E-book
13.65
drukowana A5
31.31
drukowana A5
Kolorowa
54.42
Sobór w Konstancji 1414 — 1418

Bezpłatny fragment - Sobór w Konstancji 1414 — 1418

Kroniki Jagiellońskie Suplement

Objętość:
108 str.
ISBN:
978-83-8104-546-9
E-book
za 13.65
drukowana A5
za 31.31
drukowana A5
Kolorowa
za 54.42

Kroniki Jagiellońskie

Suplement

Zdjęcia pochodzą z portalu Pix bey

Królowa nadająca pas rycerski

Sobór w konstancji 1414 do 1418 roku

Suplement do kronik Jagiellońskich

Obrady soboru w Konstancji

Rok 1414

Tak zaś minęły nam święta bożo narodzeniowe, jakoż to malarczyk króla Pioter a święty inkwizytor jednocześnie na owe powiadał i nowy rok 1414 tymczasem nastał.

Matka Boska z dzieciątkiem Jezus

Wieści oto nam zaś z Malborka przyszły, że ów Michał von Kuchmeister czy jak mu tam przy chrzcie świętym imie diabli nadali, zwalił swojego wroga wewnątrz samego zakonu Heinricha z kolei piętego Plauena, ostatecznie z urzędu wiekiego mistrza zakonu Najświętszej Marii Panny zwanych słusznie w świecie Krzyżakami. Zaś w dniu,7 stycznia owego 1414 roku obrany został wielkim mistrzem zakonu Krzyżackiego.

Malbork pałac wielkiego mistrza

W tym czasie, król nasz listy rozpaczliwe do, Zygmuntka Luksemburczyka słał, które, m musiał pisywać częściej niźli przed powrotem z Gdańska. Ale i ów nowy a durny jak but wielki mistrz, Kuchmeister jeszcze częściej listy swoje słał, niźli my nadążali na nie odpisywać błagając owego króla jak i naszego własnego o litość okazania dla zakonu. Że to ów, już z Jagiełłą w ogóle wytrzymać nie może. Tak zaś szło do kwietnia roku tego. Kiedy król nasz, na rozmówienie się z wielkim mistrzem, w końcu do grodu Grabie, z nami pojechał, nadzieje mając na zagrabienie, ostateczne bałaganu jaki na polach i trawnikach zakonnych nastał. W owych Grabiach, tak zwany wielki mistrz Michał Kuchmeister, jako i reszta konwentu, całkiem okoniem się królowi naszemu postawiła. Na co, Jagiełło od stołu nagle swoim zwyczjem wstał, walnął w niego pięścią tak, aż dwie grube dechy w blacie pękły na pół. Kufle z jasnym i ciemnym piwskiem krzyżakom się poprzewracały i na białe sukmany wylały. Jagiełło trzasnął drzwiami aż, z futryn chciały wylecieć

Wielki mistrz Michał Kuchmeister von Sternberg

Na co, Michał Kuchmeister wycierając pysk z piwska, swoim białym płaszczem. Nagle rzekł do swoich zbójów rycerzy, cham i dzikus litewski. Zaś, Zawisza Czarny i Powała z Taczewa słysząc to, podleźli zaraz do niego i pod nos mu miecze swoje podstawili. Szybko przeto powiadają owemu kmiotowi obaj nasi rycerze. Powąchajcie sobie miecza jak wam nie w smak, wielki mistrzu. Zaś zaraz zdrowa awantura, miała o to wybuchnąć. Bo i krzyżaki wszystkie zaraz się ruszyli, do Powały i Zawiszy Czarnego w obronie za mistrzem zakichanym. Zaś nasi rycerze, takoż samo zaraz z ław powstali i już bitwa pierwsza była gotowa. Kiedy król nagle wrócił się do izby. A od drzwi, jak nie wrzaśnie na nas w izbie jeszcze mocno ogłupiałych, i na ławach dalej po części siedzących.

Krzyżacy w drodze do Konstancji

A wy co!? Ruszać mi się, nuże ino żywo! Bo, mi w tej izbie, jabłkami zgniłymi i piwskiem śmierdzi. Zaś nie znoszę takiego zapachu. Zostawili my, Krzyżaków aby sami sobie w owej izbie śmierdzieli. I pojechaliśmy za królem jak zmyci. Prosto do owej Łęczycy na zamek gdzie rada królewska miała zjechać. Pospolite ruszenie znowu, powoli jakoś się tam po swojemu wolno zlazło. Po Witolda, król zaraz też posłał, a my siedzieli w owej Łęczycy do lipca prawie. Zaś i po mistrza, Jarosława król posłał. Co by mu ów, most składany przywlókł i do Czerwieńska z powrotem u brzegów, nad Wisłą zakotwiczył. Na to jam, zaraz do Janoty powiadał. Powleczemy się znowu tą samą drogą, jaką my już nie raz leźli. Nie ma, co gąb głupich przed królem robić bo jeszcze w pysk gotów dać taki rozeźlony łazi.

Zjazd rady królewskiej

Na to Mikołaj Koza do którego, my poleźli pożywić się nieco przy kuchni jego. Powiada. Mógł król raz, ich już w proch roznieść. A nie, dobijać pięć razy, jak by dzika wściekłego za pierwszym razem z kuszy ubić nie potrafił. A ten mu, za niezdarność łapy i nogi poharatał, bo siły tyle jeszcze miał. Tu kumotrowie tak samo jest. Jeno nie gadaj tego głośno, rzekł mu Piotr Malarczyk inkwizytor, cicho jako zwykle. Bo jak ten dzik będziesz sam, wyglądał jak kto posłyszy. Co to o geniuszu, Jagiełły pogadujesz. Na to Mikołaj chochlą gębę, sobie zatkał. Po czym gada, i juści prawda. Dawaj lepiej pożywić się czym, smocznym. Co tam pitrasisz? Jakoż co?

Miejsce na obozowisko

Gulasz po węgiersku z owego, króla niemieckiego, Zygmunta Budapesztańskiego. To my żreć go nie będziemy, powiadali rycerze, i zaśmieli się na żart Kozy. Może kozę, do kotła wrzucimy, na okrasę? Strawniejszy gulasz węgierski będzie? Rzekł Janota bardzo mądrze jako Litwin, w gotowaniu gulaszy wprawny. Ty zaś zważaj Janota co byś sam w ów, gulasz nie wleciał. Na to mu Jakubek Kuna rzekł. I o gulaszach zdania nie zabieraj. Bo wy na Litwie słyszał ja. Wszystko na surowo żrecie. I jako to, u nas na Krakowie wy osiedli gotowania a to czy pieczenia nauki, dopiero powzięli. Na co Janota, obrazy nie powziął żadnej. Bo i widać prawda była, co mu Jakubek przypisał. Zaś do Kozy, Janota powiada. Dawaj mnie owego gulaszu jeno obficie, bom na was polaków rzucić się gotów, i pożreć wszystkich jako na Litwie do dziś czynimy. Bom to wygłodniały jako wilk, i ślepia mi się zaraz czerwone z głodu zrobią. Masz zaś, i żryj waszym obyczajem dzikim. Na to Mikołaj rzekł, mu dyplomatycznie bardzo. Zaś chochlą jak studzienny ceber miskę cynową podstawioną, pod gary do pełna rycerzowi napełnił. Aż chlupnęło mu na zbroję. I wyglądał jako by, z bitwy dopiero co powrócił. Zaś i nam tak samo. Zaraz i reszta rycerzy, się rzuciła do Mikołaja. Widząc w nim teraz jedyne zbawienie, od głodu, ognia i wojny. Już chcieli my nawet dodać, wybaw nas panie. Jeno, m pomyślał że tego gadać nie będę, bo i w pióra pawie mógłby ów kucharz, obrosnąć a to z kolei pecha przynosi. Jak i krzyżakom na łbach, pawie pióra jedną przegraną bitwę za drugą z nami przynosiły. Przeto siedli my wokoło. Jedli my i popijali w spokoju aż do 18 lipca kiedy to. Panowie rada królewska w wielkiej łasce do zamku tu, na Łęczyckiej ziemi zjechała.

Sąd nad Chrystusem

Dopiero awantura się poczęła, i najazdy szlachty na króla. Niemal tak samo jak piłat nastawał na pana Jezusa. Że to, w tajemnicy przed radą układy z Zygmuntkiem Luksemburczykiem król nasz za plecami wielkich panów naszych koronnych czyni, i z tym naszym wiecznym zdrajcą, ugodę zawarł. Jagiełło zaś siedział na tronie, z miną marsową ogromnie. Jak nie trzaśnie ręką w poręcz fotela. Aż ten jęknąć chciał i pęknąć, jeno się rozmyślił i ciężką rękę królewską dzielnie podtrzymał. Zaś król powiada.

Król Zygmunt Luksemburski

Spokój mi i cisza zaraz! Co mi tu za jakieś hałasy o układy z Zygmuntem Luksemburczykiem, rada czyni! Nie trza było, siedzieć po zamkach swoich, i wińska reńskie pić a w pole ze mną iść. Wroga wyplenić do cna, a nie pogadywać że król wasz, to albo owo. Kiedy ja sam nie wiem, gdzie miecz swój wsadzić mam, aby spokój w końcu na tej ziemi był. Na to, jeszcze większe hałasy rada królewska wszczęła, że przecie pod owym, Grunwaldem, stawali kto mógł. Na to, już król łagodniej rzekł nieco. Dziś wypowiadam wojnę zakonowi i na Malbork ruszamy, zakończyć co się cztery roki temu, nie zdało zrobić z kretesem. Wojska nasze po części gotowe, dziś ruszamy do Wolborza. Zaś na most ruchomy który już z Radomia do nas płynie, jako za pierwszym razem było. Przejdziemy wedle Czerwieńska nad Wisłą jak i pod Grunwald my sprawnie szliśmy. Ruszyli my, siłą wielką do owego, Wolborza.

Korytarz w Malborku

Mistrz Jarosław, tymczasem most nam pod nogi podstawił, i byli my na drugiej stronie po dwóch dniach przeprawy. Bez wpadki naszej z Piotrowi, nem do rzeki jak za pierwszym razem. Za Wisłą, książę Witold połączył się z nami, z tak kwaśną miną jak, by sam jedną całą cytrynę, zeżarł na śniadanie. Bez popijania niczym. Za to armie, ciągnął za sobą znaczną. Przybyli znowu, jako i zawsze, przyszywany szwagier królewski, książę Mazowiecki Janusz pierwszy.

Przeczytałeś bezpłatny fragment.
Kup książkę, aby przeczytać do końca.
E-book
za 13.65
drukowana A5
za 31.31
drukowana A5
Kolorowa
za 54.42