem przekonany o tym, że majątek moich rodziców opiewał łącznie na trzy miliony złotych, a kwota jaką otrzymałem w spadku to milion osiemset tysięcy złotych. I głównym powodem z jakim tu przyszedłem jest to byście pomogli mi dotrzeć co stało się z brakującym milionem i dwustoma tysiącami złotych, czy je moja matka przed śmiercią roztrwoniła, czy jej ukradli, lub jeszcze co innego. Za to adres zamieszkania moich rodziców i mój własny zapisze państwu na kartce. — wyjaśnił klient, po czym zapisał adresy na kartce i podał je Adrianowi.

— Czy jeszcze coś chcą państwo ode mnie wiedzieć? — zapytał klient.

— Na razie tyle. Dziękujemy na pewno niezwłocznie zajmiemy się pańską sprawą. — odpowiedział Adrian.

— Dziękuję to do zobaczenia, jakby państwo mieli jeszcze jakieś do mnie pytania to będziemy w kontakcie telefonicznym do widzenia. — powiedział klient, po czym wyszedł z mieszkania.

— No to bierzemy się do roboty. — powiedział Adrian do reszty.

— Proponuję pierwsze pojechać do mieszkania klienta i jeszcze dokładniej zorientować się w całej sytuacji. — zaproponował Kacper.

— Dobrze wiec zróbmy tak, a ty co o tym kochanie myślisz? — zapytał Adrian Zofię o zdanie.

— Myślę, że to niezły pomysł. Zawsze jakiś będziemy mieli punkt wyjścia jak tam się pierwsze rozejrzymy. — odpowiedziała Zofia przyjmując pomysł jaki zaproponował Kacper.

— To tak też zróbmy. Więc jesteśmy wszyscy za ja również wiec nie ma co czekać w końcu nieźle nam za to płaci.

— powiedział Adrian ostatecznie przyjmując pomysł Kacpra i cały zespół zebrał się, wyszli z mieszkania. Zamknęli je, a następnie weszli do samochodu Zofii i ruszyli, po około dwudziestu minutach dotarli na miejsce. Na miejscu ujrzeli piękny dom o powierzchni około dwustu metrów kwadratowych. Dach budowy skośnej w kolorze brązowym za to ściany z zewnątrz szare.

— Witamy ponownie możemy wejść na chwilę? — zapytał Adrian.

— Oczywiści proszę róbcie co uważacie. — powiedział klient, po czym wszyscy skierowali się do środka domu

Wewnątrz dom prezentował się jeszcze lepiej niż na zewnątrz. Liczył on około pięć pokoi kuchnie i łazienkę. Klient ugościł całą czwórkę w jednym z nich ściany były wytapetowane na niebiesko również sufit na jednakowy kolor jak ściany, lecz nieco jaśniejsze, gdy już wszyscy się rozgościli zaczęła się rozmowa.

— Mówi pan, że otrzymał w spadku milion osiemset tysięcy złotych i brakuje miliona dwustu tysięcy do okrągłej sumy spadku? — dopytał Adrian, żeby się dokładnie upewnić.

— Właśnie tak. — potwierdził klient.

— Czy pan jedynie pieniądze odziedziczył po rodzicach, czy jeszcze jakieś przedmioty, które wchodziły w skład finansowy spadku? — zapytał bardziej szczegółowo Adrian.

— No właśnie, gdyż mogą być różne powody tego, że została wartość spadku zaniżona. — wtrąciła Zofia.

— Tak otrzymałem jeszcze parę mebli obrazów po zmarłej matce. No i mieszkanie po rodzicach. — powiedział Klient.

— Bo dokładnie te osiemset tysięcy złotych było z dawnej polisy, którą jeszcze mój ojciec za życia założył, a dom po nich był wyceniony na równy milion więc z tego wzięła się ta cała kwota jaką otrzymałem. Wiecie moja matka nie miała zaufania do banków i zwykle nie trzymała pieniędzy w banku, ale z tego co mi wiadomo majątek po rodzicach łącznie z domem był watr trzy miliony, a otrzymując mieszkanie i osiemset tysięcy brakuje mi właśnie tego miliona dwustu tysięcy, które chce odnaleźć.

— wyjaśnił pan Igor.

— dobrze w takim razie pokaże nam pan te mebelki odziedziczone po rodzicach. — poprosił grzecznie Adrian.

— Proszę tutaj są dwa obrazy stół i cztery krzesła w sumie było ich sześć, ale za dużo mi ich było więc dwóch się pozbyłem. Czyli w sumie było razem dziewięć mebli. — wyjaśnił pan Igor.

— Oczywiście rozumiemy na pierwszy rzut oka nie wydają się one zbyt drogie. — powiedział Adrian, następnie z silnym rozmachem przyciągając krzesełko bliżej siebie.

— Coś strasznie się ono chwieje. — stwierdził Adrian, po tych słowach chcąc jeszcze bliżej przysunąć krzesło do siebie Adrian spowodował, że się przewróciło.

— Zobaczcie coś dziwnego jest przyczepione pod tym krzesłem. — powiedział Kacper zwracając innym uwagę na przedmiot przyczepiony do krzesła.

— No faktycznie pokaż bliżej. — powiedziała Zofia, po czym przybliżyła do siebie krzesło i okazało się, że pod krzesłem przyczepiona była ukryta pewna suma pieniędzy.

— Patrzcie ile tu forsy policzmy ją. — powiedziała zaskoczona Zofia, po czym widząc taką górę forsy schylił się po nią, a Kacper włożył ją na stół i razem przystąpili w trójkę do liczenia, żeby szybciej móc policzyć. W sumie okazało się, że pod krzesłem ukrytych było dwadzieścia pięć tysięcy złotych.

— Widzi pan musimy teraz przeszukać wszystkie meble, gdyż zapewne skoro pańska matka nie ufała bankom to ukryła całą forsę w meblach. — powiedział Adrian próbując rozwiązać zagadkę zaginionych pieniędzy.

— Bardzo dobry pomysł dziękuje wam bardzo za pomoc.

— podziękował klient, po czym w czwórkę zabrali się za przeglądanie wszystkich mebli.

W obecnej chwili przeliczyli cztery krzesła, stół i jeden obraz, po czym ich łączna suma policzonych pieniędzy ukryta w sześciu meblach wyniosła sto pięćdziesiąt tysięcy, następnie prawie zabierając się już za sprawdzanie drugiego obrazu pan Igor sobie coś przypomniał.

— Kurczę musicie mi pomóc przypomniałem sobie przecież, że pozbyłem się dwóch krzeseł. — powiedział nerwowo klient.

— Pamięta pan gdzie te krzesła obecnie mogą się znajdować? — zapytał Adrian.

— Oczywiście oddałem je wszystkie pewnej organizacji pomagające dzieciom. Miałem zamiar jeszcze oddać z czasem im pewną sumę ze spadku. — powiedział pan Igor.

— To proszę jechać z nami to nam pan pokaże gdzie ona leży dokładnie. — zaproponował Adrian, po czym wszyscy zeszli do samochodu i ruszyli prosto pod adres, który przekazał klient. Będąc już na miejscu z samochodu wyszedł Adrian z klientem, po czym udali się do środka budynku gdzie przywitała ich młoda sympatyczna pracownica organizacji.

— Przepraszam w czym mogę panom pomóc? — zapytała uprzejmie pracownica organizacji.

— Chcieliśmy zapytać o dwa krzesła, które tutaj niedawno oddałem. — wyjaśnił pan Igor.

— Oczywiście proszę o pana dowód. — zapytała pracownica, po czym klient wręczył jej dowód osobisty.

— Dobrze już panów zabiorę w miejsce gdzie krzesełka się znajdują, które pan przekazał. — odpowiedziała ponownie pracownica organizacji, następnie wsiedli razem do pokoju gdzie stały krzesła.

— Proszę już jesteśmy na miejscu o to pańskie krzesła, a mogę wiedzieć w jakim celu pan przyszedł je oglądać, chyba nie chce pan naszą organizację ich pozbawić? — zapytała pracownica.

— Oczywiście, że nie. — powiedział pan Igor schylając się nad pierwszym krzesłem.

— Czegoś może pan szuka? — zapytała pracownica będąc ciekawa w jakim naprawdę celu przyszli.

— W sumie to niczego specjalnego. — stwierdził klient chcąc uniknąć odpowiedzi na zadane pytanie, aby pracownica nie dowiedziała się jaki wielki majątek był w nich ukryty.

— Może wyjawimy im co jest grane wtedy będzie łatwiej? — zaproponował Adrian przekonując, że tak będzie lepiej, po czym pracownica fundacji przyniosła pewną teczkę i odparła.

— Może panowie szukają właśnie tego? — zapytała pracownica.

— Co pani tam trzyma? — zapytał zaciekawiony pan Igor.

— No właśnie, bo szukaliśmy czegoś co… — powiedział Adrian nie dokańczając zdania.

— Właśnie jakiś czas temu to znaleźliśmy ukryte pod tymi krzesłami. Mieliśmy w niedługim czasie przekazać to wszystko panu, ale widać ubiegł nas pan wcześniej. Proszę to cała zawartość, która znaleźliśmy. — powiedziała pracownica organizacji urywając w połowie zdania wypowiedź Adriana jak i za razem przekazując wielką paczkę jego właścicielowi panu Igorowi.

— Dziękuję bardzo za uczciwość obiecuję, że ona w niedługim czasie zostanie wynagrodzona jak już dowiem się wszystko odnośnie mojego spadku. — wyjaśnił pan Igor.

— Nie ma za co życzę miłego dnia do widzenia. — powiedziała pracownica organizacji żegnając się z panem Igorem i Adrianem,

po czym oboje wyszli szybko z paczuszką prosto do samochodu.

— Czemu jesteście bez krzesełek za to z jakąś paczką? — zapytał Kacper.

— Oj ty ośle, po co nam krzesła jak w paczce mamy całą ich zawartość dokładnie to o co nam chodziło, a w domu jeszcze calutką sumę przeliczymy. — powiedział Adrian wyjaśniając przyjacielowi zawartość posiadanego bagażu jak i brak krzeseł,

po j dwudziestu minutach wszyscy wrócili prosto do mieszkania klienta, aby móc przeliczyć zawartość jaką otrzymali z organizacji. Gdy wrócili już do mieszkania klienta zabrali się dalej w czwórkę za liczenie obecnie pieniędzy, które zostały im dostarczone w paczce. Będące wcześniej ukryte w dwóch krzesłach. Jak się okazało w teczce było równe pięćdziesiąt tysięcy. Czyli jak wcześniej policzono pod każdym z ośmiu mebli, kryła się kwota równa dwudziestu pięciu tysięcy co łącznie stanowiła równe dwieście tysięcy.

— Jestem wam wszystkim bardzo wdzięczny, że udało się odnaleźć dwieście tysięcy. Tylko gdzie jest jeszcze pozostały milion? — zapytał klient.

— A na pewno przeliczyliśmy już wszystkie meble? — zapytał Adrian.

— Patrzcie tam jeszcze leży drugi obraz, który wcześniej nie udało się nam policzyć. — powiedział Kacper zwracając uwagę na wcześniej pominięty szczegół.

— No rzeczywiście musimy sprawdzić co w nim jest ukryte.

— powiedział zaciekawiony Adrian.

— Pewnie następne dwadzieścia pięć tysięcy. — powiedział z przekonaniem klient.

— No możliwe, że tak, ale gdzie wtedy znajdowałaby się reszta forsy? Brakowałoby prawie miliona. Dokładnie dziewięćset tysięcy siedemdziesiąt pięć tysięcy złotych. — stwierdził z przekonaniem Adrian.

— No dokładnie, więc myślę, że najlepiej od razu sprawdzić co jest w tym ostatnim obrazie. Ja również wątpię, żeby w takim małym obrazku zmieściła się większa kwota pieniędzy. — stwierdził Kacper.

— Widać bardzo zdolną i przebiegłą miał pan mamusię. Zatem otwierajmy to wszystkiego się przekonamy. — stwierdziła Zofia zachęcając resztę do odkrycia zawartości obrazu, następnie pan Igor wziął obraz i zaglądnął do niego z tyłu.

— Patrzcie tu nie ma żadnej forsy! — wydusił z siebie klient.

— Nie możliwe musi tam coś być. — powiedział zdziwiony Adrian.

— Naprawdę pieniędzy niema, jest tylko jakaś mała karteczka.

— wyjaśnił pan Igor co odnalazł za obrazem.

— Mogę ją zobaczyć? — zapytał Adrian.

— Oczywiście proszę. — powiedział klient przekazując znalezisko Adrianowi.

— Ale to nie jest jakaś zwykła karteczka! — stwierdził Adrian.

— A co to jest w takim razie? — zapytał klient.

— To jest według mnie jakiś plan. — odpowiedział Adrian.

— Konkretniej jaki plan? — zapytał zaciekawiony znaleziskiem Kacper.

— No właśnie pokaż mi to sama lepiej sprawdzę.

— powiedziała Zofia odbierając kartkę Adrianowi z ręki.

— Rzeczywiście według mnie to wygląda jak jakiś plan miasta, a może nawet miejsce ukrycia skarbu. — stwierdziła Zofia.

— No musimy to sprawdzić możliwe, że właśnie tam ukryta jest ta reszta pieniędzy. — stwierdziła Zofia.

— No to jest oczywiste, że musimy to sprawdzić i jechać w to zaznaczone miejsce. — powiedział Kacper.

— Mogę zobaczyć jeszcze raz tą mapkę? — zapytał klient.

— Proszę już panu daję. — powiedziała Zofia przekazując ją klientowi.

— Według mnie ten plan wygląda jakby to było zaznaczone miejsce niedaleko domku moich rodziców. Więc proponuję skoro jesteście u mnie to tym razem wsiadajcie do mojego samochodu i zawiozę was wszystkich na miejsce. — zaproponował klient.

Tak też więc wszyscy zrobili idąc za radą pana Igora wszyscy wsiedli do samochodu, po około dwudziestu minutach dotarli wszyscy do domu, w którym mieszkali rodzice klienta.

Na miejscu ukazał im się równie piękny dom jak poprzedni tym razem odrobinę lepszy, gdyż jego wartość była około dwa razy większa niż domu, w którym mieszkał klient. Dokładnie był to dom o powierzchni około trzystu pięćdziesięciu metrów kwadratowych oraz tysiąc czterysta metrów kwadratowych powierzchni działkowych. Z zewnątrz posiadał brązowy dach budowy skośnej i szare ściany.

— Piękny domek widzę pan odziedziczył po rodzicach.

— powiedział pełen podziwu Kacper.

— Dziękuję mi też on bardzo się podoba zwłaszcza, że tyle mam dobrych wspomnień z nim związanych z mojego życia.

— odpowiedział klient.

— Dobrze, ale nie zapominajmy o tym, po co właściwie tutaj przybyliśmy. Może pan wyciągnąć tą kartkę. poprosił Adrian.

— Oczywiście już to robię. — odpowiedział klient, po czym przyglądnął się jej dokładniej i skierował w miejsce powierzchni działkowych. Widząc to cała reszta poszła również za nim.

— Wydaje mi się, że ten punkt zaznaczony na mapie jest gdzieś tutaj. –powiedział pan Igor, po czym pokazał miejsce gdzie znajdowała się mała psia buda.

— Wiec sprawdźmy to. Kacper chodź pomożesz mi szukać.

— powiedział Adrian zaprzątając przyjaciela do roboty.

— Może wam też coś pomóc? — zapytała Zofia.

— Nie fatyguj się słońce w dwójkę damy sobie radę.

— odpowiedział Adrian biorąc się wspólnie z przyjacielem do roboty. Przy tym wspomagając się łopatką, którą Adrian znalazł stojącą nie daleko w miejscu gdzie przetrzymywanych było więcej tego typu przyrządów.

Już miał zacząć kopać, lecz w tej chwili usłyszał głos.

— Skarbie może zamiast od razu kopać i Niszczyc taką ładną budę może najpierw zaglądnęlibyście do niej do środka, czy tak się akurat coś nie znajduje? — zaproponowała Zofia.

— No dobrze. Kacper sprawdź, czy czegoś w środku nie ma.

— powiedział Adrian prosząc przyjaciela, żeby pójść tropem jaki wskazała Zofia, a następnie schylił się i zaglądnął do budy.

— Patrzcie tam rzeczywiście w środku coś leży.

— stwierdził Kacper podając znalezisko przyjacielowi. Była to niewielka biała koperta.

— No to otwieramy ją i patrzymy co takiego się znajduje w środku. — powiedział Adrian odbierając znalezisko od przyjaciela.

— I co jednak się przydałam. Jakby nie ja to rozwalilibyście całą budę kopiąc pod nią, co mogłoby się skończyć tym, że i tą kopertę moglibyście zniszczyć. — powiedziała Zofia dumna ze swojego pomysłu. Przy okazji oczekując przeprosin, gdyż ostatecznie jednak okazała się być potrzebna.

— Zwracam honor i przepraszam cię rzeczywiście bardzo nam pomogłaś, poza tym nigdy nie wątpiłem w to że możesz być nie potrzebna. Jedynie w obecnej chwili chcieliśmy sobie razem z Kacprem dać radę. Gdybym tak myślał to niebyli byśmy zespołem. — powiedział Adrian tłumacząc się przed Zofią.

— Dobrze przyjmuję przeprosiny. — powiedziała Zofia.

Po zażegnaniu sporu przyszła kolej na sprawdzenie co znajduje się w kopercie ukrytej w budzie dla psa. Otworzył ją Adrian. Całej sytuacji również bacznie przyglądał się klient, gdyż to głównie w jego interesie było, aby odszukać resztę spadku, który mu przysługiwał.

— Tutaj dalej nie ma żadnej forsy. — powiedział Adrian.

— A co tam znalazłeś? — zapytał pan Igor.

— Jest tutaj jakiś kluczyk. — odpowiedział Adrian.

— Ciekawe od czego on jest? — zapytał Kacper.

— Oczywiście musimy to sprawdzić do czego mógłby ten kluczyk pasować. Ma pan może jakieś propozycje? — zapytał klienta Adrian.

— Możliwe, że do czegoś umieszczonego w tym budynku musimy razem próbować je dopasować gdzieś. — zaproponował klient.

Idąc za jego radą cała czwórka przeszukiwała każdy zakątek i wszystkiego do czego mógłby znaleziony kluczyk pasować. Po około dwóch godzinach poszukiwań tracąc powoli nadzieje, że do czegoś ten klucz pasuje Adrian natknął się na niewielkie pudełko umieszczone pod łóżkiem w sypialni, które było zamknięte na klucz.

— Właśnie coś znalazłem zobaczcie spróbuję zaraz, czy nasz kluczyk do tego pasuje. — powiedział Adrian, po czym włożył klucz i go przekręcił. Okazało się, że rzeczywiście pasował do niego.

Po otwarciu Adrian zobaczył, że w środku znajduje się następny kluczyk i karteczka, na której było coś napisane. „Otwierać w razie wielkiej potrzeby”. „Klucz od strychu”.

— No to mamy następny trop i wiemy już chociaż od czego jest obecny klucz. — powiedział Adrian.

— Musimy teraz zobaczyć co na tym strychu jest. — stwierdził Kacper jak zwykle będąc najbardziej ciekawym co przyniesie następne znalezisko.

Tajemnicza nieznajoma

Idąc więc za wskazówką wszyscy skierowali się do miejsca gdzie znajdował się strych. Wejście na strych zatrzaśnięte było z obydwu stron czymś w rodzaju kajdanków co uniemożliwiało jego otwarcie, po około kwadransie strych został już otarty. Ku zdziwieniu wszystkich, po otwarciu strychu znajdowały się w nim jedynie jakieś koperty i paręnaście pustych pudełek.

— Troszkę wydaje się to dziwne, bo wygląda jakby wcześniej w tych pudełkach przetrzymywane były pieniądze, ale obecnie są puste. — stwierdził Adrian po dokładnym ich przeglądnięciu.

— No ciekawe co się z tą forsą teraz stało. — powiedział Kacper.

— Tym bardziej, że jeszcze brakuje nam całkiem dużej kwoty okrągły milion dalej szukamy. — pragnęła przypomnieć Zofia,

po czym zobaczył Koperty klient, które już wcześniej wyciągnął Adrian. Wziął je i zaczął czytać. Adrian zauważając zdziwioną twarz pana Igora postanowił działać.

— Przepraszam mogę wiedzieć co kryją w sobie te koperty? — zapytał Adrian.

— Tutaj są listy pisane, po śmierci ojca przez jakąś Ilonę do mojej matki. — Wyjaśnił klient.

— Wie pan kim jest ta Ilona co pisała te listy? — zapytał Adrian.

— No właśnie o to chodzi, że pierwsze słyszę. — wyjaśnił zdziwiony odkryciem pan Igor.

— Wiec musimy sprawdzić kim jest ta osoba. — wtrąciła Zofia.

— Zapewne to odkrycie może nam dużo wyjaśnić jak i to co stało się z pozostałą kwotą pieniędzy. — wtrącił Kacper, po około dwudziestu minutach przemyśleń Adrian wpadł na pewien pomysł, którym chciał od razu się podzielić z resztą.

— Może na początku znajdziemy pierwszy list, żeby wywnioskować, w ogóle kim jest ta kobieta i jak poznała pańską matkę. Żeby móc dowiedzieć się coś o niej więcej. — zaproponował Adrian.

— Myślę, że to niezły pomysł więc do roboty musimy przeszukać te listy i po kolei najlepiej każdy przeczytać.

Przeczytałeś bezpłatny fragment.
Kup książkę, aby przeczytać do końca.
E-book
za 16.33
drukowana A5
za 36.23